Jump to content

Idzie zima idą lawiny...


Recommended Posts

Ale po co puszczasz takie bąki? Faktem jest że lawiny to temat rzeka i pisanie o tym zdawkowo na forum zawsze będzie prowadziło do uproszczeń, niedomówień etc. A w tym temacie lepiej żeby żadnych niedomówień nie było. Co do wspomnianej książki na którą wciąż się powołujesz to kolejny temat rzeka i głos w dyskusji, a nie prawdy objawione jak próbujesz sugerować.
Link to comment
Share on other sites

  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Chcesz skończyć to nie zabieraj głosu. Wiem, że jako "funkcjonariusz" panicznie się boisz tego wątku, bo śmierdzi.

To teraz strzeliłeś jak łysy grzywką o kant kuli. :D:D:D Tego tematu nie bałem się od samego początku, a ten datuje się na samą końcówkę 2001 roku, tudzież początek roku 2002. Nie wiem skąd Twoje uprzedzenia do stowarzyszenia, w którym ani nie jesteś, ani nigdy nie byłeś. Autora "Świętych Krów" znam i szanuję nie tylko za jego górski dorobek. Męczy Cię temat "Świętych Krów" to załóż osobny wątek na ten temat. Co w nim napiszesz? To co wiadomo do 12 lat? Nie trzeba być wybitnie rozgarniętym i wielkim specjalistą od zimy w górach by wyciągnąć odpowiednie wnioski z podanych faktów i opinii biegłych. Czy tamto zdarzenie ma związek z założonym tu tematem? Tak, ale dlatego, że tego dnia miały miejsce 2 wypadki lawinowe w jednej dolinie, a których zginęły w sumie 4 osoby. Na koniec proponuję byś Ty Mazby, jak i wszyscy inni brali przykład z A. Lwowa, który bez emocji, po analizie materiałów wyraził swoją opinię na temat konkretnego wypadku lawinowego. Masz Mazby swoje racje, ale wyrażasz je pełen uprzedzeń do ... - sam już nie wiem, czy do organizacji, do ludzi, czy do jednego i drugiego. Z tego względu brak u Ciebie obiektywizmu. Czy masz rację w ogólnym swoim wywodzie? Na to pytanie to akurat mogę Ci odpowiedzieć tylko na priv, a najlepiej w 4 oczy. :)
Link to comment
Share on other sites

W celu przywrocenia dyskusji na tory lawinowe polecam strone: http://lawine.tirol.gv.at Jest tam ciekawa zakladka na temat wypadkow lawinowych zanotowanych w Tyrolu: http://lawine.tirol....ninfo/unfaelle/ Mozna sie z niej wiele dowiedziec na temat warunkow w jakich doszlo do zdarzenia - czas, dane stoku (wysokosc, nachylenie, wystawa), informacje o wielkosci grupy, parametry lawiny i informacje o liczbie ofiar. Jako uzupelnienie, mysle, ze moze byc bardzo ciekawa takze strona: http://lawinenwarndienst.blogspot.com - niestety po niemiecku.

