Jump to content

Jazda po mniej groźnej (?) kontuzji...


natacha
 Share

Recommended Posts

Nabawiłam się właśnie kontuzji lewego kolana:/ Wg ortopedy (opinia głosi, że dobry diagnosta…a do tego też narciarz-snowboardzista:)) uszkodzenie więzadła pobocznego piszczelowego. Zalecenia: 5 tyg. w ortezie + fizjoterapia + ćwiczenia własne + 8 mies. uważania/oszczędzania nogi. Nie chcę panikować (tym bardziej, że wszyscy mnie raczej uspokajają i pocieszają…że to nie krzyżowe;)), ale nie chciałabym też przesadzić w drugą stronę i za bardzo zbagatelizować sprawy. Stąd moje pytanie: Może jest tu ktoś po podobnych przejściach? Ktoś, kto na własnej skórze przekonał się, że to rzeczywiście „nieduża” kontuzja, po której spokojnie, tj. bez żadnych oporów (gł. tych psychologicznych) i bez żadnych dodatkowych zabezpieczeń (typu stabilizator, opaski, etc.) można nie tylko, wrócić na stok, ale przede wszystkim dalej W PEŁNI czerpać przyjemność z jazdy? Jeżdżę od kilkunastu lat (fakt, że bardziej rekreacyjnie, niż wyczynowo) i to moja pierwsza kontuzja, stąd też pewnie po prostu panikuję…że niby takie doświadczenie, a tu nagle kontuzja;P…i zupełnie nie wiem, jak to będzie dalej. Wiem, że można jeździć nawet i po zerwaniu więzadeł krzyżowych, ale właśnie…wszędzie mówi się głównie o tych poważnych kontuzjach, tak jakby te mniej poważne były zupełnie nieistotne.
Link to comment
Share on other sites

Nabawiłam się właśnie kontuzji lewego kolana:/ Wg ortopedy (opinia głosi, że dobry diagnosta…a do tego też narciarz-snowboardzista:)) uszkodzenie więzadła pobocznego piszczelowego. Zalecenia: 5 tyg. w ortezie + fizjoterapia + ćwiczenia własne + 8 mies. uważania/oszczędzania nogi. Nie chcę panikować (tym bardziej, że wszyscy mnie raczej uspokajają i pocieszają…że to nie krzyżowe;)), ale nie chciałabym też przesadzić w drugą stronę i za bardzo zbagatelizować sprawy. Stąd moje pytanie: Może jest tu ktoś po podobnych przejściach? Ktoś, kto na własnej skórze przekonał się, że to rzeczywiście „nieduża” kontuzja, po której spokojnie, tj. bez żadnych oporów (gł. tych psychologicznych) i bez żadnych dodatkowych zabezpieczeń (typu stabilizator, opaski, etc.) można nie tylko, wrócić na stok, ale przede wszystkim dalej W PEŁNI czerpać przyjemność z jazdy? Jeżdżę od kilkunastu lat (fakt, że bardziej rekreacyjnie, niż wyczynowo) i to moja pierwsza kontuzja, stąd też pewnie po prostu panikuję…że niby takie doświadczenie, a tu nagle kontuzja;P…i zupełnie nie wiem, jak to będzie dalej. Wiem, że można jeździć nawet i po zerwaniu więzadeł krzyżowych, ale właśnie…wszędzie mówi się głównie o tych poważnych kontuzjach, tak jakby te mniej poważne były zupełnie nieistotne.

-------------------------------------------------------------------------- Moja żona nabawiła się w tym sezonie właśnie takiej kontuzji.Myślę, że to co zalecił Ci lekarz jest bardzo rozsądne. Trzeba najzwyczajniej przez jakiś czas uważać na to więzadło, ale też nie panikować.Po trzech miesiącach od tego nieszczęsnego zdarzenia moja żona wróciła do swoich treningów.Oczywiście zakłada ortezę.Więc małymi kroczkami trzeba powoli wracać do pełni sprawności zachowując oczywiście zdrowy rozsądek.
Link to comment
Share on other sites

-------------------------------------------------------------------------- Moja żona nabawiła się w tym sezonie właśnie takiej kontuzji.Myślę, że to co zalecił Ci lekarz jest bardzo rozsądne. Trzeba najzwyczajniej przez jakiś czas uważać na to więzadło, ale też nie panikować.Po trzech miesiącach od tego nieszczęsnego zdarzenia moja żona wróciła do swoich treningów.Oczywiście zakłada ortezę.Więc małymi kroczkami trzeba powoli wracać do pełni sprawności zachowując oczywiście zdrowy rozsądek.

