Skocz do zawartości

TurboDymoMan

Members
  • Liczba zawartości

    325
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez TurboDymoMan

  1. Sowa! Już kupiłem węgiel aktywny... wyczytałem, że przelewając przez niego "jagodziankę" kupioną w drogerii (wystepuje jako paliwo do kuchenek turystycznych) wychodzi produkt czysty i klarowny... może "bukiet" ma nie najładnijeszy, ale zakładam, że "starzy wyżeracze" nie skupiają się nad takimi drobnostkami jak bukiet mleczka.... po drugie z kulturą mi tu proszę! Sam nie jadę! I tak nie mam najlepszej opinii u "połówki"... a Wy tu mnie jeszcze chcecie upodlić na maska:) Użytkownik TurboDymoMan edytował ten post 29 listopad 2010 - 12:17
  2. Ty to się lepiej "czep" swojego faceta! A Turbo da już sobie radę... pomimo licznych kontuzji!
  3. Wyciąg kurcze jak w Alpach, a górka dobra co najwyżej na sanki:) i jeszcze jakieś problemy z uruchomieniem...Polska to piękny kraj!
  4. Ja tam Jarku jestem wygodny... lubię sztruksik i schodzę ze stoku (albo do knajpy) jak się za duże muldy robią tak mają ci "niedzielni narciarze"...
  5. Ech - masa nie ma nic do rzeczy:) Jak są umiejętności to i "kuleczka" sobie poradzi na muldach, a jak ją nosi "bezwładność" to znaczy, że umiejętności brak:) a skala forum dalece niedoskonała! Ja sobie radze na sztruksiku nawet na czarnych trasach, prawidłowy i piękny skręt karwingowy dopiero ćwiczę (tak, żeby nie było elementów zsuwania się... ...jak się sztruks troszkę mechaci koło południa to mnie też to nie przeszkadza, ale już nie jest tak doskonale. Jakieś miękkie muldy na czarnym stoku - troszkę pracy z tym jest, ale da się pokonać w miarę ładnie. A brak moich umiejętności bardzo wyraźnie się ujawnia: - jak są duże i twarde muldy, których "nie zduszę" nartą,- jak są twarde i zlodowaciałe muldy....,- jak ogólnie trasa strasznie nachylona a na niej lód... wtedy cały styl o cztery litery rozbić, wyglądam jak pies na lodowisku i walczę w szerokiej pozycji o życie:) ...cóż, nie ukrywam - ze mnie typowy rekreacyjny narciarz który się cieszy z sezonu około 10 dni na stoku:) Pewnie że mam! Uspokój się, zaakceptuj sam przed sobą że jeszcze niewiele wiesz i ucz się! Stawiaj sobie wyzwania (nie wyswania), ale polecam też albo dobrych znajomych, którzy dobrze jeżdżą i mają dar nauki. Jednak większość osób lubi nosić nos wysoko (co mi jakiś kolega będzie się wymądrzał...) to zainwestuj choć w te dwa dni z instruktorem (starczy po 2 godziny dziennie - wpierw nauka z instruktorem, potem do końca dnia ćwiczysz to co Tobie pokaże).
