Jump to content

Dany de Vino

Members
  • Posts

    1,121
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Dany de Vino

  1. Podziwiam! Jak ty dałeś radę na gigantkach w tym tłumie?
  2. My też jechaliśmy ale trzy tygodnie temu. Nigdzie, ani w Czechach, ani w Austrii, ani w Italii nikt nas nie niepokoił. Podobnie w drodze powrotnej.
  3. Jazda we mgle takiej, że "się konie duszą" nie ma sensu. Pomijając sprawy bezpieczeństwa (a tych pomijać nie warto), oczy nie mają punktu odniesienia i błędnik szaleje. Jeszcze jak się poruszasz, choćby wolno to jakoś ustoisz na nogach. Ale jak się zatrzymasz, to błędnik nie dostając już żadnych info. o twoim położeniu odmawia współpracy i po prostu wywracasz się na którąś stronę stojąc w miejscu. Doświadczyłem tego zarówno w Czechach jak i na Kicku w Austrii i w Szwajcarii gdzie nas mgła "zaatakowała" zupełnie znienacka. Widok był dziwny. Byłem akurat gdzieś dość wysoko i nagle kłęby mgły/chmury zaczęły atakować z doliny wznosząc się w dużym tempie. Natychmiast ruszyłem w dół ale i tak mnie po kilkuset metrach dopadła. Jakoś, prawie po omacku dotarłem do górnej stacji gondolki i zadzwoniłem do kolegi, o którym wiedziałem że pojechał przed chwilą orczykiem w pobliże samego szczytu, żeby uciekał. On zeznał, że widzi to zjawisko i ruszył w dół. Po drodze spotkał grupkę kilkunastu kompletnie zagubionych i przerażonych ludzi, których doprowadził też do tej stacji gondolki za sobą zsuwając się (dosłownie metr po metrze) pługiem lub ześlizgiem. Nie dało się jeździć.
  4. Już w domku, na spokojnie analizuję sobie nasz wyjazd. Pogoda i warunki śniegowe dopisały jak rzadko. Pod tym względem super! Jesteśmy bardzo zadowoleni. Sfilmowaliśmy wzajemnie swoją jazdę drugiego dnia, a następnie dnia ostatniego (czyli po następnych 10 dniach jazdy). Jest materiał porównawczy. Kolega w trakcie pobytu dał mi parę uwag, które starałem się wprowadzać praktycznie. Uwagi były najwyraźniej trafne, bo z porównania obu filmików ewidentnie wynika spora poprawa. Błąd który robiłem polegał na odchylaniu się do tyłu przy wyjściu z zakrętu. Powód tego odchylenia był banalny. To był wyraz radości z wynoszenia niejako w powietrze, rodzaj odczucia "fruwania" z zakrętu w zakręt. Ale był też przyczyną niedociśnięcia i niedogięcia przodów nart. Potem konsekwencje: niedoczas w prowadzeniu nart w następnym zakręcie, trudności w kontrolowaniu szybkości, zbyt szerokie prowadzenie nart itp... Po skorygowaniu tego błędu (co potrwało kilka dni) jazda się wydatnie poprawiła co widać wyraźnie w drugim filmiku. Sylwetka w sumie poprawna (ale dalej nie "zawodnicza"), kontrola prędkości, płynniejsze przechodzenie z zakrętu w zakręt. Używam dość twardych nart, które aby "ożyć" wymagają pewnej prędkości, więc kontrola tej prędkości jest istotna. Ogólnie z całego wyjazdu jesteśmy bardzo, bardzo zadowoleni. Następny wyjazd, zresztą w to samo miejsce dopiero na początku lutego (oczywiście jeśli pandemia pozwoli). Ogólnie, było naprawdę super!
  5. Myślę, że nie będzie formalnych przeszkód. Oni tam najwyraźniej podjęli decyzję, że stoków nie zamkną i najwyżej będą zaostrzać przepisy (co już się dzieje). Długo w tym sezonie czekali z naśnieżaniem, dopiero po naradzie (wiem z włoskiej prasy) "na szczeblu" ruszyli pełną parą i najwyraźniej są zdeterminowani narobić śniegu przynajmniej tyle, żeby starczyło do kwietnia. Pozdr.
