Skocz do zawartości

JacekH

Members
  • Liczba zawartości

    92
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez JacekH

  1. Nie będę się rozpisywał o moich ubiegłorocznych problemach z butami, bo skończyły się sromotną klęską - Lanhe RS 100 Wide, 3 razy odbarczane, prawie nie jeżdżone, leżą w pudle. Kupa kasy na buty, przesyłki do odbarczania itd.   Wczoraj usłyszałem od żony - "zaczęło się" No i niestety nie tylko to, że wreszcie stoki są czynne   Przed świętami kupiłem Salomon X Pro 90. W sklepie wymierzone, trafione, w domu po kilku sesjach kilkudziesięcio-minutowych - było OK. Pojechałem wczoraj na stok. Po ok 20 minutach wrócił stary problem. Szczególnie na wyciągu - lekki ucisk w śródstopiu, albo tuż przed piętą. Nie potrafię dokładnie zlokalizować Ale tragedii nie było. Dotrwałem do końca karnetu i gdyby nie to, że mojemu dziecku zmarzły ręce i jeździł w moich rękawiczkach, a ja zupełnie bez (-13 st., po drugim zjeździe skapitulowałem), to pewnie dałbym radę jeszcze co nieco. Dziś byliśmy na drugim stoku. Na nim zawsze nogi bolą. Nie wiem, jak to jest... Pewnie kąt nachylenia na wyciągu. Już po 10 minutach się zaczęło. Po godzinie miałem trochę dość. Najszersze buty jakie znalazłem, ale zarazem dobrze trzymające piętę - i znowu mnie nogi bolą nie wiem. Boli stopa na wysokości jakichś 2-3 cm od linii kostki w stronę palców, czyli jeszcze nie najszersza część stopy, a właściwie tam, gdzie jest jej podbicie.   Na chłopski rozum tłumaczę sobie tak - narta twarda (Atomic SL 9.12, 160 cm, mój wzrost 167, waga 84). Mocno dociskam nartę i noga "rozpłaszcza się", przez co ciaśniej jej w bucie. Ten stok ma 800 m, za szybki nie jest (max. prędkość dla mnie do osiągnięcia na tym stoku to 60 km/h). I mam wrażenie, że właśnie ten specyficzny kąt nachylenia nogi względem narty - bo to samo mam na wyciągu - powoduje ten ból. W butach mam Sidasy (te średnie, jeżeli chodzi o wysokość) - pięta jest super stabilna, praktycznie ani drgnie. W palcach mam ciut zapasu. Jedynie środek ma problem. Buty mają flex 90, wspomniane Lange to 110. Dla mnie - amatora - ta różnica jest odczuwalna. W Lange'ach łatwiej było prowadzić te moje narty, choć same buty nie były tak komfortowe. W Salomonach trzeba mocniej się kolanami napracować - co od razu odczułem.   Odbarczać kolejne buty? A może liczyć, że tu się ciut ułoży? Jeśli odbarczać (te Salomony ponoć mogą tak do 106 mm) to pytanie, w którym miejscu one się rozciągną? W okolicach palców jest chyba ok. Czy to pięta i jej okolice są takim problemem? Czy też śródstopie? Tylko tu z kolei boje się tego, co miałem z Lange - owszem, poszerzyły się, ale kosztem wysokości. A nie wiem, co gorsze... Czy samo formowanie wkładki na gorąco cokolwiek da?   Jacek
  2. Nie podjąłem ostatecznej decyzji. Zrobiłem rezerwację, którą muszę potwierdzić do 14ej. Dziś to jeszcze staniało o 100 zł w stosunku do wczoraj. Zaczynam być podejrzliwy, że to podejrzanie tanio Ale nie ukrywam, że koszt jest bardzo atrakcyjny. Nawet przy założeniu, że trzeba będzie podjeżdżać samochodem te 20-30 km. W sumie, jeśli i tak mam cały dzień na narty to dojechanie takiej trasy nie jest jakimś wyzwaniem.   Ale ponieważ daliście mi do myślenia z tym Mallnitz to cały czas intensywnie szukam i mailuje Jechalibyśmy z Kielc, odrzucam te ośrodku, które są dalej niż te 1100/1200 km, bo koszty to raz, a dwa, że wtedy musiałbym przenocować gdzieś po drodze. Zwykle w drodze do Chorwacji (po części ta sama trasa) nocowaliśmy w Brnie lub Bratysławie, a to dodatkowe pieniądze. Ja dam radę, ale mój szkrab jajo zniesie
