Skocz do zawartości

faf500

Members
  • Liczba zawartości

    780
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez faf500

  1. Myślę nad czymś takim... na razie jeszcze wstępnie i niezobowiązująco, bo muszę się najpierw poskładać do kupy po ostatnim wyjeździe (nowe-stare narty, chyba w zemście za wieloletnie zaniedbywanie ich, dość skutecznie targnęły się na moje zdrowie... i póki co ramię odmawia współpracy w jednym z kierunków :>), a i standardowo potem zorientować się w dostępności czasu wolnego.
  2. Cześć, Cały poprzedni tydzień było we Francji słonecznie i momentami upalnie, toteż i śnieg dostał mocno w kość. Niemniej na trasach powinien jeszcze trochę wytrzymać. Najlepsze warunki powinny być w górnej części Valloire - kanapa Brive 2 z przyległościami.
  3. faf500

    Tyrol - Serfaus-Fiss-Ladis

    To ten obszar przez wielu błędnie określany jako Ladis. Czyli Adler Piste i okolice.
  4. faf500

    Szwajcaria - Verbier

    Pora chyba odświeżyć ten wątek. Widząc jaki ruch tu panuje i wiedząc jak mało popularny jest to kierunek wyjazdów z PL, myślę, że jest duża szansa na niewywołanie flame'a (wg dzisiejszej mowy "g***burzy") z powodu naruszenia jakiejś świętości Ale do rzeczy - byliśmy tam w drugim tygodniu lutego. Nie będę zbyt szczegółowo wszystkiego opisywał, bo 1) to już było, kilka postów temu i 2) jeszcze by ktoś pomyślał, że warto tam jechać 4 Doliny od dawna miałem wysoko na "liście życzeń", a znalezienie zorganizowanego wyjazdu tam zawsze było problematyczne, toteż bardzo się zdziwiłem, ale i ucieszyłem, gdy w lecie pojawił się wysyp ofert z gwarancją "odbycia się" i w rozsądnej cenie. Gdzieś w jakimś temacie się to może przewinęło, ale był pewien haczyk... otóż wybuchł przed sezonem duży konflikt pomiędzy właścicielami wyciągów w poszczególnych miejscowościach (jak nie wiadomo o co, to wiadomo...) i przez długi czas obowiązywała wersja, że wspólnego skipassu na cały obszar nie będzie. I jak domyślam się, to mogło zrazić największą, brytyjską klientelę i spowodować spadek cen i zainteresowanie polskich biur podróży. W każdym razie po mediacji lokalnych polityków, ośrodki podpisały porozumienie - w samą porę, tuż przed końcem obowiązywania ceny "first minute" u organizatora, z którym miałem zamiar pojechać. Tyle spraw organizacyjnych, teraz słowo o pogodzie. Najbardziej pasujące słowo do warunków podczas pobytu: nuda. Jedyną atrakcją pogodową były zalegające nad doliną chmury przez połowę pierwszego dnia. Lampa przez cały czas, na początku z lekkim mrozem, potem tzw. "żarówa", by na koniec znowu się nieco ochłodziło. Mieszkaliśmy w Veysonnaz - to budżetowa lokalizacja, nieco na skraju regionu i jak się okazało z kiepską komunikacją do innych miejscowości. Na początek małe "zdziwko": co prawda na miejscu mówią po francusku, ale ośrodek nie jest zrobiony "po francusku", czyli zamiast kwatery przy stoku, trzeba dymać "z buta" jakieś 600m lub 3 przystanki skibusa. Nie jest to oczywiście jakiś wielki problem, apartament jest całkiem przyzwoity, ze świetnymi widokami popołudniowo-wieczornymi. Współlokatorzy udani, okazuje się, że szukają czwartego do brydża... jak lata nie grałem, to teraz to nadrobiłem z nawiązką Widoki, to bardzo mocna strona 4 Dolin, zwłaszcza jeśli ktoś lubi wysokogórskie klimaty. Wokół pełno szczytów sięgających lub nawet przewyższających magiczne 4000m, z takimi gwiazdami na horyzoncie jak Mont Blanc, czy Matterhorn. Najlepsze widoki oczywiście z najwyższego narciarskiego punktu okolicy, czyli Mont Fort (3330m). Region 4 Vallees to kilka połączonych ze sobą miejscowości, z których najlepszą i najbardziej znaną jest tytułowe Verbier. Pozostałe to Veysonnaz z Thyon, Nendaz, Siviez, La Tzoumaz i Bruson. Całość wg zapewnień ma ponad 400km tras, co jest oczywistą ściemą i by to stwierdzić wystarczy rzucić okiem na mapkę. Niemniej teren jest rozległy, jest gdzie jeździć. O ile w każdej z miejscowości można znaleźć dobre i ciekawe trasy, to połączenia niestety zabijają całą frajdę jazdy. Żeby wydostać się z Veysonnaz trzeba przejechać przez kilka długich orczyków pod rząd, a zamiast tras jedzie się patologicznymi dojazdówkami. W odwrotnym kierunku, wyciągów do pokonania jest mniej, za to zamiast dojazdówek są "kijkostrady". Podobały mi się trasy w Nendaz, ale znów: żeby tam dojechać, najpierw trzeba pokonać nieutrzymywany ski-route... by następnie przebijać się przez południowy, nienaśnieżany stok z wąską drogą, na której dzielny pan Szwajcar walczy taczkami o utrzymanie przejezdności :> Do początku lutego w ogóle Nendaz nie było połączone z resztą ośrodków