  6. No i skończyło się. Nasze 12 dni na śniegu dobiegły wczoraj końca. Dziś, za jakieś dwie godziny ruszamy z powrotem do Polski. Na szczęście wrócimy tu ale dopiero na początku lutego 2022. Trafiliśmy na wspaniałą pogodę (która nadal tu trwa), wspaniałe warunki itp... Pojeździliśmy do wiwatu, jak bąki! Trochę też się udało poprawić technikę, ale to nie jest najważniejsze. Bawiliśmy się świetnie i to jest to co liczy się najbardziej. Taka ciekawostka, nagraliśmy swoje postępy żeby je sobie przeanalizować na spokojnie wieczorkiem. To zadziwiające jak bardzo nasza (moja) jazda, ta którą widzę sfilmowaną (czyli prawdziwa), różni się od moich odczuć! Krótko mówiąc, moje odczucia na temat mojej jazdy są dużo lepsze/wyższe niż to co widzę na ekranie monitora 🙂. Coś jest nie tak z tym moim monitorem. Chyba będzie trzeba zmienić kompa... I jeszcze jedna ciekawostka. W sklepie sportowym w ośrodku Alpe Lusia oferują ubiory i sprzęt sportowy. Jedna z propozycji to narty Stockly Wood (tak też wyglądają) za jedyne 4900. No cóż, w zasadzie niby nic dziwnego bo tak właśnie kosztują te narty. Ale po chwili dotarło do mnie, że ta cena jest wyrażona w walucie Euro. No... Robi wrażenie! (wklejam dokumentację tej oferty i jakieś banalne widoczki): Pozdr4all 🙂.
  7. Witaj Janie! Sami też trochę sobie zazdrościmy, ale tak to już z człowiekiem jest 🙄. Mamy sezonówkę obejmującą trzy ośrodki, ale nie mamy w nim Mrmolady, więc w tym sezonie niestety tam nas nie będzie. Pozdrowienia.
  8. Dzisiaj znowu pogoda wspaniała. Dosłownie Wspaniała! Pełne słońce i zero wiatru, mało ludzi, 90% stoków otwartych i wzorcowo przygotowanych. Od 8.45am do 3.15 używany był ośrodek Moena - Alpe Lusia - Bellamonte / Trevalli. Atmosfera była tak wspaniała, że pomimo pewnego delikatnego zmęczonka (10 dzień nartowania po 5 - 6 h dziennie) nie chciało się schodzić ze stoku. Cóż, pozostało nam jeszcze jedyne dwa dni tej przygody. Wrzucam kilka fotek (jedna z nich cyknięta z samego rana z dziwnym światłem). Pozdr4all ! 🙂
  9. ...niestety kolejność fot odwrotna od zamierzonej. Sorry 🙂 Pozd4all!
  10. Dzisiaj był już nasz dziewiąty dzień "nartowania". Słoneczko wyjątkowo nie dopisało, ale że obyło się bez jakiejkolwiek mgły, czy opadów, więc wszystko było wspaniale. Ostatnie dwa dnie jeździmy w ośrodku Alpe Cermis, gdzie nasza rodaczka Justyna K. przed paru laty wywalczyła czterokrotnie pierwsze miejsce na biegówkach! Jest to bardzo fajny ośrodek z wielu zróżnicowanymi trasami. Najdłuższa ma około 8 km. Stoki o wystawie północnej, więc trasy łatwo się nie degenerują. Zabawa przednia! Co zwróciło już wczoraj moją uwagę to bardzo wysoki ogólny poziom ludzi tu jeżdżących. Nigdy tak wysokiego poziomu jeszcze na stokach nie spotkałem! Potem się sprawa wyjaśniła. Od dwóch dni jedna z tras jest zamknięta i odbywają się jakieś mistrzostwa juniorków w slalomie i gigancie. Kilkudziesięciu młodziutkich zawodników i zawodniczek rozgrzewa się pewnie przed startem. Jeżdżą znakomicie! Mimo, że szybko to w pełni bezpiecznie. Zresztą nie jest to Białka i żadnych tłumów na stokach (oprócz ostatniej niedzieli) nie uświadczy. Fajnie na ich jazdę popatrzyć. A poza tym, dzień jak co dzień: rano dość wcześniej pobudka, prysznic, śniadanko i na stok. Potem obiadokolacja, troszeczkę czasu "wolnego" i spanko. A rano "dzięń świstaka" itd.... Wklejam kilka fot z wczoraj: Tak wygląda stok rano pierwsze trzy foty (do około 11.am) a ostatnia fota to stok popołudniowy. Sam nie wiem. którą wersję lubię bardziej>
