Jump to content

Wojcio

Members
  • Posts

    143
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Wojcio

  1. Czyli na wypadek trudnego śniegu spray lub płyn. A narty na wyjazd powinny jechać zrobione.
  2. Ostrzenie jest dość czyste. Smarowanie na gorąco wymaga warunków. Czasem w narciarni jest stół. Ja się na to nie porywam. Kolega smaruje w kuchni ale ma żonę zawodniczkę, więc rozumie. Używam spray jak powyżej. W Warszawie korzystam z serwisu. Mam imadła, kątowniki, diamenty aby odświeżyć krawędź na wyjeździe. Na gorąco smarowałem córce sprzętem klubowym (albo pomagałem trenerowi), ale teraz robi sama i do jej nart się nie dotykam.
  3. Pozdrawiam z Austrii - królestwa parówek. Parówki gotowane, smażone, z serem, zawinięte w boczek, w zupie itd. Do tego słodkie - Kaiserschmarn (coś jak pocięty omlet/naleśnik z musem jabłkowym). I Schiwasser - kranówką z sokiem w cenie 2,50 to 4,80 euro (cenę poniżej 3,80 uznaję z cud). Królestwo za polską kiełbasę z rusztu! Są przyzwoite kotlety (wiener sznycel) i zwykle dobre frytki. Ale wolę zjeść w miasteczku a najlepiej na kwaterze. Na zdjęciu coś co miało być zupą gulaszową z kiełbasą a było ciepłym keczupem z frytkami.
  4. Odkryłem (przypomniałem sobie) że mam wygodne buty, które łatwo się zakłada i zdejmuje. Wczoraj i dziś byłem na skiturach. Buty skiturowe (w moim przypadku Movement) są miękkie, lekkie i przyjemne. Do zapięcia jedna klamerka i rzep z napinaczem. Tylko zjazd w nich to mordęga. Coś jak gumofilce. Stare tylno włazy były lepsze. Ale jak się postaram, to jadę. Fotka z dziś. Te mniejsze to małżonka.
  5. Piękne zdjęcie! Poziom umiejętności wymaganych przy takim sprzęcie - trudny do wyobrażenia. I te wiązania Kandahar... Moje pierwsze też były skórzane (Botas) ale już z plastikową podeszwą, klamrami i dość wysokie. Potem Kasprowe z Fabosu (koszmar na 5 klamer) i dalej właśnie tylnowejściowe Salomony. Kolejne znów jakieś dziwaki z klapą z przodu (brałem co się dało kupić) i już w miarę normalne buty.
  6. Trzeba jeździć - nie liczyć. Jak zacznę liczyć coś na nartach to mi współczynnik S spada o 1/3Pi. Wzór jest to stosowania w domu.
  7. Kanapa. Zjazd leczy. Na razie za mną 3 dni, w tym jeden krótki. Dziś były ski tury - to dopiero szok (bo pierwszy raz w tym sezonie) - zjazd dość stromą czerwoną trasą jak w sandałach. Ale widziałem jako dziecko, jak mój ojciec jeździł na Chopoku w skórzanych butach ciut za kostkę. A matka (tego nie widziałem) jeździła z Kasprowego i chodziła na "fajfy" w Zakopanem w jednych butach.
  8. Marcos - masz oczywiście rację - nie twierdzę że jestem "dziesiątkowym" narciarzam (raczej 6/7) - z moich niezbyt twardych nart 180 też miewam odbicie, ale idealne warunki muszą się połączyć z idealnym stanem fizycznym. Można podać taki wzór: D=S²*C*E Gdzie: D - dynamika jazdy S - umiejętności (do kwadratu) C - warunki E - sprzęt
  9. Ja miałem w tym tygodniu awarię Salomonów X-Max 120. Okazało się, że o 8:40 w niedzielę można w Kaprun naprawić buty. Okazało się też, że można kupić nowe i wyszedłem ze sklepu z Lange RS130 (miałem takie przed Salomonami). Salomony wiele przeszły, były zdarte (po wymianie podeszw) i rozbite. Były w sklepie też te nowe tylnowłazy, ale o bardzo szerokie i miękkie - nawet nie przymierzałem. Ciut po 10 byłem już na stoku w nowych butach. W temacie tego wątku - niby twardsze buty, ale łatwiej założyć i zdjąć. Lepiej trzymają, szczególnie odczułem łatwiejsze (bardziej bezpośrednie) pochylanie narty na krawędź. Zapinanie znacznie mniejszą siłą daje mocniejsze ściśnięcie. Jest też zła wiadomość - nigdzie nie cisną (nie czuć bólu) a po przejechaniu długiego wyciągu (w górę) zaczynają drętwieć stopy... Muszę spróbować jeszcze lżej zapinać. Ciekawostka - sklep oferował narty La Croix za 45.000 Euro para (z prawdziwymi diamentami!).
