a_senior
Members-
Liczba zawartości
3 082 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
40
Ostatnia wygrana a_senior w dniu 23 Marca
Użytkownicy przyznają a_senior punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
a_senior's Achievements
-
Przyzwyczaisz się. Do wszystkiego można. 🙂 Gravel to przede wszystkim moda. Teraz jest taka, za jakiś czas przyjdzie inna. Kreują ją producenci, ale koncepcja musi trafić w ludzkie potrzeby i gusta bo inaczej nie przejdzie. Ja tych mód już kilka przeszedłem w rowerowym zyciu. Gravel to taka bardziej uniwersalna i złagodzona szosówka ze spokojniejszą geometrią, szerszą kierownicą i szerszymi, terenowymi oponami do jazdy w terenie. Niegłupi pomysł, zwłaszcza przydatny do długich jazd. Widać, że pojawiają się już pewne odstępstwa od gravelowego standardu: amortyzowany przedni widelec czy prosta kierownica. Niby wciąż gravel, ale już prawie cross. 🙂 Szkoda, że takiego gravela nie wymyślono wcześniej, gdy swoje pierwsze jazdy w terenie wiele lat temu odbywałem na typowej szosówce. Nauczyłem się wtedy centrowania kół. 🙂
-
Właśnie to robię. Napisałem reklamację, ale oni czytają bez zrozumienia. Napisałem im, że kupiłem winietę elektroniczną a oni odpisali, konkretnie ASFINAG, że położyłem winietę na desce rozdzielczej zamiast przykleić do szyby. Przynajmniej wiem jaki mają zarzut. Na to odpisałem, jeszcze raz podkreślając słowo "elaktroniczna", że kupiłem winietę elektroniczną a naklejkę dostałem jako dodatek, który mogłem sobie schować do kieszeniu czy położyć gdziekolwiek. Teraz czekam na cd.
-
Nie pamiętam już dobrze, ale powiedziała mniej więcej tak, że co prawda daje nalepkę, ale tak naprawde to ona jest niepotrzebna, bo winieta jest elektroniczna. Jakiś ludzki error, którego ja będę (choć jeszcze powalczę) ofiarą. 🙂 I zostaje fatalne uczucie bezradności. Nic nie poradzisz, choć 0 twojej winy. Piszę trochę ku przestrodze, choć jak pisze Gabrik, od przyszłego roku już tylko elektroniczne winiety. I jak widać lepiej samemu kupić on-line. Jak sie pomylisz w nr rejestracji to będzie to wyłącznie twoja wina.
-
Tak. Musiałem nawet pokazać dowód rejestracyjny.
-
Jakiś kwitek ze stacji pewnie był, ale go wyrzuciłem. Na mailu (nawet w koszu sprawdziłem) nie ma nic. Podobnie zresztą na elektroniczną winietę czeską, którą kupiłem na stacji czeskiej. Tez nic o niej na mailu. Musiała się Czeszka pomylić albo w ogóle nie wysłać. No chyba że to ja sam powinienem gdzieś zgłosić, że właśnie kupiłem elektroniczną winietę. Następną razom będę kupował on-line.
-
Taka mnie spotkała nieprzyjemność. Przyszedł z Austrii liścik z ichniego stosownego organu z nakazem zapłaty 200 Euro za przejazd autostradą w Austrii bez ważnej winiety. Sprawdzili mnie automatem już w trakcie powrotu do Polski 21.03.2026. Rzecz w tym, że miałem winietę austriacką 10-dniową wykupioną tydzień wcześniej w Znojmo (Czechy) na stacji benzynowej, BTW Orlen. W postaci naklejki, ale pani powiedziała, że nie trzeba naklejać, bo winieta jest też elektroniczna. Nawet nie pamiętam, ale być może ją nie nakleiłem na szybę. Mam potwierdzenie zakupu ze stacji z Revoluta, ale nie ma tam czarno na białym napisane, że to za winietę. Samą naklejkę już wyrzuciłem. Zareklamowałem na podany przez Austriaków adres dołączając dowód zapłaty z Revoluta. Przypuszczam, że Czeszka wprowadziła mnie w błąd, że winieta jest też elektroniczna a była tylko naklejkowa. Druga możliwość - elektroniczny system winietowy austriacki jest do d... Anyway, czuję poważne kłopoty. 🙂
-
W styczniu tego roku nartowały i uczyły się w 3 Zinnen moje wnuki. Dokładnie dwójka wnuków, bo trzeci, najmłodszy, uczył się... chodzić. 🙂 I skutecznie nauczył się. 🙂 Mieszkali kilka km od granicy po stronie austriackiej w hotelu Weitlanbrunn, który mocno chwalą. BTW, blisko stąd do małego, ale nieźle wyglądającego ośrodka austriackiego Sillian. Chyba nie ma wspólnych karnetów z 3 Zinnen, choć to rzut beretem. I jeszcze jedno. W Innichen (San Candido) urodził się aktualny nr 1 w tenisie - Jannik Sinner. Włoch administracyjnie, Tyrolczyk z pochodzenia.
