-
Liczba zawartości
1 077 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Zawartość dodana przez sese
-
Dzięki fredo... Szkoda, że się o godzinę minęliśmy w Kitzbuhel. Prawie straciliśmy oczy wypatrując Twojej osławionej kurtki
-
Był ktoś kiedyś na Pitztalu na przełomie kwietnia i maja? Poszukuje informacji odnośnie warunków wówczas tam panujących oraz liczby otwartych tras. Z góry dziękuje.
-
Dokładnie, dlatego mój pierwszy i główny postulat dotyczył zapewnienia nam możliwości stworzenia gadgetów w domowych pieleszach
-
Ja też nie mam nic przeciwko temu że z góry nie określony "ktoś" na tej stronie zarabia. Każdy z nas wie ile kosztuje utrzymanie chociażby serwerów. Dodatkowo inne fora przeze mnie odwiedzane są albo przesycone bannerami albo wręcz na niektórych z nich wymaga od stałych użytkowników opłacania symbolicznych sum na utrzymanie infrastruktury (nie podam nazw tych for powiem tylko że dotyczą szeroko pojętej astronomii). Nam tego wszystkiego (bannery, opłaty) na razie oszczędzono. Proponuje kompromis - po pierwsze, tak jak już pisałem wyżej, dobrze byłoby zamieścić na forum nasze logo w maksymalnej rozdzielczości i wtedy każdy praktycznie bez kosztowo wykona sobie naklejkę w domu i to taką jaką będzie chciał (z tłem, bez tła, małą, dużą, z nickiem, bez nicka, niebieską a nawet różową) de gustibus non est disputandum... A jeśli ktoś chce mieć gotową naklejkę o określonym z góry kształcie, kolorze i wymiarach to moim zdaniem niech płaci... Nie widzę w tym nic złego... Pozdrawiam Użytkownik sese edytował ten post 21 luty 2009 - 12:35 literówki...
-
Proponuje namówić adminów aby zamieścili na którejś z podstron (może na gadżety) grafikę naszego loga w maksymalnie dużej rozdzielczości. Umożliwi to każdemu z nas wyczarować sobie w domowych warunkach naklejkę na kask o dowolnych rozmiarach, a jak rozdzielczość będzie odpowiednio dużo to i samochodzik się przyozdobi albo jeszcze "cóś" innego Osobiście już mam dość realną wizję mniej więcej dwumetrowego napisu "skiforum.pl" na dachowym boxie... Pięknie będzie:D Pozdrawiam PS.Jeśli wskazana wyżej grafika już gdzieś się znajduje to sprawę proszę uznać za niebyłą i podać linka . Przejrzałem wszystkie posty dotyczące naklejek i nic jednak nie znalazłem.
-
HesSki powiem tak - w zeszłym roku spędziłem 3 albo 4 dni na Penken i codziennie po przynajmniej 3 razy ćwiczyłem Harakiri. W zeszłym tygodniu codziennie (poza poniedziałkiem ) zjeżdżaliśmy z wueres'em Direttissimą, która zdaniem Tyrolczyków stanowi przykład piekła na ziemi. Po kilkunastokrotnym przejechaniu tej trasy (mój osobisty rekord około 3:30 od górnej do dolnej stacji 8 osobowego krzesła na pustym stoku o 16:15) poczułem się znużony, a może nawet lekko rozczarowany... Przecież było tyle ostrzeżeń, przestróg, tablic z procentami, stopniami, achtung, caution itd... a tu... trasa jak trasa... Wyjazd do Kitzbuhel nabrał jednak zupełnie innych kolorów w momencie minięcia przeze mnie magicznej kwadratowej tabliczki z napisem "Route 21 Streif Rennstrecke" (koniecznie należy zacząć od samej góry zaraz za stacją gondoli Hahnenkammbahn). Zobaczyłem Strife... Tą samą którą tydzień wcześniej widziałem na Eurosporcie podczas zawodów... Wyglądała niesamowicie - w górnej części mnóstwo siatek i gąbek oraz resztki reklam sponsorów i wijąca się pomiędzy tym wszystkim wąska linia słynnego zjazdu wyznaczona niebieskimi liniami na śniegu. Takiego uczucia jak po przejechaniu tej trasy nie czułem na nartach już dobrych kilka lat. To było połączenie wręcz namacalnego strachu z maksymalną adrenaliną. Jednoczesne poczucie szczęścia, ulgi i nawet może pewnego rodzaju dumy oraz niesamowitej chęci natychmiastowego powtórzenia zjazdu. Rozbiegany wzrok, palące uda i trzęsące się ręce W sumie przejechałem całą Streifę chyba 4 albo 5 razy. Może to niewiele, ale moim zdaniem penkenowska Harakiri nawet nie może równać się z "Route 21" . To zupełnie inna kategoria. I nie chodzi tu tylko o max. nachylenie, które na Streif'ie wynosi w porywach 85 % (http://www.hahnenkam...reif/index.html), ale o raczej o ukształtowanie terenu i rodzaj nawierzchni po której dane nam jest się poruszać. W pełni potwierdzam słowa wueres'a - Streif'a w tydzien po zawodach to 3 km czystego niebieskiego lodu, na którym zatrzymanie się, wbicie kija, a nawet zwykłe zakrawędziowanie urastają do miana niewykonalnych czynności. Do tego nieustanne trawersy, uskoki i ciasne skręty. Warto też wspomnieć, iż trasa, poza pucharowym weekendem, nie jest w jakikolwiek sposób utrzymywana. Wszystko to sprawia, że stanowi ona przeciwnika, przy którym nie zastanawiamy się czy uda się nam wygrać, ale czy uda się nam przeżyć... Mi się udało jakoś po tym zjechać i to nawet chyba dwukrotnie w granicach wyznaczonych niebieskimi liniami pochodzącymi z zawodów. Do dziś jednak nie jestem pewny jak to zrobiłem:D Pełen respekt dla zawodników i zawodniczek, którzy mają umiejętności i odwagę aby przejechać tą trasę na pełnym speedzie - jesteście WIELCY. Polecam "Route 21" wszystkim - zmienia ona optykę na nasz ukochany sport. *zdjęcia ze Steify niestety nie posiadam, bo to ja miałem cały sprzęt przy sobie. Może się uda wrzucić coś na youtube, albo wueres wrzuci zdjęcia na których go uwieczniłem **ostatniego dnia pobytu 07.02.2009 słoneczko ostro przygrzało i Streif'a puściła... to już nie było to samo... ** Załączone miniatury
-
Faktycznie przesadziłem z tymi ponad 50 km - viamichelin podaje: Fugen-Tux 42 km. Sorki. Dałbym sobie uciąć rękę że jest więcej, zwłaszcza że raz tą trasę w całości pokonałem (z lodowca jechaliśmy bezpośrednio na basen w Fugen i zajęło nam to około godziny)
-
Bez auta mogą być małe problemy z przemieszczeniem się z Fugen na Tuxa ponieważ każdy region (Spieljoch, Ski Optimal, Zillertal Arena, Mayrhofen, Zillertal 3000, Tux) mają odrębne siatki połączeń skibusowych i żeby pokonać drogę Fugen - Tux przynajmniej raz bylibyście zmuszeni się przesiąść Rozkłady busów w dolinie: http://www.mayrhofen...007-2008_A3.pdf http://www.tux.at/in...axiservice.html http://www.skifideli...ms.php?o_id=170 Nie bez znaczenia jest też fakt że odległość Fugen - Tux znacznie przekracza 50 km, a od praktycznie samego Mayrhofen droga staje się górską serpentyną... Ja osobiście polecam korzystanie z auta-przed każdym z wyciągów są obszerne i bezpłatne parkingi.
-
Jak obecnie wygląda sytuacja z kolejkami w weekend? Mam złe doświadczenia z horni domky sprzed 2 lat i aż się boje jechać...
