Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Skala trudności zjazdów


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
52 odpowiedzi w tym temacie

#21 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPipPip
  • 1354 postów
  • Na forum od: 01.2015
1493
  • Umiejętności: 1

Napisano 14 kwiecień 2015 - 11:56

Witam!

 

Dla mnie ekspozycja to jest zagrożenie życia. W ty sensie, że jak się poślizgnę i nie jestem zaasekurowany(liną) to się zabiję. Nie jest specjalnie ważne, czy się poleci pięćdziesiąt, czy pięć set metrów. Skutek będzie ten sam. Czasami ekspozycja nie jest tak bezpośrednia. Jak się jest na bardzo stromej skale, to w wyobraźni widzi się człowiek na piargu pod skałą. Jeśli poniżej jest jakiś bardziej płaski teren(półka, płaśn trawista) to to łagodzi to napięcie psychiczne. Chociaż doświadczenie mówi, że nie skończy się na upadku na tą półkę, czy trawki i poleci się dalej. Taką eksponowaną ścieżką jest szlak w poprzek południowych zboczy Świnicy w stronę Zawratu. Pod szlakiem jest nieco trawiastego zbocza, poderwanego skalną ścianą. Na stromych trawkach człowiek się ślizga, jak na śniegu.

 

Odczucie psychiczne  ekspozycji maleje w miarę poruszania się w takim terenie. Z biegiem czasu  następuje pewnego rodzaju "przyzwyczajenie". Takim groźnym przyzwyczajeniem jest powrót po eksponowanej wspinaczce, łatwiejszą drogą. Dużo wypadków się zdarzało w takich sytuacjach. Koledzy zawsze ostrzegali przed tym. W euforii, przestaje się zwracać uwagę na "niewielkie trudności", czy małą ekspozycję. Nie tak dawno był wypadek znanego himalaisty na śnieżnej grani między Ciemniakiem i Tomanową Przełęczą. To skutek, z kolei, pewnego "lekceważenia" terenu(co to za góry).

 

Będąc szczerym to widzę wyraźnie, że w miarę  starzenia się moja wrażliwość na ekspozycję rośnie. Częściowo jest to spowodowane brakiem "treningu". Ale sądzę, że to jest typowe zjawisko. Co ciekawe, że człowiek się nie boi, gdy jest "wysoko", np. w kolejce, samolocie. Jest to znowu kwestia zaufania, do sprzętu(kolejki- także kolejki w wesołym miasteczku), samolotu jako pewnego urządzenia.  Wspinacze, którzy, przykładowo, pokonują pięćset metrów pionowej skały w dżungli brazylijskiej, w ciągu kilku tygodni są chyba zupełnie pozbawieni lęku, strachu przed ekspozycja. Nic nie robią tylko ciągle w górze, aby zdobyć kawałek do przodu. Potem zjazd, jedzenie, spanie. Na małpach do góry itd. Ciągły luft pod stopami. I czego się tu bać, lina się nie urwie, hak, czy inne ustrojstwo pewne. Jesteśmy w końcu elitą fachowców. Znowu kwestia zaufania. Kwestia zaufania jest zaglądnięcie z góry do żlebu. Dalej jest już łatwiej.

 

Pozdrawiam



#22 JurekP

JurekP

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 957 postów
  • Na forum od: 04.2008
543
  • Umiejętności: 6
  • Gdańsk

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:04

 

Za SJP PWN, lepiej nie odkrywać oczywistego......
 
ekspozycja
(...)

4. «w taternictwie i alpinistyce: usytuowanie jakiegoś miejsca nad stromym spadkiem terenu»

(...)

 

Moze jestem czepialski... A jesli "stromy spadek terenu" da roznice poziomow np. 3m?



#23 mig12345

mig12345

    Stary maruda

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 6535 postów
  • Na forum od: 02.2008
4714
  • Umiejętności: 2
  • Rybnik, Ustroń

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:14

Moze jestem czepialski... A jesli "stromy spadek terenu" da roznice poziomow np. 3m?

no i ? Nie ważne przewyższenie, ważne ew. skutki i nieco wyobraźni o nich, nawet tych na 3 m (może czasem nadmiernej).

