-
Liczba zawartości
681 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Zawartość dodana przez bubol.T
-
Do tego miasta przymierzaliśmy się już od dawna, w końcu pojawiła się okazja, Święta Wielkanocne i 10 rocznica śmierci Jana Pawła II . Chyba nie ma na świecie drugiego takiego miejsca ,gdzie na tak małym obszarze znajdziemy tyle zabytków i arcydzieł sztuki, przekrój wszystkich epok, a to wszystko jest tłem dla normalnego codziennego życia, jednym słowem Wieczne Miasto. Aspekt duchowy Wielkanoc na zwiedzanie Rzymu nie jest najlepszym wyborem,wszędzie tłumy i kolejki,a jak nie tłumy, to dzikie tłumy. Natomiast przeżycie Mszy Wielkanocnej i błogosławieństwa Urbi et Orbi na placu Św. Piotra, Drogi Krzyżowej pod Koloseum, zobaczenie Papieża z bliska i możliwość modlitwy nad grobem Jana Pawła II w 10 rocznicę jego śmierci daje niezapomniane przeżycia. Dojazd i transport Miasto jest dobrze skomunikowane siecią metra, autobusową i tramwajową dojazd z lotniska Ciampino najlepiej wykupić już w kraju w sieci Terravision lub Shuttle Bus,z lotniska Fumincino można dojechać pociągiem,lub tymi samymi busami. Poruszać się po centrum najlepiej na nogach, bo odległości między kolejnymi zabytkami i placami nie są duże,ale układ urbanistyczny tego miasta jak dla mnie był bardzo nieczytelny wchodząc w jakąś uliczkę nigdy nie wiesz gdzie wyjdziesz ,ulice nie przecinają się pod kątem prostym tylko wiją i kręcą między kamienicami, kolejnymi wzgórzami i placami,można się pogubić, trzeba uważać na ruch uliczny ,bo Rzym to istna miejska dżungla, kierowcy łamią wszystkie przepisy ,a jazda na czerwonym, pod prąd ,a nawet tyłem pod prąd nikogo nie dziwi,do tego oczywiście jazda po chodniku i po torach tramwajowych. Złodzieje i oszuści To istna plaga trzeba mieć oczy dookoła głowy ,a w tramwaju, czy busie trzymać rękę na pulsie ,by nie wyjść z niego bez portfela, spotkaliśmy rodzinę Polaków mieszkających w Norwegii, którzy stracili dokumenty i pieniądze w tramwaju, w sumie każdy z moich znajomych którzy tam byli został w jakiś sposób okradziony lub oszukany, uczulali nas także właściciele pensjonatu, w którym mieszkaliśmy. Pod każdym muzeum, tam gdzie kolejka są tacy ,którzy chcą nam wcisnąć za wszelką cenę wejściówki z jakąś grupą, oczywiście kilkukrotnie droższe niż bilet kupiony w kasie, nawet po kupnie takiej wejściówki nie mamy pewności, czy ten kto podaje się za przewodnika nie zaginie w tłumie z naszymi pieniędzmi. Jakaś kobieta mówiąca po angielsku próbowała nam wmówić ,że bilety do Muzeów Watykańskich jakie mamy kupione online nie zwalniają nas z stania w kolejce do kasy, a ona za 26 Euro /os. wprowadzi nas z przewodnikiem bez kolejki do muzeum i do Bazyliki, oczywiście jest to nieprawda, bo do muzeów weszliśmy bez stania w dwukilometrowej kolejce, gdyż mieliśmy wykupione bilety online na konkretną godzinę. Inny mężczyzna podający się za informację turystyczną chciał nam sprzedać wejściówki do Bazyliki Św Piotra, gdzie wstęp jest bezpłatny. Do pobytu w Rzymie trzeba się dobrze przygotować, żeby zaoszczędzić sobie nerwów i pieniędzy , wszędzie są tacy ,którzy mogą nas łatwo oszukać. Sam zaliczyłem jedną wpadkę, podczas stania w 2 godzinnej kolejce do Bazyliki poszedłem na kawę do jednej z tych kawiarni w centralnym miejscu ,do których normalnie nie wchodzę z zasady. Mała kawa w cenniku na ścianie kosztowała 2,5 E, gałka loda 3 E , to już i tak dużo więcej niż w innych miejscach, ale w momencie zajęcia miejsca przy stoliku ,żeby tą kawę wypić ,jej cena wzrastała do 8 E a cena lodów do UWAGA 12,50 Euro ! Do tego opłata za serwis 6 Euro, jak to inaczej nazwać jak nie oszustwo? Dodam ,że to były najgorsze lody jakie jadłem. W takim razie gdzie i co zjeść? Gdzie się napić i zjeść dobrze ? Najlepiej zapytać