Jump to content

Wojcio

Members
  • Posts

    143
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Posts posted by Wojcio

  1. W ferie zegarek pokazywał mi średnie prędkości ok. 36-40 (liczy średnią z pominięciem zatrzymań i wyciągów), a maksymalne były w okolicy 67-74 - a to dlatego, że warunki były niezwykle korzystne - puste, szerokie stoki z idealnym (szybkim, nie zlodzonym) śniegiem. "Sylwestrowy" wyjazd, na Podhale był znacznie wolniejszy, że średnimi ok 25 i maks 50.  W obu przypadkach czułem się komfortowo, nie jeździłem na rekord, narty były te same. Główny czynnik - gęstość na trasie. 

  2. Dać dzieciakowi. Nie wiadomo co za rok będzie, czy będzie zima, czy będzie kasa. Córka jeździ obecnie na urodzinowych, a do urodzin dwa miesiące. I cieszy się jak dziecko z Atomic Bent 100 180cm (a teraz czekam na na falę hejtu za takie narty dla dziewczynki 🙂 )

    • Like 2
  3. Ski Fanatic to raczej buty. W sklepie nie ma żadnych nart. Jest dobieranie butów i bootfitting. Ja sugeruję poradę doświadczonego instruktora i zakupy w necie, bo te same narty w różnych miejscach mogą się drastycznie różnić ceną a do tego w danym sklepie są konkretne modele i długości i sprzedawca wybiera z tego, co ma. Co innego buty. Tego nie można załatwić zdalnie, chba, że ma się już duże doświadczenie i masę czasu na zwroty. Kiedyś uważałem, że podstawą są testy nart, ale dziś wziąłem narty na testy i dogadałem się z nimi po 10 zjeździe. Krótki test nic by mi nie dał. 

  4. Czy wymieniasz też narty? Takie buty nie pasują do tradycyjnych wiązań alpejskich. Albo masz wiązania multistandardowe, albo musisz zmienić. 

    Po drugie to nie są buty skiturowe. Raczej freeraidowe. Bardziej nastawione na zjazd, niż na podchodzenie. Jednak nadal nie tak optymalne do jazdy jak typowe zjazdowe. Typowe buty skiturowe wchodzą wyłącznie w wiązania pinowe i są zdecydowanie słabe do zjazdu, ale ważą kolejne 500 g mniej albo i lepiej. 

    Sam mam buty zjazdowe i drugie skiturowe. Fakt, w skiturowych mogę biegać, a i na parkingu przejadę samochodem bez problemów. Ale do zjazdu to się w najlepszym razie nadają.  Te co ty proponujesz pewnie będą lepsze, ale osobiście ich nie znam.

    Jak kupisz w necie to przymierzysz i ewentualnie zwrócisz. Sam jednak musisz wyczuć, czy są dość dobre, by fitting zmienił je w idealne. To jak przymierzanie w sklepie, tylko na podanie kolejnej pary czekasz kilka dni, ale możesz cały wieczór w nich siedzieć. Przy kupnie przez internet masz prawnie gwarantowane prawo zwrotu przez 14 dni. 

  5. To ja opiszę wycieczkę rowerową dla narciarzy. Sella Ronda dostępna jest też latem. W tym roku objechałem ją z żoną i córką. Wersja łatwiejsza jest w kierunku wskazówek zegara. Zapewnia 52km jazdy na kołach (i 10 wyciągami) ok. 400m podjazdu i ponad 4200m zjazdu.  Zjazdy są różnymi singlami, szutrówkami i bardzo mało asfaltem. Oznaczenia wymagają myślenia. Dwa odcinki są w trudności s2, co oznacza, że trzeba mieć doświadczenie w jeździe górskim szlakami - nie trzeba robić żadnych sztuczek, aby to przejechać, ale jest stromo i po korzeniach. Jeden można objechać szosą (żona tak zrobiła) a drugi niby można szutrem, ale tak pierońsko stromym, że kto nim zjedzie to i pewnie szlakiem by zjechał. 
    Widoki przepiękne, mimo sierpnia nie było tłoku, jest gdzie zjeść i wypić, ale trzeba uważać na czas. Nas trafiła pieruńska burza z gradem, ale dokładnie w trakcie obiadu w knajpie - po deserze wyszło słońce. Bardzo polecam. Trasa w odwrotnym kierunku ma ponad 1000 podjazdu na kołach i trudniejsze zjazdy. 