Użytkownik JurekP edytował ten post 13 luty 2013 - 23:16

Link to comment
Share on other sites

Chyba tematem lawinowym, jak najbardziej jest fakt śmierci pod lawiną ratowników górskich. Tak więc zakończę swoje, kneblowane przez Karat 10, wnioski i wyjaśnię moje uparte powracanie do tematu. W naszym środowisko wszelka krytyka działania ratownictwa górskiego jest niedopuszczalna. Z tego powodu też, nigdy nie poznacie kulisów wielu błędów. Szczęście w nieszczęściu polega na tym , że większość dużych akcji górskich w Tatrach jest związanych z "dokonanym już zejściem" (zn. śmiercią) i unika się wyjaśnień. Gorzej jak z tego nie wyciąga się wniosków , ze względu na zagrożony prestiż organizacji. Takim tematem tabu jest sposób prowadzenia akcji poszukiwawczych na lawinisku. Egzekwowanie dyscypliny i skutecznej metodyki skłoniło taka ikonę jak Wojtek Bartkowski do koncentrowania się na szkoleniu grup GOPR poza Tatrami. Mój kolega Karat 10 w sposób obraźliwy próbuje mnie zdyskredytować na forum. Argumenty sprowadza do wytykania mi łysej pały..."To teraz strzeliłeś jak łysy grzywką o kant kuli ". Mimo, że wiekowo mógłbym być jego Ojcem, nigdy bym sobie nie pozwolił na dowcipy z jego wyglądu fizycznego. Dość prywatnych wycieczek. Co do moich uprzedzeń do chwalebnej organizacji to sama na to zapracowała. Pominę okres pracy w Chochołowskiej, gdzie akcje poszukiwawcze, które miały miejsce z regularnością zegarka, były przeprowadzane (jak w każdej dolinie) bez konsultacji z "tubylcami" (pracownikami schroniska, którzy najlepiej znali teren), bo "My wiemy najlepiej”. jeśli myślicie , że nudzę to pamiętajcie, że mówimy o WASZYCH 15 minutach pod lawiną. Niezłą „pokazówką” była akcja poszukiwawcza w jaskini Bystra w 1987 roku, która trwała ....6 tygodni. Dopiero interwencja komandosów francuskich rozwiązała sprawę jednym podejściem. Uprzedzam kolegę Karata 10, by pogrzebał w dokumentach nim mi dowali, bo to ja byłem ze "szpicą" rozpoznania (dwóch nurków) francuskiego , jako jedyny który zgodził się być tłumaczem dla „kapitalistycznych szpiegów”, przy V-tym syfonie ( moja żona, wybitny speleolog, do dziś mi nie może wybaczyć, że ona nigdy tam już nie dotrze....) i na własne oczy widziałem jak pracują prawdziwi zawodowcy. Ta opinia , upublicznina w wywiadzie prasowym, była mi wielokrotnie wytykana przez „wierchuszkę” GT GOPRu jako „zdrada”. Przyjęcie do GOPR Kubina. Szycha , a potem świetnego speleologa Kidonia wreszcie postawiła skuteczność jaskiniową na odpowiednim poziomie. jakakolwiek próba reformowania metodyk ratowniczych w programie szkolenia trafia w pustkę. Mimo mojego przygotowania ze służby wojskowej, nikt nie chciał rozmawiać o modyfikacji tzw."przyjmowania" helikoptera na lądowisko i do dziś prze-odważny ratownik bierze na klatę rozhuśtany wiatrem heli. Flary dymne i wiatrowskazy są dobre dla tchórzy. Śmierć w katastrofie śmigłowca mojego przyjaciela Janusza Kubicy ranionego wcześniej łopatą śmigła mnie dobiła. Tak więc dla mnie temat postępowania "naczalstwa" ratowników nigdy nie będzie tabu. Przepraszam, za to przydługie wyjaśnienie. Będę śledził uważnie temat więc moje milczenie proszę nie odbierać jako wycofanie się z tematu. mazby

