Skocz do zawartości

Spiochu

Members
  • Liczba zawartości

    4 846
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    43

Zawartość dodana przez Spiochu

  1. Spiochu

    Konfesjonał Narciarski

    Świetny temat. Jako że na nartach leżałem setki razy (jeśli nie więcej) to trochę się takich sytuacji uzbierało. Oto 2 pierwsze przykłady (będzie kontynuacja) 1. Luty 2001 (mój drugi sezon) Cervenohorskie sedlo, fatalne warunki śniegowe Na tym wyjeździe pokłóciłem się z wychowawcą grupy średnio zaawansowanej i zacząłem jeździć z grupą zaawansowaną. Już sam ten fakt był wystarczającą głupotą. Grupa nie jeździła tak jak to dzisiaj czyli sztruks + carving. Instruktor okazał się hardcorem i zabierał dzieciaki na czarną po 1m muldach i szerokości śniegu 4-6m (były mega roztopy), zjeżdżaliśmy przecinkami przez las (szer 1m i również muldy) a nawet trasą zamkniętą z powodu braku śniegu! Po tym wszystkim cisnąłem oczywiście rozpaczliwym pługiem, trzęsąc się na nogach. Najgorzej było gdy niektóre krótkie ścianki, trzeba było polecieć na krechę, z braku miejsca na skręty. Aż dziw bierze, że nie pobrudziłem sobie gaci Ale przecież zrezygnować nie mogłem. Na koniec wyjazdu gdy poczułem się już pewniej na tych przecinkach, zacząłem już unikać pługu i jeździć szybciej. Na jednej z tych bardziej lajtowych rozpędziłem się dość konkretnie, wybiło mnie na muldzie. Utrzymałem się na nogach ale już bardzo mocno na tyłach. W tym momencie pojawił się lekki skręt i ok. 1-1,5m wysokości banda. Oczywiście wyskoczyłem na niej niczym w half-pipe. Lądując zaryłem głową w śnieg a po odkopaniu okazało się że obie narty wbiły się pionowo w podłoże. Jedna z nich nie wytrzymała obciążenia i pogięła się. Tak zniszczyłem swoje pierwsze narty. 2. Luty 2004 również Cervenohorskie sedlo ale już dużo lepsze warunki śniegowe Zaopatrzyłem się w nowe narty (Atomic sx 11 170cm R16m) i doszedłem do wniosku że najwyższy czas nauczyć się carvingu. Nie było mnie stać na instruktora ale co tam, przecież widziałem filmiki w internecie. Najpierw pojawiły się próby na niebieskiej trasie. Po kilku dniach wychodziło to nieźle, czułem ogromną różnicę między jazdą na krawędzi a obślizgami, zależało mi jednak by jeździć krótkimi skrętami i po bardziej stromym. Dodam tylko że moje narty były twarde jak na ówczesną wagę (<60kg) a moja tradycyjna technika obejmowała postawę typu "tyłek 2m za nartami" Pojechałem na czerwoną dość stromą trasę. Warunki były bardzo twarde, wręcz idealne do takich prób. Spróbowałem pojechać krótkim "czysto" na krawędzi. Udało się! Jeden skręt, drugi, trzeci... Niesamowite uczucie przyspieszenia i ogromnych przeciążeń. Jechałem kolejny czwarty,piąty, szósty... Prędkość zwiększała się drastycznie a nachylenie trasy rosło. Wpadłem w jakiś rytm, narty same wycinały skręty. siódmy, ósmy, dziewiąty... Zdałem sobie sprawę że nie mam już nad tym żadnej kontroli jednak taka jazda była niesamowita. Potem nastąpił dziesiąty, może jedenasty skręt i KONIEC. Wyleciałem jak z katapulty, lecąc z ogromną prędkością w dół stoku. Zaliczyłem kilka salt, turlałem się parę razy aż wreszcie zacząłem sunąć po śniegu. Wtedy przypomniałem sobie że trzeba się odwrócić nogami w dół i hamować butami (bo nart już nie było) Zrobiłem tak ale po gwałtownym wbiciu czubka buta w śnieg, zaliczyłem kolejne salto. Przy drugim podejściu teren się już wy płaszczył i udało się w końcu zatrzymać. Okazało się że zatrzymałem się jakiś 500m poniżej miejsca upadku, przejeżdżając na dupie prawie całą czerwoną trasę. Po moim sprzęcie, nie był nawet śladu. Na szczęście po chwili, ktoś się zjawił z moimi nartami i zapytaniem czy żyję. Obrażeń nie było żadnych, z wyjątkiem lekko skręconej kostki, od tego hamowania butem(za dużym). Niestety sprzęt nie okazał się tak trwały. W ten sposób pogiąłem swoje trzecie narty (drugich nie popsułem). A wnioski po upadkach jak u kolegów powyżej. Przecenianie możliwości, nadmierna prędkość, brak oceny sytuacji, to chyba najczęstsze przyczyny.
