-
Liczba zawartości
18 004 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
267
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Nie chce mi się tego wszystkiego czytać ale wszelkie dotacje -jeżeli już mają być - mają być CELOWE. Co to jest kurwa za pomysł, żeby komuś płacić za to że ma dziecko? Wymyślić mógł to tylko absolutny debil. My już a nikim ewolucyjnie nie walczymy więc prokreacja sama w sobie nie powinna być celem. Celem powinno być podniesienie poziomu a więc wspomaganie kształcenia, rozszerzenie programów stypendialnych dla najzdolniejszych, budowa nowoczesnych placówek edukacyjnych itd. Taki program - 500 czy 800 za dziecko - mógł wymyślić tylko absolutny dureń o populistycznych poglądach. Jeden z najgorszych pomysłów o jakich słyszałem i jakie widziałem. Nawet hitlerowcy mieli bardziej wysublimowane pomysły na zdobycie elektoratu. Każdy socjal to niszczenie puli genetycznej społeczności bo wspiera zwykłych durni, jednostki słabe, chore, ewolucyjnie do eliminacji naturalnej i to jest strzelanie sobie w stopę, ale zgodne z ideami humanitaryzmu itd. ale to + za skuteczne dymanie jest po prostu czymś absurdalnym z punktu widzenia jakiejkolwiek logiki. Pozdro PS Demokracja Ateńska... pamiętacie? Gdzieś tu padło, że PO i PiS to to samo. Trzeba być absolutnym tępakiem, żeby nie widzieć różnicy i tak nie rozumieć idei współczesnej demokracji. Każdy kto we współczesnym świecie bierze się za politykę z założenia nie może być w 100% uczciwy. Bilans zysków i strat jest jednoznaczny. Ale każdy kto do polityki miesza religię i ideologię pryncypialną jest zawsze setki razy niebezpieczniejszy co historia potwierdziła nie raz. Pozdro
-
Cześć Zdanie w ps. jest dla mnie niezwykle bliskie. Ja mam taka pętlę tutaj koło domu gdzie pierwsze 15 km jest po lesie a drugie to piękny asfalt lub kostka na wale wiślanym. Nigdy nie udało mi się przejechać poniżej 1h10min, nawet chyba poniżej 1,15. Wydaje mi się, że znam ścieżki idealnie ale mam zasadę, że jak jadę na czas to trzeba jechać mniej więcej w kierunku a nie stawać i szukać drogi. Marek, ile razy ja tam stawałem po prostu nigdzie.. - jechałem na azymut - mam kompas w Garminie - ale tam jest tyle ścieżek, że pogubienie się jest normą. Ja zresztą nawet po mieście jeżdżę tak, że np. jak mam akurat zielone to jadę bo wiem, że stojąc te 30s czy 40s po prostu więcej tracę. Zazdroszczę Wam tych górek strasznie ale staram je sobie dorabiać intensywnością ale wiadomo, że podjazd 2 czy 3 km to nie to co interwał. Żeby to wyrównać staram się jechać przed podjazdem intensywnie ale tak aby móc jeszcze dodać na podjeździe i ... co bardzo ważne - na zjeździe - to jest klucz do szybkiej jazy interwałowej ale... jakbyśmy mogli np. pojechać sobie gdzieś te 20 czy 30 km na piwo i pogadać to byłoby wspaniałe a już ze Śpiochem to byłoby to. Jestem pewien, że większość tych durnych kłótni by się pozamiatała w moment. No cóż - Warszawa to nie mój wybór ale... niby mam wszędzie w miarę blisko (niby) choć wszędzie na tyle daleko, że po południu nie możemy pojeździć na nartach ani pożeglować. Coś za coś. Pozdro serdeczne
-
A tam jest podjazd na wprost czy pętlą okalającą? Pozdro
-
Cześć Psy, koty (mniej) ale jeżeli chodzi o psy najbardziej jest to widoczne to gatunki tak zmienione poprzez selekcję dokonywaną przez człowieka, że trudno mówić o zwierzęciu. Pies wywodzi się od drapieżników więc zachowania agresywne są dla niego naturalne. Natomiast my stosując selekcję doprowadzamy do wyhodowania ras, które są po prostu chore. Czym są takie np. psy kanapowe? Wynaturzenie nieprawdopodobne. Przecież to jest jakieś totalne nadużycie naszych możliwości selekcyjnych ws stosunku do innych gatunków. A później różni pajace mają pretensje o doświadczenia genetyczne czy klonowanie. Paranoja. Pozdro