Kilka lat temu wycofałem się ze scieżki turystycznej prowadzącej wzdłuż granitowego klifu (Jutlandia). Przyczyna dośc prozaiczna - scieżka była 'nieciągła ' na odcinku niewiele ponad metr, taki dośc oczywisty skok. Niestety spojrzałem w dół na ostre złomy granitowe sterczące z wody.....  Pełny paraliż, a to było raptem ok.  4 m nad falami...... A kiedyś bez szczególnego wrażenia lepiłem tensometry na kominie elektrowni wisząc na na linie na 250 metrach 'ekspozycji'...

 

 

PozdrawiamM



#24 bakkz

bakkz

    Jadziu

  • PipPipPipPip
  • 1108 postów
  • Na forum od: 11.2014
842
  • Umiejętności: 7
  • Bielsko-Biała/ Nowy Sącz

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:20

Za SJP PWN, lepiej nie odkrywać oczywistego......
 
ekspozycja
4. «w taternictwie i alpinistyce: usytuowanie jakiegoś miejsca nad stromym spadkiem terenu»

To bardzo krótka i zwięzła definicja słownikowa, ale nadal wiele nie mówi i nie tłumaczy co wiąże się z ową ekspozycją.
 
Niby fredo i Mitek mają rację, że ekspozycja to ekspozycja, bo „to się wie”, ale nie można też wymagać od wszystkich zrozumienia terminu. Nie widzę też powodu do krytyki źródeł, które wyjaśniają to precyzyjniej.
 
Tutaj na przykład krytykowana i podlinkowana wcześniej Wikipedia bardzo zgrabnie ujmuje znaczenie:

Sections of a hiking path or climbing route are described as "exposed" if there is a high risk of injury in the event of a fall because of the steepness of the terrain. If such routes are negotiated without any protection, a false step can result in a serious fall. The negotiation of such routes can cause fear of falling because of the potential danger.

  

Odcinki szlaku lub drogi wspinaczkowej określane są mianem „eksponowanych”, jeśli ze względu na stromość terenu ewentualnemu upadkowi towarzyszy wysokie ryzyko poniesienia obrażeń. Błąd podczas pokonywania takich miejsc bez zabezpieczenia może skutkować poważnym upadkiem. Poruszanie się w takich miejscach może powodować strach przed upadkiem wywołany potencjalnym niebezpieczeństwem.



#25 JurekP

JurekP

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 957 postów
  • Na forum od: 04.2008
543
  • Umiejętności: 6
  • Gdańsk

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:22

no i ? Nie ważne przewyższenie, ważne ew. skutki i nieco wyobraźni o nich (może czasem nadmiernej).

Kilka lat temu wycofałem się ze scieżki turystycznej prowadzącej wzdłuż granitowego klifu (Jutlandia). Przyczyna dośc prozaiczna - scieżka była 'nieciągła ' na odcinku niewiele ponad metr, taki dośc oczywisty skok. Niestety spojrzałem w dół na ostre złomy granitowe sterczące z wody.....  Pełny paraliż, a to raptem 4 m nad falami...... A kiedyś bez szczególnego wrażenia lepiłem tensometry na kominie elektrowni wisząc na na linie na 250 metrach 'ekspozycji'...

 

PozdrawiamM

 

No i... No wlasnie, to o czym napisales. A definicja z SJP PWN nie mowi nic o zagrozeniu stwarzanym przez ten stromy spadek terenu, co moim zdaniem jest niezbednym (jesli mozna tak powiedziec) elementem by spadek terenu dawal ekspozycje.


  • mig12345 podziękował za tę wiadomość

#26 MajorSki

MajorSki

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 646 postów
  • Na forum od: 01.2010
564
  • Umiejętności: 6
  • Jaworzno

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:25

Tak jak zwrócił uwage Tadeusz pojęcie z wiki jest trochę mylne.

Dlatego właśnie mi pierwsze co nasuwa się myślę o słowie ekspozycja to "przepaścistość", ale ciekawym i chyba dobrze oddającym charakter słowa jest też określenie "powietrze pod nogami", dodatkowo dla mnie ekspozycja jest mocno związana z ryzykiem upadku szczególnie jeżeli mówimy o narciarstwie i w takim kontekście też Miro Peto opisuje to w swoich przewodnikach online.

 

Ale teraz się zastanawiam co jest bardziej ekspozycyjne :) taka sytuacja... Dolina jest na wysokości 1600m n.p.m:

 

1. Stoisz na wysokości 1680m n.p.m, wąska półka skalna, pod sobą masz pionową skałę opadającą 20m, a potem spokojne zbocze jednak jak spadniesz to po Tobie.