  2. Takie spojrzenie oznacza, że dobry narciarz: - zjedzie SG i DH po polewanej wodą ściance, - sztucznie usypywane muldy pokonuje szybko i ze stylem, - potrafi się zsuwać w 55 stopniowym żlebie o szerokości nart, - długie łuki na pełnej prędkości w 2m puchu i 10m dropy po drodze nie robią na nim wrażenia, - w snowparku zrobi co najmniej 540 nad 20m stołem a na railach śmiga jak zły - nawiązując do filmików potrafi również jeździć po kamieniach, piachu i w Szczyrku Dla mnie to narciarz kompletny czyli taki, który potrafi wszystko (bez nawiązywania do rywalizacji z innymi). Czy dla amatora w ogóle możliwe jest osiągnięcie takiego poziomu? Jedziesz 1500km, bulisz ze 2 tysie a tu tak zaniedbane trasy. Dobrze że wstawiasz zdjęcia. Teraz wiem że mój jedyny pobyt u żabojadów to nie był pech i taka kicha jest regułą. A jak ktoś lubi hardcore to jest Szczyrk, Korbielów, Kasprowy i pewnie parę innych miejsc, po co jeździć tak daleko. Ja zawsze narzekam na muldy na stoku. Muldy są po prostu jak dziury na drodze, nie ważne czy jest się dobrym czy słabym kierowcą, przeszkadzają w normalnej jeździe. Chętnie dołączę do grupy leszczy. To może być ciekawe widowisko. Czy pokaz dobrych narciarzy będzie obejmował również zjazd na krechę z Dzikowca? Użytkownik Spiochu edytował ten post 26 październik 2012 - 21:32
  3. Dokładnie. Dodam tylko że mijając po drodze chorągiewki i kilka fotokomórek.
  4. A kiedy jest planowana i ile sobie liczą? Wstępnie planowałem się wybrać, z tym że ja mam tylko PI a Ty pewnie jesteś dumnym instruktorem
  5. Tylko, że autorka już posiada narty idealne na ten etap nauki. Nawet dość ambitne. RX 8 to mniej więcej to samo co race sc. Powinna jedynie wymienić na 165cm i pilnować ostrzenia. Jest też inna droga kupić komórkowe SL naostrzyć na 86 stopni (bez tępienia dziobów) i próbować sobie z nimi radzić. Zdeterminowaną i sprawną osobę takie narty szybko nauczą jeździć na krawędzi a jak się doda do tego kursy to już w ogóle. Tylko że jest to opcja nieprzyjemna i bardzo ryzykowna. Kiedyś wybrałem podobną opcję i już pierwszego dnia miałem poważny wypadek.
  6. Odnoszę to do opisu wg. mojej skali. Jak Ty byś to widział? Bo 5 w tej skali to już jest płynna jazda na krawędzi (na łatwiejszych trasach)
  7. Jeśli w 0:18 to Ty to według mojej skali oceniłbym na 3,5/4. Jeździsz płynnie i na luzie ześlizgiem. Sylwetka nie najgorsza ale nie wbijasz kija i stoisz cały czas wysoko na nogach. O jeździe na krawędzi oczywiście nie może być mowy. Co do wypowiedzi Fredowskiego to jest lekko złośliwa ale dość trafna. Jeśli masz dobrą kondycję to świetnie. Jeśli dobrze czujesz się ze swoją wagą to również nie widzę problemu. Zwróć jednak uwagę że może ona zwiększyć szanse na kontuzje a z dodatkową warstwą izolacyjną ciężej się jeździ, także w MTB.
  8. No tak ale po to jest tam opcja on piste a nie osobno race z podziałem na SL i GS
  9. Tę nartę to faktycznie mniej więcej tak bym dobrał ale jako uniwersalną on-piste a nie do giganta. Powinni wykasować opcję race skoro nie ma komórek w product finderze.
  10. RX 8 w sumie były dość miękkie do tego koleżanka ma za krótkie. Wychodzi na to że powinna brać Fischery Wordcupy SC w długości 160/165cm. Może być trochę trudno na początku ale powinna dać radę. To jest jakaś lipa. dla przykładu zaznaczyłem swój wzrost (174cm) oraz parametry expert, race, giant slalom. Podali mi rekomendowaną nartę o taliowaniu 116-71-100 R 16m i długość 170cm! Użytkownik Spiochu edytował ten post 26 wrzesień 2012 - 23:02
  11. Oj tam, oj tam, stówki raczej nie przekraczam A lata świetlne to mnie dzielą od poziomu przeciętnych zawodników. Zapomniałem dodać że na niebieskich szybko się męczę, ciężko się jedzie cały czas w pozycji zjazdowej. Użytkownik Spiochu edytował ten post 25 wrzesień 2012 - 23:22
  12. W pełni podpisałbym się pod poniższym zdaniem: Dodałbym jedynie czerwone. Sztruks to dla mnie podstawa dobrej jazdy (na mniej stromych trasach ew. może być lód). Popołudniowe muldy i ciapa wkurzają mnie niesamowicie. W takich warunkach jeździ się kijowo. Ale co do ogólnego przesłania to wiem o co wam chodzi, przyczepiam się głupot bo nie mogę na razie na narty jechać.
  13. To jeśli ktoś lubi niebieskie to znaczy, że od razu jest cieniasem? Na niektórych niebieskich trasach Np. w Les2Alpes można całkiem ładnie pocisnąć nawet na GS-ach. Osobiście lubię właśnie mocniejsze niebieskie i czerwone trasy, na czarnych sobie nie radzę. Użytkownik Spiochu edytował ten post 25 wrzesień 2012 - 22:23
  14. Nie wiadomo dla jakiej długości podają geometrię na skionline, ta podana przez kolegę jest bardzo zbliżona. Długość nart też wskazuje na wersję SC bo SLki produkują 166 a nie 168. Możliwe że to te narty: http://archiwumalleg...2065341765.html
  15. Dalej jesteś pewien że to w ogóle slalomka, bo dla mnie promień 16,6m na to nie wskazuje: http://www.skionline...er-sc,1015.html a pierwsza slalomka to była ta: http://www.skionline...er-sl,1013.html
  16. Spiochu