-
Cześć No to już jest całkiem fajna średnia jak na zmienną nawierzchnię. Pozdro
-
Cześć A widzisz i tu się mylisz. Młodzio wybiera nieewidentne rzeki, rzadko pływane, odcinki raczej dzikie, turystycznie rzadko odwiedzane ale to nie ma znaczenia. Ja piszę jakie jest MOJE ZDANIE w tej kwestii i dlaczego zdjęć zazwyczaj nie robię i nie zamieszczam. Ktoś inny może mieć inne zdanie i niech robi co chce. A swoją drogą, swego czasu robiłem relacje ze spływów i między innymi była ilustrowana zdjęciami Relacja z Welu. Jak się później okazało były to chyba ostatnie zdjęcia z pływania górnym Welem - od Dąbrówna do Jeziora Rumian - bo ze względu na spadek poziomu wody oraz jej eksploatację przez żwirownię tym odcinkiem - zresztą zajebistym - nie da się spłynąć. Pozdro
-
Cześć Przeczytałem większość postów i cofam to pytanie - dyskusja nie dla mnie chłopcy. Pozdro
-
Cześć A ty? Pozdro
-
Cześć Wiesz, znowu lakonicznością wypowiedzi spłyciłem wypowiedź. Starocie było jedynie stwierdzeniem wieku a nie wartości - mam nadzieję, że to w ten sposób zrozumiałeś. Niestety postęp w badaniach jest tak szybki, że jak książka ukazuje się w wersji polskiej jest już w pewnych kwestiach nieaktualna. Ja od pierwszego numeru przenumeruję polską edycję Scientific American czyli Świat Nauki - moje życie zawodowe rozpoczęło się od dystrybucji tego czasopisma. 🙂 Tam są aktualności powiedzmy "lizane" ale artykuły są nierówne - może to po prostu moje niedouczenie - ale z jednej strony popularyzacja a za chwilę nie rozumiem słowa... Natomiast książki, które przytoczyłeś - zresztą... Całe serie dawna znakomita "+-nieskończoność", Biblioteka Problemów - kurwa same Problemy - nasz łącznik z nauką światową - też mam jeszcze trochę roczników z lat 80/90. A później zapoczątkowane przez Wiedzę i Życie (wydawnictwo) Świat Nauki i Labirynt... A ja Wam polecę książki dwie: 300 uczonych PRYWATNIE I NA WESOŁO - są dwie części. Autorem jest Pan Andrzej Kajetan Wróblewski. To jest książkowe wydanie krótkich felietonów, które Pan Kajetan pisał przez wiele lat na dwie ostatnie strony Wiedzy i Życia. Wierzcie warto przeczytać, nawet wiele razy. Pozdro
-
Cześć Marku, nie chodzi o prywatność - mam to absolutnie w dupie - chodzi o bezsens działania. Ludzie prezentują wejście na Rysy, spływ Drawą czy zjazd z Kasprowego jakby to było lądowanie na Marsie - żałosny brak autocenzury i wiedzy. Powinienem jeszcze zacząć nagrywać filmy instruktażowe bo byłem naparu Ultra - kurwa pod ziemię bym się zapadł ze wstydu a goście jadą jak mistrzowie. Żałosne. Nie chcę brać udziału w tym tępym działaniu Marku. Ale zdjęcia będą tylko za parę paręnaście dni... Pozdro
-
Cześć To raczej starocie. Pozdro
-
Cześć Na długim dystansie inna jazda jest niemożliwa - nie próbowałeś, nie możesz wiedzieć ale w tym też można znaleźć radochę. Co więcej, lepiej - i ja tak robię - zejść z roweru i go poprowadzić niż walczyć z prędkością 4-5km/h - bezsens a takie zejście pozwala rozluźnić mięśnie, pracują wtedy inne itd. - to oczywiste. Natomiast... ja gdy jadę, to jadę, nie wiem o czym piszecie gdy mówicie o zatrzymywaniu na trasie 30 czy 40 km? I nie walcz tak zaciekle z dezinformacją bo w sporej części wypadków to jest tylko Twoja interpretacja faktów a nie praktyka Piotrze. Na podstawie tych nabytych w sieci informacji tak wiele razy mnie obrażałeś i kwestionowałeś moją prawdomówność? Słabe, naprawdę słabe. Pozdro
-
