To już kwestia mocno jednostkowa. Jeb Corliss kontynuując skakanie już po poważnych wypadkach, doszedł do wniosku, że to co robi to głupota.
Potem jednak:
No bo:
Swoją drogą nie narzekał w książce na Red Bulla. Przy wyczynie, który powinien był odpuścić czuł ogólne wsparcie, żeby odpuścić (zakładam, że również Red Bull nie był przeciwny).