Dzięki:) te 3 mies. zabrzmiały kojąco-też planuję powoli i ostrożnie wracać do pływania, roweru, koni, etc. Ba! moja instruktorka jogi powiedziała, żebym nawet już teraz nie rezygnowała z asan siedzących...ale myślę, że z tym jednak trochę poczekam. Mam też nadzieję, że przede wszystkim na nartach obędzie się bez ortezy, bo to chyba moja największa sportowa pasja...ale wiadomo wszystko w miarę czucia:) Tak więc uzbrajam się w cierpliwość i generuję pozytywne myśli:) Pozdrawiam

Na wlasnej osobie podam ci przyklad powrotu do sportu po ciezkiej kontuzji.

Dzięki za odp, współczuję paskudnej kontuzji i gratuluję, że się jej nie dałeś:) Tylko właśnie o to mi chodzi, że głównie mówi się i słyszy o tych poważnych uszkodzeniach, a o tych lżejszych prawie nic. Oczywiście logiczne jest też, że skoro po zerwaniu w.krzyżowego, śc.achillesa, etc. można wrócić do (niemal) pełnej sprawności, to po pobocznym piszczelowym pewnie tym bardziej:) Ja jednak dodatkowo chciałabym uniknąć w przyszłości wszelkich wspomagaczy typu orteza, opaska (oczywiście jeśli to tylko będzie możliwe), a mówi się, że po naderwaniu więzadeł niestety różnie z tym bywa. Nic to, pożyjemy zobaczymy. Póki co cierpliwie i solidnie się kuruję:)
Link to comment
Share on other sites

?????????????????? Lekarz zalecił kleiste, but narciarski ogranicza ruch stopy, jest w ochraniaczu gąbka wokół rzepki, więc to miejsce chroni. Widzę, że będziesz miareczkował każde moje słowo i wykazywał, jak to niemedycznie, nieprofesjonalnie napisałem. Więcej zrozumienia dla ludzi i empatii, proszę. Ktoś napisał na forum, że agresja na forum narasta wraz z coraz mniejszą ilością śniegu za oknem ;)

dzeikuej za wytlumaczenie, nadal to nie ma wiekszego sensu jezeli lek zalecil "kleiste" to ja bym ci zalecil....zmiane lek na.............. "niekleistego":):):)

Użytkownik jan koval edytował ten post 25 marzec 2010 - 21:45

Link to comment
Share on other sites

To "kleiste" trąca znachorstwem, ale coś w tym jest. Mój wujek miał jakieś tam stadium szkorbutu - luzowały mu się zęby w dziąsłach. Lekarz zalecił mu obgryzać kości z masy chrzątkowej i przekąszać surową cebulą:eek:. Podziałało! To tak w dużym skrócie i uproszczeniu. Lekarz może przepisać suplementy diety, a do tego zalecić coś z naturalnego menu. A u Was w Ameryce tego nie znają;)?
Link to comment
Share on other sites

czytaj dobrze; nie drwie z twojej kontuzji i sie ciesze ze wrociles do nart natomiast twoja wypowiedz jest pelna bzdur, z med p-tu widzenia takze to zdanie Mój chirurg był fenomenalny, co widać na prześwietleniu. nie ma sensu; chyba ze wymysliles nowa technike rentgena, ktora uwidacznia zeszyte sciegno? chyba ze przeswitliles swojego chirurga i znalazles ladne elementy na zdj rtg.. natomiast masz zupelna racje ze prawidlowa dieta jest czescia procesu gojenia, dodal bym, ze czescia godziwego zycia tez....

