Jump to content

jak sobie poradzić na "betonie"


bajaderkatyrolska
 Share

Recommended Posts

Taka oto sytuacja sprawia mi na stoku duże trudności: poprzedniego dnia było plus 10 i padał deszcz (w tym roku- drugi tydzień stycznia) poczym następnego dnia chwycił mrozik- trasa wyratrakowana na sztruks i zamarznięta na beton. W takich warunkach przy próbie skrętu zamiast wyhamować jadę dalej z tą samą prędkością tylko bokiem. (Oczywiście nie próbowałam wówczas jechać żadnym stylem carvingo-podobnym, bo generalnie walczyłam o zycie). Jak sobie radzić w takich warunkach, co zrobić żeby narty chciały się wgryźć w to twarde. Jak należy to zrobić prawidłowo i skutecznie, czy w ogóle jest jakiś sposób?
Link to comment
Share on other sites

Nikt się nie pali do odpowiedzi, więc napiszę jak sobie w takich warunkach staram radzić ja. Przede wszystkim wszystko robię delikatnie no i podstawa w takich warunkach to prawidłowy balans. Jakiekolwiek nadmierne obciążenie przodów/tyłów powoduje niekontrolowany uślizg. No i staram się jechać dość nisko, tak aby cały układ był jak najbardziej miękki. Pozdr Marcin
Link to comment
Share on other sites

https://docs.google....0NTc3NTU5&hl=pl (Podpis pod fotką Alana Penza- 19ta strona pliku). Stare ale jare (dalej aktualne). Mistrzowie krawedzi pojadą inaczej, ale zbliżony układ ciała jest niezbędny. Poza tym sprawdz: http://www.skiforum....0184#post330184 mało kto pojedzie ładnie w rzeczywiście trudnych warunkach, ale starać sie trzeba.... ja sie staram juz dłuuuuuugo, zwykle nieskutecznie....... ;) ;);) Pozdrawiam

Użytkownik mig12345 edytował ten post 04 luty 2011 - 10:18

Link to comment
Share on other sites

Tak jak to się pojawiło w dyskusji z Twojego drugiego linku: po pierwsze zmartwiłam sie że może kupiłam sobie złe narty- to był ich pierwszy dzień. Przesiadłam się z Salomonów x-scream 179 na Atomic D2 Varioflex75 166 (przy wzroście 177 i masie 85+). Nie miałam w ogóle takiego poczucie że te narty się chcą wgryźć krawędziami w podłoże. Oczywiście narciarze w pucharze świata jadą po lodzie, tylko że tam chodzi tylko o to żeby zjechać maksymalnie szybko, czyli cały wektor siły jest skierowany do przodu, natomiast w moim przypadki jeśli chcę kontrolować prędkość to wektor musi się rozłożyć na do przodu i w bok. i teraz jeśli nie poradzę sobie z wcięciem krawędzi, a wektor w bok będzie większy niż do przodu to narty wysuną się spode mnie bokiem- i tak też zrobiły. Gdybym pojechała bardziej agresywnie czyli do przodu to tak by sie nie stało, ale mogłabym zabić siebie albo kogoś na stoku bo nie kontrolowałabym prędkości. Co robić?
Link to comment
Share on other sites

Tak jak to się pojawiło w dyskusji z Twojego drugiego linku: po pierwsze zmartwiłam sie że może kupiłam sobie złe narty- to był ich pierwszy dzień. Przesiadłam się z Salomonów x-scream 179 na Atomic D2 Varioflex75 166 (przy wzroście 177 i masie 85+). Nie miałam w ogóle takiego poczucie że te narty się chcą wgryźć krawędziami w podłoże. Oczywiście narciarze w pucharze świata jadą po lodzie, tylko że tam chodzi tylko o to żeby zjechać maksymalnie szybko, czyli cały wektor siły jest skierowany do przodu, natomiast w moim przypadki jeśli chcę kontrolować prędkość to wektor musi się rozłożyć na do przodu i w bok. i teraz jeśli nie poradzę sobie z wcięciem krawędzi, a wektor w bok będzie większy niż do przodu to narty wysuną się spode mnie bokiem- i tak też zrobiły. Gdybym pojechała bardziej agresywnie czyli do przodu to tak by sie nie stało, ale mogłabym zabić siebie albo kogoś na stoku bo nie kontrolowałabym prędkości. Co robić?

