Jump to content

Nowe narty, ostrzyc, smarować a może nic ?


B4ME
 Share

Recommended Posts

Koledzy mam do was pytanie wlasnie dzis stalem sie szczesliwym posiadaczem nowiotkich nart volkl racetiger sl, z racji tego ze sa to moje pierwsze nowe narty nie wiem czy cos z nimi robc czy poprostu zabierac je na stok i cieszyc sie jazda, niestety tam gdzie je zakupilem servis niestal na super wysokim poziomie, i nikt mi nie potrafil powiedziec nawet w jai kat jest naostrzona narta fabrycznie :/ dobrze ze chociaz mi wiazania zamontowali xD prosilbym was o porady co robic z nowymi nartami, dzieki z góry :)
Link to comment
Share on other sites

Nasączyć ślizg / nałożyć smar bazowy trzeba na nową nartę a potem ją nasmarować i heja z górki na pazórki. Potym zabiegu tylko smarowania na zimno/ciepło wystarczą na cały sezon lub dwa. Reszty się nie wykonuje. Dodatkowo na forum są linki do super filmików jak przygotować na stok nartę nową i uzywaną polecam dobry materiał a to próbka

Użytkownik Pinifarina edytował ten post 22 styczeń 2011 - 23:04

Link to comment
Share on other sites

Nasączyć ślizg / nałożyć smar bazowy trzeba na nową nartę a potem ją nasmarować i heja z górki na pazórki. Potym zabiegu tylko smarowania na zimno/ciepło wystarczą na cały sezon lub dwa. Reszty się nie wykonuje. Dodatkowo na forum są linki do super filmików jak przygotować na stok nartę nową i uzywaną polecam dobry materiał a to próbka

cóż mam zupełnie inne zdanie :D nawet nowe narty powinny być zrobione tj naostrzone i nasmarowane :cool:, również ostrzenie nart raz na sezon lub dwa :eek: to raczej drobna przesada jest
Link to comment
Share on other sites

Przyznam, że mnie troche skołowaliście x) czyli puki co tylko przesmarowac, zgadza sie ? smar bazowy tzn ? Wiem , że narta jest nasmarowana smarem technicznym jeszcze przez producenta ale to raczej nie to samo

Narta fabrycznie jest tylko zabezpieczona technicznym badziewiem. Ty musisz ją właściwie nasmarować. Smar bazowy ma tutaj za zadanie nasączyć maksymalnie ślizg, dlatego czynność pierwszego smarowania powinna być wykonana ze szczególnie dużym namaszczeniem, smarem np. typu czerwony z TOKO i maksymalnie długim czasem wygrzania narty i tym samym pozostawienia na niej tej nałożonej warstwy smaru. Potem czeka Cię smarowanie zależnie od warunków - jedziesz na tydzień na narty - smarujesz na gorąco przed wyjazdem i w trakcie. Jedziesz gdzieś na weekend - smarujesz przed wypadem smarem dobranym do warunków śniegowych. Nie wiem, czy chcesz i potrafisz to zrobić sam, ale jeśli nie, to oddaj narty do sprawdzonego serwisu na porządne smarowanie. P.S. Ktoś kto ma te same dechy niech da znać w kwestii struktury, bo jak wiadomo struktura nie jest standardem występującym w każdej narcie. A struktura ważna sprawa.
Link to comment
Share on other sites

