Skocz do zawartości

Marcos73

Members
  • Liczba zawartości

    6 357
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    235

Zawartość dodana przez Marcos73

  1. Drogi Adamie Myślę, że z książek nie da się nauczyć jeździć na nartach 🙂, oczywiście taka lektura jest potrzebna osobą szkolącym innych, a w szczególności zawodników, gdzie każdy niuans (a w dzisiejszym nowoczesnym narciarstwie szczególnie) jest ważny. Dla przeciętnego zjadacza śniegu ważna jest praktyka, ilość dni spędzona na śniegu oraz postęp z tego wynikający. Właśnie wróciłem z tygodniowego wypadu do Krynicy, warunki - od fantastycznych do słabych. Jeżdzę ii obserwuję innych, a że jestem bardzo kontaktowy poznaję masę ludzi. I tak w czwartek matka natura przygotowała stok w iście pucharowym wydaniu - beton to mało powiedziane - istny lód, na stoku a z 5 osób sobie radziło, m.in. kolega którego poznałem na krześle. Facet jeździł na SL - skręty jakie wykonywał - perfekcyjne - jakbyś metrem zmierzył to pewnie by wyszło tyle ile producent podał, ale jak zauważyłem strasznie "cisnął" do przodu. 8.00-10.00 - było ok, później już delikatne zachwiania - 10.30 - się zwinął do domu - stwierdził że miękko? . Wniosek - postawa ok, jazda ok, ale brak dostosowania sylwetki do zmieniających się warunków - czyli coś wyuczonego na tzw. "sztruks". Ja jeździłem do 20.00 (12 godzin w moim wieku 🙂) na SL i nie zauważyłem jakichkolwiek niedogodności związanych ze zmianą warunków śniegowych. Więc rzucam tezę: do nauki skrętu, prowadzenia nart, postawy etc. - narta dłuższa, aczkolwiek o charakterze sportowym (niekoniecznie GS rasowy, ale semi i temu podobne ale wąskie pod butem), natomiast stricte SL na złe warunki aby nabrać tzw. czucia śniegu, przesunięcia sylwetki, miękkości w jeździe. W piątek była para - dobrze po 60-tce, jechałem z nimi na kanapie - lało 8-15, warunki masakra, kobitka korpulentna, o przeszłości zawodniczej (na krześle wyszło w rozmowie), na SL w tej brei, mąż niestety nie dotrzymywał jej kroku. To że było miękko - nic jej nie przeszkadzało. Dwa skrajne przykłady umiejętności dostosowania techniki do warunków - książki dla was szkolących - dla nas tylko praktyka powinna się liczyć. pozdrawiam
  2. Cześć Wyciąg z SIiTN Pomocnik Instruktora PZN etap 1 DEFINICJE Pomocnik Instruktora PZN jest etapem w uzyskiwaniu pełnych uprawnień instruktorskich. WARUNKI OTRZYMANIA STOPNIA (I LEGITYMACJI) 1. Odbycie kursu według podanego poniżej programu. 2. Zdanie wewnętrznych egzaminów z wyszczególnionych przedmiotów. 3. Zdanie egzaminu regionalnego (ER) w określonym czasie od ukończenia kursu (ważność przeszkolenia wygasa z końcem sezonu, w którym minęły 2 lata od daty egzaminu po II części kursu pomocnika). Niespełnienie tego warunku wymaga powtórzenia obu części kursu. Stopień Pomocnika Instruktora PZN może otrzymać Instruktor Rekreacji Ruchowej ze specjalizacją narciarstwo zjazdowe lub Instruktor Sportu ze specjalnością narciarstwo alpejskie - po zdaniu Egzaminu Regionalnego (ER). Warunek: IRR lub IS tylko z legitymacją wydaną przez Ministerstwo Sportu oraz Akademie Wychowania Fizycznego. Dziewczyna nie była słaba, może po prostu dobrze jeżdżę na nartach, instruktora zrobiłeś 2019, a pomocnika chyba 2013 - więc jak mniemam masz nie więcej niż 30 pare lat, ja się poniewieram po stokach blisko od 50 lat, jestem góralem i urodziłem się w górach. 