Użytkownik Mazby edytował ten post 14 luty 2013 - 09:34

Link to comment
Share on other sites

Chyba tematem lawinowym, jak najbardziej jest fakt śmierci pod lawiną ratowników górskich. Tak więc zakończę swoje, kneblowane przez Karat 10, wnioski i wyjaśnię moje uparte powracanie do tematu. W naszym środowisko wszelka krytyka działania ratownictwa górskiego jest niedopuszczalna. Z tego powodu też, nigdy nie poznacie kulisów wielu błędów. Szczęście w nieszczęściu polega na tym , że większość dużych akcji górskich w Tatrach jest związanych z "dokonanym już zejściem" (zn. śmiercią) i unika się wyjaśnień. Gorzej jak z tego nie wyciąga się wniosków , ze względu na zagrożony prestiż organizacji. Takim tematem tabu jest sposób prowadzenia akcji poszukiwawczych na lawinisku. Egzekwowanie dyscypliny i skutecznej metodyki skłoniło taka ikonę jak Wojtek Bartkowski do koncentrowania się na szkoleniu grup GOPR poza Tatrami. Mój kolega Karat 10 w sposób obraźliwy próbuje mnie zdyskredytować na forum. Argumenty sprowadza do wytykania mi łysej pały..."To teraz strzeliłeś jak łysy grzywką o kant kuli ". Mimo, że wiekowo mógłbym być jego Ojcem, nigdy bym sobie nie pozwolił na dowcipy z jego wyglądu fizycznego. Dość prywatnych wycieczek. Co do moich uprzedzeń do chwalebnej organizacji to sama na to zapracowała. Pominę okres pracy w Chochołowskiej, gdzie akcje poszukiwawcze, które miały miejsce z regularnością zegarka, były przeprowadzane (jak w każdej dolinie) bez konsultacji z "tubylcami" (pracownikami schroniska, którzy najlepiej znali teren), bo "My wiemy najlepiej”. jeśli myślicie , że nudzę to pamiętajcie, że mówimy o WASZYCH 15 minutach pod lawiną. Niezłą „pokazówką” była akcja poszukiwawcza w jaskini Bystra w 1987 roku, która trwała ....6 tygodni. Dopiero interwencja komandosów francuskich rozwiązała sprawę jednym podejściem. Uprzedzam kolegę Karata 10, by pogrzebał w dokumentach nim mi dowali, bo to ja byłem ze "szpicą" rozpoznania (dwóch nurków) francuskiego , jako jedyny który zgodził się być tłumaczem dla „kapitalistycznych szpiegów”, przy V-tym syfonie ( moja żona, wybitny speleolog, do dziś mi nie może wybaczyć, że ona nigdy tam już nie dotrze....) i na własne oczy widziałem jak pracują prawdziwi zawodowcy. Ta opinia , upublicznina w wywiadzie prasowym, była mi wielokrotnie wytykana przez „wierchuszkę” GT GOPRu jako „zdrada”. Przyjęcie do GOPR Kubina. Szycha , a potem świetnego speleologa Kidonia wreszcie postawiła skuteczność jaskiniową na odpowiednim poziomie. jakakolwiek próba reformowania metodyk ratowniczych w programie szkolenia trafia w pustkę. Mimo mojego przygotowania ze służby wojskowej, nikt nie chciał rozmawiać o modyfikacji tzw."przyjmowania" helikoptera na lądowisko i do dziś prze-odważny ratownik bierze na klatę rozhuśtany wiatrem heli. Flary dymne i wiatrowskazy są dobre dla tchórzy. Śmierć w katastrofie śmigłowca mojego przyjaciela Janusza Kubicy ranionego wcześniej łopatą śmigła mnie dobiła. Tak więc dla mnie temat postępowania "naczalstwa" ratowników nigdy nie będzie tabu. Przepraszam, za to przydługie wyjaśnienie. Będę śledził uważnie temat więc moje milczenie proszę nie odbierać jako wycofanie się z tematu. mazby

to ciekawe - po raz pierwszy sie zgadzam z Toba- jaies 2 lata temu komentowalem nt amatorszczyzny w czasie ladowania heli sanitarnego gdzies w Europie - zupelnie bez zachowania podst zasad...... ludzie stali, luzne ubrania smialo powiewaly na "wietrze" z lopat, slowem.......amatorszczyzna gdyby ktos tak sie zachowywal na heli tutaj, to po prostu grzecznie oddali by mu pieniadze i wywalili z ekipy......
Link to comment
Share on other sites

