Skocz do zawartości

lubeckim

Members
  • Liczba zawartości

    553
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez lubeckim

  1. Pociąg z B-B do Zwardonia jedzie 1:50, ja jestem w stanie dojechać samochodem w 50 minut. Dla mnie to już wystarczający powód, żeby nie jeździć KŚ. Oczywiście różnica przy założeniu, ze nie ma żadnych opóźnień. Linia od Wilkowic jest już jednotorowa i czasami minimalna obsuwa powoduje przepuszczanie jednego pociągu przez drugi i opóźnienie tylko rośnie. W domu albo śpię, albo jem albo pracuję (no dobra czasami jeszcze kilka procent idzie na jakieś social media jak to forum 😄 ). Innych czynności jak oglądanie Netflixa albo przeglądanie Instagrama nie praktykuję. Te dwie godziny są dla mnie warte wymierną sumę pieniędzy, albo przynajmniej oznaczają możliwość zabrania się za ten, czy inny temat. Lista rzeczy TODO jest tak długa, że szkoda mi marnować czas na komunikację zbiorową, która działa jak działa.
  2. Dzieje się obecnie. Dawno nie widziałem tak mocnego wiatru w Beskidach i to na wszystkich stacjach w rejonie. Oczywiście Szczyrk pewnie cały stoi, gdyż wątpie że czy to SMR czy COS puści gondolę w te warunki. A raczej automatyka wyciagu nie pozwoli go po prostu załączyć. http://pogoda.cc/en/stations/skrzyczne \ http://pogoda.cc/en/stations/zar http://magurka.pogoda.cc/
  3. Ja mam jakiegoś chińczyka Imperial Snowdragon 2 ale nie polecam. Miało być tanio i cóż. Teraz już tego nie będę ruszał ale na przyszły sezon wjedzie coś porządnego. Conti, Michelin albo inny segment premium. PS. Wracając do tematu: to gdzie rezerwować noclegi? Bo dużo tu różnych tematów i ciężko się odkopać do konkretów 😅
  4. Dokładnie. Fajne, pakowne, można się wygodnie zabrać ekipą na narty. Mam 196cm wzrostu i komfort jazdy dla mnie jest na 5 - brakuje tylko tempomatu na Autobahn. No a w zimię.. No cóż. Może ja sobie w końcu kupię te łańcuchy? 😅 A pokonało mnie to miejsce, a w zasadzie ten odcinek zaraz za drewnianą chatką. Czego nie widać na tym zdjęciu, to za chatką robi się jeszcze trochę bardziej stromo. Po lewej i prawej te skarpy ale udało mi się tyłem wycofać gościowi pod drzwi, nawrócić i zjechać normalnie przodem. PS. Tam w dół jest taki fajny winkiel o 90 stopni. Cudownie by się go kosiło w trybie "out of control" 😄
  5. IMHO mało jest tam miejsca na ogarnięcie. Tzn ja próbowałem wyjechać w ulicę gdzie od lusterek miałem jakieś do 30cm prześwitu do ogrodzeń posesji. Co ciekawe za mną jechał lokales (SZY) w Golfie. Na moje szczęście wycofał na wstecznym i pozwolił mi się stamtąd wydostać. Fakt jednak faktem, że właściwości terenowo/zimowo/lodowe mojego Doblo oceniam na poziom -1. Jestem w stanie uwierzyć, że on tym Golfem był w stanie wyjechać dalej, bo to był Golf.
  6. To jest "tylko" albo nawet i aż centrum wsi. Odpal sobie google street view i zobacz jaki profil mają te wszystkie wąskie dróżki odchodzące od tej głównej. Do tego dolicz sobie, że w porywach ktoś tam czasami wysypie jakiś żużel. Podpowiem, że wyjazd to jest jeszcze tycie piwo. Zabawa, to się pewnie robi przy zjeździe. Teoretycznie się da ale za dużo tych pociągów nie ma: https://www.kolejeslaskie.com/wp-content/uploads/2023/12/S5-C.pdf Do tego na odcinku gdzieś na trawersie Soli i Rajczy prędkośc jazdy jest taka, że chyba jestem w stanie szybciej biec niż ten pociąg jedzie. Kilka osób widziałem wychodzących z pociągu z nartami, ale jakoś nie widzi mi się dopasowywanie mojego nartowania do rozkładu jazdy KŚ. Mam też bardzo złe wspomnienia jeżeli chodzi o ich awaryjność i punktualność. Jak chcę być gdzieś na godzinę, to wyłącznie samochód.
