-
Liczba zawartości
17 571 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
266
Zawartość dodana przez Mitek
-
Cześć Do dwóch poprzednich postów. Marietta: Pierwsze pytanie: Czy masz własne dzieci? Drugie stwierdzenie: Nie zgodzę się z Tobą a właściwie nie zgodzę się z podejściem. Pracowałem z dziecmi na nartach przez ostatnie 15-17 lat i wiek około 5 lat to jest norma do samodzielnej jazdy. Ktoś kto próbuje na dziecku do 8-9 roku zycia (statystycznie) opierać skutecznośc zajęc i szkolenia na podstawie przyjęcia odpowiedniej dla dorosłego postawy w sensie wyważenia nie rozumie problemu. Dla dzieci naturalnym jest wyważenie z większym lub mniejszym odchyleniem i próba korygowania tego jest wynikiem niezrozumienia problemu. Nie wiem czy widziałaś jak wygląda szkolenie w krajach alpejskich ale - skoro interesujesz się tematem to polecam zadbać o stypendium. Dla byłej zawodniczki i instrusktorki ze specjalistycznym wykształceniem nie powinno byc problemu. Dzieci działaja na nartach intuicyjnie i nie pozwolą sobie zrobić krzywdy - chyba że instruktor/trener nie pojmuje tematu. W wieku do 7 lat 1 dziecko na 1000 przyjmie prawidłową dla dorosłego postawę na nartach ale najprawdopodobniej nie utrzyma jej w jeździe właśnie ze względów o których piszesz. Natomiast wniosek, ze z tego powodu nie nalezy takich dzieci na nartach uczyć jeździć jest pozbawiony podstaw. To jest właśnie okres zabawy na nartach i - możesz mi wierzyć lub nie - większośc dzieci (o ile jest dobrze prowadzona) w okresie od 3-4 do7 roku zycia jest w stanie opanowac jazdę na nartach w stopniu poawlającym zjechać każdą przygotowana trasa bez żadnego uszczerbku dla czegokolwiek. Poobserwuj dzieci na podwórku w trakcie instensywnej zabawy byc może zauważysz jakie wtedy idą przeciążenia na stawy - jak często te stawy ulegają skręceniom czy też miniurazom po których nie zostaje nawet ślad. Przy tego typu niekontrolowanej działalności ( skoki z wysokości, walka w trakcie gry, jazda na rowerze, rolkach, łyżwach itd.) masz do czynienia z (wydawałoby się) bardzo duzymi przeciążeniami, które jakoś nie mają wpływu na rozwój układu ruchowego. Polecam wycieczkę do pierwszego lepszego przedszkola. Pozdrawiam Niko Nie polecałbym ( w nauce 1-1) metody jakiegokolwiek połączenia z dzieckiem (uprząż, sznureczki (choć w sensie przekazu ruchu to super pomysł) trzymanie za ręce, kijki, itd.) Zawsze będą przekłamania. Myslę, że tradycyjne trzymanine za dzioby i sterowanie nartami z minimalnym komenatrzem jest jednak lepsze. Pozwala zachowac bezpośredni kontakt z uczniem choć - będąc przed nim ograniczamy jego percepcje stoku. Pamiętajmy, że przy nauce dzieci technika - w sensie przytoczonym przez Mariette - nie ma praktycznie większego znacznia. Uczywmy dzieci raczej taktyki poruszania się na nartach - doboru toru jazdy, jazdy skrętem łączonym, rytmu, regulacji prędkości ale technika pozostaje jakoby z boku bo dziecko i tak nie pojmie niuansów - opracuje własną. Ważne żeby ten młody narciarz umiał się po stoku poruszać bezpiecznie i świadomie. W wieku 4-5 lat dziecom jeżdżącym można zaproponować zawody jako formę zabawy. W wieku 7 -8 lat już jako formę rywalizacji. w wieku 9-10 lat to juz zazwyczaj zawodnicy. Pozdro
