a_senior
Members-
Liczba zawartości
3 206 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
54
Ostatnia wygrana a_senior w dniu 20 Września
Użytkownicy przyznają a_senior punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
a_senior's Achievements
-
Dodajmy jako główny powód aktualnych podwyżek cen. I to jest oczywiste. Natomiast mnie interesuje inny aspekt. Pomijając polityczne przepychanki i motywy są rozważane dwa projekty: rządowy (CPN) i prezydencki (PKN). Nie wchodząc w szczegóły, rządowy polega na dodatkowych podatkach i to działajacych wstecznie (nie mogę zrozumieć dlaczego nie można by tego wprowadzic od dnia wejścia ustawy w życie), prezydencki na obniżeniu i regulacji marży koncernów paliwowych i zwolnienia paliw z podatku od sprzedaży. Ekonomiści twierdzą, że projekt prezydencki może spowodować braki paliwa na stacjach, bo koncernom przestanie się opłacać sprowadzenie paliwa. I bądź tu mądry. Niegłupio tłumaczy też prof. Jacek Tomkiewicz: jeśli jakiegoś dobra jest mało, to powinniśmy ograniczyć jego zużycie, a nie podtrzymywać konsumpcję poprzez obniżanie cen i podatków.
-
My, tj. żona i ja :), byliśmy na Kos 3 lata temu na przełomie czerwca i lipca. Było super. Spaliśmy w wygodnym hotelu w Marmari blisko Tigaki gdzie był bubol. 800 m do piaszczystej, w miarę pustej plaży. Po drodze mijaliśmy pasące się krówki. Odwiedzieliśmy tureckie Bodrum. Takie se. Zrobiliśmy sobie super wycieczkę dookoła wyspy. Tak o niej napisałem w komentarzach do albumu ze zdjęciami: Pojechaliśmy na objazdową wycieczkę po wyspie z tamtejszego biura Tigaki Express. Niedroga, tylko 30 Euro za osobę. Świetna grecka przewodniczka opowiadała nam po angielsku tysiące informacji o zabytkach, zwyczajach, historii wyspy i Grecji. A powoził nas bardzo miły młody grecki kierowca. Zwiedziliśmy najstarszy szpital na świecie Asklepion, gdzie m.in. działał ojciec medycyny Hipokrates. Dalej odwiedziliśmy wysoko położona w górach wioskę Zia z pięknymi widokami, stare zródło w Pyli, fabrykę miodu, w tym tymiankowego, zjedliśmy sardynki w knajpce w Kefalos z pięknym widokiem, gdzie pogadaliśmy z bardzo miłą Niemką pochodzenia libańskiego. A wracając odwiedziliśmy stary dom w Antimahii z tradycyjnymi przedmiotami i starymi zdjęciami.
-
Bardzo ładne. Dobrze się trzymacie. I tak trzymać. 🙂 W Bonn, wtedy jeszcze stolicy, spędziłem kilka miesięcy w 1988 r. Żona pracowała w Max Planck Institute a ja byłem babysitterem. Dobrze wspominam. 🙂
-
Ale to jest czysto polskie. 🙂 Podobno należy do Van Pur. Swoją drogą nazwa czysto polska. 🙂 I smakuje mi. Mitku, nawet bardziej niż Żubr. 😉
-
Który to? Fajnie wyglądacie.
-
No dobra. Pewnie ostatnie fotki z moich rowerowych górskich wypadów. Zawsze gdy widzę coś niezwykłego, pięknego, urzekającego, a pełno tego w okolicach, w których się poruszam, mam ochotę uwiecznić je na fotce i podzielić się tą niezwykłością z innymi. I lubię też oglądać wystawiane przez innych. Na drugiej fotce leżaki na polance blisko parkingu pod Mogielicą. Lubię tu podjechać, poleżeć chwilkę, pomedytować. Dolce vita, choć bez piwa. 🙂 Dziś full ludzi na parkingu. Czują, że to koniec lata.
-
Jeszcze lepsze IMHO jest to co poniżej. Znalazłem oglądając Twój filmik. Golden Age od Skiing, czyli lata 60 i 70. Tytuł dyskusyjny, bo ktoś w komentarzu napisał, że Golden Age jest właśnie teraz. 🙂 Anyway, przeżyłem na własnej skórze ten Golden z lat 60-70. Od butów skórzanych do plastikowych, od nart ściśle drewnianych do "sandwichy", od Kandacharów do współczesnych wiązań ze skalą DIN, itd. O technice jazdy nie wspomnę. Oba filmiki są amerykańskie a więc nic nie mówią o naszych specyficznych, peerelowskich, polskich realiach. A te były... złożone delikatnie mówiąc. 🙂 Dla mnie te 60-70 narciarskie lata były najbardziej intesywne narciarsko w moim życiu i najbardziej Golden. Może i dlatego, że było się młodym, a prawdziwe życie dopiero czekało.
