-
Liczba zawartości
3 587 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
55
Odpowiedzi dodane przez Adam ..DUCH
-
-
Z tego co pamiętam to ceklicznie w rybniku odbywa się takie szkolenie. Poszukaj na forumPopieram, robię sam od trzech lat. sobie, rodzinie i znajomym. Chciałbym przejść jakiś kurs żeby wyeliminować ewentualne błędy które za pewne popełniam. Nie wiecie czy są jakieś cyklicznie organizowane?
Wysłane z mojego TA-1004 przy użyciu Tapatalka -
. Oczywiście codziennie oglądam ślizgi i decyduje czy coś robić z ich nartami czy nie. Ale nie ukrywam że sam nie raz jezdziłem cały tydzień nic nie robiąc bo mi się nie chciało .
Szkoleniowe (zwykłe) raz na trzy lata, szkoleniowe (doskonalenie) - ocena - ostrzenie smarowanie przed każdym szkoleniem, ulubione (Atomic 10.11) tak +- co 10 dni użytkowania, te na zawody zawsze przed.....
. Zdecydowanie polecam ręczną robotę.... 
Adam P10 nie żebym się czepiał i bił pianę. Oczywiście że się da , ale duzo przyjemniej na ostrych krawędziach i nasmarowanych nartach . W zeszłym sezonie jak wychodziło mi około 160 kilometrów w dwa dni to i narty ostrzone i smarowane co drugi dzień bo po jezdzie na betonie smaru już prawie nie było. Narty żony i córki na 9 dni zrobione jeden raz . Nawiasem mówiąc jak mam łazić po nartowaniu bez czynnie po miejscowościach gdzie jezdzimy wolę zrobić sobie narty i mieć satysfakcje że Janusze serwisowania nie tykają moich nart . Filmik był zamieszczony parę postów wyżej

No oczywiście masz rację jak jest okazja i czas to krawędź trzeba zrobić. Tyle tylko że nie można utożsamiać nartowania z ostra krawędzią no chyba że jesteśmy w stanie tylko i wyłącznie wycinać - wtedy jest naprawdę problem.......
Tak troszkę denerwująco. Tak bez tych pilników smarów, kątów, imadeł jesteście w stanie jeździć czy już tylko teoria została i popierdułki przed tvOłówki są najlepsze, jak chcesz kogoś skutecznie zniechęcić do nart, lub udowodnić, że techniki kątowe są wstępem do jazdy równoległej, potem tego oduczać.
Serdecznie zapraszam na przygraniczne stoki i spojrzenie na czym uczą się Słowackie dzieci ...i popatrz taka Petra się wyłoniła.....
Patrzyłem na stronie i główny stok nieczynny. Otwarta jest tylko ta wąska nartostrada przy krzesełku

Jak tam chcesz.....Nartostrady w Zwardoniu nie ma...jest ośla 800 metrowa trasa którą w godzinach 9-11 masz praktycznie do własnej dyspozycji....Ferie mazowieckie ..klapa. Na śląskie filtr założy Szczyrk i Wisła więc przewiduję klęskę.....sezon instruktorski b. słaby....
Panowie a jaki stok na początek?
Najpierw myślałem nad czymś w Wiśle (klepki, siglany) ale teraz będą tłumy.
Co myślicie o ski gruniky? Lubię to miejsce i wydaje mi się, że jest bardzo płasko ale może mi się tylko wydaje.
Przyjedź do mnie. Tak przy okazji jakieś 20 tyczek do boksowania się znajdzie.

Piękna jazda miło popatrzeć - tyci kompensacji i będzie 100 proc....
Przyjdzie marzec i troszkę wolnego to może mi się uda zweryfikować ten temat doświadczalnie - parę gałązek sznurek 12m i wszystko będzie jasne
. Dzieci to po prostu ... dzieci. Nie mogą i nie potrafią prawidłowo identyfikować i oczytywać niebezpieczeństw i zagrożeń.
Nie odczytują rzeczywistości w sposób rzeczywisty jak dorośli ludzie, stąd mają ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Nie mogą zawierać umów, związków małżeński itp.
A tu chodzi nie tylko o pieniądze ale o zdrowie i życie. I rodzice, opiekunowie prawni powinni być odpowiedzialni.
Wojtek ja nie piszę o dzieciach samoukach walących bez opamiętania nieokiełznanym pługiem na krechę tylko o dzieciakach prowadzonych kilka - kilkanaście godzin przez instruktora - uwierz dzieciaki też mają swoje ograniczenia a walka z nimi jest bardzo ciężka często znacznie trudniejsza niż z dorosłymi. Tak więc dorosłym też polecam szkolenia a wtedy "trudne" narty przestana być "trudne"
Nie to nachylenie, a śnieg w kwietniu jest miękki. Zresztą nie chodzi o licytacje na wyczyny tylko o pisanie, że nie ma za trudnych nart. Może nie ma za trudnych ale są głupio wybrane.
Nie ma trudnych nart - są jedynie narciarze którzy nie są w stanie przełamać własnych słabości i zamiast się do tego po prostu normalnie przyznać zaczynają uprawiać filozofię.
