Spiochu
Members-
Liczba zawartości
4 925 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
46
Zawartość dodana przez Spiochu
-
Serwis Okolice Bielska, ewentualnie Wisła.
Spiochu odpowiedział Spiochu → na temat → Serwis i konserwacja sprzętu
W tym sezonie dobra opcja byl serwis w Wisle przy rondzie. Ostrzyli na maszynie ale na zadany kat i bardzo dobrze. Cena i czas oczekiwania tez nie do przebicia. Ziomka z Rybnika nie polecam. ( nie wiem czy to ten sam ) Strukture zrobil mi byle jak. Narty wrocily obite i ukradl mi rzepy. -
Pytanie do posiadaczy akcji TMR. Czy w ostatnim roku były jakieś ważne dla kursu wydarzenia (Np. splity, obniżenia/podwyższenia kapitału, duże zmiany dywidendy, nowe emisje itd? ) Widzę że aktualnie ceny akcji spadają i chciałbym wiedzieć czy to tylko ogólny trend czy jeszcze coś o tym decydowało.
-
Nie żaden populizm tylko rachunek prawdopodobieństwa. Jaki procent ludzi chodzących na ściankę z niej nie wraca a jaki nie wraca z K2? Zapewne tak z tym że większość rozwoju zawdzięczamy prowadzeniu wojen. Jaka jest różnica między amatorem a zawodowcem? Przecież obaj robią to samo, ryzykują dla sprawdzenia własnych granic i/lub poklasku u innych. W innym miejscu są tylko te granice. Dawniej zresztą dzisiejszy amator (Np. wchodzący na Everest drogą normalną czy startujący w biegu na 100km byłby zawodowcem. Chodzi tylko o kasę od sponsorów? A jak ktoś pojedzie na K2 z własnych oszczędności to będzie amatorem czy nie?
-
Nikt normalny nie chodził po górach z plecakiem 70-80kg no chyba że "nosice" w Tatrach Słowackich. Jeśli zwykle targasz 20-30kg to niespecjalnie skorzystałeś z postępu. Wg zaleceń Zaruskiego (lata 20-te) plecak na narciarską wyrypę powinien ważyć 16kg co wtedy komentowano, że chyba kamienie do niego wkłada. Jeśli chodzi o Himalaje to w latach 70-80-tych też starano się minimalizować wagę. Odzież puchowa była podobna jak teraz a widziałem Np. plecak wyprawowy z tamtych czasów o wadze ok 200-300g pojemność 60l. Był to co prawda worek ortalionowy z szelkami ale podobno dał radę na kilku wyprawach. A na czym? Bakalie, czekolada czy kabanosy to standard podobnie teraz jak i kilkadziesiąt lat temu. Z racji liofilizowanych obiadów i plastikowych opakowań jest trochę lżej i wygodniej ale wielkiej rewolucji nie ma. Być może zwiększył się poziom wiedzy, że wcinanie tłuszczu zwiększa zapotrzebowanie na tlen ale i tak nikt nie je samych żelów energetycznych. Nie prawda. Bez dobrej wcześniejszej aklimatyzacji nie ma mowy o rekordowym wejściu. Kiedyś były takie próby oszukania aklimatyzacji ale to już nie te czasy. Narażenie na załamanie pogody jest mniejsze z racji czasu trwania akcji. Możliwości akcji ratunkowej podobne co normalnie w Himalajach czyli prawie żadne.
-
Nie byłem na K2 ani nawet u podnóża, wiec ciężko coś powiedzieć. Z tego co widać na filmikach, zjazd na nartach jest teoretycznie możliwy ale prawdopodobnie znajdą się krótkie fragmenty lodowe/skalne po których zjechać się nie da. Nie sadzę by ktoś wpadł na pomysł skakania ze skał a jeśli tak to raczej na dół w całości nie wróci często jednak da się obejść/objechać przeszkody ale możliwości zjazdu widać dopiero z bliska. Nie ma sensu wspominać, że przy tym ciśnieniu to nawet zjazd Golgotą w Szczyrku byłby dużym wyzwaniem. Z własnej praktyki wiem jedynie, że dopiero poniżej 6000m da się w miarę normalnie jeździć. Wyżej, każdy skręt nawet w łatwym terenie to męka.