i taka sytuacja jak na było nie było topowy ośrodek szwajcarski jest nieco kuriozalna... Z racji terminu (wysoki sezon) było dość tłoczno - w okolicach Veysonnaz/Thyon potrafiło się czasem przytkać przy kanapach i w tranzytowej "orczykowni". W Verbier również dużo ludzi, choć na ogół bez kolejek, dzięki bardziej wydajnej infrastrukturze. Tamtejsze trasy również - w skali regionu - najlepiej się prezentowały, mniej więcej tak: Górne partie Verbier (Col des Gentianes) już tak nie powalają, spora dojazdówka po drodze: Osławiony Mont Fort, to bardziej atrakcja widokowa, trasa z niego to kolejno: fragment muldowiska, rozpęd, wypłaszczenie i talerzyk powrotny do dolnej stacji kolejki. Można również zjechać na sam dół do Siviez, ale po przejechaniu muldowiska o przewyższeniu 1300m, odchodzi ochota na powtórkę Obie drogi powrotne z Verbier, to nieratrakowane, trudne ski-routy (w tym szlak wspomniany wyżej). Można oczywiście też zjechać wyciągami. Ski-routy i "poza trasy" to szerszy temat, z którego znane jest Verbier. Ja z racji nieznajomości terenu i rozjeżdżonego śniegu nie zagłębiałem się w to zbytnio. Raz jedyny, po wjeździe kolejką na Mont Gele (3023m), o - tu: zadałem sobie nieśmiertelne pytanie... "w co ja wdepłem?!?" Po tym, gdy w końcu udało się znaleźć drogę na dół i pokonać ją w jednym kawałku, stwierdziłem... wystarczy :> Na koniec dodam, że ze względu na najmniejsze obludzenie, najbardziej mi się spodobało w peryferyjnych Bruson i La Tzoumaz/Savoleyres. Bruson, położone na drugim końcu mapy, względem bazowego Veysonnaz, było bardzo urokliwe. Trasy puste i ciekawe, niestety stare i wolne wyciągi na miejscu plus wspomniane położenie, uniemożliwiały dłuższy pobyt tam. La Tzoumaz było przyjemnie puste, również ze względu na konieczność dojazdu skibusem ze stoków w Verbier. Fajne północne stoki i totalna żarówa na południowych (od strony Verbier) Podsumowując, region "zaliczony". Mimo że nie powalił na kolana, to i tak trzeba było się w końcu tam wybrać. Jeśli ktoś nie ma listy miejsc "do zrobienia", a szuka ciekawych ośrodków, to prawdę mówiąc nie polecam. Przystępna cenowo część o nazwie "Printze" (Veysonnaz, Nendaz, Thyon) mocno przeciętna - kilka dobrych tras i trochę za dużo kiepskich. Dojazd do lepszej części długi i uciążliwy. Verbier dobre i ciekawe, ale za mniejsze pieniądze można jechać do wielu lepszych ośrodków narciarskich. Ps. Kilka dodatkowych zdjęć tutaj Pps. Jak można wyczytać w sygnaturce, w tym sezonie były już Austria, Włochy, Szwajcaria, Słowacja i Polska. I wystarczy już tych wygłupów, następny wyjazd w jedynie słusznym kierunku, do kraju na "F"
  5. Mnie już nic nie zdziwi po tym jak na stromym podjeździe "turbo-pomą", jadący za mną narciarz zrobił salto w przód... da się? Ale na "niezniszczalnych" szczyrkowskich orczykach wszelkie takie cuda skończyłyby się spadnięciem liny... :>
  6. Ale właśnie obecnie ta ścianka jest oficjalnie otwarta. Wystaje trochę gałęzi, ale nie ma tragedii. A moje zdziwienie bierze się z "dekoracji" tej trasy, tj. zainstalowanych kilku lanc do naśnieżania. W sytuacji, gdy nie jest ratrakowana (bo i pewnie nie bardzo jest jak) i praktycznie nikt z niej nie korzysta, to po co ją naśnieżać...
  7. Postanowiłem wreszcie wypróbować to cudo, które postawili w popularnych Rohaczach. Poprzednie podejście zakończyło się falstartem - zaspaniem na autobus. Tym razem udało się wstać, ale pełen obaw jechałem na miejsce, powód: zapowiadana wichura w Tatrach. Głupio byłoby przyjechać na miejsce i dowiedzieć się, że dzień stracony, bo wyciągi nie chodzą. Przy wjeździe na parking: uff, kanapa funguje, będzie dobrze. Wiatr był przez cały dzień bardzo silny, na szczęście wiało prosto w kanapy, gdyby wiatr odrobinę zakręcił, to niechybnie wyciąg musiano by wyłączyć. Poza tym całkiem ładnie, słonecznie. Warunki dobre, choć zdradliwe - z powodu wiatru były miejsca z wywianym śniegiem do "gipsu", a miejscami i do żywego lodu, więc można się było naciąć. W górnej części powstał nowy, trzeci już wariant trasy, biegnący jarem, równolegle do orczyka. Otwarty również "padak" - stroma ściana wzdłuż początkowego odcinka starego krzesła. Oczywiście to trasa nie utrzymywana, ale lance do naśnieżania przy niej stoją... dziwne to dość. Kolejka do nowego wyciągu w szczycie na 7-8 minut, chyba jeszcze nie ma docelowej ilości kanap. Stara kanapa też działała przez pół dnia, ale chętnych do skorzystania nie było. Obludzenie stoków z wyjątkiem ostatniej ścianki znośne - póki co nie było zapowiadanej hekatomby związanej z otwarciem nowego wyciągu. Załączone miniatury
  8. faf500

