-
Liczba zawartości
2 422 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
43
Zawartość dodana przez Chertan
-
Buty sportowe do jazdy całodziennej
Chertan odpowiedział Jacek743 → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Marek, wygodny w sensie jak skarpeta. Brak punktowego ucisku to pierwszy wskaźnik że można dalej ciągnąć temat. Natomiast ma być dość ciasno. Dobrze trzymający but docenia się z czasem, w miarę jak rosną umiejętności. Człowiek se wtedy uświadamia, że pewnych rzeczy nie ogarnie w zbyt dużym bucie. A przy zakładaniu buta ciągnięcie za język odpowiednie przecież rozchyla brzegi skorupy, w zasadzie jest to nawet bardziej efektywne niż rozchylanie rękami. -
Buty sportowe do jazdy całodziennej
Chertan odpowiedział Jacek743 → na temat → Dobór innego sprzętu narciarskiego
Zawsze można zacząć przymiarkę od takich samych butów. Ja mając szczupłą łydkę musiałem brać dość wąskie buty i poszerzyć w śródstopiu, żeby łyda i kostka miała dobrze. Plus tam jeszcze inne mankamenty stopy, ale but Nordica Dobermann RS, więc nie amatorski. Dlatego trzeba mierzyć i nie brać buta, który jest od razu wygodny w sklepie. -
Dzięks, a obwód i grubość nart też ma znaczenie?
-
W 2010 roku czy jeszcze nie funkcjonowało dawanie w łapę? Przez co mandatów było mniej? Bo z samego porównania liczb niewiele wynika. Albo ludzie zaczęli jeździć coraz szybciej? Same liczby nie świadczą o przyczynie.
-
415 km i 4500 m chyba by mi się nie chciało na raz, chyba, że fajne widoki, towarzystwo i przespana nocka. No i nie ma szosie. Górala i grawela mam wygodniejszego zdecydowanie
-
Tomek, tym razem więcej gór niż Twojej facjaty, wreszcie da się oglądać 🤪. Niedługo my też tak będziemy. Załatwiaj pogodę.
-
Ale widziałeś Damiana na slalomie? Bo ja nie. On tylko znikający punkt.
-
To gdzie jest granica przekroczenia i dlaczego? Tobie nie pasuje 1 km/h, innemu 3, innemu 5, gdzie kończymy? Zabezpieczenie kierowca ma między uszami, a jak go nie wykorzystuje to płaci. Nikt nie każe jeździć w limicie, skoro nie umie.
-
No gdzie, szarpie, zrywa, w ogóle nie ma elegancji ojca, nawet ta równoległość nóg nie zawsze wychodzi. Na pewno ten tatuś? 😜
-
Raz jechałem 203 km i 1200 m wzniosu, pętla do Pszczyny i z powrotem, bardzo to upierdliwe, nawet nie kwestia kondycji, tylko plery rypią, szyja się spina, trochę dupa piecze. Na szosie pozycja jest specyficzna. Po prostu miałem dość jazdy. Wysiłkowo najgorsza trasa to była na Przełęcz Rydza-Śmigłego w Beskidzie Wyspowym od nas z Gaja, 150.38 km dystans i 2,416 m wzniosu i to naprawdę było konkretne zmęczenie nóg.
-
Te 5 km to zależy od prędkości, przy małych będzie podobnie, przy dużych większa różnica, niektórych na góralu nie dokręcisz, kadencji braknie (z górki). Małopolska jest dość spora, Ochotnica to 100 km od mnie. Zegartowice 50 km.
-
Co do pizd na nizinach, to na pewno jedno jest prawdą, w górach na nartach jeździ się lepiej niż na nizinach. Po płaskim na góralu jechać 30 to już wyraźny wysiłek, da się, ale popracować trzeba na dłuższym dystansie. Na szosie to w sumie taka lajtowa jazda, im większa prędkość tym różnica między MTB i szosą będzie większa. Powiedzmy że 40 przez kilka, może kilkanaście minut daję radę. Ale wysiłek duży. A te 32-33 po płaskim solo również bez problemu do pojechania. Takich podjazdów w okolicy nie mam, to przykładowe wyliczenia ale takie do 200 m już są. Zdarzają się podjazdy po 15-17%. Krótsze. Z najbliższych, to najmniej przyjemny jaki jechałem to https://climbfinder.com/pl/podjazdy/makowska-gora-jachowka.