    Rolki

    Dubel Jak usunąć post? I czemu po kilku min pojawił się drugi raz? Użytkownik Spiochu edytował ten post 23 czerwiec 2012 - 23:48
  17. Spiochu

    Rolki

    Może rzeczywiście nasze poglądy różnią się w mniejszym stopniu niż na początku sądziłem ale jednak nie są takie same. But narciarski 130 według mnie jak najbardziej nadaje się dla początkujących, nawet przyśpieszy naukę. Bo narta będzie reagować na to co robimy, łatwiej będzie wykonać dany ruch. Nie poleca się ich głównie ze względu na wygodę/brak obycia z takim imadłem. Co do artykułu o doborze łyżew to jest on nielogiczny, bzdurny i sam sobie przeczy. Uczyłem się jeździć na hokejówkach i figurówkach. Na figurówkach jest 5x łatwiej, głównie z uwagi na trzymanie buta ale też znacznie stabilniejszą płozę ułatwiającą utrzymanie równowagi. Jedynie do ząbków trzeba się przyzwyczaić ale to naprawdę nie zajmuje dużo czasu. A tu cytat z artykułu: Figurowe: Hokejowe: Z artykułu wynika że na hokejowych łatwo się jeździ dlatego że dobrze usztywniają kostkę (co zresztą nie jest prawdą) za to na figurowych, które znacznie lepiej trzymają kostkę jeździ się trudniej.
  18. Spiochu