    val thorens

    W Polsce zasadniczo możesz jechać na Poznań lub na Wrocław. W wersji przez Wrocław musisz się chyba przebijać w piątkowe popołudnie przez Łódź, co podejrzewam może być problematyczne, więc szybciej pewnie wyjdzie A2 do granicy. A potem już tak jak mapy wujka gugla sugerują. Do granicy DE/CH w Bazylei, potem Berno, Lozanna, Genewa i już Francja. W Szwajcarii winieta, we Francji bramki autostradowe i nie jest tanio, ale... do Val Thorens polecam zjechać z autostrady ok 30km za Genewą i jechać drogą przez Annecy do Albertville. Jest znacznie krótsza i czasowo wychodzi podobnie jak autostradą naokoło, a czasem i szybciej jak są korki przy bramkach na autostradzie, oszczędza się sporo na opłatach, a i widoki zacne. Potem fragment darmowej ekspresówki Albertville -> Moutiers i już wspinaczka do VT. Na miejscu można wjechać autem pod rezydencję, ale po rozpakowaniu trzeba odwieźć auto na parking poniżej miejscowości. Parking płatny, cennika poszukaj na stronie VT. Jak wyjedziecie ok 15 z PL i się sprężycie, to będziecie przed południem na miejscu. Więc albo będziecie koczować w recepcji, albo pójdziecie od razu na narty. Możecie też zrobić inaczej: po drodze zahaczyć o jakiś inny ośrodek, do którego możecie dojechać na rano i po nartowaniu dojechać na miejsce. Polecam np. Les Gets - trzeba odbić nieco z trasy na Val Thorens, ale ośrodek bardzo przyjemny, a w soboty mają promocje na skipassy - cały dzień za 24-26e (nie pamiętam dokładnie). Albo nieco bliżej optymalnej trasy - La Clusaz - też wystarczający ośrodek na jednodniową rozgrzewkę.
  9. faf500

    Francja - Deux Alpes

    To musiały wam działać na pół gwizdka. Ja w tym czasie to z dołu docierałem na samą górę, pod bramę do La Grave...
  10. faf500

    Francja - Deux Alpes

    Wcześniej w tym miejscu była gondolka o wdzięcznej nazwie "Oeufs Rouges" (czerwone jajka). Stary, klasyczno-klaustrofobiczno-jajeczny model. Teoretycznie na 4 osoby, a przy dwóch było już ciasno Jak ktoś chce się przekonać, to zostały jeszcze "Oeufs Blancs" (białe jajka), działające równolegle do głównej gondoli transportowej w centralnej części ośrodka. Sam wyjazd trwał z grubsza tyle samo, co nowym krzesłem, choć pewnie w wysokim sezonie było to miejsce dość korkogenne.
  11. faf500

    Jasna Chopok

    Na "R" chyba nie potrzeba winietek, a przynajmniej kiedyś tak było, że obowiązywały tylko na fragmencie autostrady z Rużomberoka do Mikulasza. Osobiście jednak zawsze wybierałem drogę przez góry (Zuberec). Bo widokowo ładniejsza, pusta i prawie cały czas teren niezabudowany, a przez Dolny Kubin: patatajnia przez wsie, wolne ciężarówki na podjazdach itp.
  12. faf500

