Skocz do zawartości

volta2

Members
  • Liczba zawartości

    45
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez volta2

  1. volta2

    Gruzja - Gudauri

    tak, my jedziemy w tym roku do gudauri, bilety już kupione od 2 miesięcy.   jesteśmy tam chyba "stałymi bywalcami" chociaż mamy przerwę 3 letnią i nie wiemy jak się sprawdza mieszkanie pod gondolą.    oczywiście wyjazd jest organizowany samodzielnie:)    (my - tzn rodzinka  2+2, termin ferie warszawskie choć jeszcze nie wiemy, czy jedziemy na pelne 2 tygodnie czy 2 razy po pn-pt bez łikendów, znamy gruzję, więc przy słabych warunkach nie będziemy się upierać na zbyt długi pobyt, w przypadku podgody pewnie nas stamtąd kijami nie wygonią) 
  2. volta2

    Jaworzyna Krynicka

    jeśli tak na ten problem patrzeć, to tak, moja taktyka to niewchodznie na stok z dziećmi na jaworzynę (w szczycie sezonu, bo poza, to jeszcze ujdzie, ale ostatnio i tak nie bywam) - co przy okazji rozwiązuje problem zniżkowych skipasów:)
  3. volta2

    Jaworzyna Krynicka

    niewielka pociecha przy nowych cenach karnetów odkąd to najpowolniejsze na świecie krzesło stanęło:(
  4. volta2

    Jaworzyna Krynicka

      tak, można ominąc - pytanie, jak zrobić, by to ciebie ominięto? mam wpływ na wybór trasy ale nie jestem w stanie w takim tłoku ustrzec nas przed nachlanymi piwskiem rajdowcami, którzy myślą, że szusują na alpejskich pustkowiach. 
  5. volta2