To "kleiste" trąca znachorstwem, ale coś w tym jest. Mój wujek miał jakieś tam stadium szkorbutu - luzowały mu się zęby w dziąsłach. Lekarz zalecił mu obgryzać kości z masy chrzątkowej i przekąszać surową cebulą:eek:. Podziałało! To tak w dużym skrócie i uproszczeniu. Lekarz może przepisać suplementy diety, a do tego zalecić coś z naturalnego menu. A u Was w Ameryce tego nie znają;)?

znaja ale wierza w fakty; ten pryzyklad co podales to akurat wplyw wit c a nie chrzastki. jest to typowy przyklad biased study..............
Link to comment
Share on other sites

Zupełnie nie wiem po co mnożyć te złe emocje, po co te dosadne określenia. Też mógłbym się czepiać, że nie piszesz zgodnie z polską pisownią. Użyłem skrótu myślowego, więc stąd taka niefortunna zbitka. Chirurg (operowało kilka osób, z muzyką którą wybrałem ;) zszył bardzo dobrze, jest teraz cieniutkie, wiem, bo go dotykam. Widziałem też beznadziejne zgrubiałe, zdeformowane ścięgna po operacji u innych, słyszałem o powtórnych zerwaniach itp. Po ponad pół roku dla spokoju zrobili mi prześwietlenie kontrolne. Nie mam jakichkolwiek problemów, biegam, gram, jeżdżę. Jeśli jesteś lekarzem z zawodu, to dziwi mnie Twoje podejście. Powinieneś to napisać wprost i wyrazić zainteresowanie. Jeśli nie jesteś, to tym bardziej się dziwię. Zdrowa dieta jest bardzo istotna, zawsze. Szkoda, że odchodzimy od głównego tematu. Natacha, wszystko będzie dobrze, trochę uporu, odpowiednich ćwiczeń i będzie dobrze.

wyluzuj troche i zwrtoc uwage np na emoticon'y itp. wyjasnilem ci o co mi chodzi, jezeli uwazasz ze sie czepiam to twoje prawo, ale zwrocilem uwage na to co w twoich wypowiedziach sensu (dla mnie) nie ma. nie wiem co jest w moich wypowiedziach "dosadne" a co nie. o ile takze pamietam, "dosadne" wcale nie musi znaczyc "negatywne" czy tak?? dla mnie EOT i tylko szkoda ze tak to odbieglo od glownego watku w czym moja wiina tez....
Link to comment
Share on other sites

Pare lat temu byłem samosprawcą podobnej kontuzji plus pare innych drobiazgów typu łąkotka i częściowe uszkodzenie acl. Na podstawie przebytych doświadczeń mogę potwierdzić realność scenariusza przedstawionego przez twojego medyka. Po kilku miesiącach przy założeniu treningu na rowerze (swietnie wpływa na kolana), pływania oraz innych ćwiczeń specjalistycznych po kontuzji nie powinno być wielkich wspomnień. Na narty zakładam elastyczną ortezę, ale wcale nie jest to konieczne, trochę rozgrzewa i pomaga psychice. Teraz też bardziej uważam na potencjalne zagrożenia urazami. Będzie dobrze.
Link to comment
Share on other sites

Pare lat temu byłem samosprawcą podobnej kontuzji ... Po kilku miesiącach przy założeniu treningu na rowerze (swietnie wpływa na kolana), pływania oraz innych ćwiczeń specjalistycznych po kontuzji nie powinno być wielkich wspomnień. Na narty zakładam elastyczną ortezę, ale wcale nie jest to konieczne...