    Francja - Deux Alpes

    Ani jedno, ani drugie. Bo poza jedną nową kanapą, nie było tam spektakularnych inwestycji ostatnio (choć akurat gondole rzeczywiście wywożą z 1600m na 3200m w 15-20 minut, co jak najbardziej jest "ekspresowo") A z drugiej strony dla wielu, jeśli nie widzą napisu "Doppelmayr" i plastikowej osłony, to wyciąg jest stary, wolny itp. Na zdecydowaną większość tras ośrodka dojedziesz szybkimi wyciągami - głównie wyprzęgane krzesła, ale także i wspomniane wcześniej gondole, czy podziemna kolejka na lodowcu. Miejsc, gdzie trzeba skorzystać z niewyprzęganego krzesła jest niewiele i to dość marginalnych (snowpark, zjazd poniżej miejscowości i południowa strona, gdzie i tak poza "środkiem" zimy mało kto zagląda)
  13. Ale, że w jakim sensie? Czego dużo? Owszem, trasy "średnie" i "na raz". Po dokładniejszym przejrzeniu prywatnej ewidencji, jednak wstrzymuję się z jakimkolwiek ocenianiem na podstawie czasów, czy też stosunku czasu stok/wyciąg. Bo niski procent czasu jazdy, to może być: a ) wolne wyciągi o małym przewyższeniu i relatywnie krótki łatwy zjazd b ) szybkie wyciągi i jeżdżenie na full-gaz Wysoki procent czasu jazdy: a ) super wydajne przewyższeniowo wyciągi (kolejka na Marmoladę pierwsze 900m robi w ~3 minuty ) b ) trudne warunki, brak widoczności itp - wolna jazda
  14. Z bardzo intensywnego dnia, bez żadnych zbędnych przerw, wyszło mi coś takiego: czas jazdy po stoku: 2h48 czas jazdy wyciągami: 4h22 czas pozostały (dojście do/z wyciągu, oczekiwanie na wagonik, toaleta, itp): 1h07 Wyłącznie najbardziej wydajne wyciągi, przy "normalnej" jeździe procent jazdy na nartach jest jeszcze mniejszy.
  15. Zapomniałem wspomnieć, że poprzednim razem jedynie na FISie był śnieg, stąd też takie przeciążenie. Teraz było znacznie lepiej. Damska to Kaskada? Faktycznie większość ją omijała, jakby niedowierzając, że tam rzeczywiście jest śnieg, szczególnie na pierwszej ściance. A tymczasem moim zdaniem, to po południu były tam lepsze warunki niż na FISie
  16. Moim zdaniem kluczem jest utrzymywanie dobrych warunków na wszystkich trasach. Miałem wczoraj przykład na COSiu. Poprzednim razem jak tam się wybrałem, to byłem przerażony tym co się dzieje na FISie. Ludziów jak mrówków, w tym duża część takich, którzy ze względu na umiejętności nie powinni się byli tam znaleźć. I wszystko to przy niepełnym obłożeniu kanapy na Skrzyczne. Wczoraj ludzi znacznie znacznie więcej, jednak na trasach było spokojniej. Bo duża część jeździła Ondraszkiem - tam faktycznie było ciasno, zwłaszcza, że wąsko jak jasny pieron. Na FISie i zwłaszcza w górnej części Kaskady było za to luźno i można było poszaleć. Jak na Czyrnej będą wszystkie 4 trasy zrobione, to i ludzie się rozjadą
  17. Byłem przed ósmą, więc siłą rzeczy wszystko wyglądało bezstresowo. Parking wygląda na wystarczająco duży, ale wierzę, że mogą być tam jednak czasem problemy. Ale osobiście jak już gdzieś jadę autem, to tak, żeby być na otwarcie, wtedy "kocioł" parkingowy mniej doskwiera, brak kolejek do kasy, same zalety
  18. Dziękuję, postoję Czyrna jednak jak dla mnie znacznie lepiej położona. Tak pod względem dojazdu jak i tras z których najwięcej korzystam. Z parkowaniem nie było żadnego problemu, no a podczas powrotu mniej stania w korku (a był, oj był...) Ale jak ktoś najbardziej lubi jeździć na Julianach, to jak najbardziej tam zapraszam :>