Chyba tematem lawinowym, jak najbardziej jest fakt śmierci pod lawiną ratowników górskich. Tak więc zakończę swoje, kneblowane przez Karat 10, wnioski i wyjaśnię moje uparte powracanie do tematu. W naszym środowisko wszelka krytyka działania ratownictwa górskiego jest niedopuszczalna. Z tego powodu też, nigdy nie poznacie kulisów wielu błędów. Szczęście w nieszczęściu polega na tym , że większość dużych akcji górskich w Tatrach jest związanych z "dokonanym już zejściem" (zn. śmiercią) i unika się wyjaśnień. Gorzej jak z tego nie wyciąga się wniosków , ze względu na zagrożony prestiż organizacji. Takim tematem tabu jest sposób prowadzenia akcji poszukiwawczych na lawinisku. Egzekwowanie dyscypliny i skutecznej metodyki skłoniło taka ikonę jak Wojtek Bartkowski do koncentrowania się na szkoleniu grup GOPR poza Tatrami. Mój kolega Karat 10 w sposób obraźliwy próbuje mnie zdyskredytować na forum. Argumenty sprowadza do wytykania mi łysej pały..."To teraz strzeliłeś jak łysy grzywką o kant kuli ". Mimo, że wiekowo mógłbym być jego Ojcem, nigdy bym sobie nie pozwolił na dowcipy z jego wyglądu fizycznego. Dość prywatnych wycieczek. Co do moich uprzedzeń do chwalebnej organizacji to sama na to zapracowała. Pominę okres pracy w Chochołowskiej, gdzie akcje poszukiwawcze, które miały miejsce z regularnością zegarka, były przeprowadzane (jak w każdej dolinie) bez konsultacji z "tubylcami" (pracownikami schroniska, którzy najlepiej znali teren), bo "My wiemy najlepiej”. jeśli myślicie , że nudzę to pamiętajcie, że mówimy o WASZYCH 15 minutach pod lawiną. Niezłą „pokazówką” była akcja poszukiwawcza w jaskini Bystra w 1987 roku, która trwała ....6 tygodni. Dopiero interwencja komandosów francuskich rozwiązała sprawę jednym podejściem. Uprzedzam kolegę Karata 10, by pogrzebał w dokumentach nim mi dowali, bo to ja byłem ze "szpicą" rozpoznania (dwóch nurków) francuskiego , jako jedyny który zgodził się być tłumaczem dla „kapitalistycznych szpiegów”, przy V-tym syfonie ( moja żona, wybitny speleolog, do dziś mi nie może wybaczyć, że ona nigdy tam już nie dotrze....) i na własne oczy widziałem jak pracują prawdziwi zawodowcy. Ta opinia , upublicznina w wywiadzie prasowym, była mi wielokrotnie wytykana przez „wierchuszkę” GT GOPRu jako „zdrada”. Przyjęcie do GOPR Kubina. Szycha , a potem świetnego speleologa Kidonia wreszcie postawiła skuteczność jaskiniową na odpowiednim poziomie. jakakolwiek próba reformowania metodyk ratowniczych w programie szkolenia trafia w pustkę. Mimo mojego przygotowania ze służby wojskowej, nikt nie chciał rozmawiać o modyfikacji tzw."przyjmowania" helikoptera na lądowisko i do dziś prze-odważny ratownik bierze na klatę rozhuśtany wiatrem heli. Flary dymne i wiatrowskazy są dobre dla tchórzy. Śmierć w katastrofie śmigłowca mojego przyjaciela Janusza Kubicy ranionego wcześniej łopatą śmigła mnie dobiła. Tak więc dla mnie temat postępowania "naczalstwa" ratowników nigdy nie będzie tabu. Przepraszam, za to przydługie wyjaśnienie. Będę śledził uważnie temat więc moje milczenie proszę nie odbierać jako wycofanie się z tematu. mazby

Mazby Przyjacielu, Nic Ci nie wypominam, szczególnie wyglądu. Spójrz na kontekst początku mojej wypowiedzi: Napisał Mazby "Chcesz skończyć to nie zabieraj głosu. Wiem, że jako "funkcjonariusz" panicznie się boisz tego wątku, bo śmierdzi." To teraz strzeliłeś jak łysy grzywką o kant kuli. Panicznie boję się wątku? Kto jak kto, ale akurat ja tego wątku się nie boję. W wypadku, który odrzewasz zginął mój Przyjaciel. Siłą rzeczy dochodziłem do tego: dlaczego, kto i po co? Nie będę tu cytował krótkich, ale dobitnych opinii kilku znanych mi osobiście fachowców, czy rozmów z osobami którym jeszcze bliższe były ofiary z 2001 roku. Dla mnie to nie jest dobry temat do wałkowania na żadnym internetowym forum. Moją opinię zresztą znasz, bo rozmawialiśmy o tych sprawach kilka lat temu. Piszesz o historii. Ok, ale spójrz na ten temat bardziej obiektywnie. Na prawdę możemy o tym pogadać na priv, a jeszcze lepiej np. przy herbacie. Podważasz decyzję podjętą przeszło 22 lata temu, a w ostatnim poście jako przykład Twoim zdaniem złej organizacji pracy podajesz zdarzenie z czasów funkcjonowania organizacji jeszcze w starych strukturach. Nie pierwszy raz wykazujesz niekonsekwencję. W jakim celu? Obaj Mazby wiemy w jakim bo wiem, że jesteś niezwykle inteligentnym i błyskotliwym człekiem. Co do bycia moim ojcem to przesadziłeś. Aż tak wiekowy nie jesteś. Swoją drogą odmładzasz mnie przy każdej okazji. :) Odnoszę wrażenie, że jesteś bardziej sfrustrowany od autora przytaczanej tu niejednokrotnie książki. Powiem Ci tu i na koniec jedno. W pewnym zakresie dopiął swego. Bardzo chcecie pisać o GOPR - TOPR? Proszę bardzo. Załóżcie taki wątek na forum to się co nieco dowiecie, ale nie liczcie na to, że będzie całkiem bez cenzury. ;) Pozdrawiam wszystkich i życzę by unikali lawin, i cieszyli się każdą formą turystyki w górach przez długie lata.

