Skocz do zawartości

JackW

Members
  • Liczba zawartości

    206
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez JackW

  1. W związku ze skróceniem sezonu sporo już wiemy. Małe podsumowanie małych kryształowych kul:

     

    Zjazd M

    1. Beat Feuz (SUI) 650

    2. Thomas Dressen (GER) 438

    3. Matthias Mayer (AUT) 424

     

    Zjazd K

    1. Corinne Suter (SUI) 477

    2. Ester Ledecka (CZE) 322

    3. Federica Brignone (320)

     

    Super Gigant K

    1. Corinne Suter (SUI) 360

    2. Federica Brignone (ITA) 341

    3. Nicole Schmidhofer (AUT) 217

     

    Kombinacja M

    1. Alexis Pinturault (FRA) 280

    2. Aleksander Aamodt Kilde (NOR) 172

    3. Matthias Mayer (AUT) 140

     

    Kombinacja K

    1. Federica Brignone (ITA) 200

    2. Wendy Holdener (SUI) 125

    3. Ester Ledecka (CZE) 100

     

    Slalom równoległy M

    1. Loic Meillard (SUI) 129

    2. Rasmus Windistad (NOR) 103

    3. Stefan Luitz (GER) 82

  2. Ciekawostka wyłapana w necie po tym, jak Brignone w Crans Montanie weszła na pierwsze miejsce w generalce:

    Brignone became the 5th racer to hold a World Cup lead in the last 4 seasons!
    1 - Gut (1) - Sölden 2016
    2 - Rebensburg (1) - Sölden 2017

    3 - Worley (1) - Sölden 2018
    4 - Robinson (1) - Sölden 2019
    5 - Brignone (1) - Crans Montana 2020
    Meanwhile, Shiffrin was leading the World Cup standings after the remaining 139 races.

  3. Wszystkie konkurencje wygrała Vonn i w sezonach w których wygrywała generalkę startowała we wszystkim. Przed kontuzja na MŚ w Schaldming liczyła się w każdej konkurencji.

    U facetów ostatnim którzy liczył się we wszystkim był chyba Aamodt. Bode Miller wygrał wszystkie konkurencje ale on jak wyszedł ze slalomu i wskoczył do zjazdów to już tylko później wypadał w SL.

    Taka ciekawostka:

    82310538_2732820153438541_50104979640664

  4. Odermatt super-talent w męskim pucharze też szybko zgarnął wygraną w tym sezonie :)

    No i bardzo cieszy mnie zwycięstwo Ester, jest fenomenem i potwierdza, że w przypadku dwóch desek złoto olimpijskie to nie był jednorazowy wyskok, ale trzeba się z nią liczyć bo potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie :)

  5. W poniedziałek jadę do Flattach, jeszcze prawie tydzień a emocji co niemiara :D

    15 listopada zaatakowała zima, intensywne opady śniegu, w ciągu doby spadło pół metra, w ciągu kolejnych dni w sumie chyba ok. metra - zagrożenie lawinowe, stacja zamknięta

    Gdy sytuacja z opadami się ustabilizowała problemy zaczęły się na dole, zaczęły schodzić lawiny błotne i lokalne podtopienia, dzisiaj trzeci dzień zamknięta jest droga dojazdowa do ośrodka, jutro służby mają podjąć decyzję co dalej

    Trochę mnie to stresuje, ale na kamerce widać jeden ratrak, czyli jakaś nadzieja chyba jest :)

  6. Niedawno wrzuciłem na ruszt "Koronę Gór Kocich". Pociągiem do Grabowna Wielkiego i tam na szlak, na początku, za wsią Malerzów w lesie trochę piachu, potem szutry albo asfalty (w lesie) do Zielonego Szczytu (240 metrów), najwyższego punktu okolicy, potem 1,5km zjazd asfaltem, kawałek lasu i dalej już głównie asfalt do Trzebnicy. Tam zadzwonili koledzy, że idziemy na piwo i odbiłem na Wrocław :P także połowę tego szlaku zrobiłem, ale szczerze mówiąc dla miłośników MTB nic szczególnego, długo spokojnie pod górę, potem zjazd drogą i trochę pagórków asfaltami, ale planuję kiedyś skończyć i przejechać część Trzebnica - Skokowa (cały szlak ma 70 kilometrów).
    http://www.trzebnica...=20081210205101

     

    Faktycznie bardziej urozmaicone są okolice Obornik Śląskich (Wilczyn, Kuraszków, te miejsca już znam), teraz wyznaczonych jest tam sporo "Leśnych Szlaków Rowerowych", ale to jeszcze wszystko przede mną ;).