    Rolki

    Ale jakie błędy (w narciarstwie)? W rozpiętych butach możesz jeździć dla ćwiczenia ale odpowiednio sztywny but to podstawa dobrej jazdy. Gdyby tak nie było zawodnicy nie katowali by się w imadłach. Te buty dokładnie potwierdzają moją opinię bo są to super sztywne i dopasowane odlewy z kompozytu węglowego. Górnej części cholewki nie ma bo jest potrzeba większego zakresu ruchu (dla większej prędkości nie balansu) a także obniżenia wagi buta. Osoby trenujące wrotkarstwo szybkie, zwracają szczególną uwagę właśnie na sztywność buta i jego dopasowanie, przedstawiając pogląd że nauka w miękkich bamboszach nie ma najmniejszego sensu. Żeby zorientować się że sztywny but ułatwia jazdę nie potrzeba 30 lat, wystarczy 30min. wystarczyło że ubrałem rolki siostry (miękkie bambosze), które mimo że trochę za małe w ogóle nie trzymały stopy, jazda na nich to była porażka. To może jeszcze przykład z łyżwiarstwa figurowego. Czołowym zawodnikom nie zarzucisz raczej braku doświadczenia a jak sztywnych i dopasowanych używa się butów? Sam mam model Risporta dla początkujących(flex index 30) a i tak wydaje mi się mega sztywny (a niby to sama skóra i sznurówki!) Jakie są zatem modele wyczynowe(flex index 85)? Biorąc po uwagę taki staż to trochę dziwne że lansujesz powyższe poglądy. Może miałeś na myśli nie tyle usztywnienie kostki (w płaszczyźnie bocznej + środkowa klamra) co dociąganie samej góry buta przy łydce (górna klamra) Wtedy byłaby w tym jakaś logika. Ale to też jest bardzo zależne od konstrukcji danego buta. W ten sposób wiąże swoje łyżwy (dół i środek na maksa, góra nieco luźniej). W rolkach nie czuję już takiej potrzeby bo nawet ciasne zapięcie pozostawia mi wystarczający zakres ruchu. (cuff jest regulowany). Przy okazji zapytam na jakich aktualnie rolkach jeździsz? Najlepiej podaj link. Użytkownik Spiochu edytował ten post 23 czerwiec 2012 - 19:27
  19. Spiochu

    Rolki

    Zaczęło się... Jasneee! Najlepiej przykręcić kółka do klapek. Mając jedyną właściwą technikę i tak wycina się idealne łuki. Tak się składa że moje rolki są dopasowane jak imadło i raczej z tych najsztywniejszych (choć przy narciarskich 130-tkach to i tak bambosze). Zawsze sznuruje je dokładnie i dopinam klamry na maksa, dokonałem nawet pewnych modyfikacji sznurówek by bardziej usztywnić kostkę. I jaki jest efekt? Nie chwaląc się po paru godzinach jazdy (w życiu) pomykam całkiem elegancko i jestem niemal pewien że taki właśnie sprzęt bardzo mi to ułatwia. Ścisłe dopasowanie to lepsza kontrola i czucie podłoża a więc i lepszy balans. Usztywnienie kostki może jedynie ograniczać nieco swobodę ruchu co przekłada się na możliwość wykonywania jakiś zaawansowanych trików slalomowych jednak w normalnej jeździe (i 90% tricków również) usztywniona kostka to podstawa dobrej jazdy, podobnie jak w narciarstwie. Podczas jazdy trzeba po prostu jechać i ewentualnie obserwować teren i otoczenie. Jak zacznie się myśleć o stopach i napięciu mięśniowym to nic z tego nie wyjdzie.
  20. Spiochu

    SL czy GS ?

    To może po ścigaj się z Dobrowolskim, pewnie to żadna konkurencja dla Ciebie ale zawsze będziesz miał jakieś urozmaicenie.
  21. Spiochu

    SL czy GS ?

