Skocz do zawartości

papa_zuk

Members
  • Liczba zawartości

    29
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez papa_zuk

  1. Było dodatkowe kryterium, że punkty mają być zbite w określonych krajach, tak aby nie było robienia ich w lokalizacjach "egzotycznych", typu Korea. Co ciekawe kryteria te tworzył Filip Rzepecki jako menedżer ds. narciarstwa alpejskiego, który najlepsze punkty w karierze zjeżdżał bodaj w Chile. Ale być może na tej właśnie podstawie uznał, że są to punkty "łatwiejsze", ale wymagające większych zasobów finansowych.
  2. Tak realnie to nie wiem jakie Aniela miała szanse na Pekin. Wówczas była w szerokiej kadrze juniorek. Ale o ile rozumiem kontuzja z owej kadry ją wypchnęła, a bez finansowania to raczej startujesz i trenujesz tam gdzie dasz radę, a nie tam gdzie byś chciał. Zresztą one teraz ma swój "prime". Na koniec poprzedniego sezonu dopiero dobiła to tych ~30 punktów. Dopóty dopóki kontuzji nie złapała Magda Łuczak to ona była pewniaczką taką jak Maryna. Z drugiej strony Maryna pierwsze punkty PŚ zdobyła w wieku 24 lat - tylko rok mniej niż ma teraz Aniela. Zdobywanie punktów jako nastolatka gwarantuje imię Lara (3/3) 😉, a Mikaela jest jedna
  3. Aniela po kontuzji miała problem z przebiciem się do kadry i tym samym uzyskania finansowania. Do kadry została włączona dopiero od tego sezonu i jest to całkiem normalne, że w pierwszej kolejności zbijasz FIS-punkty w FISach i EC, bo jak widać startowanie w PŚ z numerem 60+ w tej materii nic nie daje (nie ma drugiego przejazdu - nie ma punktów), ciężko ten numer poprawić. Maryna i Magda przed regularnymi startami też długo jeżdziły w EC - zresztą z sukcesami. Sądzę, że w przypadku Anieli start w Szpindlu był środkiem, a nie celem. Bardzo jej kibicuję, bo to prawdziwa tytankaz niesamowitą etyką pracy. Polecam wywiad: https://open.spotify.com/episode/1KiTwn1nzI5dZ7wJH6SYYK?si=c4a92a7a458b4815
  4. Luca ma już kilka lat więcej niż na tym filmie. Aktualnie jeździ w U16, ale przyznam, że nie wiem jak mu idzie. Za to w piątek miliśmy kkazję spotkać na stoku tego jegomościa https://www.instagram.com/yuricolturi/reels/. Balonik chyba mniej napompowany niż w tym samym czasie w przypadku siostry, a Topolino już na koncie jest. Też dobry kocur.
  5. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Najsmutniejsze jest to, że jak rozmawiam z kolegami i koleżankami rodzicami, to tanich sportów prawie nie ma. Kluby to prawie wyłącznie biznesy.
  6. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Wynik może być na bardzo różnych poziomach. Mistrz świata jest zawsze tylko jeden. A umiejętność trenowania i orientacja na podnoszenie umiejętności to bardzo uniwersalna kompetencja w życiu. Fakt - w nartach to drogo wychodzi. Narty są jednak wyjątkowe pod wieloma względami - jest to sport, który w równym stopniu można uprawiać dla wyniku jak i bez, zawsze w pięknych okolicznościach przyrody (z takim na przykład pływaniem jest deczko inaczej) i zostaje na całe życie (ciężko mi wyobrazić sobie, że ktoś idzie porzucać młotem, albo pchać kulą dla przyjemności po zakończeniu kariery zawodniczej)
  7. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Zgadzam się pewnie we wszystkim. Koszty rosną wykładniczo i jest to pewnego rodzaju pułapka. One początkowo nie są zabójcze. Srogo robi się gdzieś w młodzikach, ale dla większości tych dzieciaków wówczas jest to już na prawdę świadoma pasja, której nie można ot tak odebrać i rodzice zaciskają zęby. Póki co nie mam dysonansu patrząc jak te dzieciaki rosną w sporcie, dbają o siebie, jaką mają wiedzę, motywację. Równolegle natomiast rozpoczynają ścieżki instruktorskie. Wiadomo, z całej stawki MPP, obecnych juniorów młodszych do FISow pewnie pójdzie z 10 osób. Jak pójdzie dobrze to ktoś ma szanse kiedyś na Puchar Europy, a może i świata (w sensie kombinację talentu i potencjału finansowego). Reszta zostanie z tą pasją na resztę życia jak Himilsbach z angielskim. Część pościga się w bardzo mocnej lidze akademickiej, może potem w mastersach, część będzie instruktorami. Być może zarażą swoją pasją kolejne osoby. To jest ogólnie drogi sport/sposób życia. Piszę to z Dolomitów mając świadomość, że za kasę wydaną tu mógłbym być gdzieś na Karaibach, ale i tak się nie zamienię😉
  8. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Prowizja w sprzęcie od wolumenu
  9. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Młody zawodnik przede wszystkim rośnie😅
  10. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Jeśli chodzi o warszawskie kluby w szczególności to dystrybutor Rossi/Dynastar też jest w Warszawie i dba od lat o współpracę. Race programy nie są aż tak dobre, ale są. Zdecydowanie lepsze są dla kadry trenerskiej i klubów jako takich (duże rabaty, kick-backi). Traktują ogólnie współpracę z klubami jako coś istotnego, chociaż jest to pewnie ułamek ich sprzedaży.
  11. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Sztywność, nie byl w stanie docisnąć jej w takim stopniu jak trzeba. Bardzo wyraźne różnice w czasie na tyczkach. Wazy 65kg / 14 lat
  12. papa_zuk

