Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    3 122
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    43

Ostatnia wygrana a_senior w dniu 26 Czerwca

Użytkownicy przyznają a_senior punkty reputacji!

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

a_senior's Achievements

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine Rare

Recent Badges

2,6tys.

Reputacja

  1. Tak na oko to różnica była nawet mniejsza. 🙂 Anyway, Twoja Lea świetnie się spisała. Dobry nauczyciel. 🙂 A próbowałeś zapisać ją do jakiegoś klubu czy grupy? Nawet takiej temporary w czasie jednego wyjazdu. Dobry fachowiec jest ważny, ale jeszcze bardziej pomaga współzawodnictwo wśród dzieci.
  2. Nawet nie próbuję. 🙂 Ale sądzę, że aż tak wielkich różnic nie ma. Pierwsze zjazdy na wprost w objęcia instruktora. Oczywiście bez kijków. Potem pług i łuki płużne, raczej już z kijkami. A potem... Zresztą sam zobacz. Jeden z moich wnuków. Najpierw jako niecały 4 latek (bez 3 miesięcy) na jednym z pierwszych "zjazdów" w życiu. I dalej jako 10 latek. Na pierwszym planie jedzie pługiem prawie 7-letnia wnuczka, na drugim w czerwonej kurtce - wnuk. A na koniec jego przejazd z tego samego pobytu w "zawodach" w 3 Zinnen. Do jego nauki sią w żaden sposób nie przyczyniłem. No dobra, pomogłem wybrać narty. 🙂 Dobre szkolenie przez fachowców w klubach narciarskich. https://photos.app.goo.gl/JGiiWgQbTPuG6Ksg7
  3. Wg mnie w sam raz. 🙂 Ale ten czas leci. Twoja Lea to teraz juz prawie panna na wydaniu. 🙂 Moje dzieci jeździły z kijkami od pierwszych "kroków". Filmików niestety niet, bo w tamtych czasach rzadko się je robiło i nie było smartfonów. 😉 Ale mam dwa zdjęcia z samych początków. Syn, 3.5 roku, w Bukowinie i córka, 4.2, w Hirmentaz (Francja).
  4. Ja też zbieram. 🙂 Każde moje zejście do wioski to 2-3 kaucjowane butelki lub puszki znalezione po drodze. Głupie te ludzie czy co, że wyrzucają?
  5. a_senior

    Krajoznawczo po okolicy....

    Nie chcę się wymądrzać bo tyle wiem co mi mówia miejscowi (lokalsi) i google. Pełno tych co pokazałem na zdjęciu teraz w mojej górskiej okolicy. Grzybiarz ze mnie średni. Co warte zbierania zbieram, choć bez entuzjazmu. Nigdy się grzybami nie otrułem ani nie otrułem innych. Wolę zbierać jeżyny i borówki (po waszemu jagody). 🙂 A ostatnio to zbieram... kleszcze. 🙂 Pełno ich niestety.
  6. a_senior

    FIFA World Cup 2026

    Pewnie nie. Dopytam siostrę jak to było w jej przypadku.
  7. a_senior

    Krajoznawczo po okolicy....

    Zdjęcie trochę przekłamuje, bo kapalusz jest w rzeczywistości ciemny. U ponurego jest jasny. Też czasem się pojawiają. Anyway, żadnego z nich zbierać nie zamierzam. Szkoda, bo rośnie tego niemało.
  8. a_senior

    Krajoznawczo po okolicy....

    Pełno ich teraz w moich górach. Borowik ceglastopory zwany tutaj poćcem. Nikt tego nie zbiera, ja również a ponoć grzyb smaczny po ugotowaniu.
  9. a_senior

    rower :)

    A takie coś? https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-ghost-path-riot-advanced-pd36464/?v_Id=267734&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gad_campaignid=20010157083&gclid=Cj0KCQjwrs7RBhDuARIsAIVfBD0wGHDyqHkH0WU5WSurrSNfH-_UktQxHaWbfWxLv6ej2tmfk1M788QaAsKhEALw_wcB Nie za mocny, ale lekki i dość tani. No powiedzmy sensowny cenowo.
  10. a_senior