    Jeśli przyjmiemy Twoje kryteria że na SL to tylko zabawa a na GS zaczyna się jazda. (niedostępna dla SL) to muszę przyznać że mój poprzedni post skierowany był również do Ciebie. To nie kwestia narty, po prostu nie umiesz na niej jeździć. Co pewnie w dużym stopniu wynika z: Niektórzy twierdzą że carvingu można się nauczyć w godzinę, inni po 10 latach dalej go nie umieją. I pewnie obie strony mają rację. Jazda na GS z wykorzystaniem ich pełnej dynamiki, nie mówiąc już o zacieśnieniu promienia to coś zupełnie innego niż zwożenie się, nawet śladem ciętym. Jeśli ktoś nie potrafili tak pojechać na SL to tym bardziej na GS tego nie zrobi. Wiele w tym racji. W takiej dyskusji jak powyżej, może dojść do nieporozumień. Możesz uznać moją opinię za krzywdzącą a ja właściwie nawet nie widziałem jak jeździsz na GS. Szczerze mówiąc polecałbym Ci spędzić sezon na SL (i najlepiej bez użycia klasycznego śmigu). Twoja jazda stałaby się zupełnie inna. Czy lepsza to nie wiem ale na pewno zyskałbyś nowe doświadczenie. Mnie natomiast przydałaby się nauka śmigu ale dziwnym trafem jakoś tego unikam
  22. Spiochu

    SL czy GS ?

    Nie przesadzajmy że są to nieosiągalne prędkości. Wiele osób porusza się na nartach całkiem szybko, nawet mając bardzo duże braki w technice. Zgadzam się z tą opinią. W Polsce w większości sytuacji jazda na GS nie ma sensu bo po prostu brakuje miejsca. W Alpach jazda na SL jest jak najbardziej możliwa. Mnie osobiście jednak strasznie męczy. Związane jest to jednak z chęcią uzyskania przeciążenia a tym samym z jazdą stosunkowo krótkim skrętem. Na kilku km trasie jest to bardzo wyczerpujące. Na SL można się jednak zwozić, jeżdżąc takimi odpuszczonymi skrętami, wtedy w Alpach również się sprawdzą.
  23. Spiochu

    SL czy GS ?

    Tylko trzeba najpierw opanować "zabawę" na SL by w ogóle myśleć o jeździe na GS. Tylko tyle i aż tyle.
  24. Spiochu

    SL czy GS ?

    Dla mnie to nie podlega dyskusji. Wiadomo ze SL. Na GS-ach (R > 20 parę) to większość narciarzy nawet jeździć nie umie, nie mówiąc o uniwersalnym zastosowaniu. Przykład jest też prosty na slalomkach nieraz jeździ się gigant ale przejechanie SL na gigantkach jest właściwie niemożliwe (próbowałem). Poza trasą da się pojechać na wszystkim.
  25. Podzielam wasze wątpliwości odnośnie pętelek i zwykle ich nie zakładam. Jednak czasem się przydają i do jazdy na tykach często z nich korzystam. Mam w kijach dwa rożne system odpinające pętelki w razie upadku. W jednych (Rossignol) jest taka plastikowa klamerka która odpina się już przy lekkim szarpnięciu za dwie strony taśmy. I ten system wydaje mi się bezpieczny. W drugich kijach (Dynastar) tasiemka jest na rzep (ale taki przekładany przez oczko) i żeby rozpiąć to szarpnięciem to trzeba już bardzo dużej siły. Niechętnie zapinam te tasiemki ale trzymanie kkija jest wyraźnie lepsze co jest istotne przy starcie. Przykładowo na ostatnich zawodach skiforum bez tasiemek nawet bym nie ruszył ze startu (lub stracił kijek). Było na tyle miękko że kijek zapadł się z 30cm. Ściśle zapięta tasiemka pozwoliła go wyszarpnąć i pojechać dalej z minimalną stratą. Po co Ci gardy do zwykłej jazdy? No chyba że często jeździsz SL i nie chce Ci się odkręcać. Mnie osobiście gardy przeszkadzają, używam tylko do SL a normalnie na stok to nawet do slalomek biorę kije gigantowe. Gardy są szczególnie niewygodne jak chcesz się złożyć na jajo. A mnie to się dziwnie często zdarza. Użytkownik Spiochu edytował ten post 26 maj 2012 - 01:17
×
×
  • Dodaj nową pozycję...