Skocz do zawartości

Mitek

Members
  • Liczba zawartości

    18 224
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    276

Zawartość dodana przez Mitek

  1. Witam W NTN wiel sie pisze, tylko że często nic to nie ma wspólnego z prawdą. Spróbuj gigantke z sezonóe 6/7 długość 180-185 promienie były w okolicy 18-20 metrów a i na kopnym nieźle jechało. Pozdrawiam
  2. Cześć Tak generalnie o to chodzi ale... NW i WN najczęśćiej uzywa się jako definicje rodzaju odciążenia a więc: - NW odciążenie przez wyjście w górę - WN odciążenie prze zejście w dół Za tym ida tez nazwy skętów NW rzadziej WN. Kiedys był NWN czyli nisko wysoko nisko jeżdżony np. cału czas we Włoszech u nas zrezygnowano z ruchu w dól przed samym skrętem ponieważ w prawidlowej fazie sterowania środek ciężkości i tak jest obniżany. Moim zdaniem to nasze rozwiązanie jest naturalniejsze, bardziej eleganckie i ekonomiczniejsze. Nie powinno się mylić NW i WN z obniżaniem i podwyższaniem pozycji w których odciążenie nie nastepuje a wręcz przeciwnie zazwyczaj jest związane z dociążeniem. Pozdrawiam Użytkownik Mitek edytował ten post 06 grudzień 2008 - 19:44
  3. Dokładnie. Wracamy do narmalności i uczenia narciarstwa w sposób uporzadkowany tak jak to poniżej bardzo fajnie ujął Gerius. Zreszta Włosi właściwie nigdy nie poszli tak radykalnie w kirunku skretu cietego i na zajciach nasniegu podkreślali, że w pierwszych dwu blokach (bronze i silver) sladu ciętego sie po prostu nie uzywa i nie uczy. No może pod konic silver. Oczywiście po gold jest u nich jazda sportowa, skrety sytuacyjne itd i tam dopierio zzaczyna się pradziwa zabawa w jazdę na szybkości ale wcześniej czyli w programie trzymaja sie bardzo długo (dłużej niż my) ewolucji slizgowych, pieknie je jeżdżą i czerpia z nich radość. Zaznacza, że zajęcia prowadzili konkretni narciarze (Ja jeździłem z Fiorellą, która miała dośc bogatą liste startów w Pucharz Świata (SL, GS i SG) i naprawdę jak chciał była nie do dogonienia choc wazyła pewnie jakieś 40 kg mniej niż Ja a dla przyjemności cięła pięknym NWN (tak u nas juz tego nawet nie uczą) i dla nikogo nie była klasykiem;). Pozdrawiam
  4. Witam Odkurzam temat jako, że dyskusja dotycząca programu może byc juz niedługo nieaktulna. W tym roku wchodzi a właściwie nieoficjalnie już weszła nowa wersja programu nauczania narciarstwa. Po zmianach, które nastąpiły w programie austriackim a także włoskim również u nas takowe nastepują. Jako, że żmiany moga byc dla wielu zaskakujące opisze pokrótce o co chodzi. Analizując dotychczasowe szkolenie począwszy od podporządkowania programu nauczania 2000, który zakładał podporządkowanie wszystkich elementów jak najszybszemu nauczeniu skretu cietego, stwierdzono generalny spadek wyszkolenia narciarzy ośrednim poziomie jazdy oraz zwiększenie się ilosci kontuzji. Porównując ta sytuację z np. Włochami gdzie nie zmieniono programu w tak drastyczny sposób oraz z Austrią gdzie zmodyfikowano program