  3. Koszty - jakakolwiek konkurencja zaczyna się kosztami o co najmniej 1000 zł wyższymi.A zwykle to 1200-1500 zł. Pozostałe (skipassy, dojazdy, ubezpieczenia itd. są w zasadzie stałe). Zakładając, że nam się po 3 dniach znudzi zostaną 4 dni na przejazdy w inne miejsca. Nie znam ich cen chociażby za parkingi. Czy przejazd swoim samochodem (bo i tak mamy własny dojazd) plus opłata za parking pod ośrodkiem przez te 4 dni przekroczą 300 EUR?   Znalazłem jeszcze ofertę w Gerlitzen Alpe. 800 zł drożej. Do przyjęcia. To ten sam region (Karyntia). Jak patrzę na mapkę to Tyrol Wschodni jest tylko trochę dalej. Może jednak tam?   Miotam się, bo cały problem leży w tej koszmarnej pogodzie. Nie liczę na to, że u nas (Karkonosze, Sudety, Tatry) będzie śnieg, a wg opowiadań znajomych (i tylko z ich opowiadań, bo sam nie byłem) kolejki w okresie ferii do wyciągów psują cały pobyt, bo większość czasu właśnie w nich się spędza, a nie jeżdżąc. Stąd poszukiwania alpejskiego ośrodka, gdzie na początku lutego będzie śnieg, a nie deszcz. Choć tego nikt nie zagwarantuje, to prawdopodobieństwo jest znacznie wyższe niż u nas. Tak mi się przynajmniej wydaje   Do użytkownika gajowy01 już posłałem maila...   Jacek
  4. http://www.tui.pl/na...osle=1&dzieci=1   Na rezerwacji mam wpisane miejsce pobytu KLU - Austria - Bad Kleinkirchheim UE, zakwaterowanie Mallnitz, Rohskopf , KLU91021, DZX1.   Zatem, pewnie masz rację - Bad Kleinkirchheim to może ich biuro... Nie wiem, dowiem się. Dzięki za zwrócenie uwagi.   Mallnitz - w opisie jest podane tak: Najbliższy teren narciarski to Ankogel (2650 m). Do lodowca jest ok. 23 km. [...] W ośrodku Mallnitz narciarze mają do dyspozycji 8 wyciągów i liczne trasy – 35 km tras zjazdowych oraz 25 km biegowych.   Założyłem, że nie muszę trzymać sę Mallnitz przez cały pobyt, ale mogę podjechać do sąsiednich ośrodków. Może się mylę, ale przejechanie tych 20 km ichnią komunikacją nie powinno być wielkim problemem. Ze względu na niski koszt pobytu spokojnie mogę przyjąć, że wydanie dodatkowych 100 EUR na dojazdy jest akceptowalne. W tych sąsiędnich ośrodkach ceny są już znacząco wyższe - 70-80%. Czy mocno upierdliwe jest takie dojeżdżanie? Na powyższej stronie jest mapka stoków. Przy wyborze oferty patrzyłem na nią i na moje zielone oko wydawało się, że jest z czego wybierać. Ale jak zaznaczyłem, to mój pierwszy wyjazd (ubiegłoroczny nie doszedł do skutku) i tak naprawdę zupełnie nie wiem, co mnie czeka Ze względu na staż jazdy na nartach (jeden sezon, choć mocno intensywny - od drugiej połowy stycznia do końca sezonu praktycznie co dzień/co drugi dzień, w sumie kilkanaście godzin wykupionych lekcji) nie porywam się na trasy trudne, a ponieważ będę z dzieckiem raczej na maksymalnie lżejsze czerwone.   Co do lodowca zimą - nie mam bladego pojęcia o sensowności Rozumiem, że z powodu innego śniegu?   A tak trochę prywaty - zerknąłem do Twojego linka - może masz zaplanowane jakieś wyjazdy w najbliższym czasie z wolnymi miejscami? U nas w regionie ferie są od 3 lutego i obiecałem synkowi narty. Tyrol?   Powyższą ofertę muszę potwierdzić/opłacić dziś do 15ej, więc mam jeszcze chwilę na decyzję.   Dziękuję za rady.   Pozdrawiam, Jacek
  5. Co do ceny - dokładnie 1529 zł za dorosłego i dziecko, pokój dwuosobowy, śniadania i obiadokolacje. Oczywiście dojazd własny. Za samego dorosłego 1176 zł. 
