Skocz do zawartości

W.W.

Members
  • Liczba zawartości

    310
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez W.W.

  1. Witam   Mam dwa karty Gopass, swój i żony. Różnica pomiędzy kosztem doładowania kart Gopass a zakupu zwykłych karnetów w kasie na stoku, wynosi łącznie 23 zł. Jako, że nie ma kont w koronach czeskich, to muszę zlecić zapłatę 6080 koron z konta złotówkowego. Za przewalutowanie mBank weźmie 20 zł i do tego ok. 10 zł za przelew zagraniczny. Zatem cała operacja jest droższa, niż zysk z posiadania karty Gopass.   Czy ja coś przegapiłem, czy też istnieje inni/tańszy sposób doładowania kart Gopass?
  2. Tak właśnie uczynię. Dzięki wszystkim za dobra radę.   Szczęścia i pomyślności w Nowym Roku   
  3. Witam   Mam pytanie do praktyków. Czy w Czechach lepiej mieć/płacić koranami czy euro?
  4. W.W.

    Czarna Góra

    Oczywiście że mogę. Powiem więcej, nawet nie muszę nosić "adidasków". Mając buty DAHU ten problem po prostu nie istnieje.   Jednak kwatery w odległości usprawiedliwiające podejście "z buta" wcale nie są tańsze, ani łatwiej dostępne w ferie. Te tańsze i dostępne, to kilometr a nawet kilka od stacji. Jeśli bym miał np, jechać do Czarnej Góry z założeniem, że będę dojeżdżał, to wolałbym  kwaterę w nieco większej miejscowości, gdzie wieczorami jest większa oferta przyjemnego spędzenia wieczoru, W Czarnej Górę nie znalazłem miejsca, gdzie można spokojnie wypić kawę i zjeść kremówkę. Oczywiście są knajpy, ale kawiarenki nie ma, a przynajmniej nie było dwa lata temu.   Jednak jestem zdania, że warto zapłacić za kwaterę przy stoku, bo to bezpośrednio przekłada się na ilość jazdy. Jak mi za mało jazdy w dzień, to po prostu wychodzę wieczorem przed dom, zapinam narty i cały wieczór jazdy przede mną. Perspektywa długiego dojścia, lub wręcz dojazdu na stok, skutecznie to blokuje. W przypadku dojazdu dochodzi jeszcze kwestia zawartości alkoholu we krwi kierowcy. Przecież nie będę siedział o suchym pysku, bo a nuż mnie czy komuś innemu z grupy zachce się wieczornych nart.   Ta sama zasada obowiązuje przy wyborze kwater letnich.
  5. W.W.

    Czarna Góra

    Z cała pewnością masz racje. Są tańsze kwatery. Jednak, jak już dwukrotnie o tym w tym wątku pisałem, interesują mnie wyłącznie kwartery w odległości nie większej jak 200 - 300 m od stacji wyciągu, czyli takie, aby w budach dojść i wrócić z nart, nie ruszając samochodu.
  6. W.W.

    Czarna Góra

    kordiankw   Kosówka jest super. Mieszkaliśmy tam poprzednio. Niestety już nie było miejsc.     juice   "Co to są za ceny Spindleruv ? Nocleg 60 euro przy 4,4, rozumiem, że dla dwóch osób daje 30 euro na głowę, drogo."   Nie drożej niż w apartamentach w Czarnej Górze, co pokazałam na konkretnej ofercie. W naszych wyjazdach jednym z warunków, jest brak konieczności używania samochodu w celu codziennego dojazdu pod wyciąg. Dlatego tańsze, ale oddalone o 2 czy 12 km. kwatery, skoro i tak jadę samochodem to praktycznie bez znaczenia, odpadają.   "Karnet 5 dni to 3880 kc (3810 gopass), więc przelicznik grubo Ci się rozjechał."   Jako przedstawiciel już niestety 60+, w Szpindlerowym Młynie już jestem seniorem i mam za 3080 kcz. a w Czarnej Górze jeszcze nie jestem (dopiero od 65 roku życia) a więc tu muszę kupić normalny karnet.   "Jaki całodobowy ? Nocna jazda zawsze płatna osobno"   Tego nie doczytałem, ale jeśli tak jest, to i tak nie zmienia to całości wyceny.     Zwróć uwagę, że w Czarnej Górze podane prze zemnie ceny są za 4 noce a w Szpindlerowym Młynie za 6 nocy! To oznacza, że do Czarnej Górze mogę przyjechać rano w poniedziałek, prosto zza kółka udać się na stok a dopiero potem do hotelu. Podobnie w piątek, muszę się rano wymeldować, potem na stok i po całym dniu na stoku mam jeszcze 350 km za kółkiem. Po nocy i to mocno zmęczony. W Szpindlerowym Młynie przyjeżdżam w niedziele po południu, mam czas na rozpakowanie i "aklimatyzacje" do czeskiego pyfka.    Jeżdżę spokojnie od poniedziałku do piątku a potem noc w hotelu i rano, spokojny i wypoczęty mam do przejechania 380 km. w ciągu dnia.   Nie należy też zapominać, że w Czarnej Górze pokoje są bez wyżywienia w podanej cenie, a w Szpindlerowym Młynie śniadanie jest wliczone w podaną cenę.    
  7. W.W.

