Skocz do zawartości

Sali

Members
  • Liczba zawartości

    29
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez Sali

  1. 8 godzin temu, Mitek napisał:

    Sali czy jak kogoś uczysz gry w tenisa stołowego to zaczynasz od topspina czy innych skomplikowanych zagrań - tak zachował się ten instruktor. To zły instruktor.

    Pozdro

    W sumie natchnąłeś mnie tym tenisem :). Widzisz sytuacja zupełnie inaczej wygląda w momencie kiedy przychodzi dzieciak, który nigdy nie grał w pingla. Kiedy uczysz go od podstaw jesteś w stanie zrobić to dobrze i dzieciaki zwykle szybko łapią technikę. Najgorzej jest kiedyś przychodzi ktoś starszy, kto całe życie gra na świetlicy, tzw. samouk. Jego praktycznie nic nie nauczysz, on osiągnął jakiś poziom, radzi sobie przy stole, nawet czasem może zaskoczyć dzieciaka który gra w lidze. Niestety, żeby kogoś takiego czegoś nauczyć to jest masakra, bo on ma już zakodowane pewne rzeczy, których tak łatwo nie wyplenisz. Bo nawet jeśli przy trenerze zrobi kilka razy dobrze, to przy grze na punkty wraca do nawyków, to niestety wymaga bardzo dużo pracy i poświęcenia, na które mało kto jest gotów.

    Ja przy nartach jestem w podobnej sytuacji jak ten świetlicowiec z pingla. Jeżdżę na tych nartach, jakoś sobie radzę. Zjadę w zasadzie z każdej górki, zdarzały mi się nawet czarne trasy w alpach, choć najwięcej radości jest przy niebieskich i czerwonych. Niestety przy mocno oblodzonych stokach, albo dużych muldach radzę sobie dość kiepsko i tutaj czuję niedosyt. 

  2. 7 minut temu, Marcos73 napisał:

    Cze

    Taka górka w niedalekiej odległości to skarb, syn tam był ostatnio na treningu i mówił, że super (pierwszy raz tam byli). Mało ludzi, stromy początek. Polecam także Rytro, jak masz niedaleko. Pernamentny brak ludzi - ale o ile jest otwarte (Cieniawy chyba także to dotyczy).

    pozdro

    Ja jestem z Nowego Sącza, więc wszędzie mam blisko :). Rytro jest jeszcze bliżej, kiedyś tam lubiłem jeździć, ale w ostatnich latach stok jest dość kiepsko przygotowany, góra jest mega stroma jak na polskie warunki, wszystko fajnie tylko zwykle tam jest sam lód i do tego bardzo wąsko, przez co szybko robią się muldy. Tylicz Ski jest niezły, albo Master - tylko jak zwykle tłoczno. Cieniawa jest najlepsza, bo stok jest bardzo dobrze przygotowany, córka właścicieli chyba jeździ w kadrze. Do tego jest zupełnie na uboczu, więc mało kto wie i przez to kompletnie nie ma ludzi. Wczoraj było wieczorem było chyba ze 20-30 osób na stoku. Co prawda orczyk, ale jeździsz cały czas, karnet na 2 godziny kosztuje 50zł, jeśli nie chcesz robić przerw to jesteś w stanie w te 2 godziny zrobić 24 zjazdy z najwyższego poziomu.

    • Like 3
  3. 5 godzin temu, Mitek napisał:

    Sali czy jak kogoś uczysz gry w tenisa stołowego to zaczynasz od topspina czy innych skomplikowanych zagrań - tak zachował się ten instruktor. To zły instruktor.

    Pozdro

     

    2 godziny temu, Chertan napisał:

    całkiem niezłe porównanie, podczas, gdy zawodnik nie umie stać przy stole i trzymać rakietki, to od razu go uczą odbierać podkręcone. 

    Ten gość generalnie uczy dzieciaki i przygotowuje je pod zawody, ma dosyć dobre podejście, bo widzę jak moje córki po 3 treningach poszły do przodu, aż się w głowie nie mieści jak dzieciaki potrafią łapać wszystko. Pewnie łatwiej im to przychodzi, bo nie mają złych nawyków, a ja poprzez stare nawyki muszę z tym walczyć. 