-
Szybkie sprawozdanie z sylwestra w Zieleńcu. Jeśli chodzi o same warunki narciarskie to TRAGEDIA... Jeżdżę na nartach od ponad 20 lat i jeszcze na czymś takim nie jeździłem... Najpierw 1,5 godziny rozgrzewki w ciągu dnia na nowej 6 - osobowej kanapie Winterpola. Wszędzie masa lodu i kamieni. Przez górną część udawało się jeszcze przemknąć 1 metrową częścią stoku przy samym lesie, jednak po wyjeździe na polanę zostawał już sam lód i kamolce... Szczyt że pozwalali ludziom na jazdę w takich warunkach... O 16:00 zamknęli stok i uruchomili armatki. Na imprezę sylwestrową na stoku stawiliśmy się o 21:15 i zastaliśmy zamieć śnieżną (bardzo silny a wręcz porywisty wiatr zwiewał z lodu warstwę sztucznego śniegu) oraz 15 stopniowy mróz. Gdyby nie kompletny brak warunków i polarna pogoda to byłoby rewelacyjnie, bo sama impreza na stoku była bardzo udana - jazda na nartkach do 1:00 w nocy, dobre nagłośnienie, liczne konkursy, tańce w butach narciarskich i pozytywnie nastawieni ludzie. Pozdrawiam wszystkich szaleńców z sylwestra na stoku Winterpolu. PS. Przez cały nowy rok i kolejne dni w Zieleńcu padał śnieg więc prawdopodobnie warunki się polepszyły...
-
Moim zdaniem, a trochę się na tym znam , nie ma możliwości aby jazdę na nartach "na gazie" zakwalifikować jako jakiekolwiek przestępstwo. Żaden prokurator mnie nie przekona, że narty to pojazd inny niż mechaniczny w rozumieniu art 178 a par 2 k.k., a ponadto przepis ten penalizuje jedynie jazdę takim pojazdem po drodze publicznej lub w strefie zamieszkania. Ewentulanie w razie wypadku na stoku i ewidentnej winy nietrzeźwego narciarza z dużą ostrożnością można by myśleć o nieumyślnym naruszeniu czynności narządów ciała (art 157 par 3 k.k.), bądź spowodowaniu ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art 156 par 2 k.k.) albo w najgorszym razie nieumyślnym spowodowaniu śmierci (art 155 k.k.). Tak jak napisałem można o tym myśleć z dużą ostrożnością bo w polskim prawie karnym jest coś takiego co mądrze się nazywa "kontratyp zawodów sportowych". Do przypisania winy w takim wypadku konieczne jest wykazanie rażącego i świadomego przekroczenia zasad danej dyscypliny sportowej (w naszym wypadku można by rozpatrywać kodeks FIS )
-
Firma bardzo w porządku i kask również bardzo dobry. Obecnie użytkuje starszy model kasku CEBE i nie mam żadnych z nim problemów. Niemal zapominam że go mam na głowie. W Makro mają niesamowite ceny na te kaski. W oficjalnym sklepie Rossignola (Cebe i Rossignol się połączyły i mają wspólną sieć sprzedaży) CEBE SPYNER kosztuje 270 zł. Moim zdaniem bardzo dobry zakup, też się do niego przymierzałem ale we wrocławskim Makro nie mieli XL.