A zatem samodyscyplina i jeszcze raz samodyscyplina...a ponieważ kocham ten sport, myślę, że tym razem nie będzie z nią problemu:)
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Na wlasnej osobie podam ci przyklad powrotu do sportu po ciezkiej kontuzji. Koniec listopada 2008 zerwalem sciegno achillesa na meczu siatkowki. Na nastepny dzien oczywiscie do szpitala, operacja zszywania bo zerwalem calkowicie - generalnie mowiac zalamka i watpliwosci czy jeszcze wroce do sportu. W gipsie do polowy uda przez 4 tygodnie i kolejne 2 tygodnie z gipsem do kolana. Po zdjeciu gipsu kolejna zalamka bo zanik miesni itp... Generalnie 2 miesiace ciezkiej codziennej rehabilitacji i tym sposobem w kwitniu/maju 2009 moglem leciutko probowac podbiegi, przysiady i drobne podskoki. Duzo jezdzilem na rowerze, sporo chodzilem i tym sposobem, latem moglem juz sobie pozwolic na delikatna gre w siatkowke plazowa. W miare uplywu czasu pozwalalem sobie na coraz wiecej i w tym momencie niemalze wrocilem do pelni sprawnosci. Jednak od tamtej pory caly czas towarzyszy mi niepewnosc oraz obawy ze moge zerwac jeszcze raz. Nie dokonca wiadomo jak to z tym sciegnem - jedni mowia ze po zszyciu jest jeszcze mocniejsze niz przez a z drugiej strony z forum rehabilitacji znam przypadki gdzie po 2 razy zrywali to samo sciegno - wiadomo ilu ludzi tyle opinii. A jesli chodzi o narty to jezdze bez zadnego problemu. Podsumowujac czas na pewno uleczy rany.

No to współczuje Cavemanie bo na wyjatkowych rzeźników trafiłeś. Usztywnienie po Achillesie to po prostu zbrodnia. Rehabilitacja zaczynać si e powinna praktycznie nastepnego dnia po operacji - delikatne masaże. A po trzech miesiącach człowiek powinien praktycznie byc w pełni sprawny. Jeżli operacja była wykonana prawidłowo to zerwanie tego samego Achillesa jest praktycznie niemożliwe więc nie ma co panikować. Dodać nalezy że zerwanie Achillesa to nie jest jakaś cięzka kontuzja. Mozna przeciez chodzić, nie jest to tez bardzo bolesne bo tkanka ścięgnista jest słąbo unerwiona. Kolano jest duzo powazniejszą sprawa bo mamy do czynienia ze skomplikowaną strukturą a nie kawałem elastycznej gumy.:D Natacha - oszczędzaj więzadło i monitoruj jego stan a pbez najmniejszego problemu siądziesz na narty. Uzycie ortezy ogranicz do niezbednego zaleconego przez lekarza minimum a przedz wszystkim zadbaj o siłę i elastycznośc mięśni - to podstawa. Cześć

Nieładnie drwić z czyjejś kontuzji. Ja bardzo przeżyłem ten defekt, zerwałem ścięgno podczas gry w badmingtona. Mój chirurg był fenomenalny, co widać na prześwietleniu. Zewnętrznie teraz mam prawie niewidoczną kreskę, u innych z podobną kontuzją widywałem fatalne, fantazyjne blizny na nodze. Właściwie to zapomniałem o ścięgnie, nie czuję defektu, normalnie funkcjonuję, ale słyszałem o poważnych powikłaniach po takiej kontuzji. A częścią rekonwalescencji jest dobra dieta. Ja chciałem pocieszyć koleżankę. Moim przesłaniem było, że nawet po poważnych kontuzjach można wsiąść na narty.

Pamietajcie że blizna taka czy inna o niczym nie świdczy - to kosmetyka. Ważne jest to jak jest zrobiona operacja a nie jak jest zaszyta rana. Podobnie jak u Cavemana starsznie dziwi mnie gipsowanie po Achillesie na tak długo. Może Janek Koval sie do tego ustosunkuje bo dla mnie to paranoja. Pozdro

Użytkownik Mitek edytował ten post 26 marzec 2010 - 12:20

Link to comment
Share on other sites

... Natacha - oszczędzaj więzadło i monitoruj jego stan... Uzycie ortezy ogranicz do niezbednego zaleconego przez lekarza minimum a przedz wszystkim zadbaj o siłę i elastycznośc mięśni - to podstawa. ...

Dokładnie taki mam plan. Zwłaszcza jeśli chodzi o stosowanie ortezy-tylko niezbędne minimum:) Dzięki. Pozdr
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...