Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    3 095
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Ostatnia wygrana a_senior w dniu 23 Marca

Użytkownicy przyznają a_senior punkty reputacji!

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

a_senior's Achievements

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine Rare

Recent Badges

2,6tys.

Reputacja

  1. a_senior

    rower :)

    Dla mnie podobnie. A raczej było podobnie, bo nie wiem czy jeszcze będę jeździł po górach. Regulowana sztyca a ściśle dropper, czyli możliwość szybkiego opuszczenia i podniesienia siodełka, bardzo przydaje się na stromszych zjazdach w górach. Ale nawet jeżdżąc sporo po nadmorskich, mocno nierównych ścieżkach stwierdziłem, że dużo lepiej mi się jeździ na full MTB niż na crossie z amortyzowaną sztycą. W sumie szkoda, że nie ma rowerów typu cross z pełnym zwieszeniem. Skoki zawieszenia ok. 100-120 mm, opony typu 2", koła 29, kierownica prosta, ciężar ok. 13-15 kg, hamulce tarczowe, ew. dropper, napęd typu 2x11, hamulce tarczowe. To byłby mój ideał.
  2. a_senior

    rower :)

    W zupełności wystarczy. Nawet 120/120. Dziś inauguracja roweru. Klasyczny jak dla mnie objazd Wisły. Spotkałem kózki i bociana. We wsi Kraków. 🙂
  3. a_senior

    Pasje

    Dokładnie, jak to się teraz błędnie mówi. 🙂 Też mam taki do jazdy po mieście. Na zdjęciu tuz po kupnie. BTW, Batavus. 🙂 Wyprostowana sylwetka, dobry ogląd rzeczywistości, wąska kierownica, łatwe wsiadanie i zsiadanie (damka). Na tylnym bagażniku przewożę nawet spore pakunki typu zgrzewka wody. Świetny rower do jazdy po np. ciasnym Krakowie. Ale na dłuższą jazdę się nie bardzo nadaje. Gdybym miał dojeżdżać do pracy do 8-10 km jeździłbym takim, ale powyżej już nie. Wtedy byłby to cross.
  4. a_senior

    Carpani Ski

    Mądrze Jurku piszesz. Jak zawsze... no prawie. 🙂 Zawsze w takich przypadkach przypomina mi się wielokrotnie tu pokazywany filmik Reillego o "błędach" w jeździe Hirschera. Cudny. https://youtu.be/ardYbiGuFSg?si=jwEGX24mwESo7W-V
  5. a_senior

    rower :)

    Fakt, trochę przesadziłem z 5000 zł za dobry MTB, ale już za 7000-8000 zł się coś znajdzie. Np. ten wspomniany Corratec czy jakis Giant. I co to znaczy dobry? 🙂 Szukam roweru dla córki (na szczęście nie będe za niego płacił :)), która będzie na nim jeździć..., nie, nie w górach 🙂, ale głównie po podwarszawskich wertepach, ewentualnie po nadmorskich bezdrożach. Dlaczego więc MTB? Bo tylko taki pozwala na pełną amortyzację a córa taką chce. Z własnych doświadczeń wiem, że po bardzo nierównych nadmorskich ścieżkach najlepiej mi sie jeździło właśnie na bardzo budżetowym full MTB. A co kupi ostatecznie córka to się okaże. Odnośnie ram karbonowych powtórzyłem opinię sprzedawcy. Nie mam żadnych własnych doświadczeń.
  6. a_senior

    rower :)

    Nie, nie jest mało. Ale mnie się dobry elektryk full MTB kojarzył z ceną 25000 zł. Nawet do niedawna rozważałem dla siebie zakup czegoś takiego, bo taki "rower" ma sens przy jeździe w górach (wiem coś o tym), ale juz pewnie w tym życiu nie kupię. :). Dobry full MTB (nie elektryk) na ramie aluminiowej można kupić w granicach 5000 zł, np. Ghost czy Giant czy nawet Lapierre. Wbrew pozorom marka roweru ma drugorzędne znaczenie, to też uzgodniliśmy z kumatym sprzedawca w sklepie, choć "gawiedź" o tym nie wie. 🙂 I dobrze. 🙂 A odnośnie napraw samochodu. Oczywiście taki legendarny 1.9 TDI zostałby naprawiony niedrogo w Polsce bez większych problemów, choć czasem trudno znaleźć odpowiedniego pana Kazia. W mojej KIA Sportage zepsuł się tylny napęd - wada fabryczna. W zasadzie niepotrzebny, ale te 2-3 razy w roku muszę wyjechać bardzo trudnym terenem. W serwisie zaśpiewali 10000 zł za naprawę a może i więcej. Trudno było znaleźć stosownego fachowca, bo mało kto się na tym zna. W końcu znalazłem pod Krakowem. Naprawa polegająca na regeneracji wału + sporo rozkładania i składania kosztowała 2500 zł.
  7. a_senior

    rower :)