    slalomki 165 cm

    Z perspektywy kupującej narty sportowe regularnie (w tym sezonie już 3 pary) mogę powiedzieć, że w ceny pre-order/race producentów, do których mam w miarę łatwy dostęp Rossi/Dynastar są wyraźnie wyższe od od np. Heada, czy Atoma. Co więcej, krawędzie u Heada lepiej znoszą trudy bardzo częstego ostrzenia (z czym pewnie zainteresowany nie będzie miał aż takiego problemu, mówimy o ostrzeniu przed każdym treningiem). Mój syn przesiadł się niedawno na Heada i wrócił z podkulonym ogonem do Dynek, ale to niuanse, których większość z nas w ogóle nie wyłapie, bo większość z nas nie jeździ wymuszonym skrętem w lodowych rynnach. PS Miałem za to wczoraj okazję przejechać się na jego SL FIS 157 i gdyby ktoś mi powiedział, że mam na stałe jezdzić na SL to chyba kupiłbym karnet na punkty😉 To jest tak męcząca jazda. Fajne na raz w czas na chwilę. Za to na GSy R25 - bajka. PS2 padło pytanie o różnicę między A12 i A13. To radius, przy czym A12 jest właściwy dla 157cm, a A13 dla 165cm
  13. Trudno powiedzieć co należy uznać za początek, ale pewnie 3-4 lata. W dzieciństwie miałem na tyle dużo szczęscia, że wyjeżdzałem często i na długo. Ale tak na prawdę wagę do porządnej jazdy zacząłem przykładać później, gdzieś w liceum, jak zacząłem jedździć z rówieśnikami.
  14. Jeździ dalej, tylko odkąd skończył 8 czy 9 lat nikt nie musi kontrolować czy "wziął czapeczkę" i czy zjadł śniadanko😊 To nie tak. Wydaje mie się, że nie będzie dobrym kierowcą ten, kto w czasie jazdy mysli o tym jak się zmienia biegi i na którym z nich powinien być. Tak samo ciężko jest zrobić progres, gdy myślisz o tym czy ty się umiesz na nartach zatrzymać w danej sytuacji i myślisz o tym jak to zrobić. I to są pewnie naturalne bariery w głowie. Bez opanowania technik kątowych i ślizgowych nie da się nawet stać poprawnie w kolejce do wyciągu😅 A jeśli chodzi o opanowywanie nowych rzeczy w pewnym wieku to niedawno korzystając z tego, że drugi raz w ostatnim piętnastoleciu w Warszawie jest sporo śniegu poszliśmy w kilka osób na biegówki. Dla większości z nas w tym mnie był to debiut. Wszystko super do pierwszego zjazdu z górki. Jak to pięknie weryfikuje. Dobrzy, objeżdżeni narciarze stali na szczycie wzniesienia ścieżce w lesie i kombinowali, czy będą umieli się zatrzymać, skręcić. Ja sobie poradziłem, ale byli tacy co składali się jak leżaki.
  15. Kiedyś przez kilka lat z racji bycia rodzicem bardzo młodego wówczas zawodnika jeździłem na tzw. wyjazdy rodzinne z klubem. W ramach wyjazdów była oferta szkoleniowa również dla rodziców z podziałem na poziomy zaawansowania. Zawsze była tam tzw. "grupa średniozaawansowana". Nie zdziwię Cię chyba jeśli powiem, że w grupie tej zawsze były dokładnie te same osoby i na każdym wyjeździe ich poziom był z grubsza ten sam. I oni mieli zbudowane solidne podstawy. Dobre stanie, wyważenie itp. Pewnego poziomu nie byli jednak