    Czarna Góra

    Chciałem 2 osobowy pokój  w terminie 16-20 styczeń - łódzkie ferie. Pokój w apartamentowcach (4 noce) kosztuje 1596 zł. bez wyżywienia, 500 m. z buta do wyciągu, ok. 10 km tras . Ten sam pokój przed feriami kosztuje 1197 zł. Do tego dwa karnety na osobę, co by pojeździć rano i wieczorem 1x390 + 5x55 = 665 zł./osoba. Odległości od Łodzi - 350 km.   Szpindlerowy Młyn - pokój dwuosobowy ze śniadaniem (6 nocy) w terminie16 - 21 styczeń 1582 zł. Dojazd do i z hotelu na nartach, ok. 24 km. tas. Karnet całodobowy na 5 dni 496 zł. Odległość od Łodzi 390 km.   Chyba wyleczyłem się z Czarnej Góry.
  8. Dziękuję wszystkim za cenne uwagi. Nowe K-Summity spoczęły w garażu. Teraz czekamy na śnieg, dużo śniegu.   
  9. I tak to powinno działać. Pytanie -> konkretna odpowiedź.   Dzięki "kordiankw".
  10. To prawda. Jednak sam byłe świadkiem, jak na pewnym parkingu we Włoszech stało kilkanaście samochodów i wszyscy zakładali łańcuchy. Za parkingiem stała policja i po prostu nie puszczali dalej nikogo bez łańcuchów. Dwa lata temu taki sam obrazek był na skręcie do Zieleńca!   Pytanie do stałych bywalców - czy jadąc w Alpy, masz obowiązek posiadać łańcuchy?
  11.  Oba w tej samej cenie. Czym górują nad K-Summitami?
  12. Witam   Chce kupić łańcuchy typu K- Summit. Czy ktoś używał takich łańcuchów? Chodzi mi o praktyczne uwagi, bo cena dość znaczna a ja nie lubię wyrzucać kasy, ale też nie lubię się taplać w śniegu i mocować z łańcuchami.
  13.   Jestem porażony Twoją empatią. Doświadczeni koledzy starają się pomóc jednemu z nas w sytuacji, która może dotknąć każdego a Ty swoje wejście na forum zaczynasz od napominania po fakcie. Nawet nie zadałeś sobie trudu zrozumienia, o czym jest ten wątek. Pozostaje z nadzieją, że to tylko przez lenistwo, nie z powodu innych braków. Bardzo nieelegancko.   Ja i zapewne wielu innych dokładnie czyta to i już myśli, jak nie popełnić błędów w razie nieistnienia  podobnej sytuacji, z sobą w roli jelenia.
  14. W.W.

    Czarna Góra

    Odnowienie pełnego zapasu wody w lecie trwa ok. 45 dni. Teraz mają pełny zapas, ale jego odnowienie, to nie godziny a długie dni.
  15. W.W.

