Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    3 139
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    44

Ostatnia wygrana a_senior w dniu 27 Czerwca

Użytkownicy przyznają a_senior punkty reputacji!

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

a_senior's Achievements

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine Rare

Recent Badges

2,7tys.

Reputacja

  1. Nie cofniesz. I nie warto myśleć o tym w kategoriach mogłem zrobic inaczej, lepiej. Ja po tym opisanym wypadku z dziewczynką przez pół roku miałem kłopoty ze snem. Gdybym, nie daj Boże, zabił to dziecko, miałbym przesr... do końca życia.
  2. Raczej o zdrowym rozsądku. 🙂 Opiszę ten pierwszy wypadek, choć może już to robiłem. Rok 1984, wracam garbuskiem z rodziną (żona + 4 letni syn + siostra lekarz) z mojej górskiej Szczawy. Niedziela, wczesne popołudnie. W miejscowości Lubomierz, blisko Szczawy, napotykam na ludzi wychodzących po mszy z kościoła. Jadę dość wolno. Po obu stronach drogi sporo ludzi. Nagle z prawej strony wyskakuje 4-letnia dziewczynka i przebiega przez drogą do babci, którą zobaczyła. Nic mogę zrobić by jej nie najechać. Skręcam w lewo i hamuję, ale i tak solidnie uderzam ją. Dostała w główkę prawym reflektorem. Pęka szybka reflektora i to zapewne ratuje ją przed poważniejszymi skutkami. Dziewczynka jest przytomna choć mocno zakrwawiona. Przyjeżdża milicja, pogotowie. Biorą mnie za badanie krwi. Czysto, choć poprzedniego dnia sporo piłem tutejszej śliwowicy. Ale młoda wątroba szybko dała sobie rade z przeróbka alkoholu. 🙂 Zabrano mi dowód. Po kilku dniach przjeżdżam na komisariat w Mszanie Dolnej. Oddają dowód i oświadczają, że zachowałem się wzorowo w tej sytuacji. Wina dziewczynki, a raczej jej rodziców, którzy nie dopilnowali dziecka. Owiedzam rodziców dziewczynki. Wszystko OK. Został niewielki guz na czole. A dlaczego sądzę, że moja wina była całkiem spora? Napisałem, że jechałem wolno. Może 40km/h. Na pewno poniżej przepisowej 50. Tyle że w tej sytuacji, gdy jadę w szpalerze ludzi, powinienem jechać 10, no może 20 km/h. Nie więcej!
  3. I jeszcze jeden widoczek z chmurkami.
  4. Toś wyjątkiem jest. Ja mam prawko od ponad 50 lat i miałem dwa poważne wypadki i kilka mniejszych "incydentów". W obu tych poważnych wypadkach moja wina wg. policji (wtedy milicji) i policja francuskiej, bo ten drugi wypadek miał miejsce we Francji, była zerowa. A ja swoje wiem i poczuwam się do winy w dużym stopniu. Mandatów w sumie w życiu niewiele zapłaciłem.
  5. a_senior