-
Cześć Jasne nic na siłę. Pytałem bo opisywałeś juz postępy Kuby i zapamietałem go jako jeżdżącego dośc swobodnie. Przeskoki o 20 a nawet 30 cm dla dzieckajeżdżącego nie są problemem a dłuższa narta jest wbrew pozorom (przy opanowaniu podstaw techniki jazdy) zdecydowanie łatwiejsza i wymagająca mniej zaanagażowania w jazdę niż krótka. Zazwyczaj stosowałem sugestię, że jak dziecko jeździ mozna spokojnie kupowac narty do wzrostu i nie ma problemów adaptacyjnych. Sukcesów Kubie i Dziadkom Pozdro
-
Cześć Ale z tego co pamietam to Kuba już jeżdżący jest Ile ma lat Gieniu przypomnij? Adaptacja w tym wieku to moment. Pozdro Cześć [quote name='marietta']Dzieci bywają różne ;-), aleosobiście uważam, że 3,4 latek na nartkach to krzywda dla dziecka, obciążenie stawów kolanowych, które nie są jeszcze prawidłowo wykształcone. Jedyne zabawy dla takich dzieci, to ciągnięcie przez rodziców malucha po płaskim! Owszem miło popatrzeć na bomble, które suną po stoku, ale potem przykro patrzeć jakie są tego konsekwencje. ;-( Fizjologia człowieka powinna wygrać z marzeniami rodziców. Uważam, żeoptymalny wiek pierwszych narciarskich kroków to 6,7 lat. Wcześniejszy wiek to owszem tyko zabawa! Długi proces oswajania dziecka z "wydłużeniem stóp" ;-) oraz przygotowanie mięśni do narciarstwa! Bo potem patrzymy na dzieci które jeżdżą na tyłach i denerwujemy się! A tego nie zmienimy, bo taka jest fizjologia! Mięśnie są zbyt słabe by utrzymać prawidłową pozycję. Teraz łatwo wyobrazić sobie jak wielkim obciążeniom i próba poddawane są kolana!! [quote name='ssanchez']Po 2. Początki narciarstwa u 3-4-5 latków nie powinny nazywać się nauką a raczej zabawą w narciarstwo lub przedszkolem narciarskim. Podczas takiej zabawy czy przedszkola to dzieci muszą określać co chcą robić a czego nie, a rolą instruktora jest wymyślenia takich zabaw które oprócz zaciekawienia młodych adeptów będą jeszcze rozwijały jego zdolności narciarskie.QUOTE][/QUOTE] Not o się ma nijak do praktyki te 6-7 lat. Nie zgadzam się, że obciążenia są duże i że ma to jakieś reperkusje w późniejszym życiu, przynajmniej na podstawie dzieci, które znam, wiem kiedy zaczynały w jaki sposób itd. Pozdr Użytkownik Mitek edytował ten post 13 grudzień 2010 - 17:58
-
Gratka dla Krytykantów czyli amator na tykach ;)
Mitek odpowiedział Spiochu → na temat → Nauka jazdy
Cześć Dzieki za filmiki Śpiochu. W przeciwieństwie do cześci kolegów uważam, że to jest całkiem niezłe. Oglądałem sobie slalom na zaliczenie na obozie instruktorskim pare razy i wierz mi, że to co robili było w porównaniu z Twoją jazdą żałosne.:). Oczywiście nie mówię o tej części jazdących, która miała taką czy inna przeszłośc sportową tylko o tych, którzy jechali slalom pare razy tak jak mniemam Ty. Oczywiście mozna dynamiczniej, szybciej i bardziej stylowo tylko, że nie od razu se da. Fajne jest natomiast, że się chce i za to nie tylo piątka ale i szóstak sie należy. Co do samej jazdy: - lekkie odchylenie jest widoczne i odpowiedzialne za większość braków przejazdu. Również mam