lubeckim
Members-
Liczba zawartości
548 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Zawartość dodana przez lubeckim
-
Z warunem na narty jest trochę tak, jak z warunem na latanie. Sam śnieg czasami to jednak trochę za mało, żeby z dziką przyjemnością wejść na krawędź i dać się ponieść północno włoskim emocjom 🤨 Paralotniarze, ale i narciarze z doświadczeniem wiedzą, że liczenie na pogodę w Austrii to trochę taka loteria. Nie bez powodu po soczystą termikę jeździ się na południową stronę grani Alp - do Bassano del Grappa. Tym razem, wraz z trzema ski forumowymi znajomymi, szukałem weekendowego narciarskiego szczęścia na zakończenie sezonu w Zillertal, a dokładnie na lodowcu Hintertux i masywie Rastkogel. Jak widać po zdjęciach, dużo nie trzeba, żeby rekreacyjne narciarstwo w zorganizowanym ośrodku zamieniło się w srogą wyrypę freeride/off-piste 😅😅 Koledzy forumowi chcą spróbować paralotniarstwa, ale puki co testowali się w jeździe gondolą po zawietrznej stronie góry, przy wietrze znacznie powyżej 10m/s 😁 Powiedzmy, że było "nieco" turbulentne 😂 a gondola jeździła tylko wyłącznie, że wisi na dwóch linach nośnych. Gdyby wiatr był jedynym problemem, to tak naprawdę problemu by nie było. W górnych partiach lodowca można było by doliczyć do tego kompletny overcast, mgłę i zawieje śnieżną zmniejszającą widoczność w zasadzie do prawie zera 😶🌫️ W takich warunkach przydał by się sztuczny horyzont, zakrętomierz, busola oraz radar bliskiego zasięgu. 😶🌫️ Błędnik zaczął mi nieco szaleć, bo kompletnie traciłem świadomość sytuacyjną. Nie ogarniałem w którą stronę w zasadzie jadę 😟😬 Do tego, ze względu na zamieć śnieżną, warunki przypominały raczej zdecydowanie jazdę w puchu. Ratrakowany w nocy sztruks bardzo szybko znikł pod warstwą przewianego śniegu. Na szczęście, po jakimś czasie, w niższych partiach w okolicach Tuxer Joch wyjrzało słońce, a warunki zrobiły się całkiem przyjemne 😄 Po srogiej orce śmigiem, miłą odmianą była możliwość jazdy dłuższym skrętem i zabawa na krawędziach. Oczywiście, ponieważ na oświetloną stronę (głównie trasa nr 17) przeniosła się też cała narciarska gawiedź, zrobiło się nieco tłoczno i muldziasto. Niedziela, drugi i ostatni dzień wyjazdu, przywitała nas dużą niespodzianką. Dokładnie niespodzianką o grubości ok 5cm do 10cm, w postaci świeżego puchu który padał cały wieczór i noc, nawet w dolinie. Stety / niestety zachmurzenie było nawet trochę gorsze niż w sobotę, dlatego przenieśliśmy się na Rastkogel. Próba jazdy na lodowcu nie miała sensu, chodź na wspomnianym Rastkogel w cale dużo lepiej nie było 🤨. Górna granica chmur wahała się gdzieś w okolicach 2000 metrów. Przykładowo: początek trasy 67 przy górnej stacji 6er Wanglspitz był nad ładnym morzem chmur, ale podczas jazdy w dół gwałtownie wjeżdżało się w mgłę utrudniającą jazdę 🤨 Ze względu na znaczny opad śniegu, trwający całą noc warunki miały zdecydowanie freeridowy vibe. Twarde, gigantowe, wąskie pod butem dechy to raczej nie jest sprzęt na takie warunki 😅 No ale w końcu szkolę się u najlepszych Maestro di Sci 😁 to co bym miał nie dać rady 😄 Na sam koniec wyszło też oczywiście, że jestem jednak idiotą i to w dodatku podwójnym 🤣🤣 Do tego moje terenoznawstwo, topografia i nawigacja pozostawia jednak dużo do życzenia 😅 Umówiliśmy się przy górnej stacji gondoli z doliny o 13, tak aby szybko wracać do PL. No cóż. Widzicie. Alpejskie ośrodki są tak ogromne, że naprawdę trzeba zaplanować gdzie się chce się dojechać i na tej podstawie popatrzeć na mapę i ustalić które wyciągi i trasy tam prowadzą. Przez dużą mgłę i zachmurzenie w dolnych partiach, kompletnie nie wyłapałem jak wygląda miejsce, w które wyjechaliśmy gondolą z doliny 😅 No i wicie rozumicie. Patrzę na tą mapę i patrzę. No i chyba mi się wydaje gdzie mam pojechać. 