10/10 dał mi egzaminator PZN, a nie sam z siebie - pytanie po przejeździe brzmiało czy jechałem ot tak czy na zaliczenie (jechałem jako ostani) - bo omc przez mój przejazd musieli by powtórzyć zawody - czas poniżej 30s, blisko 2s lepszy od wzorca, najlepszy na egzaminie. Miałem wówczas ok 4 dych - więc w sile wieku. Troszkę jeździłem po tykach, więc to i owo potrafię. Chodzi mi o to aby uświadomić kolegę, że pomocnik a nie daj Boże instruktor to nie taka prosta sprawa, że te kursy nie są po to aby wyciągać kasę od ludzi lecz po to aby coś sobą reprezentowali. Czasami jeżdzę do niesławnej Białki (bo dojazd dobry i mam stosunkowo blisko), jak jest dużo ludzi to biorę instruktora (nie dla nauki tylko aby bez kolejki bramkami instruktorskimi przejeżdżać), i uwierz mi z 40% wymięka, co nie znaczy że do nauki początkujących adeptów nie mają przygotowania i predyspozycji. Szanuję Cię, zrobiłeś instruktora, to jest coś, ale nie bierz wszystkich jedną miarą. Instruktor to jest wyższy level, ale bez tego stopnia też są ludzie ogarnięci - pamiętaj o tym. pozdrawiam
  3. Tak, masz rację, ale o ile pamiętam - może się mylę poprzedzone to było egzaminem wewnętrznym (chyba było coś o historii, jakieś demo, jazda terenowa etc. - nie pamiętam - ale mi córka opowiadała jak było na kursach) na kursie kwalifikacyjnym, robiła to moja córka ale to było już parę lat temu (albo naście) u Piotrka Bogusza, sam byłem z nią na tym egzaminie - w Rabce się odbywał na P1, sam w nim startowałem dla fanu, bo można było - mało było na egzamin (50 dych kosztował start), wg. czasu to miałem 10/10, czas wówczas ustalała dziewczyna, chyba zawodniczka wyznaczona przez egzaminatorów z PZN - z nimi przyjechała, dobrze jeździła, ale wg przepisów gigant musi być dłuższy niż 30s, a na tej górce to sztuką było taki ustawić, jeśli chłopak tego się obawia, przecież tam niema żadnych przepisów, na SL to wszystko przejedziesz - a pomocnik instruktora to nie zawodnik PŚ, tylko ma umieć uczyć - to na płużkach polegnie, też nie wiem co to znaczy, że dobrze jeździ - pojęcie względne jak wiesz. Ktoś jak myśli, że jak z czarnej się ześlizgnie - to już dobrze jeździ. pozdrawiam
  4. Cześć O ile mnie pamięć nie myli - to jak chcesz przystąpić do egzaminu bez kursu kwalifikacyjnego? No chyba trzeba mieć indeks, a przejazd to jedna ze składowych noty końcowej. pozdrawiam
  5. Panowie Właściwie to powinno brzmieć : "Ale to taki skrajny przykład jak postawa zawodnika potrafi się obrócić przeciwko niemu, co nie znaczy że zachowanie tej grupki "kiboli" nie jest karygodne. Mam nadzieję że ten przytyk był skierowany właśnie do tego błędnie sformułowanego zdania. pozdrawiam.