2. Stoisz na 2600m n.p.m widzisz całą dolinę pod nogami, a stoisz na grani o szerokości 3m i stoki opadają 50-60st zboczem, jakieś piargi, kamienie z trawą itp jednak jak upadniesz to raczej się mocno potłuczesz, ale przeżyjesz.

 

W pierwszym przypadku jest ryzyko upadku, w drugim powietrze pod nogami... hmmm ciężko mi się zdecydować co jest bardziej ekspozycyjne :P :)

 

 

p.s. teraz doczytałem :P definicję którą wrzucił Mitek i w sumie wiki podaje że jest to otwartość terenu z formacji górskiej (grań, komin, skała lub półka skalna)

i to by się zgadzało jednak dla mnie tak jak już wyżej wspomniałem jest to mocno powiązane z ryzykiem upadku o czym pisze powyżej bakkz :)


  • bakkz podziękował za tę wiadomość

#27 kordiankw

kordiankw

    Samiec alfa

  • PipPipPipPipPip
  • 3016 postów
  • Na forum od: 10.2011
8823
  • Umiejętności: 7

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:27

 Sayonara


Lubię ludzi ale nie wszystkich. Wiele wybaczam ale nie wszystko. Szybko zapominam, ale nie zawsze. Ci których lubię już o tym wiedzą. Ci, których nie lubię, to zauważą. Dla prawdziwych przyjaciół mogę przejść przez piekło. Wrogom wskażę tam drogę .....

#28 JurekP

JurekP

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 957 postów
  • Na forum od: 04.2008
543
  • Umiejętności: 6
  • Gdańsk

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:34

Znalazłem taką: "Zakryta ekspozycja to taka gdy „pod sobą” widzisz kilka, kilkanaście metrów resztę zasłaniają skały. Odkryta to taka gdy widzisz kilkadziesiąt, kilkaset metrów „pod sobą”."

Może być? :)

 

Moze byc, pokazuje o co chodzi :) Aczkolwiek ja bym powiedzial, ze zakryta ekspozycja jest wtedy, gdy jej nie widzisz, a ona moze na Ciebie zadzialac ;)



#29 MajorSki

MajorSki

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 646 postów
  • Na forum od: 01.2010
564
  • Umiejętności: 6
  • Jaworzno

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:37

Moze byc, pokazuje o co chodzi :) Aczkolwiek ja bym powiedzial, ze zakryta ekspozycja jest wtedy, gdy jej nie widzisz, a ona moze na Ciebie zadzialac ;)

 

Tak jak w tamtym roku gościu zadzwonił do TOPR'u, że szedł z Morskiego Oka do Doliny Pięciu Stawów niebieskim szlakiem przez Świstówkę Roztocką i nagle opadła mgła  i zobaczył przepaść i on nie może się ruszyć ani w jedną ani w drugą stronę :)))))) i prosi o helikopter :)

 

Dlatego ta "Świstówka" to taki niebezpieczny szlak! którego należy unikać! już powstało trochę legend o nim :)))) lepiej skoczyć na spokojnie przez Szpiglasową :P :)


  • mig12345 podziękował za tę wiadomość

#30 mig12345

mig12345

    Stary maruda

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 6535 postów
  • Na forum od: 02.2008
4714
  • Umiejętności: 2
  • Rybnik, Ustroń

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:42

Tak jak w tamtym roku gościu zadzwonił do TOPR'u, że szedł z Morskiego Oka do Doliny Pięciu Stawów niebieskim szlakiem przez Świstówkę Roztocką i nagle opadła mgła  i zobaczył przepaść i on nie może się ruszyć ani w jedną ani w drugą stronę :)))))) i prosi o helikopter :)

 

 

 

:-)

To zupełnie subiektywne odczucie...... ja np. zacząłem miec obawy (a może tylko nalezny respekt) przed wysokością dopiero jak zobaczyłem z bliska skutki upadku z kilku metrów. Nikomu nie życze widoku a już na pewno upadku....



#31 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4437 postów
  • Na forum od: 03.2006
2375
  • Umiejętności: 1

Napisano 14 kwiecień 2015 - 12:54

Niby fredo i Mitek mają rację, że ekspozycja to ekspozycja, bo „to się wie”, ale nie można też wymagać od wszystkich zrozumienia terminu. Nie widzę też powodu do krytyki źródeł, które wyjaśniają to precyzyjniej.
 