miejscowych, generalnie zawsze szukamy według klucza tam gdzie więcej miejscowych jest pewniej, taniej i jest sympatyczny klimat. My omijaliśmy dalekim łukiem Ristorante czyli włoskie restauracje, położone w najbardziej obleganych miejscach. Szukaliśmy typowych Trattori ,czyli mniejszych knajpek z pyszną domową kuchnią ,często prowadzonych przez rodziny ,otwieranych tylko na kilka godzin w ciągu dnia serwujących tradycyjne dania, tam ma być prosto i smacznie, a można trafić na prawdziwe perełki. Miejscowi mówią ,że najlepsze Trattorie są w Trastevere, właśnie w tej w tej dzielnicy mieszkaliśmy. Jakie było nasze zdziwienie gdy w Wielką Sobotę o północy weszliśmy do Ivo Trastevere ,gdzie zaprowadził nas gwar dochodzący z tej przesympatycznej pizzerii, całe tłumy Włochów z rodzinami i znajomymi, razem z dziećmi i starszymi siedzieli pili wino i jedli. Podczas kolejnej wizyty w tej pizzerii jesteśmy już rozpoznawani jako stali klienci i wywołani przez obsługę do stolika o który ciężko w godzinach wieczornych, a kolejka stoi na ulicy.Tym właśnie różnią się miejsca w których warto zjeść od tych ,które omijać,do tych pierwszych ustawiają się kolejki do drugich naganiacze stoją na ulicy i próbują nas zaciągnąć, w pierwszych za obiad z winem ,przystawką i deserem zapłacimy 20 Euro/os w drugich 50 lub wiele więcej. Absolutnym hitem okazało się chyba najbardziej niepozorne miejsce na mapie kulinarnej Rzymu Trattoria Da Enzo, przeczytałem o tym miejscu przypadkiem, trafienie tam nie jest łatwe, ale warte zachodu, właściciele chwalą się ,że są w czołówce najlepszych Trattori w całych Włoszech, jak jest naprawdę nie wiem ,ale daję im maksymalną ocenę. Kręcimy się po wąskich uliczkach Zatybrza,wśród obdrapanych murów, kilku barów i restauracji, zostawiliśmy gdzieś z tyłu najbardziej popularną część tej dzielnicy i nagle widzę mnóstwo ludzi, słychać gwar, jesteśmy, wszyscy stoją w rzędzie, wychodzi szef, zapisuje imiona oczekujących, zwolniły się stoliki, szef znów wychodzi, wszyscy na bacznośćJ nikt nie myśli o zajęciu stolika bez przydziału, szef czyta Maria inside, Justyna outside, no cóż , było może 10 stopni ,ale siadamy na zewnątrz. W menu w sumie kilkanaście, może 20 pozycji, wszystko świeże i pyszne, Chleb oliwa karafka wina,świetne przystawki, warto spróbować smażone karczochy, można zamawiać w ciemno wszystko jest pyszne, pasty Gricia ,Matriciana, jagnięcina, wołowina, co kto lubi. Da Enzo otwierają o 19.30 a zamykają przed północą stolik najlepiej zarezerwować. Dzień po Włosku wygląda tak, śniadanie w formie kawy i rogalika w jednym z tysięcy barów które stoją na każdym rogu, my mieliśmy wykupiony taki zestaw przez nasz pensjonat w Dolce Bar,do tego tost i sok, sympatycznie było posiedzieć przy kawie wśród miejscowych ,posłuchać ich bez zrozumienia,i być dziennie miło witanym przez obsługę, obiad w biegu, jest mnóstwo miejsc z ciepłymi kanapkami (panini),kawałkami pizzy, kawą i lodami. Kolacja póżnym wieczorem i to już jest prawdziwa uczta, to taka południowoeuropejska tradycja. Na chwilę przy piwie ,czy winie też najlepiej usiąść w którymś z barów, skręcając nie w tą ulicę, co trzeba znaleźliśmy choćby takie miejsce Bar Peru, dookoła pusto, nagle kilka stolików i mnóstwo Włochów stojących na zewnątrz ,w środku, gdzie się da, siadamy zamawiamy piwo, pani przynosi nam miskę przekąsek, i proponuje się częstować wystawionymi na barze antipasti, bruschetty,suszone pomidory, pieczone bakłażany i inne smakołyki. Atmosfera sympatyczna i bardzo luźna nie obowiązują żadne zasady, poza dobrego zachowania,za piwo płacimy 2-3 Euro,za lampkę wina to samo. Święta po włosku Włosi mają takie powiedzenie, że Boże Narodzenie z rodziną, a Wielkanoc z kim chcesz i widać ,że się do niego stosują, wychodzą z