-
W zeszłym sezonie byłem tam kilkanaście razy, w sezonie 2006/2007 nawet kilkadziesiąt. Droga jest bezpłatna. Z tego co wiem płatny jest dalszy odcinek drogi - na Przełęcz Karkonoską, przynajmniej kiedyś był
-
ze szklarskiej do szpindla w zasadzie jest jedna sensowna droga: Szklarska - Jakuszyce -Harrachov - Jablonec nad Jizerou - Vrchlabi - Spindl. Łącznie 60 km po mniejszych i większych górkach. Godzinka w plecy mniej więcej. Inne trasy odpadają - do Przełęczy Okraj musiałbyś się wrócić do Karpacza, zaś przez Lubawkę jest jeszcze dalej. Co innego jeśli na bazę wypadową wybierzesz Karpacz - wtedy masz co prawda tyle samo kilometrów do Spindla, ale po drodze masz do wyboru Małą Upę, Wielką Upę, Pec, Janskie Lazne, Cerny Dul, Herlikovice i w końcu Spindl. Jadąc od strony Szklarskiej i nie upierając się na Spindlu będziesz mógł natomiast zawitać do Harrachova lub mojej ulubionej Rokytnice nad Jizerou, albo w ogóle nie odbijać za Harrachovem w lewo i poszalec na Tanvaldskym Spicaku lub Jestedzie w Libercu. Wszystko to masz w promieniu 60 km od Szklarskiej, oczywiście najbliżej do Harrachova
-
Co do Szwajcarii to nie mam żadnych wiadomości, natomiast doskonale pamiętam pana z suszarką i w kurtce z dużym napisem Carabinieri. Było to już dobre 10 :eek: lat temu na Latemarze w Val di Fiemme (data i miejsce pewne bo karnet mam do dziś). Pan, a raczej panowie czaili się w okolicach dolnej stacji krzesła (rejon oznaczony dużymi napisami SLOW) i w dość ostrych słowach wytłumaczyli mi, że osiągana przeze mnie prędkość zupełnie nie przystaje do ich rodzinnych tras. Pamiętam groźby zabrania karnetu i rozmowę o kilkudziesięciu tysiącach lirów, które rzekomo mam zapłacić. Koniec końców skończyło się tylko na pouczeniu. Nigdy więcej, w żadnym ośrodku we Włoszech, Austrii czy Szwajcarii nie miałem podobnej przygody.
-
Mieszkanie w Schwendau jest o wiele korzystniejsze niż mieszkanie w samym Mayrhofen. Spędziłem w Zillertalu wspaniały tydzień w marcu 2008 i o ile moi znajomi mieszkający w centum Mayrhofen czekali każdego ranka minimum 40-50 minut w kolejce do gondoli na Penken, to ja ze Schwendau wyjeżdżalem w ciągu 5 minut Od trzeciego dnia pobytu znajomi przyjeżdżali skibusem do Schwendau i stąd atakowali na Penken. Identyczna sytuacja powtarzała się około 16 - na zjazd gondolą do centrum Mayhofen czekało się wtedy grubo ponad godzinę... Wprawdzie pod względem apres ski Schwendau wyraźnie kuleje (jedynie 2 fajne knajpy), ale do centrum Mayhofen kursują co 15-30 minut bezpłatne skibus'y a nawet pociąg. Polecam również 10 minutowy spacer piękną promenadą, a w razie "zmęczenia materiału" po imprezie zawsze można złapać stopa w drodze powrotnej (przez 7 dni co wieczór wracaliśmy stopem, a uprzejmi Austriacy podwozili nas pod drzwi naszego apartamentu). Schwendau ma ponadto wyraźną przewagę cenową nad Mayhofen - nam udało się znaleźć nocleg z 9 euro osoba/noc ze śniadaniem. W Mayrhofen o takich cenach można sobie jedynie pomarzyć. Co do samej doliny to polecam codziennie zwiedzić inny region (świetnie skomunikowana) - my przez tydzień 3 razy byliśmy na Penken, 1 na Tuxie, 1 na Zillertal Arena, 1 na Hochzillertal - Fugen, 1/2 dnia na Ahorn (niesamowicie długi zjazd na dół i 180 osobowa gondola) i 1/2 dnia na Eggalm. Wszędzie było bosko, co w moim przypadku nie jest raczej bezpodstawną opinią (w Austrii "zwiedziłem" już Kaprun, Zell am See, Badgastein & okolice, Obertauern, Dachstein, Dachstein West, Kitzbuhel, poza tym kilkanaście wypadów do Włoch i Szwajcarii). Rezerwowałem apartament telefonicznie, korzystając z wyszukiwarki na www.zillertal.at, ewentualnie www.finkenberg.at. Mała uwaga - właściciele pensjonatów, zwłaszcza tych tańszych, zazwyczaj nie znają angielskiego i totalnie ignorują anglojęzyczne e-maile - najlepiej osobiście zadzwonić i porozmawiać w języku Goethego W razie dalszych pytań służe pomocą.