  

Mogles sie zapytac co w rozumieniu gorskim znaczy ekspozycja.

Otrzymal bys odpowiedz dotyczaca konkretnego przypadku uzycia tego slowa.

W taternictwie i innym wspinaczkowym temacie oznacza to miejsce: przepasciste, niebezpieczne przez brak zabezpieczen

i mozliwosci zejscia w dol. Mozna to rozwijac ale ma dotyczyc urwisk, zblizonych do pionu polek, grani itp.

Narciarstwo wysokogorskie przyjelo ten termin ktory do mnie nie przemawia.

Mozna byc w ekspozycji z nartami na plecach ale zjezdzac? trzeba bylo by raczej skakac do miejca juz nie ekspozycyjnych.

Swoim zwyczajem biegniesz do wikipedii i jeszcze obcojezycznej (wiarygodna?) i wyprowadzasz na manowce.


Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#32 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPipPip
  • 1354 postów
  • Na forum od: 01.2015
1493
  • Umiejętności: 1

Napisano 14 kwiecień 2015 - 13:06

Witam!

 

Ja raz upadłem ze skały w Dolinie Kobylańskiej(Karniowickiej). Jest to znana krakusom dolinka krasowa. Kuźnia wspinaczy. Nawet tych największych, późniejszych  himalaistów. Spadłem dosłownie z trzech metrów. Wbity trochę życzeniowo przed "trudnościami" hak, wyrwał się gdy "poleciałem". Spadłem płasko na plecy. Do dziś pamiętam ten upadek. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie. Nie można niczego lekceważyć. Tak jak na drodze w samochodzie.

 

Jeszcze kwestia na która zwrócił uwagę "mig12345". Miałem też incydent pracy na kominach. W Krakowie była studencka spółdzielnia pracy Żaczek. Co lepiej płatne roboty były dla kolegów i koleżanek mających dojścia do władz spółdzielni. Na przykład malowanie konstrukcji. Ale zdarzyło się, że było zlecenie z cementowni w Trzebini, na usuwanie narostu pyłu na obrzeżach kominów. Członek z zarządu postawił nam z kolega propozycję-po jednej trzeciej dla każdego. Jako dupochron zaświadczenie z KW, że się wspinamy. Należało wyjść po stalowych klamrach. Kolega niżej stał sobie i asekurował. A ja okrakiem po koronie komina(nie pracował) i czekanem zrzucałem  ten zbity narost. Wyjście górę było dość nieprzyjemne, bo ostatnie klamry dość luźno siedziały. Ciekawe jest spojrzenie w dół , bo z powodu perspektywy komin u góry jest szeroki, a u dołu wąski. Później praca była jeszcze bardziej popłatna. W kominie, w którym wylatywały spaliny z obrotowego pieca cementowego, był drugi z cegły szamontowej . Wstawiony luźno wewnątrz. Przy remoncie pieca, chciano postawić nowy komin szamotowy. Zaczęto go burzyć od dołu. Poleciało parę cegieł i komin się pochylił i oparł o właściwy i nikt się już nie odważył wejść pod niego. Rozwiązaniem było burzenie od góry. Więc z kolegą się zdecydowaliśmy, bo kasa był piękna. I wydawało się, że wystarczy trącić parę razy czekanem i wszystko poleci w dół. Firma remontująca zrobiła mi piękną uprząż biodrową z pasów transmisyjnych. Czegoś takiego jak uprzęże jeszcze u nas nie było. Robiło się dla asekuracji takie klasyczną pętlę pod pachami z szelkami z liny i węzłem? ratowniczym).

 

To był cyrk z tym kominem trwający dwa tygodnie, po godzinie wewnątrz. Należało wyjść na górę, zejść po klamrach do wnętrza. Które już u góry się solidnie ruszały. Na jednej linie wisiałem w środku komina, który miał tu ze cztery metry średnicy. Druga lina służyła do asekuracji i sygnalizacji, bo kolega był na zewnątrz pod szczytem. Komin  szamotowy wcale się nie chciał rozlecieć. Co zrzuciłem  kilka cegieł, to z dołu wznosił się pył i robiło się ciemno. Maska na buzi się zatykała. Po godzinie wiszenia, drugą godzinę należało spędzić pod prysznicem, aby usunąć  pył. Kominy, jak wysokie budowle mają jeszcze taką właściwość, że się ruszają u góry, przy uderzeniach wiatru. W Brzesku mieliśmy taką sytuację. Komin niewielki, z którego należało zrzucić pękniętą obręcz. Ale dość silnie wiało. Człowiek siedzi na cienkiej, pionowej kupce cegły i czuje wyraźnie, że co podmuch to ta kupka się trzęsie. Wtedy takie prace były filmowane i pokazywane w telewizji, jak to wspinacze na wyprawy nie wyciągają łapy do państwa, tylko zarabiają na siebie. To się udziela, syn siostry tak zarabia i  włóczy się po tym po świecie, w poszukiwaniu ciekawych skał.