Użytkownik karat10 edytował ten post 14 luty 2013 - 20:35

Link to comment
Share on other sites

Apropo Ortovoxów, orientujecie się czy gdzieś w PL można serwisować to ustrojstwo? Byłem w weekend w Zako, w sobotę jeździliśmy z kolegą trochę FR w okolicach Kasprowego, przed wyjściem sprawdziliśmy detektory na zasadzie testu czy wysyłają sygnał nawzajem, było ok. W niedzielę wracając podjechałem z ciekawości do punktu kontrolnego ustawionego przez TPN i dupa, 3x pokazał czerwone światełko (nie działa prawidłowo, nie zostaniesz odnaleziony). Urządzenie bada zakres sygnału czy jego moc? W ten weekend spróbuję jeszcze potestować mój detektor z jakimś innym i zobaczyć czy faktycznie nie działa, jaki zasięg etc. Model F1, jedno antenowy.
Link to comment
Share on other sites

Apropo Ortovoxów, orientujecie się czy gdzieś w PL można serwisować to ustrojstwo? Byłem w weekend w Zako, w sobotę jeździliśmy z kolegą trochę FR w okolicach Kasprowego, przed wyjściem sprawdziliśmy detektory na zasadzie testu czy wysyłają sygnał nawzajem, było ok. W niedzielę wracając podjechałem z ciekawości do punktu kontrolnego ustawionego przez TPN i dupa, 3x pokazał czerwone światełko (nie działa prawidłowo, nie zostaniesz odnaleziony). Urządzenie bada zakres sygnału czy jego moc? W ten weekend spróbuję jeszcze potestować mój detektor z jakimś innym i zobaczyć czy faktycznie nie działa, jaki zasięg etc. Model F1, jedno antenowy.

mój zacny kolega Karat10 mi zaraz urwie głowę , ale ja bym się nie przejmował "sprawdzaczami" TPNowskimi.... pewnie padły im bateryjki. Albo włączyliście więcej niż jeden na raz i bidak zgłupiał. Serwisowanie jest wskazane..... bo tak piszą w instrukcji. Ja mam 3 ortovoxy i sprawdzam je (znaczy stan baterii) wzajemnie. od czasu do czasu bawię się w szukanie po ogródku dla treningu. Co do "nikt Cie nie znajdzie" to urządzenie (napewno Ortovoxy) jest tak zrobione, że jak miga dioda to nie ma h.... wysyła sygnał. jest to ustrojstwo niezniszczalne. jak masz wąty , to w Zako na Kościuszki (koło Urzędu) jest wypożyczalnia i tam sprawdzisz z innymi. Zawsze możesz wpaść do mnie. trzymka.

Użytkownik Mazby edytował ten post 19 luty 2013 - 17:59

Link to comment
Share on other sites

Heheh że wysyła to wiem bo Mammut mój detektor wskazywał z małej odległości. Stanowisko kontrolne opisuje to jako "sygnał niezgodny z normą" cokolwiek to znaczy. Zrobię jak mówisz, tj. sprawdzę z innym urządzeniem i zobaczę jaki jest zasięg, bo może np nadaje ale słabo, wtedy by była lipa. pzdr
Link to comment
Share on other sites

Apropo Ortovoxów, orientujecie się czy gdzieś w PL można serwisować to ustrojstwo? Byłem w weekend w Zako, w sobotę jeździliśmy z kolegą trochę FR w okolicach Kasprowego, przed wyjściem sprawdziliśmy detektory na zasadzie testu czy wysyłają sygnał nawzajem, było ok. W niedzielę wracając podjechałem z ciekawości do punktu kontrolnego ustawionego przez TPN i dupa, 3x pokazał czerwone światełko (nie działa prawidłowo, nie zostaniesz odnaleziony). Urządzenie bada zakres sygnału czy jego moc? W ten weekend spróbuję jeszcze potestować mój detektor z jakimś innym i zobaczyć czy faktycznie nie działa, jaki zasięg etc. Model F1, jedno antenowy.