  11. Dzisiaj niedziela. Pogoda jak rzadko, niebo czyste, piękny błękit i kryształowo czyste słońce. Niestety dużo ludzi i trochę to jednak przeszkadzało. Nie można było jeździć tego co się chce, ale to co było można. Jutro będzie z tym lepiej. Kondycja nam dopisuje, więc i samopoczucie wspaniałe. Widoki "zapierają dech w piersiach"! Wklejam landszafcik z księżycem w pełnym słońcu i kawałki skał, które kiedyś musiały się stoczyć ze szczytów tych pięknych gór: Pozdd4all 🙂
  12. No i sześć dni nartowania za nami (półmetek). Dziś planujemy ośrodek Latemar niedaleko skoczni narciarskich gdzie Małysz zdobył mistrzostwo świata. Pogoda na następne sześć dni (a więc do końca naszego pobytu) folderowa! Rozjeżdżeni jesteśmy, więc tylko korzystać. Udało się poprawić ułożenie ciała w skręcie i skręty stały się dużo pewniejsze i łatwiejsze oraz poprawiła się kontrola szybkości. Ogółem jak dotąd wyjazd układa się Super! Pozdr4all! 🙂
  13. Cześć! Rezerwujemy z dużym wyprzedzeniem (wczesna jesień bo wtedy można złapać najlepsze ceny. Potem lubią rosnąć) na Bookingu i Airbnb. Ceny i miejsca szukamy na tych platformach biorąc też pod uwagę ceny lokalnych sezonówek bo jeżdżąc 36 dni w sezonie łatwo przeliczyć, że karnet (w przeliczeniu na dzień) wychodzi taniej niż w Białce czy Szczyrku. To w zasadzie wszystko. Jeśli chodzi o warunki w ośrodkach, to teraz akurat wszędzie jest znakomicie. Po ostatnich sporych opadach śnieg jak marzenie! Zero lodu. Stoki już prawie wszystkie pootwierane, świetnie przygotowane. Ludzi b. mało. Jazda do upadu, aż nie ma czasu na knajpy. Stosują 2G. Bez certyfikatu covidowego skipasa nie kupisz. W kasie robią ci fotkę i mają ją w systemie. W pomieszczeniach i gondolkach - maski, ale nie przestrzegają tego tak rygorystycznie jak np. we Francji, a w gondolkach i tak jeździmy we dwójkę więc nie ma sprawy. Jak pisałem, przynajmniej do dzisiaj ludzi mało więc nikt się nie pcha. Pozdr.
  14. Dziś był czwarty dzień naszego szusowania. Jak zwykle 5 - 6 godzin (bez knajp) jazdy. Po dwóch dniach lampy wczoraj cały dzień opady śniegu, ale że bez mgły więc jeździło się wspaniale. Trasy były cały czas pokryte kilkunastoma cm świeżego śniegu. Coś cudownego! Śniegu "skolko ugodno". Dzisiaj bez opadów ale i bez słońca. Jazda znakomita. 90% tras czynnych i jazda na naturalnym śniegu. Jutro ma być pogodowo podobnie jak dzisiaj, a potem od soboty prognozy zapowiadają cały tydzień lampy. Wklejam kilka fotek z wtorku. Pozdr4all 🙂
  15. Dziś Val di Fiemme,. Pierwszy dzień na nartach od dwóch lat! Pogoda folderowa. Stoki przygotowane fajnie. Śnieg "przyjazny", miękki. Pierwsze zjazdy - ciało mocno usztywnione. Zjazdy na rozum. Następnie z każdym zjazdem spięcie "puszczało" i pod koniec dnia już pamięć mięśniowa powoli wracała. W sumie jestem z siebie zadowolony (odczucie oczywiście subiektywne), ale radość była duża i coraz większa. Warunki super. Załączam fotki. Jutro inny ośrodek z tego regionu 🙂. Pozdr.