kuchlerowski wprowadzając duży nacisk na elementy slizgowe w poczatkowym i średnim etapie nauczania - nasz nowy program róznięz będzie szedł tą drogą. Podobnie jak w programie włoskim gdzie rozróżniamy trzy poziomy nauczania: bronze (ewolucje kątowe, narty prowaddzone slizgowo), silver (ewolucje równoległe narty prowadzone slizgowo) gold (ewloucje równoległe, narty prowadzone sladem ciętym oraz smigi) równiez w naszym nowym programie będą niejako trzy bloki szkoleniowe: ewolucje kątowe, slad slizgowy, rotacja ewolucje równoległe ślad slizgowy/ cięty, rotacja ewolucje równoległe ślad cięty Rezygnuje sie zdecydowanie z prób ustawiania narciarza na krawędzi w pierwszym bloku (nowe łuki płużne bez wkładania biodra oparte jedynie na nacisku na naogę zewnetrzną i rotacyjnym impulsie skrętnym) powrót do skrętu z pługu, półpługu wykonywanych z fazą sterowania w postaci ześlizgu zaokrąglonego. W drugim bloku pwrót do klasycznego NW z pazą sterowania mieszaną z przewagą śladu slizgowego. W trzecim bloku: rezygancja ze sztucznego podziału na smig bazowy i smig. Wprowadzenia krótkiego skretu cietego (odpowiednik przedłuzonego smigu) Zmiany oparte na doświadczeniach austriackich a szeroko dyskutowane na zajęciach na sniegu oraz seminaryjnych z włochami, z którymi Sitn wspólpracuje od dawna są ewidentym sygnałem powrotu narmalności w nauczaniu narciarstwa. Wyeliminowanie całkowite śladu cietego w poczatkowym etapie nauczania oraz powtórne wprowadzenie ześlizgu, żeślizgu zokrąglonego i śladu śligowego w fazie sterowania skretem ma słuzyć wyrobieniu u uczonych lepszego czucia narty/krawędzi, spowodować powrót do naturalnych (przez pewnie czas uważanych za błędne) zachowań jak wrzucanie nart w ześlizg czy prowadzenie nart sladem slizgowym. Jednocześnie stawia się duzy nacisk na naturalnośc pozycji i ruchów narciarza, opanowanie świadomego przechodzenia ześladu slizgowego w ciety i odwrotnie. Myąle, że zmiany te oraz nieco zmodyfikowana metodyka nauczania pozwolą (jeżeli tylko instruktorzy będą się do niej stoaować) na lepsze wyszkolenia młodych adeptów narciarstwa i podniesienie bezpieczeństwa na stokach. POzdrawiam
  5. Witam Fajny pomysł LOBO - gratulacje. Ja nie zauważyłem momentu przejścia. Ze skrętem cietym mam do czynienia praktycznie od pierwszej połowy lat 90. Za pierwsze narty taliowane tzn takie na których nauczyłem sie zostawiać typowe dwie kreski mogę chyba uznać Rossignole Dualtec 198 cm, też całkiem niezły promień ale po drodze jeździłem po dzień, dwa na tylu róznych nartach, że nie jestem w stanie powiedzieć które były tymi pierwszymi taliowanymi. Może Salomon s3100 Pr8 długości chyba 210 cm, były lekko taliowane, znakomita narta dało sie pojechać naprawdę wszystko i wszędzie. Teraz popatrzyłem że pytanie jest o "carvery" a to co przytoczyłem to nawet nie "półcarvery" tylko raczej ćwierć... ale zawsze:) Pozdrawiam Użytkownik Mitek edytował ten post 04 grudzień 2008 - 13:43
  6. Mitek