  19. Też się dziś wybrałem do Szczyrku. W planie jazda cały dzień, zarówno w SONie jak i COSiu. Start miał być pod kolejką na Skrzyczne, ale z racji braku odśnieżonych miejsc parkingowych na chodnikach i mojej awersji do "dzieńdobry dziesięć złotych", wylądowałem w Czyrnej, gdzie jest za darmo i można zaparkować jak biały człowiek. Szybkie ogarnięcie się i tuż przed ósmą melduję się pod kasą. Już wyciągam gruby banknot za 8h karnet, gdy podbiega do kasy pan z obsługi i rzecze: "Staszek, wstrzymaj sprzedaż, bo spadła lina". No więc zamiast sztruksu skoro świt jest 30-60 minutowa obsuwa... z tego miejsca chciałbym pozdrowić wszystkich miłośników tego złomu zabytkowych orczyków W końcu w miarę sprawnie poszła naprawa i można było zacząć jeździć. Warunki ok, dużo śniegu ostatnio napadało - do tego lekki mróz i słońce Ludzi stopniowo przybywało, ale dało się przeżyć - na szczęście nie musiałem stać w monstrualnej kolejce do kasy pod Golgotą. Po Solisku, Julianach i Golgocie, kolejny punkt programu - przedostać się na Skrzyczne. Ponoć jest droga którą można z Małego Skrzycznego dojechać na Jaworzynę... mi się niestety nie udało w nią trafić, co skończyło się marszem pod górę w pięknych okolicznościach przyrody. Dopiero na Jaworzynie zauważyłem, że trzeba było odbić na stokówkę kawałek dalej. Na Jaworzynie większy tłum, w końcu wygodna kanapa. Jak się okazało otwarte były wszystkie trasy w górnych partiach Skrzycznego, a także zjazd niebieską na sam dół. O dziwo dobre warunki były od początku Kaskady, nawet na ściance było tylko kilka luźnych kamieni, które w niczym nie przeszkadzały... świat się kończy Na Ondraszku za to końcówka paskudna - kamienie, których nie widać i nie ma za bardzo jak ominąć... jeden zgrzyt :/ O FISie nie piszę, bo wiadomo, że niego wyjątkowo dbają. Zjazd na sam dół już z mniejszą ilością śniegu - wystaje co nieco tu i uwdzie, trzeba uważać. Ale tego, że zaliczę dziś całą Kaskadę od góry do dołu, to się nie spodziewałem Po powrocie na stronę SONu (kapitalne widoki z łącznikowej trasy nr 3!), testuję jeszcze trasy do Czyrnej. Rano przy kasie była informacja, że warunki trudne. I takie też są, ale idzie zjechać. Otwarta tylko połowa "2" i końcówka "3", ale sprawdziłem też "1" i Bieńkulę. Na "1" nawet spoko da się zjechać, ale na oficjalne otwarcie nie ma co liczyć. Podobnie z Bieńkulą - śniegu spadło dużo, ale niewystarczająco wobec braku sztucznego, stąd pełno badyli w dolnej części... Na koniec track, gdyby kogoś interesowało: http://snow.traceup....643&vId=1113547 Załączone miniatury
  20. Ja też polecam, super miejscówka z gwarantowanym naturalnym śniegiem Diable Ja tam na dzień dobry wylądowałem w dużej kwaterze jak na klasę "ekonomiczną" i pierwsze, co ujrzałem to panoramiczny obraz na ścianie z wielką piramidą... jak podszedłem bliżej, okazało się że to okno A to zależy jak będzie ze śniegiem. Jak byłem w ostatnim tygodniu kwietnia, to zjazd na resztkach śniegu był praktycznie pod kwaterę na 1600. Innym razem pod koniec marca, można było jeździć zarówno po drugiej stronie (Valle Blanche) jak i zjechać na sam dół na 1300. A w górnych partiach cud, miód i orzeszki - słońce, puch i lekki mróz
  21. faf500

