Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Cześć Jak mnie zabrali to nie odebrali mi prawka tylko dostałem miesiąc na zdanie powtórnego egzaminu - nie zdałem. 🙂 POzdro
- Dzisiaj
-
Normalnie oddają. Punktów miałem 0. Kończą się 3 miesiące. Zaznaczają w systemie i mogę jeździć.
-
Mitek Grimson nie rozumie teren prywatny i ciążących na właścicielu/zarządcy z tego tytułu obowiązków. Odpowiada za bezpieczeństwo na jego terenie całodobowo. Np. Jestem kurierem dostarczam Grimsonowi paczkę w zimie. Nie chciało mu się odśnieżyć chodnika i się wypierdalam i łamię nogę. Jeśli wówczas nie padał śnieg, a mnie wpuścił, to odpowiada za wypadek. Może pierdolić, że to jego i nie musi, jednak przyjmując osoby z zewnątrz odpowiada za ich bezpieczeństwo na swoim terenie. Sklepy tak samo, po opadzie powinny niezwłocznie oczyścić teren. Tak mówią przepisy. Więc jak któryś z bawiących się na parkingu potrąci kolegę, to sklep ma przejebane. A propos przepisów, jestem zdania co nie jest zabronione, jest dozwolone. Jazda w lesie drogą ogólnodostępną na motorze. Pojazd, jak pojazd o ile jest dopuszczony i spełnia normy, czemu nie. Ale jeśli jest zakaz czy też nie spełnia norm, kategoryczne nie. Każdy motocykl musi spełniać normy hałasu inaczej nie dostanie homologacji i nie zostanie dopuszczony do ruchu. A jak wywalił dB killera, to zabrać dowód powinny odpowiednie służby. Co do zbieżności jazdy z narciarstwem są spore. Początkujący zwykle poruszają się wolno i zwykle po trasach łatwych. Tym co się wydaje, że już potrafią i jeżdżą niebezpiecznie mogą zgasić odpowiednie służby w cywilizowanych krajach, a Ci co faktycznie potrafią tak nie jeżdżą. Z prawo jazdy jak z maturą, życie zweryfikuje, czyś się coś naumiał. Zdałeś, papier jest dożywotni i nie ma sensu go ponownie weryfikować. Nie wiem czemu, a można by było wprowadzić i obowiązkowo zielony listek i karać świeżaków za jego brak. Nie uważam, że to wstyd, a da sygnał innym kierowcom, aby zwiększyć czujność i mieć dużo więcej wyrozumiałości. U nas 17-to latem po zdaniu egzaminu musi jeździć z mentorem, a chodzi o to aby w trakcie mógł się dodatkowo doszkalać pod jego okiem, o ile instruktor stwierdzi, że jego umiejętności są wystarczające. pozdro
-
Czy kręcenie bączków pod Teskaczem, gdzie najbliższe budynki są o dobre kilkaset metrów, na śniegu, to zła opcja? Co ma snieg do palenia opon? Widocznie nie uważałeś na fizyce.
-
Cześć Marek nie ma co dyskutować - nie wytłumaczysz. Tak jak nie wytłumaczysz kolesiowi, że nie można zapierdalać crosowym motorem, który generuje nieprawdopodobny hałas po parku krajobrazowym czy nawet po zwykłym lesie. Przecież nie ma zakazu i mu wolno - proste. A to, że przy okazji powoduje wiele zagrożeń starszy ludzi i zwierzęta itd. nie ma znaczenia. Oczywiście są tory, są place, są szkoły jazdy ale tam specjaliści szybko gościowi wytłumaczą, że gówno umie (a tego nie chce) no i oczywiście trzeba zapłacić. Z ch.... nie pogadasz. Cześć Marku z pierwszym zdaniem jako argumentem się nie zgadzam. To jest tak samo jak z nartami. Każdy Ci udowadnia, że umie jeździć a widać, że nie ma pojęcia, baa, nawet nie wie na czym dobra jazda polega. Tu jest ta sama sytuacja. Ludzie traktują egzamin na prawo jazdy jako "wymysł opresyjnego państwa" a nie egzamin na uprawnienia, które pozwalają Ci się poruszać z prędkością 140km/h. Natomiast z całą resztą się zgadzam. (Ja już się nauczyłem, że po co mam się męczyć pisaniem, jak rzucę hasło na forum a Ty wyjaśnisz z przykładami na czym sprawa ma polegać 🙂 ) Twoja koncepcja jest całkiem niezła - trochę kalka z przepisu o prawku dla 17-latków - powinna obowiązywać wszystkich. To oczywiście uproszczenie! Może na przykład po zdaniu prawo jazdy np. co trzy miesiące obowiązkowa weryfikacja uprawnień z egzaminatorem na zasadzie kontroli jak skarbówka? Idziesz do pracy a tu zjawia się koleś i mówi - dzisiaj jedziemy razem i ocenię jak wygląda adaptacja praktyki - to dość łatwe do oceny... - płatne jak za egzamin do czasu jak gość powie: "OK, jeździsz sam pewnie inaczej niż ze mną ale masz odruchy, orientujesz się, widzisz co trzeba, przy mnie jeździsz przepisowo a jak sam jeździsz nieprzepisowo to będziesz za to płacił jak Cię złapią. Pozdro Pozdrowienia serdeczne
-
Nie tylko w tej.