    Nauka jazdy dzieci

    Witam Mimo wszystko uważam, że chociażby z psychologicznego punktu widzenia nie jest to dobre. Czy Ty jak napotykasz trudny odcinek to czekasz żeby ktoś Cie przeniósł? Dążymy do wychowania, jak najszybciej młodego samodzielnego i świadomego narciarza a prze-noszenie/wożenie przez trudne miejsca powoduje: - brak zaufania do swoich umiejetności - utwierdzenie w świadomości że zawsze jest ktos kto się zaopiekuje pomoże przeniesie czyli brak poczucia samodzielności i odpowiedzialności. Ja bym: - lepiej dobierał stok - pozwalał na kontrolowane próby jazdy w terenie trudnym (tu jest jeszcze pytanie czy teren jest trudny dla nas czy dla dziecka czy dla obojga ?) nawet zakończone wywrotką. Podjecie próby juz samo w sobie ma wielkie znaczenie dla dziecka a zapewniam, że po dobrym pokazie i paru próbach mały narciarz zjedzie po wszystkim. Pamietajcie
  7. Witam Jadę jak tylko będzie okazja a Rybelek - czyli Moja żona film nakręci. Chyba, że do spotkania jakiegs dojdzie. Jeżeli nie wcześniej to w marcu na Hochkarze napewno, pośród forumowej braci. Pozdrawiam Mitek
  8. Cześć Dziadki odebrałem sympatycznie raczej. W pomysł wchodzę, tylko trzeba zdibyc biegówki ze starymi wiązaniami i butami bo naowe to juz maja takie prowadnice i jest łatwiej. Zabawa będzie tym lepsza, żę nigdy na biegówkach nie jeździłem ale w imie dobrej zabawy i wo bronie idei nawet poobijac się mozna:D. Takie niewinne pytanie a jaki fajny temat wyszedł. Barwo Tomek, że dałeś radę nas znieść. Pozdrawiam Mitek
  9. Cześć Narty są bardzo rózne, jednemu odpowiada to innemu tamto, jedno natomiast jest pewne: ześlizg to - jak sam zresztą poniżej piszesz jedna z podstawowych ewolucji narciarskich i naprawdę niezalezy od rodzaju narty czy nawet jej przygotowania. To automat nawet na narcie nieprzygotowanej i nieposmarowanej - dlatego piszę o technice. No właśnie. Widzisz problem jest inny. Na jednych nartach jak sam zauważyłeś: "Ci się udaje" a na innych nieudaje czyli nie wiesz jaki jest mechanizm zeslizgu i osiągasz go w sposób niekontrolowany a więc technika, prawda. Smarowanie, tunning itd to tylko dodatki podstawa to umiejetność zaufaj. Czy Ja w któryms momencie sugerowałem wyższośc skrętu cietego nad slizgowym? Oba należy umieć ćwiczyc i jak ktos jeden deprecjonuje to sam stawia sobie laurkę nieznającego się na rzeczy - to koresponduje z dalszą częścią Twojego postu, z którą absolutnie się zgadzam. Kawałka o kilogramach nie rozumiem za bardzo. Analogie znajduje bo zdarza Mi się jeździc z plecakiem - rekord to było chyba 40 kg + drugie narty:). Jeziesię tak samo tylko więcej siły to kosztuje. Pozdrawiam i usmiech posyłam a także przyjeności na nartach zyczę. Mitek
  10. Witam Wybacz Tomku - umiem czytać dość dobrze i stąd Moja opinia. Boląca - trudno. Pozdrawiam serdecznie Mitek
  11. Witam Dodajmy sam dół tej trasy. PoZdrawiam
  12. Witam Trudności z ześlizgiem - poprawic technikę niestety, reszta to zaniedbywalne detale. Pozdrawiam
  13. Witam W tej chwili praktrycznie w kazdym szanującym sie rejonie narciarskim jest oswietlona trasa. Trzeba dokładnie sprawdzić w jakie dni tygodnia i w jakich godzinach jest otwierana i jechac jak tylko jest mozliwośc. Trasy na wieczór są zawsze przygotowywane po dziennej jeździe więc jest mozliwośc zażycia sztruksiku dwa razy a na dodatek zazwyczaj mało ludzi. Zobacz jeszcze traske w Pozza di Fassa, Obereggen czy Pecol w rejonie Civetty. Pozdrawiam
  14. Mitek

    co z tym tułowiem???

