-
Liczba zawartości
1 077 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Zawartość dodana przez sese
-
Ręczne ostrzenie krawędzi według NTN.
sese odpowiedział herbi → na temat → Serwis i konserwacja sprzętu
Tak jak napisałem - od dwóch sezonów tylko tak smaruję, a co mniej więcej 15 dni jazdy i tak oddaję narty na serwis maszynowy i wtedy w pakiecie mam smarowanie (ręcznie ostrze mniej więcej co trzy dni jeżeli jest twardo) -
Jeżeli ma być to widoczne na stoku to może nakładki na kask (mogą być bez warkoczyków 😉 ) Naszywki na kurtki chyba odpadają, bo nikt membran raczej dziurawić nie będzie. No chyba że pójdziemy ścieżką wytyczoną onegdaj przez Arfi Ski Team i zamówimy sobie w JMP fabrycznie haftowane ciuchy narciarskie, ale to już kosztuje miliony monet. Chcieliśmy kiedyś z Jurkiem i Wujotem takie zamówić i wychodziło za komplet kurtka plus spodnie na Dermizaxie Evo jakieś 2.000 - 2.500 zł o ile dobrze pamiętam. Cenę nawet jakoś przełknęliśmy ale jak to faceci pokłóciliśmy się o... kolory kurtek 😆😆😆 i finalnie nic z tego nie wyszło. PS. Przez dwa dni w Zwardoniu miałem na sobie gogle z naszywką SF, ciekawe czy ktoś zauważył?
-
Ręczne ostrzenie krawędzi według NTN.
sese odpowiedział herbi → na temat → Serwis i konserwacja sprzętu
Nie dało się nie zauważyć 😄 -
Ręczne ostrzenie krawędzi według NTN.
sese odpowiedział herbi → na temat → Serwis i konserwacja sprzętu
O jakiej paście mówisz? Ja od dwóch sezonów używam czegoś takiego https://elephant.pl/4514-toko-express-racing-paste-universal-smar-sportowy-w-pascie-50g.html bo mi się właśnie znudziło zabieranie na wyjazd żelazka, cyklin, szczotek itp. Nie mówię że jest lepsze niż smar na gorąco, bo nie jest, ale w 3 minuty masz ogarniętą jedną parę i możesz sobie smarować nawet 2 razy dziennie. W komplecie masz aplikator, a polerujesz czymkolwiek (ja pończochą) Wydajność niesamowita - przy 4 parach nart i 4-5 tygodniowych wyjazdach w sezonie nie skończyłem jeszcze pierwszego opakowania. Miałem to nawet ze sobą w Zwardoniu na zlocie. -
Masz określoną datę dostawy na ich stronie jak dodasz produkt do koszyka i zaznaczysz kraj dostawy.
-
Ma ktoś może jakiś kod rabatowy na to cudeńko?. Po rozmowach z Marcosem wiem, że chciałbym się tym pobawić, ale 249 Euro mocno studzi mój zapał do zabawy. Chyba że jest jakiś polski (europejski) dystrybutor mający bardziej przyjazne ceny.
-
Kochani wiem, że się zobowiązałem (a raczej zostałem zobowiązany przez @Adam ..DUCH 🙂 ) do załatwienia loga skiforum w rozdzielczości umożliwiającej zamówienie nam "służbowych" koszulek, bluz, kurtek czy też kostiumów kąpielowych (o szortach dla Mitka nawet nie wspomnę). Przez ostatnie 3 dni przeszukałem wszystkie dostępne (i pozornie niedostępne też) stare skrzynki mailowe, zbiory kontaktów, archiwa SMS, logi połączeń i... NIC. Nie znalazłem żadnego namiaru na byłego Admina naszego forum - najpewniej całą korespondencję prowadziliśmy wyłącznie przez PW na forum, a archiwum tych wiadomości uleciało wraz z serwerami... Ostatnia szansa to znalezienie listu przewozowego, który był na otrzymanej przeze mnie w 2013 roku paczce z gadżetami, ale to potrwa jeszcze ze 2 tygodnie, bo tego rodzaju dokumenty mam poupychane w starym mieszkaniu. Wiem, że na 100 % mam ten list przewozowy i nawet domyślam się gdzie on może być po 13 latach ;), ale w tym tygodniu raczej nie dam rady tego ogarnąć a w weekend teleportuje się do Heiligenblut. Sorki za obsuwę i stay tuned 😉
-
Dokładnie o to chodzi. Jadąc te kilka razy za Marcosem i Jurkiem miałem pełną świadomość tego, że Markowi jest bliżej do absolutnej (podręcznikowej) perfekcji i doskonałości, a jednak to styl Jurka subiektywnie mnie zachwycał.
