Kiedyś, naście lat temu na poczatku kwietnia nasypało na Pilsku śniegu i to sporo. Można było spokojnie jeździć po wszystkich trasach aż na dół. To było dawno, zanim powstała kolej na Buczynke. Wzięliśmy żoną nocleg w pensjonacie przy kolei baba. Można było zapiąć narty pod domem i odpiąć pod domem po całym dniu. Coś pięknego, na całym Pilsku było wtedy max kilkadziesiąt osób, wszystkie wyciągi działały. Sytuacja teraz nie do pomyślenia. Szczyrk wtedy też kręcił do Wielkanocy. W ogóle kiedyś bardzo często spędzaliśmy urodziny mojej mamy na nartach, a urodziny ma 28 marca. Nie było to nic nadzwyczajnego. Jednego roku jeździliśmy 28 marca na Górze Żar, która teraz nawet przy dobrej zimie nie uruchamia trasy narciarskiej.