  7. No niestety w tygodniu może być duży problem i to jeszcze na cały dzień 😕 Robię na B2B na stawkę godzinową. Byłem w tym miesiącu we Włoszech i sam rozumiesz. Teraz trzeba nadrobić niewyrobiony czas 😕
  8. Ja w kwestii formalnej. W silniku indukcyjnym oprócz obniżania napięcia obniża się przede wszystkim częstotliwość 😉 Obniżenie napięcia nie wynika z chęci zmniejszenia obrotów, tylko chęci utrzymania momentu obrotowego na stałej wartości, który rośnie wraz ze spadkiem frekwencji. Prędkość obrotowa silnika indukcyjnego i synchronicznego nie zależy napięcia. A tak w ogóle, to notatki z przedmiotu "Maszyny Elektryczne" na studiach będa mi się śniły do końca życia. I te wykresy charakterystyk... oj... No to miła odmiana, bo wczoraj to kompletnie tak nie wyglądało i piesi wchodzili co chwilę. Na pewno nie były to równe takty co x wyjazdów albo co x minut. Cały czas się również upieram, że ludziom witki z rzyci by nie odpadły gdyby wyszli tam na piechotę. Szlaki ładne, szerokie, łagodne.
  9. Dzisiaj byłem u @Adam ..DUCH we Zwardoniu. Przy okazji miałem jedną rzecz do obejrzenia na Wielkim Rachowcu. Żeby nie iść za dużo z buta postanowiłem pojechać jak najbliżej się da. No i cóż. Nie wiem dlaczego pomyślałem, że to dobry pomysł się tam pchać. Na szczęście próby wyjechania jakkolwiek wyżej zakończyły się szybciej niż zrobiło się za późno. Utrzymanie zimowe dróg we Zwardoniu wygląda tak jak poniżej. Jak ktoś nie ma 4x4 i łańcuchów, to bym się raczej nie pchał. Poniżej foto w zasadzie z centrum wsi. Jeżeli nie przyjdą gwałtowne roztopy i tego nie wytopią, to szansa na wyjechanie wyżej jest żadna. Problem w tym, że jak przyjdą roztopy to i całe nasze nartowanie sensu mieć nie będzie. A roztopy na przemian z mrozami tylko powiększą srogą warstwę lodu na wszystkich pobocznych drogach
  10. Jeszcze od siebie dodam a propos tego dojazdu. Jeżeli ktoś będzie jechał od Stryszawy przez przełęcz Przysłop, tak radzę naprawdę uważać na warunki drogowe. Znaki ostrzegawcze o serpentynach, oblodzeniu i ograniczenia prędkości do 40km/h nie są tam bez powodu. W zimie jej utrzymanie jest na zasadzie "to skomplikowane". Raz można trafić dobrze, raz no cóż. Dwa razy zamigała mi kontrola trakcji 🙂 Oczywiście dwóch jeźdźców kałdi albo innego bolidu młodzieży wiejskiej musiało nawet tam wyprzedzać na zasadzie "spi____j lamusie, bo k____ pan jedzie" aby dotrzeć do celu tą jedną minutę szybciej. Efekty mogą być jednak opłakane i zakończyć się w rowie albo okolicznych drzewach.