  6. Marcos73

    filmy fajnie zrobione

    Moja też póki co, nieco dłuższa 175cm ale świetne dechy. pozdrawiam
  7. Może to instruktor, który wiecznie jeździ z dziećmi tyłem, mój kolega też czasem się gubi 🙂, lepiej jeździ do tyłu niż do przodu. pozdrawiam
  8. Jasne, że tak - buractwo do kwadratu. Ale to taki skrajny przykład jak postawa zawodnika potrafi się obrócić przeciwko niemu, co nie znaczy że zachowanie tej grupki "kiboli" jest karygodna. pozdrawiam
  9. Ale dechy ma dwustronne 🙂 MISCZ! pozdrawiam
  10. Można też założyć buty klamrami do wewnątrz, wtedy trzeba obowiązkowo zapiąć 🙂 , mówię z autopsji, spotkałem chłopa na wyciągu w kolejce do orczyka, patrzę i nie wierzę - buty na lewo założone, toteż chciałem pomóc i mówię, "Ma Pan buty na lewo założone" - odpowiedź "I co z tego?". Wymiękłem. Dobrze, że chłopina nie założył tył do przodu, bo to był by chyba hit roku ! pozdrawiam
  11. Mitku Stąd chyba - Ty jesteś wyjątkiem, który potwierdza regułę 🙂 . pozdrawiam
  12. Cześć Ja generalnie używam Brico S1 photochrome, modelu nie pamiętam, ale też mam S0 Brico które zawsze wożę ze sobą - (ten sam model co S1) jak jest mgła albo płaskie światło. Generalnie to chyba wszyscy tak mają, nawet zawodnicy PŚ. pozdrawiam
  13. No i buty porozpinać 🙂
  14. Drogi Mitku Nikt chyba z nas nie jest specjalistą, w tej dziedzinie, jedni mają mniejsze a drudzy większe pojęcie (aczkolwiek i tak małe) o tym co prawdziwi zawodnicy wyczyniają na trasie. Ale fajny temat do dyskusji, polemiki i przede wszystkim za sprawą tych postów wiem, że ktoś gdzieś się tym sportem pasjonuje. Może nasze przemyślenia będą z czapy, ale cóż jesteśmy tylko amatorami. pozdrawiam
  15. Acha, a propos Henrika, czy ktoś pamięta zawody w których "kibice" (na 99,9% w Austrii) rzucali w niego śnieżkami podczas przejazdu, później Marcel publicznie przepraszał za ich zachowanie? Gdzie i kiedy to było? pozdrawiam
  16. No i oczywiście innych też pasjonatów zachęcam do komentowania bieżących wydarzeń. pozdrawiam
  17. Drogi Mitku Bardzo Cie proszę, abyś raczył nas komentarzami i spostrzeżeniami konkurencji szybkościowych, bo wydaje mi się że jesteś w tej dziedzinie zarówno specjalistą jak i pasjonatem. Ja obiecuję, że zaległości w święta nadrobię, niestety moja lepsza połowa jak słyszy temat narty to dostaje spazmów. W domu komputer jest passe, a w pracy niestety coś skrobnę, ale prowadzenie firmy i pisanie na forum nie idą w parze. pozdrawiam
  18. Cześć Jak wasze odczucia po wczorajszym SL? Pełen niespodzianek. Wydaje mi się że w zawodach pucharowych z roku na rok jest coraz trudniej, niby te same stoki ale sposób ustawiania, figury tylko dla najlepszych. Szkoda mi tylko Ridinga - mocno mu kibicuję, ale chyba jest królem pierwszego przejazdu i ta łatka mocno do Niego przylgnęła. Miło zaskoczyli Bułgarzy, 2-óch w pierwszej 30-tce. Podziwiam Popowa - przy takim wzroście taki poziom, niewiarygodne. No i Japończyk się znalazł, maja u siebie wszystko, sport bardzo popularny, a jednak wyniki nie idą w parze. Niefart Noela - już witał się z gąska - slalom trudny do ostatniej tyczki! Austriacy - coż, prawdopodobnie ich styl nie pozwolił im poradzić sobie z ta górą, być może spadek formy. Pudło z niespodziankami, ale Pinturko, Sebastian, czy Jakobsen to nie byle kto - toż to tuzy slalomowego PŚ. No i na koniec Włosi - Razzoli - to stara gwardia - widać jak jedzie, miękko, płynnie - "stary" styl i nadal skuteczny (choć niestety Gross oraz Moelgg poza awansem) - miłe dla oka, wszystko poukładane - zazdroszczę, sam bym tak chciał ...... Vinatzer tym razem dojechał, nie popełnił tego błędu co Noel, jazda mocno szarpana - ale skuteczna. Marchant już pokazywał że ma papiery na PŚ, co ten występ potwierdza, natomiast Hiszpan - objawienie sezonu wskazuje że nie przypadkowo ponownie jest w 30-tce zawodów pucharowych. Awans Loica - niewiarygodny, omc pudło by było. pozdrawiam