  16. Jesteśmy na miejscu. Podróż przez Czechy, Austrię i wreszcie Włochy, bez żadnego kontaktu z "authorities". Śnieżyce zaczęły się już w Czechach. Austria - trudna jazda w intensywnej śnieżycy, ale za to bez korków (jechaliśmy ze soboty na niedzielę). Pomimo braku korków podróż zajęła 4 godziny ponad planowany czas. Wg prognoz jutro rano ma być słonko i takie tam inne... Pozdr. 🙂
  17. Sporządź również listę sportowców którzy zmarli na covid19 i porównaj z powyższą. Szukasz jednostronnie, tendencyjnie i wychodzi ci założona z góry teza. W ten prostacki sposób można dowieść każdej Bzdury!
  18. Nagła śmierć wyczynowych sportowców to wprawdzie wypadki incydentalne, ale nie są żadnym "unikatem", czy też zjawiskiem nowym. Zdarzało się to już wielokrotnie przed pandemią i przed szczepionkami na cowid19. Nie ma więc żadnego powodu aby te nagłe zgony łączyć akurat ze szczepionkami. Sposoby jakich używają wyczynowcy (w tym również te legalne) w celu podnoszenia wydolności organizmu mają w tym decydujący udział. Osobom nie uprawiającym żadnego sportu również to się zdarza i to od kiedy pamiętam. To nie są żadne adekwatne argumenty za "nieszczepieniem się". Ryzyko jakieś oczywiście jest (tak jak przy każdym nawet banalnym zabiegu np. chirurgicznym). Postawiłem sobie zatem proste zadanie: jak oceniam ryzyko zarżenia się covid'em19 i śmierci lub ewentualnych ciężkich powikłań prowadzących praktycznie do kalectwa w wypadku przeżycia, naprzeciw ryzyka powikłań poszczepiennych. Wyszło mi, że nieskończenie niżej oceniam ryzyko związane z przyjęciem szczepionki. Tak też uczyniłem i tyle 🙂 .
  19. No, my odpalamy jutro wieczorkiem, tak aby na rano być w Dolomitach! Śnieg jest, trasy przygotowane, paszporty covid 19 są, pogoda zapowiada się ok, troszkę ma jeszcze dosypać. Dany znać co i jak w trasie i na stokach. Pozdr4all 🙂 !
  20. Mówisz - masz! Niedziela, poniedziałek, wtorek, to tak na początek bo będzie więcej. 🙂
  21. Postanowiliśmy zaryzykować i ruszamy w sobotę. Kierunek Dolomity. 12 dni na śniegu! Brzmi wspaniale, ale lekki niepokój jest. Mamy nadzieję, że nie przymknie nas "zaraza". Doszliśmy do wniosku, że nie ma na co czekać bo żadnej pewności długo jeszcze nie będzie. Wygląda, że taki stan rzeczy może potrwać nawet kilka lat, więc trzeba się dostosować. Warunki śniegowe dobre. Mają mrozik więc walą z armat na potęgę, a i natura też dosypała białego. Oj, jak się cieszę!!! 🙂
  22. Oglądałem konferencje prasową z udziałem naszego prezydenta. Mówił o nas "...jak znam moich rodaków", jak się wyraził i dalej coś na temat jakiegoś naszego nieprzystosowania do stosowania się do prawa (inny nasz czołowy polityk nazwał to jakoś bardziej konkretnie, nie pamiętam dokładnie ale brzmiało to jak "gen niezgody" czy "gen głupoty". Prawdę mówiąc patrząc na obydwóch, przyznaję że jeśli tak jest, to oni są jednocześnie namacalnymi dowodami, jak i czołowymi przedstawicielami nosicieli tego genu.
  23. Od 1 listopada jest częściowo refundowana NFZ z dopłatą ze strony pacjenta sto trzydzieści kilka pln.
  24. Piszcie, piszcie to ma szerszy sens niż tylko przekonanie jednego "kmiotka". Może przekona kilku wahających się, może ktoś będzie powtarzał wasze argumenty innym, albo przynajmniej kilku osobom "da do myślenia". Taki pozornie "zmarnowany czas", nie jest zmarnowany i ma sens.
  25. Polecam. Kto zechce to posłucha. Historia w pigułce mniej więcej właśnie o tym: Jacek Kaczmarski - "Świadkowie" - Bing video
×
×
  • Create New...