-
Mam z 3 Zinnen bardzo dobre wspomnienia. Połowa stycznia 2023. Byliśmy we trójkę z koleżanką z Norwegii, mieszkaliśmy w wygodnym hotelu 3 km od stacji Panka z kolejką na Helm czyli główną część ośrodka. Dojechalismy prywatnie samochodem, ale na miejscu spotkaliśmy sporą grupę Polaków. Karnet kupilismy tylko na 3 Zinnen i był w dobrej cenie (nie pamiętam dokładnie ile). Tylko raz ruszyliśmy się z Helm w stronę Sexten i Stiergarten. W naszym wieku wystarczały nam trasy z Helm. 🙂 Dobrze wspominam niebieską 19, czerwoną 12 na samej górze i leśną czerwoną 13. Zrobiłem mały filmik, który już może pokazywałem. https://photos.app.goo.gl/fVfjomq87r5JunZB9
-
Paweł, bardzo fajny przejazd. Poważnie. Przykład jak można jechać w takich warunkach. Jak dla mnie prawie wzorcowy krótki skręt. Wciąż nie mogę pojąć jak Ci się udało w tak krótkim czasie dojść do takiego poziomu. Moja teoria, że w pewnym wieku już nie da się dobrze nauczyc jeździć na nartach upada. 🙂 Chyba że zgodnie z rzymskim powiedzeniem, wyjątki potwierdzają regułę. 🙂
-
Wyczucie starego człowieka. 🙂 I własne doświadczenia. 🙂
-
Dziwię się, że w ogóle z Mitkiem wchodzisz w wymianę zdań. Zwłaszcza, że wszystko wskazuje na to, że jest po spożyciu. Ten typ tak ma. Niektórym Twoje wstawki się nie podobają. Mają do tego niepodobania prawo i maja prawo do wyrażania swojego niezadowolenia. Mnie sie podobają. Np. ten szalony wyjazd dobrze przed świtem by jechać kawał drogi i zjechać albo raczej zsunąć się po lodowym kartoflisku i wrócić rano. Trzeba mieć niezłą fantazję. W każdym razie ja przeczytałem z zainteresowaniem.
-
Jakbym czytał własne przemyślenia. 🙂 Bo też rolą forum nie jest nauka jazdy. Nawet nie pomoc, bo ile doradców tyle różnych, czasem przeciwstawnych porad. Forum to przede wszystkim wymiana myśli, czasem burzliwa, możliwość nawiązania prywatnych kontaktów w realu a dla mnie np. spore źródło wiedzy. No i możliwość pogadania o swojej pasji. Szkoda, że fora umierają śmiercią naturalną wypierane przez "gorszy pieniądz".
-
I tak trzymać. Obawy po przerwie wrócą, ale będą trwały krócej. Zresztą każdy to ma, a już starsze osoby w szczególności. Przed pierwszym zjazdem w sezonie masz obawy czy jeszcze potrafisz zjechać. I okazuje się, że potrafisz. 🙂 Będzie dobrze. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć i starać się poprawiać to co się umie. Najlepiej pod fachowym okiem. Bo niestety jak uczy doświadczenie można dużo jeździć i zostać na poziomie bardzo podstawowym, jak moja znajoma, z którą wielokrotnie jeździliśmy na alpejskie wyjazdy. Widać, że Żaneta daje sobie radę.
-
A Krakowie mamy taki kicz.
-
Po śniegu to lepiej nie za dużo i nie za często. Może się przejeść. 🙂