  7. W okolicach Wrocławia jest bardzo płasko, stąd przy kilkugodzinnych spontanicznych wypadach nie ma za wielu okazji do wykorzystania właściwości roweru ;) natomiast MTB mi najbardziej pasowało bo można nim śmigać i w błocie, i w piachu, w górę, w dół, a czasami lubię pojechać na azymut. Jak kolega na trekkingu ze mną jeździł to narzekał na szutrowej dróżce, że za wąskie opony ma, czemu nie jedziemy po asfalcie ;) wcześniej miałem składaka Romet jubilat rocznik 1994 (czeka na remont w piwnicy - do tych dojazdów do pracy) i czasem wyjeżdżałem nim w teren, no ale na pagórkach (Jelenia Góra - Siedlęcin czy Sędzisław - Lubawka) bez przerzutek to marna zabawa była ;)
  8. Mam nadzieję, że TMR czai się jak ukryty tygrys na przejęcie Janskich Łazni i Pecu - to byłoby dopiero hihi ....
     
    A poważniej - wiecie, te karkonoskie ośrodki nie są złe - w Beskidach i okolicy prawie ,,pozamiatane'' a u nas prawie wszystko jeździ !!! :P

    Albo na inwestycje w Libercu, który wydzierżawili, a nie jest ujęty w karnecie ;)
    "TMR podpisało umowę najmu ośrodka Ještěd na 10 lat z opcją na kolejne 10 lat. W ciągu najbliższych 10 lat firma planuje zainwestować w ośrodek ponad 600 milionów CZK."
  9. Dzisiaj na stoku o 8:30, na parkingu małe zaskoczenie bo pełno... ale, że wszystko rozkłada się na trzy trasy to na stokach luzy, kolejka do krzesła maksymalnie do bramek, poma była nieczynna. Dużo miejscowych przyjechało na 8 i kupiło karnety na 2h, po 10 już zupełnie pusto, dużo osób wybrało też opalanie i piwko, dlatego jazda na okrągło. Warunki bardzo fajne jak na dzisiejszą pogodę. Rano było twardo i szybko, ale słońce mocno operuje i potem była jazda w "slow motion", ale do końca było równo, tylko mokro ;) tam gdzie cień pod samym lasem to beton, ale potem już wszystko puściło. Do 12 zaliczyłem 18 zjazdów: 6x czarna, 6x czerwona, 6x niebieska. Mają działać do soboty 6 kwietnia, jak ktoś się zbierze, żeby być na 8 to warto :) Mała niespodzianka w drodze tam, jechałem przez Spaloną i droga Orlicke Zahori - Ricky jest zamknięta w remoncie, spooory objazd przez Bartosovice, dlatego lepiej już z Wrocławia kierować się na Długopole, Różankę, Niemojów, Bartosovice