     

    IMG_3868.jpeg

    IMG_3841.jpeg

    IMG_3832.jpeg

    • Like 7
    • Thanks 1
  6. Ja na poprzednim rowerze (też napęd 3x9) jeździłem 18 lat. Były wyścigi (Trancarpatia, Odysea jakieś mniejsze) i dużo gór. I właściwie sprzedałem go w stanie zdatności technicznej (za cały 1000PLN). Jednak przyznam, że nowe pokolenie rowerów, po takim czasie, to zmiana rewolucyjna - szczególnie w trudnym terenie i na zjazdach. Stary i obecny rower to sprzęt podobnej klasy (napęd XT, full z dobrym, ale nie topowym zawieszeniem, skok był 11/13cm a jest 12,5/14), ale nowy jest długi, płaski, z kołami 29", czterotłoczkowymi hydraulikami zamiast V-break, regulowaną sztycą napędem 1x12 i jednak nową generacją amortyzatorów to zupełnie inna maszyna. Pierwszy rok na nowym rowerze to nowa przygoda.

  7. 18 godzin temu, Mitek napisał:

    Trochę zabytkowy rower średniej klasy. Jak jest w dobrym stanie, to można rekreacyjnie jeździć i mieć fan. Ale na przyszłość mało rozwojowy, po oparty na wymierających standardach (koło 27, geometria retro, cienkie osie, nie rozszerzona główka ramy, napęd 3x9). Ani do ścigania ani do szaleństw, ale rekreacyjnie OK. Jak go masz i jest sprawny to tylko się cieszyć. Jak go chcesz kupić to cena czyni cuda...

    • Like 1
  8. Ten Hexagon nada się do łagodnych wycieczek w łatwych warunkach - asfalt, przyzwoite szutrówki, łagodne ścieżki - nie codziennie. Nie nada się do szlaków górskich, singli, ścieżek. Powodów jest wiele - poza wspomnianymi (proste hamulce, atrapa amortyzatora), to silnik bez czujnika momentu słabo sprawuje się w terenie i nadaje się do wspomagania raczej na drogach utwardzonych. Poza tym moment 32Nm w piaście, to mało w porównaniu do 80-90Nm w napędach centralnych, co jest jeszcze zwiększane przez przełożenie łańcucha. Ponieważ są synergie narciarsko-rowerowe, to szczerze zachęcam do roweru. Ale za ten pieniądz można mieć przyzwoity sprzęt bez silnika albo bardzo słaby z.

  9. Nie jeździłem kilkudniowych tras w Alpach, tylko jednodniowe - przy dobrej prognozie można spakować się do nerki, ale jakiekolwiek wątpliwości wymuszają plecak, aby zabrać sensowną kurtkę. Do tego picie, żarcie, narzędzia - trochę się zbierze - nawet bez ciuchów na zmianę. Natomiast w warunkach górskich plecak jest lepszy niż obwieszony rower - do roweru mocuję tylko kilka drobiazgów (dętka, pompka, multitool, bidon) a lekkie, objętościowe rzeczy na plecy.

  10. W Austrii jechałem 1350m podjazdu na ok. 15km - asfalt - szuter i na koniec ścieżka - praktycznie nic z górki - obrót za obrotem, na miękko, dużo na przełożeniu 30/51. Warto było (na zdjęciu już powrót).

    IMG_2002.thumb.jpeg.37c0009379b1a07901d5d90518ea6c93.jpeg

    • Like 2
    • Thanks 2
  11. Raport z Zell am See i Saalbach (dzień dziś wycieczkowy). Gorąco. Na lunch lody na tarasie baru. Słońce. Muldy się zrobiły takie, jakie pamiętam z Polski sprzed wprowadzenia ratraków. Śnieg jest, ale już mocno przetworzony. Ludzi jeszcze więcej - nie zmieściliśmy się do pierwszego ski busa a i drugi nie zabrał wszystkich.