  6. Dlatego nie pytam, co będzie za 3 tygodnie Pytam o to, czy dziś, przy tych kilku stopniach w dolince, "zwykle" tam wyżej da się jeździć, czy raczej marne szansa? Po prostu nie mam bladego pojęcia, jak to wygląda w wyższych partiach Alp, nawet jeśli na dole chodzi się z parasolem...
  7. Znalazłem niedrogą ofertę (1600 zł na mnie i 8-letniego syna, za 7 dni, dwa posiłki dziennie) w Mallnitz (Austria, Karyntia, Bad Kleinkirchheim), w drugim tygodniu lutego. Zakładając optymistycznie, że pogoda bardziej się nie popsuje - czy przy obecnych warunkach da się tam jeździć? Mapki pogodowe pokazują na dole w miejscowości nawet 4-6 st. powyżej zera. Nigdy nie jeździłem na lodowcu - czy tam na górze przy obecnych warunkach "na dole", obecnych, bo nikt nie przewidzi, co będzie za 3 tygodnie,  jest sens wydania, lekko licząc 3500 zł na tydzień?    Jacek
  8. Pokrzept - to nie na stałe, tylko żeby sprawdzić, co pomaga i o co prosić w serwisie. A te podklejki od dołu do sprawdzenia o jakie wkładki męczyć w sklepie. jaro323 - już się wyłączam, przepraszam za przynudzanie. Nie wiedziałem, że to innym przeszkadza. Jacek
  9. Tylko uzupełnię: dziś 3 godziny na stoku i nogi nie bolą! W tym przerwa 10 minut na kawę. W zasadzie na początku jedynie rozpinałem co któryś wjazd buty, głównie prawego. Wygrzebałem na forum sposób: wkładka higieniczna pożyczona od żony Cienka na tyle, że miejsca nie zabrała, a nieco pomogła - przyklejona na zewnątrz prawej stopy, pod skarpetą. Wydaje mi się, że to w prawym bucie, co ciut uwiera to jest szef od kapcia, a nie plastik. Choć gdyby było ciut luźniej - nic by pewnie nie bolało. Ale i tak sporo pomogło. I w ramach testu - takie drobne "podklejki": cienka pod stopą, żeby była wyżej, i 3 cienkie warstwy tam, gdzie jest podbicie, żeby nieco unieść tu wkładkę. Też pomogły. Wniosek: muszę mieć coś, co podeprze tu stopę, jednocześnie musi być tej samej wysokości pod pięta, co oryginalna wkładka, bo Sidas 3Feet High zabiera za dużo z objętości i jest ciut za wysoka w podbiciu. Pewnie to nie jest szczyt komfortu, ale nogi nie mrowiły, nie marzyłem o zdjęciu ich z nóg, kolanom też jakby lżej. To, co zmieniłbym to wspomniana wkładka, może - jak się uda - odrobina poprawki w prawym bucie i można uznać, że buty są OK. No, a dziś w Tumlinie znowu pobiłem swój mini rekord - 64.8 km/h. Ostatni zjazd o 21:57 (stok do 22ej). Znaczy się był progres Jutro jazda z instruktorem. Jacek
  10. Krótko się wyspowiadam, jak się mają buty po trzecim odbarczaniu. Jeździłem króciutko, bo raptem niecałe 1,5 godziny, ale spostrzeżenia mam takie. Lewa noga: jeszcze ideałem ten but nie jest, ale różnica zdecydowana. W zasadzie na nic nie narzekałem, jeśli chodzi o samego buta. No, może odrobinkę marzły palce - ale to chwilami. Pewnie dlatego, że asekuracyjnie byłem w zwykłych skarpetach, nie narciarskich. Natomiast moja prawa "płetwa" nadal ma ciut za ciasno, ale to nie tyle cała skorupa, co punktowe uciski. Niestety one są w zasadzie tam, gdzie są mocowania klamer. Stopa już nie drętwiała, nie była ściśnięta, natomiast uciskały mnie te dwa punkty. Klamry były zapięte bardzo luźno, druga wręcz leżała na bucie. Tu już nie ma z czego poszerzyć buta. Nie wiem, może jakieś podkładki....? Jeszcze w całości nie pozbyłem się drętwienia stopy - tam gdzie jest podbicie. Ale to nie ten typ drętwienia co wcześniej. Wtedy stopa była ściśnięta, teraz to raczej twardość podłoża i brak wyprofilowania w to wyżłobienie w stopie - a mam tu dużą "dziurę" Kupiłem Sidasy 3Feet High, ale nie wziąłem ich na stok, bo one są wyższe