domu do restauracji ze znajomymi, spotykają się ,ale nie w obleganych turystycznie miejscach, tylko w parkach, na trawie siedzą piją wino,piwo, rozmawiają i biwakują, opalają się, niektórzy grillują, inni wsiadają na rower, pełna dowolność. Trastevere Kiedyś dzielnica biedy, najstarsza dzielnica Rzymu znienawidzona i zniszczona przez Nerona, dziś kochana przez turystów,coraz bardziej modne miejsce ,warto przejść na drugą stronę Tybru i odwiedzić tą magiczną dzielnicę, zwłaszcza wieczorem, kiedy wąskie uliczki zapełniają się turystami, a miejscowe Trattorie gośćmi, tu można pospacerować,najlepiej zjeść i spokojnie posiedzieć . To miejsce ma klimat i polecam każdemu, kto chociaż na kilka dni zatrzyma się w Rzymie. Nie opisywałem zabytków i muzeów bo to nie ma sensu, o tym przeczytacie w każdym przewodniku, opisałem kilka swoich spostrzeżeń i doświadczeń ,może będą mogły komuś pomóc w planowaniu wycieczki do Wiecznego Miasta, bo nie o wszystkim przeczytacie w przewodnikach. Nie będę zarzucał tematu fotkami z zabytków Rzymu, wrzucę parę zdjęć z Mszy Wielkanocnej, z tłumów jakie nawiedzały popularne miejsca, Świąt po włosku i z wieczornych spacerów po Trastevere. Załączone miniatury
-
Patrząc za okno ,to spokojnie 2 weekendy razem z tym świątecznym można będzie pośmigać w dobrych warunkach,święta 3 dni, następny weekend 2 dni i już się opłaca ,jeśli ktoś ma blisko i jest chętny ,to oferta super,na zasadzie przedsprzedaży ,większość nie myśli o przyszłym sezonie i kupi karnety w normalnych cenach jedynie na czas wyjazdu. Ten skipass nie obowiązuje w Aquaparkach.
-
ronin - samuraj bez pana, czyli wideo samouka do oceny
bubol.T odpowiedział ronin → na temat → Nauka jazdy
Czy każdy musi jeździć tak samo ? Wielu wielkich sportowców w różnych dziedzinach posiada charakterystyczny dla siebie styl,nie zawsze zgodny z nauczanymi przez trenerów technikami. Lekkoatleta Michael Johnson był ganiony za swój styl biegania ,uważany za nieefektywny i zły,okazał się tak zły ,że dał mu rekordy świata oraz 12 złotych medali Mistrzostw Świata i Olimpijskich. -
Skiturowe Fotorelacje ;)
bubol.T odpowiedział MajorSki → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
W Polsce też jest tylko w Pieninach ,piękne miejsce ,polecam -
Niektórym bardzo łatwo przychodzi ocena innych,oczywiście bezbłędna. Powiedzcie mi jak usunąć umiejętności z profilu? Bo już któryś raz ,przy kolejnym temacie spotykam się z docinkami nt. tzw. 11 ,można nie wiedzieć co wpisać,lub po prostu nie chcieć nic wpisywać ,coś z tym nie tak?wiem każdy powód jest dobry ,żeby dosunąć innemu użytkownikowi,najlepiej,żeby w pięty poszło,jakby nie było poważniejszych problemów. Odnośnie tematu,i dywagacji na temat rodzajów śniegu i technik jazdy po miękkim, jak dla mnie ,żeby pojechać po ciapie musi być gaz ,dynamika też ,a że się kłóci i męczy ,trudno jak komuś nie pasuje ,nie jedzie.Technika zmienna w zależności od potrzeb. Odkopałem stare zdjęcie robione aparatem na klisze ,to było w kwietniu jakieś 17-18 lat temu w Szczyrku,na zdjęciu z prawej ja , z lewej mój tata, pod butem stare ołówki 198 cm i jakoś się dało i wyglądało. Teraz proszę ekspertów o odpowiedź jaki to rodzaj śniegu,po którym jechaliśmy? jaka technika i co jest oczywiście nie tak ?No bo coś musi być. Chyba niektórzy nie radzą sobie ze zbliżającym się końcem zimy. Pozdrawiam Załączone miniatury
-
Odpada, nawet jeśli technicznie będzie to możliwe,drastycznie obniży sprzedaż nowego sprzętu ,bo po co kupować nowe ,skoro stare krawędzie są jak nowe ,a na to nie mogą pozwolić sobie producenci,biznes musi się kręcić,z tego samego powodu nowe sprzęty RTV i AGD wytrzymują 5 lat ,są nie do naprawienia w większości przypadków i konsument jest zmuszony do kupna nowych i tak w nieskończoność.