-
Pomysł nie jest nowy i nie trudno na niego wpaść. Kilka osób już zresztą próbowało. Hans Kammerlander nawet wniósł narty na szczyt, zjechał pierwsze kilkaset metrów i zrezygnował... To chyba również świadczy o trudności. Nie słyszałem też by komuś udało się wejść na K2 w jeden dzień ale mogę się mylić.
-
Zbyt duża odwaga może prowadzić do lekkomyślnych zachowań ale wyśmiewanie odwagi przez tchórzy? Na to nie powinno być tu miejsca.
-
Andrzej Bargiel i Davo Karničar szykują się do zjazdu z K2 Polak chce wejść i zjechać w ciągu jednego dnia. Nie wiem czy w tym przypadku można życzyć powodzenia, życzę im zatem by bezpiecznie wrócili. http://wspinanie.pl/...-ski-challenge/
-
Chodziło mi o zakup w konkretnych sklepach, które wysyłki do PL nie mają. Interesujące mnie narty w ofercie topnarty są prawie 2 x droższe. Znalazłem też sklep gdzie (podobno) są dostępne moje archaiczne buty zjazdowe. (wątpię by były gdziekolwiek indziej na świecie bo to model z przed 10 lat)
-
Czy ktoś z Was zna czeski i/lub mieszka w Czechach i mógłby pomóc w zakupach? Można u nich dostać niektóre rzeczy taniej Np. narty Sporten a inne są w ogóle niedostępne w PL Niestety wysyłki do PL zazwyczaj nie ma a maile po angielsku są ignorowane, więc w przeciwieństwie do innych krajów Europy, zakupy w Czechach to duże wyzwanie.
-
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Nie, puch zjechał pierwszy a potem Jan -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
W Azji środkowej? Na razie 3 razy ale nie martw się, jeszcze nieraz tam pojadę. Napisał jakie. Chyba zresztą widać że to nie ośle łączki: https://joelevanscha....com/ski-lines/ Skąd masz podstawy by mu nie wierzyć? Nie możesz przeżyć, że gość po 4 latach jest lepszy niż wielki mistrz z hameryki? Nie przejmuj się, ode mnie też jest lepszy. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Teoretycznie 6h lotu jest w Himalaje, Karakorum czy Pamir -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
https://pl.wikipedia...iki/Moment_siły W uproszczeniu: Jak ciężar jest dalej od ciała to jest większa dźwignia więc jest ciężej. https://pl.wikipedia.../Praca_(fizyka) Zależność pracy od przyspieszenia jak i drogi jest liniowa, więc Twoje twierdzenie jest błędne. Oba czynniki są tak samo ważne. Rozumiem jednak o co Ci chodziło, poruszając się zrywami i hamując możemy wykonać większą pracę niż przy jednostajnym ruchu na dłuższym dystansie. W opisie ruchu nie skupiałem się na kroku skiturowca ani nie zaprzeczałem znaczeniu przyspieszenia, który to kontekst później poruszono w tym wątku. Chłodziło mi o całokształt wycieczki gdzie narty również obracamy przy zakosach. Odpinamy, zakładamy na plecak, obracamy by zdjąć z nich foki itd. Plecak dużo częściej pozostaje na miejscu. W plecakach skiturowych, można nawet przypiąć narty nie zdejmując plecaka. Tym samym narty poruszają się więcej niż plecak. Dodatkowo dochodzi aspekt zmiennego ruchu butów/nart, sam więc widzisz, że jednoznacznie wychodzi większa rola wagi sprzętu na nogach niż w plecaku. Jeśli jesteśmy w ruchu, nie ma takiego nachylenia,wliczając przewieszenie (z uwagi na wspomniany wcześniej zmienny typu ruchu, oraz dodatkowe przemieszczanie się na boki itp.) Właśnie wspinając się na ściance w przewieszeniu można to łatwo zaobserwować. Korpus jakoś się trzyma ale utrzymanie stóp w stałym kontakcie z panelem wymaga bardzo dużego wysiłku. Waga plecaka jest ważniejsza gdy stoimy a on dalej jest na plecach, buty i narty są wtedy oparte na podłożu a plecak ciąży na Nas. Dlatego chodząc z ciężkim plecakiem czasem opłaca się szybciej pokonać dany odcinek i zrobić przerwę (zdjąć plecak) niż długo i mozolnie kroczyć z obciążeniem, które cały czas czujemy na grzbiecie. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Fizyki się nie zmieni ale Ty usilnie próbujesz. W uproszczeniu: Statycznie tym bardziej męczy ciężar im większy będzie moment siły względem punktu ciężkości. Dynamicznie tym bardziej im więcej go przemieszczamy. Podczas wycieczki skiturowej stopa z butem i wiązaniem tworzy średnio większy moment siły i w znacznie większym stopniu się przemieszcza niż to samo obciążenie w plecaku. Gdyby było tak jak piszesz, że im bliżej podłoża tym lepiej to ludzie nie nosili by plecaków tylko worki na łydkach. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Są sytuacje, że nawet "nadmuchane" mięśnie mogą pomóc. Pomijając unikanie zaczepek to znane są przypadki gdzie paker przeżył wypadek samochodowy tylko dlatego, że mięśnie go ochroniły. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Różnica 1kg w wadze nart czy butów to bardzo istotna różnica. Znacznie bardziej niż 1kg w wadze plecaka. W teorii narta ślizga się po śniegu - w praktyce często się ją podnosi (nawet nieświadomie), nart się przekłada, odpina, nosi na plecaku itd. Oczywiście zgubienie nadwagi da jeszcze większy efekt ale nie każdy ma z czego chudnąć. Masa mięśniowa to też masa do wniesienia na górę. Z punktu widzenia wydolności to strata. Szczególnie jest to widoczne na dużych wysokościach, mięśnie poza wagą dodatkowo zużywają tlen. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Do zawodow to rozumiem ale czemu na szutrowki? Ja kupowalem je na typowe wycieczki po Tatrach/Alpach. Zalezalo mi na niskiej wadze a wtedy to byl topowy model nadajacy sie do normalnego uzytku. Lzejsze byly tylko atk race bez regulowanej sily wypiecia. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Pietka jest obrotowa a sila wypiecia regulowana. To jest tytanowa wersja speedow. Obslugi kijem nie uzywalem chociaz chyba idzie obrocic pietke zaczepiajac kija o szczeki. W tej cenie lzejszych nie ma. Gdybym jeszcze jezdzil na tourach to bym ich nie zmienial. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
Dokładnie takie: http://www.skitour.f...t-speed-race-ti Stan idealny, tylko raz używane. Cena ok. 1kzł do negocjacji. (Nowe kosztowały prawie 2 koła) Real foto nie mogę wrzucić bo wiązania są aktualnie w Łodzi a ja na Śląsku. -
Wiązanie skiturowe dla koleżanki
Spiochu odpowiedział MarioJ → na temat → Biegówki / Skitury / Ski-alpinizm
U mnie w szafie zalegają raz użyte tytanowe Dynafity z przed paru lat, (waga 235g) Nie mają skipperów ale normalna piętka z wpięciem(5-10). Jak ktoś jest zainteresowany to proszę o kontakt. Mogę sprzedać bo sam nie jeżdżę już na skiturach. -
Pytanie tylko czy na tyle dobrze rozumiemy działanie tych systemów by mieć pewność co do ich dokładności? W opisie GPS jest Np. że satelita "obiega" ziemię w połowę doby gwiazdowej. Ile % na forum w ogóle wie, że ziemia nie obraca się wokół osi równe 24h, tylko ok. 4min krócej? Kto z Nas rozumie efekt dylatacji czasu uwzględniony w gps albo wpływ jonosfery na czas propagacji fali? (Pojęcia przed chwilą wyczytałem na Wiki). Ja nie posiadam nawet ułamka wiedzy wystarczającej do stwierdzenia, że pomiar prędkości z GPS nie podlega dyskusji. Z praktyki wiem jedynie, że do tego typu pomiarów warto podchodzić ostrożnie. Poza tym, znam wiele osób które uzyskało na GPSach wartości 130-160km/h, nie znam natomiast nikogo, kto przekroczył 100km/h na fotokomórce.
