Jump to content

yaro1771

Members
  • Posts

    40
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by yaro1771

  1. Pec to chyba miejsce, gdzie najwięcej razy byłem na nartach (myślę, że ponad 100), ale samej miejscowości nie znam, ani razu nią nie szedłem :-)))
  2. Sam, jako ważny element tych wypraw, podajesz logistykę. No właśnie. Możemy założyć, że równie istotną rolę gra wiele innych czynników, które z samą rywalizacja sportową, maja niewiele wspólnego. Dlatego zasadne jest pytanie "czy to jest sport ?". Moim zdaniem to sport nie jest. Bardziej przypomina wyścig w podboju kosmosu z lat 60-tych, niż jakąkolwiek dyscyplinę sportową. Z tą różnicą, że nic nie odkryli, a ofiar dużo więcej. Nonsens ludzkiej natury.
  3. nie wiem czy się zwinął, to jest zresztą nieistotne. Owszem w kwestii oceny himalaizmu, czy to sport czy nie, mam pogląd podobny do niego. Jeśli sport to stoper, metr, sędziowie itp., a nie jakaś tam uznaniowość. To kompletna bzdura. We wspinaniu (tym sportowym) Szalony jest poza zasięgiem 99,9% procent himalaistów i oni co najwyżej walizkę mu mogą nosić, choć sam - z tego co mi wiadomo - nigdy w Himalajach nie był. Moim zdaniem wyprawy na 8 tysi w ogóle mają nic wspólnego ze wspinaniem. Oczywiście wielu wspinaczy tam idzie, ale chyba jeszcze większa ilość tych wędrowników nie miała do czynienia ze wspinaczką w zakresie sportowym. Podpinanie tego pod wspinaczkę jest przekłamaniem. To jasne i nie ma sensu się rozpisywać. Himalaizm ... no właśnie, jak to nazwać ? Przecież on istnieje tylko dlatego, że te góry istnieją. Ktoś kiedyś ubzdurał sobie, że tam wejdzie, a współcześni jemu przekształcili to w wyścigi absurdu usłane ludzkimi tragediami (z tlenem - bez tlenu, latem - zimą, z szerpą - bez szerpy, z ogrzewaczami - bez ogrzewaczy itd.) i nazywają sportem, kiedy to ma z nim nic wspólnego. Zbyt wiele czynników (różnych dla różnych ekip jak np. temperatura, wiatr itp.) decyduje o wejściu lub nie wejściu. Konfrontowanie wejść jest niesprawiedliwe, a nawet zwyczajnie głupie. Sport to rywalizacja w zakresie doskonalenia własnego ciała i określonej techniki, a nie udowadnianie jeden drugiemu, kto wytrzyma mróz, brak tlenu, wiatr ze śniegiem i nie "zdechnie". Idą w te góry, bo one są, ale równie dobrze by mogli zamknąć się w chłodni i zatkać dojście powietrza. Człowiek nie jest stworzony do funkcjonowania na 8 tysiącach i robienie z tego sportowego osiągnięcia jest absurdalne.
  4. 77% i 80% to musi być niezły czad. Dla porównania Dzikowiec ma prawie 59% w górnym odcinku. Pamiętam, że dość stroma - myślę, że około 60% - jest początkowy fragment "czarnej" w Bormio, ale ją jeszcze ratrakują, a tych pewnie już nie. W każdym razie, jazdy tam po zmrożonym sobie nie wyobrażam.   Oczywiście...***** **********
  5. Dzikowiec, tam na pewno tłumów nie będzie. Ze 2 lub 3 razy jeździłem tam w 3 osoby (ja i moje 2 córki). Stok w górnym odcinku bardzo stromy (drugi w Polsce, chyba wyprzedza go tylko coś na "nosalu"), ale od połowy łagodnieje i właśnie do połowy jest orczyk. Krzesełko na samą górę. Nie ma tam tłumów, ze względu na trudność górnego odcinka. Wszystko oświetlone i działa do 21.00. Przy samym stoku jest hotel z restauracją. No i najtańszy jaki znam na Dolnym Śląsku. .     Aha, bym zapomniał ***** **********   P.S. Jeśli po 4 dniach nauki, zjedziesz z samej góry bez wywrotki, tzn., że nauka nie "poszła w las" (w przenośni i dosłownie, bo widziałem tam wielu, których na plecach wciągał graniczny las).
  6. Co do ustawienia rozstawu, to robisz tak: ustawiasz przód na podziałce na numer skorupy, stawiasz buta wkładając w przód i opierając na skistopie (tak po prostu), a potem dosuwasz tył na lekki ścisk, żeby nie było luzu, zapinasz i sprawdzasz czy przód i tył się trochę poddały tzn. minimalnie przód rozszedł, a tył cofnął. Ustawiałem tak około kilka tysięcy razy, więc chyba powinno działać. Wszystko.     Aha....***** *********   zresztą wiadomo
  7. Cze. Siła wypięcia powinna być dostosowana do dynamiki jazdy, oczywiście przekłada się to w jakimś stopniu na wagę danego osobnika, ale to tylko uproszczenie. Przykład: zawodnik o wadze 70 kg ma wiązania skręcone na maxa, czyli w zależności od modelu na 12 lub 14. Jeździ dynamicznie, działają większe siły i gdyby zastosował uproszczony wzorzec wagowy, narty by mu się wypięły na 3 bramce. Zakładam, że nie będziesz się przygotowywał do udziału w PŚ lub jakiejś imprezie RedBulla, więc na początek ustaw tak, aby się wypinały szybciej niż później. Chociaż, początkujący czasami bywają nieprzewidywalni. Widziałem takich co jazdę na nartach traktują w kategoriach prędkości i pomimo słabej techniki zapie.... jak zwariowani (nie idź tą drogą). Staraj się nauczyć prawidłowo skręcać. Rób 2-3 skręty i stop, ale kontroluj prawidłową pozycję (ugięte kolana, odpowiednie ustawienie tułowia, ręce itd. jest tego sporo, dlatego zanim nauczysz się to robić odruchowo, będziesz musiał o tym pamiętać, a to jest możliwe tylko podczas wolnej jazdy, częstych zatrzymań i poprawiania wszystkich tych elementów. Jak zaczniesz od razu jeździć szybko, byle na dół, byle więcej razy zjechać, nauczysz się źle i już nigdy tego nie poprawisz. Wiecznie będziesz już jeździł źle. Znam takich wielu. Oduczyć się, jest trudniej niż się nauczyć. Pooglądaj trochę filmów z ładna jazdą, przyjrzyj się pozycji delikwenta i naśladuj, nawet w domu przed lustrem. Ładna jazda to następstwo idealnie ułożonej pozycji. To BARDZO WAŻNE). Co za tym idzie, siła wypięcia nie musi być duża. Raczej odwrotnie, lepiej niech się wypnie, niż masz skręcić kolano, a uwierz mi, bardzo łatwo to zrobić nawet kiedy się jedzie bardzo wolno. Z czasem, zmienisz buty, narty itd., i ..... PŚ czeka.       Aha...Mitek SPIERDALAJ
  8. Słuchaj Mitek, hmmmm... jakby ci to powiedzieć....SPIERDALAJ. Chłopak zapytał o narty, a ty - jak zwykle - po swojemu to spierdoliłeś. Zresztą, powiem ci w tajemnicy, potrafisz zjebać każdy wątek na tym forum (i pewnie na każdym). WYJEBIAJ STĄD, RAZ NA ZAWSZE, TY NIEDOWARTOŚCIOWANY PALANCIE...CHUJ Z TOBĄ, po prostu.