  19. Cześć Przyznaję się bez bicia: SG oglądałem, DH jeszcze nie, Gigant Pań ofcourse, SG nie, Gigant Panów tak - oba - wszystko z odtworzeń, byłem na nartach w sobotę i niedzielę. Za kolejnością: SG - raczej bez niespodzianek, tuzy tych konkurencji na podium i tuż za, trasa piekielnie trudna, choć tv tego w pełni nie oddaje, płaskie światło, praktycznie cała zacieniona. Garby, trawersy etc.Nawet ostatni skok do mety - wydawało by się prosty - na delikatny trawers - szacunek dla kondycji po takiej trasie. Oglądałem wszystkich zawodników do końca - było parę upadków - właśnie na garbach, na szczęście bez większych obrażeń mimo iż wyglądały groźnie - chyba 59 Słoweniec poszedł jak strzała na kompresji. Zastanawia mnie tylko, jak to jest możliwe, że na 2,5 km trasie różnice są tak małe (przy tej prędkości w metrach to wygląda znacznie lepiej), świadczy tylko o klasie wszystkich zawodników, objeżdżeniu, a te ułamki sekund - to drobne błędy, serwisanci i niuanse. Moim ulubionym zawodnikiem jest Vincent - jeździ fenomenalnie - bardzo miękko - strasznie lubię oglądać jego przejazdy (taki Federer narciarski - nie tylko siła ale i finezja - niestety nie do końca skuteczna - jak to w sporcie bywa). Oglądnij sobie jak masz możliwość Dominika Parisa - ok 20 sek przejazdu i skręt na lewą nogę - dla mnie podziw tak szybkie nogi i wysportowane ciało przy takim chłopie - mimo spóźnionej linii skręt z kompensacją jak na slalomie (troszkę ekwilibrystyki przy tym było) narty momentalnie skleiły się do śniegu - czad. Gigant dziewczyny - Gisin na podium !!!!!!!!!!!!!!! Brinione za Maryną no i Magda 20-sta - szacun. Ale Królowa jest tylko jedna. Mam nieoficjalne wyniki z dzisiaj - Maryna 6-ta - jest moc !!!!!!!!!!!!!!!!! Magda tym razem bez kwalifikacji do 2-go przejazdu. Sara Hector też w gazie - mocno niedoceniana zawodniczka - wczoraj druga - dzisiaj pierwsza !!!!!! No i Panowie Henrik - nie lubiany - ale niestety ten sport (a w szczególności zawodowy) jest dla ludzi o mocnych charakterach, każdy top zawodnik miał w początkowej fazie (a tu też wiek decyduje - tzw. sodówka) problemy z wizerunkiem (pamiętasz pierwsze kroki Marcela w PŚ i scysja z Ivicą - że niby we mgle ominął bramkę a przejazd został zaliczony?) - niestety jest nowy pretendent - Umarł Król niech żyje Król. No i Marco - wschodząca gwiazda o ugruntowanej pozycji, pewny i w świetnej dyspozycji. No i wreszcie Luca - no chyba związek służy parze 🙂 W formie oboje - więc miłość nie przeszkadza. pozdrawiam
  20. Cześć Tu pełna zgoda a propos rodziców, 2 pojęcia: "naśladownictwo" (chyba twoje Mitku) oraz "pionizacja" (to chyba Adam tak kiedyś stwierdził - bardzo mi się podoba to określenie). Jeśli rodzice jeżdżą słabo to tylko co mogą to ewentualnie spionizować dziecko - tak naprawdę jakieś podstawy, stanie na nartach, umiejętność zakładania nart, poruszania się po śniegu i ewentualnie jakaś technika płużna, resztę lepiej przekazać osobom które dużo szybciej przekażą właściwe podstawy dziecku, niestety trzeba odżałować trochę kasy na instruktora - ale nauka kosztuje. Jeśli rodzic nie ma papierów i wiedzy szkoleniowej, ale jeździ dobrze można to dziecko poprowadzić troszkę dalej, ale to tez jest tylko do pewnego momentu, bardziej chodzi o jeżdżenie z nim dla jeżdżenia i ewentualnie korygowanie błędów popełnianych przez dziecko w zakresie w którym mamy dość dobre pojęcie. Jeżeli technika i jazda rodzica jest dobra to dziecko będzie się także uczyć przez naśladownictwo. Ale tych przypadków jest znikomy odsetek. Większość to osoby bez pojęcia - w sobotę jakaś mama mordowała dziecko na stoku - widać