Za daleko proponuję moje v p 10 195 cm kwiecień zjazd miziowa Szczawiny szerokość czegoś podobnego do śniegu ok 2.5 mSkoro nie ma trudnych nart, to proponuję zabrać GS 30m na Lazid np. abfhart albo x-dream w grudniu. Nachylenie średnie powyżej 30 stopni, szerokość trasy wtedy to niecałe 16 metrów, spadek około 350 lub 400 metrów. Warstwa śniegopiaskolodu 10-15 cm. Trasa normalnie otwarta, to nie jest zjazd na dziko, chociaż jedzie się z toczącymi kamykami. Ciekawy jestem o które prawa fizyki chodzi.
Na chwilę obecną droga jest przejesdna zarówno os stańcówki jak i z centrum. Parkingu jako takiego nie ma ale kilka aut na ubitym śniegu się mieściA czy na górze gdzieś przy Swojskich Klimatach można zaparkować auto czy tylko na dole?
6. Całkowity brak rytmiki, okropnie cofnięte ręce, inicjacja skrętu "z biodra", jazda z promienia narty, zbyt wczesne wkładanie i obciążanie wewnętrznej narty, odciążenie jest ok ale dociążenie to tak jak byś całe życie kupę do pisuaru robił, spora dawka jazdy na "płaskiej narcie". Ogólnie wrażenie całkiem pozytywne z kilkoma jak wyżej niewielkimi uwagami. Skup się na dłuższym skręcie z wyczuciem krawędzi (ześlizg masz opanowany), prawidłową sylwetką (cofnięte ręce cię blokują) oraz głębszym dociążeniem.
@Nikon, narty sam ostrzyłeś czy ktoś Ci ostrzył? Dziwne, że się nie możesz zwyczajnie ześlizgnąć.
Jest czasami tak jak kolega opisuje. Pod koniec ubiegłego sezonu miałem okazję jeździć na nartach volant gold - były tak naostrzone że wprowadzenie je w ześlizg było okropne i strasznie męczące za to na krawędzi trzymały niesamowicie. Ja na ostrzeniu się nie znam - zazwyczaj jeżdżę na okrągło...
Gdybyś nie wymienił kluszkowice to bym uwierzył. Popatrz na mundurowych na stoku - ten sam kurs kończyli plus krewni i znajomi królika. Niestety mamona i patologia. I badzo cię proszę odnośnikiem poziomu instruktora nie jest naszywka pznOd dłuższego czasu pojawiają się słuchy, że instruktorzy są coraz słabiej przygotowani a poziom wymagań ciągle spada. Czuję się w obowiązku by zdementować te plotki. Tym którzy coś słyszeli, gdzieś przyglądali się z boku i na tej podstawie wyrabiali swój pogląd, chciałbym przedstawić relację z pierwszej ręki.
W zeszłym tygodniu uczestniczyłem w Centralnym Kursie Instruktorskim w Kluszkowcach (ponownie po kilkunastu latach) i jedyne co mogę stwierdzić, to fakt, że poziom prawdopodobnie był wyższy niż kiedykolwiek.
Organizacja - bez zastrzeżeń. 5 h zajęć na stoku + wykłady i analizy video w hotelu pod stokiem.
Kadra - praktycznie sami byli zawodnicy i członkowie Demo Teamu, wygrywający zawody instruktorskie. Zero "leśnych dziadków" i innych, mających lata świetności już dawno za sobą.
Wykładowcy mocno zaangażowani w zajęcia, widać było że się nie obijają. Wymagający ale jednocześnie mili dla kursantów. Nie tak jak dawniej.
Treningi - 3 dni jazdy na fachowo ustawionych slalomach (SL, GS) Krótko ale uczciwie na ścianie (nie żadna ośla łączka) i z normalnymi odległościami pod narty Gigantowe lub SL. Treningi te były znacznie ciekawsze, niż te które znam u Ptaka, w Istebnej czy na Harendzie.
Uczestnicy - Bardzo wysoki poziom jazdy większości. Przynajmniej 1/3 aktualni lub byli zawodnicy . Przyjechała dziewczyna wygrywająca AZS Wintercup, jak i gość koło 50-tki, jeżdżący gigant na poziomie młodych FISowców. Koleżanki z grupy zamiast bać się tyczek i pół-metrowych dziur, po prostu napierdzielały! Na pochwałę zasługuje również, uroda przyszłych instruktorek
Egzaminy - Bardzo wysoki poziom wymagań. Teoretyczne (3 części) sport (SL i GS) technika (5 ewolucji). Nawet na teorii nie było taryfy ulgowej i niektórzy oblali. Slalom z uwagi na rynny zmienił się w walkę o przetrwanie ale większość nadrobiła w GS. Jeśli chodzi o technikę, w przypadku śmigu, przegięli z ocenianiem i 8/10 to był maks, nawet dla zawodniczki aktualnie wygrywającej slalomy. (Przypominam że minimum potrzebne by zdać to 7/10).