    Załączone miniatury

    • IMG_20190330_085925.jpg
    • IMG_20190330_085932.jpg
    • IMG_20190330_090718.jpg
  10. Niedzielne Herlikovice. Prognozy pogody były złe, ale wracając z PŚ nie chcieliśmy odpuścić jazdy. W Herlikovicach byliśmy przed 9, na parkingu raptem kilka samochodów. Ponieważ już zaczynał padać deszcz kupiliśmy karnety na trzy godziny. Na Bubakovie dało się pojeździć wzdłuż krzesła (trasa 11+7), miękko i przyczepnie. Na czwórce przy orczyku dziwnie nierówno, chyba jej nie ratrakowali po sobotniej nocnej, bo prawie nikt tam nie jeździł, a wyglądała jak po kilku godzinach używania. Na Herlikovicach czynna czerwona 1 i 2/3 czarnej 2 (do Kolińskiej Boudy). Na górze lekko lodowo, ale przyjemnie, przy orczyku super warunki. Na dole padał mocno deszcz, na górze mgła i śnieżyca. Ludzi malutko, jazda bez kolejek, tylko ta pogoda. Wyjeździliśmy karnet praktycznie do końca, ale pakowaliśmy się na parkingu już przy oberwaniu chmury.

  11. Też spałem z pt na sob w Vrchlabi ale bez problemu dojechałem autem i zaparkowałem na 1 parkingu pod Hromovką. Organizacyjnie było całkiem ok. Nastawiłem się że będzie niesamowity tłok a był tylko przy wejściu.

     

    Od Holdener też mam autograf:D

     

    I zapomniałem dodać że przeżyłem duży o ile nie największy wstyd w swoim nartowaniu. Zapomniałem spodni narciarskich więc musiałem jeździć w dzinsach:))))

    Z tego co pisałeś byliście o 8 na miejscu :) Gdzieś o 8:30 policja zamykała drogę, znajomego w piątek nie chcieli wpuścić nawet do Herlikovic (chociaż pewnie za mało twardo negocjował). My mieszkaliśmy blisko tej obwodnicy, a byliśmy wśród tej większości co odpuściła jazdę w dni pucharowe, więc rozwiązanie z autobusem było dla nas wygodne :)

  12. Ja byłem wcześniej dwa razy w Schladming (2006, 2009), trochę lat temu, ale organizacyjnie w Austrii było lepiej ;)

    Ponieważ mieszkaliśmy we Vrchlabi to korzystaliśmy z dowozu autobusami, tutaj duży plus dla organizatorów, zamknęli obwodnicę i zrobili na niej parking, a darmowe autobusy jeździły na okrągło.

    W pierwszy dzień wejście na obiekt to była masakra i trwało ok. pół godziny. Postanowiliśmy oglądać "na trasie" i tutaj minus dla organizatorów - brak telebimów wzdłuż trasy (w Austrii były), więc trochę trzeba było wsłuchiwać się w spikera, trochę na apce sprawdzać wyniki. Zawody emocjonujące, szczególnie drugi przejazd i atakująca Shiffrin, broniące się Rebensburg i Vlhova. Było chłodno i wietrznie, ale na górze za to bufet bez kolejek ;) Wielka szkoda wypadnięcia Maryny bo bardzo dobrze pojechała górę, to było wielkie rozczarowanie dla nas, jako kibiców i trochę zepsuło dzień.

    Drugi dzień już było ok z wejściem, w piątek osoby na dwa dni dostały opaski na nadgarstek i wejście było bez kolejek. Niestety zesrała się pogoda i padał deszcz albo deszcz ze śniegiem, oglądaliśmy z dołu i gdy poprawiła się widoczność było fajnie widać górną ściankę, no i dół to wiadomo. Zawody fajniejsze bo wolę SL do oglądania, za to w czołówce mało emocji w drugim przejeździe ;) Atmosfera była dobra, większość to kibice ze Słowacji, część to przyjechała zobaczyć Petrę i imprezować, reszta ich niespecjalnie obchodziła ;) ale ogólnie kibice (przynajmniej koło mnie) dopingowali wszystkie zawodniczki, fajny występ Gabrieli Capovej, Martina Dubovska też zaznaczyła swoją obecność w drugim przejeździe.

    Na slalomie było 10065 widzów (sold out), oczywiście zmieściłoby się więcej, ale widocznie tak założyli sobie organizatorzy. Puchar szybko nie wróci, jakiś menago z Tatry Mountain Resort mówił, że chcą mieć co dwa lata zawody w swoim ośrodku, a następny będzie w Jasnej. Warto było się wybrać, szkoda, że pogoda trochę zepsuła zabawę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...