Napisz do dystrybutora Ortovox (własciciel sklepów Sherpa). Do zeszłej zimy była nim zakopiańska firma Tatra Trade, ale nowy właściciel Ortovox pozmieniał zasady dystrybucji i kolegom z Tatra Trade zabrali dystrybucję. Na Twoim miejscu wziąłbym kilka sprawnych detektorów na jakąś łąkę. Wszystkie bym zakopał (poza swoim) i sprawdziłbym działanie detektora. Potem ten z niby wadą przełączyłbym na nadawanie i innym sprawnym spróbowałbym go znaleźć. Wcześniej oczywiście zrobiłbym test na nadawanie i odbiór oraz test odległości. Jak dalej będziesz miał wątpliwości to serwis. Sam bym przy zabawkach nie grzebał. Zacnemu koledze Mazbyemu głowy nie urwę, bo nikomu głowy nie urywam. :) Chłopak nabył zabawki i się nimi bawi. Jak to niewiele człekowi do szczęścia potrzeba. :)
Link to comment
Share on other sites

Zacnemu koledze Mazbyemu głowy nie urwę, bo nikomu głowy nie urywam. :) Chłopak nabył zabawki i się nimi bawi. Jak to niewiele człekowi do szczęścia potrzeba. :)

Nie "chłopakuj" mi bo jak ja miałem pierwszy detektor w ręku to ty waliłeś w pieluchy. Zanim mi odszczekniesz to zapytaj Blaszki kto przyniósł do GOPRU (i kiedy to było) pierwsze detektory i pierwsze VHFki ( i jakie mieli wielkie niebieskie oczy!!!) 1990 , szkolenie lawinowe w Valtournenche pod Matterhorem: matterhorn.jpg Widzę, ze nadal będziesz mnie czujnie obszczekiwał... powodzenia.

Użytkownik Mazby edytował ten post 20 luty 2013 - 10:18

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
Janie nie żartuję i zaznaczyłem że nie mam doświadczenia "lawinowego" być może gdy udam się na kurs będę mógł trafniej takie rzeczy stwierdzić. Z punktu widzenia "zielonego" w tych sprawach to nie ma kopuły szczytu, a wokół są drzewa czyli pokrywa powinna być stabilniejsza, fakt teraz patrząc to tak jak Mazby napisał w 1:05s widać że nachylenie jest jednak duże, a mi na początku wydawało się niewielkie. Nie wiemy jaka była wcześniej pogoda i wiatr, ale widać świeży opad, jednak nie raz ogląda się filmy na Pilsku, Skrzyczne gdzie w podobnym terenie w śniegu po pas suną narciarze... więc co tutaj jest decydujące stromizna? Chętnie Janie wysłucham analizy osoby z większym doświadczeniem :) Pozdrawiam Tomek
Link to comment
Share on other sites

Miałem to samo co MajorSki, jak zobaczyłem filmik, to na początku czekałem na moment kiedy pokażą potencjalnie lawiniasty stok :D I jak już ruszył, to byłem zaskoczony :eek: Oczywiście poziom mojej wiedzy na temat lawin jest (prawie) równy 0. Planuję coś z tym zrobić w przyszłym sezonie.
Link to comment
Share on other sites

Janie nie żartuję i zaznaczyłem że nie mam doświadczenia "lawinowego" być może gdy udam się na kurs będę mógł trafniej takie rzeczy stwierdzić. Z punktu widzenia "zielonego" w tych sprawach to nie ma kopuły szczytu, a wokół są drzewa czyli pokrywa powinna być stabilniejsza, fakt teraz patrząc to tak jak Mazby napisał w 1:05s widać że nachylenie jest jednak duże, a mi na początku wydawało się niewielkie. Nie wiemy jaka była wcześniej pogoda i wiatr, ale widać świeży opad, jednak nie raz ogląda się filmy na Pilsku, Skrzyczne gdzie w podobnym terenie w śniegu po pas suną narciarze... więc co tutaj jest decydujące stromizna? Chętnie Janie wysłucham analizy osoby z większym doświadczeniem :) Pozdrawiam Tomek

mysle, ze to bedzie dobry wstep http://www.skiforum....47-Lawinowe-ABC
Link to comment
Share on other sites