  10. Krawędzie są 2 a nawet 4 🙂 Co innego przechylić narty i sprawić, by same poszły po naturalnym łuku, a co innego poczuć przyśpieszenie, móc się pochylić, docisnąć aktywnie kolano, poczuć jak narta oddaje energię. To właśnie zdarza mi się rzadko. I stąd planuję jutro/po jutrze pożyczyć rekreacyjne slalomki. I sobie sprawdzić, czy w wspomnienia z takich nart (a jeździłem i na amatorskich i na wyczynowych SL) to kwestia, że miałem inną nartę, czy że byłem młodszy... (P.S. wyczynowe SL na nie mój level - jadę, ale nie mogę sobie pozwolić na chwile luzu).
  11. Jest jeszcze wersja "Pomnik narciarza"- w zasadzie podobna technika, ale wolniej i jeszcze sztywniej. Warunkiem sukcesu jest płaskie prowadzenie nart 🙂 . Dłuższa narta o większym promieniu wymaga wyższej szybkości, co jest albo barierą psychiczną albo realnym niebezpieczeństwem. Prawidłowe wykonanie niektórych ewolucji przy małej prędkości wymaga wysokich, instruktorskich umiejętności i niektóre sztuki i tak nie wyjdą jak siły odśrodkowej nie będzie. Ja mam obecnie narty 180cm 17m i warunki na wejście na krawędź mam na kilka skrętów dziennie - albo mi nie równo, albo za dużo ludzi, albo za stromo, albo za płasko. Na poprzednich nartach (170cm, 13m) było łatwiej.
  12. Ja zaś na zbyciu mam heady Supershape iMagnum 170cm https://www.skionline.pl/sprzet/narty,15-16,head,i-supershape-magnum,8008.html. Nawet jak ich nie kupisz, to zapewniam, że mając taki sam wzrost i 10kg mniej nie czułem, by były choć centymetr za długie. Do dłuższych łuków dłuższe narty. Z tych, które wymieniłeś V-Shape do dość niska półka (i kilka modeli), a progressor to może 900(F9). Fisher określenie RC4 daje na bardzo wielu modelach - chyba wszystkich usportowionych. Ja nie cisnę tej sprzedaży - może jeszcze na nich pojeżdżę. Ale coś jak te iMagnum albo proponowane wyżej kastle. A najlepsza rada - powypożyczaj sobie różne narty. Czasem w cenie jednego wypożyczenia mogłem pojeździć na 2-3 modelach. Jak nie jesteś początkujący, to poczujesz różnice.
  13. Jesteśmy w Europie - na pewno można znaleźć krańcowe przykłady wysokich i niskich cen w obie strony. Źle zrobiłem pisząc o pieniądzach. Moja główna myśl - Polska ma piękne góry, ale mi źle się kojarzą - kolejki, korki i smog (ten ostatni jest najgorszy - powrót z Białki do Warszawy jest jak powrót do uzdrowiska). Jeżdżę na nartach koło 40 lat. Przez pierwsze kilkanaście praktycznie tylko w Polsce. W ostatnich latach też bywam na krajowych stokach w weekendy (czyli w najgorsze dni). Na dłuższy wyjazd wolę Alpy. Austrię bo najbliżej. Jak ktoś ma szczęście i wie gdzie pojechać to też będzie z nart u nas zadowolony. Ale jak są możliwości - warto zobaczyć Alpy.