nieco niż te standardowe i obawiałem się, że będzie gorzej. Chciałem wypróbować fabryczne po odbarczaniu. Pochodzę w nich domu, jak będzie znośnie to pójdę w nich na stok. Pod botkiem wewnętrznym jest plastikowa, ruchoma podkładka, oddzielająca go od właściwego buta. Zbyt cienka, żeby frezować Nie wiem, czy jest sens grzebać w samym bucie. A to po to, żeby zmieścić te Sidasy na wysokość. Reasumując - warto było kolejny raz odbarczać. Może nie jest tu super komfortowy bucik, ale to zupełnie inne wnętrze. Przy czym wiele nie stracił ze swojej pierwotnej siły trzymania sztywno nogi. Teraz poszerzałem też odrobinkę pięty - nadal trzymają, ale nie ściskają. Jacek P.S. Pisałem, że jestem początkujący, więc nie ma się czym chwalić, ale niech tam Na naszej lokalnej, łatwej - niebieskiej trasie (Niestachów k/Kielc), gdzie się uczę, wreszcie pokonałem swój mini rekord - 50, a właściwie 52 km/h (wg Ski Tracks) i czułem się pewnie, jeśli chodzi o sterowanie nartami. Wiem, że to pikuś dla Was, dla mnie drobny sukces, bo w poprzednich butach - za luźnych, za miękkich, za dużych, przy 40 km/h miałem wrażenie, że za moment nogi mi się rozjadą w różne strony Powoli wraca mi wiara w te buty Użytkownik JacekH edytował ten post 15 marzec 2013 - 21:38
  11. Z takimi pytaniami to zapraszam na priv, tudzież telefon Jacek
  12. Szkoda, że instruktorzy nie uczą podstaw doboru buta - w wypożyczalni - przed pierwszą jazdą. Przynajmniej tu, u nas. Stawiasz się z nartkami i butami o określonej godzinie, rozgrzewka i do dzieła. A w wypożyczalni, zanim pierwszy raz w życiu stanąłem na nartach pytanie było - jakie buty noszę - zwykłe. No i dostałem buty o tym samym rozmiarze. Jak zwracałem uwagę, że ciężko mi wykonywać ćwiczenia - zakręt z podniesioną jedną nartą, bo ta, na której się opieram to po prostu się rusza w bucie, to znaczyło, że trzeba klamry dopiąć. No i potem już o to nie pytałem, tylko ściskałem nogę, ta drętwiała. Ale i tak sporo wytrzymałem, aż sam się dziwię, że mi nie przeszło, a wręcz przeciwnie. Nie ma tego złego... Pewną naukę z tego wyniosłem. Następne buty na pewno będą lepsze. A następne-następne to już w ogóle cud-mniód Jacek Użytkownik JacekH edytował ten post 12 marzec 2013 - 21:31
  13. Z powodów osobistych muszę zrezygnować z wyjazdu. Znajomy, z którym planowałem wyjazd jest po kontuzji. Mamy więc do odsprzedania 2 miejsca. http://www.rascrepublic.pl/ - opis dla Marcowe Słońce Fun, Valmeinier - tam są detale. Dojazd może być własny, lub można wykupić miejsce w autokarze (+350 zł). Dodatkowe info z maila organizatorów: 1. Planowany wyjazd autokaru o godzinie 13.30. Zbiórka Warszawa, TORWAR (parking od strony ulicy Czernikowskiej) 15.03 (piątek) o godzinie 13.00. Zbiórka Śląsk, Restauracja Szafranowy Dwór, Czeladź około godziny 18.30 (pilot będzie kontaktował się z trasy) 2. W autokarze obowiązuje limit bagażu – 20kg + 1 komplet sprzętu (buty + narty lub buty + snowboard) na osobę. Bardzo prosimy przestrzeganie wagi bagażu! 3. Osoby jadące własnym transportem po dojechaniu na miejsce proszone są o kontakt z naszym pilotem, który ich zakwateruje, przekaże skipassy i wszystkie pozostałe informacje. 4. Planowany dojazd na miejsce około godziny 15.00 w sobotę (16.03). 5. W autokarze (od osób z dojazdem własnym na miejscu) zbierane będzie: - 10€/os - oplata klimatyczna, - 260€/apt - kaucja zwrotna za apartament (istnieje możliwość zabezpieczenia kaucji zwrotnej przy pomocy karty kredytowej – z wypukłymi literkami). 