A ja może tak podsumuję plus dodam od siebie kilka szczegółów. Po kolei: - "Podwijamy" krawędzie od spodu, aby narty nie były zbyt „nerwowe” i nie próbowały skręcać przy jeździe na wprost (zwykle SL: 0,5 st., GS: 1 st.). ˗ Zdejmujemy ABS pazurem (boczna ścianka nad krawędzią, której obecność uniemożliwia naostrzenie krawędzi. Należy te krawędzie „wyeksponować”. W przeciwnym razie pilniki ślizgają się po tej warstwie plastiku, zamiast precyzyjnie ciąć krawędź pod określonym kątem). ˗ Zakładamy pożądany kąt boczny. ˗ Doprowadzamy do ładu ślizg narty. Na spodach naszych nart znajdują się polietylenowe „mikro-włoski”, które należy usunąć. Wykonuje się to dwuetapowo: najpierw mechaniczne (szczotkując narty geowłókniną Fibertex), następnie termiczne (smarując ślizgi twardym smarem, który uniesie pozostałe „mikro-włoski”, dzięki czemu bardzo łatwo ściągniemy je cykliną razem z zastygniętym smarem). Następną czynnością, której dokona serwisant, jest wielokrotne smarowanie nart „na gorąco”, dzięki czemu natłuszczamy oraz zabezpieczamy je przed utlenieniem. „Uczymy” je obficie chłonąć smar. - Wygrzewamy ślizgi, z użyciem smaru bazowego i termopokrowca/koca grzewczego. Ślizgi w wysokiej temperaturze chłoną parafiny wielokrotnie skuteczniej. To zapewnia zoli lepsze natłuszczenie, lepszy poślizg na stoku oraz dłuższą żywotność. Bardzo ładnie i czytelnie podaje temat Swix w swoich manualach (http://www.swixsport.../c60ddc5db1.pdf, str. 41), dla cierpliwych kawałek czystego tekstu od TOKO: http://www.tokous.co...ground Skis.pdf.

Użytkownik kss edytował ten post 23 styczeń 2011 - 16:24

Link to comment
Share on other sites

cóż mam zupełnie inne zdanie :D nawet nowe narty powinny być zrobione tj naostrzone i nasmarowane :cool:, również ostrzenie nart raz na sezon lub dwa :eek: to raczej drobna przesada jest

Marcin.... zdecydowanie popieram!!! :) Osobiście podostrzam narty codziennie (no może nie ale się staram) diamentem tak aby się nie napracować a mieć cały czas krawędź w idealnym stanie.
Link to comment
Share on other sites

Dokładnie! Zmyć konserwant, nasmarować (kilka razy z wygrzaniem) i jazda. Jeśli coś nie gra, potem możesz kombinować. Ja nigdy nówek nie ostrzyłem i nie widziałem takiej potrzeby. Mam takie subiektywne odczucie, że juz nigdy potem nie były tak długo ostre jak za pierwszym razem?! ale to może być zbieg okoliczności. Hej
Link to comment
Share on other sites

Dokładnie! Zmyć konserwant, nasmarować (kilka razy z wygrzaniem) i jazda. Jeśli coś nie gra, potem możesz kombinować. Ja nigdy nówek nie ostrzyłem i nie widziałem takiej potrzeby. Mam takie subiektywne odczucie, że juz nigdy potem nie były tak długo ostre jak za pierwszym razem?! ale to może być zbieg okoliczności. Hej

w mikołowie serwis i poproś o ostrzenie ręczne:D chyba zę chciałoby ci się do rybnika przyjechać i ta sama sytuacja poproś o ręczne ostrzenie plus struktura :), trochę to wszystko drogie jest ale :cool:
Link to comment
Share on other sites

Rybnik OK tylko te ronda;) No rób tak ręcznie + struktura co jakiś czas i wyjdzie, że nowy sprzęt tańszy! Smutek i żal w kieszeni jeśli nie potrafisz tego zrobić samemu! Pozdr

ja teraz to już tylko strukturę daję robić obcym :D, jak przeliczyłem sobie ilość nart i koszty serwisu to jakoś mi wyszło że trzeba kupić zabawki i samemu się bawić :) taki podstawowy koszt to ok 600zł (imadła, ostrzałka, żelazko, cylkiny, szczotki i pilniki ) do domowych zastosowań
Link to comment
Share on other sites

