Skocz do zawartości



kurczak

Rejestracja: 30 cze 2007
Poza forum Ostatnio: 29 kwi 2015
-----

Moje tematy

Rossignol Attraxion VI - wrażenia z jazdy

24 luty 2009 - 22:25

Na początek trochę technicznych...

Rossignol Attraxion VI, długość 146, taliowanie 126-74-105, promień 11 m
Konstrukcja: fit technology, fit construction, ips h carbon, dualtec integral
Wiązania: saphir 110 tpi

Miejsce: Hochkar
Dni jazdy: 7
Pogoda: schnee, schnee, schnee... i mgła

Ułatwię sobie pisanie a Wam czytanie i wrażenia w punktach wyłuszczę...

Krótki skręt - Rewelacja, szczególnie pięknie przy większej prędkości. Niezależnie od warunków panujących na stoku, choć wiadomo, że "łatwiej" na przygotowanej trasie
Długi skręt - Da radę. Ja osobiście nie przepadam, ale ubezpieczając jadącą przede mną Manię musiałam. Prędkość automatycznie spadła do średniej
Stabilność jazdy - Idealna w każdych warunkach. Muldy, kopny śnieg, sztruks a nawet się mi zdarzyło pokicać obok trasy... Miodzio!
Trzymanie krawędzi - Hmm... nie wiem szczerze mówiąc czy udało mi się pojechać na krawędziach. Ja starą, klasyczną techniką śmigam...
Łatwość prowadzenia - Powiem tak... w warunkach sztruksowych lekko, łatwo i przyjemnie, w muldziasto-kopnych trzeba się powysilać, porządnie docisnąć ale przyjemność i satysfakcja nie do opisania
Ogólne wrażenia - W zeszłym sezonie wróciłam do nart po prawie dziesięciu latach przerwy. Przejeździłam zaledwie kilka dni i to na wypożyczanych nartach w długościach od minus 20 do 15. Byłam trochę załamana, bo narty wyraźnie mi uciekały, przy większych prędkościach odchylałam się do tyłu. Dlatego też z mieszanymi uczuciami wpinałam się do szóstek atrakcyjnych, czy dam radę, czy nie porywam się z motyką...
Już po pierwszym zjeździe widziałam, że to jest to. Nic mi nie uciekało, sylwetka sama się układała... Nie wiem od czego to zależy...
Podsumowując - Polecam Paniom, narty świetne, idealne do każdych warunków, można się na nich wyszaleć. Moje kochane łopatki :)

Ściana czarownic...

09 luty 2009 - 23:10

Dzisiaj na TVP Kultura, zupełnie przypadkowo trafiłam na ten film...
Urzekły mnie widoki zasypanego śniegiem nieruszonym Kasprowego, zachwycałam się co i rusz jazdą (klasycznie pięknie krótkim skrętem), jak cudnie mijali się o centymetry, zaśmiewałam się, gdy "nasza drużyna narodowa" zjeżdżając ze stoku na obiad, wydawała z siebie odgłosy typu: hej, ha, hu (może to jakiś kiedyś umowny sygnał był dla zwykłych stoków użytkowników, żeby spadać na boki...), zastanawiałam się nad kaskami, bo ogromnie przypominały te milicyjne motorowe orzeszki... :)

Czy ktoś widział ten film? Czy możecie mnie "niewiernej" powiedzieć gdzie dokładnie znajduje się "Ściana Czarownic" i czy tak się naprawdę nazywa? No i na koniec zupełnie durne pytanie - czy dobrze główkuję, że narciarze tam (w filmie znaczy) to byli prawdziwi, tylko występujący w charakterze dublerów aktorskich?

Felerne wiązania Atomic...

17 grudzień 2008 - 19:36

Właśnie znalazłam taką wiadomość... może komuś z Was się przyda
http://www.tvn24.pl/...,wiadomosc.html

Słowa cud...

02 czerwiec 2008 - 21:33

Na początek cytat przybliżający o co mniej więcej...

"Julian Tuwim rozprawiał kiedyś z przyjacielem w kawiarni na temat używania słów obcego pochodzenia i ich znaczenia. Przyjaciel twierdził,że większość ludzi nie rozumie istotnego sensu słów obcych.
Aby dowieść swojej teorii, wymyślił słowo „reponsować” i zawołał kelnera.
- Proszę pana, chcielibyśmy zreponsować... – Kelner wyciągnął z kieszeni blok i zaczął liczyć: dwie kawy, dwa koniaki, tort, syfon – razem...

Potem wstąpili do baru.
- Piccolo! gdzie tu można reponsować?
- Toalety w końcu korytarza na lewo, proszę szanownego pana.

Z baru udali się do restauracji. Jedzenie było wyborne,trunki wspaniałe.
Przyjaciel Tuwima zawołał kelnerkę i zapytał z uśmiechem:
- Panienko, czy mógłbym z panią poreponsować?
Dziewczyna zarumieniła się z oburzenia i odrzekła:
- Co pan sobie myśli? Ja jestem porządna dziewczyna.

Przyjaciele mieli doskonałą zabawę, tworząc wciąż nowe zastosowanie „wynalezionego” słówka. A to pewna pani przepłynęła kanał La Manche, bo miała świetnego reponsora, a to Mussolini odpowie na reponsację Francji, a parlament uchwalił nowe reponsorium.

Tuwim wrócił do domu, a jego przyjaciel zupełnie pijany został jeszcze w restauracji. Nazajutrz doszło do wiadomości poety, że przyjaciel urządził w lokalu awanturę i policja musiała go zreponsować."

Tym przydługim wstępem chciałam się z Wami podzielić z pewnej jednej prostej przyczyny... od czasu tematu - jakiego, każdy (lub prawie każdy) wie - ogromną furorę zrobiło u mnie słowo "zbanerować".
I choć od lat już - w ślad za moim Tatą, który mnie z tym słowem zaznajomił - "reponsuję" codziennie (chyba, że gorszy dzień mam to wtedy nie) to "banerować, zbanerowywać" zaczęłam i wiecie co... straszna to frajda :D

Właściwie nie wiem co ten temat miałby wnieść, ale mam nadzieję, że wniesie trochę uśmiechu u Was czytających... :) :) :)

[cytat pochodzi z
"WESOŁY KRAMIK"
Ryszarda Dworczyńska, Gwidon Miklaszewski,
Wydawnictwo: Śląsk, rok wydania: 1969] - serdecznie polecam :)