W artykule podają, że trasa była zamknięta, czyli trochę tak jakby jechał freeride na swoją odpowiedzialność. Niski poziom umiejętności, zbyt wysoko oceniony --> poniósł najwyższą możliwą karę. Szkoda młodego życia, na samym początku drogi. Swoją drogą to kolejny dowód na to, że na Słowację jeździć nie należy. Dopuścić do takiego stanu trasę, po wielodniowych potężnych opadach śniegu zakrawa na kpinę. Ale formalnie zarzutu postawić im nie można, bo trasa była zamknięta.