    • Like 1
  12. Od dawna tam nie byłem, ale jak bywałem, to były autobusy. Jednak były drogie i do tego nie jeździły w późnych godzinach. Kilka razy pożyczałem samochód - przy 3-4 osobach było taniej niż autobusem, mimo że tydzień stał. Raz jechaliśmy taksówką - w 5 osób (VW transporter) wyszło taniej niż autobusem, ale gość jechał ponad 180 (co nie wspominam mile).
    Zobacz Altibus.com. Teraz to 116 euro od osoby w obie strony. Kiedyś płaciłem 84. Samochód na tydzień to można mieć za mniej niż 300 euro (kompakt) plus jakieś 60 paliwo plus autostrady. Podobnie jak kiedyś - 3-4 osoby i masz dojazd pod dom. Uwaga - auto z Lyonu będzie pewnie na letnich oponach - warto dopłacić za łańcuchy. Zestaw narciarski (bagażnik i łańcuchy) bardzo podraża sprawę. Raz szczęśliwie zmieniłem zarezerwowanego fajnego VW na dacię duster, bo miała 4x4 i wielosezonowe opony i tylko dzięki temu dojechałem. Raz kupowałem łańcuchy w Courchevel, bo w kwietniu tak sypnęło, że bez nie było szans (początek drogi miałem pod górkę - pamietam faceta, który miał opony 285 - płakał w markecie). Raz zaś zrezygnowałem z zarezerwowanego auta, bo wzięliśmy malucha (Ka), a kolega miał kilka par nart i nie było szans się zmieścić we trójkę. 

  13. Masa niewysoka, to pewnie problem jak u mojej córki - wąska stopa. A może wcale nie? Moje zdanie jest takie - twardość (flex) może być porównywalny w ramach jednego producenta, ale pomiędzy to już nie jest nauka ścisła. Pewnie zakres 110-120 jest docelowy. W wielu modelach można wykręcić jakąś śrubkę i zmienić sztywność - na pewno nie but "komfortowy" ani nie wyczynowy. Najważniejsze jest dopasowanie do stopy - tu nic nie wiemy - trzeba przymierzać. Trzeba odwiedzić sklep. Podam przykład naszej wpadki - po wyrośnięciu z butów "juniorskich" córka kupiła przez internet buty tej samej firmy o numer większe, prawie tak samo nazywający się model dorosły i dramat - za szeroki, za obszerny w środku. A wydawało się, że będzie taki sam, tylko ciur większy. Dopiero zmiana na model sportowy, o niskim last zapewniła dobrą jazdę - bo noga urosła na długość a mniej na szerokość zaś producent powiększa oba wymiary - i jak tu doradzać? To najbardziej indywidualny element sprzętu. I do tego bardzo podatny na modyfikacje - wkładki, szlifowanie, wygrzewanie, oklejanie itd.

  14. Też tak uważam - w okolicy, w ramach jednego karnetu jest taki wybór, że nie może się znudzić (to może być wyzwanie - przejechać wszystkie trasy karnetu choć raz). W karnecie jest lodowiec w Kaprun. W samej dolinie można jeździć w kółko po obu stronach albo coś sobie wybrać, a jak się znudzi to pojechać na Schmitenhohe albo na stronę Leogang. I do tego dojazd z Polski nie jest tak daleki jak w Tyrol. Trasy w tej dolinie nie są ekstremalne - mało czarnych, płaskawe tylko trawersy między wyciągami. Jak ma być taniej, to można zamieszkać dalej - np. w Niedernsil albo Bruck i dojeżdżać. Noclegi raczej przez stronę doliny niż przez booking.

    • Like 1
  15. A my dziś dojechaliśmy na rowerach do Czarnej Góry, a tam ŚNIEG! wyciąg chodzi, a my bez nart. To jak koszmarny sen 🙂 

    (jak by kto teraz w Szczecinie wsiadał w auto by pędzić do Siennej to uspokajam, że realnych warunków brak)

    IMG_0844.jpeg

    • Like 1
  16. Nie twierdzę, że ceny są złe, tylko, że raczej wybieram z konieczności tańsze apartamenty, dalej od stoku i własne wyżywienie, a nie hotel z żarciem, pilota, obsługę itd. Ale dzięki temu i sezonowemu karnetowi w Austrii mogę jeździć więcej niż tydzień. Jak pierwszy raz jechałem z RASC, to była Francja, leciałem samolotem, wynająłem auto 4x4 i było cool a drugi tydzień tamtych ferii spędziliśmy we Włoszech. Ale teraz jest inaczej.

  17. Na wyjazdach rodzinnych byłem z nimi kilka razy, ostatnio jakieś 6 lat temu . Dla rodzin z dzieciakami super - razem a jednak osobno. W ostatnich latach jednak muszę wybierać niższy standard. RASC to w rzeczywistości dwie firmy - biuro podróży organizujące takie rodzinne wyjazdy i obozy młodzieżowe oraz klub sportowy - treningi, zawody, wyjazdy treningowe, także treningi ogólnorozwojowe. Teraz córka z nimi trenuje - jako klub nie są „hardcore” - czyli sport tak, ale nie kosztem szkoły czy zdrowia. Szczególnie dobrzy są z maluchami. 


     

    • Like 3
×
×
  • Create New...