tendencje do jazdy w lekkim odchylenii i wiem, że tak powiem z autopsji, że tak jest. - myslę - tak to przynajmniej wygląda, że zbyt dużą wage przykładasz do zbicia tyczki zapominajć o prawidłowym torze jazdy, pisał o tym Niko. Wygląda to troche tak jakbys momemtami siegał do zbicia co powoduje zaburzenie równowagi i spóźnienie. Osobiście przypilnował bym jechania z rekami zecydowanie z przodu i nie dopuszczanie do ich zostawiania (odruch odgarniania) co pociągnie za soba sylwetkę, uczyni ja bardziej zwartą, środek cięzkości przesunie bardziej do przodu. Myslę, że niezłym pomysłem jest potrenowanie na małych tyczkach co pozwala pilnować toru - w moim wypadku to pracowało. Spróbowałbym tez na poczatek mniej podkreconych i bardziej rytmicznych ustawień - będzie troche szybciej ale tez pozwoli na pełniejsza kontrole toru jazdy. Takie małe sugestie, co myslisz?? Pozdro -
Cześć Robert i ta rozpięta kurtka - po prostu piękne. Pozdrawiam
-
Cześć Jak ktos nie ma nic do powiedzniea na temat techniki jazdy to czepia się czego może. Spoko Robercie. Pozdro Cześc Uzupełniając linki Gienka jest jeszcze mój ulubiony demonstrator: Pozdro Użytkownik Mitek edytował ten post 17 listopad 2010 - 12:05
-
Cześć To stwierdzenie wydaje mi się kluczowe. Miękkośc i swobodę w jeździe mozna uzyskać dopiero wtedy kiedy mamy uczucie pewności i panowania nad sytuacją. Kluczowym jest tu więc absolutna pewność i swoboda w jeździe smigiem w każych warunkach na płaskim stoku. Musimy więc umięc dowolnie zagęszczać rytm, wydłużąć lub skaracać skręty, umieć kontrolować szerokość toru jazdy oraz mieć swidomość przejścia ze śladu cietgo w ślizgowy i odwrotnie. Jeżeli nie dysponujemy bardzo dobrym smigiem nie powalczymy na muldach. Mozna nawet uznać, że jest to dobry test na smig. Przejazd Roberta nie jest przeciez idealny (miałeś lepszy ten wiesz ) ale widać, że dzieki sprawności, szybkim nogom oraz wyczuciu terenu wychodzi z opresji i pięknie stabilizuje jazdę wykorzystując teren. Pozdrowienia i do zobaczenia
-
Cześć Niestety świadomość braku własnych umiejętności przychodzi z doświadczeniem. Zresztą samoocena to bardzo trudna sztuka i zazwyczaj robmy tu błędy w góre lub w dół. Te pierwsze mężczyźni, zwłaszcza młodzi, te drugie zwłaszcza dorosłe kobiety i narciarze doświadczeni. Powinniśmy sobie zdawać sprawę z tych błędów w ocenie i brac je pod uwagę ale nie mieć o nie pretensji bo nie wynikają ze złej woli tylko z braku doświadczenia. Człowiek, który przejeździł na nartach dwa czy trzy sezony po parenaście dni spotkał się tak naprawdę z bardzo niewielkim wycinkiem możliwych do napotkania na nartach sytuacji. Zmiennych jest tak wiele że często bardzo doświdczeni narciarze, instruktorzy popełniają błędy. Pozdrawiam
-
Cześć Właśnie i jak najmniej elektroniki w samochodzie jak ma być używany w cięzkich warunkach. Pozdro
-
Cześć Widać nie do końca przyglądałeś sie czego uczą we Włoszech oraz nie do końca przenanalizowałeś wszystkie polskie programy od 1995 roku. W informatorze nie ma wiele o technice więc z czego śmialiście się do łez? Pozdro
-
Cześc A co ma wspólnego zdobywanie uprawnień instruktorskich z narciarstwem wyczynowym??? Pozdro
