zając Napisano 11 Marca 2025 Autor Udostępnij Napisano 11 Marca 2025 1 godzinę temu, a_senior napisał: Też bym zapytał. Zając (jak masz na imię?) dlaczego takie długie? 🙂 Ale ja sie na tego typu nartach nie znam. Może właśnie takie mają być. Ale mam pytanie. Będziesz woziła dwie (a może trzy) pary nart i je w zależności od warunków i okoliczności zmieniała? Czy z góry zdecydujesz które z nich, ale tylko jedną parę, bierzesz na wyjazd? Do tego, jak rozumiem, nie ciągnie Cię poza trasy. No i ciężko Ci się nosi jakiekolwiek narty, jak sama wyżej pisałaś. BTW, bardziej bym chłopa uruchamiał. Sam swojej pani od lat noszę narty. A ona za to moje kijki. 🙂 Długość już wyjaśniłam (akurat nie boję się długości). Na wyjazd wezmę min. 2pary - zależy od możliwości przewozowych (do kamperka pewnie 3 pary jak nic). Poza trasy raczej na skiturach chodzę lokalnie choć jeśli trafią się możliwości w Alpach to przytrasowo mogę skorzystać (nie mam sprzętu lawinowego i doświadczenia żeby się zapuszczać gdzieś dalej). Ciężko mi się nosi ciężkie narty, nie jakiekolwiek - głównie chodzi o wkładanie do koszy przy gondolach, nie zawsze jest to problem - dam radę jakoś, zresztą mój mężczyzna też pomaga tylko nie chcę tego wykorzystywać zanadto 😉 Pozdrawiam, Teresa. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
a_senior Napisano 11 Marca 2025 Udostępnij Napisano 11 Marca 2025 5 minut temu, zając napisał: Ciężko mi się nosi ciężkie narty, nie jakiekolwiek - głównie chodzi o wkładanie do koszy przy gondolach, nie zawsze jest to problem - dam radę jakoś, zresztą mój mężczyzna też pomaga tylko nie chcę tego wykorzystywać zanadto 😉 Muszę to żonie zacytować. 🙂 Ale już znam odpowiedź: "trzeba się było nie żenić". 🙂 Szczerze mówiąc noszenie dwóch par nart mi nie przeszkadza. Nawet wkładanie ich do koszy jakoś ogarniam. Ale i tak wolałbym nosić jedną parę, nawet ciężką. 🙂 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
zając Napisano 1 godzinę temu Autor Udostępnij Napisano 1 godzinę temu Ubolewam nad tym, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa sezon zimowy już zakończyłam. Był niezły, choć mógłby być dłuższy, ale nie samymi nartami żyje zając, więc czasem trzeba również wziąć pod uwagę inne okoliczności przyrody. Chciałam wrócić do zakupionych po poprzednim sezonie Voelkli Deacon 84 - po pierwszym sezonie użytkowania – może kogoś zainteresuje garść wrażeń poniżej. Narty zadebiutowały w grudniu w Val di Sole na stokach Marillevy, Madonny, Pinzolo i Pejo. Miałam jednak lekką tremę ze względu na długość i szerokość desek – przypomnę że zakupiłam je w długości 167cm, bo takie były w dobrej cenie (mam jakieś 165cm wzrostu). Niby jeździłam już na nartach o długości wzrostu, ale były to wąskie deski, a np. moje skiturowe narty maja 86mm pod butem ale 10cm mniej długości i znacząco mniej ważą – więc też nie były żadnym porównaniem i nie wiedziałam czego tak do końca się spodziewać. Narty założyłam chyba po 2 czy 3 dniach jazdy na SL, kiedy przybyła strefa opadów, stoki zaczęły być uroczo miękkie, a opad był dosyć intensywny. W podobynych warunkach dzień wcześniej jeździłam jeszcze na SL – też mi się dobrze jeździło, ale uznałam że trzeba wyciągnąć narty AM stworzone do takich okoliczności. I właściwie zaskoczona byłam że ich długość i szerokość nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, nie powodowała jakiegoś zmęczenia po całodniowej jeździe, albo problemów ze sterowaniem. Przez lekkie odsypy narty idą jak czołg, a większe objeżdżam bez problemu, bo dzięki rokerom z przodu nie ma problemu z manewrowaniem. Deacony okazały się też bardzo przyjemne już w ładnej pogodzie na pustej czerwonej trasie z Pejo 3000, gdzie trzymały się bardzo stabilnie przy większych prędkościach (dodam że moje większe prędkości to tak 60-65 km/h bo tyle rejestruje np. Strava jako Vmax – nie pędzę). Jedynie w całkowicie świeżym 0,5-metrowym opadzie miałam już lekki problem z jazdą, ale bolało mnie wtedy kolano i miałam ogólnie dzień kryzysowy, więc nie mogę po jednym razie przesądzać, choć mam wrażenie że więcej radości dałyby mi jeszcze szersze i lżejsze deski. Tylko że takie warunki jak dotąd trafiałam rzadko więc póki co nie widzę potrzeby dalszego inwestowania w sprzęt 😉 Generalnie jestem zadowolona i polecam. Dla osób jak ja – średnio jeżdżących ale nie mających problemów ze zjeżdżaniem każdą trasą, to może być właściwie narta uniwersalna, która będzie się sprawdzać w każdych warunkach, taka narciarska Skoda Octavia albo może bardziej VW Passat 😄 Osobiście nie zrezygnuję z zabierania na wyjazd przynajmniej 2 par nart, w tym jednej sportowej, ale "VW" Deacon jako narta AM jest bardzo w porządku i mogę polecić 😊 1 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.