 

Za pieniądze z kominów wpłaciłem  do spółdzielni mieszkaniowej wkład. Kupiłem  żonie i sobie nowiutkie narty(miałem  piękne "Rysy") i buty i jeszcze cos tam ze sprzętu turystycznego. Takie to były czasy.

 

Pozdrawiam



#33 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 14 kwiecień 2015 - 13:36

Witam!

 

Ja raz upadłem ze skały w Dolinie Kobylańskiej(Karniowickiej). Jest to znana krakusom dolinka krasowa. Kuźnia wspinaczy. Nawet tych największych, późniejszych  himalaistów. Spadłem dosłownie z trzech metrów. Wbity trochę życzeniowo przed "trudnościami" hak, wyrwał się gdy "poleciałem". Spadłem płasko na plecy. Do dziś pamiętam ten upadek. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie. Nie można niczego lekceważyć. Tak jak na drodze w samochodzie.

 

Pozdrawiam

Cześć

Gdzie spadłeś?? Pytam bo ja też tam spadłem parę razy w tym raz do ziemi (Turnia Długosza). Masz rację, ze to niesympatyczne uczucie...

Pozdrowienia



#34 MajorSki

MajorSki

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 646 postów
  • Na forum od: 01.2010
564
  • Umiejętności: 6
  • Jaworzno

Napisano 14 kwiecień 2015 - 13:42

Witam!

 

Ja raz upadłem ze skały w Dolinie Kobylańskiej(Karniowickiej). Jest to znana krakusom dolinka krasowa. Kuźnia wspinaczy. Nawet tych największych, późniejszych  himalaistów. Spadłem dosłownie z trzech metrów. Wbity trochę życzeniowo przed "trudnościami" hak, wyrwał się gdy "poleciałem". Spadłem płasko na plecy. Do dziś pamiętam ten upadek. Jest to bardzo nieprzyjemne uczucie. Nie można niczego lekceważyć. Tak jak na drodze w samochodzie.

 

Pozdrawiam

Byłem ostatnio w Kobylańskiej, tak na rozpoczęcie sezonu łatwe drogi (uśmiech sołtysa IV, Czar PGRu IV, Chce byś mnie miał V, Majówka IV+) i przyznam, że pierwsze dwie drogi najtrudniejsze :P, szczególnie "urokliwy" był Czar PGRu -> http://topo.portalgo...,Kula,Czar-PGRu

 

Pierwszy ring w rzeczywistości jest dosyć wysoko bo poniżej drugiego ringa na mapce więc trochę wysoko. Co prawda chwyty to prawie same klamy, ale skała mega mokra i mały strumczyek wyciekał w rogu skały z tej poprzecznej rysy. Gdzieś odnalazłem jakiegoś starego spita i na wszelki wypadek się dodatkowo do niego wpiąłem płyta połoga nogi jeździły na wszystkie strony, ale zaufania do niego kompletnie nie miałęm :). Gdy już zrobiłem pierwsza wpinke to trochę mi ulżyło, a po drugiej już lajt i można było iść spokojnie w końcu to tylko IV droga :P



#35 AndRand

AndRand

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 415 postów
  • Na forum od: 03.2015
187
  • Umiejętności: 1

Napisano 14 kwiecień 2015 - 14:11

Jeśli chodzi o skale, to już, tu wspominałem na forum o początkach we Francji określania trudności w skialpiniźmie(nie tylko w zjeździe), przez  budowanie skal. W skalach podanych wyżej "brakuje" rodzaju śniegu(puch, zbity, zlodzony itd.) po którym się zjeżdża. Określa się to enigmatycznie - w sprzyjających warunkach. Można powiedzieć, że tylko wariat wybiera warunki niesprzyjające. W Tatrach, gdzie różnice wysokości są nieduże, gdzie widzi się cały teren zjazdu z dołu, lub z góry i zna się pogodę w tym dniu, sprawa rodzaju śniegu może nie ma takiego znaczenia.  Choć nie można wykluczyć, że wyżej  nie trafi się na coś bardzo zlodzonego na stromiźnie, czy jakieś groźne nagromadzenie luźnego śniegu.