    Jaworzyna Krynicka

    tak, w polsce zniżki na karnety rodzinne to temat dla prezesa pisu chyba?   ale akurat na jaworzynie rozumiem ich brak - jest to zatłoczone miejsce, ludzie pędzą na oślep, dla dzieci nie jest tam po prostu bezpiecznie. góra fajna i pozwala na pohulanie ale wyprzedzanie krasnali w szczycie sezonu to nie jest moje ulubione zajęcie. sama tam swoich dzieci nie wysyłam, na jaworzynie jeżdże tylko z mężem, czasem dzieci z nami po nowym roku bywały, od 2 stycznia, gdy następował odpływ do szkół. obecniene trzech króli tego odpływu nie zapewnia, więc krynica znów dla nas zaporowa z powodu tłumów. jeździmy na magurze - tam jesteśmy na całym stoku  w porywach do 30 osób. (w tym roku w czasie ferii warszawskich 2 rodziny i kiloro singli w ciągu dnia, poza łikendem)
  6. Wyjechałam na cały tydzień przed świętami, do wynajętego domku w Korbielowie. Byliśmy sami z dziećmi, mieliśmy czas na organizację wigili, czyli zakupy, sianko i opłatek, pośpiewaliśmy kolędy przy kominku, było bardzo fajnie i rodzinnie i bez nerwów.    Z rana jeszcze jeździliśmy, potem była wieczerza i pamiętam, że zajrzeliśmy do kościoła - ale na pewno nie na pasterkę, moze to było I dnia?  Wróciliśmy z wyjazdu wprost na rodzinne przyjęcie organizowane w II dzień świąt, więc nawet się co nie co udzieliło atmosfery.   Plusem tego wyjazdu było pustkowie na wyciągach w terminie przedświątecznym, niższe ceny wszystkiego, aktywnie spędzony czas zamiast karmienia brzuchów przy stole od wigilii zaczynając.   Tłum jaki dojechał 26 mnie ostro przeraził i cieszyłam się, że go omijamy.   Gdybm chciała zapomnieć o BN - wyjechałabym jednak  na wyjazd poza polskę, może do bukovela, bo tam jest mocno kalendarz przesunięty. w austrii czy słowacji jednak święta są w tym samym czasie.   Od tamtego wyjazdu minęło jakieś 7 lat i w tym roku ponownie wyjeżdżamy na święta - ale już mniej na narty, a bardziej na podhale dla klimatu, wtedy byliśmy całkiem sami, w tym roku spędzamy ten czas ze znajomymi - ale oni raczej nie świętują bo buddyści ze Wschodu, więc klimatu nie uchwycimy. no chyba że się gaździna jakoś specjalnie postara?
  7. w 2001 roku po raz pierwszy wyjechałam w alpy do austrii - ośrodek już w tym wątku był wymieniany - Saalbach-Hinterglemm - powitało nas bajeczne słońce, niestety po 3 dniach tak się zaciągnęło, że odebrało mi to wszelką przyjemność z jazdy.   Nie mogę też powiedzieć że pamiętam zachwyt - jeśli chodzi o warunki, były tłumy, słabo przygotowane trasy albo inaczej - ja byłam zbyt słaba w te klocki więc zamiast zachwytu było raczej przerażenie.   I alpy doceniłam znacznie później czyli po jakichś paru latach, gdy zrozumiałam że po  prostu w Polsce na łikend wyskoczyć się nie da, bo daleko, zbyt tłoczno i niebezpiecznie - zatem zostają alpy.   od czasu chmur w saalbach  - głównie włoskie(choć i parę razy się w austrii też wyszumiałam)
  8. przy nowej gondoli nie ma nic za wyjątkiem parkingu, zatem jeszcze parę lat trzeba poczekać na jakieś noclegi(fundamenty idą - czyli coś będzie) najlepiej szukać gospodarza, który w cenie noclegu ma również dowózkę do nowej gondolki. jesteś pewny że chcesz tam jechać w styczniu? to raczej słaby termin na wyjazd...
  9. ale co wy mu doradzacie? jeśli są to osoby początkujące, to jaki ma sens ciągnięcie ich na isgchl? byłam w kappl 2 dni, i prawdę mówiąc, mniej mi się podobało niż w see(dolinka wcześniej), choć obie są niemal bliźniacze.(miedzy obiema wioskami jest ze 4 km ) byłam z dziećmi więc pamiętam, że niebieskie trasy lepsze były w see. łatwiejszy orczyk, i zamiast trasy to - hektar wyratrakowanej łąki, dla każdego miejsca w bród! a niebieskie w kappl też ok, tylko orczyk był taki jak nie w austrii. a w see masz fajne przejścia z niebieskiej w czerwoną, ale dość delikatną i dla początkujących może być. (jeździłam z pięciolatkiem czerwonymi i dawał radę - oczywiście powoli). a kappl to bardziej dla zaawansowanych moim zdaniem. opis szczegółowy znajdziesz tu na forum w dziale austria(dołączyłam też fotkę z niebieskiej w see)
  10. fajnie, że ktoś z forumowiczów był w dizin, mam kilka pytań o ten ośrodek, zatem czy mogę na priva?
  11. 3300 w gudauri/gruzja przymierzam się do iranu w tym sezonie- 3500 w dizin(ktoś już wspominał ten ośrodek)
  12. to może zajrzyj na fora na gazecie, tam sporo ludzi o biurach pisze, jest chyba takie forum biura podróży. jeśli nikt nie był z nimi na nartach to może był latem. inna sprawa, że chyba jest coś takiego jak "biała linia", może sobie kupicie dojazd autokarem, znajdziecie miejsce przy gondoli(lub przystanku skibusa) i wrócicie autokarem. fakt, do francji nie widziałam ofert. ja korzystałam z takiej linii latem, wybrałam biuro z opola, spisali się bez zarzutu. zimą robią rejsy dla narciarzy w alpy i dolomity. porównaj kalkulację i już.