  6. Ja "za szczenięcia" mialem takie super plastykowe narty "na sprężynki":) Cały myk polegał na tym by dobrać do nich zwykłe obuwie, ale na sztywnej podeszwie z lekko wystajacym z tyłu obcasem by sprężynka się trzymała. Takie "wiązania" luźne z tylu - jak do biegówek, z tą różnica że stopa też była zupelnie luźna w płaszczyźnie poziomej - można było sobie "machać" piętą w lewo i w prawo... ...do teraz się dziewie jak tym sie sterowało. Co prawda nie pamietam jakiś wiekszych skrętów - ale parę osób dało się ominąć jadąc w dół... ..a wyjazdy - to Gubałówka w Zakopanym i to był niezły szpan... stoczek typu ośla łączka:)
  7. Wartość sentymentalna i owszem - niezła, ale jak człowiek patrzy jak to "ongiś" bywało to żal ściska "cztery litery" jakie to było wtedy przaśne, amatorka... tylko, że wtedy jechało sie na narty gdzie było można (a wiec Polska), nikt się nie martwił o mamonę, wysyłał dziecko, sam jechał i była radocha... A teraz niby świat stoi otworem, ale... np. Szabir organizuje budżetowy wyjazd do Żabojadów, każdy och i ach jakie to tanie... a prawdę powiedziawszy na ten tydzień zabawy każdy puszcza przynajmniej taką średnią krajową pensję... i jak się mają czuć te osoby, które mają tą "średnią krajową", jakieś dziecko... i nie dadzą rady go wysłać? Brutalne - ale znam super osoby która dzieciom by wszystko dały żeby jakoś to dzieciństwo super przeżyły... a po prostu nie mają za co:( Jak już mają dzieci >15 lat to zaczynają rozumieć o co chodzi w życiu, ale straszne jest jak robi się straszne rozwarstwienie społeczne przy spędzaniu wolnego czasu wśród "drobiazgów" po 5-10 lat.... Taki wtręt odnośnie "kapitalizmu" i znaczenia zabawy i spędzania wolnego czasu przez dzieci...
  8. myśl dalej... z tego co wiem, a wiem na 150%! (albo się mylę równie znacznie), jedziemy tam - nocleg gdzieś w hoteliku, z rana na stoki Chamonix, a potem do auta i jedziemy pić zapoznawcze mleko w Saint Sorlin... ...jak się mylę, to niech ktoś mnie z tego błędnego matrixa wyrwie i wyjaśni co i jak...
  9. p.s. Oj Oj Oj... czy tak trudno się domyślić? To twardziele, którzy Chuckowi Norrisowi się nie kłaniają! Po prostu wyjeżdżają 12 godzin później od nas, olewają nocleg noc przed Chamonix, a jadą non stop te 15 godzin w autku, rano pkt 8:00 meldują się w kasie pod stokiem i na...ają po białym że hej! Taka nowa wersja "półprzytomnego" narciarza, którego jedno piwko na stoku rozwali zupełnie:)
  10. Ewentualnie za rok nigdzie nie pojedziemy jak nam gdzieś wbiją (gdzieś bo paszportów nie bierzemy...) zakaz wjazdów do innych krajów UE po styczniowych wyczynach we Francji:) Użytkownik qaz edytował ten post 11 listopad 2010 - 13:34 edytuj
  11. Nie wiesz Wać Pan w co się pakujesz! Życie po tym wyjeździe już nigdy nie będzie takie samo... ...spotkania w klubie AA, leczenie marskości wątroby, sesje u psychoanalityka, moczenie nocne, bezdech, stany lękowe.... Czy warto?:confused:
  12. TurboDymoMan

    Salzburg - Flachau

    Ja swoją przygodę z Alpami zaczynałem od Flachau... mam duża słabość do tego miejsca:)
  13. SOWA... vel R-SOWA! Deszyżyn jest jedna - Chamonix:) Kolega z Kościana by był dla Ciebie konkurencją wyłącznie jeśliby jechał do Chamonix, ale jakos się wygęgać nie może:) Poza tym czy mógłbym zdradzić nieznajomego, który jednak się o mnie martwił jak jechałem do Zakopanego? Nie godzi się, toż to niehumanitarne! :cool:
  14. Jakbyś się zdecydował jechać na coś dzień wcześniej to może i dla Ciebie jako prawie krajana zdradziłbym Rsowę ze Szczecina:) jak jeszcze masz busa na chodzie i w miarę bezpieczenego.. Zawsze lepiej jechać do kościana w 20 minut z Lubonia (tam se pomieszkuje...), niż tłuc się - być może w śniegu - z 4 godziny do Szczecina! I dalej, i drożej... Może być wyskoczył gdzieś troszkę wcześniej - Chamonix, Les 2 Alpes - a potem ten dzień uczcimy już mleczkiem na miejscu gdy inni będą dopiero się napalali na pierwszy dzień nart:) bo nie wyobrażam sobie, że jako taki megaorganizator nie wypijesz z każdym choć tego nędznego, maławego brudzia! Nie zmuszam do pijaństwa żebyś się nie upodlił - zastosujemy najmniejsze z możliwych podajnkików po 30ml! Ale chodzi przecież o to, byś się z KAŻDYM napił
  15. wystawiłem je w b.dobrym stanie na allegro, cena wywoławcza za 150zł, były tam 5 dni... czterech obserwujących aukcję i nikt cholera nie kupił... może nie jest to żaden wypas, ale na początku naprawdę mi się spoko w nich jeździło, nawet ostatni sezon - jak jechałem lajtowo do czech je używałem - własne, nie szkoda, a na luzackie przejazdźki były okej... ...chyba oprawie w ramkę, albo wydam biednym:)
  16. I to z systemem doświetlania zakrętów i czujnikiem parkingowym:) Nawet przyjemnie się na nich jeździło... ino dzioby strasznie "klapią" przy szybkim zjeździe... ale co wymagać od taniego sprzętu:) skoro to juz tuż tuż... to pytanie do zaprawionych w boju... Gdzie można tanio i dobre ski-ubezpieczenie kupić? Nie jakąś badziewną podstawową ofertę na 5.000 jurków co to na plasterek na palec starczy, ale porządną z kosztami ratownictwa, ewentualnym leczeniem - czyli tak min 30-50 tys. jurków i jakieś normalne OC? Dotychczas kupowałem w PZU za posrednictwem Inteligo i z dwa razy w Benefii (o ile pamiętam) za posrednictwem mBanku... jakie są Wasze "typy"? Użytkownik qaz edytował ten post 02 listopad 2010 - 12:29 edytuj
  17. jakby ktoś z Szabirowej braci potrzebował "ostry sprzęt" na Francję to Turbo poleca swoje pierwsze, własne... http://allegro.pl/sh...item=1302460370
  18. nie ma czegoś takiego jak 'przyjęcia'. To nie kolonia ani nie biuro podróży. Jak ktoś sie samodzielnie umie podcierać, może legalnie mleko przyjmować i baby używać to może jechać. Tu opiekunów nie ma, co jeden to mniej dojrzały od drugiego wiec każdy sam przeżyć jakos musi;)
  19. Się tak Fredo nie gorączkuj bo Ci się procesor przegrzeje:) Po prostu chce wiedzieć, gdzie mnie zabieracie.. ot co? Na ogół biorę wszystko "na klatę"... ale już wiek nie ten i chciałbym wiedzieć gdzie zginę... p.s. Szabirek - fotki super! obyśmy trafili na dobrą pogodę!
  20. p.s.1 do nery nie pije. Ale z nerą napije sie z przyjemnością p.s.2 dobra dobra - jedziemy na to gili gili... Tylko mi jeszcze napiszcie czy ten zjazd offpiste co fredo zamierza to taki dla normalnych ludzi tez? Czy raczej takich co to już stopy mają ukształtowane na kształt skorupy buta narciarskiego?
  21. tez jestem za tym whisky nie mylić whiskas... ...jak na nurka to ten crazy... będzie nieźle zalany:)
  22. Jeszcze przed wjazdem z autostrady w dolinę tuż przed Marillevą było 14 stopni na plusie i wiosna w pełni! Marilleca 1400 jakieś plus 5 stopni i mokry śnieg, na stokach jako tako, ale muldy już od 11:00 rano, a poza trasą wiosna bez śniegu i nastroju. Dopiero trzeciego dnia spadło 50cm puchu i spadła temperatura i bylo w miarę ok. ...pamiętaj, że "w miarę ok" to far far away from ok:) p.s. poza tym te free-ski zwróć uwagę nie ma się co podniecać. Co prawda fikcyjnie nie płacisz za ski-pass, ale wtedy masz dość znacznie podniesione ceny zakwaterowania.. więc nie aż taka oszczędność... ...jak ten termin to wybierz jakieś wyższe górki, chyba Austria byłaby pewniejsza... ostatecznie Livigno, ale rok temu też do końca ludzie się pocili w niepewności..
  23. a'propos mleka. Jak tam z cenami nabiału na miejscu? Mleko warto zabrać krajowe czy nie warto bo cena ta sama? Bo jak sie okaże ze tak tanie jak w livigno to bez sensu zabierać i ryzykować...
  24. Póki co spływ kajakowy i "rzeczne zdjecia podwodne" na głębokości około 1m wytrzymał ponoć 10 metrów mu niestraszne... ciekawe czy uznają gwarancję jak się zamoczy:)
  25. No, "materialnie" też... własnie zbieram na pakiet ubezpieczeniowy na kolejny rok na auto... a towarzystwa ubezpieczeń coraz bezczelniej mnie okradają Auto tanieje... a składka wręcz odwrotnie.... Co do sprzętu "HD"... w razie co zabieram aparacik, taki wytrzymały panasonic, ponoć śnieg i woda mu niestraszne wieć powinien się nadać.. kręci niezłe HD w ACHVD, acz oczywiście kamery nie pobije w jakości:) Niemniej jakby śnieżyło, było wilgotno lub w czasie jazdy to genialna zabawka:)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...