Niestety musisz poczekać na rady fachowców. Ja dam sobie radę na różnych podłożach, ale opowiedzieć szczegółowo jakie ruchy przy tym wykonuje, dalibóg nie potrafie..... ;) .
Link to comment
Share on other sites

w miarę twarde dechy, krawędzie ostre jak brzytwy, idealnie zbalansowana sylwetka nad nartami, dużo wiary we własne umiejętności techniczne (o posiadaniu ich nie wsppomnę ;) ) + "troszkę" pewności siebie + dobre ubezpieczenie - i ... OGNIA !! :D:D:D pozdro jahu
Link to comment
Share on other sites

Jak widzisz- szkoły są dwie- jedna to ostrożne drapanie stoku, druga to OGNIA!! W obu ważna jest miękkość, prawidłowy balans i pewność siebie :) Wybór należy do ciebie. Pozdr Marcin

nie - no Marcin nie żartuj - drapu, drapu - delikatnie?? - może jeszcze rozmrażając zapalniczką lodzik przed sobą :). Z takim założeniem nie powinno się wychodzić na zmrożony stok w ogóle ( przecież deszcz jak popadał to nie tylko "punktowo" - więc wiadomo, że takie warunki będą wszędzie) - lepiej iść do baru - mniej zdrowia i nerwów się straci.. :D jahu
Link to comment
Share on other sites

nie - no Marcin nie żartuj - drapu, drapu - delikatnie?? - może jeszcze rozmrażając zapalniczką lodzik przed sobą :). Z takim założeniem nie powinno się wychodzić na zmrożony stok w ogóle ( przecież deszcz jak popadał to nie tylko "punktowo" - więc wiadomo, że takie warunki będą wszędzie) - lepiej iść do baru - mniej zdrowia i nerwów się straci.. :D jahu

Mam wrażenie że nie do końca dobrze zinerpretowałeś moje intencje :) Pozdr Marcin
Link to comment
Share on other sites

Mam wrażenie że nie do końca dobrze zinerpretowałeś moje intencje :) Pozdr Marcin

:) - Marcin - dobrze pojąłem to co napisałeś (tak mi się wydaje) - początek mojego posta jak zwykle mało poważny - ale sens z niego głównie taki, żeby w takie warunki nie wychodzić na stok w ogóle - sama "jazda" nieprzewidywalna z dużym ryzykiem, pewnie bez żadnej przyjemności itd.. a konsekwencje ??.. - sam wiesz jak to się może skończyć.. ;) pozdro jahu
Link to comment
Share on other sites

:) - Marcin - dobrze pojąłem to co napisałeś (tak mi się wydaje) - początek mojego posta jak zwykle mało poważny - ale sens z niego głównie taki, żeby w takie warunki nie wychodzić na stok w ogóle - sama "jazda" nieprzewidywalna z dużym ryzykiem, pewnie bez żadnej przyjemności itd.. a konsekwencje ??.. - sam wiesz jak to się może skończyć.. ;)

Wszystko zależy od ilości lodu w lodzie :) Pozdr Marcin
Link to comment
Share on other sites

bocian74

Przede wszystkim wszystko robię delikatnie no i podstawa w takich warunkach to prawidłowy balans. Jakiekolwiek nadmierne obciążenie przodów/tyłów powoduje niekontrolowany uślizg. No i staram się jechać dość nisko, tak aby cały układ był jak najbardziej miękki.

WLMS

Ja zazwyczaj w takich warunkach zdecydowanie mocniej dociążam dolną nartę. Jednak warunek podstawowy - dobrze naostrzona (dopieszczona) krawędź.

Mig12345

-czy narty są naostrzone -czy ślizg nie wystaje ponad krawędzie - czy nie masz przypadkiem pałąkowatych nóg i butów bez cantingu - czy stopa nie ma luzu w bucie - czy nie probujesz 'na siłe' zazębić sie na lodzie, zwykle lepiej odbic sie do drugiego skrętu lub przejechać na wprost, a nie szukac oparcia na lodzie, bo o to faktycznie trudno.... - czy obciążasz wewnętrzna krawędz narty zewnetrznej a może jedziesz na zbyt płaskich nartach - brak 'układu'... -jesteś za ciężki do swojej narty- za miekka, za krótka?