😅 Tak, zgadliście. Tylko mi się wydawało 😆 Zjechałem potwornym kartofliskiem numer 66 na drugą stronę Penken. Jak już uporałem się z muldami (zaliczając przy tym jeden przewrót w przód 😆), wyjechałem na samo Penken, aby tam uświadomić sobie, że to przecież nie tutaj. RADOŚCI K___A NIE BYŁO KOŃCA 🙃 I gdybym nie był jednak tak dużym idiotą, to zamiast się wk___ć zasugerował bym reszcie ekipy, żeby nie czekali na mnie w Tux, tylko zaczęli jechać w stronę Insbrucka i zatrzymali się w Finkenberg, gdzie zjeżdza gondola z Penken. A tak, to cóż 🙃 Starałem się jak zwykle, wyszło też jak zwykle (ch__o) 🙃 Po fakcie w sumie nie jestem tym za bardzo zdziwiony 😁😆 //// /// //// /// /// /// //// //// /// /// /// /// /// /// /// /// /// /// ///
- 1 odpowiedź
-
- 10
-
-
-
Piłem po prostu do bardzo wysokich kosztów pracy ośrodka narciarskiego. W Zwardoniu nie mają Gondoli i kilku kanap 😉 Tylko jedną, wolno jeżdzącą kanapę 😉 A propos zamknięcia sezonu xD Dobrze, że jeszcze nie zmieniałem na letnie opony xD
-
Ja bym powiedział, że się kończy ze względu na bardzo wysokie koszta utrzymania. Bardzo drogi prąd (taki SON / COS to kilka MW mocy przyłączeniowej), wysokie koszta pracy obsługi i z góry planowane przeglądy. IMHO już po zakończeniu ferii to są takie dożynki, które mogą nie pokrywać bieżących wydatków. Myślicie, że bez powodu kawa na stoku kosztuje 20pln ? 🙂
-
Byłem na Skrzycznem w weekend na lataniu. Niby kilka dni, ale wyglądało to wtedy duuużo lepiej. Teraz to już masakra. Kilka dni i będzie po wszystkim.
-
Zapewniam, że gdyby zrobić bardzo dokładny spis transakcji to wyszło by pewnie trochę więcej 😉 Widzę to sam po sobie, jak co miesiąc uzupełniam exela. Zawsze wydaje się trochę więcej niż się planuje 😉 Tu jeszcze z tej gotówki poszły zakupy w Polsce na wyjazd, ubezpieczenie narciarskie. Niby nie dużo, ale tu 150, tam 150 i wychodzi. Oczywiście duża część z tej kwoty, to pewnie wynagrodzenie Christiano. Na szczęście jestem w o tyle dobrej sytuacji, że mogę patrzeć wyłącznie po jak najlepszym programie szkolenia, a nie żeby było tanio.
-
W zasadzie szkolenie trwało cały dzień, ale jego zakres też był różny. Pierwszy dzień był głównie rozjeżdżenie (instruktor dojechał popołudniu) i ustalenie baseline naszych umiejętności bez specjalnych ćwiczeń, czy jazdy zadaniowej. Cały drugi i trzeci dzień to były (o ile dobrze pamiętam) różnego rodzaju ćwiczenia + trochę luźnej jazdy. Czwarty i piąty to była jazda z instruktorem na radiu. 2 os do obiadu, pozostałe 2 kolejne po obiedzie. Reszta miała w zasadzie luźną jazdę, choć cały czas poruszaliśmy się w jednej grupie i od czasu do czasu każdy dostał jakieś uwagi i wskazówki. Ostatniego dnia to w większości byłą już luźna jazda z instruktorem, który od czasu do czasu dodał coś od siebie.
-
Poniższe obejmuje wszystko od A do Z. Dojazd, spanie, karnety, wynagrodzenie Włoskiego instruktora, zakupy na miejscu itp itd. Hint: nie pije alkoholu, nie rozbijam się po tamtejszych knajpach i innych przybytkach apres-ski. To żech napisał jo. Ten, co go tu publicznie mieszali z błotem i zwyzywali od faszysty, konfiarza, śmiecia i mizogina. A dla normalnych ludzi jeszcze jedna dodatkowa gwiazdka. To był wyjazd de facto niekomercyjny. Jeżeli było by to przedsięwzięcie jakiegoś biura turystycznego, albo klubu narciarskiego, to przy takiej jakości szkolenia i kadrze instruktorskiej, trzeba by pewnie doliczyć z 2 tysiące marży.