-
ja też w tym roku 53, ale znam swoje miejsce w szeregu plus ograniczenia zdrowotne, pewnych granic już nie przekraczam. Jeszcze dodatkiem jest jazda w grupie, na podjazdach mniej istotna, choć jest to jednak doping, natomiast na płaskim daje niesamowite korzyści.
-
Mitek, przyjedź, pojedziemy tę pętelkę, zobaczysz jak wyjdziesz na zero w sensie średniej. Tylko, żeby potem nie było wielkiego zdziwka. Jakoś wszystkich jeżdżących po nizinach góry weryfikują. Wielu po prostu zdycha na podjeździe. Dam mniej więcej z głowy takie liczby. Podjazd 10% może zrobię z 10 km/h (12 km/h to już przy mocnym wysiłku), zjazd powiedzmy z 50 km/h, masz 5 km wjazdu i 5 km zjazdu, wjeżdżasz w 30 min, zjeżdżasz 6, średnia wychodzi niecałe 17. I to są dla mnie dość realne czasy na takiej górce. Średnia zależy od tempa podjazdu. Szybciej się podjeżdża mniejsze nachylenia, a tylko nieco wolniej je zjeżdża, więc wtedy średnia wychodzi lepsza, stąd moje 23-24. Są osoby jeżdżące mocniej, tak jak cytowany wyżej chłopak, ale nawet na tej trasie zrobić 30,5 to dla mnie niemożliwe. To są goście młodsi albo od początku mocniejsi i mocno wyjeżdżeni. Dobry zawodnik amator z mojej okolicy na Strade Bianche zrobił średnią niecałe 34 i to już jest kosmos dla niezawodnika.
-
Dzisiaj już trzecia szosa w tym sezonie, nieprzyzwoite jak na początek marca. Wokół Jeziora Dobczyckiego, taki klasyk nasz na południe od Krakowa, 62 km i 1050 m przewyższenia. Średnia niestety niecałe 23, ale w miarę sezonu powinno być lepiej.
-
Samo się nasuwało po wpisie Baltazara 😁
-
jest deska i jest sęk...
-
Jakie ma to znaczenie dla przyzwalania na łamanie ograniczeń? Za granicą jakoś wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami, przyjeżdżają do Polski i dostają małpiego rozumu? A raczej poczucia bezkarności? Skoro łamiesz przepisy to bierz na klatę konsekwencje.
-
No tak, jak widać pusto nie jest, a ostatnie zdjęcie to już dół czarnej, gdzie sie rozdwaja.
-
Ale w stresie czemu? Jedziesz poprawnie to co nieoznakowany zrobi? Pomacha i się uśmiechnie co najwyżej.
-
No właśnie całkiem sporo wjeżdża. Bo fajne widoki, a potem zacna czarna na dół. Nie jest to pusta trasa.
-
A to tym razem Latemar pokazał pazur, bo przede wszystkim było względnie pusto. A tras tam lubię naprawdę sporo, zjazd z samej góry do Oberregen, czerwone spod grzebieni (wzdłuż krzesła 21), trasy do Pampeago że szczytowego krzesła, trasę do połowy gondoli z Predazzo. Jest też krótka trasa wzdłuż 8-osobowego krzesła, mało kto tam jeździ..Bardzo zyskał ośrodek przez brak ludzi. Ta przy orczyku to bujanka jest łagodna, widoki natomiast zacne.
-
Dzisiaj z kumplem znowu Myślenice, 3 h, 19 km, 4350 m w pionie i 1300 skrętów. Warun rano twardy, super. Później nieco odsypów i beton pod spodem. Jeszcze zapas śniegu jest.
-
Z Fassa to chyba najfajniejszy region, choć ostatnio Latemar pokazał się z dobrej strony, mało ludzi było, co dziwne w czasie olimpiady.
-
Jak Bartek wspomniał na San Pellegrino, Lindsey miała ksywę "the Bitch", pewnie nie bezpodstawnie. Zdaje się że i tak zmieniła nastawienie po przecioraniu przez kontuzje. Bo teraz słodzi kibicom. Chociaż pewnego charakteru trudno się wyzbyć. Bez tego pewnie nie byłaby w tym miejscu.