    To nie tak, że on chciał wszystko na raz. Po prostu wytłumaczył mi kilka rzeczy, a ja ambicjonalnie podszedłem i chciałem to wszystko skoordynować. I tak jak na pierwszy raz z kilkoma podpowiedziami zauważyłem, że lepiej mi wychodzi wejście na krawędź i przyspieszenie na krawędzi. 

    O tej górze o której kolega @Victorpisał też mi mówił, że kijki z przodu, ale na razie chciałem się skupić na nogach.

    • Like 1
  4. 6 godzin temu, star napisał:

    Po pierwsze to riserva, po drugie poszło zdecydowanie przed optymalna data i to skrzynka. Ale smaczne było już od młodości - żałuję jednak że nie zostawiłem butelczyny.

    Szczerze mówiąc Nobile to jedno z moich ulubionych win włoskich, a na pewno w przypadku stosunku ceny do jakości, one zawsze są genialne, szczególnie w wersji riserva. Za to dużo tańsze od sąsiada z Montalcino czy Bolgheri.

    • Thanks 1
  5. 1 godzinę temu, Marcos73 napisał:

    A to Cieniawa? Sorki że pytam, ale nigdy tam nie byłem, ale znam z opowieści.

    pozdro

    tak Cieniawa

    54 minuty temu, Chertan napisał:

    I dobrze, że wrzuciłeś. Nie ma co doradzać konkretów, bo brakuje naprawdę podstaw. W sumie nie dziwne, że dłuższa narta "nie jechała", bo nie ma odciążania (coś tam czasem się pojawia), jazdy po łuku (przerzucasz narty i jedziesz prosto), odpowiedniego obciążania nart (sporo na górnej), pracy tułowia i wielu istotnych elementów. Jedziesz, przerzucasz narty, wychodzi to z tułowia, brak użycia krawędzi, ot zsuwanie się na prostym stoku, na trudniejszym będzie pewnie gorzej. Narty masz nowe, teraz serio dobry instruktor i po kolei uczenie się elementów jazdy. Może to być tygodniowy wyjazd, a jest kilku dobrze uczących, albo krótsze sesje z doskonaleniem techniki. Oczywiście jeżeli chcesz, a nie wystarcza pokonywanie kilometrów biernie.

    W sumie to nawet teraz uczę się powoli podstaw. Jeździłem całe życie po swojemu i rzucałem tyłami na każdym skręcie, teraz instruktor który uczy córki w grupie coś mi dzisiaj podpowiedział i próbowałem jechać bardziej na krawędziach (nawet kółko zrobiłem, czyli wróciłem pod górę do pozycji startowej), ale tych elementów jest tyle, że jeśli nie ma pewnych elementów wyuczonych, to ciężko wszystko skoordynować za pierwszym razem (ciekawe, bo w pinglu jest podobnie) - po prostu pewne elementy muszą wejść w nawyk, żeby o tym nie myśleć. Dogadałem się z nim, że będzie mi podpowiadał, więc może coś z czasem się poprawi, ale w kwestii nart to myślę, że nie wybrałem najgorzej.

    • Like 1
    • Thanks 1
  6. W dniu 28.01.2026 o 21:50, Chertan napisał:

    No i OK, daj jeszcze jakiś filmik to i feedback dostaniesz nad czym pracować, a najlepiej dobry instruktor i kilka godzin jazdy, od razu będzie progres. Większe przyspieszenie prawie na pewno jest związane z odchyleniem się do tyłu, narta i idzie do przodu i musisz ją "gonić". Wchodzenie na krawędź tak naprawdę nie powinno wymagać dociśnięcia, sednem jest wytrącenie się z równowagi ruchem stóp. Tzw. dociśnięcia (choć to uproszczenie i to nieprawidłowe) to już inna para kaloszy związana z zacieśnianiem skrętu, zapewne dalszy to etap nauki, najpierw podstawy. 

    Wrzucam, skoro obiecałem, tempa nie ma bo Górka prawie płaska. Umiejętności pewnie z 3 na 10.

    • Like 2
    • Thanks 2
  7. 20 godzin temu, star napisał:

    Ja tak wybierałem wina w Toskanii. Padło na Nobile di Montepulciano z Fattoria del Cerro - skrzynkę przywiozłem. Z dobrego rocznika 1997. A co do Cote du Py to w Leclercu regularnie bywały niezłe wina od Arnaud Aucoeur

    97 to był dobry rocznik, ale jeśli to nie riserva to obawiam sie że może być już tzw past prime.