Jahu

w miarę twarde dechy, krawędzie ostre jak brzytwy, idealnie zbalansowana sylwetka nad nartami, dużo wiary we własne umiejętności techniczne (o posiadaniu ich nie wsppomnę ) + "troszkę" pewności siebie + dobre ubezpieczenie - i ... OGNIA !!

Bocian74

Jak widzisz- szkoły są dwie- jedna to ostrożne drapanie stoku, druga to OGNIA!!

Tak sie tworzy plagiaty :D:D Ja dodam, ze słabsi - szeroko narty lekko krwedzie obu nart, cięzar równo obciązający dolną i górną, szeroko rece nie poddawac się rotacji , jak trzeba dziobnąc lód kijkiem aby ją zatrzymać, i dziobnąc aby skierowa narty w skret (brzmi jak, przepis na goryla :D) Ja osobiscie preferuję ciety smig, tylko akcja z kolan i stawów skokowych oczywiscie na jedną nogę, niska pozycja, kije w pogotowiu aby mocniej zadziałac w przypadku fuszerki (wejscia na górną nartę) Innymi słowy SPOKOJNIE A MOCNO).] No bajaderkatyrolska teraz wszystko jasne ? Dwa razy przeczytaj i na stok.:D
Link to comment
Share on other sites

Nauczyć się dobrze śmigów/śmigu - cokolwiek to znaczy bo pojęcie bywa szerokie choć jest jednoznaczne :) Pojedziesz zawsze i wszędzie ...ale wcześniej konieczne są NW i równowaga, czy powiedzmy dobre stanie na nartach w połączeniu z luzem - o właśnie, luz a nie spinanie się - to ważne i na miękkim i na twardym :) Generalnie to proste tylko nie wymaga czegoś więcej niż skupianie się wyłącznie na "carvingu"/"cuvingu"/krawędziach itp. ;)
Link to comment
Share on other sites

w miarę twarde dechy, krawędzie ostre jak brzytwy, idealnie zbalansowana sylwetka nad nartami, dużo wiary we własne umiejętności techniczne (o posiadaniu ich nie wsppomnę ;) ) + "troszkę" pewności siebie + dobre ubezpieczenie - i ... OGNIA !! :D:D:D pozdro jahu

o to mi mniej więcej chodziło. Jak jeżdżę można trochę zobaczyć w sąsiednim wątku (chętnie poczytam uwagi), ale w w/w opisanych warunkach udawało mi się dotychczas jakoś dociążyć przody, wychylić się bardziej do przodu i dawałm sobie radę, a przy tych nartach mi to nie wychodziło. (Oczywiście zakładam że od nowości są ostre tak jak powinny być). czy ja cierpię na powszechny syndrom złej baletnicy, czy też dałam się wpuścić w kupienie nie do końca dobrego sprzętu? W wielu miejscach tego forum wyczytałam takie coś że jeździ się "w głowie"- to jest moim zdaniem 100% prawdy- jak sobie powiem że dam radę, mam zaufanie do siebie i sprzętu to normalnie jadę o dwa poziomy lepiej, a jak sie przestraszę, jak wtedy na tym lodzie, to jest kompletna zwózka. Mam wrażenie że z wiekiem to się robi coraz gorsze bo człowiek już zaliczył parę kontuzji i go ta świadomość paraliżuje. Pracuje wyobraźnia. Sama czuję że im szybciej, dynamiczniej jadę tym fajniej to wychodzi, ale jak sobie zdam sprawę z tej masy razy przyśpieszenie, to od razu gdzieś w głowie słyszę chrzęst łamanej kości. Zazdroszczę ludziom którzy pocinają ostro bez takich obciązeń.
Link to comment
Share on other sites

W wielu miejscach tego forum wyczytałam takie coś że jeździ się "w głowie"- to jest moim zdaniem 100% prawdy- jak sobie powiem że dam radę, mam zaufanie do siebie i sprzętu to normalnie jadę o dwa poziomy lepiej, a jak sie przestraszę, jak wtedy na tym lodzie, to jest kompletna zwózka. Mam wrażenie że z wiekiem to się robi coraz gorsze bo człowiek już zaliczył parę kontuzji i go ta świadomość paraliżuje. Pracuje wyobraźnia. Sama czuję że im szybciej, dynamiczniej jadę tym fajniej to wychodzi, ale jak sobie zdam sprawę z tej masy razy przyśpieszenie, to od razu gdzieś w głowie słyszę chrzęst łamanej kości. Zazdroszczę ludziom którzy pocinają ostro bez takich obciązeń.