  14. Polska jest piękna i ma piękne góry (choć nie wielkie). Dla mnie jedyny powód by jeździć w Alpy to kolejki do wyciągów - a właściwie ich brak - jazda na okrągło, czekanie minuta-dwie. Jak jest tłumek to przez chwilę - rano. Z Polską kojarzą mi się tłumy, czekanie 30-40 minut, korki i potworny smog. W Polsce wolę ski tury, na wspomniany Kasprowy wejść piechotą, a nie czekać godziny (teraz przynajmniej kolejkę da się zarezerwować przez Internet). Polacy nauczyli się obsługiwać armatki i ratraki - tu jest postęp. W Polsce wolę (w porównaniu z Austrią) jedzenie. Szybciej można dojechać, wrócić do Warszawy po dniu na nartach. Ale co do kasy - ponieważ jeżdżę sporo, kupuję roczne karnety i wychodzi taniej niż w Białce, ale przyznam, że dojazd, jedzenie to już trochę drożej. Kwatera - z ciekawości sprawdziłem opcje na booking w Białce (17-24.02) i mam ceny od 2000 za pokój dla trzech osób, a w okolicy Zell am See płacę teraz 2100 za tydzień za apartament (dwa pokoje, kuchnia, łazienka) - piękny nie jest, do wyciągu 10km, ale nic nie brakuje. Są jednak też ceny szokujące - w schronisku szklanka kranowej wody z sokiem - 3,6 do 4,6 EURO. Jak miałem małe dziecko, to jeździłem do Polski (instruktorzy, małe góry), jak się nauczyło jeździć, to Polska tylko wtedy jak córeczka startuje w zawodach, ale my z żoną ostatnio wtedy foczymy.
  15. Mam HEADy z systemem KERS - jak na moje zdanie elektryka - to coś jak laleczka voodoo, albo jakiś amulet. To nie ma prawa działać. Chyba do Heada dotarło, że ludzie widzą wciskanie kitu (ten niby układ elektroniczny widoczny na narcie) i teraz jest system EMS - Energy Management System. Tym razem widzę jakieś fizyczne podstawy działania - ale czy to działa (czy moce są dostateczne, by dało odczuwalny efekt) to nie wiem. W narcie nie ma już niby elektroniki, ale elementy piezoelektryczne, które pod wpływem odkształceń wytwarzają różnicę potencjałów i element rezystancyjny, który tę energię rozprasza. Czy to lepsze od mechanicznego tłumienia? Niewątpliwie jedyne i unikalne. Nigdzie nie znalazłem testu systemów Heada - takiego, w którym ktoś by zmierzył tłumienie wibracji w tej narcie, zespół układ elektryczny i porównał bez niego.
  16. Wszystko już chyba wymieniono. Moje subiektywne typy - Jurgów - za widok na Tatry, Kluszkowce - za widok z daleka i przede wszystkim Kasprowy - nawet jeśli trzeba wejść piechotą - za jedyną prawdziwą górę w okolicy.
  17. Tak to wygląda w Passacie (B8 FL). Nie jest pod ręką, ale jest. Kiedyś miałem Mitsubishi Pajero, gdzie ASR wyłączało się samoczynnie po włączeniu reduktora, natomiast kontrola trakcji działająca przez hamulce (a nie przez silnik) działała super skutecznie (w sposób porównywalny do blokady dyferencjału) i pozostawała aktywna (do czasu przegrzania - po kilku minutach walki rozlegał się brzęczyk i koła bezradnie wirowały w powietrzu). Jednak największe sukcesy śnieżne miałem dawno temu wartburgiem (bez żadnych systemów), który był wart czapkę gruszek i można było z rozpędu walić w zaspy. Dziś miałem bojowy (biały) podjazd na parking pod wyciągiem (był znak "łańcuchy zalecane") i mogłem sobie przypomnieć jak ładnie passat daje sobie radę, jak mu za bardzo nie przeszkadzać - nie ma efektu buksowania jednego koła, silnik się trochę dławi, ale bez ryzyka zgaszenia.