    • Like 1
  8. W dniu 31.01.2026 o 10:52, star napisał:

    To nie dziennik to forum pasjonatów zrzeszające (jak SkiForum lub brytan nieco offowe) z baza win taki dualizm swego czasu dość poczytny a co do DESVIGNES to od Didiera http://www.sstarwines.pl/wino8835

    Ale wg AI Gemini Pro to dalecy krewni

     

    Didier i Louis-Claude Desvignes to dwaj różni producenci wina z regionu Beaujolais (apelacja Morgon), którzy prowadzą odrębne winnice. Chociaż dzielą to samo nazwisko i działają w tej samej miejscowości (Villié-Morgon), nie są prowadzeni jako jedna firma rodzinna, a ich stopień pokrewieństwa jest prawdopodobnie dalszy (np. kuzynostwo lub wspólni przodkowie w dalszym pokoleniu).

    Oto kluczowe różnice, które pomogą Ci ich rozróżnić:

    1. Domaine Louis-Claude Desvignes

    To historyczna, bardzo renomowana posiadłość, kojarzona z tradycyjnym, "poważnym" stylem Morgon.

    • Właściciele: Obecnie winnicę prowadzą dzieci Louisa-Claude'a: Claude-Emmanuelle i Louis-Benoît Desvignes (8. pokolenie winiarzy w rodzinie).

    • Siedziba: Villié-Morgon.

    • Styl: Słyną z win o dużym potencjale starzenia, często surowych w młodości, klasycznych dla terroir Morgon (np. ze zbocza Côte du Py).

    2. Domaine Didier Desvignes

    To zupełnie osobna winnica.

    • Właściciel: Didier Desvignes.

    • Siedziba: Również Villié-Morgon.

    • Działalność: Didier również pochodzi z rodziny winiarskiej i kontynuuje tradycje, ale działa pod własnym szyldem. Jego oferta jest często szersza i obejmuje różne "cru" Beaujolais (nie tylko Morgon, ale też np. Fleurie, Brouilly, Moulin-à-Vent).

    Podsumowując: Louis-Claude Desvignes (ojciec Claude-Emmanuelle i Louisa-Benoît) oraz Didier Desvignes to różne osoby prowadzące konkurencyjne (choć sąsiedzkie) winnice. Nazwisko Desvignes (dosłownie "z winnic") jest w tym regionie bardzo popularne, co często prowadzi do pomyłek.

     

    Ja miałem Louisa-Claude właśnie ze słynnego Cote du Py, faktycznie nazwisko desvignes przewijało się w cennikach. Nie znając bezpośrednio posiadłości wybierałem wg ocen Parkerowskich od większego marchanda.

    • Thanks 1
  9. 7 godzin temu, star napisał:

    Masz rację - zapomniałem o Morgon. To bardzo dobry trop. I ciągle stosunkowo tani. Np. ten od sp Marcela Lapierra (ups sprawdziłem w PL tanie to jego wina już nie są)

    http://www.sstarwines.pl/wino6772

    ale nie tylko (jakie Morgon Ty najbardziej polubiłeś?)

    http://www.sstarwines.pl/rejon_Morgon

    Sorry za spam, ale ten portal już umarł, jak Marcel Lapierre... to raczej pamiętnik tych dobrych (nie)winnych lat minionych... kiedyś z pewnością bym lansował. Nawiasem mówiąc ciekawe kiedy Skiforum padnie... zwykle gdy grupka najbardziej aktywnych użytkowników odchodzi... pożar go nie zmógł... pożyjemy zobaczymy... oby trwał wiecznie!

    Najbardziej mi siadło LOUIS-CLAUDE DESVIGNES, ale on był trochę droższy, bodajże w okolicach 25 euro, pozostałych tak dobrze nie pamiętam. Za to jest genialny Domaine de Fa Beaujolais en Besset 2016, inne roczniki też były niezłe ale to już bliżej Saint-Amour. Fajnie, że kolega prowadzi tak bogaty dziennik z winami. Ja przez kiepską pamięć zacząłem sobie nagrywać parę lat temu krótkie filmiki, żeby móc wrócić do jakichś ciekawych pozycji. 

  10. 1 godzinę temu, star napisał:

    Ja też, Loara to taki ersatz. Ale są czasem jakieś zwykłe burgundy choć i te tanie nie są. Co do tychże degustacji to najtrudniej było wbić się pierwszym razem, przy słabej znajomości francuskiego ciężko było się wykłócać. Potem znałem już organizatora. Roczniki 2006, 2008, 2009 te degustowałem. Co roku na gwiazdkę. Aubert de Villaine już od 2022 nie doradza w DRC. Czy nadal są te degustacje w Grains Nobles tego nie wiem? Polecam nie tylko tym co lubią wina ten artykuł napisany przez mego przyjaciela. Poetę. Miedzy innymi z nim dzieliłem winną pasję

    http://www.sstarwines.pl/drupal-6.10/node/322

     

    Ja polecam jednak Beaujolais szczególnie apelację Morgon, za kilkanaście euro można kupić naprawdę niezłe wina. Gamay to taki młodszy brat Pinota, ale do 20 euro bije pinoty na głowę.

    Artykuł naprawdę zacny, przyjaciel ma talent.

    • Like 1
  11. Godzinę temu, Mitek napisał:

    Cześć

    "Podstawa to regularny trening i technika, jak opanujesz technikę prawidłowo to możesz inwestować w sprzęt" - i w nartach jest podobnie tzn. nie ma sensu zmienianie sprzętu i żonglowanie nim jak nie umiesz jeździć bo to nic nie da. Natomiast ja osobiście często powtarzam:

    Kup sobie najlepsze narty na jakie Cię stać i ucz się jeździć.

    Pozdro

    To tutaj mamy drobną różnicę, bo ja jednak jestem za tym żeby nie inwestować niepotrzebnie w sprzęt, który może okazać się nie trafiony, bo albo nie mamy techniki, albo nie będzie chęci na doszkalanie się. Zawsze można kupić coś tańszego, albo używkę i chwilę pojeździć czy pograć, po złapaniu bakcyla będzie już łatwiej o korektę. Myślę, że ludzie którzy zaczynają grać/jeździć na jakimś poziomie też szukają odpowiedniego sprzętu dla siebie, w pinglu to jest trudne, bo trzeba złapać odpowiednie czucie, a to niestety nie jest mierzalne.

    33 minuty temu, BolzZ napisał:

    Sorry że nie o nartach, ale felga w tym maserati taka zniszczona, czy tylko brudna? 😁

    felgi były lakierowane, bo to tańszy proces i łatwiej dobrać kolor, tylko niestety wtedy każde drobne otarcie jest widoczne, a akurat żona czasem mi bierze, więc stąd efekt. Na początku się wkurzałem, ale już mi przeszło :). 

    10 minut temu, star napisał:

    Z winem też trafiłeś. Miałem fazę gdy w PL znało się na nim około 20 osób, wtedy startowałem znaczy chwilę później niż większość skupiona wokół forum wino na gazecie wyborczej. Potem przyszedł czas własnego portalu, dużo zaangażowania, w końcu mi przeszło. Jak to rzekł Filip z Wilczej, francuz handlujący winem, na dnie butelki Lamborghini nie znajdziesz i to dobrze podsumowuje poszukiwania świętego graaala. Bywało, że korzystając z wyjazdów do Francji załapywałem się na degustację Romanee Conti z Michelem Bettanem głównym krytykiem fr oraz producentem Albertem de Villaine. Degustacje z roku na rok coraz droższe, chętnych przybywało. Ilości mikro. A problem z winami z Burgundii jest taki, że jak to na wsi, najlepiej byłoby wypić całą butelkę, bo wina to zazwyczaj lekkie, przyjemne do picia, nie degustacji. Tak czy owak. Miło było wirtualnie poznać kogoś o podobnych pasjach, jak alter ego. 

    Wow, aż się nie chce wierzyć, że ktoś spróbował Romanee Conti, które od 20 lat nie są dostępne nawet dla wielu dziennikarzy, nazwisko Bettane robi swoje - gratulacje. Niestety dzisiaj burgundia jest tak droga, że praktycznie dałem sobie spokój z wyższymi winami, choć coś tam jeszcze w piwniczce mam 🙂

    • Thanks 1
  12. 50 minut temu, Mitek napisał:

    Cześć

    Swoją drogą, tak sobie dzisiaj myślałem:

    Jak oceniasz rolę sprzętu w tenisie stołowym, od jakiego poziomu gry taki sprzęt rzeczywiście daje dużo itd. Możesz coś napisać na ten temat?

    Ja w tenisa stołowego gram wyjątkowo słabo - choć grałem dług w tenisa a w badmintona jeszcze z 10 lat temu potrafiłem solidnie pograć z 20 lat młodszymi ale to zupełnie inne gry niż tenis stołowy w sensie ruchu i techniki. 

    Swego czasu, jeszcze na studiach, byłe w reprezentacji UW w gałkę i był w drużynie chłopak, który trenował tenisa stołowego i grał jako zawodnik ligowy. Wszystkich bez wyjątku golił lewą ręką (był zdecydowanie prawostronny) natomiast większość ogrywał grają samą dłonią...

     Dla mnie był to kosmos.

    Pozdro

    Tutaj to mógłbym elaborat napisać ;). Postaram się to skrócić do pewnych ogólnych stwierdzeń. 

    Po pierwsze większość ludzi kompletnie nie rozumie tenisa stołowego w sensie rotacji. Przeciętny zawodnik ligowy potrafi nadawać takie rotacje szczególnie przy serwie, że taki przeciętny świetlicowy gracz kompletnie nie będzie wiedział co z tym zrobić. W takich przypadkach mógłbym napisać, że sprzęt jest kompletnie nieistotny, bo i tak nie wykorzystasz go nawet w minimalnym stopniu.

    Ja zawsze amatorom doradzam jak najwolniejszy sprzęt, zasada jest prosta im wolniejszy sprzęt tym lepsza kontrola i mniejsza wrażliwość na przychodzącą rotację. Cena nie gra roli, w zasadzie rakietka za 300zł spokojnie daje radę, nawet jeśli się uprzesz i wydasz 3tys to i tak nie odczujesz różnicy.

    Zabawa dopiero się zaczyna gdy zaczniesz dużo grać, złapiesz czucie sprzętu i trochę techniki. Wtedy jeśli weźmiesz inny sprzęt do ręki to od razu po kilku piłkach odczujesz różnicę, co oczywiście nie oznacza, że musisz wydawać majątek na sprzęt. Amatorskie granie, czyli powiedzmy tak nawet 4 i 5 liga w tenisie stołowym nie oznacza, że musisz dużo inwestować w sprzęt, bo to po prostu nie wiele pomoże. Podstawa to regularny trening i technika, jak opanujesz technikę prawidłowo to możesz inwestować w sprzęt, zaczniesz odczuwać, ze brakuje Ci mocy w uderzeniach, ale z drugiej strony jeśli weźmiesz bardziej ofensywny zestaw to stracisz trochę na kontroli (blok, podcięcie) i rakietka będzie bardziej wrażliwa na przychodzącą rotację. To będzie oznaczało, że rozumiesz o co chodzi i możesz próbować różnych zestawów. Droższy sprzęt, szczególnie okładziny będą miały na pewno więcej rotacji, z kolei deska będzie lepiej wyważona, ale to oczywiście indywidualne podejście. 

    Zawodowcy to już zupełnie inna bajka, tam najdroższe są okładziny, które oni zmieniają co miesiąc, jedna kosztuje prawie 400zł. Deska to przynajmniej 1000zł, ale w zasadzie masz ją na stałe.

    To tak po krótce, w każdym razie chodzi o to, że w amatorskim graniu cena sprzętu jest praktycznie nieistotna pod warunkiem, że będzie dobrze dobrany.

    Zajmuję się też winami, 20 lat spotkałem hydraulika w Paryżu w hotelu i zagadnąłem w temacie win, że u nich w sklepach można kupić wino za 5 euro i jest naprawdę niezłe. On mi na to odpowiedział "nie kupuj tych win, bo one niczym się nie różnią od tych za 2 euro... chyba że się znasz". To było absolutnie genialne stwierdzenie, widzisz w winach podobnie jak w pinglu, jakość rośnie do pewnego poziomu, a potem to naprawdę trzeba w tym siedzieć, żeby dostrzec pewne niuanse. Myślałem, że w nartach jest podobnie, ale jak widać się myliłem 🙂

     

    • Like 4
  13. Dzięki wielkie za szczegółowe wyjaśnienia, teraz w końcu chyba złapałem jakieś podstawy. Mimo wszystko wydaje mi się, że nie wybrałem najgorzej, bardziej obawiałbym się sytuacji w której wybrałbym nartę zbyt wymagającą i jak to napisał kolega @Chertan "mając dłuższą nartę będziesz musiał jeździć poprawniej" - mogłoby dojść do tego, że po prostu nie mógłbym sobie poradzić i radość z jazdy by się skończyła, ewentualnie musiałbym jakieś lekcje wziąć.

    Jeszcze raz dzięki. Chyba jednak skłoniliście mnie do tego, żeby coś nagrać 🙂

    • Like 3
  14. 10 godzin temu, Mitek napisał:

    Cześć

    Nie czepiam się szczegółów tylko staram się pokazać, że przytaczasz parametr, który niewiele znaczy a Ty w ogóle nie wiesz o co chodzi - dokładnie tak jak z Twoją opowieścią o tenisie stołowym. To trochę tak jakbym ja przytaczał np. współczynnik tarcia gumy w okleinie rakietki - po prostu byś mnie wyśmiał i miałbyś słuszność.

    Z tymi parametrami jest podobnie ale to nie wina Twoja czy innych narciarzy tylko głównie marketingowców firm narciarskich.

    Krótko mówiąc - Ty jesteś fachowcem od tenisa stołowego (wstyd powiedzieć ale mnie goli regularnie żona) a nie od nart i nie ma co cytować jakichś wartości bo i tak nie wiesz o co chodzi a sztuczna inteligencja wie tyle co ogół czyli... nic.

    Narty już wybrałeś jak widziałem więc nie ma co deliberować. Wyborem do aktualnych umiejętności ograniczasz sobie postęp w każdym razie, natomiast życzę jak najfajniejszej jazdy.

    Pozdro

    Wiesz to wynika pewnie z tego, że obejrzałem kilka filmów o doborze nart, takich nagranych przez rzekomych fachowców, ale ostatecznie i tak są mega rozbieżności. Dlatego chciałem poznać jakieś ogólne zasady.

    W sumie to najbardziej ciekawi mnie skąd się bierze taka różnica w kwestii długości nart, większość z Was proponowała mi raczej 175 i nawet więcej, podczas gdy facet w sklepie (taki topowy sklep w moim mieście) twierdzi, że nart powyżej 170cm to on praktycznie wogóle nie sprzedaje, a sam jako narciarz i trener jeździ na nartach 163cm - facet mojego wzrostu. Rozmawiałem wczoraj też z trenerem co uczy moje córki, facet już bliżej 60tki i też całe życie trenuje dzieciaki i i sam ma 165cm, bo mówi że szkoda w tym wieku kolan. Ciekawi mnie skąd się biorą te rozbieżności - oczywiście mówimy o nartach uniwersalnych.

    • Like 1
  15. Godzinę temu, .Beata. napisał:

    Cześć,

    I super!

    to w końcu jakie narty wybrałeś? - bo się pogubiłam… 😉

    pozdrawiam 

    Head shape V5

    Godzinę temu, Marcos73 napisał:

    A gdzie byłeś?

    pozdro

    Cieniawa koło Nowego Sącza

    41 minut temu, Chertan napisał:

    No i OK, daj jeszcze jakiś filmik to i feedback dostaniesz nad czym pracować, a najlepiej dobry instruktor i kilka godzin jazdy, od razu będzie progres. Większe przyspieszenie prawie na pewno jest związane z odchyleniem się do tyłu, narta i idzie do przodu i musisz ją "gonić". Wchodzenie na krawędź tak naprawdę nie powinno wymagać dociśnięcia, sednem jest wytrącenie się z równowagi ruchem stóp. Tzw. dociśnięcia (choć to uproszczenie i to nieprawidłowe) to już inna para kaloszy związana z zacieśnianiem skrętu, zapewne dalszy to etap nauki, najpierw podstawy. 

    Z tym filmikiem to trochę wstyd, ale może poproszę córkę w piątek jak znowu pojedziemy. Zdaję sobie sprawę, że na pewno popełniam wiele błędów, cóż złe nawyki ciężej wytępić niż nauczyć się od podstaw. Pewne rzeczy czuję, jak przechylanie na tyły przy bardziej stromym stoku, czy też gdy ciężar ucieka mi z narty zewnętrzenej do środka, brak podparcia piszczeli na butach. Po prostu ciężko to wszystko naraz skontrolować, kiedy trzeba walczyć o życie na stoku 😉 . 

    • Thanks 3
  16. 5 godzin temu, Chertan napisał:

    I git, napisz jak wrażenia. Zima w pełni, to pewnie niedługo. 

    W sumie to mogę od razu napisać, bo pojeździłem niecałe 2 godzinki. Stok trochę oblodzony był, więc na stromej części było trochę trudno. W każdym razie narty na pewno są dużo bardziej twarde od mojej nordici, od razu dało się odczuć że narta mniej drga i jest bardziej stabilna na wprost, za to trudniej trochę wchodzi się na krawędź (muszę bardziej docisnąć), natomiast jak już wejdę to narta dostaje decydowanie większego przyspieszenia niż nordica.

    Na razie mieszane odczucia, widać że mój poziom nie pozwala na wyłapanie wszystkich różnic. Najważniejsze jest to, że nie przesadziłem ze zbyt optymistycznym wyborem i nadal radość z jazdy jest!

    • Like 2
  17. Panowie,

    Dziękuję wszystkim za pomoc i cierpliwość. Sporo się od Was dowiedziałem, trochę też pomogła sztuczna inteligencja 😉

    Wybór padł na Head shape V5. Ślubu z nartami nie biorę, jeśli będą zbyt słabe to najwyżej je zmienię za rok czy dwa.

    narty.jpeg

    • Like 1
  18. Godzinę temu, Bruner79 napisał:

    Poszukaj desek 72-76 max 78 pod butem. W opisie zwróć uwagę żeby były na rdzeniu drewnianym i miały chociaż jakieś wzmocnienie titanalem. Długość tak w przedziale 172-178.

    A dlaczego Head shape v5 będzie złym wyborem?

  19. 28 minut temu, bubol.T napisał:

    Ja nie napisałem, że wybrałem ten model. Mam zupełnie inny. Wysłałem Ci przykładowy model według tego, co wcześniej pisałeś i czego oczekujesz. 

    Nie po to, żeby Ci narzucić jakikolwiek wybór, tylko pokazać, ze można kupić coś dobrego, nowego i w cenie która mieści się w Twoich widełkach. Sporo forumowiczów kupuje narty od @Bruner79 i wszyscy są zadowoleni. Poszukaj, zastanow się, poczytaj. Juz tu niedawno pisaliśmy, jak ludzie kupują za 1500 zł zjechane volkl bez krawędzi, albo nawet z uszkodzonym rdzeniem. Ale mają markę.

    Rozumiem, to znaczy kolega Bruner wysłał mi już pewne propozycje, więc się temu przyjrzę na spokojnie. Ciekawi mnie po prostu jakie parametry zadecydowały, że wybrałeś akurat ten model dla mnie, długość, twardość, szerokość pod butem?

  20. 42 minuty temu, bubol.T napisał:

    Gdybyś zobaczył jaką ja miałem wadę, to byś sie uśmiał. Zadzwoniłem do nich, wysłali mi zdjęcia tej wady w dobrej rozdzielczości. Narty sa na gwarancji i mam na nie fakturę. Teraz po około 30 dniach na stoku tej ryski nie widać, bo przykryły ją inne, zrobione w kolejce przez deptanie tyłów nart. Ale każdy podejmuje decyzję samodzielnie. Pozdrowienia 

    ok, dzięki. A możesz mi powiedzieć czym się kierowałeś, że akurat ten model wybrałeś? Widzę, że on ma sporo innych modeli, czy to kwestia promienia skrętu?

  21. 36 minut temu, Chertan napisał:

    To jeżeli potrzebujesz przytaknięcia dla swoich propozycji to raczej nie znajdziesz, oczywiście możesz się nie zgadzać i kupuj co tam chcesz.

    Nie ma co się fochować, wolałbym szczerze jakąś konkretniejszą odpowiedź. Napisałeś, że mogę kupić używki za 2tys, i to jest ok, tylko ja nie znam jak Ty to ująłeś pewnego źródła i nawet nie wiem jak ocenić czy narty są mało używane. Jeśli możesz to napisz mi kilka konkretnych modeli, które masz na myśli, albo chociaż parametry, to sobie coś poszukam.

  22. 9 godzin temu, bubol.T napisał:

    fajne, ale jest napisane, że mogą posiadać drobne wady produkcyjne - takich rzeczy to jednak się obawiam.

    1 minutę temu, Chertan napisał:

    Za 2000 kupujesz prawie nowe narty używane, byle z pewnego źródła, kupowanie nowych nart przecenionych na 1300 - szkoda kasy, bo niedługo się przekonasz (o ile będziesz się chciał rozwijać), że nie wystarczy. Nie będę przytakiwać propozycjom, które są niewłaściwe, zapewne wielu kolegów również. Narty o szerokości 72 jest całkiem sporo w każdej stajni. 

    No i tutaj się chyba nie zgodzę. Nie wiem czy będę się chciał rozwijać, wolę przechodzić stopniowo na lepszy sprzęt. To czego najbardziej się obawiam to kupno zbyt ambitnego sprzętu, którego nie ogarnę, który będzie zbyt trudny (czyli będzie zbyt twardy, będzie się ciężko skręcało) i odbierze mi przyjemność z jazdy. Jeśli odczuję postęp i za kilka lat będę chciał znowu zmienić sprzęt, to nie będzie z tym problemu. Nie chcę teraz kupować nart do końca życia.

  23. 9 godzin temu, Mitek napisał:

    A co to znaczy 73 przy bucie i że mniej nie chcesz?

    Pozdro

    Myślę, że niepotrzebnie czepiasz się szczegółów. Starałem się napisać w miarę konkretnie, na tyle na ile pozwala moja słaba wiedza co bym oczekiwał. Jeśli dobrze rozumiem to węższe narty pod butem są bardziej do slalomu, ja raczej jeżdżę dłuższymi skrętami. Może inaczej, w obecnej wersji przechodzenie z krawędzi na krawędź jest wystarczająco proste i raczej nie potrzebuję iść w dół.

    Dam Ci prosty przykład, który może bardziej naświetli problem. Gdybyśmy rozmawiali o tenisie stołowym (na tym się dobrze znam), i powiedziałbyś mi, że jesteś amatorem, który gra od 10 lat, styl wszechstronny - to bardzo prosto mógłbym Ci zaproponować coś w przedziałach cenowych. Czyli do 200zł za całość to będzie badziew, ale jeśli nie masz więcej to coś wymyślimy. Powyżej 300zł to już będzie fajny zestaw. Oczywiście możesz wydać 1000zł, ale przy Twoim poziomie nie odczujesz różnicy w stosunku do tego za 300zł, bo nie masz takiego czucia, żeby docenić droższy sprzęt (deska z przekładkami z włókien węglowych pewnie będzie trochę lepsza od zwykłej drewnianej, ale tego nie odczujesz). Najgorsze natomiast jest, bo najczęstszym błędem jest to, że ktoś przecenia swoje umiejętności i szybkość gry i wybiera zestaw ofensywny, którego kompletnie nie ogarnie.

    Widzisz ja szukam czegoś wszechstronnego w średniej półce cenowej

    • Like 1
  24. 43 minuty temu, Mitek napisał:

    Cześć

    Nie tyle dobrze znam się w temacie modeli literek i cyferek bo się nie znam ale... znam się na nartach ogólnie i szkoleniu oraz doborze.

    Większość nart z segmentu nart popularnych jest podobna ale modele najtańsze są naprawdę badziewne. Granica jest w różnych firmach różnie ustawiona ale warto dać trochę więcej za nartę lepszej konstrukcji. Warto kupić nartę używaną z dobrego źródła niż to co proponujesz w linkach.

    Od pewnego poziomu w katalogach nie ma nart zdecydowanie złych - z Twojego punktu widzenia, wszystkie są dobre a ich brak opanowania to jedynie brak umiejętności a nie wada narty.

    POzdro

    Rozumiem, a czy możesz w takim razie napisać czym się kierować przy zakupie?

    Piszesz, że to co wybrałem jest kiepskie, tylko jak sam zauważyłeś modeli jest tak dużo, że dla takiego laika jak ja różnią się głównie grafiką, bo nie znam się na parametrach.

    Oczywiście pewnie jest tak, że droższe zwykle będzie lepsze, ale ja nie muszę mieć najnowszego modelu, może być też coś lekko używane po testach. Ważne, żebym nie przedobrzył.

    Jeśli dobrze rozumiem to narta powinna być w przedziale 172-177, przy bucie teraz mam 73 i raczej mniej nie chcę, w takim razie na co jeszcze patrzyć z parametrów, bo ostatecznie jak będą jakieś o podobnych parametrach, to będę się kierował wyglądem

×
×
  • Dodaj nową pozycję...