    FIFA World Cup 2026

    Wiem, że każdy przypadek jest inny, ale opowiem Ci jak to było u siostry. Teraz dobija do 8 z przodu (BTW wciąż pracuje :)), ale gdy miała podobne do Twoich objawy była niewiele po 40. Prócz mrowienia i drętwienia pojawił sie potężny ból. W pewnym momencie zaczęła regularnie zażywac morfinę bo inaczej nie dawała rady. Rezonas pokazał duże zmiany w części szyjnej kregosłupa. Po konsultacji zapadła decyzja - operacja. Ale trafiła na fachowca lekarza, który stwierdził, że nie ma co się spieszyć. Operacja zawsze jest możliwa, ale popróbujmy inne metody. Zaczęły się specyficzne ćwiczenia. I po pewnym czasie było lepiej, później jeszcze lepiej. Dziś, po prawie 40 latach jest z jej kręgosłupem dobrze. Cały czas stosuje odpowiednie ćwiczenia. Jeszcze jakieś 3-4 lata temy jeździła z nami na narty. Przestała z powodu... kolana. 🙂
  11. Z tą adaptacją mózgu to miałem niezłe przeżycie. Po zabiegu, czyli wstawieniu sztucznej soczewki w lewym oku, po 2 dniach mogłem zdjąć opaskę i... zaczęło się wirowanie. Nie mogłem patrzeć oboma oczami bo świat wirował. Mózg nie był w stanie "uzgodnić" obrazy z obu oczu. Takie dochodzenie do siebie mózgu trwało 2-3 dni. Po kilku latach miałem podobny zabieg na drugie oko. Ale tym razem wszystko poszło łagodnie, bo nie doprowadziłem do zaawansowanego stanu zaćmienia prawego oka.
  12. Innych zaburzeń wzroku nie mam. Zwróć uwagę, że moja jednooczność pojawiła się późno. Do 40 roku jej nie było. W życiu codziennym zmiana była mocno odczuwalna. Gdybym od dziecka był jednooki pewnie nie miałbym tych problemów o jakich piszę. Czerwone światło hamowania oczywiście widziałem, ale źle oceniłem szybkość hamowania samochodów. Na nartach to było naprawdę mocno odczuwalne.
  13. I zmienia się. Na kursie wychodzenia z poślizgu nie byłem, ale kiedyś sporo sam ćwiczyłem tej sztuki. Tyle że były to samochody z tylnym napędem. Jechałem na zaśnieżony duży plac i ćwiczyłem różne kombincje poślizgów. Z tylnym napędem to dość łatwe, w każdym razie dość dobrze mi to szło. I przydało się. Co najmniej dwa razy w życiu, gdy na śliskiej drodze przy prędkości 80-90 km/h wpadłem w poślizg. Wyszedłem z niego bez szwanku, ale ze sporą ilością zimnego potu na plecach.
  14. Kiedyś jechałem autobusem z Krakowa do Paryża i dowiedziałem się ze zdziwieniem, że kierowca jest jednooczny. Wytłumaczono nam, że ma wszelkie wymagane papiery. A sam też mam trochę doświadczeń jednoocznych. Z powodu postępującej katarakty, tuż po 40, początkowo w jednym oku, w praktyce widziałem jednym okiem. Przez to drugie widziałem wyłącznie gęstą mgłę. Trwało to jakiś czas, około roku a z mniejszym upośledzeniem nawet 2-3 lata, aż do zabiegu. Samochodem jeździło się nie najgorzej, choć nie ustrzegłem się jednej stłuczki z mojej winy. Nie zauważyłem, że samochody przede mną mocno hamuja i wpakowałem się w tyłek pewnego Seicento. Szkody były stosunkowo niewielkie, zwłaszcza w Seicento. Poszkodowany nie wzywał policji, wszystko skończyło się w zgodzie i dobrze. Ale zdałem sobie sprawy, że z jednym okiem nie jestem w pełni sprawny i takie sytuacje mogą się powtarzać. O ile samochodem jeździło się tak sobie, na rowerze prawie dobrze, o tyle na nartach źle. Brak widzenia 3D jednak daje w kość. Nie widzi się dołków i nierówności i można sobie zrobić krzywdę. A odnośnie samego zabiegu na zaćmę cieszę się, że ta przypadłość dopadła mnie w obecnych czasach a nie np. 100 lat temu. Dziś po zabiegach na oba oczy mam najlepszy wzrok w rodzinie. No powiedzmy wśród dorosłych. 🙂
×
×
  • Dodaj nową pozycję...