Cześć Marku dla mnie prezentowanie zdjęć z jakiejś wycieczki czy - kurde to już paranoja - jazdy do pracy - w sieci, częściowo obcym ludziom jest po prostu absolutnie debilne. Gdybym, coś wyjątkowego zrobił albo coś niecodziennego widział to jeszcze rozumiem ale publikować zdjęcia jakiegoś pola pod domem czy... byle czego. Rozumiesz - dla mnie to abstrakcja. Ale jeżeli bardzo lubianemu koledze sprawi to nawet niewielką przyjemność to postaram się pamiętać aby takie zdjęcia dla Ciebie zrobić z przyjemnością wielką. Oczywiście prześlę Ci je kanałem prywatnym albo mailem. Pozdro
-
Cześć Dlaczego... wiesz uważam, że to niepotrzebne, przerodzi się w wątpliwe popisy erudycyjne i szpanerstwo czego ja to nie chcę wiedzieć albo wiem itd. Mamy to już, więc po co prowokować jeszcze więcej. Nie komentować Mario, nie komentować... 😉 Pozdro
-
Cześć Jakbym chciał zmierzyć sobie czas siedzenia z rowerem to bym sobie włączał Garmina w domu. Mnie bawi jazda na rowerze i jak jadę to nie po to żeby się zatrzymywać, robić zdjęcia czy cokolwiek innego. Jedyne zatrzymania to zatrzymania wymuszone - np, światła, konieczność włączenia się do ruchu, awaria. Zresztą w takich sytuacjach gdy zatrzymanie jest krótkotrwałe nie schodzę z roweru, nawet nóg z pedałów staram się nie zdejmować (Spiochu nauczyłem się stać w miejscu - liczy się?) czym zresztą zaniżam sobie znacznie średnie bo rower jest cały czas w ruchu i tak to czyta aplikacja. Jeżdżąc do pracy bardzo często jeżdżę tą samą drogą więc porównania mają sens. Jak jadę na wycieczkę ze znajomymi to jest w ogóle inna bajka i to raczej nie jest jeżdżenie tylko przemieszczanie się i wtedy wszelkie pomiary nie mają sensu. Pozdro
-
Cześć Nie. Nie liczę całych czasów tylko czas jazdy z włączonym autostopem. I nie wiem dlaczego taki pomiar miałby być gorszy od stosowanego przez Ciebie - bo ty tak twierdzisz? Nie wygłupiaj się i nie zamierzam na ten temat dyskutować. Co do średniej to rzeczywiście odniosłem się do maratonów nie w rejonie o którym piszesz więc porównanie było złe. pozdro
-
Cześć Półtorej godziny to raczej nie czołówka MTB. Tam średnie dochodzą do 30km/h a nawet przekraczają. Natomiast ja liczę prosto bo wiem mnie więcej że w terenie jadę koło 18-19km/h no więc jeżeli to trudny teren jak piszesz to jeszcze biorę te 3-4 km w dół co daje 15km/h więc całkiem realna prędkość nawet z elementami wypychania. Pomorską w 2021 jechałem koło 18,5-19 km/h. W zeszłym roku jechaliśmy koło 15,5 km/h. Pozdro
-
Cześć A Ok. Gdzieś to przeczytałem, albo coś pomieszałem. Albo może w Bolesławcu też kontraktowo leczy. To teraz częste wśród medyków. Pozdro
-
Cześć Jasne. Wystarczy, że będzie mokro i już robisz w pory ze strachu bo nic nie trzyma. Niestety ale wiele razy miałem okazję - podobnie pewnie jak wielu z Was - jechać pięknymi leśnymi dragami. Rok czy dwa później ten sam odcinek ledwo dało się przejechać ryzykując zniszczenie napędu bo droga była całkowicie zniszczona przez "leśników". Na Pomorskiej było parę odcinków poprowadzonych całkowitymi bezdrożami - jedynym elementem zdradzającym w terenie, że tędy idzie ślad była wygnieciona trawa lub ślady opon w błocie zrobione przez poprzedników. Ale najtrudniejsze odcinki jechałem na Suwalszczyźnie. Glina w pełnym deszczu - całkowicie nieprzejezdna i nie do przepchania roweru bo wszystko się lepiło i ślizgało - horror. Pozdro
-
Cześć No więc właśnie. Kacper mówi, że mój rower jest zepsuty bo bez trzymanki się nie da - przynajmniej ja nie umiem. Mogę na nim stać w miejscu czy jechać 60km/h ale kierownicę muszę trzymać. 🙂 A co do zdjęć... nie mam potrzeby katalogowania wspomnień. Rybelek robi trochę zdjęć - ja w ogóle bo nie widzę takiej potrzeby. Nasza Amelka powinna robić zdjęcia bo ma - moim zdaniem - fantastyczne oko i refleks. Jak była mała - ja wiem, 8-9 lat - kupiliśmy jej taki mały aparat i jak zobaczyliśmy wyniki zabawy nim w czasie wakacji to nas zatkało. Niektóre pomysły na ujęcia były naprawdę genialne. No ale cóż - teraz jest żeglarką i ma ręce zajęte więc zdjęć nie robi. Pozdrowienia