że sama miała może 1 lub 2 lekcje z instruktorem i uczy to dziecko wykonując ćwiczenia na lewo - zastanawiając sie na zasadzie - "jak to było - co ten instruktor mówił?" - wywracają się, dziecko nic nie kuma - dramat. W sobotę byłem z synem - raptem 4 h bo nie miałem czasu, po trasie zjechał może 3 razy, reszta poza trasą, nasypane z 5 cm świeżego śniegu, z 2 garby usypane przez armatki no i skocznia - "lotna" jak mówił. Taka zabawa mocno uczy, on dobrze jeździ ale żeby najechać na prędkości na skocznie trzeba było 2 takie garby a 3 metrowe pokonać, czyli 2 razy zdusić i raz skoczyć jak najdalej - im szybciej tym gorzej było. pozdrawiam
  21. Cześć Jak pisze Mitek - kup cokolwiek i zacznij jeździć, nie przepłacaj póki co bo nie ma sensu, pojeździsz trochę, pewnie poznasz na stoku innych freestyle-rów którzy mają większą wiedzę i objeżdżanie w tym sprzęcie, może będziesz miał okazje spróbować różnych nart, wtedy kupisz docelowe. Te traktuj jako pierwszy, nie do końca świadomy wybór, zawsze je możesz zostawić jako szutrówki na początek lub koniec zimy - nie będzie ich szkoda. pozdrawiam
  22. Tzn. ciało jest już w następnym skręcie (góra), a narty jeszcze końca poprzedni skręt, wg mnie to prawidłowe jest, a szczególnie na stromym, gdzie przynajmniej ja muszę iść niejako do przodu, aby mnie narty nie wyprzedziły. Jak dawno, ale to dawno temu, zmieniłem SL sklep - ale świetna narta była - Fischer i-tune WC SC - taki czarny zalany gruba powłoką - żelem czy coś, nie do zdarcia, zmieniłem na komórki rossignola - to w Istebnej jak mi strzeliły spod dupy, omc salta nie zrobiłem. W poprzednich za mocno chciałem dynamikę uzyskać przy wyjściu, za mocno przysiadałem ale strzał był w pełni kontrolowany, tu się nie udało 🙂 pozdrawiam
  23. Cześć Nawet na tej czołówce widać Carve like a pro - 2 osoby w delikatnie przesuniętej fazie skrętu, u mnie też tak jest - że zewn. ręka jakby prowadzi skręt (oczywiście przy dłuższych skrętach), druga osoba z czołówki jest już w późniejszej fazie (o ile pierwsza ta bliższa jest frontalnie do lini spadku - przynajmniej tak się wydaje) to ta druga - jej ciało idzie za skrętem, sylwetka zwarta, zewnętrzna reka prowadzi skręt, a wewnętrzna maca już śnieg 🙂 Tutaj dobrze widać jak powinien być wykonywany prawidłowo skręt, układ ciała, poszerzenie nart, balans głowy etc. Większość chce idealne 2 równoległe kreseczki wycinać, mój ślad nigdy nie jest taki, raczej w miarę pogłębiania skrętu w kulminacyjnym punkcie się poszerza aby powrócić do węższego prowadzenia, zmiany krawędzi i ponownie się poszerza do punktu kulminacyjnego. Praktycznie tylko przy starcie można zauważyć płaskie prowadzenie nart poprzedzające zmianę krawędzi, nie wiem może 2-3 skręty, później przy dynamicznej jeździe ten ślad się urywa - następny jest już ze zmianą krawędzi, ale nigdy nie jest jakby ciągłością poprzedniego - te ślady są wobec siebie przesunięte, jakby następny skręt był wyżej inicjowany. Też tak macie? Pozdrawiam
  24. Zapomniałeś dodać - ćwiczenia opanowanego nieomal do perfekcji 😉 .
  25. Cześć Wg. mnie (ale może się nie znam) im krótszy skręt tym bardziej frontalna pozycja do linii spadku stoku, w miarę wydłużania ciało jakby podąża za skrętem, przynajmniej ja tak mam - albo takie odczucie. Nie wykonuję jakiejś abstrakcyjnej kontrrotacji, aby na siłę tors był ułożony w linii spadku stoku, raczej przy wydłużaniu i pogłębianiu skrętu ciało idzie za "ręką?' w tym przypadku zewnętrzną, która wyznacza jakby ułożenie ciała jak jadą narty. Oczywiście tam mam jakąś delikatną kontrrotację i nie jest to dokręcanie ciałem skrętu tylko uzależnione jest od stromizny i pogłębiania skrętu. tak myślę, jak coś to wyprowadzać z błędu. pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...