Też uznaję, że o trudności zjazdu najbardziej decyduje śnieg.

Czy jest? :) Ile go jest i jaki.

Prosty zjazd może być niewykonalny jeśli będzie pokryty twardą lodoszrenią, pękającym gipsem/szkłem lub z wystającymi kamieniami, lub nieprzyjemny jeśli śnieg jest nieregularny.



#36 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPipPip
  • 1354 postów
  • Na forum od: 01.2015
1493
  • Umiejętności: 1

Napisano 14 kwiecień 2015 - 15:11

Witam!

 

Gdzie spadłem. Nazwy nie pamiętam. Na początku doliny, po lewej stronie. Słoneczna, czy jakoś. Po prawej był Okręt(tak wygląda z dołu jak dziób okrętu). Wcześniej zaś Kmieniołom, Jeszcze dalej po prawej słynna płetwa. Po lewej  Marcinkowski, dalej po prawej, bo po lewej nie ma  skał. Droga przez Różę. Dalej Wronie Baszty, Obelisk do hakówki(ale go na pewno już dawno zrobiono klasycznie). Dalej słynne źródełko, gdzie leżąc na materacu, pichcąc coś na kocherze, później Juwlu, słuchało się opowieści "starych repów", którzy już mieli  za sobą znane drogi w Alpach. Później już były pierwsze wyprawy w Hindukusz. Ze smutkiem wspominam instruktora Andrzeja "Zyga". Obwieszony żelaznymi karabinkami chodził z kursantami po dolinie. Uczestnik wypraw w Hindukusz. Później znakomity himalaista. Nie tak może spektakularny jak Kukuczka. Andrzej zginął w Himalajach. Zostawił żonę i pewno dzieci. Żona - to była w pewnym momencie mała sensacja w środowisku. Andrzej ma dziewczynę, Andrzej się żeni. Kiedyś przypadkowo spotkałem w schronisku na Turbaczu w zimie gościa. Było nas dwóch w pokoju. Gadka o górach, wspinaniu. Okazało się, że to był brat Andrzeja.

 

Skałki podkrakowskie to wspaniałe wspomnienia. Z pociągu na stacji w Zabierzowie w niedzielę, na wiosnę wysypywał się tłum ludzi, wszyscy szli w kierunku dolinek. A tam na skałach wśród świeżej zieleni już ktoś wisiał i "płakał". Słychać było okrzyki- idę, luz, czasami mocniej-kur...Koher, Juwel, zupka z proszku. Dziewczyny zbierały przy powrocie bukiety na kwitnących łąkach. Byliśmy młodzi. Co trzeba było więcej do pełni szczęścia.

 

Nie byłem w dolinkach ze czterdzieści lat. Wszystko się zmieniło. Nazwy skał też. Miejscowi też podobną utrudniali wspinanie. Ale muszę tam pojechać. W jesieni, gdy buki będą już rude, wśród białych skał.

 

Pozdrawiam



#37 bakkz

bakkz

    Jadziu

  • PipPipPipPip
  • 1108 postów
  • Na forum od: 11.2014
842
  • Umiejętności: 7
  • Bielsko-Biała/ Nowy Sącz

Napisano 14 kwiecień 2015 - 15:23

Mogles sie zapytac co w rozumieniu gorskim znaczy ekspozycja.

To nie ja pytałem, więcej uwagi. :)
 

Swoim zwyczajem biegniesz do wikipedii i jeszcze obcojezycznej (wiarygodna?) i wyprowadzasz na manowce.

Całkiem sprawny jestem, to i chętnie się ruszam, a do obcojęzycznej, bo to kawałek dalej. Choć pozornie większy dystans przebyć trzeba. Elektronicznie. ;) Bardzo wyraźnie skierowałem swojego posta do jana kovala, a spowodowane tym oburzenie Mitka i Twoje jest niedorzeczne.