  9. Masz przynajmniej dobrą zabawę (tak myślę). Następnym razem zapytaj o "wspólnoty mieszkaniowe, jakąś technikę czy może o pogodę", a kto wie czy nie skończą na nartach dla Ciebie To forum ma kilku wyjątkowo wszechstronnych zawodników
  10. Chłopak zapytał o narty....no i się zaczęło...tak, to jest ten kraj, nietolerancji i znieczulenia raj.
  11. Witajcie Wszystkich zapaleńców zapraszam na wyjazd,  w długi weekend majowy, na lodowiec Hintertux. Termin wstępnie od 28.04 - 04.05.2018. Wyjazd z Jeleniej Góry w sobotę (28.04) około południa. Podróż eleganckim VW Multivan (nowy, żaden rupieć). 6 osób jedzie naprawdę komfortowo. Koszty jeszcze nie policzone, ale na postawie poprzednich wyjazdów uważam, że nie będzie to więcej niż 1200 zł/osoba. Każdy płaci sam za wszystko, a paliwo i podróż do podziału. Nie jest to wyjazd komercyjny Na razie jest nas 2 osoby, dlatego możemy zabrać jeszcze 4. Co do pensjonatu jesteśmy otwarci na propozycje, tylko żeby nie był przesadnie drogi, lub na jakimś zadupiu. Nie mamy wymagań ekstrawaganckich. Przytulnie i rozsądnie i będzie OK. Kontakt na priv. pozdrawiam.   W zeszłym roku było tak.... , P.S. Jeśli PAD myśli, że Prezes nie potrafi jeździć to bardzo się myli :-)))))
  12. Wszystkich zapaleńców zapraszam na wyjazd,  w długi weekend majowy, na lodowiec Hintertux. Termin wstępnie od 28.04 - 04.05.2018. Wyjazd z Jeleniej Góry w sobotę (28.04) około południa. Podróż eleganckim VW Multivan (nowy, żaden rupieć). 6 osób jedzie naprawdę komfortowo. Koszty jeszcze nie policzone, ale na postawie poprzednich wyjazdów uważam, że nie będzie to więcej niż 1200 zł/osoba. Każdy płaci sam za wszystko, a paliwo i podróż do podziału. Nie jest to wyjazd komercyjny Na razie jest nas 2 osoby, dlatego możemy zabrać jeszcze 4. Co do pensjonatu jesteśmy otwarci na propozycje, tylko żeby nie był przesadnie drogi, lub na jakimś zadupiu. Nie mamy wymagań ekstrawaganckich. Przytulnie i rozsądnie i będzie OK. Kontakt na priv. pozdrawiam. W zeszłym roku było tak... , P.S. Teraz PAD już wie, że nawet na nartach PREZESOWI nie ucieknie.
  13. Jedyna rozsądna odpowiedź jaka przyszła. Niestety wiem, że kijem Wisły nie zawrócę. Dzięki za "ostudzenie", już nie odpisuje. pozdr.
  14. Oprócz boksu, mma i piłki nożnej, każdy, ale na poziomie amatorskim, również chodzenie po górach. Boks, mma i piłka nożna to mikrowstrząsy mózgu, które się uwidaczniają po kilku lub kilkunastu latach. Przykłady? Posłuchaj wywiadów z bokserami i piłkarzami, a potem porównaj je z tym jak mówią np. lekkoatleci, czy siatkarze lub koszykarze.
  15. Owszem, ale jeśli będzie od dziecka trenował to przebiegnie w takim tempie maraton i zjedzie z taką prędkością, o której piszesz. Natomiast w przypadku himalaizmu pewności, że przeżyje, nie ma. Choćby nie wiem ile trenował. Co więcej, to współzawodnictwo(himalaizm) ma dziki charakter. Dlaczego? Ponieważ u wielu odbywa się za wszelka cenę, bez realnej analizy szans. Chęć zdobycia góry jest silniejsza od rozsądku. I dlatego często kończy się tak jak się kończy.
  16. To wszystko czego dostarczają nam wyprawy na 8 tys metrów można dowiedzieć się za pomocą badań, podczas których nikt nie zginie. Zresztą takowe były już prowadzone w latach 70-tych i dostarczyły wszelkiej niezbędnej wiedzy na ten temat. Przede wszystkim na temat zmian jakie zachodzą w ludzkim mózgu na skutek niedotlenienia w połączeniu z niskim ciśnieniem. Odrobiłem pracę domową.
  17. Masz dzieci? Jeśli tak to odpowiedz szczerze, czy chciałbyś, aby zostały himalaistami. Chciałbyś przeżywać ten strach o ich życie przy każdej wyprawie? No śmiało, ręka do góry. Powiedz to. Chcę, aby moje dziecko jak dorośnie zostało himalaistą.....Żaden rodzic tego nie chce, nawet ci co się wspinali, tego tak naprawdę nie chcą. Więc nie pieprz o wszechświecie, energii, przestrzeni, czasie, przygodzie, ułomnościach ciała i jego przemijającym charakterze, życiu pozagrobowym i innych gównach. Ten co zginął już nie cierpi, ale ci co pozostali owszem. Jest mi naprawdę żal tego chłopaka(Mackiewicza), przecież inaczej bym nie pisał tego wszystkiego, ale to nie znaczy, że należy gloryfikować to co robił.
  18. Pewnie w przypadku każdego sportu znajdziemy przykłady na ofiary śmiertelne, ale w żadnym ilość zabitych w stosunku do ilości osób uprawiających daną dyscyplinę nie jest na tak wysokim poziomie. Około 6 tys osób zdobyło do tej pory Mount Everest, na tą liczbę przypada około 300 ofiar śmiertelnych, czyli 5% i Everest nie jest pod tym względem rekordzistą. Jest rekordzistą ilościowym, ale nie procentowym. Inne góry, jak np. K2, mają ten procent o wiele wyższy. Nie mam nic przeciwko wchodzeniu na niższe góry, kiedy jeszcze organizm człowieka funkcjonuje normalnie, ale niestety człowiek nie został stworzony do przebywania na wysokości na której latają boeingi. Ściganie się w tym, kto dłużej zniesie warunki tak niskiego ciśnienia i niskiej ilości tlenu w połączeniu z temp. -50 stopni -  ponieważ to się do tego sprowadza - nie ma wiele wspólnego ze sportową rywalizacją.
  19. Prosiłem o nie pisanie frazesów, a logiczne uzasadnienia. Co te dane które podajesz mają wspólnego ze sportem? Mogłeś jeszcze podać ile osób miało zawały serca i zmarło lub chorowało na cokolwiek i z tego nie wyszło. Czy te dane które podajesz miały cokolwiek wspólnego z ich "pasją", "współzawodnictwem sportowym", "eksploracją" itp. ? Nie, po prostu się wydarzyły. Co chciałeś zatem udowodnić za pomocą tego zestawienia? Że himalaizm to bezpieczne zajęcie, bo przecież na drogach ginie więcej ludzi? Demagogia i tyle!
  20. Wiem, że to co napiszę, wzbudzi różne reakcje. Jednakże nie sposób nie zadawać takich pytań, jakie zaraz postawię. Tylko w Himalajach i Karakorum zginęło 57 Polaków, oto lista: Rok Imię i Nazwisko Lokalizacja Góry Przyczyna śmierci 1939 Stefan Bernadzikiewicz Tirsuli Himalaje lawina[4] 1939 Adam Karpiński Tirsuli Himalaje lawina[4] 1971 Jan Franczuk Kunyang Chhish Karakorum szczelina lodowa[5] 1973 Zbigniew Stepek szczyt CB12 w Lahul Himalaje lawina[6][7] 1973 Andrzej Grzązek szczyt CB12 w Lahul Himalaje lawina[6][8] 1974 Stanisław Latałło Lhotse Himalaje wyczerpanie[9] 1975 Marek Kęsicki Broad Peak Karakorum upadek[10] 1975 Bogdan Nowaczyk Broad Peak Karakorum zaginął[10] 1975 Andrzej Sikorski Broad Peak Karakorum upadek[10] 1978 Andrzej Młynarczyk Makalu Himalaje lawina 1979 Józef Koniak Modi Peak (Annapurna Południowa) Himalaje upadek[11] 1979 Jerzy Pietkiewicz Modi Peak Himalaje zaginął[11] 1979 Julian Ryznar Modi Peak Himalaje zaginął[11] 1979 Jan Oficjalski dolina Kijai Nullah Himalaje Kishtwar zaginął[12] 1979 Jacek Szczepański dolina Kijai Nullah Himalaje Kishtwar zaginął[12] 1981 Przemysław Nowacki Maszerbrum Karakorum wyziębienie[13] 1981 Marek Malatyński Maszerbrum Karakorum wyziębienie[13] 1982 Halina Krüger-Syrokomska K2 Karakorum udar mózgu[14] 1982 Tadeusz Szulc Makalu Himalaje niewydolność krążeniowo-oddechowa[15] 1983 Stanisław Jaworski Manaslu Himalaje upadek 1983 Andrzej Bieluń Mount Api Himalaje   1985 Barbara Kozłowska[16] Broad Peak Karakorum utonięcie[1] 1985 Piotr Kalmus Nanga Parbat Karakorum lawina[17] 1985 Andrzej Hartman Ganesh II Himalaje odpadnięcie od ściany[18] 1985 Karol Sopicki Ganesh IV Himalaje   1985 Bogusław Janczała Ganesh IV Himalaje   1985 Krzysztof Przystał Ganesh IV Himalaje   1985 Rafał Chołda Lhotse Himalaje upadek[19] 1986 Jacek Klincewicz Himalchuli Himalaje   1986 Ewa Kalinowska Gangotri Himalaje   1986 Tadeusz Piotrowski K2 Karakorum upadek[20], Tragedia na K2 1986 Wojciech Wróż K2 Karakorum upadek[21], Tragedia na K2 1986 Dobrosława Miodowicz-Wolf K2 Karakorum wyczerpanie[22], Tragedia na K2 1986 Andrzej Czok Kanczendzonga Himalaje obrzęk płuc[23] 1987 Czesław Jakiel Lhotse Himalaje podmuch fali uderzeniowej lawiny[24] 1988 Jan Nowak Bhagirathi Himalaje uderzony odłamkiem skalnym[25] 1988 Ryszard Kołakowski Makalu Himalaje zaginął[26] 1989 Eugeniusz Chrobak Mount Everest Himalaje lawina[27] 1989 Mirosław Dąsal Mount Everest Himalaje lawina[27] 1989 Mirosław Gardzielewski Mount Everest Himalaje lawina[27] 1989 Zygmunt Andrzej Heinrich Mount Everest Himalaje lawina[27] 1989 Wacław Otręba Mount Everest Himalaje lawina[27] 1989 Jerzy Kukuczka Lhotse Himalaje zerwanie liny i upadek[28] 1991 Anna Bruzdowicz Tirsuli Himalaje wyczerpanie[29] 1992 Wanda Rutkiewicz Kanczendzonga Himalaje zaginęła[30] 1992 Sylwia Dmowska Manaslu Himalaje upadek[31] 1999 Tadeusz Kudelski Mount Everest Himalaje upadek[32][33] 2003 Krzysztof Liszewski Mount Everest Himalaje upadek na lod. Rongbuk[34][35] 2009 Piotr Morawski Dhaulagiri Himalaje upadek w szczelinę[36] 2011 Bernadeta Szczepańska lodowiec Sosbun Karakorum   2013 Maciej Berbeka Broad Peak Karakorum zaginął[37] 2013 Tomasz Kowalski Broad Peak Karakorum wychłodzenie[38] 2013 Artur Hajzer Gaszerbrum I Karakorum odpadł od ściany[39] 2015 Aleksander Ostrowski Gaszerbrum II Karakorum zaginął[40] 2016 Grzegorz Kukurowski Shivling Himalaje   2016 Łukasz Chrzanowski Shivling Himalaje odpadł od ściany[41] 2018 Tomasz Mackiewicz Nanga Parbat Himalaje zaginął[42] Podkreślam, to tylko Himalaje i Karakorum. Gdzie jeszcze Andy, Kordyliery, Alpy, Tienszan, Kaukaz itd itd. Nie sprawdzałem tego,ale stawiam, że wszystkie inne dyscypliny sportu (w trakcie ich uprawiania), razem wzięte, nie mają na koncie tylu ofiar śmiertelnych.   W związku z tym zapytam: Czy to jest jeszcze sport? Jaki jest jego sens? Pasja? Jaka pasja ma na koncie tak duży odsetek trupów? Realizacja celów? A niby jakie cele temu przyświecają, oprócz naładowania rozdętego EGO? Eksploracja? Co odkrywczego jest w tych wyprawach, czego nie można zbadać za pomocą bardziej bezpiecznych metod? Heroizm? Raczej ucieczka od życia w społeczeństwie i problemów z nim związanych!!! Lodowi wojownicy? A cóż za wojnę oni prowadzą i po co?   Taki absurdalnych określeń, które są przypisywane Himalaistom jest jeszcze wiele. Prawda wygląda o wiele bardziej brutalnie. Czwórka dzieci została bez ojca i to teraz one mają nangaparbat, dlaczego? Bo tato miał pasję!!!!   Potencjalnych odpowiadaczy prosiłbym, aby powstrzymali się od frazesów typu: nie byłeś to nie zrozumiesz... lepiej siedź przed kompem "januszu" i popijaj piwko....a ty co zdobyłeś? ...zginąć można na przejściu dla pieszych lub jadąc do pracy....itp.   Proszę o konkretną argumentację, logiczną i syntetyczną. No to do ataku.
  21. Cześć Poproszę o film: [email protected] Odpowiedz Zgłoś yaro1771 Nowy użytkownik 21 postów Na forum od: 03.2009 10 Umiejętności: 1 Wysłano 19 kwiecień 2017 - 14:59 Szanowny Panie, przez skórę wyłazi z Pana nie chęć wspólnego wyjazdu, ale chęć zdyskredytowania naszej propozycji z powodów , których pewnie się domyślam, ale nie chce mi się ich wymieniać, ponieważ szkoda na to czasu. Proszę sobie darować, gdyż nie dam się złapać i nie wciągnie mnie Pan w swoją grę, którą osobiście oceniam jako nieudolną. Radziłbym znaleźć inny obiekt do rozładowania frustracji. Żegnam i nie pozdrawiam. Odpowiedz Zgłoś Edytuj Usuń Mitek uprzywilejowany cwaniaczek 11159 postów Na forum od: 11.2007 6267 Umiejętności: 8 Warszawa Wysłano 20 kwiecień 2017 - 09:00 Cześć Być może nie wiesz - dziwne by to było - ale w środowisku narciarskim tradycyjnie zwracamy się do siebie po imieniu. Forma Pan jest zarezerwowana dla wyrażenia wyjątkowego szacunku związanego zazwyczaj z wiekiem i/lub dorobkiem osoby, do której się zwracamy. Zastosowanie tej formy w postach/listach, które są w swojej wymowie jednoznacznie obraźliwe i lekceważące jest nadużyciem pewnych norm i zasad. Czy byłbyś w takim razie tak miły i wskazał mi miejsca w których zaprezentowałem niechęć (tak wygląda poprawna forma) czy też moją frustrację, bo szczerze mówiąc ciężko mi się czegoś takiego doszukać. Jak widzisz staram się być grzeczny i rzeczowy pomimo Twoich obraźliwych sugestii. Frustracja zazwyczaj wiąże się z agresją, której nie przejawiam w odróżnieniu do Ciebie. Dlaczego zakładasz moje złe intencje i na jakiej postawie? Pozdrawiam Odpowiedz Zgłoś yaro1771 Nowy użytkownik 21 postów Na forum od: 03.2009 10 Umiejętności: 1 Wysłano wczoraj, 16:40 Drogi Mitku i reszto ferajny, Przeważnie, nie z braku czasu, ale ochoty, nie wdaję się w tego rodzaju dyskusje. Szkoda mi po prostu nerwów na deliberowanie z kilkoma „internetowymi fighterami”, których żywot to fora na necie. Jednakże, ze względu na poczucie obowiązku w stosunku do innych forumowiczów, tym razem odpowiem, na te wszystkie zarzuty, ale będzie to już ostatni wpis, bez względu na to, co napiszecie dalej. Cała ta historia wymaga uporządkowania dlatego podzielę ją na kilka wątków. Watek pierwszy to wątek głównego forumowicza „Mitka”. Jego pierwszy wpis na moje ogłoszenie brzmiał „Jakie uprawnienia? Jakie doświadczenie?”. Forma i sposób w jaki zapytał nie sugeruje grzeczności i potencjalnego zainteresowania, ale chęć zdeprecjonowania oferty za pomocą wykazania niekompetencji. Po tym w jaki sposób odpisałem, poczuł się urażony i odp. , że grzecznie pyta. Czy to było grzecznie, niech wszyscy sami sobie odpowiedzą ,ale wg. mojej znajomości zasad zadawania pytań to jeśli mówimy o formie grzecznościowej powinno to wyglądać zupełnie inaczej. Na początku powinien się przywitać, odnieść do opisu i wówczas ewentualnie poprosić o to co Go interesuje. Nie zrobił tego, to w odp, dostał to co dostał. Następnie zasugerował, że nasza propozycja ma charakter komercyjny, cyt. „Organizujesz wyjazd, podajesz ceny, oferujesz usługę - tak to wygląda z mojego punktu widzenia - więc pytam.”, co jest nieprawdą, ponieważ nigdy tak nie była przedstawiana. Wówczas również odp. dostał taką na jaką zasłużył. W dalszym etapie zaczął kłaść nacisk na „film”, przysłał mi na priv. chęć jego otrzymania. Oczywiście nie miałem wątpliwości, że chodzi mu tylko i wyłącznie o zdezawuowanie moich uprawnień poprzez wskazanie na niskie umiejętności. Najprawdopodobniej był przekonany, że skoro nie chcę zamieścić filmu to pewnie nie jeżdżę zbyt dobrze. Przecież, prawdopodobnie On tak uważa, że gdybym jeździł dobrze to bym chciał się pochwalić. On przecież tak robi. Filmów na YT w których pokazuje różne techniki jest mnóstwo. Przykładowo, tu link https://www.youtube....h?v=vXSDQ-P6xKQ, nazwany „śmig”. Tak na marginesie, to każdy niech sam oceni ten śmig :-))) Po tych atakach postanowiłem napisać kilka słów, co o tym wszystkim myślę i zamieścić upragniony przez adwersarzy film. Kiedy już obejrzeli, atak na moje umiejętności się zakończył, co nie znaczy, że zakończył się w ogóle. Kwestią, na której skupili się w dalszej kolejności to pomówienie o własny interes cyt. „Przywołałeś mnie tu parę razy imiennie, w kontekście walki o rynek, konkurencji i chciwości więc proszę o jakikolwiek dowód - post, ogłoszenie, wypowiedź świadka, opis, zdjęcie - że na działaniach forumowych czy innych działaniach w sieci zarobiłem chociażby 50 groszy lub że wziąłem od kogoś jakiekolwiek pieniądze za poradę/y na stoku.”. Podtrzymuje to co napisałem, ponieważ czymże innym, jeśli nie formą reklamy, jest chociażby aktywność na forum w sposób, który jednoznacznie sugeruje, iż jest się ekspertem. Komentarze we wszystkich działach, oceny, rady itp. itd. a także informowanie na profilu, że jest instruktorem SITN PZN. Czy to nie jest forma reklamy??? Przecież jeśli ktoś będzie miał wątpliwości w jakiejś kwestii to do kogo się zwróci o radę ??? Do nowicjusza czy eksperta na forum.??? Zresztą służę przykładem. W dyskusji na temat uprawnień nadawanych przez MENIS, na pytanie forumowicza o ich rodzaj, zdezawuował je pisząc cyt. To kurs na stopien instruktora rekreacji o specjalizacji narciarstwo zjazdowe a nie stopień na kurs instruktora Sitn PZN to wielka róznica. Sposób dochodzenia do uprawnień instr. Sitn na stronach Sitn znajdziesz. A kurs taki jak powyższy może zorganizowac praktycznie każdy, któremu Pani w ministerstwie pieczątkę gdzie trzeba przybije. :-))) Czy tym wpisem nie zareklamował swoich uprawnień, a jednocześnie umniejszył wartość tych, które daje Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu. Proszę się zastanowić ??? Po dalszej części tamtej dyskusji wnioskuję, że ów pytający zrezygnował z robienia uprawnień MENIS. No i oczywistą oczywistością jest to , że po takim komentarzu każdy czytający to ogłoszenie, czyli potencjalny klient,  zniechęci się do ich robienia , a wejdzie na strony SITN. Dlaczego „Mitek” stosuje tego rodzaju kryptoreklamę ??? Kto dał mu prawo do umniejszania uprawnień MENIS ??? Jak już wspomniałem powyżej jest osobą bardzo aktywną, ma w swoim profilu ponad 11 tys komentarzy. Jeśli zabawimy się w matematykę to wychodzi, że robi średnio 4-5 wpisów dziennie. Niektóre są dość obszerne, co sugeruje, że wymagają poświęcenia sporej ilości czasu. Oprócz tego widnieje w zakładce „moderatorzy”. Jeśli to złożymy do kupy to mi osobiście nasuwa się podejrzenie, że jest to jego praca. Dlatego twierdzenie z jego strony, że cyt. „że na działaniach forumowych czy innych działaniach w sieci zarobiłem chociażby 50 groszy” jest wątpliwe. Nie mam na to dowodów, ale pomyślcie sami !?!? Oczywiście mam nadzieję, że nie ma „układu” z żadnym z organizatorów,  tutaj się reklamujących i nie robi wpisów pod kogoś, a jednocześnie przeciw komuś. Tego nie twierdzę, ale pewności nie mam, dlatego pytam.?! Chociaż z drugiej strony, wpis dotyczący uprawnień MENIS jest na tyle przejrzysty, że kto wie.??? Takich kwiatków znalazło by się pewnie w jego wpisach więcej, ale wybaczcie, nie czytałem ponad 11 tysięcy :-))) tylko kilka. …...Ten fragment wysyłam tytułem wstępu dla Twojego przemyślenia.   Tak więc kolego „Mitku” zastanów się czy warto mnie w dalszym ciągu dyskredytować czy nie lepiej dać spokój. Chciałbym tą sprawę załatwić dyplomatycznie, ale jak mawiał Fryderyk II Wielki „dyplomacja bez armat jest jak muzyka bez instrumentów” , dlatego jak widzisz mam kilka armat, a jak poszukam to znajdę więcej. Ale nie chcę wojny. Wojna to ostateczność. Zastanów się kto więcej by na niej stracił. Czy ja, nikomu nie znany uczestnik forum cz Ty uznany ekspert. Wejdź na chwilę w skórę rasowego polityka i kieruj się „realizmem politycznym”. Przecież nawet jeśli przegram to mocno nadszarpnę Twoją pozycję. Czy warto ??? Reasumując, sprostuję swoją wypowiedź jeśli przeprosisz za początkową formę i odwołasz jak to nazwałeś „Uważam, ze całe działania kolegi Yaro to zakamuflowana próba badania walorów rynkowych forum spowodowana właśnie chęcią wejścia na rynek wyjazdowy, dodajmy wysoce nieudolna.”  Czekam na odp prywatną, jaka jest Twoja decyzja. Myślę, że dociera do Ciebie świadomość, iż trafiłeś na twardego przeciwnika. Nie odpowiadaj na gorąco. Przemyśl to. Być może sięgnij po poradę prawnika. Nie chciałbym wypowiedzieć słów, które pewnie znasz z historii „A więc wojna! Z dniem dzisiejszym wszystkie zagadnienia schodzą na plan dalszy - komunikat radiowy odczytany przez Zdzisława Świętochowskiego PR 1.09.1939” Jednocześnie daję słowo, że zostanie to między nami. Mam nadzieję, że okażesz się dżentelmenem i nie obca jest Ci zasada „pacta sund servanda”. Wiesz, że nie jesteś bez winy , a tym bardziej nie jesteś święty.   Z poważaniem yaro1771   Odpowiedz Zgłoś Edytuj Usuń Mitek uprzywilejowany cwaniaczek 11159 postów Na forum od: 11.2007 6267 Umiejętności: 8 Warszawa Wysłano wczoraj, 19:06 Drogi Kolego Jeżeli uważasz, że masz jakiekolwiek armaty przeciwko mnie i że "mogę coś stracić" w kwestii forumowej walki to bardzo się mylisz. Forum jest mi całkowicie obojętne - co wielokrotnie podkreślałem w swoich postach - a uprawnienia do moderowania zostały mi przyznane przy okazji organizowanych przeze mnie zawodów oraz imprez. Forum to dla mnie zabawa a jednocześnie platforma porozumienia. Dzięki forum poznałem osobiście wielu świetnych ludzi z którymi za tym pośrednictwem utrzymuję kontakt ale mogę w inny sposób. Swoje pisanie traktuje jak misję. Trafiłem przypadkiem a ilość bzdur jakie przeczytałem zmusiła mnie niejako do pisania i prostowania. Mam nadzieję i dowody, że wielu osobom pomogłem i to jest jedyna wartość dające osobistą satysfakcję. Być może masz duszę prawniczą i nie rozumiesz, że ktoś może poświęcać dużo (w twoim mniemaniu) czasu na coś co nie przynosi żadnych korzyści materialnych. Cóż to Ty pisałeś o pasjonatach ale jak widać istota tego określenia jest Ci obca. Nie zamierzam w  żadnej kwestii Cie przepraszać ani czegoś prostować. Jako, że kieruję się na forach pewnymi żelaznymi zasadami nie ujawnię oczywiście tej korespondencji dopóki Ty nie wyrazisz na to zgody choć - nie ukrywam - strasznie mnie korci. Ciekawi mnie również dlaczego używasz platformy prywatnej a nie piszesz tekstu otwartego - szczerze mówiąc nie za bardzo rozumiem, tym bardziej, że - jak napisałeś - nie darzysz mnie żadnym szacunkiem. Co do filmiku to...jakby nie rozumiesz intencji albo - mam nadzieję, że jednak nie - mierzysz wszystkich swoją miarą. Nie wypowiedziałem się ani słowem na temat Twojej jazdy ponieważ: - nie prosiłeś o oceny i rady - nie to było tematem rozmowy a o film prosiłem prywatnie - nie chciałem doprowadzać do dziecinady typu: A to jednak ja jeżdżę lepiej a nie Ty. Jak wyrazisz taka wole ocenię twoją jazdę uczciwie i bezstronnie tak jak zawsze to robię.   Co do kwestii szkolenia, to Sitn popełnił wielki błąd wypuszczając monopol szkoleniowy. We wszystkich liczących się federacjach szkolenie jest z centralizowane a porządne uprawnienia ba... jakiekolwiek uprawnienia pozwalające na pracę zarobkową, wymagają sporo pracy i naprawdę porządnego przygotowania od kandydatów i tak być powinno. Tak się składa, że przeszkoliłem w swoim życiu ponad 20 lat i wierz mi, że to jest fajna zabawa w doradzanie dopóki się nic nie stanie a żeby się nic nie stało nie wystarczy niestety kurs MENIS, który - i to jest fakt po prostu - zatwierdzany był często przez osoby, które nawet na oczy nart nie widziały. Oczywiście są różne kursy i różni kursanci ale pewne prawidłowości są niezaprzeczalnymi faktami. Chętnie zakopię topór wojenny, który wygrzebałeś ale niestety musisz albo pokazać moją CHCIWOŚĆ i merkantylne podejście albo grzecznie przeprosić bo po prostu mnie obraziłeś jak rzadko - nie tylko zresztą mnie bo wymieniłeś paru kolegów, którzy nigdy w życiu nie szkolili - a ich/moją jedyną winą??? jest to, że lubimy sobie popisać i mamy na to czas. Właśnie wróciłem z roweru więc umysł mam jasny jak rzadko. Pozdrowienia Odpowiedz Zgłoś yaro1771 Nowy użytkownik 21 postów Na forum od: 03.2009 10 Umiejętności: 1 Wysłano wczoraj, 23:22 Drogi "Mitku", Jeszcze raz apeluje do Twojego rozsądku. Prosiłem abyś nie odp. na gorąco, dobrze się zastanów. Ja nic nie stracę, Ty możesz wiele. A jeśli, jak twierdzisz, robisz to co robisz z poczucia misji, będzie bolało tym bardziej. Jesteś, na tym forum, osobą opiniotwórczą, a to wymaga wstrzemięźliwości w wypowiedziach. Twój post odnośnie MENIS to zwykłe oszczerstwo niepoparte żadnymi dowodami, a w przypadku osoby opiniotwórczej to poważne nadużycie. Ja to co innego, mogę pisać co chce, za miesiąc i tak nikt nie będzie o tym pamiętał.  Schowaj dumę i pomyśl pragmatycznie. Jak zapewne zauważyłeś mam lekkie pióro i potrafię kojarzyć fakty, nazwijmy to, ponadprzeciętnie, ale, po prostu, szkoda mi czasu na wojowanie z Tobą. Zapewne jesteś świadom, że w Twoich wpisach znajdę wiele wypowiedzi, które są na granicy pomówień lub po prostu nimi są. Uwierz mi , że nie warto ryzykować. Lepiej się dogadać. Lecz jeśli ma to nastąpić, to nie możesz tego wymagać jednostronnie. Trochę rozpuściło Cię to forum, a taka lekcja każdemu dobrze robi.                                                                                                                                                                                                   Z poważaniem                                                                                                                                                                                                  yaro1771 Odpowiedz Zgłoś Edytuj Usuń Mitek uprzywilejowany cwaniaczek 11159 postów Na forum od: 11.2007 6267 Umiejętności: 8 Warszawa Wysłano dziś, 00:26 Cześć Wiele to znaczy co? Zamordujesz mi zonę lub dzieci kolego? Nie rób z siebie autokarykatury. Proponuje przenieść tą dyskusję na forum publiczne - ja się tego nie boję więc zapraszam. Nie zauważyłem ani lekkiego pióra - raczej ciężkie bo długie teksty - a kojarzenie faktów tym bardziej słabe - wtedy teksty byłyby krótsze a ponadprzeciętne jest już naprawdę Twoją imaginacją osobistą. Chętnie zaryzykuję Kolego konfrontacje z taką ponadprzeciętną jednostką. A dogadanie się z Tobą jest oczywiście możliwe i z przyjemnością się piwka napiję tylko przestań strugać... no właśnie co Ty strugasz koleś... Zabawne. Pozdrowienia PS W tej chwili już możliwości są dwie: -  publikujemy te privy i zobaczmy co ludzie myślą - przepraszasz i dziękujesz, że nie jestem prawniczy dzieckiem Pozdro Odpowiedz Zgłoś yaro1771 Nowy użytkownik 21 postów Na forum od: 03.2009 10 Umiejętności: 1 Wysłano dziś, 00:40 hehe... publikuj. Pycha zawsze kroczy przed upadkiem. Wydaje mi się , być może się mylę, że jest wiele osób na tym forum, które mają dość Twoich uwag i mądrości, we wszystkich pojawiających się tematach, ale po prostu nie chce im się wdawać w dyskusje z nadgorliwcem z poczuciem "misji", ponieważ, jak mawiał klasyk "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu" . Miałem nadzieje przemówić do Twojego rozsądku. No cóż, sam wybrałeś swój los.                                                                                                                                                                      Z poważaniem                                                                                                                                                                       yaro1771 Odpowiedz Zgłoś Edytuj Usuń Mitek uprzywilejowany cwaniaczek 11159 postów Na forum od: 11.2007 6267 Umiejętności: 8 Warszawa Wysłano dziś, 01:07 Cześć Rozumiem, że publikujemy naszą rozmowę na forum. Gdzie? W temacie? W oddzielnym temacie? W Twoim lub moim albo - naszym - temacie? Pamiętaj to może mieć duże znaczenie dla Ciebie w kwestii późniejszych prawnych czy innych wojenek, które sugerowałeś. Daję Ci tu wolną rękę. A może sam chcesz opublikować i opatrzyć komentarzem.... Nie chciałbym abyś poczuł się oszukany.   Pozdrowienia serdeczne Odpowiedz  
  22. Drodzy forumowicze, wywołany do tablicy przez, jak Ich nazywają niektórzy, "elyte" czuje się w obowiązku odnieść do powyższych zarzutów. Nie byłem i w dalszym ciągu nie jest zainteresowany naparzanką w jaką starają się mnie wciągnąć co niektórzy. Dlatego wybaczcie, że nie odpisuję na każdy post ponieważ jest to po prostu styl, do którego nie przywykłem. W zasadzie większość uwag jest nie merytoryczna dlatego je pominę, chociaż niektóre bywają zabawne, dlatego skomentuje je dosłownie jednym zdaniem. Pierwsza to wpis użytkownika "Spiochu", a konkretnie pkt 3. cyt. Piszesz, że Sitn jest winny, że szkolenie za długie i że to, źle że trzeba się doszkalać. Przy takim podejściu nigdy nie będzie się dobrym instruktorem.Na medycynie czy politechnice też byś skrócił studia i ułatwił dostęp do zawodu? ...odpowiem następująco: Stary, jeśli Ty porównujesz instruktora do lekarza to po prostu weź wytrzeźwiej. Kursy instruktora narciarstwa można porównać co najwyżej do kursu operatora koparki lub wózka widłowego, oczywiście nie obrażając w/w operatorów. Same wymagania to sugerują, czyli wystarczy wykształcenie średnie uzyskane np. w "cosinusie" czy innej "szkółce średniej". Zresztą sam fakt , że używasz takiego porównania, i nie tłumacz się , że tego nie napisałeś czy nie to miałeś na myśli,  świadczy tylko i wyłącznie o tym , że Twoje "EGO" jest większe niż "Droga Mleczna" bo masz uprawnienia SITN, o których nieomieszkałeś wspomnieć w jednym z postów, cyt. I tak i nie. Posiadam jedynie stopień Instruktora SITN (PI) i nie mam aktualnej unifikacji. link do dyskusji, http://www.skiforum....uktora/?hl=lata, no i oczywiście chwalisz się pod niebiosa jakiego to wielkiego osiągnięcia dokonałeś bo w 3 lata z kogoś instruktora zrobiłeś. Tak nawiasem mówiąc to wszystkim zainteresowanym polecam ten wątek, jest zabawny, chłopaki taka mają podnietę z tych uprawnień, że można odnieść wrażenie jakby co najmniej dziewczyna "Sorbone" skończyła. Lizaniu tyłków i klepania po pleckach nie ma końca, proponuje, aby "Spiochowi" pomnik postawili :-))) Dobra zostawmy "Spiocha", teraz drugi artysta "Sese". Jego wpis tu cyt. I to jest clue tego tematu. Widząc ogłoszenie w sprawie wyjazdu z możliwością szkolenia oczekuje informacji kto uczy i jak uczy... Przez cały obecny sezon starałem się znaleźć instruktora dla mojej drugiej połówki (poszukiwania zostały przerwane moją kontuzją i odwołaniem wszelkich planów wyjazdowych do przyszłego sezonu). Jest na forum kilka, może kilkanaście osób pod których instruktorskie skrzydła z przyjemnością oddałbym Dorotę i zapłacił  praktycznie każdą cenę za to szkolenie. Wynika to z tego, że widząc ich jazdę i metodykę szkolenia wiem, że to jest to czego szukam.  Jest też kilkanaście innych osób, które mają wprawdzie papiery instruktora, ale mnie totalnie nie przekonują swoim warsztatem... Kilka z nich chciało się podjąć szkolenia i to za darmo, ale odmówiłem... Mam nadzieję że nie poczuli się urażeni, bo w gruncie rzeczy nie chodziło o ich umiejętności (tych żadnemu z nich nie brakowało), ale o brak spasowania z moją "wizją narciarstwa". powinien zostać zaadoptowany przez, któryś z kabaretów. Czy Ty stary w ogóle to przeczytałeś, a jeśli tak to nie widzisz, że wspinasz się na "Himalaje niewiarygodności". Rozbawiłeś mnie do łez. Szukałeś cały sezon instruktora i nie mogłeś znaleźć, a gotów byłeś zapłacić każda cenę. Kurde , poważna sprawa. Słuchaj wg mnie to proste. W następnym sezonie, jeśli kontuzja ustąpi :-))), pojedź do pierwszej lepszej wypożyczalni, zapłać tą każdą cenę i jeden instr. będzie nosił Twojej połówce narty, drugi kilki, trzeci buty, a czwarty kask, piąty zajmie się nauką, a szósty to hohohoh. Ach zapomniałem. Ty obawiasz się Ich warsztatu.  Hmmmm .... to faktycznie problem, ale zapewniam Cię , że to nie są piloci F16 czy B2 i nie grozi wam nieodwracalna katastrofa. A teraz czas na "Szefa wszystkich szefów", nieocenionego Eksperta, znawcy technik najtajniejszych z najtajniejszych, Zbawce narciarstwa alpejskiego w tym kraju i człowieka , któremu, co prawda jeszcze się nie udało, ale zapewne już wkrótce się uda, wprowadzić naszych adeptów na najwyższy stopień podium "Pucharu Świat". Co prawda jeszcze takich nie mieliśmy, ale, wydaje mi się, że jeśli zajmie się tym kolega "Mitek" i spółka to nastąpi to w tempie błyskawicznym.  Kiedy tak przyglądałem się rozwojowi sytuacji na powyższym forum, doszedłem do wniosku, jak pisałem we wstępie, że nie ma sensu wdawać się w dyskusje i trzeba zakończyć ta bijatykę. W prywatnym mailu zaproponowałem "Mitkowi" dyplomatyczne wyjście, niestety On na nią nie przystał. Zaproponował, aby ujawnić naszą korespondencję co chętnie uczynię, gdyż nie ma w niej niczego co można by było uznać za przekroczenie granic czegokolwiek. Żałuje tylko, że "Mitek" stawia własna dumę i poczucie misji przed zdrowym rozsądkiem. No ale cóż, ludzie z poczuciem misji tak już mają. to typowa sytuacja dla zachowań społeczeństw , które bardzo trafnie zdiagnozował Jose Ortega y Gasset w "Buncie mas". Kto czytał ten wie co mam na myśli. Tak więc miłej lektury, a potem chłopaki kiście się na tym forum, wytężajcie umysły i z czterech ścian na warszawskim, śląskim czy innym blokowisku, odpisujcie co wam ślina na język przyniesie. Proszę tylko o jedno.!!! Czytajcie ze zrozumieniem.!!!! A My .... skoczymy na LODOWIEC  . Jak wrócimy to może wrzucimy jakiś film. Co byście się czegoś poduczyli. Trening przy klawiaturze też jest ważny.
  23. już dawno uzupełnione, czytaj ze zrozumieniem. pozdr.
  24. W związku z tym , że dyskusja w powyższym temacie rozgorzała na dobre, postanowiłem wypowiedzieć się w poruszanej tu tematyce nieco szerzej. Moja reakcja na pytania ze strony forumowiczów „mitek”, „pytek23”, „mig12345”, „fredowski”, „spiochu” czy „sese” jest taka z przyczyn, dla każdego kto myśli samodzielnie, oczywistych. Jak łatwo zauważyć, wszyscy są starymi wyjadaczami na tym forum. Staż każdego z nich na „skiforum” to około 10 lat. Komentarze „mitka”, „pytka23” , „fredowskiego” i „spiocha” znajdują się niemal w każdym temacie. „Mitek” obserwuje wszystkie wątki jakie się pojawiają. Każdy z nich udziela się w komentowaniu wyjazdów, sprzętu, techniki, nauki jazdy, cen, ofert itd. itd. Dlatego zapytam, czy Oni są zainteresowani jakimkolwiek wyjazdem z kimkolwiek ??? Jeżeli zwrócimy uwagę na aktywność jaką prezentują oraz rodzaje ich wpisów to łatwo zdamy sobie sprawę z tego , że oni nigdzie z nikim nie pojadą. Zainteresowani są tym aby to z nimi inni jeździli i SOWICIE im za to zapłacili. Niestety czas jest taki, że chętnych na takie wyjazdy jest coraz mniej. Społeczeństwo, w dobie dzisiejszej łatwości dostępu do informacji, jest coraz mniej zainteresowane płaceniem, kilkuset złotych, za to co za darmo może znaleźć w sieci. W związku z tym , każda propozycja wyjazdu, która jest konkurencyjna w stosunku do propozycji „starych wyg” napotka na fale hejtu. Tym bardziej, jeśli jest w niej mowa o „wskazówkach” i to za DARMO. Oczywiście będzie to przykryte płaszczykiem „dbania o dobrą jakość” czy innymi komunałami, które czuć na kilometr. Tu nie chodzi o to, a chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Jak już wspomniałem, czasy są takie, że „każda sztuka” jest na wagę złota, dlatego wszyscy co ośmielą się cokolwiek proponować wystawiają się na atak. Takich wątków jest wiele. Ostatni, to propozycja wstawiona przez „mateuszjablonski”. Wystarczyło, że chłopak stracił czujność i dał się wciągnąć w dyskusję na temat techniki, wstawił film i sami zobaczcie co z nim zrobili. Nie sądzę aby teraz znalazł kogokolwiek z tego forum. I o to chodzi tym wszystkim, niby przyjaźnie nastawionym, komentatorom. Oni nic nikomu nie chcą doradzić tylko promować siebie samych. To tyle w kwestii wpisów. Druga sprawa to uprawnienia, które tak „leżą na sercu” gorliwym komentatorom. Osobiście miałem okazje uczestniczyć w kilku tego rodzaju szkoleniach instruktorskich zarówno w SITN jak i MENIS i prawdą jest to co napisał „sese”, że umiejętności niektórych instruktorów pozostawiają wiele do życzenia. Na ten temat nie będę się rozpisywał ponieważ to zupełnie inny wątek. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę jaka jest praprzyczyna takiej, a nie innej sytuacji. Otóż paradoksalnie winę za taki stan rzeczy ponosi SITN, a konkretnie jego CHCIWOŚĆ. Opłaty, czas, ciągłe doszkalanie i DOPŁACANIE (bo o to głównie chodzi) do kolejnych stopni spowodowało, że każdy absolwent takiego kursu ponosił spore koszty całej imprezy. To musiało się przełożyć na ceny jakie pojawiały się na stoku (każdy wie , że są dość wysokie 80-100 zł/h nauki). Co za tym idzie, wiele osób które potrafią jeździć, również zachciały coś ugryźć z tego tortu. Z powodu tego, że w SITN to trwało tyle ile trwało i koszty, dla wielu młodych ludzi, były stosunkowo wysokie, kwestią czasu było powstanie czegoś konkurencyjnego. I tak też się stało. Spowodowało to nagły wzrost „instruktorskiej masy” , a masa, wiadomo, CIĄGNIE W DÓŁ. Chociaż osobiście bym tego nie demonizował, ponieważ to że ktoś był dobrym zawodnikiem wcale nie znaczy , że będzie dobrym trenerem i odwrotnie. Ale tak jak napisałem powyżej, ten wątek zostawmy. Praprzyczyna to CHCIWOŚĆ. To jest clou całej sytuacji. Dlaczego ??? Już uzasadniam. Załóżmy, że godzina nauki jazdy na nartach nie będzie kosztowała 80 zł ale np. 30 zł. Jak myślicie ile osób z całej „instruktorskiej masy” pozostałaby na stoku ? Stawiam , że nie więcej niż 30%. Kto by pozostał ??? Tylko i wyłącznie zapaleńcy , którzy nic innego w życiu nie robili poza jazdą na nartach. Nie było by już wielu, wielu innych , którzy na co dzień robią coś zupełnie innego, a jak przychodzi sezon zakładają kurtkę z napisem „instruktor”. Druga sprawa to haracze jakie pobierają szkółki i wypożyczalnie. Wszyscy niesamodzielni instruktorzy zarabiają właśnie około 40 zł, a nie 80zł jak płaci klient ponieważ połowę zabiera właściciel wypożyczalni lub szkółki, ale tego wątku również nie będę rozwijał ponieważ jest to zupełnie osobny temat. Krótko mówiąc, po prostu cena za godzinę nauki jest zbyt wysoka w stosunku do czasu i kosztów jakie należy poświęcić do ich zdobycia. Zresztą proszę spojrzeć na to przez pryzmat innych zawodów. Instruktor pływania 30-40zł/h, nauczyciel języka obcego 40zł/h, nauczyciel gry na instrumencie, którego ćwiczenie i kształcenie to lata ciężkiej pracy to 30zł/h itp. itd. Gdzie na tej drabince znajduje się instruktor narciarstwa, moim zdaniem o wiele poziomów niżej. Zresztą sam forumowicz „spiochu” pisze o tym jak to w ciągu 3 lat zrobił z zera instruktora, link do wątku http://www.skiforum....ra/#entry558006, to świadczy o tym , że nie jest to nic trudnego. Jeśli ktoś ma zacięcie, poświęci na to odpowiednio dużo czasu (w mojej ocenie około 50 dni w sezonie) to jest to do zrobienia. Osobiście znam kilka takich osób i uważam, że ich umiejętności są absolutnie wystarczające do nauczania początkujących, co więcej nie to ma zasadnicze znaczenie, ale sposób w jaki potrafią się wysłowić i przekazać pewne rzeczy lub np. zachęcić dziecko do jazdy. Z drugiej strony mam znajomego, który jeździ na nartach rewelacyjnie, w swojej karierze zahaczył min. o kadrę , ale niestety rozmowa z nim to, delikatnie mówiąc, „intelektualne wyzwanie”. Z mojej ponad 35 letniej perspektywy narciarskiej uważam, że nie kwestią najważniejszą jest rodzaj kwitu jaki ktoś posiada , ale to jakim jest człowiekiem. Jeśli zna swoje mocne i słabe strony, podpatruje, podpytuje, uczy się od innych i stara się to umiejętnie przekazać, to z pewnością to zaprocentuje. Zdążyłem się przekonać, że oceny na podstawie kwitu bywają mocno nietrafione. Tak więc z wystawianiem takich ocen na jakie pozwala sobie np. „mitek” w linku http://www.skiforum....en-nowy-termin/, byłbym ostrożny. Oczywiście zdarzają się osoby przypadkowe, dla których narty nie są pasją, tylko po prostu liczą na łatwy pieniądz, ale tacy są wszędzie, to normalne. Jeśli ktoś jednak ją ma, to z pewnością zawsze będzie się starał doskonalić własną technikę i nic tu nie zmienią żadne papiery jakie dostanie od kogokolwiek. To na co osobiście zwróciłem uwagę, to np. częsty brak, u młodego pokolenia instruktorów, umiejętności jazdy „śmigiem”. Stary, dobry „klasyk” został prawie całkowicie wyparty przez „krawędź”. No ale nie ma się czemu dziwić skoro mój kolega, który jest trenerem w klubie, powiedział mi nie dalej jak tydzień temu, że młodzież którą ma w swojej grupie jeździ w zasadzie tylko na krawędziach i jak przyjdzie pojechać szybkim slalomem na miękkim to mają problem. Pamiętam zresztą z kursów, że te osoby, które trenowały w klubie, pomimo bardzo dobrej techniki na krawędziach, śmigiem radziły sobie dość przeciętnie. No dobrze, starczy tych wywodów ponieważ, jak się domyślam, moich adwersarzy tak naprawdę to nie interesuje. Ich najbardziej interesują moje umiejętności. Wówczas będą mogli się wyżyć i pohejtować. Zacznie się „popraw to, popraw tamto, chodź na muldy, tyczki itd.” Dlatego, ażeby zaspokoić ich dziką ciekawość, postanowiłem założyć konto na YT (tak tak tacy bez kont na YT i FB jeszcze istnieją) i dać im tą satysfakcję skomentowania moich umiejętności. Swoją drogą, to dawno nikt mnie nie poprawiał, dlatego być może dowiem się czegoś ciekawego. Co prawda nie będzie to film z Alp, ponieważ, na tym proponowanym przeze mnie w poście, jazdy mało co widać. Wstawiłem krótki film z Karkonoszy zrobiony wiosną zeszłego roku, ale myślę, że wystarczający, aby ocenić czy ktoś potrafi jeździć czy nie.:-))) Tak więc miłego oglądania i czekam na uwagi. Tutaj link , pozdr.
  25. To zmień punkt widzenia i czytaj ze zrozumieniem. pozdr
×
×
  • Create New...