-
po 4 godzinnym łażeniu po domu zamieniłem jednak 30 na 29,5... Po prostu 30 z czasem się "rozepchała"... Wróciłem do intersportu wygrzałem porządnie 29,5 , uformowałem przez 15 minut i... mam nadzieje że na stoku będzie dobrze W razie najgorszego spróbuje jeździć w zawodniczych skarpetach o minimalnej grubości. A jeśli lewy but stanie się dla mnie koszmarem nie do zniesienia, to przywdzieje stare dobre Rossignolki i za rok kupie sobie 30 i grubą skarpetę...
-
gaz - wyjąłem kapcia i wkładkę nie raz. Wkładka 29,5 idealnie odpowiadaja kształtowi i długości mojej stopy (nie zostaje nawet milimetr wolnego miejsca) W 30 nad dużym palcem zostaje jakieś 8 mm wolnego miejsca (w skarpecie narciarskiej 3-4 mm)
-
teraz zauważyłem że nie podałem co dziś nabyłem a są to X-Wavy X7. Nie jest to pełnokrwisty model XW7 - ma skorupe od XW6 a kapec od XW8, flex za to taki jak w XW7 - 80. Ot taka hybryda... Są mega wygodne - w życiu nie miałem coś takiego na stopie, gdyby tylko nie te dylematy z długością... Siedziałem 2 godziny w sklepie i wziąłem większe, w domu po wyjęciu kapcia i wkładki odkryłem że są one większe niż w moich starych, rozklekotanych Rossi...
-
29,5 uwierają na długość tylko podczas siedzenia lub stania na wyprostowanych nogach. W pozycji zjazdowej pięta się cofa i palce już nie dotykają kapcia. Moje obawy wynikają z tego że stopa w trakcie wysiłku lekko puchnie, a nadto narciarstwo nie składa się jedynie z przebywania w pozycji zjazdowej (kolejki, orczyki, off piste itd). Z drugiej zaś strony jeszcze ich nie wygrzałem w sklepie (mam to gratis, ale po wygrzaniu nie mógłbym ich wymienić) Obawiam się że po wygrzaniu numeru 30, buty staną się o wiele za duże i stopa będzie w nich latać. Teraz przy max zapięciu nie dotyka przodu kapcia, a po wyjęciu kapcia ze skorupy zauważyłem ze zostaje ok 6-7 mm luzu
-
tomformat - chodze w nich właśnie po mieszkaniu , ale na nogach mam większy numer (30), jutro chyba ją wymienie na 29,5 i pomęcze je w domowym zaciszu W sklepie delikatnie uwierały w duży palec, w sumie dało się z tym życ, ale strach pomyśleć jak to będzie wyglądać w trzecim dniu wyjazdu, po siedmiu godzinach jazdy? Chciałbym mieć buty megadopasowane, ale boje się że pomimo wygrzania wciąż będą uwierać, zwłaszcza że na offpistach mam tendencje do siedzenia na tyłach...
-
Czy pod wpływem profesjonalnego wygrzewania (custom fit w salomonach) but "rozbija się"?. Kupiłem X Wavy z custom fit'em lekko za duże i boje się że w wyniku wygrzewania powstaną jeszcze większe luzy. Moge je w ciągu 14 dni wymienić na mniejsze o 0,5 numera, ale one są dla mnie na styk, a przy wyprostowanych nogach wręcz lekko uwierają w palce... Poradźcie - jeździć bardziej obszernych (palce w żadnym położeniu stopy nie dotykają przodu kapcia), czy też dobrze wygrzać mniejsze buty z nadzieją ze odrobine się rozbiją??? Dzięki z góry za odpowiedź