-
Nazwałeś mnie swego czasu publicznie faszystą. Opinia twoja i twojej rodziny na mój temat obchodzi mnie tyle, co opinia dresa z BMW, który mnie strąbił i zbłyskał długimi -> Uzupełnię: jest mi ona obojętna. Nieco tendencyjna definicja Mizogini: >>Słowniki definiują mizoginizm jako „nienawiść do kobiet”[8][9] oraz jako „nienawiść, niechęć lub nieufność wobec kobiet”[10].<<. Tak owszem, jestem nieufny i niechętny wobec kobiet. Nie lubię spędzać czasu z kobietami. Ale to jest jakiś problem? PS. Nie, nie jestem gejem. PSS. Bardziej identyfikuje się z czymś takim: https://pl.wikipedia.org/wiki/MGTOW No ale dla osób konserwatywnie wychowanych, to w dalszym ciągu przejawy mizoginii albo co najmniej egoizmu.
-
Że nie wspomnę o kilku byłych paralotniarzach, którzy właśnie przestali latać na skutek presji swojej żony. A bo się zabijesz, a bo jak ja potem będę żyła, a za co (!!) ja będę żyła. A bo pomyśl o mnie, a bo pomyśl o dzieciach itp itd. Zawsze mnie to bawi i się pytam co koleś robi ze swoim życiem. Jak małżeństwo i miłość polega na tym, że jedno drugiemu rozkazuje, to WTF? Z drugiej strony paralotniarze dzielą się również tych, którzy są przed rozwodem i po rozwodzie. W tej grupie sportów lotniczych współczynnik rozbitych małżeństw jest wyraźnie większy.
-
To, dlaczego macie mnie za zjeba polega na tym, że wszyscy z Was (oprócz Szymka) macie 50 lat++. Nie możecie zrozumieć, że wśród ludzi w moim wieku, a zwłaszcza młodszych istnieje nie mała i coraz rosnąca grupa ludzi, która ma w poważaniu konserwatywne konwenanse, w których wy byliście chowani 🙂 Tak, dokładnie tak jak piszesz 🙂 Są młodzi ludzie, i jak wspomniałem jest ich więcej niż Ci się wydaje, którzy tak jak ja chcą spędzać życie samemu. I to nie jest narcyzm, ani egoizm tylko świadomy wybór. Mam wielu znajomych, którzy żyją, jak by się to 20 lat temu powiedziało "na kocią łapę". Nie mają ślubu i nie chcą mieć. Nie mają dzieci, bo chcą mieć czas i pieniądze dla siebie. Opinie własnych rodzin mają w poważaniu. Jak przyjdzie kryzys i stwierdzą, że to jednak nie to, to po prostu jak dorośli ludzie rozejdą się. Każde w swoją stronę, a nie udawanie: najpierw, że ojojoj jak my się bardzo kochamy, potem ojojoj zrobimy sobie dzieci, ojojoj jednak się nie kochamy i będziemy sobie skakać do gardeł i używać własnych dzieci jako karty przetargowej 😄 Wy nazywacie mnie zjebem i mizoginem, a ja was nazywam boomerami wychowanymi w prawicowym, konserwatywnym konwenansie 🙂 Tzn. ja tego nie rozpatruje w kategorii czy jest to źle, czy dobrze. Zawsze tak jest, że starsi nie rozumieją perspektywy młodszych i eta wsio. Po prostu ja się w kontaktach, że tak powiem damsko-męskich bardzo poważnie spażyłem, w moim środowisku wiele lepiej też nie jest. Po prostu szkoda mi czasu i zawracania sobie dupy na jakieś pierdoły, typu związki uczuciowe xD Na 100 małżeństw, mamy obecnie 42 rozwody. Szansa na trafienie kulą w płot, mówiąc wprost, na zaburzoną emocjonalnie siksę jest bardzo duża. Poza tym zdecydowana większość rodzin i tak ma jakieś pochowane głęboko patologię, które się przykrywa na zewnątrz szerokim uśmiechem. Albo bo wstyd, albo bo nie wypada albo ciul wie co... Zresztą o czym ja to tutaj. Po postu jak mam z kimś współpracować, to wolę współpracować z facetem a nie kobietą. Do jaskini wolę pójść z facetem. W knajpie wole jak nie ma dzieciaków, żeby nie musieć słuchać wrzasków, oraz żeby potem ktoś mi truł rzyć, że a to opowiadam niepoprawne dowcipy, a to klnę, a to coś powiedziałem itp.