  13. a to najpierw wybrałeś biuro (już finansowo przyklepane?) a potem dopiero rozpytujesz o opinię? no, niezbyt to rozsądne, szczególnie że już raz wybór nie był udany. a w ogóle to do czego to biuro ci potrzebne? apartamentu nie umiesz zaklepać ani nikt z twobich znajomych? no chyba że chodzi o dojazd autokarem, to jeszcze bym zrozumiała, ale skoro macie ekipę do apartamentu to i jakieś auto by się chyba znalazło.
  14. ja niezmiennie polecam dimbo - mają dużo ofert terminowo w alpach, byłam z nimi na kronplatzu, tam dzieciaki się doszkalały, pierwsze kroki na nartach też z dimbo ale w korbielowie, warunki w hotelu znakomite, dzieci na bardzo dobrych warunkach cenowych i w hotelu i na wyciągach. sama zaś byłam w kappl(www.kappl.at) - tam mają narpawdę fajne przedszkole dla dzieci i tych co nie mogą być na nartach cały dzień, bo za małe(wówczas przedszkole nienartowe) i niezła szkółka narciarska(ale oczywiście bez j. polskiego) jeśli uzbieracie więcej dzieci, które się znają do takiego przedszkola stacjonarnego to wtedy niemieckojęzyczna opiekunka nie będzie miała problemu, bo dzieci zajmą się sobą. najgorzej zostawić jednego malucha(byłam świadkiem jak polska mama próbowała malca zostawić i nie bardzo to szło, a moi 2 synowie zostali bardzo chętnie, bo zostali we własnym towarzystwie, mieli lat wówczas 3 i 5) przedszkole jest na stoku na stacji pośredniej, to ważne, bo się jest blisko dziecka, nie trzeba zjeżdżać na sam dół, by się dowiedzieć czy wszystko gra.
  15. nie wiem, czy dobrze rozumuję ale mnie w krynicy zdarzyło się coś podobnego - tylko że w sezonie, coś koło 2-3 stycznia. nie pamiętam jakie były temperatury, ale raczej bardzo mocno ujemne, bo jeszcze w takim zimnie nie jeździłam -15-20 stopni. i drugiego dnia po wjeździe gondolą stanęliśmy na głównej trasie i na samym szczycie i okazało się, że w ogóle nie możemy jechać w dół. moje narty jeszcze jakoś jechały ale mąż - to masakra. na tym słynnym wypłaszczeniu - musiał zdjąć narty i dojść do spadku by w ogóle dotrzeć na dół. a na dole poszliśmy od razu do serwisu. pan szybko "zeskrobał" żółte toko i przygotował narty, tak by dało się jeździć. ale to uczucie, że za chwilę wyskoczę z butów zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. miałam takie wrażenie, że śnieg jest masakrycznie tępy, w zasadzie to chyba mogłabym iść pod górę i się nie ześlizgiwać. nie dociekałam co to było, bo serwis mi pomógł skutecznie - dodam, że nie zauważyłam by inni mieli podobne problemy jak my. a i nie podejrzewam też kwestii dodawania czegoś do sztucznego śniegu - wówczas był świeżutki opad. w pełni zimy.
  16. namiary na ośrodek www.see.at widzę że w tym roku jest strona po polsku, wcześniej też była, ale przez jakiś czas po polsku nie działało. i obok powyżej chwalony kappl www.kappl.at myśmy jeździli i tu i tu w przedziale 4dni w see i 2 w kappl jakbyś się bliżej tym miejscem zainteresował, to przeczytaj uważnie jak jest z jedzeniem w restauracji na stoku, w sezonie kiedy byłam ja w karnecie był zawarty lunch, myśmy wybrali bez lunchu bo dzieci niejadki, ale dla dorosłych to było fajne rozwiązanie w sumie. choć trzeba przyznać, że restauracja w kappl robiła lepsze wrażenie niż ta w see.
  17. ja też pochwalę jak skyflywer ośrodek położony w cieniu isgchl, maluteńki, kameralny i z niewielką ilością ludzi. nazywa się see i jest jeszcze kilka km przed kappl w kappl też mi się bardzo podobało, ale w see podobało mi się jeszcze bardziej hektary sztruksu, zero kolejek, super infrastruktura dla całej rodziny, od niemal darmowego przedszkla położonego przy głównej stacji, poprzez fajny teren dla maluszków już jeżdżących przez skipark dla znudzonych nastolatków - poduchy dla tych skaczących, jakieś poręcze i co tam jeszcze było to nie wiem, bo bym raczej się w tym czymś zabiła - aż po super utrzymane długie trasy. do tego fajny tor saneczkowy - parę km jazda nocna skibus na telefon z kwatery:) darmowy oczywiście super zniżki dla dzieci ośrodek położony wysoko, zatem warunki śniegowe znakomite ale to wszystko - raczej dla rodzin, które muszą mieć warunki i dla wieku 2+ i 40+
  18. he, he ty o uprawach a ja raczej myślę o mentalności moje, najmojsze i nikt mi tu łaził nie będzie. czyli nie pozwalam ale nie dlatego że ma to racjonalne podstawy... ale skoro się dogadujesz, to znaczy że i nasza wieś się nieco cywilizuje(i żeby nie było że się naśmiewam, mam sporo rodziny na mazowieckiej wsi i to tam bym się spdziewała tych wideł, zresztą w rękach mojego osobistego kuzyna:)
  19. a ja mam pytanko o te przestrzenie na ktorych jeździłeś? jezioro to wiadomo - wspólna własność ale już taka zimowa łąka to raczej ma właściciela - w mojej okolicy należałoby się liczyć ze spotkaniem chłopa z widłami:) co ty na to? a generalnie to ciekawa alternatywa, nie dla mnie bo ja mam za słabą koordynację manualnowzrokoworuchową.
  20. volta2