Wszyscy piszą o ostrzeniu i smarowaniu a pominęliście dwie inne bardzo istotne kwestie - planowanie ślizgu i nałożenie struktury. Dwa lata temu kupiłem nowe Dynastary Speed Course i podczas rutynowej kontroli przy montażu wiązań okazało się , że ślizg nie jest splanowany (nie jest idealnie w tej samej płaszczyźnie na całej długości). Najlepiej to sprawdzić przykładając cyklinę do ślizgu (oczywiście poprzecznie do długości narty) i trzymając nartę "pod światło" przesunąć cyklinę wzdłuż całej długości narty. Jeżeli ujawnią się jakieś nierówności (czyt. będzie przebijać światło spod cykliny w którymś miejscu) to planowanie jest konieczne. Dodatkowo trzeba przyjrzeć się czy jest na narcie fabrycznie nałożona struktura, ale to przecież widać na pierwszy rzut oka, więc nie będę się rozpisywać.

Użytkownik sese edytował ten post 26 styczeń 2011 - 07:15

Link to comment
Share on other sites

Wszyscy piszą o ostrzeniu i smarowaniu a pominęliście dwie inne bardzo istotne kwestie - planowanie ślizgu i nałożenie struktury. Dwa lata temu kupiłem nowe Dynastary Speed Course i podczas rutynowej kontroli przy montażu wiązań okazało się , że ślizg nie jest splanowany (nie jest idealnie w tej samej płaszczyźnie na całej długości). Najlepiej to sprawdzić przykładając cyklinę do ślizgu (oczywiście poprzecznie do długości narty) i trzymając nartę "pod światło" przesunąć cyklinę wzdłuż całej długości narty. Jeżeli ujawnią się jakieś nierówności (czyt. będzie przebijać światło spod cykliny w którymś miejscu) to planowanie jest konieczne. Dodatkowo trzeba przyjrzeć się czy jest na narcie fabrycznie nałożona struktura, ale to przecież widać na pierwszy rzut oka, więc nie będę się rozpisywać.

Moje narty (CARPANI) akurat doszły ze strukturą fabryczną (wyjechana niesymetryczna choinka), natomiast strukturę robię nie rzadziej niż raz w sezonie. Jak sporo jeżdżę (mam czas) to na początku sezonu robię strukturę na twardy, suchy śniej a na wiosnę nieco bardziej agresywną.
Link to comment
Share on other sites

Dzięki wszystkim za pomoc, moje narty fabrycznie mają nałożona strukturę tak więc na chwilę obecną temat odpuszczę, narty zostały już nasmarowane w ddz w tym serwisie http://mikosport.pl/, serwis został mi polecony przez polskiego dystrybutora volkla, więc myślę, że zostało to zrobione dobrze x), na serwisie niestety się nie znam i nie mam za bardzo czasu się tym zajmować (dobrze że na jazdę mam czas xD), następne serwisy będą u kolegi "kss" który jest konkretny i dysponuję umową z kurierem-przyjeżdżają odbierają, odwożą (na lenia heh) oczywiście serwis tylko ręczny. Jeszcze raz dzięki wszystkim za pomoc :) Pozdrawiam K.
Link to comment
Share on other sites

Czolem! A ja powiem coś na przekór. Niedawno odebrałem nówki Volkl Speedwall SL i bez żadnego smarowania a tym bardziej ostrzenia zabrałem je w Alpy. Jeśli chodzi o ślizg, to były najszybsze narty na jakich jeździłem. Nie wiem czy był to smar techniczny czy nie, ale moje wcześniejsze worldcupy fishera nigdy tak dobrze nie śmigały. Potem smarowania dokonałem własnoręcznie po 4 dniu jeżdżenia, ale był to raczej pretekst do spotkania towarzyskiego w narciarni :) Jeśli chodzi o krawędzie, to przyznam że było aż za dobrze - krawędzie ostre jak brzytwa. Dla mnie narta łapała nawet odrobinę za wysoko - trzeba było zwracać uwagę na idealne prowadzenie narty. Na drugi dzień było zdecydowanie lepiej, narta stała się mniej nerwowa. Podsumowując, z punktu widzenia właściwości jezdnych nie widziałem potrzeby serwisowania nart przed wyjazdem, co innego teraz po powrocie do domu. Ale być może nie każde narty są tak przygotowane od nowości? Pozdrawiam!
Link to comment
Share on other sites