-
Cześć Tan artykuł to nie tylko indywidualne przemyslenia Marcina ale wynik szerszej debaty w śodowisku instruktorskim toczącej się od co najmniej dwóch lat. Mnie więcej koło 2000 roku przejęto idiotyczne założenie o konieczności jechania w sposób ciety wszystkiego co się da (mój ulubbiony przykład to cięte łuki płuzne, które poprawnie umiał jeździć tylko Mietek Berezik) tak teraz cięzko sobie z tym poradzić choć wiadomo, że trzeba. Bardzo słusznie zreszta Marcin zauważa, że Włosi prezentują i jeżdżą na nartach normalnych, nartę solidnie taliowaną zastawiając dla poczatkujących i na zawody. Wieleikrotnie pisałem również o tym ,że narciarza z Polski natychmiast można poznac za granicą nawet nie musi jechać - wystarczy spojrzeć na dobór sprzętu. Pozdro Użytkownik Mitek edytował ten post 06 listopad 2010 - 17:01
-
Cześć Nigdzie poza informacją o tym konkretnym krynickim kursie nie ma takiego zalecenia. Wydaje się ono zgodne z ideą obecnego programu i wogóle programów europejskich. Sami wiecie dlaczego. Fischer SL 160cm dokładnie na tych zdjęciach. Pozdro
-
Cześć Kuchler - ales poszedł. Chłopie chodzi o nauke jazdy na nartach, uniwersalny program a nie dewiacyjne wizje austyjackiego Kaszpirowskiego - odpuśc albo znajdź się na czasie!! Pozdro
-
Nowa ustawa o sporcie - rozwiązanie konfliktu Instruktor rekreacji, instruktor PZN :)
Mitek odpowiedział eqiupe → na temat → Nauka jazdy
Cześć Co Ty z tym dojeniem bracie. W PGRze pracowałeś czy co?? Wiesz na co sa spożytkowane skłądki i co w ich ramach Sitn zapewnia? A na postawione wyżej pytania odpowiedź znajdziesz w informatorze na ten rok. Pozdro Pozdro Użytkownik Mitek edytował ten post 29 październik 2010 - 11:18 -
Cześć Masz rację, że jest to sprawa wysoce indywidualna ale co do podanych przez Ciebie granic to statystycznie wiek pomiędzy 3 a 4 lata wypada optymalnie. Pomiędzy 4-5 lat nauka idzie już bardzo szybko a dobrze prowadzone pięciolatki to juz pełnoprawni narciarze umiejący jeździć skretm ciętym i smigiem. Również granica 3 lat wcale nie jest sztywna. Częste są przypadki jeżdżących na nartach 2,5 latków a 3 latek samodzilenie jeżdżący skretem łączonym nie nalezy do rzadkości. 4 lata to częsta granica poniżej której instruktorzy niechetnie przyjmują dzieci do nauki a juz napewno do nauki grupowej. Postepowanie takie nie jest jednak regułą. Pozdrawiam
-
Zależność miedzy nartami a butami ?
Mitek odpowiedział Buc → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Cześć Zgadzam się z Jankiem, że taki but może być z powodzeniem użyty dla początkujących a zdanie: "od zawsze wyznaje zasade, ze "buty dla poczatkujacych" to wymowka dla produkcji butow-chlamow, albo dla ludzi, ktorzy raz dwa pojezdza i koniec." to jakby mi z ust wyjął. Pozdro -
Zależność miedzy nartami a butami ?
Mitek odpowiedział Buc → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Cześć No to sorry - uznałem, że to Twoje zdanie. Jak widac myslimy podobnie. Flex ma jedynie wartośc informcyjna a konretów nabiera dopiero w połączeniu z kirzącym but narciarzem. Pozdro -
Zależność miedzy nartami a butami ?