-
Powtórzę to co powiedziałem na stoku w Zwardoniu - lata mijają, dekady mijają, a Jurek wciąż bezkonkurencyjny. Jak ulał pasuje do niego włoskie określenie maestro di sci, ale nie jako tłumaczenie słowa instruktor, tylko po prostu MISTRZ. Bardzo się cieszę, że po tylu latach ponownie mogłem się zachwycić Twoją jazdą.
-
Tak, to byłem ja 😉 Musimy jak najszybciej zorganizować kolejny zlot, żeby nadrobić straconą szansę na pogadanie i wspólne poszusowanie. Zdjęcie poglądowe pochodzi z innej lokalizacji bowiem w Zwardoniu nie było czasu na wyciąganie telefonu, za co Wam również bardzo dziękuję.
-
Pamiętam, pamiętam... Cierpliwość jest cnotą bogów...😉 Jesteśmy w drodze powrotnej do Wro, aktualnie w Tichauer Art Gallery na wystawie Matisse'a. A po drodze zrobiliśmy sobie jeszcze spacerek na Skrzyczne. Wielkie dzięki dla wszystkich za obecność na zlocie. Było bosko
-
My startujemy jutro rano z Wro. Po drodze planowany kilkugodzinny przystanek na Kubalonce w celu zaliczenia debiutu na biegówkach. Myślę, że wczesnym popołudniem zameldujemy się w Zwardoniu. Bawcie się dzisiaj wybornie, ale zachowajcie jakieś rezerwy na jutro 🙂
-
Ja to tylko tu tak zostawie 😉
-
Dubel
-
Dzięki wielkie. Blik już poszedł.
-
Duża to mało powiedziane - 790 Euro za 300 km tras. A 6 dniowy kosztuje 450 Euro Może za rok. Chociaż za rok miałem w planach Tirol Regio Card...
-
Non stop. Zajrzyj sobie na https://potrojnakorona.pl/ albo https://b4sportonline.pl/rajd_izerskokarkonoski/ Gwoli wyjaśnienia to ja robiłem tylko trasy "krótkie" (od 46 do 62 km i odpowiednio od 1400 do 3200 m przewyższenia). Zajmowało mi to od 12 do 16 godzin. Start zazwyczaj był o 8:00 rano. Ale to były tylko spacery w porównaniu do dystansów normalnych (od 75 do 120 km) Podziwiam tych harpaganów. I wbrew pozorom nie jest to niszowe zjawisko - w ubiegłotygodniowej Potrójnej Koronie Śnieżnickiej wystartowało 550 osób na dystansie normalnym (77 km, 3200 m przewyższenia) i 550 osób na dystansie krótkim (48 km, 1560 m przewyższenia). A hitem jesieni było Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej - skromne 143 km i 5500 m przewyższenia. I to są marsze... A niektórzy to biegną. Ludzkie ciało najwidoczniej nie ma ograniczeń.
-
Dzieci nie mam i nie zamierzam mieć. Z moich obliczeń wynika, że w tym sezonie jeden tygodniowy wyjazd (5 dni jeżdżenia) będzie mnie kosztować od 2600 zł do 3500 zł (w tym paliwo, winiety, skipass, nocleg, żarcie, serwis nart i drobne wydatki na stoku). Przy tym założeniu wydam przez cały sezon max 16.000 zł (zakładając jeden tygodniowy wyjazd w każdym miesiącu od grudnia do kwietnia). Jest to do udźwignięcia dla mojego budżetu, tym bardziej, że koszt karnetu (422 euro) poniosłem już we wrześniu. Moim zdaniem warto, zwłaszcza, że narty to największa moja pasja (a na pewno najbardziej kosztowna). A pracę mam taką, że przy odrobinie chęci i samozaparcia mogę ją sobie dość dowolnie kumulować i w wyznaczonych okresach harować nawet po 16-18 godzin na dobę, a potem ze spokojną głową mogę iść na urlop. Tydzień wolnego mogę sobie wygospodarować niemal w każdym miesiącu.
