Skocz do zawartości

a_senior

Members
  • Liczba zawartości

    3 048
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Ostatnia wygrana a_senior w dniu 23 Marca

Użytkownicy przyznają a_senior punkty reputacji!

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

a_senior's Achievements

Grand Master

Grand Master (14/14)

  • Very Popular Rare
  • Dedicated
  • Reacting Well
  • First Post
  • Posting Machine Rare

Recent Badges

2,5tys.

Reputacja

  1. Wiesz jak to jest. Wpływ na wychowanie i ukształowanie się człowieka mają różne czynniki, a rodzice i przykład z nich to tylko jeden z nich. Żona np. miała zupełnie niesportowych i nieruchliwych rodziców, na podwórko nie wychodziła z różnych powodów, na WF była łamagą. Ale dzięki mężowi, czyli mnie, załapała bakcyla ruchu, w tym zamiłowanie do nart i chodzenia po górach. No i do roweru. Czyli wpływ partnera. 🙂 Myślę, że dzisiejsze dzieci mają trudniej pod wieloma względami niż te z mojego czy Twojego pokolenia. Za dużo rozpraszaczy i uzależniających zajęć typu przeglądanie smartfona i udział w niewiele mądrego wnoszących social mediów. No i dzieci jest zdecydowanie mniej więc i mniej okazji do podwórkowych zabaw. Nie ma też już nigdzie trzepaków, które znakomicie służyły do zabawy i gimnastyki. 🙂 Ale nie ma co narzekać. Wiele zmieniło się na lepsze, np. infrastuktura narciarska, poziom życia, sprzęt. Pamiętam, że w mojej klasie podstawowej (jestem rocznik 50, więc były to późne lata 50-te i początek 60) w klasie jeździło nas dwóch. Kolega, syn dobrze sytuowanego lekarza i ja, syn niezbyt bogatego inżyniera, ale za to pasjonata narciarstwa zjazdowego. Na ferie zimowe w zasadzie się nie wyjeżdżało, choć akurat moja klasa była tu wyjątkiem. W liceum było nas już trochę więcej, nasza dwójka i dwie dziewczyny, ale znowu to były wyjątki. Na nartach mało kto jeździł, bo mało kogo było na nie stać. No i jeździć nie bardzo było gdzie. Kupno dobrych nart czy butów też nie było łatwe, nie tylko ze względów finansowych. A dziś? Mało które dziecko jako tako sytuowanych rodziców nie jeździ na nartach.
  2. Bo nie ma podwórek w dawnym rozumieniu. Są place zabaw, ale to dla maluchów. Moje doświadczenia osobiste (byłem podwórkowym dzieckiem) i moich dzieci, które już nie miały typowych podwórek są pozytywne. Da się dziecku zaszczepić chęć do ruchu i sportu. Mój syn np. dużo biega. Ostatnio w półmaratonie (21 km) w Krakowie. Córka podobnie mając do dyspozycji niezłe tereny w Lasku Kabackim. Wakacje, zimowe i letnie w ruchu. A wnuki obserwują co robią rodzice i zapewne też będą z nich brać przykład. Smartfony i wszelkie Netflixy - mocno limitowane. Trochę różnych pozalekcyjnych zajęć typu pływanie, judo... Da się, tylko trzeba się przyłożyć.
  3. Jeszcze jedna uwaga dotycząca jeżdżących ludzi. Jak napisałem, przez cały czas pobytu nie było zbyt wielu ludzi na trasach ani długiego czekania do gondolki czy wyciągu. Owszem, było sporo młodzieży austrickiej i czeskiej, ale, po pierwsze, rozpraszali się na wielu trasach albo koncentrowali na nielicznych a po drugie - jeżdzili na ogół dość bezpiecznie jak na młodzież. 🙂 Nie widziałem żadnej kolizji przez 6 dni! Ale najciekawiej było ostatniego dnia, w piątek, gdy wszystkie szkółki i szkoły już wyjechały. Jeździliśmy na głównych trasach w Bad Kleinkirchenheim. Ludzi niewielu, ale prawie wszyscy dobrze jeżdżący a w każdym razie pewnie i bezpiecznie. Przeważnie w średnim wieku, bez dzieci, choc zdarzali sie i starsi. Tacy co to wybrali się dla czystej przyjemności. Przypomniały mi sie czasy, gdy w późnym marcu czy kwietniu jeździłem na jednodniowe wypady na Kasprowy. Spotykałem tam ten sam gatunek ludzki - narciarskich pasjonatów. 🙂
  4. A dlaczego nie dałeś do serwisu? Ja wszystkie swoje buty odbarczałem w kostce i zawsze było OK.
  5. Bo teoretycznie więcej słońca, dłuższy dzień i mniej ludzi m.in. z powodu braku ferii. Wolałbym początek marca, ale były przeszkody rodzinne. Śnieg na wyższych wysokościach, takich od 1300 m w górę był całkiem dobry. Dlatego zdecydowałem się na Karyntię, bo w razie śniegowych problemów zawsze miałem w zanadrzu lodowiec. Temperatura powietrza ujemna. Czasami trochę twardo. Na niższych wysokościach, zwłaszcza przy dojeździe do stacji dolnej, różnie bywało. Niekiedy, jak w Nassfeld, wręcz straszno :), ale to wyjątki. Wszędzie można zjechać od jakiejś stacji pośredniej, gdzie śnieg jest jeszcze OK, wsiadając do gondoli. Niekiedy zresztą, jak w Molltaler, można zjechać tylko kolejką, a ściśle wagonem kolejki szynowej.