  18. Jutro sprawdzę. Tej zimy nie wyłączałem.
  19. W menu jest „ASR off”. To tylko podsystem ESP.
  20. W Passacie B8 kontrolę trakcji można wyłączyć w menu radia/nawigacji. Wiem, bo takiego mam. Nie jest to całkowite wyłączenie ESP (czyli systemu mającego poprawiać stabilność samochodu), ale ASR (nazwy są różne między producentami) - czyli systemu ograniczającego moc silnika w przypadku poślizgu. Przy tym systemie włączonym samochód na śliskim podjeździe zachowuje się tak, jak by nie miał mocy, ale przy wyłączonym koła rozpędzają się i wyślizgują lodowisko. Wyłączenie ASR ma sens jeśli jest szansa na dokopanie się do przyczepnego gruntu, także w błocie przy agresywnych oponach i wreszcie można go wyłączyć przy założonych łańcuchach - ich poślizg nie poleruje lodu na lustro (ale agresywne buksowanie łańcuchami to proszenie się o kłopoty). Na śniegu przy oponach zimowych może nam się wydawać, że wyłączenie kontroli trakcji coś pomoże, ale zwykle to wybór między silnikiem duszącym się , a wyjącym. Ale przynajmniej mamy kontrolę.
  21. Rzeczywiście w kwestii bycia dziewczyną 162cm i 48kg jestem teoretykiem, więc swoją opinię konsultowałem z córką, która ma takie doświadczenie za sobą. Przy tych parametrach narta typu slalomowego o długości 160cm nie jest dobrym pomysłem. AM z rockerem, narta typu gigantowego - tak. Narty sportowe od rekreacyjnych odróżniam. Jeździłem na wielu - nie proponowałem nart wyczynowych, tylko podałem przykład - producenci nart coś wiedza o swoich produktach. Mam za sobą przynajmniej 600 dni na nartach - znacznie więcej niż na forum.
  22. Czy ja dobrze widzę, że narty to skiturowe Hagany? Może jeszcze jakieś lżejsze? Wycisnąć z nich gigantowe łuki to raczej niemożliwe.
  23. W kategoriach młodszych (U16) narta dopasowywana jest do masy (bo dorosłe zawodniczki praktycznie wszystkie mają narty 155-157cm). Np. Rossignol dla zawodniczki 48kg rekomenduje juniorskie narty 146cm, zaś do GS 158 albo 165. Za duża narta dla za lekkiej osoby będzie martwa, nie da się jej wygiąć, by uzyskać zacieśnienie skrętu, będzie ciężko - narta będzie jechała tak jak chce narta. Z kolei za krótka i za miękka narta nie da oparcia, pozwoli tylko na zsuwanie się. Niska masa, umiarkowana kondycja i długa narta slalomowa w założeniu zaprojektowana dla znacznie cięższej osoby to słabe rozwiązanie. Dodam, że pod nazwą narta slalomowa rozumiem narty o krótkim promieniu, tak do 12m. Przyjmijmy, że rekreacyjne "gigantki" rozpoczynają się od 17m. Dla amatorów z jedną parą nart i bez ambicji wyścigowych są narty o promieniu pomiędzy tymi wartościami. I tu może być AM i 160, tak jak pisze @grimson
  24. Te "nietrafione" damskie narty to były https://www.skionline.pl/sprzet/narty,17-18,head,super-joy,9930.html , ale moja małżonka jest wysoka i silna. Zaletą nart była bardzo niska masa. @Adam ..DUCH Slalomka wysokości wzrostu dla osoby, która w ciągu życia przejeździła jakieś 30 dni i jest do tego bardzo szczupła. Zdecydowanie bardziej podobają mi się propozycje Tomkly i Kubisa - 150 i albo juniorska (a to już wariant ambitny) albo bardziej rekreacyjna.
  25. My od tygodnia w rejonie Zell am See. Były duże opady śniegu, była ładna pogoda, przyszło zmęczenie, więc dziś krótki dzień, tylko do lunchu, na Famielienberg (Maiskogel). I to był najlepszy dzień, mimo, że zaczął się od urwania klamry w bucie. Zaczynamy nasz 4 tydzień w tym regionie (wyliśmy w listopadzie i w grudniu) - zakup karnetu sezonowego, choć ogranicza do określonego regionu, to zupełnie zmienia spojrzenie na koszt karnetu - czym więcej tym taniej. Jak się uda na Wielkanoc, to karnet sezonowy będzie kosztował 45% ceny karnetów tygodniowych i istotnie taniej niż jazda w Białce (Tatry Super Ski).
×
×
  • Create New...