-
Dwa filmiki z miejsc mojego codziennego rowerowanie. Pięknie tu. https://photos.app.goo.gl/Fxfrfahjgg8kNJQS7 https://photos.app.goo.gl/Rct7KH137gB9wQy66 Ale jesień nadchodzi.
-
Dwa zdjęcia z okolic Krakowa, dokładnie Trojanowic na płn. Krakowa. Tyle się w życiu narowerowałem w okolicach Krakowa a nigdy nie trafiłem w to urokliwe miejsce. Nie da sie ukryć, że Kraków to prawie w górach leży. Nawet słaby zarys Tatr widać.
-
Janku, już się nie podszkoli. 🙂 Za późno. Teraz cały wysiłek idzie na podtrzymanie tego co się już nauczyło. 🙂 I walkę z tzw. sarkopenią, która zapewne i Ciebie dotyczy. 🙂
-
Paweł, nie mnie trzeba pytać, ale faceta. 🙂 To jego wyjście w górę jest może nieco bardziej zaakcentowane niż u innych b. dobrze jeżdżących, ale nie przesadne. Wynika z mechaniki i dynamiki jazdy na krawędziach i nie ma wiele wspólnego z klasycznym skrętem NW, gdzie odciążało się narty przez aktywne, wspomagane mięśniami wyjście tułowia w górę w celu późniejszego odciążenia nart i umożliwienia im obrotu wspomaganego jeszcze wbiciem kijka. Daję po raz kolejny humorystyczny filmik z francuskiej komedii "Slalom niespecjalny", gdzie instruktor pokazuje klasyczny skręt NW. Sceny kręcone w Val d'Isere lata temu. Zarówno instruktor (autentyczny) jak i aktor niestety już nie żyją, choć zmarli całkiem niedawno. Dodajmy, że nasze określenie skretu NW jest mylące. Skupia się na pozycji a nie mechanice. Francuskie (a może i anglosaskie) flexion-extension jest dużo bardziej trafne. A na koniec podaję przypadkowy filmik z jazdą włoskiego instruktora jadącego wg mnie idealnie średnim skrętem carvingowym. Niestety takie jeżdżenie jest rzadko możliwe na typowych zagęszczonych trasach.
-
Trudny temat i trudne diagnozy. To samo w problemie marnej, coraz marniejszej dzietności. Nie ma prostych odpowiedzi. W moim pokoleniu (rocznik 50, już mocno powojenny) małżeństwa były na ogół trwałe. A kobiety były jak najbardziej uświadomione, pracujące, niekiedy nawet osiągały wyższy status zawodowy niż ich mężowie. Np. mój przypadek. 🙂Nawet nie próbuję tego wyjaśnić. Obecnie poważnym problemem młodych jest znalezienie partnera/partnerki. W dobie powszechnej i łatwej komunikacji elektronicznej. Może właśnie dlatego, że ona taka łatwa i powszechna. W sumie cieszę się, że urodziłem się wtedy a nie wcześniej ani później. Pomimo peerelu, niedostatków, głównie materialnych, tamtego czasu. Na nartach w każdym razie wyjeździłem się wtedy co niemiara. 🙂
-
Dzięki Beatko. "Ile się da" - właściwe słowa. To samo dotyczy nartowania. 🙂
-
Da się, a raczej dało się bo jak teraz jest nie wiem. 🙂 Teściowie moich dzieci też mają podobne przebiegi. Ale patrząc wstecz myślę, że znalezienie drugiej połówki to niełatwa sprawa. Dużo w tym przypadku czy zrządzenia losu, szczęścia albo jego braku przy złym doborze :). A i potem, już po znalezieniu tej połówki, łatwo nie jest. Tyle że jak łatwo czy niełatwo jest w tym wspólnym życiu wiele zależy od nas samych.
-
U mnie w górach żadnych grzybów. No prawie, jedna mała kania, jedna kurka. Za to wciąż dużo jeżyn. Aha, no i 50 lat minęło jak jeden dzień. 50 lat małżeństwa. 🙂 Na zdjęciu 50 róż od dzieci.
