lubeckim Napisano 3 godziny temu Udostępnij Napisano 3 godziny temu (edytowane) Z warunem na narty jest trochę tak, jak z warunem na latanie. Sam śnieg czasami to jednak trochę za mało, żeby z dziką przyjemnością wejść na krawędź i dać się ponieść północno włoskim emocjom 🤨 Paralotniarze, ale i narciarze z doświadczeniem wiedzą, że liczenie na pogodę w Austrii to trochę taka loteria. Nie bez powodu po soczystą termikę jeździ się na południową stronę grani Alp - do Bassano del Grappa. Tym razem, wraz z trzema ski forumowymi znajomymi, szukałem weekendowego narciarskiego szczęścia na zakończenie sezonu w Zillertal, a dokładnie na lodowcu Hintertux i masywie Rastkogel. Jak widać po zdjęciach, dużo nie trzeba, żeby rekreacyjne narciarstwo w zorganizowanym ośrodku zamieniło się w srogą wyrypę freeride/off-piste 😅😅 Koledzy forumowi chcą spróbować paralotniarstwa, ale puki co testowali się w jeździe gondolą po zawietrznej stronie góry, przy wietrze znacznie powyżej 10m/s 😁 Powiedzmy, że było "nieco" turbulentne 😂 a gondola jeździła tylko wyłącznie, że wisi na dwóch linach nośnych. Gdyby wiatr był jedynym problemem, to tak naprawdę problemu by nie było. W górnych partiach lodowca można było by doliczyć do tego kompletny overcast, mgłę i zawieje śnieżną zmniejszającą widoczność w zasadzie do prawie zera 😶🌫️ W takich warunkach przydał by się sztuczny horyzont, zakrętomierz, busola oraz radar bliskiego zasięgu. 😶🌫️ Błędnik zaczął mi nieco szaleć, bo kompletnie traciłem świadomość sytuacyjną. Nie ogarniałem w którą stronę w zasadzie jadę 😟😬 Do tego, ze względu na zamieć śnieżną, warunki przypominały raczej zdecydowanie jazdę w puchu. Ratrakowany w nocy sztruks bardzo szybko znikł pod warstwą przewianego śniegu. Na szczęście, po jakimś czasie, w niższych partiach w okolicach Tuxer Joch wyjrzało słońce, a warunki zrobiły się całkiem przyjemne 😄 Po srogiej orce śmigiem, miłą odmianą była możliwość jazdy dłuższym skrętem i zabawa na krawędziach. Oczywiście, ponieważ na oświetloną stronę (głównie trasa nr 17) przeniosła się też cała narciarska gawiedź, zrobiło się nieco tłoczno i muldziasto. Niedziela, drugi i ostatni dzień wyjazdu, przywitała nas dużą niespodzianką. Dokładnie niespodzianką o grubości ok 5cm do 10cm, w postaci świeżego puchu który padał cały wieczór i noc, nawet w dolinie. Stety / niestety zachmurzenie było nawet trochę gorsze niż w sobotę, dlatego przenieśliśmy się na Rastkogel. Próba jazdy na lodowcu nie miała sensu, chodź na wspomnianym Rastkogel w cale dużo lepiej nie było 🤨. Górna granica chmur wahała się gdzieś w okolicach 2000 metrów. Przykładowo: początek trasy 67 przy górnej stacji 6er Wanglspitz był nad ładnym morzem chmur, ale podczas jazdy w dół gwałtownie wjeżdżało się w mgłę utrudniającą jazdę 🤨 Ze względu na znaczny opad śniegu, trwający całą noc warunki miały zdecydowanie freeridowy vibe. Twarde, gigantowe, wąskie pod butem dechy to raczej nie jest sprzęt na takie warunki 😅 No ale w końcu szkolę się u najlepszych Maestro di Sci 😁 to co bym miał nie dać rady 😄 Na sam koniec wyszło też oczywiście, że jestem jednak idiotą i to w dodatku podwójnym 🤣🤣 Do tego moje terenoznawstwo, topografia i nawigacja pozostawia jednak dużo do życzenia 😅 Umówiliśmy się przy górnej stacji gondoli z doliny o 13, tak aby szybko wracać do PL. No cóż. Widzicie. Alpejskie ośrodki są tak ogromne, że naprawdę trzeba zaplanować gdzie się chce się dojechać i na tej podstawie popatrzeć na mapę i ustalić które wyciągi i trasy tam prowadzą. Przez dużą mgłę i zachmurzenie w dolnych partiach, kompletnie nie wyłapałem jak wygląda miejsce, w które wyjechaliśmy gondolą z doliny 😅 No i wicie rozumicie. Patrzę na tą mapę i patrzę. No i chyba mi się wydaje gdzie mam pojechać. 😅 Tak, zgadliście. Tylko mi się wydawało 😆 Zjechałem potwornym kartofliskiem numer 66 na drugą stronę Penken. Jak już uporałem się z muldami (zaliczając przy tym jeden przewrót w przód 😆), wyjechałem na samo Penken, aby tam uświadomić sobie, że to przecież nie tutaj. RADOŚCI K___A NIE BYŁO KOŃCA 🙃 I gdybym nie był jednak tak dużym idiotą, to zamiast się wk___ć zasugerował bym reszcie ekipy, żeby nie czekali na mnie w Tux, tylko zaczęli jechać w stronę Insbrucka i zatrzymali się w Finkenberg, gdzie zjeżdza gondola z Penken. A tak, to cóż 🙃 Starałem się jak zwykle, wyszło też jak zwykle (ch__o) 🙃 Po fakcie w sumie nie jestem tym za bardzo zdziwiony 😁😆 //// /// //// /// /// /// //// //// /// /// /// /// /// /// /// /// /// /// /// Edytowane 3 godziny temu przez lubeckim 4 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
.Beata. Napisano 2 godziny temu Udostępnij Napisano 2 godziny temu I jak nowe nartki? Zadowolony jesteś? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.