6. Zakwaterowani jesteśmy w rezydencji Le Vermont****. W apartamentach znajduje się łazienka z prysznicem lub wanną, oraz w pełni wyposażony aneks kuchenny (lodówka, kuchenka, zmywarka, sztućce, zastawa). W apartamentach znajdują się koce i poduszki, bieliznę pościelową można przywieźć własną lub na miejscu wypożyczyć – 8€/os. komplet. Środki czystości trzeba mieć własne. Cena nie zawiera końcowego sprzątania. Mam wykupione szkolenie. Koszt całości 1785 zł. W zasadzie można zrezygnować ze szkolenia (450 zł). CENA ZAWIERA: - szkolenie - zakwaterowanie 7 nocy w apartamentach 6,8os - 6 dniowy Skipass - ubezpieczenie KL/NW - Apres ski - imprezy popołudniowe i wieczorne - korzystanie z basenu i sauny na terenie kompleksu - testy sprzetu sportowego firm Rossignol, Dynastar, Majesty - koncowe zawody z nagrodami Dodatkowo płatne: - kaucja zwrotna za apartament - 260EUR (mozna załozyc karta kredytowa) - opłata klimatyczna - 10EUR/os - bielizna poscielowa Jeśli ktoś jest chętny - proszę o kontakt: sześćset 2. Sto28, dziewięćset 86. Lub emalia: info małpeczka jh kropka net kropa pl, tudzież jako prywatna wiadomość na forum. Jacek Użytkownik JacekH edytował ten post 12 marzec 2013 - 20:49
  14. @kolo: nikogo nie obarczam winą za zakup tylko swoje niedoświadczenie. Koszt nie był kryterium - buty kosztowały 1245 zł, a to w sumie nie jest najniższa kwota, raczej z gatunku średnich (mowa oczywiście o butach amatorskich). A byłem w stanie zapłacić więcej. Sugerowałem się tym mocnym trzymaniem stopy, szczególnie zrażony poprzednimi za dużymi, za miękkimi i za luźnymi butami. Jak po czasie nauczyłem się odpowiednio dobierać długość buta, tak z szerokością dałem ciała. Mój pech i błąd. Opierałem się tylko na wiedzy teoretycznej, książkowej, radach znajomych, którzy mówili, że oni też cierpią w butach, że to norma i po jakimś czasie przechodzi. A pech taki, że fachowcy z Intersport, GoSport, SkiTeam nie zajmowali się doradzaniem, a po prostu podawali buty z takim rozmiarem, jaki chciałem i "flexem 90-110", jakie mieli, o wiele więcej nie pytając. Takie sklepy miałem w okolicy. Owszem, może niektórzy wyjaśnili, że ten dzisiejszy flex, a flex sprzed kilku lat to różnica, ale rzeczowych rad nie usłyszałem. Znam ten temat z forum o doborze butów - i obie opinie, w tym tę od Tadeusza T, o wygodzie - widocznie źle oceniłem to, co ta wygoda ma oznaczać. Ja zwykle "twardy zawodnik" byłem i nie użalałem się nad swoim losem. Teraz tak sobie myślę, że ten mój obecny dyskomfort jedni mogliby nazwać tragedią, a ci z wyższym progiem bólu - niedogodnością I w zakupie butów chyba to jest bardzo ważne - nauczyć się własnego pojęcia komfortu oraz owego słynnego "mocnego uścisku dłoni", jeśli chodzi o relacje stopa-but. Taka nauka pewnie kosztuje ze 2-3 pary butów i kilka lat. Teraz rozumiem, dlaczego narty to kosztowny sport Jacek Użytkownik JacekH edytował ten post 12 marzec 2013 - 09:43
  15. HesSki - tak. Swój pierwszy post widzę z 13 stycznia, a to było raptem kilka dni, odkąd zacząłem. Przez styczeń jeździłem prawie codziennie, może z kilkoma dniami przerwy. Nieco mniej w lutym z powodu pogody. Mam w tym (jeśli dobrze pamiętam) 11-12 godzin z instruktorem. Reszta to 4 stoki, z czego jeden niefortunny, o którym pisałem (zbyt trudny). Okres jazdy więc stosunkowo niedługi, ale i tak "wyrobiłem" normę wielu moich znajomych którzy jeżdżą od lat, średnio tydzień w ciągu roku. Dziennie było to przeciętnie 2 godziny, w niektóre dni nieco dłużej. Wiem, że zaraz dostanę burę za głupotę - ten but sportowy i flex 110 zważywszy na poprzedni akapit to samobójstwo Ale miałem celować we flex 100. No to mam 110 ustawiony na 90. Ważę 81 kg, narty 160 cm. Jacek