 

Wskaż proszę, w jaki sposób wprowadzam kogokolwiek w błąd. Jeśli gdzieś moje rozumienie jest niewłaściwe, chętnie temu zaradzę, tylko wyjaśnij, gdzie błądzę. :)

 

Tak nawiasem mówiąc, w wypowiedzi fredowskiego pojawiło się wyrażenie „być w ekspozycji”, czy można tak w ogóle powiedzieć po polsku? Mnie to zupełnie nie brzmi – może niesłusznie. Bo „na ekspozycji” mogą z pewnością być manekiny, ale czy wspinacz może „być w ekspozycji”, dla mnie naturalniej byłoby powiedzieć „w miejscu o wysokiej ekspozycji”. Pytam, nie krytykuję.

 

---------------------------------------------------

 

DK10, piękne wspomnienia (niekoniecznie upadku ;) ), dzięki.



#38 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 14 kwiecień 2015 - 16:10

To nie ja pytałem, więcej uwagi. :)
 

Całkiem sprawny jestem, to i chętnie się ruszam, a do obcojęzycznej, bo to kawałek dalej. Choć pozornie większy dystans przebyć trzeba. Elektronicznie. ;) Bardzo wyraźnie skierowałem swojego posta do jana kovala, a spowodowane tym oburzenie Mitka i Twoje jest niedorzeczne.

 

Wskaż proszę, w jaki sposób wprowadzam kogokolwiek w błąd. Jeśli gdzieś moje rozumienie jest niewłaściwe, chętnie temu zaradzę, tylko wyjaśnij, gdzie błądzę. :)

 

Tak nawiasem mówiąc, w wypowiedzi fredowskiego pojawiło się wyrażenie „być w ekspozycji”, czy można tak w ogóle powiedzieć po polsku? Mnie to zupełnie nie brzmi – może niesłusznie. Bo „na ekspozycji” mogą z pewnością być manekiny, ale czy wspinacz może „być w ekspozycji”, dla mnie naturalniej byłoby powiedzieć „w miejscu o wysokiej ekspozycji”. Pytam, nie krytykuję.

 

---------------------------------------------------

 

DK10, piękne wspomnienia (niekoniecznie upadku ;) ), dzięki.

Cześć

To z pewnością nie oburzenie tylko taka uwaga.

Pozdrowienia



#39 JurekP

JurekP

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 957 postów
  • Na forum od: 04.2008
543
  • Umiejętności: 6
  • Gdańsk

Napisano 14 kwiecień 2015 - 18:55

Cześć

Szczerze Ci powiem, że kilkanaście lat dość intensywnie chodziłem po górach i wspinałem się, przeczytałem chyba znakomitą większość książek górskich jaka się ukazała w Polsce i o "ukrytej ekspozycji" słyszę po raz pierwszy.

 

Oto obiecany cytat:

 

"79. NA KOZI WIERCH ŻLEBEM KULCZYŃSKIEGO

Szlak o wysokogórskim charakterze - śmiało poprowadzony skrajem pn. ścian Koziego Wierchu. Trudności umiarkowane, na dłuższym odcinku duża, choć zakryta ekspozycja."

 

(Józef Nyka, Tatry, Wydanie II, 1994)



#40 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9319 postów
  • Na forum od: 09.2006
3590
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 15 kwiecień 2015 - 12:07

Oto obiecany cytat:

 

"79. NA KOZI WIERCH ŻLEBEM KULCZYŃSKIEGO

Szlak o wysokogórskim charakterze - śmiało poprowadzony skrajem pn. ścian Koziego Wierchu. Trudności umiarkowane, na dłuższym odcinku duża, choć zakryta ekspozycja."

 

(Józef Nyka, Tatry, Wydanie II, 1994)

dziekuje za wszystkie wyjasnienia - tak to tez rozumiem.

Czego nigdzie nie ma , to gradacja ekspozycji -  mowi sie o wiekszej czy mniejszej, co  instykt dyktuje

Ale skalli  ekspozycji nie ma - wiec z jakiej racji w klasyfikacji uzywa sie slow wieksza/mniejsza? przeciez to zupelnie subiektywne

w nachyleniu sa stopnie.......................wytlumaczenie, ze ekspozycja jest lub jej nie ma jest.....................nieprecyzyjne.....


pozdrawiam JK "...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

Plecak z ABS Mammut ProProtection 35l na sprzedaz - contact priv

http://blistergearre...pas-airbag-pack




Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych