-
Liczba zawartości
136 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Odpowiedzi dodane przez Marek O
-
-
Jurek szacunek za twe słowa, bez browara się chyba nie obejdzie.😀
-
A ja reggae polskie i jamajskie codziennie mogę🙂🙃😀
-
1
-
1
-
-
3 godziny temu, Adam ..DUCH napisał:
Myślę że każdy a przy najmniej większość już wie że chodzi o narty Atomic w systemie Beta. Potwierdzam iż jest to seria 9 ale nie model 12. Ja się dobrze w necie zagłębić to znajdzie się film jak @Marek O na tych nartach w rysie pod Rysami zjeżdża. Jestem przekonany na granicy pewności że Marek temat ogarniał na tych mega krótkich, asymetrycznych fun carver-ach. Tak czy siak serwisant jest ustawiony i deski specjalnie dla @Marcos73będą zrobione z takim tycim charakterem....
Upsss jakie fajne wspomnienia!!!!
Pozdro
-
1
-
1
-
-
Początek Nowego Roku. Styczeń, to idealny czas na jazdę na nartach w Polsce.
Dla tego zapraszam na warsztaty narciarskie w Istebnej w trzech terminach.
13 - 17 styczeń
17 - 19 styczeń z nastawieniem na tańczenie
19 - 24 styczeń.
Więcej informacji
https://inner.ski/index.php/kalendarz/
Pozdrawiam i zapraszam
tel 608 554 058
Marek Ogorzałek
-
3
-
-
21 godzin temu, Peter napisał:
Ups i złapany na gorącym uczynku. Zewnętrzna jedzie ładnie a wewnętrzna kolanko w cipeczkę... głowa ciągnie skręt... Do poprawy. Ogorzałek na stok i do roboty.
A skręt poprawny, dlaczego???
Pozdrawiam
-
1
-
1
-
-
W dniu 13.12.2024 o 23:41, Adam ..DUCH napisał:
temat nieco ruszony przez mój zamieszczony film ma nieco zaostrzyć temat pt "łatwo szybko i przyjemnie" a kiedy przychodzi nie łatwo, nie szybko robi się nieprzyjemnie. Temat "szuflady" drogi @KrzysiekK był poruszany bardzo dawno temu na okoliczność odgrzebania przez @Marek O mojego no powiedzmy filmu demo. Wówczas Marek zasugerował, iż wymuszam skręt "szufladą". Czując się zobowiązany "przerobiłem" temat i faktycznie stwierdziłem, iż faktycznie pod świadomie w marginalnym stopniu popełniam ten błąd. Aktualna analiza mojej jazdy wskazuje, iż praktycznie po kilku latach ćwiczeń problemu nie ma i dlatego czuję się usprawiedliwiony aby nieco na bazie przedmiotowego filmu temat wyłuszczyć. "szuflada" jest łatwa szybka i przyjemna. Co do zasady mamy do czynienia z dwojgiem zachowań:
1 Wysunięcie narty wewnętrznej skrętu w celu wymuszenia skrętu i prowadzenia fazy sterowania
2 Podświadome wychylenie które prowadzi do wymuszenia wysunięcia narty wewnętrznej (uniknięcie tzw "duszenia, przyduszenia"
Niezależnie od rodzaju efekt jest taki sam - skręt jest wizualnie poprawny ale kompletnie nie kontrolowalny, występuje sztuczne przeciążenie narty wewnętrznej i to właśnie przeciążenie "przerzuca" skręt a w zasadzie rozbija w przypadku nart SL, przy GS jest jeszcze jako tako.
Generalnie "szuflada" jest bardzo fajna do bujania się na płaskich alpejskich zielonych i niebieskich nartostradach - robisz wtedy za niezłego szpenia.
Usystematyzujmy - "szuflada", czyli wysunięcie nogi wewnętrznej do przodu w stosunku do zewnętrznej, tak jak w tradycyjnym narciarstwie bywało, dzisiaj jest problematyczne, bo w tekim ustawieniu na wewnętrznej narcie jesteś na tyłach a na wewnętrznej mocno na językach. Na obu nartach stoisz niepoprawnie. Co do inicjacji skrętu to można to zrobić wewnętrznym kolanem pochylając je do wewnątrz skrętu. WAZNE!!! wewnętrzna narta, stopa musi być ustawiona równolegle do stopy i narty zewnętrznej, wtedy luźno, czysto i spokojnie wejdziemy w nowy skręt. Nogi ustawione równolegle.
Często przyczyną "szuflady" jest kontr rotacyjne ustawienie bioder i barków co w konsekwencji przenosi sie na kolana stopy i narty.
Poniżej wrzucam dwa filmiki dotyczące wewnętrznej narty, nogi...
Pozdrawiam i zapraszam
-
3
-
-
Na tym filmiku zwracam uwagę na ustawienie wewnętrznej nogi, z kolanem i co najważniejsze z ustawieniem wewnętrznej krawędzi krawędzi stopy i co za tym idzie również narty, tak żeby wewnętrzna narta nie odjeżdżała do V i nie wjeżdzała w wewnętrzną.
Pozdrawiam
-
3
-
1
-
-
W dniu 2.12.2024 o 12:49, KrzysiekK napisał:
Spodobało mi się jeżdżenie na SL, wiec mam teraz SL. Na filmiku pierwsze próby dłuższej jazdy w skręcie ciętym. Z Adamem nie dało się w moim przypadku w zeszłym roku zrobić ciętego, bo raz, że mi nie szkło w ogóle, dwa, że na stoku był żywy lód, trzy - ludzi było za dużo i się nie mogłem przekonać, odważyć.
Czyli na filmie są moje pierwsze, ostrożne próby jazdy bez szurania. Żadne usprawiedliwienie, nie lubię się usprawiedliwiać. Jest źle? Trudno. Ja jestem zadowolony. Szczególnie, że to gdzieś 4 zjazd w sezonie był.
Natomiast od wrzucenia filmu uporządkowano mi, że z obciążeniem 50/50 mam sobie dać spokój na tę chwilę. I to jest dla mnie cenne. Mnóstwo ludzi jeździ na zewnętrznej. Chociaż domyślam się, że jak wpadnie tu @Marek O, to powie, że właśnie 50/50 jest ok od początku nauki. Coś tak pamiętam chyba, że promował. Ale Marek wyjątkowy jest 🙂
Kompletnie nie rozumiem czemu mam nie rozbijać na atomy gdy lubię? A jeżdżę też. A i owszem.
Szkolenia? W Alpy u mnie ciężko bo pracuję w systemie feryjnym. Trudno zaplanować, zgrać etc etc. Z przyjemnością pojechałbym do @PSmok na szkolenie (pasuje mi jego bardzo transparentny przekaz), ale odpada z wielu względów. Do @Adam ..DUCH pewnie w tym roku nie pojedziemy, bo chcę dzieciakom odmienić i plan jest na Bahledovą.
A może jednak do Ogorzałka... Zapraszam do Jasienicy i w Beskidy: Istebna, Wisła, Szczyrk. Pozdrawiam
-
2
-
1
-
-
W dniu 8.12.2021 o 10:49, Adam ..DUCH napisał:
Wyobraź sobie że twoje ciało to kij ustawiony pionowo - co skręcisz na dole skręca się na górze i odwrotnie. Łapiesz garb - łapie go też głowa, ciśniesz środkiem ciśnie góra i dół itd,itd. A teraz ten kij podzielimy na segmenty stopy-golenie-uda-korpus-głowa, dalej w każdy myślnik wstawiamy sprężynę - uzyskujemy niezwykle elastyczny kijek pozwalający na wyginanie się w każdą stronę i niezależną pracę każdego z elementów - mamy chaos który należy uporządkować. Każde "zespawanie" chodź by dwóch tylko elementów pogarsza jazdę i czyni ją niebezpieczną.
Tutaj poruszyłeś istotny temat - Technika Punktowa, która polega na podzieleniu swojego ciała na punkty w postaci: stopy, kolana, biodra, plecy (kręgosłup) dłonie łokcie, barki, głowa. Odnalezienie tych punktów w głowie, wyczucie, rozruszanie i dowolne używanie...
Filmik poniżej.
Pozdrawiam
-
5
-
-
Widzę, że technika zeszła w stronę Techniki Mistrzów, co z jednej strony jest ciekawe, z drugiej strony, bardzo indywidualne. Każdy trener i każdy zawodnik ma swoją indywidualną technikę. Tam gdzie ktoś niby popełnia błąd, w rzeczywistości zyskuje na czasie.
Dużo by o tym gadać. Dla mnie jest to kolejny wyścig szczurów, który wmawiano nam, jako trenerom, że wyczyn jest motorem do propagowania zdrowego stylu życia. Dzisiaj wiem, że jest to jedna wielka ściema, czego sam jestem przykładem - martwica septyczna kości piszczelowych... .
Kolejny przykład, to obrazek jaki macie z kolejek do wyciągów, w których dzieciaki w gumach z zaciśniętymi szczękami, jak małe szczurki, przeciskają się między Wami, by w ten sposób dalej, w kolejnym, tym razem życiowym wyścigu szczurów uczestniczyć. Kto więcej, kto szybciej, kto bardziej wyprzedzi innego... . Już wcześniej wspominałem o tym że to zbliża nas bardziej do katastrowy cywilizacyjnej, niż zdrowego życia.
Wyczyn przestał istnieć dla mnie już wiele lat temu. Wielokrotnie byłem proszony o poprowadzenie jakiegoś dzieciaka, ale odmawiałem, bo jazda na nartach to przyjemność i tego dzisiaj uczę na nartach.
Poruszyłem temat: Kompensacji, jako techniki przyszłości, dostępnej dla każdego. I na ten temat chcę tutaj rozmawiać. Całkowicie nowe wrażenia z jazdy dostępne są dla wszystkich i nie chodzi tylko o to, żeby tyłkiem szurać po stoku. Chodzi o uczucie swobody, lekkości i świadomości poruszania się ciałem.
Czy ktoś jest chętny na pogaduchy o Technice Punktowej.... ???, Lub pokazanej niżej Kompensacji w Szczyrku... ???
Pozdrawiam i zapraszam
-
4
-
-
22 minuty temu, Adam ..DUCH napisał:
Marek mnie jedynie chodziło o to że nie obiektywnym jest wyciąganie wniosków z stop klatki zawodnika na jednej tyczce/bramce. Z technicznego punktu widzenia zawodnik na tym zdjęciu jedzie z błędem - nie aktywna wewnętrzna, rysujący się układ nożycowy nart. Pytanie brzmi: czy jest to błąd czy też celowe działanie wynikające z np. poprzedniego błędu (układ nożycowy - podwyższa tor jazdy) bo zawodnik "spadł" z poprzedniej tyczki?? a może kolejna jest tak podkręcona że przestępowaniem musi na nią wyżej wejść??/ Tu pytań jest wiele.
Kolejny element to prędkość i tu jest największe niedomówienie. W technice ciętej najważniejszym elementem nie jest prędkość ale umiejętność ustawienia nart na krawędzi i jazda po łuku. Prędkość ? no cóż skręt dostokowy cięty jest wykonywany na niewielkich prędkościach i aby zamienić go na pełny skręt wystarczy w połowie jego wykonania go delikatnie skompensować (nie mówię o przeciążeniu ale o tym co proponuje Marek) albo unieść sylwetkę (i tu także nie mówię o odciążeniu - raczej uniesieniu). No właśnie ja w jak gdyby w swojej filozofii jazdy uwielbiam wyciągać skręt cięty z niewielkich prędkości i nieco się powozić na trasie. Natomiast jeżeli szukamy wrażeń z jazdy bardziej agresywnej, takiej nieco sportowej i do tego jeszcze na trasach o średnim i dużym nachyleniu no to niestety musimy poszukać rozwiązań w typowej kompensacji - tej wynikającej z przeciążeń, dynamiki narty, prędkości lub posiłkować się klasycznym NW co sumarycznie sprowadzi się do tego iż jak widać na większości filmów demonstratorów wzajemnie się przenika i tak w celu osiągniecia planowanego toru jazdy demonstrator nie czeka na pełne przeciążenie ale niewielkim uniesieniem sylwetki "uwalnia" narty a dalej kompensuje.
Tak oczywiście. jedna klatka z jazdy, to tylko jeden moment, chwila, której poddaje się narciarz, reaguje po skręcie i wchodzi w kolejny. Jest tam dużo naleciałości po i przed tym co w tym momencie się dzieje i za chwilę będzie się działo. To o czym mówię jest ideałem w idealnych warunkach. Technika sportowa to głównie walka ze stokiem, siłami i wynikającymi z tego błędami. Kto mniej ich popełni, ten wygrywa.
Zauważyłeś, że moje podejście dotyczy lajtowej jazdy, bo wtedy jest z niej najwięcej przyjemności.
Tak samo w życiu, nauczani jesteśmy zapierdalania. Też zapierdalałem i się ścigałem na nartach i dopiero po latach jazdy na nartach i życia udało mi się odpuścić. Wyczyn już mnie nie pociąga. Dodatkowo uważam że bardziej zbliża nas do katastrofy ludzkości niż szczęśliwego życia... . Ale to już inna para kaloszy.
Pozdrawiam
-
1
-
1
-
-
57 minut temu, grimson napisał:
99% forumowiczów nie jest w stanie złożyć się jak Ted wyżej, na zdjęciu. Podstawowy problem: brak ruchomości w stawach biodrowych, do tego słaba fizyczność, o technice nie wspomnę.
Tak tutaj masz rację. Wiele osób może sobie pomarzyć o takiej jeździe. Co więcej dzisiaj ja również. Moje zdjęcia z ekstremalnej jazdy są sprzed dwudziestu lat i dzisiaj czuje w kościach leciwość.
Jeżdżę spokojniej i luźniej, do czego gorąco zapraszam. Kompensacji nie kojarzmy z ręką czy biodrem na śniegu. Kompensację kojarzmy z luźnym i swobodnym poruszaniem się na nartach na każdej prędkości.
W tym celu stworzyłem TECHNIKĘ PUNKTOWĄ, która pozwala na odnalezienie w sobie poszczególnych punktów w ciele i świadome, luźne nimi poruszanie. To jest w 100% odkrycie Ameryki w sobie i w swoich możliwościach... .
www.inner.ski tutaj znajdziecie więcej na ten temat.
Pozdrawiam i zapraszam
-
1
-
-
28 minut temu, Marcos73 napisał:
To nie dużo się pomyliłem, nie o całokształt jazdy mi chodziło, stricte okres jazdy na nartach taliowanych, a raczej udoskonalania tej techniki, czy tez stylu jazdy.
Otóż to, dla mnie na dzień dzisiejszy byłoby to bardzo trudne, ze względu na mocno zakorzeniony schemat. Jedynym wyjściem to .... SKIPOL. Gdzie można się czegoś złapać i dać się ponieść nartom bez obawy przed upadkiem. Można popróbować tej granicy, zachowania nart i przełamać się psychicznie, że tak się da i to działa. W tradycyjnej formie też się nartom odpuszcza, ale pewnie nieco później - inaczej. Jak pisałeś - jazda przeciążeniowo-odciązeniowa. Faktycznie tak jest.
Ów Lexi - to tylko zbieżność stroju 😉 jednego z kolegów forumowych. Tutaj jak i Ty a tym bardziej ja jesteśmy za ciency aby go poprawiać i krytykować. To Ted Ligety, mimo wszystko coś umi, nawet więcej niż coś. W sumie to chyba dużo. Coś tam kiedyś wygrał.
pozdro
Kiedyś leżymy z Krzysiem, szkolącym ze mną instruktorem, przed telewizorem i oglądamy Puchar Świata Kobiet. Krzychu mówi patrz jak ona jedzie, widzisz to... . Tak widzę, tu spóźniła, tu się rozjechała.... . Zadaniem trenera, Instruktora, nie jest chwalenie zajebistej jazdy, ale szukanie szczegółów, detali, które coś poprawią. Zawodnik bierze Cię za trenera, albo trener wybiera zawodnika, żeby go poprawiać i rozwijać.
Tak więc uparcie i skrycie, wyprostowałbym zewnętrzne kolano i wewnętrznego buta wcisnąłbym nieco głębiej, pod zewnętrzne kolano. Nie wiem może by się wtedy wypierdzielił, a może by jeszcze czyściej pojechał. Cała reszta zajebista.
Pozdro
-
1
-
-
W dniu 27.10.2024 o 17:49, Marcos73 napisał:
Adaś, jazda na nartach to prosta fizyka. Jednak przeniesienie tego na jazdę jest trudne. Wiele składowych, które zmieniają się dynamicznie. Z jednej strony umiejętność balansu i równoważenie sił, z drugiej kontrola prędkości i toru jazdy.
zajęcie pozycji dośrodkowej pogłębionej jest możliwe tylko przy odpowiednich siłach występujących w skręcie. Statycznie nikt tego nie zrobi, bo się przewróci. Jest to możliwe podczas jazdy na nartach. Odpowiada za to siła odśrodkowa. I tu najlepsze, ważna jest prędkość kątowa, nie jako taka prędkość poruszania się na nartach w dół stoku. Więc osoba potrafiąca zacieśniać skręty ma bardzo dużą prędkość kątową, choć nie koniecznie porusza się szybko wzdłuż linii spadku stoku. Możemy zjechać szybciej niż np slalomista który jedzie wyznaczonym torem, a my dowolnym, ale po przeliczeniu jego toru jazdy i czasu, to się okaże że de facto to jechał w chuj szybciej niż my.
odciążenie dolne, jak wspomniał Marek, nie zależy od prędkości poruszania się, a tym bardziej jego skuteczność. Wcale nie trzeba jechać szybko, aby to poczuć. Bo najważniejsza jest różnica prędkości narty i naszego środka ciężkości. Prosty przykład: jadą 2 pociągi w jedną stronę obok siebie z prędkością 100km/h. Stoisz na dachu wagonu jednego z nich. Co się stanie jak przeskoczysz na drugi? Nic. Bo poruszasz się z taką samą prędkością jak one. A teraz jeden na którym stoisz jedzie 5km/ h a drugi 15km/h - teraz przeskocz. Wywalisz się na plecy. Tak samo jest na nartach. Przy mocno dośrodkowej pozycji i ciasnym skręcie nasz środek ciężkości porusza się dużo wolniej niż narty, a szczególnie zewnętrzna i to ona jest motorem całości. Wewnętrzna mocno podkurczona, która jedzie mniejszym torem podobnym do naszego środka ciężkości jest mało istotna. Im potrafimy bardziej zacieśnić tor jazdy, tym większa różnica w prędkości. Jeśli potrafiłbyś wycisnąć taki łuk z narty, że Twój środek jest środkiem promienia, to efekt byłby piorunujący.Marek proponuje coś podobnego w wersji dla amatorów. Trochę inaczej. Mniejsze pochylenie, pochylenie całego ciała, po co? Odsuwa swój środek ciężkości od nart, zwiększa różnicę prędkości. Jazdę z równym obciążeniem, 2 krawędzie - lepsze oparcie, wyższa pozycja lepszy transfer sił na krawędzie, ale narty prowadzone wąsko, więc obie mają podobne prędkości, wyższe niż Jego przesunięty środek ciężkości do środka skrętu. Co traci? Możliwość zacieśniania skrętu, ale narty o małym promieniu są wystarczające do takiej jazdy, wręcz wskazane. Korzysta głównie z geometrii nart. Jazdą bezwysiłkowa, ale trudna, że względu na umiejętność doskonałego balansu i czucia. Uczy się tego 20 lat, a jeszcze nie jest idealnie, bo zauważa swoje błędy.
Pozycja Marka ze zdjęcia, nacisk 50/50 na obie narty niemożliwy i nie potrzebny. Ustawienie goleni zależy od możliwości układu kostnego człowieka.
Poniżej zdjęcie Lexiego😉, a jego raczej nie posądzałbym o brak umiejętności jazdy sportowej, a nawet samej jazdy, nie idealnie, a jednak jedzie. Mocno na zewnętrznej.
pozdro
Ruszyłeś tutaj bardzo istotny temat.
Zgadzam się z tym, że jazda na nartach, to czysta fizyka. Wektory, strzałki siły... .
Wspominasz również, "... Jazdą bezwysiłkowa, ale trudna, że względu na umiejętność doskonałego balansu i czucia.
Potwierdzam, że jazda na nartach jest mieszanką fizyki i czucia. Tak powstało INNER.SKI
"INNER" - JA - Czucie ciała, nie tylko podczas jazdy na nartach, ale w każdej wykonywanej przez nas świadomie czynności... .
"." - I - Najważniejszy element całej układanki, czyli to, co dzieje się między mną, a wykonywaną czynnością... .
"SKI" - NARTY - Warunki techniczne w jakiej wykonywana czynność funkcjonuje... .
Powstało JA I NARTY. Trzy elementy, do luźnej i swobodnej jazdy "... doskonałego balansu i czucia. " dodam ciała i nart.
Wspomniałeś też, "... Uczy się tego 20 lat, a jeszcze nie jest idealnie, bo zauważa swoje błędy."
Uczę się narciarstwa od ponad 50 lat i dalej mam się czego uczyć. Na Kompensacje wpadłem, od tak, podczas pierwszych ślizgów na, pierwszych nartach carvingowych - 1998 rok, po pierwszym zaskoczeniu stabilnością krawędzi i ich prowadzeniu po wyraźnym łuku omal z nich nie wypadłem. To było jak przebudzenie z letargu 🙂 Nagle zauważyłem, że mam pod sobą coś, co pokazuje mi że nie tędy Marek, pojedźmy sobie tamtędy.... 🤦♂️ A że lubię słuchać, to pojechałem i tak dołożyłem drugą nogę, może dla tego, że mam dwie córki😍 i oddając się nartom zacząłem z nimi balansować. Tak jak w tańcu, tu naciśniesz, tam odpuścisz, dodasz rytmu, otrzesz się o barek... . Tak powstała kompensacja. praktycznie z dnia na dzień. To nie jest trudne fizycznie, bardziej psychicznie. Sprawa puszczenia, oddanie prowadzenia, zaufanie.... . To są zupełnie inne tematy niż biomechanika skrętu.
Zapraszam www.inner.ski
"...zdjęcie Lexiego😉, a jego raczej nie posądzałbym o brak umiejętności jazdy sportowej, a nawet samej jazdy, nie idealnie, a jednak jedzie. Mocno na zewnętrznej"
On nie jedzie, On zapierdala. Gdyby jednak, jego wewnętrzną nogę trochę wyprostować i wcisnąć nieco głębiej pod zewnętrznego buta, tam gdzie jeszcze jest miejsce. Wewnętrzne kolano pochylić na dół, tak żeby nie stracić krawędzi wewnętrznej narty. Resztę ciała rozluźnić i puścić ręce swobodniej. Założę, że jego uśmiech na twarzy byłby jeszcze pełniejszy.
Pozdrawiam Marek
-
2
-
-
14 godzin temu, Marek O napisał:
Cześć wszystkim.
Cieszę się, że dyskusja wróciła do techniki, bo tutaj jest o czym gadać.
Mówię o początkujących, bo tacy gotowi są na to, żeby coś w sobie zmienić, czegoś się nauczyć, coś odkryć. Jeżeli staniemy po stronie wszystkowiedzących, to Ameryki nie odkryjemy... 🙂
Budowałem dzisiaj domek z Szymonem i miałem sporo roboty w ogrodzie, ale zaglądałem na dyskusję.
Cieszę się, że zaczęliście sami myśleć. Bardzo mnie interesują Wasze wypowiedzi o kompensacji w moim i innych wykonaniu. Świadczy to o tym, że się ciekawicie, a to już tyci krok do własnego rozwoju.
Postaram się odpowiedzieć na zadane wcześniej pytania. Widzę że szczegółowo i płynnie, powołujecie się i cytujecie wypowiedzi z dyskusji. Widać w nich kto, kiedy i w jaki sposób się wypowiadał.... . Przepraszam, ale odpowiem tylko na to co po całym dniu pracy, pozostało mi w głowie.
Do kompensacji nie trzeba prędkości - Do kompensacji trzeba świadomości.
Kilka razy poruszany był temat, że do jazdy Marka, potrzebna jest świadomość jazdy i czucie nart. Tak i w tym jest klucz do kompensacji. Świadomość ciała w czasie i przestrzeni, (tak to się fachowo nazywa), czucie kinestetyczne, czucie głębokie... . W naszym ciele funkcjonują dwa układy elektryczne. Jeden, pobudzający, drugi odczuwający. Pobudzający, to ten z zachodu, laleczka Barbi, BMW... i wszystko to, co jest wypierdziane... . Odczuwający, to ten ze wschodu, kadzidełka, mnisi, medytacja i magia oddechu... . W obu przypadkach potrzebny jest balans, żeby nie być przekręconym ani w jedną, ani w drugą stronę.
Nauczani jesteśmy zachodniego, zewnętrznego świata. Musimy mieć takie narty, taki strój i tak jeździć.... 😞
A w dupie to mam, Ja chcę po prostu fajnie miło, przyjemnie i bezpiecznie jeździć. Chyba że chcę zapierdalać. No, to jest już moja sprawa.
Świadomość i czucie ciała, to podstawa tworzenia własnej techniki jazdy, nie tylko na nartach.
Moją propozycją jest TECHNIKA PUNKTOWA. Odkryłem ją podczas jazdy na SKIPOLu - trenażerze narciarskim widzianym na filmikach z techniki jazdy. Godzinami jeżdżąc i ucząc jazdy na nartach przed lustrem, odkryłem że można ciało podzielić na części. Później ciało podzieliłem na punkty i tak powstała TECHNIKA PUNKTOWA.
Wszystko opisane jest na stronie https://inner.ski/
Co do nacisku na zewnętrzną nartę i jej piętkę w końcowej części skrętu, lub całym ciałem duszenie narty, żeby ta przez swoją mniejszą geometrię i dynamikę wybiła mnie gdzieś w górę... . Po co mi to???? Ja chcę jechać w dół!!! Ja nie czekam na to, żeby narta zapierdalała gdzieś pode mną i wypierdalała mnie gdzieś w drugą stronę. Ja chcę jak najszybciej mieć narty po drugiej stronie.
Kolejna rzecz i to jest gruby temat. Jak opieramy się na nartach. Czucie stóp. Granica kiedy palce lub pięty podnoszą się i odrywają od podeszwy butów..... . Tu jest tracenie balansu... .
Dla czego dwie narty.... . Idealnie prowadzona narta, idealnie przygotowana narta..... wycina w śniegu rowek, na którego bandzie opiera się. Przy idealnej sile, wcina się w śnieg i prowadzi nas w skręcie. Po przekroczeniu tej siły, narta zaczyna dryfować. Dryfowanie narty w skręcie, hamuje jazdę. Wstawienie drugiej narty w skręcie może przyśpieszyć naszą jazdę dwukrotnie bez dryfowania nart. I tu jest odpowiedź dlaczego 50 na 50 %.
Przepraszam ale idę spać.
Jak macie dalsze pytania, chętnie jutro.
Pozdrawiam
Cześć wszystkim.
Mam jeszcze trochę czasu więc o technice sportowej.
Kto był na stronie www.szkolacarvingu.pl lub www.inner.ski, zna to zdjęcie. Po lewoje stronie zdjęcie zrobione przez Jacka Ciszaka w 2000 roku, opublikowane w 2001 roku w "SKI magazynie dla narciarzy" w artykule, "Race carving, czysta adrenalin". Po prawej stronie Jean Babtiste Grange. W 2009 roku na targach ISPO w Monachium zauważyłem na reklamie Rossignola podobieństwo jazdy Babtisty, do mojej. Oba zdjęcia pokazują, że idea prowadzenia obu nart pod takim samym kątem, patrz ustawienie podudzi, sięga już dwudziestolecia. Niestety, polscy zawodowcy do dzisiaj mają z tym problem!!!
O ile Babtiste wyrzuca bardziej ze skrętu, bo skręt wymusza na nim tyczka i wewnętrzna noga podnosi mu się w skręcie, o tyle ja mam ją na śniegu i staram się na niej jechać, otrzymując tym samym lepszą stabilizację i kontrolę jazdy. Prędkości w obu przypadkach podobne. Moja idea i propozycja to obciążenie 50 na 50 %, w praktyce nieosiągalne, ale jest do czego dążyć... 🙂
Zdjęcie pokazuje naszą jazdę dokładnie w połowie skrętu, widać to po tyczce. I to jest właśnie ten moment, w którym kończy się naciskać na narty i modli się żeby zaczęły wracać, szczególnie zewnętrzna z wyprostowaną nogą. Jak tylko dostaję kopnięcie od nart, i to nie z żadnej piętki, bo wtedy robię salto w powietrzu, tylko z całych równo obciążonych obu narty, razem z wydechem znikam z nich, kurcząc się, pozwalam im przelecieć na drugą stronę, do kolejnego skrętu. I tutaj pokazuje się prędkość przelatywania nart w poprzek stoku. Uderzenie idzie od nart w linii spadku stoku. nie na wyjeździe ze skrętu, jak w skręcie nożycowym, dinozaurem klasyki. Chyba że trzeba nabrać wysokości, wtedy się zgadzam.
Na zdjęciu widać równe prowadzenie obu nart, przy możliwie równym docisku i cofnięciu wewnętrznej do tyłu. Wszelkiego rodzaju późniejsze dociskanie, doginanie nart jest skrętem sytuacyjnym, tradycyjnym, historycznym, przeciążeniem. Pozostałością po twardych, sztywnych nartach i butach, a przede wszystkim hamowaniem a nie przyśpieszaniem jak większość uważa. To tutaj jest odkrywanie Ameryki 🙂
Zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam
-
3
-
1
-
-
Cześć wszystkim.
Cieszę się, że dyskusja wróciła do techniki, bo tutaj jest o czym gadać.
Mówię o początkujących, bo tacy gotowi są na to, żeby coś w sobie zmienić, czegoś się nauczyć, coś odkryć. Jeżeli staniemy po stronie wszystkowiedzących, to Ameryki nie odkryjemy... 🙂
Budowałem dzisiaj domek z Szymonem i miałem sporo roboty w ogrodzie, ale zaglądałem na dyskusję.
Cieszę się, że zaczęliście sami myśleć. Bardzo mnie interesują Wasze wypowiedzi o kompensacji w moim i innych wykonaniu. Świadczy to o tym, że się ciekawicie, a to już tyci krok do własnego rozwoju.
Postaram się odpowiedzieć na zadane wcześniej pytania. Widzę że szczegółowo i płynnie, powołujecie się i cytujecie wypowiedzi z dyskusji. Widać w nich kto, kiedy i w jaki sposób się wypowiadał.... . Przepraszam, ale odpowiem tylko na to co po całym dniu pracy, pozostało mi w głowie.
Do kompensacji nie trzeba prędkości - Do kompensacji trzeba świadomości.
Kilka razy poruszany był temat, że do jazdy Marka, potrzebna jest świadomość jazdy i czucie nart. Tak i w tym jest klucz do kompensacji. Świadomość ciała w czasie i przestrzeni, (tak to się fachowo nazywa), czucie kinestetyczne, czucie głębokie... . W naszym ciele funkcjonują dwa układy elektryczne. Jeden, pobudzający, drugi odczuwający. Pobudzający, to ten z zachodu, laleczka Barbi, BMW... i wszystko to, co jest wypierdziane... . Odczuwający, to ten ze wschodu, kadzidełka, mnisi, medytacja i magia oddechu... . W obu przypadkach potrzebny jest balans, żeby nie być przekręconym ani w jedną, ani w drugą stronę.
Nauczani jesteśmy zachodniego, zewnętrznego świata. Musimy mieć takie narty, taki strój i tak jeździć.... 😞
A w dupie to mam, Ja chcę po prostu fajnie miło, przyjemnie i bezpiecznie jeździć. Chyba że chcę zapierdalać. No, to jest już moja sprawa.
Świadomość i czucie ciała, to podstawa tworzenia własnej techniki jazdy, nie tylko na nartach.
Moją propozycją jest TECHNIKA PUNKTOWA. Odkryłem ją podczas jazdy na SKIPOLu - trenażerze narciarskim widzianym na filmikach z techniki jazdy. Godzinami jeżdżąc i ucząc jazdy na nartach przed lustrem, odkryłem że można ciało podzielić na części. Później ciało podzieliłem na punkty i tak powstała TECHNIKA PUNKTOWA.
Wszystko opisane jest na stronie https://inner.ski/
Co do nacisku na zewnętrzną nartę i jej piętkę w końcowej części skrętu, lub całym ciałem duszenie narty, żeby ta przez swoją mniejszą geometrię i dynamikę wybiła mnie gdzieś w górę... . Po co mi to???? Ja chcę jechać w dół!!! Ja nie czekam na to, żeby narta zapierdalała gdzieś pode mną i wypierdalała mnie gdzieś w drugą stronę. Ja chcę jak najszybciej mieć narty po drugiej stronie.
Kolejna rzecz i to jest gruby temat. Jak opieramy się na nartach. Czucie stóp. Granica kiedy palce lub pięty podnoszą się i odrywają od podeszwy butów..... . Tu jest tracenie balansu... .
Dla czego dwie narty.... . Idealnie prowadzona narta, idealnie przygotowana narta..... wycina w śniegu rowek, na którego bandzie opiera się. Przy idealnej sile, wcina się w śnieg i prowadzi nas w skręcie. Po przekroczeniu tej siły, narta zaczyna dryfować. Dryfowanie narty w skręcie, hamuje jazdę. Wstawienie drugiej narty w skręcie może przyśpieszyć naszą jazdę dwukrotnie bez dryfowania nart. I tu jest odpowiedź dlaczego 50 na 50 %.
Przepraszam ale idę spać.
Jak macie dalsze pytania, chętnie jutro.
Pozdrawiam
-
3
-
-
3 minuty temu, Marcos73 napisał:
Podnosić level swoich umiejętności. Tutaj zgadzam się w pełni. Dążyć do bycia kompletnym narciarzem amatorem.
pozdro
ps. Na początek krótkie i mocno taliowane narty ? Oczywiście do nauki Twojej techniki.
Krótkie, mocno taliowane narty szybciej pokażą gdzie chcą jechać, bo na początku trzeba dać się im poprowadzić...
Pozdro
-
2
-
-
11 godzin temu, KrzysiekK napisał:
Chyba że z głośników leci jakie upiorne ,,umcy umcy,,
Jest u nas w podkarpackim taki stok … Kiczera.ski. Pracują do późna … w mroźny wieczór, gdy wszystko skrzy, krzesło, powolna dwójka wjeżdża w las, robi się ciemno tak, że widać połyskujące gwiazdy. Bezcenne. ✨
sorki za OT, rozmarzyło mi się
Kiedyś w Pejo, jest tam takie długie krzesełko, i często pusto przed wyciągiem, puściłem wszystkich pojedynczo i poprosiłem o schowanie telefonów i wsłuchanie się w ciszę. Dla większości było to genialne odkrycie. Dla niektórych krępująca cisze. Dla mnie błoga chwila spokoju i odpoczynku.
Pozdrawiam
-
1
-
-
Godzinę temu, wojtek pw napisał:
Ależ Mistrzu kto napisał, że nie próbowałem ?
Próbowałem. Byłeś moim idolem i wyznacznikiem przez kilka sezonów. Pochłaniałem z zapałem neofity każde słowo i każdy obrazek. Ale po czasie przyszła refleksja, że tak i tylko tak się nie da, że techniki jazdy na nartach są bogate a ograniczanie się do tej jednej jest jakimś nie zrozumiałym dla mnie zachowaniem, żeby nie powiedzieć sekciarstwem 😉 I tą refleksją się podzieliłem.
Szczerze gratuluję satysfakcji.
A przedstawienie się (opatrzone emotikonami) że jestem starym sentymentalnym dziadem było żartobliwym powieleniem opinii innego instruktora który też jeździ jedną techniką 😁.
Z wyrazami najwyższego szacunku
Wojtek
Ups, no tak, przepraszam za szablonowe podejście. Oczywiście masz rację że jazda tylko kompensacją może się znudzić. Sam chętnie wyskakuje poza trasy i zmieniam technikę zgodnie z terenem. Wiadomo że dopasowujemy się do zmieniających warunków.
Faktycznie uparcie poruszam temat kompensacji. Skręt kompensacyjny używam w jeździe i szkoleniu, Jak sam zauważyłeś, (Szacunek!), od wielu lat, bo na tym się dobrze znam i wiem że uczniom się to podoba. Promuję go jako markę i widzę że coraz więcej osób nim jeździ. widać dużo filmów na necie, pokazujących jazdę, ale nie naukę i tym się chcę dzielić.
Swoją drogą mieć skręt kompensacyjny w swoim repertuarze.... zawsze można wpleść go do jazdy.
Z dziadkiem trochę przesadziłem, moje dwie córki jeszcze mnie oszczędzają, ale niedługo mogę już faktycznie zadziadkować.
Pozdrawiam gorąco Marek
-
1
-
1
-
-
54 minuty temu, wojtek pw napisał:
Jakbym musiał tylko tak jeździć to zrezygnowałbym z jazdy na nartach taliowanych 😁To jest technika przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Oczywiście ale jedna z wielu i stosunkowa mało przydatna i przyjemna. Jeździć po pustym mało nachylonym stoku promieniem zbliżonym do r narty to mało ekscytujące. Tak to widzę. I jeszcze na krótkich nartach tak na oko 150 cm, których się boję i bez kijków. To już zupełnie nie dla mnie.
Ale nie przejmuj się jestem starym 60-letnim, mało sprawnym, sentymentalnym dziadem 😂🤣😂
Ja tylko tak jeżdżę i aż tak jeżdżę po pustym i mało nachylonym stoku, promieniem zbliżonym d R narty i zawsze czuję się wtedy zajebiście. Nic mi nie przeszkadza, z niczym nie walczę nikomu nic nie udowadniam. Przyjemność sama w sobie.
No bez kijów, to już daleka historia. Teraz i od dawna z kijami.
Szkoda, że nawet nie spróbowałeś a już oceniasz...
Mi trzy lata brakuje do Ciebie, ale sentymentalnym dziadkiem to jeszcze nie jestem. Trzymam kciuki . Pozdrawiam
-
3
-
1
-
-
41 minut temu, Marek O napisał:
Oczywiście! Skręt na krawędziach i taliowanych nartach był już wieki temu opisyawny. Czego znajdziesz opisy w mojej pracy na Instruktora Wykładowcę z roku 1998
https://www.szkolacarvingu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=35&Itemid=150
Jej opisy, dotyczące Norweskich narciarzy zaczynają się od o Rysu historycznego w niniejszym opracowaniu. Zapraszam do zapoznania się z całym pierwszym w Polsce i na Świecie opracowaniem Techniki Carvingowej. Nieskromnie przyznając w moim opracowaniu. Pozdrawiam
Pozwolisz, że zacytuję:
"Rys historyczny
Idea carvingu nie jest odkryciem ostatnich lat. Technika narciarstwa zjazdowego zawsze opierała się na jeździe na nartach taliowanych I ich krawędziach. Ostatnie lata przyniosły jednak ogromne zmiany w konstrukcji I budowie nart, znacznie ułatwiające to, o czym morzono już od lat – jeździe śladem ciętym.
Już ponad sto lat temu / 1896 r / M. Zdarsky w swojej książce „Die Lilienfelder Skilauftechnik” dokładnie opisał budowę narty taliowanej I jej zgięciowo wychyleniowe działanie w czasie krawędziowania. Zwracał uwagę na znaczenie „wydrążania”, „wyciskania” nart w jeździe po łuku I wpływu tego na szybkość zjazdu.