  16. Mitek - nie pomijam rad Twoich czy innych. Ba, możesz nie wierzyć, ale wracam do starych postów i czytam raz jeszcze. Co do miarek - sam wiesz jak to w sklepie wygląda. Miarkę z reguły mają jedną - SkiTeam, InterSport, WindSport, tak było w tych sklepach. Przykład sprzed kilkunastu dni: stopę mierzy mi fachowiec, nie ja sam. Potwierdza, że wybrałem właściwą długość. Miarka pokazuje mu szerokość 103-105. Robi obrys stopy do odbarczania - w tej samej, ugiętej w kolanach pozycji (zjazdowej), kiedy to stopa się mocno rozpłaszcza. Obrys zrobiony specjalnie mocowanym ołówkiem mocno po krawędziach. Bierze suwmiarkę i stwierdza, że mam stopę 110 mm, przekreśla stary pomiar i taki daje do serwisu. Podczas podjazdu orczykiem mam mniej więcej podobną pozycję, masz rację. Nie wiem, dlaczego tu zdecydowanie odczuwam ból, a zjeżdżając nie. Niestety, stok, na którym uczyłem się jeździć jest już nieczynny. Na drugim, gdzie jeżdżę wieczorami nie ma o tej porze instruktorów. A podejrzewam, że oni mogli by po ludzku nazwać to, co nieporadnie opisuję. A jakby nie patrzeć, od ostatniej lekcji minął miesiąc. Zważywszy, że pierwszy raz w życiu narty miałem 2 miesiące temu, to chyba potrzeba mi znowu lekcji. Może faktycznie część problemów wynika ze złej techniki/postawy. Jacek A na marginesie - właśnie pół godziny temu dowiedziałem się, że wyjazd stanął pod dużym znakiem zapytania (
  17. HesSki: wiem, mój błąd. Wybrałem taki, nie dlatego, że chciałem sportowy, tylko mi było wygodnie. W sklepie... Dlatego pytam, czy da się jeszcze coś z tym zrobić poza odstawieniem do szafy na "kiedyś". Samo odbarczanie to jedno. Patrząc na opisy anatomii stopy i przeniesienie siły zaczynam podejrzewać, że to wysokie podbicie + but mają wpływ na ból kolan, którego wcześniej nie miałem. Wkładka teoretycznie na ten ból może pomóc. Ale z tego, co czytam, ona trochę zabiera z przestrzeni buta. A ja mam jej za mało Jacek
  18. HesSki - czytam posty. Przecież po to zadaję pytania. Jak zerkniesz w nie to sama przeczytasz, że polecano mi buty w okolicach 100. Obecne mają regulację, ustawiłem je na 90. To chyba nie jest tak bardzo dużo, nawet jak dla jeżdżącego tak jak ja. Bardziej chyba znaczenie ma to, że jest to but race'owy. Mój błąd, nie ukrywam. W sklepie różnicy między nimi, a serią nie race'ową (RX) nie dało się wyczuć. Wkładka nie wygląda na jakąś znacznie cieńszą czy twardszą. Zanim kupiłem kontaktowałem się z wieloma sklepami, poszukując np. Head Vector Ltd, ale w interesującym mnie rozmiarze i zima. A to były niegłupie buty, tylko do testów miałem rozmiar za duże. Teraz je znalazłem... Żeby było jasne - ja nikogo winą za swój wybór nie obarczam - naprawdę czytałem odpowiedzi, inne tematy i w moim przekonaniu wybrałem zgodnie z tym, co znalazłem tu. Cóż, każdy uczy się na błędach. Ja właśnie desperacko próbuję naprawić swój Jacek Michal_c - czy te francuskie/austriackie wypożyczalnie są dużo sdroższe od tych naszych? U mnie w okolicy to ok. 15 zł do 2-3 godzin. Jacek
  19. Kupiłem w SkiTeam w Warszawie. Odbarczam w WindSport w Krakowie, bo mi tu bliżej. Każdorazowo wyjazd to 260 km w obie strony, no i to też robi koszty Jacek