Czolem! A ja powiem coś na przekór. Niedawno odebrałem nówki Volkl Speedwall SL i bez żadnego smarowania a tym bardziej ostrzenia zabrałem je w Alpy. Jeśli chodzi o ślizg, to były najszybsze narty na jakich jeździłem. Nie wiem czy był to smar techniczny czy nie, ale moje wcześniejsze worldcupy fishera nigdy tak dobrze nie śmigały. Potem smarowania dokonałem własnoręcznie po 4 dniu jeżdżenia, ale był to raczej pretekst do spotkania towarzyskiego w narciarni :) Jeśli chodzi o krawędzie, to przyznam że było aż za dobrze - krawędzie ostre jak brzytwa. Dla mnie narta łapała nawet odrobinę za wysoko - trzeba było zwracać uwagę na idealne prowadzenie narty. Na drugi dzień było zdecydowanie lepiej, narta stała się mniej nerwowa. Podsumowując, z punktu widzenia właściwości jezdnych nie widziałem potrzeby serwisowania nart przed wyjazdem, co innego teraz po powrocie do domu. Ale być może nie każde narty są tak przygotowane od nowości? Pozdrawiam!

Dobre narty nasycane są smarem bazowym (tym samym, którego używamy przez cały sezon do nasycania zoli), czasem są takie warunki, że baza jedzie. Nowe narty dlatego należy nasycać ponieważ nasycenie w fabryce trwa bardzo krótko (cost cuting). A smarować warto ponieważ baza używana do nasycania jest bardzo miękka i niewystarczająco zabezpiecza zolę poza tym "łatwo łapie" zanieczyszczenia.
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
To ja sie dołączę do wątku bo mam podobny problem: kupiłam nowe narty (atomic varioflex 75) na styczniowym wyjeździe do Austrii, nie robiłam z nimi nic, wyszłam ze sklepu, przypięłam, jeździłam na nich 3 dni i odstawiłam do szafy. Dwa dni temu wróciłam z drugiego tygodniowego wyjazdu, jeździliśmy sporo (skiline nam pokazywał 60km dziennie)- czy myślicie że przez to że nie robiłam zadnego smarowania od nowości mogłam sobie zepsuć sprzęt??? Da sie to jeszcze uratować? co teraz powinnam zrobić: serwisować PO sezonie, czy też odstawić i serwisować PRZED następnym sezonem? Czy tylko nasmarować smarem toko na gorąco, czy po w sumie 10 dniach jazdy trzeba już koniecznie ostrzyć? (mnie sie subiektywnie wydają jeszcze całkiem ostre, ale nie jestem ekspertem, i podobnie jak któreś z przedmówców też miałam zawsze wrażenie że narty od nowości są najbardziej i najdłużej ostre, więc starałam się jaknajpóźniej je dawać do ostrzenia) jestem z Wa-wy, swoje porzednie sprzęty zawsze serwisowałam u p. Bronikowskiego na Poznańskiej (maszynowo)i wydawał mi się OK, czy ktoś z Was zna ten serwis? uważacie że można mu bezpiecznie powierzyć sprzęt? (raz dałam do ostrzenia ręcznego na Ateńskiej, bardzo polecanego, ale nie byłam zadowolona), a może lepiej zaufać serwisowi na miejscu w Austrii- cenowo wychodzi niewiele drożej , a może znaja się lepiej???? naprawdę chciałabym żeby mi nikt tego sprzętu nie zepsuł bo jest fajny i świetnie mi się na nim jeździ, a jak zaczęłam tu czytać na forum o tych kątach krawędzi i sposobach ostrzenia to popadłam w totalną paranoję. proszę więc o jakąś wyważoną spokojną opinię. Zaznaczam że nie jestem maniakiem, fanatykiem, nie modlę się do swojego sprzętu, poprostu lubię sobie pozjeżdżać w pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnych :-)
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...