Atmosfera - Pomimo nerwów związanych z egzaminami, prawie wszyscy się świetnie bawili. Zarówno na nartach jak i wieczornych integracjach. Były tańce i rozmowy na przeróżne tematy. Niemal każdy z uczestników, mógł się pochwalić różnymi pasjami. Obyło się też bez spięć i awantur.
Podsumowując, był to świetny wyjazd, który mogę polecić każdemu. Jeśli jednak planujecie zostać instruktorami to radzę ostro wziąć się do roboty!Masz na myśli starą drogę, tj nr 12 ? Bo jak rozumiem cała D3 jest płatna ?
http://zywiecinfo.pl...azdow-osobowych
Czyli ten kawałek dwupasmówką ze Zwardonia do zjazdu z D3 na 12 nie trzeba winiet i dalej jechać już 12 ?
Jadąc S1 w Zwardoniu masz wybór dalej S1 czyli słowacką D3 (niepłatna) do Czadcy następnie E75 darmo i tuż za Czadcą zjazd na Oszczadnicę. Wariant 2 zjazd na 12 (tzw stara droga) dalej do Czadcy i patrz wariant nr 1. Wariant 3 w Zwardoniu zjazd na 12 i w miejscowości Skalite zjazd na sioło Kosariska i dalej na Oszczadnicę (tzw skrót). Wariant nr 4 (droga zimowa dla ekspertów - chyba najkrótsza) - w Milówce kierunek Rajcza dalej Sól, w Soli zjazd w lewo na Zwardoń Bór gdzie przekraczamy granicę - zjazd do Vrescovki dalej Kosiarska i już jesteśmy na miejscu. Wariant nr 5 (najlepszy) w Zwardoniu zjeżdżamy do stacji narciarskiej Zwardoń Ski i przez lornetkę oglądamy jak inni się droga mordowali i teraz EU u Słowaków wydają a my niczym Kuce z Bronksu wolmo zjeżdżamy, pijemy, jemy i odpoczywamy.
UWAGI: wariant 1,2 przed Czadca roboty drogowe i możliwy korek (w jesieni jadąc do Terchowej stałem 30 min. Wariant nr 3,4 trza zapakować do wózka łopatę i łańcuchy oraz rum a dokładnie Tuzemski Um (tuż za granicą na 12 jest bardzo porządny sklep - dotyczy wariant 3). Wariant 5 - auto zostaje na parkingu a my wolmo cugiem wracamy do domu
Jeżeli ktoś jest zainteresowany to jutro od godz. 17.00 otwarty slalom
Skończę lekcje i wieczorem dam ci znaćNa w. Raczę zarówno skrótem jak przez czadcę nie trzeba winiet to samo dotyczy dotarcia na mosty u jablunkowa po czeskiej stronieKurcze pamiętam te wyjazdy w czasach liceum, cugiem przed 5 rano do Zwardonia, wjazd na Mały Rachowiec i jazda na dużym, jeździliśmy tam, albo na Stożek, czasem Czantoria, bo to miejsca gdzie dało się cugiem dojechać. Na Stożek było najgorzej bo po wyjściu z cuga jeszcze z 40 minut z buta pod wyciąg, ale dało radę, po nartach piwo u "puff daddy" tak miejscowi nazywali panią z baru obok berzy w Głębcach, pozdrawiam panią
Na Soszów też nieraz szedłem z dworca w Wiśle, teraz nie do pomyślenia, ale wtedy 5 zł na wjazd saniami ,albo busa było na wagę złota.Szkoda Rachowca, góra bardzo fajna, urokliwa, ma jakiś potencjał, trasy przyjemne, strata dla całego Zwardonia, a tereny gdzie śniegu pada trochę więcej niż w Ustroniu czy Wiśle.
Ja tych czasów nie pamiętam ,ale rodzice opowiadali, że wcześniej nie było wyciągu na Mały Rachowiec i żeby pojeździć na dużym trzeba było podchodzić, nie wiem czy to prawda ,czy coś im się pomyliło z innym stokiem ?
Prawda pierwszy był wyciąg na d. rachowiec - zresztą był to pierwszy wyciąg w Zwardoniu. 5.35 Katowice - BB. pośpieszny z Warszawy i było się pierwszym pod Golgotą. 6.12 rachowiec Katowice Zwardoń i tłok w BB w autobusach - pasjonaci ładowali się do Żywca i dalej PKS em Korbielów powrót do Katowic po 23 szybkie spanie i niedziela na nowo - to były czasy., W plecaku termos z herbatą i paczka landrynek.
A co z Józkiem? I drugim wspólnikiem, chyba z 18 lat nie byłem, więcej.
Proszę na priv - nie chcę zaśmiecać tematu a temat rzeka
A co z Rachowcem ? Chodzi mi o duży oczywiście. Pytam u źródła
Ruszy w tym roku ? Tak dawno tam nie byłem, że z chęcią bym się wybrał na ten stokNa chwilę obecną nie ruszy i jest duże prawdopodobieństwo że taka sytuacja utrzyma się przez kilka następnych lat - niestety.

Moja jazda
w Nauka jazdy
Napisano
Wygląda fajnie ale ...odciążenie typu klap klap i zawodzi wewnętrzna i nie chodzi mi tu o jej dociażenie tylko wychylenie