w stanie przeskoczyć. Nie wszyscy przeskoczą. Zostawiając na boku dydaktykę. mi się wydaje, że ci najlepsi narciarze, których znamy to jednak jeżdża zwykle coś cokolwiek od dziecka. Wtedy nabywa się oswojenia z prędkością, ze śniegiem. W momencie kiedy sama jazda, stanie, hamowanie jest nieuświadomioną kompetencją praca nad techniką jest łatwiejsza. Jako osoba dorosła uczyłem się grać w golfa. Gram na prawdę wiele lat. Próba gry z nastolatkami grającymi od dziecka to jak pojedynek gołej dupy z batem. Z nartami jest podobnie
  16. Cześć, Czasem czytam to forum, rzadziej się odzywam, ale tym razem chyba muszę. Zdanie o przeszkodzie i wykształcaniu złych nawyków nieco mnie zdziwiło. Nie znam ANI JEDNEGO/EJ narciarza/narciarki, którzy dobrze lub choć kompetentnie jeżdżą ciętym, a wcześniej nie radzili sobie z technikami kątowymi i ślizgowymi. Nie przypominam sobie też, żeby znajomość tych technik kiedykolwiek mi w czymś przeszkadzała - wręcz przeciwnie, jest to zestaw narzędzi, z którego można i należy korzystać w określonych okolicznościach. To pewnie powraca tu jak mantra, ale trenujący zawodnicy po przerwach regularnie również poświęcają czas na powrót do technik kątowych. Pozwala im to skalibrować się wyważyć, poprawić po przerwie czucie narty. Dotyczy to zarówno młodych zawodników trenujących w klubach, jak i Shiffrin czy Kristoffersena - bez problemu można znaleźć materiały wideo, które to pokazują. Trudno mi uwierzyć, żeby w ich przypadku miało to w czymkolwiek przeszkadzać. Pewnie dla nikogo tutaj nie mogę być autorytetem - po pierwsze dlatego, że są tu osoby z dużo solidniejszymi podstawami, a po drugie dlatego, że po prostu się nie znamy. Mogę być natomiast kolejnym głosem, który dołączy do chóru osób potwierdzających, że szukanie dróg na skróty do nawet nie doskonałego, a choćby kompetentnego narciarstwa, to zwykłe zaklinanie rzeczywistości. Widziałem kilka Twoich wpisów i tylko na tej podstawie wydaje mi się, że coś tam skręcasz. Więc chyba powyższe napisałeś z przekory. Pozdro! PS Z moich nic nie znaczących obserwacji wynika, że przy złych nawykach zostają ci, którzy nie chcą się rozwijać i "jeżdżą tak jak lubią i podoba im się to". Ich sprawa dopóki jeżdżą bezpiecznie
  17. Cześć Mario33, jest co najmniej kilka takich punktów. Raczej małe szanse, że zrobisz to bez dopłaty, bo to są jednak biznesy, które żyją z tego, że dzieci rosną. Ja osobiście znam, bo kiedyś korzystałem na potrzeby sprzęty narciarsko-rowerowego z trzech-czterech punktów w prawobrzeżnej Warszawie: SnowBike - na Derkaczy w Falenicy Senator.ski - w okolicach Chełmżyńskiej, przy lasku Olszynka W Aninie na Lucerny Na Podstołecznej, przy Wale Miedzeszyńskim (to chyba już administracyjnie Józefów) Kwota dopłaty oczywiście zależy od tego co przynosisz i co zabierasz oraz Twoich zdolności negocjacyjnych. Ten interes oczywiście zawsze bardziej się opłata