mysle, ze to bedzie dobry wstep http://www.skiforum....47-Lawinowe-ABC

... myślę ,że nie. tam wątek się zapętlił, ... część winy biorę na siebie. Ostatnio mieliśmy z Wujotem rozmowę na podobny temat. Zakładam, że była to rozmowa dwóch ludzi z pewnym doświadczeniem górskim. Problem polega na tym, ze nie potrafimy rozsądnie ocenić sytuacji i wyręczamy się schematami. Takim typowym schematem jest reakcja na ogłoszenie stopnia zagrożenia lawinowego. Stopień zagrożenia lawinowego określa mobilność lawin, konkretnie podzieloną na samoistną i nie. Pozwala to podjąć decyzje w sprawie penetracji terenów górzystych. "Schematyczność" interpretacji tych stopni sprowadza się do błędnego stwierdzenia stanu zagrożenia lub jego braku . Rożnica polega na tym, że winno się przyjąć stan na dany dzień i zmodyfikować trasę, a nie na podstawie stopnia decydować o utrzymaniu trasy, a decydować tylko o zaniechaniu wyjścia lub nie. W ten sposób w momencie zejścia z IV na III lub II, ekipa podejmuje decyzję o kontynuowaniu wyjścia mimo, że teren wklęsły , czy nachylony, nadal nie jest bezpieczny. Takim przykładem jest powyższy film. W miarę wiarygodne zbocze, w miarę zalesione... a tu lawina. Z tym, że wolna i gdyby nie wkręcenie się gościa w drzewo to by było kupa śmiechu. Ostatnio się spieraliśmy, że skoro jest w Tatrach IV to nie wchodzimy w Tatry. OK! Tylko, że gdy wejdzie III lub II to wchodzimy? Ja interpretuję tak, że z założenia trasy podejścia zimowe są inne od letnich (mimo zejścia ze szlaku). Bez względu na ogłoszony stopień nie podchodzę terenem zagrożonym. Całą Zimę wybieram podejścia grzbietami, czyli szlaki zimowe, lub je sam wytyczam. Ostatnio grupa zrezygnowała z działalności w rejonie Chochołowskiej, z powodu dużego opadu. Właśnie ten rejon ma szlaki grzbietami gdzie jest NIEmożliwe zejście lawiny z powodów praw fizyki ( do dziś nie zanotowano lawiny w górę stoku). Przykładowo szlak schronisko -przełecz Bobrowiecka- Grześ-Rakoń, możecie się skonsultować z pracownikami TPN, jest bezpieczny. Zjazd grzbietem Rakonia do Wschodniej Wyżniej Chochołowskiej i terenem zalesionym Jarząbczej...tak na przykład. W tym samym czasie shaltowałem grupę Hiszpanów, która chciała atakować Wysokie przez Zawrat. Ta trasa była zła i dlatego rzuciłem się jak Reytan, że nie pójdą... jedna jest OK inna nie...fizyka i grawitacja. Można też jak Słowacy. Oni byli zbyt zmęczeni interpretacjami i uproszczeniami i po prostu zamykają Tatry na całą zimę. Ale w terenach narciarskich , otwierają całe doliny... rejon Łomnicy czy Spaloną Dolinę, gdyż ze względu na ukształtowanie działalność w Zimie jest tam bezpieczna. Wniosek z tego przydługiego i nie dla każdego zrozumiałego wywodu: Zasady muszą być proste, by je pamiętać i stosować. Do kursów lawinowych zachęcam, bo nauczycie się posługiwać detektorami i schematu działania na lawinisku. ALE nie nauczycie się przewidywać lawin i określać ich ewentualnego zejścia lub nie w zależności od przekrojów śniegu i innych warunków. Jeśli uwierzycie, że tego się nauczycie to będziecie zagrożeniem nie tylko dla siebie. pozdro i zapraszam na powder mazby

Użytkownik Mazby edytował ten post 23 marzec 2013 - 19:07

Link to comment
Share on other sites

Janie nie żartuję i zaznaczyłem że nie mam doświadczenia "lawinowego" być może gdy udam się na kurs będę mógł trafniej takie rzeczy stwierdzić. Z punktu widzenia "zielonego" w tych sprawach to nie ma kopuły szczytu, a wokół są drzewa czyli pokrywa powinna być stabilniejsza, fakt teraz patrząc to tak jak Mazby napisał w 1:05s widać że nachylenie jest jednak duże, a mi na początku wydawało się niewielkie. Nie wiemy jaka była wcześniej pogoda i wiatr, ale widać świeży opad, jednak nie raz ogląda się filmy na Pilsku, Skrzyczne gdzie w podobnym terenie w śniegu po pas suną narciarze... więc co tutaj jest decydujące stromizna? Chętnie Janie wysłucham analizy osoby z większym doświadczeniem :)