    Czarna Góra

    Ale nadal pozostaje sprawa ratrakowania górnego odcinak trasy A. Zgromadzona woda wystarczy na jedno, słownie jedno naśnieżenie. Więc jak będzie temperatura, to da się utrzymać trasę i dośnieżać, ale jak śnieg zejdzie, to na następne naśnieżenie po prostu zabraknie wody.
  16.   I tak zwykle latam, bo od zawsze mało śpię. Kiedyś miało to znaczenie np. w Szczyrku, bo jak zjawiłeś się pod wyciągiem wraz z uruchomieniem, to przez ok. 2 godziny miałeś normalna jazdę i tylko kilkuosobowe kolejki. Potem przychodzi "normalni" narciarze i kolejki rosły do imponujących wręcz rozmiarów. Dlatego rano budziłem wszystkich i zmuszałem do pospiechu. Doszło do tego, że zamykali drzwi na klucz do swoich pokoi. Więc rano, po posmarowaniu wszystkim nart, robiłem herbatę/kawę  i o 6.00 serwowałem wszystkim do łózka. Jakoś nie wypadało opier****ić faceta przynoszącego ci do łózka gorąca kawę czy herbatę. Potem wieczorem były pretensje, że narty są za śliskie i za szybko jadą.   I co dzień od rana znowu to samo.    A "emeryci" to stan ducha a jak wiesz, o sprawności grupy decyduje najsłabszy element.
  17.   A my w tym roku poznaliśmy wspaniałych ludzi mieszkających blisko Wisły a i z samej Wisły mamy całkiem przyjemne narciarskie wspomnienia. Wisła pasuje.
  18.   Wiesz, my emeryci jesteśmy na barier z tą całą nowoczesna technika i jakichś tam esemesów w ogóle nie odbieramy bo nie potrafimy i nie chcemy.
  19.   Może to i niezły pomysł? Poczekamy, co inni na to.  
  20.   Oczywiście, że może, jeśli go na to stać. Przyznasz, że ma to jednak coś wspólnego z emeryturą?    "Emeryt" to nie skarga a hasłowe określenie oczekiwań/preferencji. Jak by nie patrzyć, sprawność już nie taka jak kiedyś. Zatem po co przepłacać za ogromniaste karnety, z których i tak nie skorzystamy? Po co przepłacać za setki kilometrów tras, których i tak nie zaliczymy. Kiedyś spanie w wieloosobowych salach było czymś naturalnym a dzisiaj wolimy już własny pokój z łazienką. Poza tym po nartach my już nie szukamy dyskoteki a raczej spokojnej kawiarenki a o takie łatwiej właśnie w mniejszych ośrodkach.   Jak nawet tu widać i nasze towarzystwo zaczyna się wykruszać i tylko dzięki takim forom możemy znaleźć właśnie kogoś z naszej półki, kto z wyroku losu został sam i chętnie dołączy się do wyjazdu. Tak stało się i w tym przypadku - ktoś dołączył i  jedziemy w troje emerytów.   A jakby Tadeusz odezwał się wcześniej, to już by była czwórka
  21.   Jedziemy dokładnie w tym samym terminie 11-18,03 . Szkoda, że nie zgadaliśmy się wcześniej. Ale na przyszłość, to czemu nie. 
  22. Witaj   Samemu na stoku to bardzo smutne. Z naszej grupy też już niewiele zostało. A to zdrowie niedomaga, a to brak kasy. Dlatego organizujemy sami wyjazd. Bez wyżywienia, bo podobnie jak Ty, i nam wykupienie posiłków nie odpowiada.  Zwykle dają wielkie śniadania. My jemy bardzo maleńkie śniadanie, aby potem nie szukać kibelka na stoku. Z obiadokolacją też podobnie. Najczęściej coś się przegryzie na stoku w czasie kilku przerw w jazdach a wieczorem, jak serwują obiadokolacje, to my właściwie już nie jesteśmy głodni. Dlatego wolimy kwaterę bez wyżywienia. Karnety też kupujemy na zjazdy a nie na termin, bo i tak nie jesteśmy w stanie jeździć cały dzień i przez 6 dni.   Dlatego szukałem małego ośrodka, bo tam biura turystyczne rzadko docierają. Mniej ludzi, mniejsze ceny i łatwiejsze stoki. Jednak ośrodek musi być wysoko, bo jazdy pomiędzy drzewami, to już nam się znudziły. Takie trasy, to i w Polsce mamy.   Podobnie jak Ty, też czasem już nie pasujemy do towarzystwa. No chyba, że tu się jakieś znajdzie z naszej półki - zapraszamy.     
  23.   Wielkie dzięki za opis. Udało nam się zarezerwować pokoje w hoteliku oddalonego o 50 m. od wyciągu, więc największa niedogodność - codzienne dojazdy do wyciągu - mamy z głowy.
  24.   Znam La Plagne. to piękny ale wielki wielki ośrodek. Szukamy czegoś bardziej klimatycznego. A do tego ja mieszkam w Łodzi, więc to 4 rzuty beretem. Niemniej dzięki.  
  25.   To Ty nie wiesz, że miłość jest ślepa?  A poważniej, to nie jest tak do końca. Ona nie raz mówiła, "to jedźcie sami" i czasem jeździmy. Ale właśnie owe "motylki" nie pozwalają mi o niej zapomnieć w czasie zabawy. Ja się doskonale bawię a ona tam siedzi sama w domu. To nie jest dobre.  Wtedy właśnie najbardziej żałuje, że jej nie ma i nie bawi się równie dobrze, jak ja. Wróciła na deski po wielu latach przerwy i zrobię wszystko, aby na nich jak najdłużej jeździła, choćbym miał za nią nie tylko narty, ale i śnieg tachać na górę.   Wieczorne jazdy mnie nie męczą, bo wtedy mogę jeździć w swoim rytmie i nie muszę ciągle się o nią martwić. A i ludzi jest jeszcze mniej na stokach. W sumie, to nawet to lubię.   A "motylków", to każdemu życzę. 
×
×
  • Dodaj nową pozycję...