    Odwiedziłem wczoraj nowo otwarte Centrum Rowerowe w Krakowie. Duża hala pełna wszelkich możliwych rowerów ze specjalnym torem wokół sklepu do testowania. Chciałem się wywiedzieć w temacie full MTB (nie elektryka) dla córki. Pogadałem z kumatym sprzedawcą. Ten zrócił mi uwagę na kilka elementów. Warto kupić z ramą karbonową (mimo że full), bo jednak sama rama dodatkowo amortyzuje (alu jest sztywne, pisał o tym Mitek) i jest ciut lżejsza niż alu. I podobno trwała i odporna na zderzenia, co wcale nie było kiedyś oczywiste. Warto by amortyzatory były powietrzne. Można je sobie napompować (czyli utwardzić) stosownie do wymagań. Warto by był dropper (opuszczana sztyca podsiodłowa). Myślałem, że wszystki porządne MTB ją mają, ale niekoniecznie. Osprzęt jest mniej ważny bo w dobrych rowerach jest po prostu dobry. Ceny? Różne, ale całkiem porządny full MTB spełniający powyższe warunki kosztuje poniżej 10000 zł. Oczywiście cena katalogowa jest dużo wyższa. Np. MTB CORRATEC Revolution iLink Elite za 7800 zł. Wychodząc popatrzyłem jeszcze na nieźle się prezentujacego elektryka full MTB. 16000 zł. Nie najgorzej.
  8. a_senior

    Pasje

    Możliwe, choć mało pradopodobne. Tam jest ograniczenie do 50 km/h, ale faktycznie większość jeździ niestety szybciej. Niektórzy dużo szybciej. Kilka lat temu zginęła tu dziewczyna najechana na chodniku przez pędzący samochód. Była na spacerze z chłopakiem, planowali ślub. Do dziś przypomina o tym mała przydrożna kapliczka ze zdjęciem dziewczyny i napisem, który łamie serce i brzmi mnie więcej tak: "Szalony kierowco, zabrałeś mi życie, zabrałeś mi wszystko." A kończąc ten smutny wątek. Gdy czytasz lub słyszysz o wypadku gdzieś tam robi ci się przykro, ale gdy widzisz naocznie skutki takiego wypadku, rozwalony, leżący na ziemi motocykl, pokiereszowany przód samochodu w uścisku z motocyklem, porzucone kaski, plastikowe fragment osłon, jakieś drobne elementy rozrzucone dookoła to przez kilka dni nie możesz pozbyć się tego widoku z głowy. I świadomości jak niewiele trzeba by...
  9. Jaką ociupinę? Jeśli już to dużą ociupinę. 🙂 Tułów już prawie zwrócony w dół stoku, czego poprzednio nie było. A już głowa to na pewno. Kijki pracują równo, rytmicznie. Ręce trzymane prawidłowo, nie zostają z tyłu po skręcie. Śmiesznie podnosi końcówki kijaka po skręcie i trzyma je wysoko. Kiedyś to był kanon, ale teraz wręcz przeciwnie. Dobrze jest wlec końcówkę po skręcie. Jedzie pewnie, rytmicznie. Fakt, trochę sztywno, ale na tym etapie to normalne. Na luz przyjdzie czas i to niedługo. Tu lepiej widać Żanetkę. filmik_4.mp4
  10. a_senior

    Pasje

    To nie moja interpretacja, ale opinia strażaka, którego przepytałem na okoliczność. Nieciekawie to wyglądało. mjakmalopolska.pl/artykul/9053,powazny-wypadek-w-szczawie-motocykl-zderzyl-sie-z-autem-trzy-osoby-w-szpitalu-foto
  11. a_senior