-
Szkoda ,że nie ruszacie jutro, w niedzielę niestety nie mogę ,a miło by było zaliczyć kilka wspólnych zjazdów. Pozdrawiam
-
Jak dla mnie to wcale nie jest SF i nie jest też śmieszne.Kiedyś przy okazji jakiejś dyskusji na forum poruszyłem temat inwigilacji pracowników w firmach,zostałem zbluzgany przez jednego z forumowiczów ,że sieję ferment itd. to co powiecie na to http://wyborcza.pl/1...achnieciem.html
-
A ja bardzo lubię te tereny, z Katowic jest tam 50 km ,a są piękne lasy ,jeziorka,cisza i spokój,jesienią mnóstwo grzybów ,można odpocząć od miejskiego zgiełku.
-
A może jest ,tylko oni pływają po warszawsku przepraszam nie mogłem się powstrzymać A jeśli chodzi o Katorżnika ,który odbywa się w Kokotku(Lublińcu) to byłem wielokrotnie jako kibic na tym biegu i mimo,że to komercja jak napisałeś ,to bieg jest bardzo popularny i nie jest łatwy ,co roku biorą w nim udział ludzie znani ,sportowcy,ostatnio był też Roman Polko,Paweł Januszewski i kilka innych osób.Fajna impreza i patrząc na tych którym w ogóle uda się dobiec do mety ,można wnioskować,że łatwo nie jest .Trasa biegu choć nie jest długa,biegnie dookoła jeziora przez zarośla bagna las ,do tego dochodzą przeszkody. Załączone miniatury
-
Przyłączam się do pytania ,też chcę jechać w sobotę ,a jeśli nie jest ratrakowana,to przynajmniej czy da się nią zjechać bez strat w sprzęcie?
-
Dla mnie najbardziej trafne jest porównanie z rowerkiem stacjonarnym,albo z bieżnią,i tu odpowiedź dla mlodzio: NIE,to(rower,bieżnia) nie jest naturalne ani normalne,ale za to jest bardzo nudne A teraz pytanie jak się ma bieżnia i rower do biegania i rowerowania w realu? Według mnie nijak
-
A masz coś sensownego na temat nart do powiedzenia,poza tym ,że w Dubaju jeżdżą taksówki Leksusa?
-
Jedynie tak, bo nie przypuszczam,żeby zmieniali mieszankę płynu na bardziej śliską ?
-
Czy ja wiem,nie mogę się wypowiedzieć ,bo nie próbowałem,ale nie ma chyba na świecie tak równego stoku o jednostajnym nachyleniu, bez innych narciarzy,muld ,zakrętów etc. więc nabyte tam umiejętności niekoniecznie sprawdzą się w realu ,ale niech lepiej wypowiedzą się ci ,którzy próbowali na tym czymś jeździć,jak to jest i jak bardzo się różni od jazdy na śniegu? Michał ,ja wolę jednak wsiąść na rower,nawet w tygodniu po pracy i jechać do lasu,jestem na powietrzu,krajobraz się zmienia a i jakaś górka się znajdzie ,albo wziąć plecak i iść w góry ,tam też można poskakać z kamienia na kamień i będzie to z pewnością ciekawsze,ale do celów szkoleniowych ten wynalazek może być przydatny Pozdrawiam
-
Ale nuda! Dla mnie to jest pozbawienie narciarstwa tego ,co w nim najpiękniejsze,wiatru we włosach ,słońca, śniegu,widoków,pewnej niepowtarzalności każdego dnia na nartach,mimo wszystko wybieram inne formy aktywności w długiej przerwie między zimami ,a jest w czym wybierać
-
Jest ich sporo,ale stres przed wiosną da się już odczuć Zobaczcie jak na Pilsku sypie ,jedzie ktoś w weekend ? http://korbielow.net..._online_pilsko/
-
Są też tacy ,którzy wyglądają bardzo niepozornie, a na stoku można się zdziwić,tych lubię najbardziej.
