W nocy był „minus”, więc rano firn, który trzymał do 10:30 na głównej trasie. Później miękko, ale nie bardzo rozjeżdżone, z uwagi na małą ilość ludzi (pewnie się to zmieni jak tłumy skiturowe zjadą z Salatyna 😉).
Prawa odnoga trzyma się dłużej.
Odnośnie warunków, to w jednym miejscu widziałem kamienie (do ominięcia). Czarna bez problemu przejezdna, przy wystającej trawie spod śniegu.
Idzie ochłodzenie i z tego co pamiętam opad, więc na luzie daję im jeszcze dwa tygodnie (trzeba by było zerknąć kiedy mają lokalne zawody, po których decyzje zazwyczaj zapadają szybciej).
Co do planów, to mam w głowie „rewizytę” w przyszłym tygodniu (czwartek/piątek), ale działam w bardzo mocno zmieniających się okolicznościach. Jak tylko będzie coś pewne, to się odezwę.