-
Warto zwrócić uwagę na jakiej wysokości dokonano pomiaru. Dla spadku swobodnego, prędkość spadania jest ok. 12% większa na 3000m niż na 1000m. Możliwe, że ten GPS zawyżył pomiar ale na pewno nie o 40km/h. Nie mniej jednak polecałbym takie pomiary robić fotokomórką lub posługiwać się jedynie prędkością średnią z dłuższych odcinków.
-
Na fofokomórce w Obertauern miałem 89 km/h ale ani stok nie był jakiś super stromy ani warunki szczególnie szybkie (lekka ciapa). Co ciekawe nie było specjalnej różnicy między SL i GS poza tym, że na gigantce mniej telepało. Prędkości 100-110 są jak najbardziej możliwe do osiągnięcia ale 130 i więcej to już albo typowe speedski albo dział humor.
-
Ja to widzę inaczej. W większości ON przy obecnych zimach nie ma prawie żadnych możliwości freeride a raptem w kilku są niewielkie i bardzo zatłoczone. Skąd tak różnica? Przez ostatnie kilka sezonów byłem w Alpach raz, początkiem grudnia na Kaunertalu a tak jeżdże w PL i czasem w SK. Z tej perspektywy freeride to albo ambitne tury z dala od wyciągów albo konieczność zaakceptowania setek śladów w okolicy. Odnośnie jazdy free korzystając z wyciągów. Według mnie wcale nie jest ona bezpieczniejsza - może byc nawet odwrotnie. Warto zauważyć, że jeżdżąc w ten sposób mamy tendencję do bagatelizowania zagrożenia i pozwalamy sobie na więcej. Obok wyciągu wydaje nam się, że stoki są bezpieczniejsze a lawiny nie schodzą. Szczególnym przypadkiem są lodowce gdzie jest szansa wpadnięcia do szczeliny nawet na łatwym pólku kilkadziesiąt metrów od trasy. Zdarzają się też przeszkody w postaci słupków kabli czy nawet niewielkich budynków (W Livigno kiedyś spadłem z dachu jakieś komórki, sądząc że to niewielki uskok). Istotną różnicą jest też fakt, że nie podchodziliśmy drogą zjazdu. Podejście żlebem bardzo ułatwia ocenę warunków i ewentualnych zagrożeń i w zasadzie powinno być praktykowane przynajmniej w nieznanym nam terenie. To zupełnie inne dyscypliny. Coś jakby porównać freestyle w snowparku i tyki. Dobry narciarz trasowy szybko może być dobry i w zasadzie powinien również poza ale to nie znaczy że od razu jest. Doświadczony skiturowiec który zjedzie każdym żlebem może być kaleką na trasie jeśli jeździ tylko na turach a na zjazdówkach wcale lub prawie wcale. Jest spora grupa turystów górskich czy wspinaczy którzy zaczęli narty od turów. Zdecydowanie nie jest to dobry pomysł ale tak właśnie robią.