    FIFA World Cup 2026

    Ano. I ten genialny Messi. Chyba asperger. 🙂
  6. 1 h 40 min. Ze Szczawy do Starego Sącza. I całkiem ładna trasa. Najpierw do Kamienicy wzdłuż rzeki Kamienica, potem mniej ciekawie kilka km do Zabrzeży a dalej super trasa rowerowa wzdłuż Dunajca i kilka km spokojną drogą do Samego Sącza. Polecam. 🙂 Nawet w samym Starym Sączu poroblili ścieżki rowerowe.
  7. Ja wiem, ale sprawdzałem czy AI wie albo się dobrze domyśla. Najbliżej jest Gemini Pro, bo to właśnie jest uliczka ze Starego Sącza. Pięknie położone miasto/miasteczko w Beskidzie Sądeckim, blisko Nowego Sącza. A dlaczego wstawiłem to zdjęcie? Bo mnie ta uliczka ujęła a także w celu polecenia Starego Sącza do odwiedzenia. Naprawę warto. Nieduże, urokliwe, z niemałymi extra atrakcjami, np. otwartym 2-3 lata temu Leśnym Molo, malowniczymi uliczkami, charakterystycznymi domami z podwójnymi bramami wjazdowymi i... ofertą kulturalną. Właśnie byliśmy na koncercie muzyki barokowej w kościele Św. Elżbiety. w ramach Starosądeckiego festiwalu Muzyki Dawnej.
  8. Zgadniecie gdzie to? AI podpowiada, ale dużo tych podpowiedzi.
  9. Myślałem, że te czasy już minęły. 😉
  10. Tak się składa, że nasz poznański przyjaciel (to dużo więcej niż dobry znajomy 🙂) i przy okazji krewny, mieszka w bloku w Poznaniu, ale jego trzej synowie w podmiejskich domach. I choć narzekają na dojazdy, w tym dojazdy ich dzieci, to nie ciągnie ich na osiedle. Faktem jest, że mieszkanie naszego przyjaciela służy często jako noclegownia dla wnuków. 🙂
  11. Ale już Plant (taki pas zieleni wokół ścisłego centrum Krakowa), ani innych porównywalnych tras w innych miastach nie obejdziesz. 🙂 Z Kauflandem oczywiście żartuję, to moja częsta, jak i Planty, piesza trasa w Krakowie, ale problem jest poważniejszy i mocno dyskusyjny. Wyprowadzać się do domu poza miasto czy nie? Na jakim etapie życia i wieku dzieci? Wiadomo, plusy dodatnie i ujemne. 🙂 A może, tak jak mnie sie ułożyło, mieszkać w mieście, ale mieć domek gdzieś w pięknym miejscu i jeździc do niego w miare potrzeb i ochoty. Nie mam własnych doświadczeń w mieszkaniu w podmiejskim domu. Owszem, działkę kiedyś kupiłem w Jurassic Park 🙂 pod Krakowem (blisko doliny Będkowskiej) i już, już miałem sie budować. Ale życie i okoliczności zmieniły plany.
  12. a_senior

    rower :)

    Marku, mógłbyś podsumować Twoje rowerowe zakupy. Z detalami, canami. Jeden to analogowy LaPierre dla żony, drugi to lekki elektryk MMR dla Ciebie. Był jeszcze jakiś rower dla syna?
  13. Nie. Z tego co podaje Internet to opowieść dziecka "zesłanego" z matką ze zrujnowanej Warszawy po wojnie do Bukowiny Tatrzańskiej. Swoją drogą wygląda na interesującą. Moja wiocha dzisiejsza jest zupełnie inna od tamtej Bukowiny. Nawet mentalnie, nie mówiąc o języku, bardzo zbliżyła się do miasta. Choć pamiętam ją z początku lat 70. I wtedy też była inna. Bardzo inna. Prąd dotarł do naszego przysiółka dopiero w 1975. Sam kopałem dziury pod słupy elektryczne. O zmianach i przemianach wsi, i nie tylko, można by długo. Tylko uważaj. Zastanów się czy na stałe. Takie poza granice są interesujące na wiosnę, w lecie, w początkach jesieni. Ale rok trwa cały rok. 🙂 Pół biedy gdy dojazd do miasta jest szybki i krótki. Bo coś trzeba robić prócz siedzenia w domu w smętne miesiące roku. Tu w ponury czas bym się zanudził. I wtedy przenosimy się do miasta, gdzie pełno rozrywek. Np. spacer 2 km do Kauflandu. 🙂
  14. Grzechem byłoby narzekać. 🙂 Zwłaszcza, że w mieście mieszkam blisko centrum i wiem co to hałas i zgiełk miejski. Z hałasów tutejszych dorzuciłbym wiosenne odgłosy łąki, typu koniki polne, pszczoły, a jesienią porykiwania jeleni w pobliskich lasach. Czasem, niestety, zdarzy się i głośny przejazd motocrosowca. No i pokrzykiwanie żony, gdy zrobię coś nie tak. 🙂 Sielanka, ale mocno ucywilizowania. Od niedawna mamy światłowód i pełnoskalowy internet i TV. Oczywiście mecze mundialowe w wiekszości oglądam.
  15. Nie, to Beskid Wyspowy z widokiem na Gorce. Po prawej stronie masz Gorc, po lewej Lubań a w środku... Tatry. 🙂 Różnie to bywa. Na ogół jest spokój, ale często słychać kosiarki, podkaszarki, piły. Niekiedy moje. 🙂 No i ptaki dają w kość a właściwie w uszy swoimi trelami, choć chyba już kończą miłosne zaloty. Do niedawna były w okolicy krowy. Niestety już żadnej nie ma.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...