Rok 1896 to również rok ukazania się w Kristiani / Oslo / książki „Lerbuch fur das Skilaufen” Norwega F. Huitfeldt opisującego w niej różne regionalne formy narciarstwa. W regionie Telemark rozwinęła się forma narciarstwa, o której autor pisał: „W przeciwieństwie do dużej szerokości w okolicy dziobów, narta jest wyraźnie węższa idąc do części środkowej, do tyłu znów jest szersza” Pod pojęciem Telemark rozumiano, więc taliowaną, „górską nartę”.
W kolejnych latach przed I między wojennych, zwracano dużą uwagę na własną siłę sterowania narty I marzono o cięciu w skręcie. Jednakże dopiero powojenny rozkwit narciarstwa alpejskiego, infrastruktura, wyciągi, spreparowane trasy, pociągnął za sobą dyskusję nad jazdą w skręcie płynnym, bez hamowania.
F. Reichert w 1957 r wyszedł z wybiegającą w przyszłość pracą „Der Einfluß der Skiform auf die Richtungsanderungen in der Abfahrt”, w której bada I analizuje taliowanie nart, różne jego kształty, na wyginanie się nart I ich pracę w skręcie. G. Joubert I J. Vuarnet w 1960 r w „Ski moderne „ I 6 lat później w „Schneidetechnik” mówią o cięciu w skręcie.
W 1967 r ukazuje się dodatek do „Przewodnika nauki jazdy na nartach”,w którym to przy opisie jazdy przesiadką była mowa o tym, że „wewnętrzna krawędź zewnętrznej narty ostro”„wchodzi” I pod koniec skrętu tnie.
W technice carvingowej bardzo konsekwentnie postępuje Amerykanin W. Witherell. W swojej książce „How the racers ski” w 1972 r podkreśla znaczenie cięcia od samego początku. Tak opisuje on cięty łuk płużny: „carved snowplow turn” Niemcy w swoich planach nauczania rozwijali znaczenie cięcia w skręcie. W 1981 r – łączyli głównie cięcie z przesiadką – nożycową, w 1993 – cięcie w ramach określenia celu „jazdy na tyczkach” / szczegółowo opracowane /. 1995 r konsekwentnie rozwijają cięcie - / kurvengleiten / z pozycji przykucniętej, przenoszenie na jazdę w skrętach o coraz mniejszym promieniu.
Sensu powstania nowej, zmodernizowanej techniki I tak gwałtownego jej rozwoju w ostatnich latach szukać należy w:
dążeniu do bycia szybszym,
obawą przed upadkiem,
znalezieniu najkrótszej drogi przejazdu.
Wszystkie te zależności znaleźć można tam, gdzie prędkości podczas zjazdu są największe, a ruchy wykonywane ciałem ograniczone.""CARVING - Nowy kierunek rozwoju narciarstwa" 1998 autor Marek Ogorzałek
-
12 godzin temu, .Beata. napisał:
To ja położę się obok ciebie i dopytam: co ze skrętem wymuszonym, sytuacyjnym czy jak go tam zwał, nie jesteśmy jedynymi narciarzami na stoku… - takie luźne przemyślenia.
I oczywiście, najbardziej polecam - Odsypianie podczas jazdy krzesełkiem pod słońce, z lekko przymrużonymi oczami, w błogości ciszy i szumiących rolek wyciągu. Genialne! Polecam.. Jazda kompensacją to jazda w niezaburzonej przestrzeni. Nie ogranicza nas nachylenie i szerokość stoku ani to, co dzieje się na stoku. To chwila, w której możemy oddać się sobie. Cała reszta, to kombinacja i szukanie bezpiecznej jazdy.... . Pozdrawiam
-
1
-
-
22 godziny temu, .Beata. napisał:
No i czyżby…? @Marek O zaczynasz ferie rodzinne od 21 stycznia u siebie, to może będzie większości pasować weekend 17-19. Będziesz miał generalnie blisko i zdążysz się ogarnąć. W Zwardoniu mamy już stałą bazę, a nawet dwie, na stok spacerkiem, no i swojego człowieka, Adasia, inicjatora tradycyjnych już złotów Twardzielek i Twardzieli ze skiforum…. - tak tylko luźno myślę😁
ps. Będzie luźno 😉
OK muszę to potwierdzić z Izunią w kalendarzu...???
-
1 minutę temu, Edwin napisał:
Skoro technika polega na rozluźnieniu wszystkich stawów,to proponuję nazwać technika oGORZAŁKA .Nikt nie będzie mylił😁😁
12 minut temu, jurek_h napisał:Marku.
Nie jestem teoretykiem i oczywiście mogę się mylić.
Moim zdaniem zdecydowanie pierwsza była kompensacja stosowana w jeździe sportowej.
Jej początków upatruję w skręcie z odbicia który dążył do przyśpieszenia.
Wprowadzenie nart taliowaniach w znaczący sposób pozwoliło wydłużyć trwające chwilę zakrawędziowanie na "ołówkach" co w naturalny sposób przeszło w sportową kompensację.
Oczywiście! Skręt na krawędziach i taliowanych nartach był już wieki temu opisyawny. Czego znajdziesz opisy w mojej pracy na Instruktora Wykładowcę z roku 1998
https://www.szkolacarvingu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=35&Itemid=150
Jej opisy, dotyczące Norweskich narciarzy zaczynają się od o Rysu historycznego w niniejszym opracowaniu. Zapraszam do zapoznania się z całym pierwszym w Polsce i na Świecie opracowaniem Techniki Carvingowej. Nieskromnie przyznając w moim opracowaniu. Pozdrawiam


Marek Ogorzałek
w Nauka jazdy
Napisano
Skoro został otwarty temat Marek Ogorzałek, to zapraszam na moją stronę
https://inner.ski/
Ciekaw jestem Waszych opinii.
Pozdrawiam Marek