a_senior
Members-
Liczba zawartości
3 122 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
43
Ostatnia wygrana a_senior w dniu 26 Czerwca
Użytkownicy przyznają a_senior punkty reputacji!
O a_senior
- Obecnie Przegląda stronę główną forum
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
a_senior's Achievements
-
Tak na oko to różnica była nawet mniejsza. 🙂 Anyway, Twoja Lea świetnie się spisała. Dobry nauczyciel. 🙂 A próbowałeś zapisać ją do jakiegoś klubu czy grupy? Nawet takiej temporary w czasie jednego wyjazdu. Dobry fachowiec jest ważny, ale jeszcze bardziej pomaga współzawodnictwo wśród dzieci.
-
Nawet nie próbuję. 🙂 Ale sądzę, że aż tak wielkich różnic nie ma. Pierwsze zjazdy na wprost w objęcia instruktora. Oczywiście bez kijków. Potem pług i łuki płużne, raczej już z kijkami. A potem... Zresztą sam zobacz. Jeden z moich wnuków. Najpierw jako niecały 4 latek (bez 3 miesięcy) na jednym z pierwszych "zjazdów" w życiu. I dalej jako 10 latek. Na pierwszym planie jedzie pługiem prawie 7-letnia wnuczka, na drugim w czerwonej kurtce - wnuk. A na koniec jego przejazd z tego samego pobytu w "zawodach" w 3 Zinnen. Do jego nauki sią w żaden sposób nie przyczyniłem. No dobra, pomogłem wybrać narty. 🙂 Dobre szkolenie przez fachowców w klubach narciarskich. https://photos.app.goo.gl/JGiiWgQbTPuG6Ksg7
-
Wg mnie w sam raz. 🙂 Ale ten czas leci. Twoja Lea to teraz juz prawie panna na wydaniu. 🙂 Moje dzieci jeździły z kijkami od pierwszych "kroków". Filmików niestety niet, bo w tamtych czasach rzadko się je robiło i nie było smartfonów. 😉 Ale mam dwa zdjęcia z samych początków. Syn, 3.5 roku, w Bukowinie i córka, 4.2, w Hirmentaz (Francja).
-
50 gr.
-
Ja też zbieram. 🙂 Każde moje zejście do wioski to 2-3 kaucjowane butelki lub puszki znalezione po drodze. Głupie te ludzie czy co, że wyrzucają?
-
Nie chcę się wymądrzać bo tyle wiem co mi mówia miejscowi (lokalsi) i google. Pełno tych co pokazałem na zdjęciu teraz w mojej górskiej okolicy. Grzybiarz ze mnie średni. Co warte zbierania zbieram, choć bez entuzjazmu. Nigdy się grzybami nie otrułem ani nie otrułem innych. Wolę zbierać jeżyny i borówki (po waszemu jagody). 🙂 A ostatnio to zbieram... kleszcze. 🙂 Pełno ich niestety.
-
Pewnie nie. Dopytam siostrę jak to było w jej przypadku.
-
Zdjęcie trochę przekłamuje, bo kapalusz jest w rzeczywistości ciemny. U ponurego jest jasny. Też czasem się pojawiają. Anyway, żadnego z nich zbierać nie zamierzam. Szkoda, bo rośnie tego niemało.
-
Pełno ich teraz w moich górach. Borowik ceglastopory zwany tutaj poćcem. Nikt tego nie zbiera, ja również a ponoć grzyb smaczny po ugotowaniu.
-
A takie coś? https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-ghost-path-riot-advanced-pd36464/?v_Id=267734&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gad_campaignid=20010157083&gclid=Cj0KCQjwrs7RBhDuARIsAIVfBD0wGHDyqHkH0WU5WSurrSNfH-_UktQxHaWbfWxLv6ej2tmfk1M788QaAsKhEALw_wcB Nie za mocny, ale lekki i dość tani. No powiedzmy sensowny cenowo.