No dobra, to może z raz na jakiś czas troszkę na poważnie.. :) No właśnie - to bardzo niepopularny temat, bo i jego "wymierność" w ocenie jest niewielka - a często najważniejsza i rzutuje na całokształt naszej jazdy ;) - LĘKI :D. To dotyczy każdego i na każdym etapie umiejętności własnych - ci którzy jeżdżą bardzo dobrze - margines strachu i obaw w jeździe mają przesunięty oczywiście bardzo wysoko - ale zapewniam Cię, że nie ma takiego dzwona/gleby która by nie przerosła i przestraszyła najlepszego narciarza.. - nie bez powodu można usłyszeć o pracy z psychologami po poważnych upadkach, kontuzjach.. . To standard wpisany w nasz sport czy reklreację - jak kto woli. Z nami, prostymi narciarzami jest o tyle gorzej, że najczęściej trudne sytuacje, obicia, niekontrolowane upadki, złamania czy inne nieprzyjemne sytuacje i ich wpływ w konsekwencji na naszą jazdę w późniejszym czasie musimy przejść samemu :). Nie dziwię się, że po takiej jeździe po betonie straciłaś trochę pewności siebie na nartach, rozsypała się Twoja jazda.. :) - to częsta przypadłość. Wróć na stok w warunkach dla Ciebie komfortowych i z czasem odbudujesz swoją pewność jazdy, może ją podniesiesz troszkę na tyle, że następny "wypad" na beton będzie już dla Ciebie bułką z masłem.. :D - i tego życzę.. ;) jahu
Link to comment
Share on other sites

(Oczywiście zakładam że od nowości są ostre tak jak powinny być). czy ja cierpię na powszechny syndrom złej baletnicy, czy też dałam się wpuścić w kupienie nie do końca dobrego sprzętu?

Nie do końca ufaj producentom:rolleyes: Idz do dobrego serwisu i niech zrobię ci fajnie krawędzie.
Link to comment
Share on other sites

Jest pewna metoda, która pozwala jechać na betonie. Pod warunkiem, że się ma w miarę naostrzone narty, brak luzów w butach. Zaczyna się od ostrożnej jazdy w skos stoku. Cały ciężar ciała jest na dolnej narcie. Jazda musi być wolna, ale na tyle szybka, by wbijając mocno kijek(i opierając się na nim) można było prawie samymi stopami skręcić narty. Nie należy absolutnie rozpoczynać skrętu od góry ciała(torsu) robiąc coś w rodzaju zamachu. Ani też odciążając narty przez wyjście w górę(prostując się na wbitym kijku). Narty się obrócą, ale należy czuwać, aby ani na moment nie podeprzeć się nartą wewnętrzną, czy też zwracać tors na stok(raczej odwrotnie tors w dół stoku). To wymaga czucia, że cały ciężar ciała jest na narcie zewnętrznej(dolnej). To jest najtrudniejsze, bo ta narta może się czasami uślizgiwać(głownie jej piętka), przez co podpieramy się instynktownie drugą nartą i obracamy tors na stok. Ciągłe czucie, że jedziemy na narcie zewnętrznej, narty równolegle, mocne wbicie kijka(musi mieć ostry grot) i wolna jazda. Nie rozpędzać się. To wszystko pilnując, takimi ześlizgami, częściowo na krawędziach można zjechać po betonie, nawet ze sporo stromego stoku. Należy jednak starać do skrętu wybierać lepsze miejsca, a nie np. żywy lód). Nie za szybko, spokój, i oczywiście jak najostrzejsze krawędzie. Ta jazda będzie pewniejsza, gdy rozszerzymy narty i damy radę skręcić je stopami, gdy odstęp między nimi będzie rzędu 20-30 cm. Szybka jazda po betonie wymaga oprócz dobrego sprzętu bardzo dobrej techniki jazdy. Tego się nie przeskoczy. Nie ma żadnego cudownego skrętu, czy ewolucji na beton. Są tylko ćwiczenia przez lata i lata. Szybko jadący, po bardzo twardym stoku narciarz, mający bardzo szeroki repertuar skrętów(długie, krótkie, bardziej lub mniej podkręcane) jest swego rodzaju mistrzem nart. Nie ma lepszej weryfikacji na stoku. Pozdrawiam
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Yes! To jest dokładnie to co próbowałam sobie sama zwizualizować przy pomocy wektorów sił (moja "teoria" z której śmieją się wszyscy moi znajomi narciarze)! czyli żeby w ogóle wbic krawędź trzeba przede wszystkim jechać znacznie szybciej!

