-
Liczba zawartości
1 283 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez Estka
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 30
-
To akurat nie są narciarki, tylko gwiazdy. I nie przyjechały na stok, ino na chyt.
-
A nie mówiłam? 😄 Widziałam całe rodziny w takich zestawach. Co ciekawe, jak jest czapka - raczej nie ma kijków. I drugie spostrzeżenie - jeżeli pani, oprócz czapki, ma również szalik (nie komin), prawdopodobnie jeździ z torebką. Ileż ciekawych rzeczy można zauważyć z okna karczmy przez kilka dni! 😊
-
Ona nie jest cienka. Wodą możesz mnie lać z wiadra. Byle nie zimną. 😁
-
Ja mam spodnie bez żadnej ociepliny. Dermizax 20 000 - nie wiem jak to się ma do gore-texu. Zwykłe legginsy termiczne nie dawały rady. Teraz mam Polartec i jest git.
-
Właśnie wróciłam do domu. Narty przygotowane do jazdy, suchutkie, nieruszane. Ubrania czyste, pachnące. Kask nowy, jeszcze z metką. Na kolejny wyjazd jak znalazł... 😊 Mam wrażenie, że ten wyjazd zrobił dobrze moim plecom, bo miałam kilka dni odpoczynku. Dużo leżenia, siedzenia, krótkie spacery, mało wysiłku. A w moim przypadku to się sprawdza. I widzę, że jeszcze mogłabym tam zostać, bo wróciłam do domu, zaczęłam się "krzątać", jak to baba, po chacie i już mnie boli bardziej niż wczoraj. Wiele lat temu miałam rwę kulszową. Poważną. Jak stałam to kucałam, bo nie mogłam stać. Rezonans wykazał kilka atrakcji. Chodziłam do fizjoterapeutów, do osteopaty, na ćwiczenia, masaże, różne takie wygibasy... A dolegliwości ustąpiły całkowicie dopiero po kilku latach, podczas pandemii, gdy nie można było nigdzie chodzić i dałam tym plecom wreszcie odpocząć. Oczywiście, nie mówię, że tak należy leczyć każdy ból kręgosłupa. 😉
-
A wiesz Lexi, że kiedy pojawiłeś się na SkiForum, to ja początkowo myślałam, że ty jesteś kobietą - bo mnie Twój nick zmylił? 😉 Ale po tym wpisie nie mam wątpliwości, żeś Ty chłop. Otóż... kiedy zobaczę Ciebie w kalesonach, nawet w samych majtkach na stoku, a nawet bez majtek - to zapewniam Cię, że nie będę się w tym doszukiwała żadnych trendów, ani nowej mody. Po prostu minę Cię wzrokiem myśląc: "Ten facet miał ciężką noc. Oby nie zmarzł". To nie jest ten sam przypadek, co damska czapka pod kaskiem, zapewniam. 😁
-
Opisałam, co widziałam. Nie siedziałam przy ciemnoczarnej trasie, gdzie jeździsz Ty i inni wytrawni narciarze, tylko przy plaskatym, niezbyt długim stoku, gdzie było mnóstwo różnie jeżdżących ludzi. I jeżeli widzę kobietę w czapce i kasku, po chwili kolejną, po chwili kolejną w kasku założonym tak wysoko, że zastanawiam się, czy to narciarski, czy rowerowy, a potem kolejną, która przy mnie zakłada kominiarkę, na to czapkę, a na to kask - to stwierdzam, że to chyba nowa moda 😊. I tak było z resztą spostrzeżeń. Oczywiście, nie uważam, że to, co na tym stoku, to na wszystkich stokach świata. I spodziewam się, że na Igrzyskach nadal zawodnicy będą jeździć z kijkami 😉. Pozdro, a jakże.
-
Z okna karczmy pewne obserwacje można poczynić, więc poczyniłam: 1. Prawie wszyscy jeżdżą w kaskach. Chyba skończyły się czasy panów jeżdżących w czapkach, zwłaszcza w zestawie z okularami. Pamiętam, że zestaw ten narzucał jazdę szybką i niezwykle chybotliwą. 2. Pod kask sporo pań zakłada... grube, zimowe czapki. Tworzy to ciekawą instalację na głowie, bo kask znajduje się chyba niekoniecznie tam, gdzie powinien, ale widocznie taka moda. 3. W ogóle, mam wrażenie, że się ochłodziło, bo widziałam dzieci w zestawie: kominiarka + komin + szalik. Gdybym lata temu założyła synowi taki zestaw, toby oszalał, a ja razem z nim. 4. Kijki narciarskie chyba na dobre wychodzą z mody. Z daleka coraz trudniej odróżnić - czy to jedzie narciarz, czy snowboardzista, którego trochę przekręciło. Myślę, że jeszcze sezon - dwa, a narciarze zaczną siadać na stoku, żeby odpocząć. 5. Widziałam kilka rodzin, gdzie jedna osoba uczyła pozostałe. Co ciekawe, ani nauczyciel, ani uczniowie nie używali kijków. Chyba zgodnie z nowymi wytycznymi. 6. Maluchy nadal jeżdżą samotnie pługiem na krechę, oczywiście bez kijków. Ale - albo obserwowałam zbyt płaski stok, albo obecnie pług zmienił się w "prawie szpagat". 7. Widziałam jednego, samotnego malucha z kijkami. Wzruszyłam się.