-
Wiem, że każdy przypadek jest inny, ale opowiem Ci jak to było u siostry. Teraz dobija do 8 z przodu (BTW wciąż pracuje :)), ale gdy miała podobne do Twoich objawy była niewiele po 40. Prócz mrowienia i drętwienia pojawił sie potężny ból. W pewnym momencie zaczęła regularnie zażywac morfinę bo inaczej nie dawała rady. Rezonas pokazał duże zmiany w części szyjnej kregosłupa. Po konsultacji zapadła decyzja - operacja. Ale trafiła na fachowca lekarza, który stwierdził, że nie ma co się spieszyć. Operacja zawsze jest możliwa, ale popróbujmy inne metody. Zaczęły się specyficzne ćwiczenia. I po pewnym czasie było lepiej, później jeszcze lepiej. Dziś, po prawie 40 latach jest z jej kręgosłupem dobrze. Cały czas stosuje odpowiednie ćwiczenia. Jeszcze jakieś 3-4 lata temy jeździła z nami na narty. Przestała z powodu... kolana. 🙂
-
Z tą adaptacją mózgu to miałem niezłe przeżycie. Po zabiegu, czyli wstawieniu sztucznej soczewki w lewym oku, po 2 dniach mogłem zdjąć opaskę i... zaczęło się wirowanie. Nie mogłem patrzeć oboma oczami bo świat wirował. Mózg nie był w stanie "uzgodnić" obrazy z obu oczu. Takie dochodzenie do siebie mózgu trwało 2-3 dni. Po kilku latach miałem podobny zabieg na drugie oko. Ale tym razem wszystko poszło łagodnie, bo nie doprowadziłem do zaawansowanego stanu zaćmienia prawego oka.
-
Innych zaburzeń wzroku nie mam. Zwróć uwagę, że moja jednooczność pojawiła się późno. Do 40 roku jej nie było. W życiu codziennym zmiana była mocno odczuwalna. Gdybym od dziecka był jednooki pewnie nie miałbym tych problemów o jakich piszę. Czerwone światło hamowania oczywiście widziałem, ale źle oceniłem szybkość hamowania samochodów. Na nartach to było naprawdę mocno odczuwalne.
-
I zmienia się. Na kursie wychodzenia z poślizgu nie byłem, ale kiedyś sporo sam ćwiczyłem tej sztuki. Tyle że były to samochody z tylnym napędem. Jechałem na zaśnieżony duży plac i ćwiczyłem różne kombincje poślizgów. Z tylnym napędem to dość łatwe, w każdym razie dość dobrze mi to szło. I przydało się. Co najmniej dwa razy w życiu, gdy na śliskiej drodze przy prędkości 80-90 km/h wpadłem w poślizg. Wyszedłem z niego bez szwanku, ale ze sporą ilością zimnego potu na plecach.
-
Kiedyś jechałem autobusem z Krakowa do Paryża i dowiedziałem się ze zdziwieniem, że kierowca jest jednooczny. Wytłumaczono nam, że ma wszelkie wymagane papiery. A sam też mam trochę doświadczeń jednoocznych. Z powodu postępującej katarakty, tuż po 40, początkowo w jednym oku, w praktyce widziałem jednym okiem. Przez to drugie widziałem wyłącznie gęstą mgłę. Trwało to jakiś czas, około roku a z mniejszym upośledzeniem nawet 2-3 lata, aż do zabiegu. Samochodem jeździło się nie najgorzej, choć nie ustrzegłem się jednej stłuczki z mojej winy. Nie zauważyłem, że samochody przede mną mocno hamuja i wpakowałem się w tyłek pewnego Seicento. Szkody były stosunkowo niewielkie, zwłaszcza w Seicento. Poszkodowany nie wzywał policji, wszystko skończyło się w zgodzie i dobrze. Ale zdałem sobie sprawy, że z jednym okiem nie jestem w pełni sprawny i takie sytuacje mogą się powtarzać. O ile samochodem jeździło się tak sobie, na rowerze prawie dobrze, o tyle na nartach źle. Brak widzenia 3D jednak daje w kość. Nie widzi się dołków i nierówności i można sobie zrobić krzywdę. A odnośnie samego zabiegu na zaćmę cieszę się, że ta przypadłość dopadła mnie w obecnych czasach a nie np. 100 lat temu. Dziś po zabiegach na oba oczy mam najlepszy wzrok w rodzinie. No powiedzmy wśród dorosłych. 🙂