Jest wiele sposobow na przejazd po lodzie. 1. to zacznij mowic pacierz zanim skonczysz lod za Toba. 2. mozesz bajdurzyc jak kowal 3. jestes lekka kobieta w trudnych warunkach zakladaj pas olowiany bedziesz sie wrzynac bez predkosci nawet na kilka cm.
Link to comment
Share on other sites

no rzeczywiście poziom wypowiedzi powalający - że też niektórzy wpierniczą się do każdego wątku zaśmiecając go swymi "dowcipnymi" wstawkami. Szczęście, że jest taka funkcja jak IGNORUJ

sorry, ze w ogole sie odezwalem - ale od czasu do czasu musze zareagowac - tak raz na 6 mies. co do poziomu odpowiedzi na moj post - no comments (przez najblizsze 6 mies).....

Użytkownik jan koval edytował ten post 15 luty 2011 - 04:04

Link to comment
Share on other sites

Jest wiele sposobow na przejazd po lodzie. 1. to zacznij mowic pacierz zanim skonczysz lod za Toba. 2. mozesz bajdurzyc jak kowal 3. jestes lekka kobieta w trudnych warunkach zakladaj pas olowiany bedziesz sie wrzynac bez predkosci nawet na kilka cm.

Wymaga rozwiniecia, ostre narty uwazam ze normalne. Widze, ze co niektorzy jezdza na nartach przy pomocy swoich wyobrazen i dlatego pisanie o jezdzie na lodzie tak latwo im przychodzi. Ad.1. Kolezanko zalozycielko tematu. Jazda na zmrozonym betonie jest technicznie/praktycznie bardzo trudna. Zgodnie z Twoim opisem zbocze bylo strome i nie bylas do takiej jazdy przygotowana. Tego nie nauczysz sie w tym watku to przyjdzie z czasem potrzebne jest objezdzenie na twardych stokach, oraz przyzwaczajenie sie do predkosci do ktorej wyhamowania potrzeba kilkadziesiat metrow. Dlatego uzylem "pacierza" bo to jedyna rada. Ad.2 kowal znany jest z bajdurzenia zacytuje caly wpis: warunki DOKLADNIE takie jakie opisalas. w zasadzie nie powinny sprawiac klopotu - snieg roztopiony , sztruksowany i zamarzniety, oprocz nieprzyjemnej wibracji w zebach od chropowatosci lodu, nie przedstawiac powinien wiekszej trudnosci........... co innego lity GLADKI lod......... wtedy nalezy balansowac na narcie ze zrecznoscia i gibkoscia kota........... o reszcie juz wspomniano jednym z moich ulubionych dni byl dzien, kiedy wlasnie byly takie warunki + deszcz i z boku wyratrakowanej trasy zostawiono szlak perfekcyjnie lsniacych muld. wyborne narzedzie do cyzelowania bledow i wypaczen............... Zrozumialas cos z Tego? Inni tez zrozumieli? Lasnie skwitowalas to "drinkiem z lodem" Takimi wyobrazenuiami przesiakniety jest ten watek. Ad.3 Zaproponowane przez kolegow niko130,jahu i innych agresywna jazda, tez Ciebie nie dotyczy a napewno nie w opisanych warunkach. Bywaja jednak takie i podobne warunki wtedy nalezy zostac na dole i pocwiczyc sobie na twardych oslich laczkach chocby tylko regulacje predkosci. Niko130 pisze o wrzynaniu sie w betono/lod przy pomocy zdecydowanaego zejscia w dol. To jest niebezpieczne, bo wtedy najpierw nastapi odciazenie naert a tym samym wystapi tak niepozadany uslizg nart. Ja jestem za miarowym nieco szybszym, ale nie powodujacym odciazenia, postawieniu nart na krawedzi i stopniowym do garnic mozliwosci obciazeniem w zdecydowanej wiekszosci narty dolnej. Takie sposoby powoduja zawrotne przyspieszenia jeszcze trudnijsze do opanowania.

Użytkownik fredowski edytował ten post 15 luty 2011 - 20:01

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...