    Kronplatz

    ja raczej z tych co ciągiem na trasie - jeśli jest niebieska albo czerwona z tendencją do niebieskiej. zatrzymują mnie głównie czarne - tam ostrożnie, bo bojąca jestem:) najbardziej podobała mi się ostra zjazdowa trasa przy króciutkiej gondoli i to był dramat, bo ileż można się schylać do tego odpinania? - a trasa też krótka. (od strony st. vigilio) a olang - faktycznie długa. ale mi się nie podobała wyjątkowo. o sylwestrze nic nie mówię, bo to nie dla początkujących raczej. ostatnio to nawet zastanawiałam się, czy jako staruszka też będę tak szybko nabierać prędkości? czy z wiekiem się to wytraca i majestatycznie jeździ?
  21. volta2

    Kronplatz

    no cóż, mnie akurat kronplatz nie zachwycił, głównie ze względu na te nowoczesne gondole - ciągle trzeba się schylać, by odpinać narty. potem przypinać...wolę krzesła, gondola a jakże, na pochmurne i zimne dni tak, ale żeby niemal tylko gondole były? a trasy takie sobie, jeśli chodzi o urozmaicenie - mam wrażenie, że każda taka sama... jeśli tam jeszcze pojadę, to tylko dlatego, że dzieci mają korzystne zniżki, inaczej siłą mnie tam już nie zaciągną. ale oczywiście to marudzenie... bo taki kronplatz dużo lepszy niż cokolwiek w polsce:)
  22. witaj! ja się tam właśnie wybieram, i też obawiam się warunków ale póki co, decyzja jeszcze niepodjęta
  23. jak w tytule, w lutym wracałam z austii z nart. tuż przed wiedniem, na autostradzie przed nami biegnie człowiek, widać samochód na poboczu z włączonymi awaryjnymi. i nagle spostrzegamy, że pan biegnie po narty i bagażnik, które odczepiły się od dachu i leżały sobie spokojnie na poboczu autostrady. słyszał ktoś o takim przypadku? bo mnie prawdę mówiąc do głowy by nie przyszło, że coś takiego może się stać. cała akcja wydarzyła się zanim nadjechaliśmy, ale tak sobie myślę, że gdyby te narty trafiły w jadące za tymże pechowym samochodem jakies następne auto(nawet nie chce mi się myśleć, że to mogłoby być nasze auto), to mogłaby niezła jatka być na drodze. zdążyliśmy zauważyć tylko to, że samochód należał do polaków, ale taka historia mogłaby przydarzyć się każdemu.
  24. volta2

    Tyrol - Alpbachtal

    W lutym 2007 zupełnie przypadkowo znalazław w swoim skiatlasie tę miejscowość, poszukiwałam zaledwie 3 noclegów i tam właśnie znalazłam(szukałam jeszcze w saalbach, na hochkarze i nic nie było). Jesteśmy pod wielkim wrażeniem miejscowości, zarówno alpbach jak i inneralpbach, obie miejsowości utrzymane znakomicie, w jednorodnym stylu, domy drewniane, w/g metereologów ta wieś ma najczystsze powietrze w całej austrii. Co do narciaskich atrakcji, to dużo powiedzieć nie mogę, bo jeździliśmy z dziećmi, więc obstawialiśmy głównie niebieskie trasy, których za dużo to tam nie ma. Co do tras - dobrze przygotowane, ludzi dużo, ale kolejek do wyciągów dłuższych jak 4-5 minut stania to tam nie było. Ośrodek dość kameralny, trasy można zwiedzić w jeden dzień, ale i tak nie ma porównania do żadnego polskiego ośrodka i wyjeździć się tam można do bólu. Polaków nie ma za wielu, bo jednak jak już jechać tak daleko, to czemu nie tam, gdzie 100 km tras, prawda? Ale spotkałam tam panią, która z polski przyjechała tam już 3 raz z rzędu, nam na 3 dni zapewniła sporo wrażeń, ale na 6 dni jazdy to trochę za mało. W każdym razie po pobycie w tym ośrodku doceniłam kameralność takiego miejsca - nieduże, przytulne, trudno się zgubić. luty 2008 oczywiście, przepraszam za pomyłkę
  25. A ja cały tydzień bawiłam w korbielowie, od soboty 22 grudnia. w sobotę to wiadomo - śląsk dojeżdża i ludzi tłum w kolejkach do orczyków. ale wigilia i pierwszy dzień świąt to była bajka. ludzi garstka, punkty nam znikały z karnteu błyskawicznie. kolejek w ogóle nie było, jazda w tempie góra-dół jeden minus to czerwona trasa do samego dołu - nieczynna, więc zjazd krzesłem, albo przejazd na buczynek(buczynkę?) i potem drałowanie do parkingu. buczynek znakomity, ale tylko w górnej części. w wigilię jeździłam po sztruksiku - i to było największe zaskoczenie! pobyt oceniam nienajgorzej, to była nasza pierwsza wizyta w tym ośrodku. o przedszkolu dimbo jeszcze stworzę osobny wątek, bo na to zasługuje:) parkingi - za darmo!!! z tego co czytam, to jakaś nowość?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...