  11. Tytuł jest clickbaitowy ale to w cale nie tak jak myślicie 😉 Mieszkając w górach i uprawiając dużo górskiej działalności, niemalże automatycznie nawiązuje się bliższe relację z GOPRem. To nie tak, że mam bilet miesięczny na LPR do Wojewódzkiego na Armii Krajowej w Bielsku, a GOPR na mój widok przy bramkach już na wszelki wypadek odpala skuter śnieżny. GOPRowcy w gruncie rzeczy robią to samo co my (ja). Tzn jeżdzą na nartach, łażą po jaskiniach, latają na paralotni i inne takie łatwe metody zrobienie sobie krzywdy. Przez te wszystkie lata trochę się ludzi poznało i od czasu do czasu dostaje się od kogoś zaproszenie, żeby zaglądnąć do GOPRówki na chwilę. Skoro więc znajomy zaczął tygodniowy dyżur, tak ja zaplanowałem wyjście w góry. Jak wiadomo mamy zimę, mamy śnieg to wręcz nie wypada inaczej niż na Skiturach. Pogoda, w czwartkowy wieczór, 18 stycznia przypominała trochę tą z przysięgi, którą składał mój kolega. Tzn była bardzo daleko od optymalnej, taka z cyklu "na każde wezwanie naczelnika (...) bez względu na porę roku i pogodę (...) ". Cały dzień zachmurzenie duże, widoczność do kilometra, opad deszczu a w górach deszczu ze śniegiem. Temperatura w dzień w B-B do +5 stopni. Wieczorem gwałtowne ochłodzenie, w mieście opad marznącego deszczu, ciężkie warunki drogowe (ślisko). W górach mokry śnieg, przechodzący wyżej śnieg wraz ze spadkiem temperatury. Wiatr słaby północno - zachodni średnio do 2m/s, momentalnie do max 4m/s. W zakresie wysokości od 600 do około 1000 metrów widoczność bardzo słaba, do kilkunastu metrów. Od Szyndzielni i wyżej już lepiej. Im głębiej w góry, tym opad bardziej intensywny. Niestety odwilż i deszcz zrobił swoje. Na turach foczyłem jedynie po stokach luksusowego Krywult Mountain Resort przy ulicy Karbowej. Wyżej śniegu było absolutnie niedostatecznie na podejście. W zasadzie było to dość upierdliwe, bo momentalnie śniegu było wprawdzie te kilkanaście centymetrów ale już za rogiem w zasadzie bez powodu były wytopy prawie do gołej ziemii, o długości nawet kilkaset metrów. Widać po tracku, że straciłem trochę czasu przepinając narty trochę bez sensu. Większość podejścia od BBOSIRu, do wysokości ok 800 metrów wyszedłem z nartami przytroczonymi do plecaka. Dopiero wyżej dało się już fajnie iść (a następny dzień zjechać). Zjazd z Klimczoka na Siodło pod Klimczokiem był trochę bez sensu. Tzn oczywiście zgamoniłem i zapomniałem, że jest to stok zachodni z mocną ekspozycją na wiatru i słońce. Najpierw certoliłem się długo ze ściągnięciem fok i przepięciem nart na zjazd tylko po to, żeby za chwilę zorientować się, że śniegu jest jak na lekarstwo, wystają kamienie i gruz i lepiej jednak zejść na piechotę. No cóż..... Miałem być jakąś godzinę wcześniej u znajomego a wyszło tak jak wyszło 😅 Powrót do Bielska - Białej na następny dzień był w warunkach jak widać. No w sumie nie padało i było jasno, także zalety jakieś nawet były. Świeży opad śniegu o grubości kilkunastu centymetrów, pod spodem twardy, cieńki i spękany beton, niezdarnie maskujący rzeźbę terenu. Ostatni etap zjechałem kolejką gondolową, bo spieszyło mi się do pracy. Tak czy inaczej nie było zresztą warunków na zjazd na dół. //// Temperatura na Skrzycznem w te dni. Moja pora wyjścia w góry pokrywa się plus/minus z tym gwałtownym spadkiem po 18 w czwartek ///// //// ///// ///// ///// ///// ///// ///// ///// ///// ///// ///// ///// //// ///// ///// ///// ///// //// ///