-
We dwie. Nikogo nie udało się namówić na sunny card 🙂
-
Hochkar spróbuje albo na początku lutego (ale wtedy są ferie AT i DE), albo w połowie marca. Na razie klepnięte Maso Corto w grudniu, Heiligenblut w styczniu i Hinterstoder w lutym.
-
W Wallackhaus będę w styczniu 2026. Już klepnięte. Tu już musisz mieć pełne HB bo po 16:00 zostajesz... sam wiesz gdzie:) A na zeszłego sylwestra byłem też na stoku ale jednak bliżej cywilizacji - w Tauernalm przy bramkach na Grossglockner Strasse
-
Dokładnie. Zwłaszcza że mam sezonówkę ważną tylko od poniedziałku do piątku. Jedynie Hinterstoder i Wurzeralm da się objechać na jednym wyjeździe, a nawet jednego dnia, bo są oddalone od siebie o 25 km i połączone skibusami. Były nawet plany połączenia ich wyciągami ale zabrakło skromnych 30 mln Euro 🙂 W zeszłym sezonie byłem 2 x Maso Corto, 1 x Hinterstoder/Wurzeralm i 1 x Heiligenblut. Łącznie 20 dni. Jestem zachwycony i w tym sezonie robię replay, dodając do tego jeszcze Hochkar. Nie będę się rozpisywać o tym jak fantastycznie było w tych miejscówkach, bo i tak zwolennicy Ischgl czy innych Solden mnie zjedzą. Taniość karnetu pozwalała mi nieco poszaleć z noclegami, dzięki czemu na każdym z wyjazdów spałem na stoku. Zresztą 5 noclegów ze śniadaniami i sauną w pensjonacie położonym na środku stoku w Heiligenblut w okresie sylwestrowym kosztowało mnie w zeszłym sezonie 350 Euro od osoby. To nie są tyrolskie ceny 🙂 Największą petardą jest moim zdaniem Maso Corto i spanie w najwyżej położonym hotelu w Europie - Grawand. Śpi się na 3200 mnpm. Za 7 noclegów z megawypasionym HB i sauną płaciłem 420 Euro od osoby. W tym sezonie cena jest taka sama. Bezcenne natomiast jest to, że na 7:00 idziesz na śniadanie, a o 8:00 wbijasz się w narty i zjeżdżasz po sztruksie 8 km w dół (1200 m przewyższenia) totalnie SAM. Wynika to z tego, że gondola rusza dopiero o 8:30 i nie zdąży wwieść narciarzy z dołu 😄
-
Nie łapie się. Można jeździć w: Hinterstoder Wurzeralm Hochficht Hochkössen Grossglockner - Heiligenblut Hochkar Ötscher Schnalstal - Maso Corto
-
Pomysł super, tylko wyjazdy narciarskie na najbliższe 3 miesiące mam już zaklepane i raczej nie do zmiany. A 17 stycznia będę akurat w Heiligenblut. Ale mam plan. Szczwany plan.
-
Rocznika się nie wstydzę - 1979. Ja wciąż mam nadzieje, że najlepsze przede mną. Mam (być może mylne) wrażenie, że moja forma wciąż rośnie. Przykładowo - do zeszłego roku szczytem moich możliwości w szwędaniu się po górach było wejście na taki Kasprowy czy Giewont. Rysy to już była wyprawa niemal ponad siły. Aż tu nagle, zupełnie przypadkowo, wkręciłem się w długodystansowe marsze górskie - przez rok przeszedłem 6 wyryp na dystansach od 46 do 62 km. Łącznie ponad 300 km. I pojawiła się megafrajda i jednocześnie pewność, że to jeszcze nie jest równia pochyła. Wiem, że na nartach mógłbym więcej, lepiej, szybciej, no i ładniej. I wiem, że tak będzie. Kwestia czasu i dogrania spotkania na stoku z tymi, którzy są dla mnie narciarskimi półbogami. Oby tylko starczyło im cierpliwości...
