Skocz do zawartości

BigMonster

Members
  • Liczba zawartości

    138
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez BigMonster

  1. BigMonster

    Nauka jazdy dzieci

    Dziękuję wszystkim za cenne uwagi. Dzisiaj podjąłem kolejną próbę w dzien 7 urodzin Tomka. Sytuacja w zasadzie sie powtórzyła ale już wiem w czym tkwi problem. Uczymy się (nie tylko Tomek ale też i ja) na krótkim stoku pod miastem. Dwukrotnie ostatnio Tomek próbował samodzielnie wjechać wyciągiem i dwa razy sie nie udało. Kiepski jest ten wyciąg ale innej drogi na górę nie ma, nie licząc mozolnego schodkowania... Wszystko jest ok, jesli nie trzeba jechać wyciągiem. Po prostu dylemat tkwi właśnie w nim. Nie udało się dzisiaj namówić go ani na wjechanie z instruktorem "na kolanku" ani samodzielnie. Dzisiaj niedziela i ruch był spory. Wyciągi są dwa i czasem jeden jest nieczynny. Chciałem na sucho Tomka wziąc i poćwiczyć "wsiadanie" na talerzyk i wyczepianie. Niestety dzisiaj kolejki były do obu działających wyciągów i nic z tego nie wyszło a o wjechaniu nawet z kimś nie było mowy. W koncu powiedziałem, że jeśli nie chce wjechać to ja idę zjeżdżać a on niech podchodzi sam i zjeżdża jak chce. Po kilkunastu minutach zaczął sam w końcu podchodzić i zjeżdżać ale na wyciąg nie poszedł ze mną ani z instruktorem. Poszliśmy później jeszcze razem podchodzić i kilka razy zjechaliśmy ale schodkami wejśc na górę to syzyfowa praca i wykańcza jak diabli. W drodze powrotnej tłumaczyłem Tomkowi, że trzeba byc upartym i nie dawać się przeciwnościom. Jesteśmy umówieni na jutro po przedszkolu. Mamy taka umowę; Tomek będzie mnie uczył zjeżdżać bo jemu idzie lepiej a ja postaram sie mu pomóc przy wyciągu bo to znowu mnie idzie lepiej. Czy ten mój plan się powiedzie, opowiem jutro wieczorkiem. Charakterny ten mój Tomuś jest (Boże, nie wiem tylko po kim !!). Co do instruktora, to wybrałem właśnie takiego, który w większości uczy same dzieci. Dzisiaj właśnie miał czteroletnią dziewczynkę na stoku z rana. ma bardzo fajne podejście i raczej trudno sie tutaj dopatrywać braku doświadczenia czy wiedzy, gdyż wiele razy obserwowałem jak radzi sobie z innymi dziećmi. Blokada "wyciągowa" jak zadziała, to nie ma na to siły. Nie i koniec. wypinamy narty i stoimy. Nie ma mocnych... No cóż, zobaczymy jak pójdzie nam jutro. Mam nadzieję, że zima, która wielu ludziom daje się mocno we znaki, potrwa jeszcze na tyle długo, że magiczna bariera wyciągu zostanie przełamana. Pozdrawiam wszystkich i dziękuje za wszelkie rady.
  2. BigMonster

    Nauka jazdy dzieci

    Witam Jestem jedneym z tych, którzy chca swoje dzieci zarazić nartami. Może u mnie troche to zrobiłem odwrotnie ale zrobiłem. Zacząłem od nauki jazdy mojego Tomusia przez instruktora PZN. Fajnie było przez kilka dni ale mimo, że gośc jest na prawdę ambitny, spokojny i z kilku, których wybierałem, moim zdaniem ma najlepsze podejście, niestety na razie odpadł. Mój syncio najzwyczajniej w świecie chyba zaczął się lekko przynudzać. Nie mamy w Bydgoszczy wielkich stoków ale jest gdzie się uczyć jeździć. Dwa razy wywalił się na wyciągu i tam nadal jeździł z instruktorem. Sama jazda idzie mu moim zdaniem całkiem nieźle jak na początek. Myślę jednak, że może nudzi go powtarzanie elementów, które niestety trzeba w miarę opanować. Może wolałby zjeżdżać na krechę, byle było szybko, byle śmigać, nie wiem. Zacząłem od kilku dni sam próbować nart, żeby może w mojej czynnej obecności i przy czynnym współudziale w nauce, jakoś podratować sytuację. Na dodatek odmówił współpracy, kiedy to pierwszy raz wystąpił na stoku w swoim nowym rynsztunku, swoje nowiutkie narty, buty, kask, gole etc. Wcześniej wypożyczałem sprzęt i zdecydowałem się na zakup, jak zaskoczy. Zaskoczył, ale później... Nie ukrywam, że martwi mnie to, bo wiem że frajdę z tego miał dużą ale ni jak nie mogę pojąć co się stało. Obecnie czekam na koniec lekkiego przeziębienia, wykorzystując ten czas na to, żeby samemu chcoiaż umiec porusać się na stoku. Wcześniej jego lekcje oglądałem z dołu, donosząc gorąca czekoladę w razie potrzeby. Mój pomysł wydaje mi się dobry ale o jego skutkach przekonam sie dopiero za kilka dni. Może ma ktoś z Was jakieś podobne doświadczenia? chętnie poczytam. Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...