Mitek odpowiedział Buc → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Cześć Juz było ale widzę, że jakoś nie za bardzo dociera do Szanownych Państwa. Flex ma charakter informacyjny i nie jest obiektywnym miernikiem czegokolwiek poza sugest, że dany but jest sztywniejszy a inny mniej. Podobnie sprawa ma się z odczuciami. Przykład że flex 100 to kapeć lub nie kapeć jest Hesiu zły. Dla jednego to kapeć a dla drugiego to będzie bardzo twardy but, co więcej moga to byc osoby o podobnych umiejetnościach, wadze, wzroście itd. Pamietajmywięc o tym że flex jest bardzo względny i to jedynie wskażówka a nie sztywny wskaźnik. Pozdro -
Zależność miedzy nartami a butami ?
Mitek odpowiedział Buc → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Cześć Narty nie mają znaczenia podstawa to buty. Kupoewanie butó do nart nie ma sensu ani jakiekolwiek sugerowanie się twardością, jakością,modelem nart przy doborze butów. Dobry narciarz kupi dobre buty na zasadzie najtwardsze wygodne - choc to nie musi być reguła. Porównanie z kiedrowcą takie sobie - przeciez narciarz to kierowca, buty to zawias a narty to gumy - prawda. Pozdro -
Cześc Już pisałem Szymek żebyś się nie przejmował. Większośc ludzi uprawiających czynnie sport ma podobne lub inne drobne uszkodzenia kolan. Ortopeda oczywiście tak ale myslenie o eleiminacji ze sportu nie przystoi gościowi takiemu jak Ty. Trzymaj się i do zobaczenia na zawodach. Pozdro
-
Cześć Przeciez sie wygłupiam.:).Tak sie składa że w Fiemme byłem co najmniej kilkanaście razy na przestrzeni ostatnich 15 lat i na przykład dopiero dwa lata temu udało mi się zaliczyc niebieską z Alpe Cermis (ta nie naśnieżaną). Po prostu przekaz, że sie Fije nie najeździ na 110 km tras czy ile tam jest do dyspozycji jest troche smieszny - tym bardziej że włoskie warunki zna. Alpe Cermis w żadnym wypadku bym nie odpuszczał bo zjazd z góry na sam dół w godzinach porannych gdy nie jest wyjeżdżona to jest to. Poza tym widok z góry jest jednym z lepszych. Lusia jest świetna dla poczatkującyh a jak chcesz sobie spokojnie pojechac długi odcinek to tez jest przyjemnie tylko ludzi sporo. Jak się znudzi to wtedy w rejon Moeny gdzie trasy zadowola każdego i jest pusto. Z Latemar poleciłbym Obereggen (oczywiście nocą i oczywiście z jednym zjazdem na sankach - namówcie organizatora niech puści autokar przez Pietralbe) no i najpiekniejszy orczyk świata wyprowadzający na nanjwyższy punkt dostepny w rejonie z kapitalnym pustym szerokim stokiem do długiegi skretu. Porównanie Fiemme i Sole jest bez sensu z mojego punktu widzenia bo w każdym z tych rejonów możesz znaleźć ciekawe miejsca. Jeżeli komus mało to bierze w dolomitach superski a w sole skiramę i wtedy ma do dyspozycji wszystko. Zasada w obu rejonach jest identyczna. Pozdrawiam serdecznie
-
Cześć Próbujcie innych rejonów. W Fiemme nie pojeździcie - po prostu nie ma gdzie. Te 110 km tras to nic dla wytrawnych narciarzy - jeden góra dwa dni - a natłok niebieskich, na których czasami trzeba się odepchnąć kijami po prostu zniszczy Wasz pobyt. Problem w tym, że jak ten rejon jest za mały to ciężko coś wyszukać w zamian ale próbujcie. Pozdrowienia
-
Cześć To są wyniki mojego rezonansu wykonanego ponad 13 lat temu. Przez ten cały czas jeżdżę na nartach i uprawiam inne sporty. Do zobaczenia na stoku Szymku. Pozdro Załączone miniatury
-
Cześć No więc juz Ci napisałem żebyś nie pieprzył Szymek!!! POzdro