  12. Piszę w tym miejscu a nie w dedykowanym wątku, bo silnik forum ma jakiś problem techniczny. Przy próbie przeskoczenia na ostatnią stronę wyskakuje błąd "Sorry, there is no post to show" No to dzisiaj byłem na Mosornym Groniu. Jeden z moich ulubionych górek, która jednak dzisiaj trochę u mnie straciła. To nie tak, że od razu jest be, bo za długo posiedziałem we Włoszech i zapomniałem, że PL to jednak nie są Dolimity. Tak się składa, że 20 stycznia 2018 również byłem na Mosornym i co śmieszne, to również była sobota. Minęło bardzo dużo czasu, ze mnie robi się powoli stary boomer i jednak wtedy było jakoś tak... hm.... Taniej, to na pewno - reszta poniżej Obłożenie: Przyjechałem o 9:15 i wtedy było pustawo. Gęba mi się szczyżyła i już miałem nadzieję na pusty stok. No może nie całkiem pusty stok, tak jak w Sappadzie no ale, że ludzi będzie jednak mało. Już przed 11 zrobiło się czujnie. Nie jakoś tłumnie ale trzeba było już uważać. O 12 było już po prostu tłoczno a do wyciągu momentalnie robiły się kolejki. Na szczęście o 13 zaczęło się to rozluźniać a po 14 zrobiła się całkiem luźna jazda. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jest środek ferii, super pogoda a w zasadzie nawet te "kolejki" nijak mają się do tego, co czasami trzeba było odstać w 2018. Warunki śniegowe: Rano oczywiście był elegancki sztruksik. Potem niestety szybko dały o sobie znać ostatnie odwilże. Od środowego wieczora do nocy z czwartku na piątek na Markowych Szczawinach (vis a vis Mosornego, na tej samej wysokości co góra wyciągu ale na zboczach Babiej Góry) był lekki plus. Na dole pewnie w ogóle z +4 stopnie i zgaduję, że podobnież jak w B-B padał deszcz. Już po półtorej godziny na górze zrobiło się standardowo: na środku duże muldy a po bokach wyślizgane do twardego lodu. Lodu naprawdę twardego i były to subiektywnie gorsze warunki niż ostatnio na Rachowcu. Końcowa ścianka to już w ogóle 100% beton. W sumie to nawet lepiej, bo muld tam z jakiegoś powodu prawie nie było. Warunki Pogodowe: Rano i popołudniu bezchmurnie, wiatr zachodni, na stoku do 3m/s . Górą wyraźnie mocniejszy. Temperatura około -5 stopni. W okolicach południa od północnego zachodu nadeszła strefa całkowitego zachmurzenia, które zmniejszyło odczuwalną temperatura i komfort jazdy. Na szczęście po około godzinie znowu się rozpogodziło, do w zasadzie czystego nieba. Jerry of Today: Pewien Pan z udającą puch poliestrową kurtką w kolorze ceglano-ciemny-pomarańcz i spodniami w szkocką kratę. Widok z tych: "co się raz zobaczyło, to się już nie odzobaczy". Materiał kurtki wyglądał trochę tak, jak by ją z reklamówki uszyli 😄 Dzieciak, który stwierdził, że jazda na krechę już mu się znudziła i teraz będzie jechał na krechę siedząc na rufach nart i z dziobami zadartymi w powietrze. Mnie tam na kursie żeglarskim uczyli, że najszybciej się płynie a łódź najmniej odpada jak kadłub idzie miej więcej równo, ale co ja się tam znam. Pan na nartach, z lustrzycą w zaawansowanym stadium, w czarnej kurtce i z czarnym kaskiem, który nieporadnie próbował nauczyć syna jeździć na Snowboardzie. Nawet jak na moją wiedzę o metodyce szkolenia narciarskiego, to coś tam mocno nie pykło. Pewne dwie głupie piz____e, wyprowadzające pieska bez uwięzi na spacer wzdłuż stoku w połowie jego wysokości (na wypłaszczeniu na wysokości byłego baru) . Pies, jak to pies. Nie jest to zbyt inteligentne stworzenie i nagle stwierdził, że będzie gonił narciarza. Do kompletu brakowało, żeby głupia właścicielka pchlarza wbiegła komuś prosto pod dzioby ratując swoje, tylko trochę głupsze od niej stworzenie. Subiektywne podsumowanie i mały rant. No cóż. Jednak nie prędko zaś pojadę na Mosorny. To, co mnie dzisiaj chyba poirytowało najbardziej, to sam wyciag. Jeździ wyraźnie wolniej niż kiedyś. No cóż inflacja i trzeba przykręcił na falowniku. Zabawne jest tylko to, że Mosorny jest ośrodkiem resortowym i racji na to, jeszcze w tamtym roku ceny były tam wyraźnie niższe niż gdziekolwiek indziej. Partia chciała tym pokazać, że w cale to