sklepowi, ale dzięki temu oni funkcjonują. Ale... Przy lepszym sprzęcie klasy "junior race" dużo bardziej opłaca się samemu sprzedać i samemu poszukać na grupach FB ze sprzętem. Tam możesz wyjść na zero, a czasem trafić na prawdę pożądny sprzęt za dobre pieniądze. Mignęły mi niedawno Rossi GS w mniej więcej odpowiedniej długości (rekomendowanej dla drobnych U10i, ale pomińmy konkretne cyfry, bo nie chcę, żebyś się sugerował zdaniem "eksperta z internetu';-), który na oczy nie widział Twojego dziecka)) za coś ok. 3 paczek. Na oko model 21/22. Sprzęt w sklepach z używkami jest zwykle o wieeeele starszy i gorzej traktowany serwisowo. Znaczy nie jest serwisowany wcale, a sprzęt sportowy z całą pewnością jest regularnie. To na co głównie trzeba zwrócić uwagę, to czy mają jeszcze trochę krawędzi. Pozdrowienia
  18. Cześć, o ile mi się dobrze wydaje następcy tych nart są na stronie 8., symbol 4 RRNAV01 i 4 RRNAV02 katalogu race Rossignol https://mozn.pl/rossignol-dynastar-lange/ Pierwsze poważniejsze narty dla wielu dzieci "klubowych". Kiedyś miały też swój odpowiednik w Dynkach. Niestety dostępne raczej w ofercie "race", czyli na zamówienie w wybranych sklepach lub na rynku wtórnym (zwykle to rozsądny wybór). Osoba niezorientowana może łatwo je pomylić z piankowymi odpowiednikami o prawie identycznej nazwie (multievent)
  19. Hej Edyta, Pewnie już nic super ciekawego nie wniosę, bo najważniejsze już w zasadzie było powiedziane. Może tylko to że nigdy nie zakładaj, ze dziecko pojeździ w czymś więcej niż 1 sezon sprzęt z reguły nie czeka na kolejne dziecko 4 lata (lepiej sprzedać i kupić następne pod rozmiar dziecka) dzieciom z reguły jest raczej wszystko jedno, czy mają sprzęt całkiem nowy czy używany jeśli mają fun z jazdy nie kupuj latem prezentów związanych z narciarstwem (prezenty fajnie używać natychmiast. zwłaszcza jeśli jesteś dzieckiem) Tego ostatniego nie piszę tego jako ojciec dziecka spędzającego na nartach ca. 100 dni w roku, ale jako byłe dziecko-narciarz, który coś jeszcze pamięta, nawet jak było to dawno. A z takich już bardziej obserwacji z bliska to na prezent lepiej narty niż buty (są dla małych dzieci ewidentnie ważniejsze z uwagi na kolory, grafiki itd). Jak dzieci jeżdżą mało (to pojęcie względne, ale powiedzmy poniżej 20 dni w roku) to nowy sprzęt nie ma sensu, chyba że produkujesz pieniądze. Sam kupuję czasem rzeczywiście buty nowe (a czasem nie), ale uwierz mi, że buty po dzieciach "klubowych", które jeżdżą dużo i intensywnie też zyskują drugie życie i wiem dokładnie, które dziecko jeździ w butach, które kupiłem 3 sezony temu i nie są jakieś super zdegradowane. Z ciekawostek to w Warszawie rzeczywiście jest łatwo, bo wymiany odbywają się prawie bez mierzenia. Większość dzieci ma buty niebieskie i wiadomo, że będą dobre😀 W związku z tym oczywiście te niebieskie najłatwiej trafić na wtórnym rynku
  20. papa_zuk