    Francja - Evasion Mont-Blanc

    Nie nie, w Les Karelis - w takiej dziurze na końcu świata w dolinie Maurienne.   Plein Sud może być ciepła, bo tam zawsze słońce mocno ładuje
  22. Trace Snow'a używam. Ma całkiem niezłą bazę ośrodków - tam, gdzie zwykle jeździsz, będziesz miał nawet rozpoznane z nazwy trasy, po których zjeżdżałeś
  23. Moim zdaniem fajna, intensywna jazda jest do ok. 15-17km przewyższenia na dzień. Powyżej zaczyna się już "rąbanka" - wybieranie tylko najbardziej optymalnych wyciągów, ciągłe pilnowanie czasu i piłowanie w kółko jednej trasy. I nie problem w mięśniach potem, tylko w tym, że dzień jest praktycznie "do zapomnienia"
  24. W pełni sezonu przy ładnej pogodzie i urozmaiconych trasach: od otwarcia do zamknięcia z przerwami na sikanie (fizjologii nie oszukasz) i czasem chciałoby się żeby wyciągi chodziły ze 2h dłużej
  25. faf500

    Francja - Evasion Mont-Blanc

    Taka już specyfika wyciągów w kraju na "F". W tych lepszych ośrodkach już wiele tych starych krzeseł nie zostało, w tych gorszych nieco więcej, ale stopniowo i konsekwentnie (na miarę budżetu) wymieniane są na nowe i szybkie. Przy czym "bąbli" rzeczywiście nie stawiają - w całej Francji jest ich raptem kilkanaście. I 1 (słownie: jedna) kanapa podgrzewana, ale uwaga... bez bąbla
×
×
  • Dodaj nową pozycję...