nie tak z inflacją. No cóż. Przyszła kryska na matyska. Co gorsza na Mosornym postawili ostatnio tą wieże widokową, którą widać na zdjęciach. Problem w tym, że dla Grażyn i Januszów wyjście na szczyt na piechotę to wysiłek podobny do tego, jaki ponosi zimowy turysta w drodze na Rysy. Słowem kanapa nie dość, że już "by default" jedzie wolno, to jeszcze co chwila przerzuca na wolniejszy bieg, bo co chwila jakaś Grażyna z Januszem wsiadają albo zsiadają z tej kanapy. Jest to naprawdę irytujące a przy dużym zachmurzeniu pogarszało znacznie komfort termiczny. Z mojej jazdy byłem dość słabo zadowolony. Tu wyszło szydło z worka, że we Włoszech warunki są o gro lepsze niż na takim Mosornym, gdzie jest wąsko, tłum ludzi, albo muldziasto albo bardzo twardo. Do puki myślałem co robię, tak było nawet OK - nawet w trudniejszych warunkach. Przez myślałem mam na myśli powtarzanie sobie w pustym łbie: nie podpieraj się środkową nartą, morda w upad stoku a nie w bok, gdzie te łapy! Dłonie na wysokości kolan a nie pod rzycią. Pracuj kolanami itp itd. Problem w tym, że nie ma tu pamięci mięśniowej, żeby po prostu jechać. Instynktownie dalej robię coś innego niż powinienem. //// //// //// ///// //// //// ///// //// //// /////
  13. Tak informacyjnie, to jutro jednak Mosorny na cały dzień. W sumie dużo bliżej niż Orawa a cenowo też to lepiej wyjdzie. Najwyżej odstoje swoje w kolejkach.
  14. Ja w niedziele popołudniu na Rachowiec. A na sobotę właśnie myślałem o Mosornym jak @Chertan, bo po prostu jest dla mnie trochę bliżej. Już bym bardziej wolał te Oravice, bo dużo bliżej i nie trzeba jechać przez NT.
  15. To by tłumaczyło dlaczego nie można było od rana kupić karnetu na JW
  16. Wczoraj dostałem cynk od skiszkola.pl na temat warunków. Ogólnie na wszystkich trasach bardzo dobrze ale wspomniana trasa numer 1 ponoć kiepsko przygotowana i bardzo szybko warunki zrobiły się na niej co najmniej przeciętne, jeżeli nie złe. Dzisiaj niestety jest już na pewno gorzej. W Beskidy przyszło mocne ocieplenie. Na Skrzycznem -3.3 stopnie. Na Jaworzynie Skrzyczneńskiej -0.5 ale było już powyżej zera. W szczyrku na dole pewnie regularny plus. ////////////////
  17. Tak dokładnie, przyjeżdżam bez osób towarzyszących. Dzięki za pamięć!
  18. Ok ale widzę, że raczej siądzie raczej ten termin. W sumie mi pasuje. JBC to miałbym gorącą prośbę, co by dawać mi cynk 😉 To tak na okoliczność jak bym z jakichś powodów zapomniał zaglądać na forum. @Adam ..DUCH ma numer na komórkę do mnie.
  19. Ok, zapisuję w kalendarzu. Oczywiście solo.
  20. Raczej to + trochę wypalenie zawodowe. W praktyce praca nad dużymi projektami rozrzuconymi na kilka krajów bywa frustrująca. Plus to, że ja pracuję w zasadzie nad oprogramowaniem, które chodzi na dość niskim poziomie na jakimś urządzeniu. I to już w ogóle małpi cyrk i zabawa w szklaną kulę. PS. trzeci i czwarty weekend stycznia mi pasuje. W sumie na Mosorny nie mam daleko. Dywersyfikacja a często po prostu ułatwienie poruszania się w terenie. Kolega jest od jutra na dyżurze na Siodle pod Klimczokiem i zaprasza w odwiedziny. Do GOPRu to w zasadzie nie wypada inaczej, a i warunki w Beskidach raczej obecnie ciężkie. Wygodniej będzię jednak podejść na nartach i mniej uporczywego schodzenia. O Pilsku już nie wspominam, choddź na szczęście jeszcze nie było tam żadnej imby ze skiturowcem w roli głównej. Patrzę tam teraz na kamery. Oczywiście jak zwykle robi się ludzi w wała i nie ma kamery patrzącej wprost na dolną stację. Widzę jednak, że nie każde krzesło wyjeżdza obsadzone, niektóre nawet całkiem puste. Na górze też nie ma jakiegoś tłumu ponad miarę. Nie powinno być źle a w końcu jest niedziela feryjna.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...