Jump to content

lubeckim

Members
  • Posts

    519
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Posts posted by lubeckim

  1. 2 hours ago, SzymQ said:

    Czantorię to macie pod nosem. A tak przejedziecie się chociaż autem krajoznawczo. Dodatkowo będziecie mieć wiedzę praktyczną o najpoważniejszym stoku w łódzkim. Bezcenne :). 

    A mijałem w piątek i sobotę jak jechałem i wracałem z Bydgoszczy. W niedziele jadę do Mszczonowa... Hm... Może faktycznie? Będziesz @SzymQ ? 

    • Like 1
  2. 15 minutes ago, grimson said:

    wtedy nie będziemy się już śmiać.

    ale gorżko zapłaczemy 😞

    https://ec.europa.eu/eurostat/databrowser/view/nama_10_fte__custom_13597179/bookmark/table?lang=en&bookmarkId=c29eed24-377e-4763-aaf0-0419906d2ecd&c=1730705507900

    Polska ok 21 tysięcy euro rocznie. Włochy ~33 500 euro rocznie. Austria prawie 56 tysięcy euro rocznie. Łotysze nawet nas wyprzedzili.   

  3. 48 minutes ago, Victor said:

    🤦‍♂️

    image.png.ebf97f27cfee0fa22a991fda20fc2742.png

    I jeszcze hasztag #viral u misia, który ma 113 subskrybentów. Chyba jeszcze nie ogarnął, że te 1M7 wyświetlen to jednorazowa magia algo

  4. Też tam byłem dzisiaj, ale jak @kordiankw wspomniał od południa się skiepściło. A w zasadzie zepsuło do reszty. Ondraszek to był dramat. Odsypy, miękko, przetarcia do twardego lodu, miejscowo kamienie. FIS tylko do grzebienia był jako tako. Przewiązka do Kaskady i dół kaskady tragedia. Pobawiłem się półtorej godziny na dolinach wzdłuż łamanego orczyka i tam było fajnie. 

    W ogóle mialo miejsce ciekawe zjawisko z inwersją o której wspomina @kordiankw. Otóż mróz był na dole i na szczycie Skrzycznego, ale na Jaworzynie był już wyczuwalny plus. Do tego powstało ciekawe ułożenie zachmurzenia, którego jak do tej pory, chyba nigdy nie widziałem. Najniższe piętro to był Stratus, o podstawie. Powiedzmy 100 kilka metrów nad dnem doliny. Miąższość miał w granicach, niech będzie tych 150 metrów i kończył się zaraz poniżej dolnej stacji czerwonej kanapy. Na Jaworzynie i powyżej było przejrzyście, ale następne piętro Stratusa zaczynało się około wysokości szczytu Skrzycznego. Czasami niżej, czasami wyżej, chodź np Kliczmok (nieco niższy) był w chmurach cały czas. 

    Potem wrzucę jakąś fotkę z komórki. Kiepsko pewnie wyszła, ale ciekawie to wyglądało. 

    • Like 1
    • Thanks 1
  5. 7 hours ago, terespl said:

    Chłop napisał tylko, że życzy jej przegranej, a nie utraty zdrowia. A ciśniecie po nim jak po burej suce... 😏 Niesmaczne

     

    image.thumb.png.d7d5162a224be87cbbeb36cb9cd51228.png

    Cóż by tu napisać. Skiforum w pigułce 😄I tak nie jest źle, bo Mitek (jeszcze) nikogo od faszystów nie zwyzywał 😄

     

  6. 8 hours ago, kordiankw said:

    Ten wypadek mógł przydarzyć się każdej zawodnicze - to sport bardzo wysokiego ryzyka. Miała pecha.
    Nie nam oceniać jej decyzje.

    Niby tak, niby nie. Jej decyzja, jej zdrowie. Tylko po raz kolejny pokazuje, że wyczynowy sport nie ma nic wspólnego ani ze zdrowiem, ani de facto ze sportem również. Granica akceptowalnego ryzyka nie jest czarno - biała, tylko ma odcienie szarości. Zastanawia mnie też, jaki stosunek do tego miał cały sztab szkoleniowy. Wiedzieli dokładnie jaki jest jej stan i IMHO powinni ją odwodzić od tego, niezbyt mądrego pomysłu. Jak może Mitek kojarzy, liznąłem kiedyś sportu wyczynowego. Może w skeletonie to nie, ale w bobslejach bywały na świecie przypadki, że zawodnik kończył na wózku. Można powiedzieć, że w sumie to "jego problem" ale jednak niesmak potem pozostawał. I kac moralny u kadry trenerskiej również, bo jak by nie patrzeć zawodnik dorobił się trwałego uszczerbku na zdrowiu. 

  7. 2 hours ago, Mitek said:

    Pierdolisz jak potłuczony Mario. Postaw się w jej sytuacji: ma ostatnią szansę, jedyną, jest w gazie a jeżeli więzadło zerwało się tak, że nie było niestabilności to tego się nie czuje. Była napięta jak sportowiec, gdzie tu celebryckość?

    Każdy start w zjeździe jest ryzykowaniem życia- taka konkurencja. Cis portowcy są specjalnie szkoleni aby takie rzeczy mentalnie pomijać.

    Celebryckość może nie, ale ryzykanctwo na pewno tak. I nie, nie piję tutaj do tego czy konkurencje alpejskie są bezpiecznie, czy nie. Bardziej piję do tego, że ulegała poważnej kontuzji już wcześniej, zdawała sobie z niej sprawę ale pomimo tego parła na start i na wynik. Nogi i zdrowie ma się tylko jedno. Doświadczenie nie polega na mentalnym pomijaniu, tylko na powiedzeniu sobie STOP, kiedy trzeba. Teraz mnie tylko ciekawi, kiedy i jak zacznie na nowo chodzić. 

  8. 1 hour ago, grimson said:

    zostaniesz zaakceptowany na Ski Forum

    Ok, ale gdzie jest problem w tym, że jestem nie akceptowany. Bo ja go nigdzie nie widzę. 

    Inna rzecz, że powinieneś raczej napisać "zaakceptowany przez mnie i Mitka". Jednak różnica tylko w samym zakresie osobowym, bo ten brak akceptacji przez wasz duet dalej nie jest dla mnie problemem. Żadnym. 

    Do Valmalenco pojechaliśmy, pojeździliśmy i wróciliśmy. Wszyscy cali i zdrowi (fizycznie i psychicznie). Jak widać nie jestem takim fasz____ą jak mnie Mitek publicznie był łaskaw nazwać. 

    • Like 1
×
×
  • Create New...