  20. @Tadeusz T: nikt za mnie nie zdecyduje, czy to trzymanie nogi przez but jest właściwe, za ciasne czy za luźne. To moje pierwsze buty i wiem, że popełniłem błąd. Uznałem, że to mocne trzymanie to takie, jak ma być. A lekkim mrowieniem obarczyłem nowe buty, które muszą się ugnieść. I myślałem tak o butach 97 mm. Po krótkiej jeździe na nartach wyszło, że jednak ciasno. Udało się wymienić na inny model (Lange RX na RS) z szerokością 100 mm. Sądziłem, że to wystarczy. Tych butów jednak oddać nie mogłem, bo były ślady użytkowania. Wszystko to dziwne, bo buty 103/104 mm były zbyt szerokie... Miałem lekkie luzy. @Pokrzept: No właśnie jadę w piątek i nie wyobrażam sobie spędzić w tych butach kilka godzin dziennie Dlatego z taką desperacją próbuję jeszcze coś zrobić z nimi. @Wujot: Myślałem raczej o tych uniwersalnych wkładkach - koszt 150 zł. Te formowalne to 370 zł w WindSport. Trzecie odbarczanie, frezowanie, wkładki plus koszt butów (1245 zł) sumują się na pokaźną kwotę. To plus koszty wyjazdu nie pozwolą mi wziąć tych formowalnych wkładek. Myślisz, że te uniwersalne nie są warte zakupu w tej sytuacji? Oczywiście tylko przy frezowaniu, bo teraz byłoby zbyt ciasno. Jacek
  21. Buty zapinam na pierwszy ząbek, jedynie trzecia klamra na drugi, mikroregulacja całkowicie poluzowana. Klamry mogę odpiąć jednym palcem, naprawdę nie ściskają nogi. Z czego ten dyskomfort może wynikać? Cienki i twardy botek? Jacek
  22. Męczyłem forumowiczów już kilka razy o buty. Ale nadal mam problemy. Buty są, a właściwie były całkiem nowe. Jak się okazało - co sklep, to inna miarka. I moje kopytka są jak kameleony. Zmierzono mi szerokość 105, potem 100, 98, a ostatnio 105 i 110 (lewa) - te ostatnie pomiary to już w serwisie... Buty 97 - nogi mi odpadały, więc wziąłem ostatecznie Lange RS 110 Wide, czyli wersja niby-race'owa, last 100 mm. Co ciekawe, mierzone buty o szerokości więcej niż 102/103 były zdecydowanie za luźne. Poza wyjątkiem - Head Vector Ltd. Ale te we właściwie długości znalazłem już po zakupie innych. Co gorsza w ciągu tygodnia zmieniły cenę... w górę W nowych Lange w sklepie było znośnie, noga minimalnie drętwiała dopiero po jakimś czasie, ale było do wytrzymania, a na pewno lepiej niż w wersji 97 mm. Na stoku - dwa zjazdy i każdorazowy podjazd wyciągiem w rozpiętych butach, a i tak katorga. Pojechałem na odbarczanie. Wyszło chyba średnio, bo skorupa odrobinę się poszerzyła, ale zrobiła się niższa - rozumiem, że rozciąganie spowodowało ten efekt. Poszerzyła się w okolicach palców na tyle, że w serwisie po odbiorze sprawiały wrażenie pozytywne. Wieczorem na stoku - masakra. Po drugim zjeździe marzyłem, żeby zdjąć je z nóg i po trzecim to zrobiłem. Kolejne dwa dni krawędzie stopy dochodziły do siebie. Odesłałem je z reklamacją odbarczania, że niestety nie za bardzo się udało... Ponoć to dlatego, że za krótko stygły - mnie się spieszyło, więc buty były krócej na prawidłach, ale reklamację przyjęto. Przy okazji poprosiłem o poprawienie tej wysokości i odrobinę poszerzenie ciut dalej - w okolicach śródstopia. Dziś odebrałem buty i czym prędzej na stok. Jeździłem ok. 1,5 godziny. Tyle wytrzymałem. Jest zdecydowanie lepiej niż było, naprawdę znaczna różnica. Palce znowu mogą się poruszać w pionie, co po pierwszym odbarczaniu nie było możliwe. Lżej mi nieco w śródstopiu. Niestety, nadal jest tak, że przez pierwsze 20 minut mam wrażenie, że noga siedzie w drewnianym bucie - zero komfortu. Nawet odrobinę marzną nogi. Wciąż mam punktowe uciski - w miejscach, które były już dwa razy odbarczane - w najszerszej części przodu stopy - zaraz za małym palcem i na wysokości drugiej klamry. Pracownik serwisu zwracał mi uwagę, że w ogóle mam płetwy, a nie stopy i warto poszerzyć pięty. Żal mi było poszerzać pięty, bo tu idealnie się but trzymał nogi. Ale dziś po pół godzinie jazdy zacząłem mu przyznawać rację - stopa była mocno ściśnięta począwszy od śródstopia, aż do połowy pięty - w tym