-
Ja już miałam rwę kulszową i kilka innych przygód, więc mam swoją "ekipę" z przystojnym ortopedą, na czele. Z chęcią do niego pójdę po powrocie 😉. Teraz kolejny dzień nartowania bez nart przede mną. Dziwne uczucie. Jakbym wróciła do czasów, kiedy moje dziecko uczyło się jeździć, a ja tylko patrzyłam. Pan, który kasował karnety, krzyczał na mnie: "Jeszcze raz zobaczę tu Panią bez nart, to wyrzucę ze stoku". I tak zaczęłam jeździć na nartach. ☺️
-
Brałam pod uwagę możliwość, że po takiej przerwie zjadę raz i zejdę obrażona na narty, śnieg i na okoliczności. Ale nie wpadłam na to, że mogę pojechać na narty i nawet ich nie założyć. Już rano przed wyjazdem bolały mnie plecy, ale kogo w moim wieku nie bolą? Niestety, potem na trasie weszłam na jakiś Orlen, żeby kupić wodę i nie mogłam się po nią schylić. Pomyślałam, że nie jest dobrze, ale jeszcze miałam nadzieję, że mi przejdzie. Nie przeszło. Obstawiam, że to któryś z dysków. Nie wypadł, ale też nie jest całkowicie na miejscu. Mogę chodzić, nosić bagaże, podnosić nogi i siedzieć w bezruchu. Nie mogę zmieniać pozycji, gibać się na boki, zwłaszcza w lewo, schylać się, ani wstawać. Pierwszy dzień - karczma. Kolejny - zobaczymy. Może znajdę jakąś taśmę, z której "wysiada" się na prawo i będę jeździć metodą "lekki skręt w prawo, koślawy wyprost, lekki skręt w prawo, koślawy wyprost". Tylko najpierw ktoś musi mi założyć buty.
-
Sam jesteś macocha. Ja jestem stuprocentowy Kopciuszek. Tylko, że wyrośnięty i wiekowy.
-
Ja pana Marka osobiście nie znam, ale jestem na forum od lat, widziałam tu milion dyskusji o rozmiarach i chyba mogę się z nim zgodzić. 😊 Otóż... Ja mam stopy 24,5 i buty 24,5 czyli buty pasują na mnie idealnie. Jak bucik Kopciuszka na stopę Kopciuszka. Wy, drodzy Panowie, macie stopy 27-29, a buty 24-25, czyli macie buty Kopciuszka, a stopy - jak siostry Kopciuszka. 😁 I pan Marek mówi: Kupmy se w końcu buty o dwa rozmiary większe, czyli... dostosowane do naszych wielkich gir. Koniec z przycinaniem palców i piłowaniem pięt. Po co się męczyć? Książę odjechał.
-
A propos otwierania i zamykania. Stok, na którym stawiałam pierwsze ślady to Brenna Węgierski. Kilkanaście lat temu był zapuszczony, ale kilka przyzwoitych tras miał (niby 5 km). Potem go zamknęli i ponoć nikt go nie chciał, bo "nie ma zim, więc się nie opłaca". A teraz wiedzę, że działa Brenna Ski Dolina - nowa kanapa, itd. Ktoś coś wie, czemu to zrobili, a tamto nie?
-
I tu mnie zaskoczyłeś. Bo zawsze mówiłam, że dobry narciarz to i bez śniegu pojedzie, ale nie sądziłam, że za takie warunki trzeba będzie dopłacać...
-
No i teraz zaczynam być na bieżąco. 😊 A czy jeszcze wypada jeździć po rozkopanym i zmuldzonym stoku, czy trochę fujka i siara? Bo idąc Twoim tropem czuję, że jako szanująca się panienka powinnam jeździć tylko za ratrakiem, a jak ktoś przejedzie mi drogę i zrobi nieestetyczny ślad - powinnam zawrócić.