-
Cześć Wiem co ludzie jeżdżą, wiem. A ja dopiero teraz zwróciłem uwagę, że piszesz o procentach. No to inna rozmowa. jakby było w miarę równo to nie ma problemu tylko - tak jak piszesz - wolno i nie trzeba mieć regulowanej sztycy bo to nie jest niezbędność tylko ułatwienie. Moim idolem - jednym z dwóch rowerowych - jest Kilian Bron - pewnie znasz a jak nie to polecam. Skok nie jest problemem - raczej to czy rower wytrzyma. Zresztą pewnie wiesz lepiej - to jest tak jak na nartach, na szybkości wszystko idzie praktycznie bezproblemowo ale żeby psychicznie odważyć się na szybkości robić pewne rzeczy trzeba dużo objeżdżenia. Ja nie mam amorów ale opony dobre i to wystarczy bo przy wolnej jeździe amorami - tak jak piszesz - jesteś sam. Pozdro
-
Próbowałem...ale zrobili film - piękne widoki tam są. Pozdro
-
Cześć Ja praktycznie nigdy nie robię zdjęć bo szkoda mi czasu - jak jadę na rowerze. Np zawsze chciałem Wam przesłać Centrum z czterech stron świata ale nigdy nie chciało mi się zatrzymywać a wiele razy miałem okazje takie zdjęcia zrobić bo punkty w które jeżdżę stale po Warszawie są właśnie tak rozstrzelone. Alpy to nie są ale są to piękne rejony i fajne wyzwania. Zjazd 40% - no szacun, raczej spadnie chyba że myślisz o takim stopieńku - 5-7m, który pokonujesz raczej jak skok i masz odjazd, bo jak nie to jesteś mistrzem i nie zabieram głosu. W każdym razie na takich zjazdach trzeba zaufać temu co wybiera koło i tego trzeba się nauczyć podobnie jak "chronienia pochwytów". Ale 30 km trzy godziny... Pozdro
-
Cześć Tym: "filmu nie oglądałem" przypomniałeś mi "Układ" Kazana - bardzo ciekawa relacja pomiędzy odczuciami z książki (czytałem najpierw) i filmu. Co ciekawe film reżyserował sam autor - nie jest to częste - i dlatego warto porównać te dwa dzieła. Uważam, że kolejność książka film chyba jest lepsza. Zresztą jak tu się wyczerpiemy to zapraszam do tematu o ulubionych dziełach filmowych. Będzie fajnie. Z autorów, którzy kiedyś mnie wciągali ale już jakoś przebrzmieli to Vian i Eco. A z literatury rosyjskiej to... czytałem np. Rybakowa czy nawet Puszkina w oryginale bo dość dobrze znam/znałem ten język ale największe wrażenie zrobiła na mnie radziecka niestety "Opowieść o prawdziwym człowieku", podobnie jak za jeden z najlepszych filmów wojennych uważam "Tak tu cicho o zmierzchu". Jeżeli ktoś jest w stanie odrzucić poza nawias politykę to warto spróbować... A co do literatury górskiej to Pierre Minvielle - W głąb ziemi. Haroun Tazieff - W jaskiniach Pierre Saint-Martin - poszedłem na górę po książki, żeby to napisać bo do francuskiego nigdy nie dorosłem. O i jeszcze jedna książka - jak ktoś ma to szacun: Bolesław Chwaściński - Z dziejów taternictwa (O górach i ludziach) - tak brzmi pełen tytuł. Książka tak naładowana faktami w treści i przypisach, że Wilczkowski wydaje się człowiekiem mało zgłębiającym pisząc do wszystkich te swoje listy. W Paragraf 22 =- dla rozluźnienia... no może 40 lat temu tak ale teraz to raczej przytłaczająca lektura w sensie przekazu. Zresztą cały Heller - cały - czytałem trzy książki, ale może to cały, jest przytłaczający... A z literatury górskiej - WHP Encyklopedia - jest jakiś porównywalny fenomen spełnienia pasji i pracy twórczej... Pozdro
-
Cześć Co to ku...a za spojlerowanie. Kończę właśnie pierwszą część a dwie następne czekają na stoliku. Rybelek jest bardziej dyskretny bo pary z ust nie puszcza co będzie. A Sławek Gortych jest (poza opisanymi przez Mario walorami) dyplomowanym, praktykującym dentystą - praktykuje w Bolesławcu. Dobry fachowiec ponoć. Pozdro