  6. Miażdżyca to już jest (geny), mam nadzieję, że pod kontrolą. 🙂 Fakt, widzi się wielu "staruszków" na stoku i... w knajpach popijających alkoholowe to i owo. I dobrze sobie radzą na stoku, niektórzy wręcz świetnie. Ale taka mała refleksja, że może to już ostatni raz, zaczęła mi towarzyszyć od zeszłego roku. Na tym wyjeździe nie miałem, zgodnie z filozofią Mitka, ani jednego upadku. 🙂 Ale zdarzyły się dwa "siadnięcia" na tyłku przy zerowej prędkości. Pierwszy raz w wyjątkowo grząskim śniegu już na dole Nassweld (moja głupota, że tam w ogóle pojechałem). Skręcić b. trudno, jazda na wprost w tej breji też niełatwa. Do tego stromo. No więc mój tyłek znalazł się na ziemi i próbowałem wstać. Ni cholery, nawet z kijkami. Musiałem wypiąć buty. I trochę się podłamałem myśląc, że to już to. Czyli SKS (starość kurwa starość). Ale następnego dnia też przysiadłem z jakiś powodów, tym razem w "normalnym" śniegu. I o dziwo wstałem, podpierając się na kijkach, od strzału, beż żadnych problemów. Bardzo mnie to pocieszyło. 🙂
  7. Miałem podobne wrażenie, pomimo że jak wiesz trafiłem na 2 dni z chyba najgorszą pogodą w ciągu ostatnich kilku tygodni. Ale i tak źle nie było. W Nassfeld można się nie nudzić przez tydzień jeżdżenia. Ciekawy pomysł z tą wioską w górach. I niedrogo Ci wyszło. Nasz hotel z wyżywieniem, karnetami kosztował 4400 zł na osobę. No i do wyciągu daleko, ale to akurat nie było dla nas problemem. Inną masz perspektywę jadąc z dziećmi.
  8. Serducho nie dawało się bardzo we znaki, nawet na 3100 m. W zasadzie wysokości nie czułem. Jeżdziłem dość spokojnie, z częstymi przerwami na czekanie na... żonę. 🙂 Jadę na ogół średnim skrętem, średnią prędkością. Jak zwykle trudniej mi się skręca w lewo, bo czuję wtedy mój słaby punkt w kręgosłupie. Ale ten problem mam od co najmniej 20 lat i to pomimo codziennych ćwiczeń. Mimo wszystko jazda na nartach wciąż mnie cieszy i to je ono. O Francji zgadałem się z owym panem Pawłem, bardzo sympatycznym i sensownym "kierownikiem" klubu Powersport. Organizują 5-6 wyjazdów narciarskich rocznie w różne miejsca, w tym do Francji w grudniu. Jadą autobusem, ale można wykupić dwa miejsca i się położyć do jakiego takiego spania. Ja nieźle znoszę długie jazdy autobusem, ale moja żonka niestety gorzej. Dla niej takie dwa miejsca może byłoby rozwiązaniem. No i oczywiście gimnastyka na kręgosłup, a ściśle jego część lędźwiową, bo tu ma spore zaległości. 🙂 Zobaczymy, może się z nimi wybierzemy właśnie w grudniu. Skoro powiadasz, że 78 latki jeżdżą to ja, w końcu młodszy, też mógłbym. 🙂
  9. Wróciliśmy z żoną całi i zdrowi. I nawet bez kontuzji z niewielkimi bólami kręgosłupa. 🙂 Relacja i zdjęcia są w albumie, do którego link podaję. Zdjęć jest za dużo, ale jakoś nie mogłem sie opanować z cykaniem. 🙂 Jazda samochodem z "międzylądowaniem" w Znojmo do malowniczej miejscowości Döbriach w Karyntii. Pogoda taka sobie, ale dało sie jeździć z przyjemnością przez cały czas. W sumie fajna ta narciarska Karyntia, w której jeszcze nigdy nie byłem. Udany wyjazd z małą refleksją, że może to już ostatni. Niedługo stuknie 76. Wciąż nie mogę tego zrozumieć. 🙂 https://photos.app.goo.gl/oHcrNyAkTKsD2fwW7
  10. Trochę ta terminologia wewnętrza/zewnętrzna jest myląca. Mamy nartę zewnętrzną, która zaraz stanie się wewnętrzną. 🙂 Do tego Jeremy użył terminu "deleste" (dokładnie pozbawiony ciężaru), który przetłumaczyłem jak "odciążona", choć może lepszy byłby jakiś inny termin. O co tu chodzi. Przyjmijmy, że jak w filmiku, uruchamiamy skręt w lewo. Błąd, który punktuje Jeremy polega na tym, że nie tyle odciążamy lewą, co obciążamy prawą stopę. Niby to samo, ale Jeremy pokazuje do czego to prowadzi. Powinno się zacząć od odciążenia lewej stopy, co oczywiście prowadzi do przeniesienia ciężaru na prawą stopę (transfer balansu), i ustawienia lewej stopy pod odpowiednim kątem. Samo tylko obciążenie prawej i brak jakiejkolwiek akcji lewej stopy prowadzi do tego co na filmiku. Najlepiej byłoby to pokazać na żywo. Dałem kiedyś filmik P. Lorenza o transferze ciężaru w skręcie, ale nic nie zastąpi pokazu w realu. https://youtu.be/VO-zVbD-RZs?si=uiTmNj6O-ckTiod3
  11. a_senior