-
Narty biegówki na drugi raz w zyciu
Estka odpowiedział Clip → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
System wiązań musi pasować do butów. Nie kupuj osobno - butów i nart bez sprawdzenia systemów wiązań! Rozumiem, że planujesz biegać klasykiem. Do "łyżwy" są inne buty i inne narty, ale można kupić buty, które nadają się do klasyka i łyżwy (tzw. modele combi). Jeżeli decydujesz się na technikę klasyczną, kup buty do klasyka, a potem kup narty i kijki. Narty z łuską to dobry wybór, nie wymagają smarowania. Ważna jest odpowiednia długość nart i kijków (tu posłuchaj Justyny 😉). Kijki polecam z dobrym uchwytem - zapinanym wokół dłoni, który można wypiąć. Nie taką "zwykłą" pętlę, jak przy zjazdówkach. Jeśli chodzi o konstrukcję, to tu Ci nie pomogę, bo nart w ofercie np. Fischera jest od groma, a różnią się głównie barwnymi opisami 😉. Ale widzę, że jest coraz więcej różnych nart "terenowych", czyli bardziej do wycieczek, niż do biegania. Może to byłaby opcja dla Ciebie? Ja biegam (a właściwie biegałam) łyżwą, po przygotowanych trasach. Więc znam tylko ten podstawowy podział. Pozdrawiam. -
Dzięki za informację. Napisz jeszcze, z których wyciągów mogę korzystać, żeby być na bieżąco. Zakładając, że na stoku jest jedna opcja do wyboru, co wtedy?
-
A wydawało mi się, że tu są sami wytrawni narciarze, na dodatek dżentelmeni, którzy są w stanie pomóc kobiecie, która zabłądziła na ultratrudnym, jasnobłękitnym stoku narciarskim. Ale widzę, że nie. Więc proszę bardzo, zostań sobie za granicą, jak tak się boisz. 😁
-
Jak spotkanie to AA. AAA to baterie. 😁
-
Nie powiem. Bo nieważne gdzie, tylko ważne jak. A wszystko wskazuje na to, że tym razem, zamiast na nartach, to pługiem. Pługiem w prawo, pługiem w lewo, pługiem prosto... do karczmy, gdzie załamana zjem jakieś frytki, nie zdejmując kominiarki, kasku, ani gogli, żeby nikt nie widział, jak wygląda ta baba, co tak cudnie pługiem jeździ. Ech. ☺️
-
Nazywam się Estka i ostatni raz na nartach byłam... przed pandemią. Tak wyszło. Wiele powodów, co rok "może w przyszłym roku", aż wreszcie udało się i wracam. A teraz zastanawiam się, co przez ten czas na stokach się zmieniło. Nie chciałabym, aby w moich oczach – oprócz strachu i lekkiego obłędu, który już się pojawia – pojawiło się też zdziwienie i totalny brak wiedzy. Więc pytam, czy nadal: karnet w kieszeń i pikamy? jeździmy wyciągiem w górę, a nartami w dół? snowboardziści nie mają własnych stoków (o co apelowałam lata temu 😉), jeżdżą między narciarzami i siadają gdzie popadnie? do wszelkich „orczyków” ustawiamy się ładnie w kolejce, a do kanap, jak jest tłum, to – kto się wciśnie, ten lepszy? jak nie zajmę ostatniego wolnego miejsca na kanapie, bo „marzę, aby jechać z ukochanym”, to ci, którzy „przyjechali tu, aby pojeździć”, będą mi złorzeczyć pod nosem? kilkulatki jeżdżą na krechę bez opiekunów i bez kijków? lepiej się wygląda i lepiej się jeździ z kijkami niż bez? narty sprzed 10 sezonów mogą być, czy są jak telefon tarczowy – nikt już nie pamięta, do czego to było? A może zmieniło się coś, o czym nie pomyślałam? Pytam głównie o polskie stoki, bo tu zaczynam. Ps. Dobrze, że narty mają dzioby podniesione. Po takiej przerwie, to ogromne ułatwienie - w którą stronę wpiąć się w narty 😄.
-
Podczas shoppingu. Kolejka do kasy długa, nie będę stała tak bezczynnie... 😁
-
Ja klasycznie. Seks, sprzątanie i analogowy shopping z buta. Czasem rower spinningowy, ale tylko 10 minut, bo jak dłużej, to się nudzę. Plus pilates dwa razy w tygodniu, ale to już tak - dla relaksu. Na zjazdowe powinno wystarczyć, a na tydzień przed biegówkami dojdą jaskółki i będzie git.
-
Hmm, kilka lat nie jeździłam na nartach, ale żeby aż tak się pozmieniało? 🤔
-
Ja nic nie rozumiem?!? 😲 Przecież to Ty napisałeś, że swoją kurteczkę wypierzesz. Ja wyraźnie napisałam, że to może być dla membrany zabójcze! 😁
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 30