    Pasje

    Na pewno fajna pasja... dla niektórych. Ale nie dla mnie. Wyskoczyłem na 2 dni do mojej chałupki. Wracając widziałem efekt zderzenia motocykla z samochodem. Kobieta kierująca smochodem chciała skręcić w lewo do sklepu myśląc, że zdąży przed jadącym z naprzeciwka motocyklem. Nie zdążyła. Jej ewidentna wina. Motocyklem jechała para. Uderzenie potężne, ale podobno ofiar śmiertelnyh na szczęście nie było. I na kanwie tego wypadku naszły mnie różne myśli. Nigdy w życiu nie ciągnęło mnie do jazdy motocyklem, choć rowerem jeździłem intesywnie od 7 roku zycia. Nigdy w życiu nie ciągnęło mnie do górskiej wspinaczki, choć po górach intensywnie chodziłem od wczesnych lat dzieciństwa "zmuszany" przez ojca fascynata górskiej turystyki. Nie ciągnęło mnie do wodnych sportów motorowych, choć kiedyś dużo żeglowałem. O wszelkich paralotniach nawet nie myślałem. Podobnie jak do latania szybowcem i wielu innych mniej lub bardziej ryzykownych pasji.
  12. Tyle że prawdopodobnie oszukują. Jakoś nie wyobrażam sobie, że sprzedawca winiety, który zapewnił mnie, że winieta jest elektroniczna (oni to nazywaja digital toll) mnie oszukał czy się pomylił. Myślę, że Austriacy w ogóle nie sprawdzili niczego w bazie, tylko tępo przyjęli, że położyłem wbrew przepisom winietę plastikową na desce rozdzielczej zamiast przykleić na szybie. To wystarczyło by mnie ukarać, a moje tłumaczenie o winiecie elektronicznej olali. Doskonale wiedzą, że sam niczego w ich bazie nie jestem w stanie sprawdzić. Nawet gdybym napisał do stacjii, gdzie kupowałem winietę, i ta potwierdziła to i tak Austriacy się zaprą. Cóż, dalej będę jeździł do ich stacji, o ile rzecz jasna zdrowie i okoliczności pozwolą, np. nie wybuchnie wojna :), ale uraz pozostanie.
  13. Kończąc wątek. Odpowiedź z ASFINAG (spółka od autostrad i winiet): nie znaleźli mojej rejestracji samochodu w bazie winiet elektronicznych w dniu 21.03.26, czyli w dniu, gdy mnie namierzyli. Mam wątpliwości czy w ogóle sprawdzali. Padła dość bezczelna sugestia, że przed wjazdem do Austrii powinienem upewnić się na evidenz.asfinag.at czy mam ważną winietę. Czyli po zakupie w stacji bezynowej muszę sprawdzić (zapewne na smartfonie 🙂), że winieta jest w bazie. Nie wystarczy zaufanie do sprzedającego (jestem pewien, że o ile sprzedajacy się nie pomylił, kupiłem winietę elektroniczną). Paranoja. BTW, wszedłem na ten serwis, ale można sprawdzić tylko w dniu dzisiejszym. Kolejną austriacką winietę kupię już online. 🙂 Podsumowując. Zapłacę z dużym niesmakiem te 200 Euro. Napisałem im, że czuję się oszukany i mocno rozczarowany podejściem austriackiego urzędu do uczciwych ludzi. Moja sympatia do Austriaków i Austrii (mama była poddaną cesarza Franciszka Józefa I :)) mocno zmalała.
  14. a_senior

    rower :)

    Przyzwyczaisz się. Do wszystkiego można. 🙂 Gravel to przede wszystkim moda. Teraz jest taka, za jakiś czas przyjdzie inna. Kreują ją producenci, ale koncepcja musi trafić w ludzkie potrzeby i gusta bo inaczej nie przejdzie. Ja tych mód już kilka przeszedłem w rowerowym zyciu. Gravel to taka bardziej uniwersalna i złagodzona szosówka ze spokojniejszą geometrią, szerszą kierownicą i szerszymi, terenowymi oponami do jazdy w terenie. Niegłupi pomysł, zwłaszcza przydatny do długich jazd. Widać, że pojawiają się już pewne odstępstwa od gravelowego standardu: amortyzowany przedni widelec czy prosta kierownica. Niby wciąż gravel, ale już prawie cross. 🙂 Szkoda, że takiego gravela nie wymyślono wcześniej, gdy swoje pierwsze jazdy w terenie wiele lat temu odbywałem na typowej szosówce. Nauczyłem się wtedy centrowania kół. 🙂
  15. Właśnie to robię. Napisałem reklamację, ale oni czytają bez zrozumienia. Napisałem im, że kupiłem winietę elektroniczną a oni odpisali, konkretnie ASFINAG, że położyłem winietę na desce rozdzielczej zamiast przykleić do szyby. Przynajmniej wiem jaki mają zarzut. Na to odpisałem, jeszcze raz podkreślając słowo "elaktroniczna", że kupiłem winietę elektroniczną a naklejkę dostałem jako dodatek, który mogłem sobie schować do kieszeniu czy położyć gdziekolwiek. Teraz czekam na cd.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...