    Witam Z całym szacunkiem ale nie sądzę żeby kolega pytał o jazdę sportowa czy niszową. W wiekszości wypadków jazdy amatorskiej tułów powinien znajdowac się miedzy nartami z linią barków zwrócona w kierunku jazdy. W skrętach na wiekszej szybkości tułów wychodzi poza narty a głębokośc tego wyjścia zależna jest od siły odsrodkowej (szybkości jazdy, promienia sketu itd.) Pozdrawiam
  15. Witam No własnie w tych sprawach to umiemy sie sprężyć, szkoda , że tylko w tych. Pozdrawiam
  16. Witam OK Masz rację. Taktyka możę tak jakoś zoobowiązuje ale nie brzmi fajnie. Sztuka zoobowiązuje bardziej - bo sztuka to działanie z sercem. Dzieki skimen. Mitek Choć odnosząc sie do postu porzedniego sztuka wojenna takżę jest istniejącym bytem ale , że ludzi się nia parających za niegodnych uważam a i sama nazwa dziwnie brzmi.......... sztuka zabijania??? Niech sztuka przyjemnością będzie - przynajmniej dla nas - choć to powinna być norma. Sztuka niedostepną może sie wydać??! Użytkownik Mitek edytował ten post 22 listopad 2008 - 01:21
  17. Witam I jesteś kochana i takich nam trzeba więcej. Pamietaj jednak,że nawet małe dzieci często narciarsko nie są już dziećmi. Sam znam parę maluchów (przedszkole) które jeżdżą na własnym karnecie i narciarsko są po prostu dorosłe. Większość zachowań o których piszecie jest dla nich normą podświadomą - bo nigdy nie jeździły inaczej. Zwożą dorosłym sprzet, pomgają wpinac narty i jeżdżą z głową - taktycznie i bezpiecznie - bo inaczej nie potrafią. To narciarsko niesą maluszki tylko często bardziej doświdczenie narciarze niż My. Pamietajcie o tym, narciarstwo to aktywnośc specjalistyczna i to żę ktos jest dorosły i mu się wydaje nic tu nie znaczy - liczy sie doświadczenie. Ufajmy naszym dzieciom i szkólmy je od razu na świadomych narciarzy a nie na takich dla których rekordem jest zjechanie bez upadku. Dzieci stać na wiele więcej tylko trzeba im to umożliwić. Temat z założenia miał byc prosty i poradniczy ale może być dyskusyjnym również. Dzięki Mitek Witam I to jest własnie najgorsze. Ludzie nie akceptują tego, że mogą zrobic błąd. Tego typu sytuacje zdarzają się nawet w grupach instruktorskich. Pamietajcie błąd może zrobić każdy i im lepiej jeździmy tym bardziej jesteśmy zoobowiązani do bezpiecznych i będących przykładem dla innych zachowań. Pozdrawiam Użytkownik Mitek edytował ten post 22 listopad 2008 - 01:14
  18. Mitek