-
A co to zmienia w kwestii własności prywatnej? Jak prywatny parking jest pokryty śniegiem, to bez zgody właściciela możesz na nim palić opony? A co na to okoliczni mieszkańcy? Cieszą się słysząc warkot silnika i wąchając smród palonej gumy?
-
Cześć Grzesiek a masz miesiąc na zdanie powtórnego egzaminu czy już nie ma takiej możliwości? Pozdro
-
śnieg różni się znacząco od trawnika/kostki brukowej. prawda?
-
no przecież wiadomo od dawna że SL-ka jest najlepsza
-
Widzę, że mamy bardzo zbliżone poglądy w tej kwestii, uprzedziłeś moją wypowiedź, pewnie szybciej piszesz 😉 pozdro
-
Otwórz bramę i wpuść na posesję amatorów, niech Ci po kostce jeżdżą, najlepiej w nocy. Czy Ty rozumiesz znaczenie własność prywatna????? Na dzień dzisiejszy to praktycznie nie ma "bezpańskich" placów. pozdro
-
A kto ci broni kręcić bączki w miejscu do tego przeznaczonym? Ciekawe, czy jakbym zaczął kręcić bączki quadem na twoim wypielęgnowanym trawniku, czy nadal byłbyś taki tolerancyjny. Trochę poszanowania dla cudzej własności, a taki parking przed biedrą, czy lidlem to nie ODT.
-
ścigant to debil, co pruje na szlifierce 200km/godz drogą prowadzącą przez osiedle domków jednorodzinnych, z otwartym tłumikiem, o 1 w nocy. wracając do kręcenia bączków na parkingu. sam to praktykowałem, z RWD, FWD, oraz 4x4. Pomijając świetną zabawę, można było się nauczyć, jak reaguje auto. dotyczy nie tylko kręcenia się w kółko, ale także celowe zarzucanie autem, kontrowanie kierownicą, zabawa z hamowaniem, itp. jestem zadania, że niedługo, żeby było bezpieczniej, wrócimy do epoki kamienia łupanego -> nie będziesz nic miał, i będziesz szczęśliwy.
-
Mitek Ja jestem przeciwny, i tak są trudne dla większości zdających. Generalnie to jestem za większa praktyką przed przystąpieniem do egzaminu. Np. kursant na podstawie wpisu przez instruktora po powiedzmy min. 15 godzinach szkolenia z jazdy może otrzymać promesę do poruszania się samochodem w obecności osoby o powiedzmy wieku 25+ i min 5 lat posiadającym prawo jazdy (bez pasażerów) samodzielnie, aby nabywać praktyki. Oczywiście bezwzględnie wymagany zdany egzamin z teorii na poziomie wewnętrznym. Można wprowadzić dodatkowe oznakowanie samochodu, np. magnesy na klapę z informacją kto prowadzi. Dałoby to lepsze przygotowanie do egzaminu i większe pojęcie o ruchu drogowym niż suchy kurs, który trwa 30h. Oczywiście osoba towarzysząca odpowiada za całość. Chyba tak jest w Austrii, albo podobnie. Pasuje zmodernizować nieco szkolenie o bardziej praktyczne przypadki, nawet Witek o tym pisał, hamowanie awaryjne z ominięciem przeszkody. Ruszanie pod górę to juz chyba relikt przeszłości, bo automaty są wszechobecne, a Hill Holder nie jest jakaś nowinką, bardzo wiele samochodów ten system posiada. Jeszcze chwilę i manual będzie niszowy. Bardziej uczyć jak nie doprowadzać do niebezpiecznych sytuacji. Przykład ze Skandynawii pokazuje, że więcej szkody niż pożytku jest z takiej nauki. Kierowcy myślą, że potrafią, a rzeczywiste warunki weryfikują wszystko. Bardziej uczyć jak zapobiegać. pozdro
-
A ja kurwa myślałem, że zdałes egzamin na autobus 🙂 pozdro Gagatku
-
Czego nie rozumiesz, ustawa miała wyeliminować ścigantów na naszych ulicach. Stało się to nagminne (wiem, bo mieszkam obok takiego ronda, w nocy to tam cuda się działy na kiju). Policja usiłowała z tym walczyć, ale bardzo długo bezskutecznie. Są do tego odpowiednie miejsca i tam to można robić legalnie. Maja tworzyć durne wykluczenia? Ale po co? Jakie to ma znaczenie czy to jest pusty parking? No przecież w miastach o 1-2 w nocy ulice tez są z reguły puste. Będzie policja jeździć po nocach na zgłoszenia i nie będzie miała żadnych narzędzi do ukarania sprawców. Skoro sklep (czyli właściciel) sobie tego nie życzy i de facto nie było na to rady. Teraz są narzędzia i będzie spokój. pozdro
-
to w czym dokładnie wzrosło zagrożenie dla zdrowia i życia, jeśli kręciło się bączki na pustym parkingu przed wprowadzeniem ustawy o zabieraniu za to prawa jazdy, do okresu po wprowadzeniu? na to pytanie chciałbym uzyskać odpowiedź.