-
Widziałem jego poczynania już kiedy zsiadał z wyciągu ,odjechałem od niego na 50 metrów i nie przypuszczałem,że ten ruch posuwisto,skoczno, pełzający może być tak szybki,zostałem zaskoczony w najmniej spodziewanym momencie Raz miałem deskę na nogach,powiem szczerze ,że dziwne uczucie. W tym roku widziałem grupkę snowboardzistów ze średnią wieku 75-80 ,bezcenne,aż miło było popatrzeć.
-
Zaskoczył mnie od tyłu jak dopinałem buty ,byłem bez szans Zeberka nie baw się w Mitka, zaraz się dowiem ,że stałem w złym miejscu i to moja wina,faktycznie mogłem podejść 20 metrów pod górkę i byłbym bezpieczny. Pozdrawiam
-
Może mi ktoś wytłumaczyć o co chodzi z tym ich skakaniem na płaskim? wiją się, wymachują przeszczepami ,zamiast odpiąć jedną nogę i się odepchnąć ,ostatnio na szczycie Skrzycznego ,na płaskim odcinku dojazdu do trasy FIS, jeden wykonywal takie skoki w nieznanym nawet samemu sobie kierunku,że w końcu wskoczył ma mnie i wypiął mnie z nart,na moim miejscu mogło być dziecko,a wtedy nie było by już tak śmiesznie.
-
Jeździłem jako dziecko na obu tych stokach,Beskidek to stromy stok slalomowy ,pamiętam,że był nachylony w dół i do tego jeszcze w bok ,trudno się tam jeździło i pewnie przez to popadł w ruinę,wyciągu już tam nie ma ,a jadąc przez Szczyrk widać,że trasa zarasta,dzisiaj trudne stoki nie mają szans,ten drugi stok,leżący trochę dalej w kierunku Szyndzielni, w tej samej dzielnicy Szczyrku Biła, to Beskid i to ten właśnie stok miał już kilka lat temu zostać wyposażony w nowoczesne krzesełko,ale do dzisiaj cisza w temacie,wyciągu nie ma,a szkoda ,bo była to jakaś alternatywa w razie tłoku na innych stokach w Szczyrku. Jeśli chodzi o zjazd z Szyndzielni,a w zasadzie z Klimczoka do Szczyrku,to dałoby radę, przez przełęcz Karkoszczonka można się dostać do Szczyrku Biłej.
-
Plan jaki pojawił się kilka lat temu zakładał reaktywację Sahary na odcinku 1000 metrów,to chyba więcej niż zaznaczony przez Ciebie na niebiesko kawałek?,budowę nowej łatwiejszej trasy dł 1600 metrów, krzesełka do tych dwóch tras i trasy na sam dół kolei gondolowej,więc możliwość ku temu jest ,a jak było kiedyś to już pytanie do starszych szukałem trochę na ten temat, znalazłem kilka starych zdjęć z lat 60-70 ale głównie z górnych części terenów narciarskich. http://bielskobiala....rt,t,id,tm.html
-
Można zrobić freeride, można iść na skitury,ale trasa która kiedyś tam była,w dużej mierze już zarosła byle czym, na rower ,czy górską wędrówkę jest to bardzo przyjemne miejsce ,szkoda ,że narciarsko się marnuje,potencjał jest ,dojazd świetny ,górka w dużym mieście,więc i popyt duży,ale jak można przeczytać same problemy. http://www.bielsko.b...wody-na-saharze
-
Teraz Szyndzielnia może się poszczycić mianem chyba jedynej góry z nowoczesną gondolą bez trasy narciarskiej?(całkiem konkretnej góry jak na polskie warunki) były zacne plany reaktywacji tras i utworzenia nowych,ale Natura 2000 skutecznie je rozłożyła,została jedynie dziwna inwestycja na Dębowcu,chyba tylko po to ,żeby Bielsko miało swój wyciąg. Plany budowy tras rowerowych nie doszły do skutku z tego samego powodu.