-
Uuuuu widzę, że tylna część ciała zabolała. Widzisz, niektórzy uczą się na błędach innych 😄, chodź większość facetów i tak robi to samo, spodziewając się lepszych rezultatów. Ty chcesz podatków na singli, a ja powiem, że jak ktoś chciał mieć bardzo dzieci, to niech teraz siedzi cicho i płaci 😄 Ja po prostu stwierdziłem, że mając za przykład moich znajomych, rozwód to jednak droga impreza tym bardziej, jak potem musisz babę utrzymywać do końca życia i w zasadzie zaczynać od zera, bo ona ma wszystko a ty nic 🤣 Życie jest jedno i szkoda je marnować na głupoty i wychowywanie dzieci 🤣
-
Jak przeglądam wykaz transakcji na moich kontach (excel sięga 2017) to coraz bardziej mam wrażenie, że raczej nie masowy i dla nie przeciętnego obywatela 😉 Tzn masowy może tak, bo może aż tak się ludziom powodzi, chodź IMHO ludzi na stokach jest coraz mniej, niż jeszcze kilka lat temu. JA to i tak mam fajnie, bo jestem starym kawalerem. Jak widzę faceta z babą i dwoma bachorami na nartach, to tylko się zastanawiam, ile to trzeba zapie____ć żeby tak lekką ręką z 500pln minimum na jeden dzień poszło.
-
Pewnie ch___o tylko co to ma do tego? Jak ktoś chcę wydać na zabawki dużo pieniążków, to wyda dużo pieniążków. Nie boj się Szymek, narty to i tak jest zajebiście tani sport i nie mam tu na myśli nawet glajtów. Są goście, którzy wywalą ponad 100kEUR żeby sobie kupić szybowiec, do którego bedą dokładać kilka tysięcy rocznie, żeby polatać sobie na nim 100, może 200 godzin. To jest dopiero marnowanie pieniędzy. Info dla niezorientowanych: Tym razem to nie u mnie 😉
-
Na Skrzycznem ładna, zimowa pogoda. Ale o matko, jaki tam tłum 😳 https://video.pogoda.cc/s/skrzyczne4k
-
W moim przypadku, w zasadzie głównym argumentem był fakt, że nie biorę kota w worku, tylko coś na czym jeździłem. Kupując jakiekolwiek nowe narty (pomijam tanie marketówki, ale tego i tak bym nie brał), ciężko było by mi wydać jakiekolwiek większe pieniądze nie wiedząc co biorę. Używki to inna sprawa, bo do tysiąca złotych to w razie czego machnę ręką.
-
To pewnie nie ten od Ciebie, ale mimo wszystko fajny ten pierwszy wynik wyszukiwania 😄 Akurat tego szukają za jazdę na bani.
-
Zapewniam że są. Gdyby było inaczej, to bym sam nie wylądował w nich przy starcie, a kilka miesięcy później ściągał gościowi jego zapas z drzewa.
-
Budują teraz zjeżdzalnie grawitacyjną (ta budowa na boku Hali), ale po prostu turystycznie Skrzyczne jest bardziej atrakcyjną lokalizacją, z której np. widać Tatry. Najwyższa góra w okolicy zawsze przyciąga ludzi. Tak samo działa np. Klimczok i Magurka Wilkowicka. Zwłaszcza, że na takiego Klimczoka trzeba wyjść od Szyndzielni (albo Bielska - Białej). Większość osób wyjeżdza kolejką na górę, a potem zjeżdza na dół. Można jednak wyjechać na Skrzyczne, pójść granią na Hale Skrzyczeńską i zjechać do Szczyrku. Jest już taka oferta biletowa. PS. Stary, ani mnie nie kuś, żeby ich namawiać na wieżę. Ale bym tam stację od razu powiesił 😍 achhhhh 🤩
-
nie zaskakuje mnie to w ogóle. Najwyższy szczyt w okolicy robi swoje. Fajny widok na Kotlinę Żywiecką, schronisko, paralotniarze i w ogóle. Na Hali Skrzyczeńskiej jednak nie ma aż tak dużych atrakcji dla turystów, którzy nie są rowerzystami.
-
Było jest i zawsze będzie. COS jest subiektem działającym pod Ministerstwem Sportu i ma dużo różnych celów statutowych. Zresztą będą inwestowali w zbiornik wody do sztucznego naśnieżania na Jaworzynie (vide aktualny MPZP), także widać, że nie zostawiają Skrzycznego samego sobie. Po cichy liczę na czynną Kaskadę w przyszłym roku 😄
-
Yyyy... O to mnie producent nie pytał 😄 Ale oryginalna grafika była bardzo fajna 🙂
-
Chodzi o mocowanie wiązań? Nie, nie miałem żadnych indywidualnych preferencji, bo za mało się na tym znam 😅 Po prostu wysłałem długość buta 😅
-
Może to zniżka za pierwszy egzemplarz tej narty w PL. Ew może zrobili jakiś duży reset, bo teraz jak widzisz sprzedaż idzie bezpośrednio z fabryki we Włoszech. A propos ten gościu kupił swoje jako nowe bezpośrednio od producenta, czy to była używka importowana zza granicy?