-
Ja wole gripy bez tulejek. Lzejsze i zwykle grubsza warstwa amortyzujaca.
-
Jeśli mogę polecić jakieś to ostatnio przetestowałem np. Peaty's Grips. https://peatys.com/en-eu/collections/grips Są dostępne w wersji Mushroom (komfortowe) i Knurl (kontrola), każdy w wersji zwykłej i Pro - dual-compund (miękkie lub twarde w zależności od miejsca na gripie), w wersji na małe dłonie i na duże dłonie. Nie wspomnę że każdy wariant w wielu kolorach. Ja mam dłonie w rozmiarze 10-11 i ta wersja na duże dłonie zmieniła to jak mi się trzyma rower dramatycznie. Właścicielem brandu jest Steve Peat - jeśli ktoś wątpi w jego doświadczenie w temacie - polecam Wikipedię.
-
Zgadza sie. Ja mam kierownice 740mm. Gripy piankowe ale ich do konca nie moge polecic.
-
Czyli takie o dobrze dobranym rozmiarze i takie, które nie są zawalone plastikiem, lycrą itp. Ale polecam z pełnymi palcami. I jeszcze jedno. Jeśli ktoś czuje, że mu twardo od kierownicy, to niech zostawi cienkie rękawiczki a zmieni gripy na lepsze. Teraz są gripy z różnymi wzorami (miękkimi - komfort i twardymi - kontrola), różnymi średnicami (na małe dłonie i duże dłonie) i jest to poza sidełkiem i pedałami najważniejszy komponent zapewniający komfort na rowerze. Podobnie dobór szerokości kierownicy. Jeśli masz nowy rower z kierownicą 80cm i nie masz 190 cm wzrostu, a pozostawiasz kierownicę o takiej szerokości to popełniasz błąd. Kierownicę trzeba skrócić, co zmienia pozycję na rowerze, prostuje, zwiększa sterowność. Temat rzeka.
-
Prawie wszystko sie zgadza ale rekawiczki na pewno nie jakiekolwiek. Przede wszystkim wygodne i nie ograniczajace ruchu. Wbrew pozorom bardzo trudno takie znalezc. Dobrze tez jesli sa mocno wentylowane. Zwykle jest w nich za goraco.
-
A co do wymiany zdań Edwina i Śpiocha to powiem tak. MTB to jazda po górach. Jazda po lesie to zupełnie inna para kaloszy. Oczywiście granica jest płynna i wszystko na wszystkim można pojechać. 30 lat temu też jeździło się downhill na sztywniaku i dało się. Czy to było dobre - zdecydowanie nie i nie ma się co spierać. Technologia rowerowa w ostatnich 5-10 latach poszła baaardzo do przodu (co nie sprawia że starsze rowery straciły rację bytu). Po wprowadzniu kół 29 potrzeba było kilku lat, żeby producenci wraz z zawodnikami doprowadzili do odnalezienia "złotego środka" (tak, nie jedynej dobrej opcji, ale najlepszej). I nie ma co się spierać, że stary rower będzie jeździł tak samo jak ten o nowszej geometrii, bez względu na to jakie by nie były w nim komponenty. Szanujemy każdego rowerzystę i to co nas łączy to pasja do odkrywania świata, obcowania z nim itp. To na czym jest to robione, szczerze Wam powiem większość osób ma głęboko w dupie. Masz to co Ci się podoba, na co Cię stać, co dostałeś w spadku - nie ma znaczenia. Jak jedziesz obok kogoś na trasie i obydwaj jesteście tak samo umęczeni i ubłoceni, ale gęby Wam się obydwu śmieją - to jest to o co chodzi. Wszystkie dyrdymały na temat tego że stare jest takie samo dobre jak nowe - sorry, nie jest. Ale czy to ma np. dla mnie znaczenie na czym Edwin ma ubaw na wycieczce? Zupełnie żadnego. Więc zluzujcie gacie obydwaj i cieszcie się celem, a nie środkami do jego osiągnięcia. Czy stare konstrukcje są obiektywnie i mierzalnie gorsze - TAK. Czy to ma znaczenie dla amatora na wycieczce - NI CHUJA
