Hej,
Jeżdżę na nartach od 30 lat, większość tego czasu spędziłem na nartach głównie slalomowych (ewentualnie oversize 14-15 m), wszystkie narciarskie wybory były nastawione na jazdę po twardych, porannych stokach alpejskich. W związku z tym pod butem było zawsze wąsko.
Po latach wsiadłem na giganty (21-25 m) i okazało się, że wbrew opiniom wielu (10 lat temu) są to narty znacznie mniej męczące niż SL.
Obecnie zakochany jestem w Van Deer Pro RS 183. Do tego w tym sezonie doszły Hpower 68. Na świeży stok polecam, dla mnie sprawdzają się do jazdy przez cały dzień bez większego problemu. R22 robi swoje. Trzymanie krawędzi jest niesamowite.
Objeździlem trochę nart jednak zastanawiają mnie tak dobre opinie o nartach allround lub węższych allmountain. Próbowałem Stockli AR, Elan Wingman. Skusiłem się na zakup K2 Pinnacle 95 po testach. Są niezłe ale szybko nudzą. I tutaj pytanie do osób mających doświadczenie zarówno ze sportowymi nartami, jak i topowymi nartami lekko szerszymi (np. Fisher 85 GT): czy istnieją narty na których można się bawić carvingowo równie dobrze na miękkim śniegu jak na sportowych w mroźny poranek? Czytałem dobre opinie o Black Crows Mirus Cor. Pytanie czy będą trzymać dobrze krawędź w twardszych miejscach stoku?
Wszystkie narty szersze niż 75 mm pod butem wydają mi się ospałe. Być może źle trafiłem ale z nart na których miałem okazję jeździć, niezależnie od warunków zawsze wybierałem te najwęższe.
Lubię próbować nowych rzeczy i chciałbym znaleźć narty dające maksimum carvingowej frajdy na miękkich stokach. Byle nie były mulaste i ospałe. Mają być energiczne, krawędzie dobrze trzymać na twardym i mają nie tonąć w miększym śniegu. Pytanie, czy takie połączenie cech jest w ogóle możliwe.