    Wybór nart dla nastolatka

    Offtop cd - Ogromne gratulacje!😀🏆🏅
  21. papa_zuk

    Wybór nart dla nastolatka

    Do klubu nie mam sumienia przekonywać za wszelką cenę. To sport dla tych, których nie stać na konie i motor-sport😂 Zwłaszcza ścieżka zawodnicza jest dość brutalna. Piszę to z odwołanych zawodów kończących sezon, na które to zawody przejechaliśmy się jak wiele innych dzieci kilkaset kilometrów☹️ (decyzja o odwołaniu skąd inąd słuszna, choć dzieci bardzo rozczarowane). PS w tym wieku uprawianie dwóch sportów na poziomie zawodniczym jest co najmniej wskazane i dużo dzieci robi coś poza nartami. To są naprawdę dobre koty wówczas.
  22. papa_zuk

    Wybór nart dla nastolatka

    Hej, Chciałbym odnieść się do kilku rzeczy - głównie praktycznych. Po pierwsze powiedz ile lat ma twój syn? Jest to ważniejsze niż wzrost. 165 cm i 50 kg może mieć zarówno 11 latek jak i 17 latek, a to jest mega różnica i innego sprzętu powinieneś szukać w zależności od wieku. Po drugie szukałbym jednak na jesieni jak będziesz miał pewność jakie parametry narciarz będzie miał przyszłej zimy. Jeśli chodzi o używany sprzę† z linii sport to jego dostępność jest wówczas największa, bo jest powszechna wymiana u młodych zawodników przed pierwszymi lodowcami. Takiego sprzętu szukałbym w tym budżecie (nie sugeruję w żadnym wypadku, czy powinien być to sprzęt race czy jakikolwiek inny, bo to nie moja domena - raczej mówię tu o "logistyce", bo to ograniam regularnie) . Tym bardziej, że bywa on w doskonałej kondycji (unikałbym sprzętu po-rentqlowego, jeśli zdecydujesz się na juniorskie to szukałbym po zawodnikach na grupach marketplace FB). I nie nastawiaj się na to, że będzie to sprzęt "docelowy", bo młodzieży sprzęt się zmienia. Chciałbym się ustosunkować również do ostatniego zdania mojego przedmówcy. Kluby są różne. Te, które doprowadzają zawodników choćby do rangi FIS są w mniejszości, a do PŚ to sam wiesz😊. Większość, albo przynajmniej sporo z nich są to jednak kluby 'grassroots', gdzie jazda na tyczkach owszem jest, ale na pewno nie dominuje, a większość dzieciaków na zawodach nie startuje i nie jest to obowiązkowe. Co więcej, rozsądnie prowadzony klub wypuszcza na ligi, puchary niezależnie od szczebla tylko tych, którzy są na to gotowi. Tak pod względem sportowym jak przede wszystkim mentalnym. Klub natomiast często oferuje kompleksowy długo terminowy program rozwoju dzieci na określonym poziomie w grupach wiekowych. Odbywa się to pod okiem stałej kadry trenerskiej lub przynajmniej stałego szefa wyszkolenia, który ma pieczę nad programem. W dobrych klubach oprócz jazdy sportowej dzieciaki niejednokrotnie bawią się innymi formami narciarstwa i nie tylko, tj. freeride, freestyle, skituring, telemark, rolki, a oprócz samego szkolenia mają także elementy przygotowania fizycznego. Na podstawie moich obserwacji tak działa przynajmniej kilka mazowieckich i krakowskich klubów. Organizują także wyjazdy na obozy i ferie w formule "open" i na tych wyjazdach też można się czegoś nauczyć. PS @Adam ..DUCHJuniorskie GS +/- 170 jak najbardziej istnieją.
  23. papa_zuk

    Poronin - Suche

    Dziś oczywiście tyki stały na "Pucharowej"😀 Wyglądało, że jest twardo
  24. papa_zuk

    Poronin - Suche

    Chłopie, nigdzie w Europie nie spotkałem się z ratrakowaniem po nocnych opadach, a przynajmniej od dobrych 20+ lat. W latach 90 czasem można było a Alpach zobaczyć ratrak w ciągu dnia przy opadach, ale zakładam, że ze względu bezpieczeństwo zrezygnowano z tego. To że Stacja Suche podobnie jak sąsiedni Jędrol są stacjami przyjaznymi klubom i treningom ja postrzegam jako zaletę. Może warto rozważyć pojeżdżenie z klubem - nie będziesz musiał na krechę jeździć, a fun też będzie.
  25. papa_zuk

    Wybór nart dla 11 latka

    Jeden z czołowych warszawskich klubów😉 BTW, Deski prawie nie jeżdżą już po ligach
×
×
  • Dodaj nową pozycję...