Tyle że to nic albo niewiele ma z doświadczeniem lawinowym, bo film zwyczajnie wypłaszcza :). To stary znany filmowcom efekt. Bardzo trudno jest pokazać na filmie przekonująco stromiznę. Stromy stok potrafi wyglądać jak niewinny pagórek. Zresztą w górach (nawet bez filmu) jest też tak że jak patrzymy na coś z dołu to się wydaje błahostką, a już w połowie stoku jest pełno w portkach ;):). Jestem raczej jednak przekonany, że gdybyś zobaczył ten stok w tzw. realu to nie miałbyś cienia wątpliwości :).
Link to comment
Share on other sites

Janie nie żartuję i zaznaczyłem że nie mam doświadczenia "lawinowego" być może gdy udam się na kurs będę mógł trafniej takie rzeczy stwierdzić.

Nie będziesz mógł.

Z punktu widzenia "zielonego" w tych sprawach to nie ma kopuły szczytu, a wokół są drzewa czyli pokrywa powinna być stabilniejsza,

Jedna z 1 najważniejszych pomyłek niewłaściwego myślenia, które doprowadzają zimą do ludzkich tragedii.
Link to comment
Share on other sites

Panowie jesteśmy na FORUM, a ono służy do wymiany informacji oraz budowania społeczności, więc dzielmy się tą informacją. Jest tutaj sporo osób które maja wiedzę wysokogórską: karat10, jan koval, peregrin, KubaR... itp. (nie będę dalej wymieniał aby kogoś nie pominąć). Nie zawsze musimy/musicie się ze sobą zgadzać ale dzielcie się spostrzeżeniami/obiekcjami/wiedzą i niech to będzie konstruktywne ponieważ buduje to pewną świadomość. A początkowa świadomość jest jaki ziarnko które kiełkuje, ludzie zaczynają szukać, myśleć udają się na szkolenia itp. Dzięki Waszej dyskusji tutaj na forum być może uratujecie komuś życie lub kogoś zdrowie, a to jest chyba najcenniejsze. Dla mnie jako osoby która dopiero zaczyna się fascynować jazdą poza trasą oraz górami w ich zimowej formie taki film to jest jak kubeł zimnej wody/taki plaskacz, liść w policzek do ocknięcia się z wszystkich filmów freeridowych a nawet częściowo lawinowych które oglądnąłem. Dla Was pewne rzeczy mogą być oczywiste, ale pewnie ponad 95% ludzi na tym forum nie zdaje sobie z tego sprawę i warto im na pewne aspekty zwrócić uwagę.

Nie będziesz mógł. Jedna z 1 najważniejszych pomyłek niewłaściwego myślenia, które doprowadzają zimą do ludzkich tragedii.

Wojtku jeżeli masz tylko troche więcej czasu to wytłumacz dlaczego nie będę mógł. A co do terenu drzewiastego itp to już znalazłem... "13 błędów wg W. Muntera" i daje do myślenia ponieważ pewnie przy połowie punktów bym się pomylił... :/ 1. lawiny obrywają się samorzutnie gdzieś wysoko, a nam zagrażają wyłącznie wtedy, gdy pechowo znajdziemy się na ich drodze 2. podczas mrozów lawiny nie schodzą 3. jeżeli pokrywa śnieżna jest cienka: jest bezpiecznie 4. las chroni przed lawiną: poniżej granicy lasu nie ma ryzyka 5. ślady narciarzy i zwierząt gwarantują bezpieczeństwo 6. kamieni i drzewka wystające ponad powierzchnię śniegu stabilizują stok 7. na małym stoku nic nie może się zdarzyć (deska śnieżna 20x30x0,35 waży 20-40 ton) 8. 2-3 dni po opadzie śnieg "osiada" i pokrywa śnieżna robi się bezpieczna 9. deska śnieżna jest twarda i dudni pod stopami 10. dźwięk "uuuummmmm" świadczy o tym, że śnieg osiada 11. w życiu nie widziałem na tym stoku lawiny – tutaj nie jest lawiniasto 12. lawiny schodzą tylko przy złej pogodzie – dziś jest ładnie a więc bezpiecznie 13. sondowanie śniegu kijkiem narciarskim daje pojęcie o stabilności pokrywy śnieżnej
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...