miejscu but ma przewężenie. W serwisie sprawdzałem wkładkę Sidas - fajnie podpierała stopę, fajnie trzymała piętę. Ale ona była sporo wyższa od tej fabrycznej i mała objętość buta została jeszcze bardziej ograniczona - od góry (klamra 2) czułem ucisk. Zrezygnowałem z niej, w zamian wziąłem tylko te podkładki pod piętę, które ją delikatnie uniosły - żeby była tam, gdzie niby jest szerzej. Moje pytania: 1. Czy jest sens dawać te buty trzeci raz na odbarczanie? Czy skorupa to zniesie? Jeśli tak - czy to rozszerzanie miejsc, które już były odbarczane powinny być potraktowane ponownie jako reklamacja? W obu przypadkach pracownik miał dokładny obrys stóp. 2. Wkładka Sidas - dobrze trzymała stopę, fajnie podpierała ja od dołu - a ja mam wysokie podbicie i w to wycięcie dobrze wpasowała się wkładka. Jedynie ta wysokość była problemem. Pod butem wewnętrznym jest plastik - na całości buta. Pod nim jest taki żeberkowy spód buta, na tym stać się nie da, więc z plastiku nie zrezygnuję. Przyszło mi do głowy, że można nieco wyfrezować wysokość tego plastiku, zyskałbym co nieco... Jest sens? Wtedy mógłbym kupić te Sidasy. 3. Ten brak komfortu - ogólnie nie za ciepły but, wrażenie "drewnianego" wnętrza - czy to cecha butów o zacięciu sportowym? W poprzednich (Nordica SX Move), takiego wrażenia nie było. No ale one były za duże o 1,5 numeru, no i miękkie (flex 45). Czy to po prostu moje nogi tak [nie]znoszą przeciążeń? A poza tymi problemami - sama jazda w tych butach to zupełnie inna bajka, niż w tych wspomnianych Nordicach. Czucie narty, kontrolowanie jej to wrażenia, jakie były mi mało znane w poprzednikach. Jedzie mi się o wiele pewniej, mniej "użerania" się z nartą. Jest tylko jeden drobiazg. Odkąd mam twardsze buty, mam problemy z kolanami W tych butach (flex 110, ale wyjęte śruby i jest ok. 90) zdecydowanie pewniej i lepiej mogę sobie robić długie zakręty na krawędziach, bo noga w bucie nie lata, ale tym samym kolana dostają nieźle popalić. To chyba o to chodzi z tym flexem W sklepie masło na boki, a na stoku wychodzi brak ćwiczeń. Pozdrowienia, Jacek
  23. Kurczę, już wpłaciłem zaliczkę i na wyjazd się napaliłem... Zresztą poczyniłem już tyle nowych zakupów - buty, kurtka, spodnie Organizatorzy zapewniają, że miejsce mają sprawdzone jeśli chodzi o drugą połowę marca... Jacek
  24. JacekH

    Co mnie boli...

    Niestety tak, może z wyjątkiem tego TV i sporadycznymi wypadami na rower oraz basen. W ogóle to był przypadek z nartami, bo syn chciał Poszedłem z nim, wypożyczyłem sprzęt, umówiłem instruktora i... pomyślałem, że zamiast stać i się nudzić, to może pójdę z nim pouczyć się. No i tak się zaczęło, to było na początku stycznia. Wzięło mnie po tej jednej lekcji, że brałem urlop z pracy, żeby chodzić na stok Wiem, że to na wariata. Ale odkryłem coś, co daje mi niesamowitą frajdę, jest odskocznią od pracy. Inna sprawa, że konto czyści genialnie Te wszystkie zakupy - buty, spodnie, kurtka, narty... W ogóle nie byłem świadom wcześniej jakie to koszty. I jeszcze nie byłyby tak stresujące, gdyby dało się jeździć przez cały rok, a nie raptem miesiąc z haczkiem Instruktora teraz nie wezmę, bo u nas to śniegu już w zasadzie nie ma poza zacienionymi miejscami. Ale na marcowy wyjazd mam wykupione szkolenie. No i muszę dosyć intensywnie się przygotowywać do wyjazdu, żeby nie polec pierwszego dnia - jak to mówią statystyki firm ubezpieczeniowych Nie wiem, czy to zakwasy w kolanach, czy po prostu przemęczenie... Cóż, może faktycznie odwiedzę ortopedę. Jacek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...