    Dziecko na stoku

    Witam Zgadza się ale myslę, że może miec to związek z tym kim jest rodzic, czy w tym wypadku jak jeździ. Ty uczysz jeździć więc wiesż co robisz że swoim dzieckiem od poczatku do końca, wcześniej je indoktrynujesz w tej dziedzinie, narciarstwo jest dla niego nieuchronne, wtedy dziecko Ci ufa bezgranicznie bo wie że wiesz co robisz. Jak wiemy doskonale rzadko tak bywa a czasami próbują uczyć rodzice którzy nie umieją uczyć a do tego np. jeszcze nie umieją jeździć. Zgadza sie w100%. Wiek nie ma nic do rzeczy, liczą sie indywidualne predyspozycje. Choć przy bardzo młodych dzieciach to musi byc praca 1 na 1 raczej. Pozdrawiam
  19. Witam Jasne, jak się umie to na wszystkim się da. Sam pierwszych nieśmiałych prób dokonywałem na gigantkach Rossignola 198 cm. Gdzięś chyba nawet mam filmy z tych zabaw. Pozdrawiam
  20. witam Miałem okazje jeździc na Lacroix robionych na zamówienie. Narta jak narta nic specjalnego natomiast była o połowę lżejsza od porównywalnych. Pozdrawiam
  21. Witam Ja zawsze szukam kibelka z taką kamienną lub betonową podmurówką. Dwa trzy kopnięcia i snieg wypada. A jak nie ma podmurówki to staje na pietach i obijam o sienbie butki - zawsze skutkuje. Pozdrawiam
  22. Witam Oczywiście mozna tak zrobić ale: - musisz dobrać w sklepie dokładnie ten model buta który chcesz kupić - nie dotyczy to butów używanych Pozdrawiam
  23. Witam Nie dziwię Ci się Fredi bo żeby Cie tak wybiło to trzeba mieć za krótkie narty. Na 165 cm nigdy mi sie to nie zdarzyło ale jak wziąłem 155 cm zony to zabrakło w jednym momencie tego kawałka z tyłu przy wjeździe na strome i byłolądowanie na pleckach + efektowny suw plecowo-brzuszno-boczny do końca stoku, narty oczywiście profesjonalnie w powietrzu żeby nogi nie urwało bo prędkośc niezła była. Żałuję, że nikt tego nie nakręcił. Byłby to nietpliwie kandydat do filmu roku w kategorii upadki:D Pozdrawiam
  24. Witam Gdyby pozwolilisię chociaż troche poprowadzic instruktorowi to myslę, że postęp byłby szyszy niż na nartach niższej klasy. Ale to zazwyczaj są ci którzy piszą: "Jeżdżę na nartach dwa sezony, poziom 8 no może 8,5" i są juz ponad instruktora - dlatego sie ocfają bo myslą że juz sie nauczyli a nauczyc sie nie mozna tak do końca nigdy. Pozdrawiam
  25. Witam Oczywiście opinie możemy wygłaszac jakie tylko chcemy i jak są różne to się spieramy na argumenty. Pozwolę sobie tylko zaznaczyć, że uczę jeźzić dzieci odkąd zrobiłem Pomocnika i tych przypadków jest sporo wiięc opieram sie raczej na przekrojowej statystyce a nie przypadkach jednostkowych. To jak jeździmy i na czym z punktu widzenia tematu nie ma znaczenia. Piszę o sytaucji na dzień dzisiejszy a nie przeszłej czy przyszłej. Dlatego jak zauważyłeś jednym z moich argumentów jest sprawa wagi narty. Co więcej narty juniorskie mają nieco inną konstrukcję a w związku z tym przełożenie waga dlugość jest zupełnie inne niż u dorosłych. Pytaniem podstawowym wydaje się czy celem jest - "jak naszybsze nauczenie" czy "jak najlepsze" Nie zawsze droga najszysza jest najlepszą. Po co uczyć dzieci liczyc najszybciej bedzie kupic kalkulator. Moim zdaniem nie podałeś żadnego argumentu uwzględniającego mozliwości dzieci i to co na nartach robia poza - " na krótkiej szybciej" - który zresztą nie zawsze jest prawdziwy np. jak spadnie troche świeżego sniegu i na krótkiej nartce dzieci będą się zakopywac ale to juz pomińmy. Jestem na dyskusje otwarty ale z poparciem argumentacji a nie przekonania. Gdzieś w temacie o nauce dzieci wkleiłem filmy z moim synkiem. Bardzo dobrze obrazują co dzieje się z nartami podczas jazdy i widać, że na dłużeszej byłoby pewniej istabilniej ze względów o których pisałem w poście powyżej. Jak znajdę to wkleję. Pozdrawiam Użytkownik Mitek edytował ten post 14 listopad 2008 - 17:32
×
×
  • Dodaj nową pozycję...