    Sezon 2025/2026

    Szkoda, że nie udało się spotkać. Na 77 jeździliśmy wczoraj. Jutro Molltaler a pojutrze chyba BKK (Bad Kleinkirchenheim). BTW, ta BKK taka sobie. Potem powrót do szarości dnia codziennego. 🙂
  12. a_senior

    Sezon 2025/2026

    Tak było rano na samej górze. Ale z czasem się poprawiło. Od 12-ej już było dobrze. Jakość śniegu też się poprawiła bo w nocy spadło trochę świeżego i jakby zmiękczył twarde podłoże. Wczoraj jeżdzliśmy głównie po trasach 23, 21. Trochę twardawo było. Przynajmniej w górnych częściach powyzej 1400 m, bo niżej było za miękko. 🙂 Dziś głównie po trasach 50, 51 do Sonnleitn, o którym wspominał Mikar. Bardzo dobre. W ogóle Nassfeld jest do polecenia. 110 konkretnych tras, głównie czerwonych. Dla początkujących trochę za stromo. W zasadzie brak niebieskich tras. Kilka gondolek, krzesełek w większości nowego typu. Piękne widoki o ile nie ma mgły. 🙂 Niewiele ludzi z wyjątkiem szkółek austriackich i czeskich. Mnóstwo młodzieży czeskiej. Muszą mieć jakieś białe szkoły. Ludzie jeżdżą jak wszędzie. Przeważnie tak sobie. Takich naprawde dobrze jeżdżących można policzyć na palcach jednej reki. Jednym z nich jest instruktor z klubu, z którym jeżdzimy autobusem. Powersport z Katowic. BTW, bardzo sympatyczni ludzie.
  13. a_senior

    Sezon 2025/2026

    Mieszkamy w małej miejscowości Döbriach skąd dość daleko do różnych stacji. Np. do Nassfeld jest ponad 50 km. Korzystamy z dowozu autobusowego grupy, która mieszka w hotelu. Codziennie w innym ośrodku, choć Nassfeld jest planowany na 2 dni. Będzie jeszcze lodowiec.
  14. a_senior

    Sezon 2025/2026

    Taki miękki śnieg w dużych ilościach pewnie pochodznia sztucznego. Fatalnie sie w nim skręca a nawet jazda na wprost bywa ryzykowna. Nawet wstać po upadku jest ciężko.
  15. a_senior

    Sezon 2025/2026

    Tak, wracaliśmy 80. Żona zjechała gondolką z ostatniej przesiadki, a ja ambitnie zjechałem na sam dół. I to był błąd. 🙂 Faktyczni sporo młodzieży. Chyba jakieś zielone klasy. Ale tłumów nie ma.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...