Wujot
-
Liczba zawartości
2 858 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
24
Odpowiedzi dodane przez Wujot
-
-
Wszyscy - bez żadnego wyjątku - ludzie pchający się do władzy nie robią tego z altruizmu tylko z chęci odniesienia jakichś korzyści. Zdecydowanie wolę gdy ktoś chce odnieść jakieś korzyści materialne niż ideologiczne bo ten ZAWSZE będzie dążył do podporządkowywania sobie innych w imię "lepszego jutra" i "zbawiania świata".
Pozdrowienia
To jest najgorszy scenariusz choć jest jeszcze gorszy - podporządkowanie sobie ludzi w imię ideologii po to aby nimi zarządzać. Różnica polega na tym że w drugim przypadku i ludzie i ideologia są traktowani instrumentalnie. I na 90% teraz tak jest. O nic nie chodzi, tylko władza.
Pozdro
Wiesiek
Najpierw rozczaruję Ciebie.
Nigdy nie zagłosowałem na PiS.
,do dzisiaj pomijając wybór ostatniego prezydenta.Pomimo tego ,że nie interesowałem się polityką,zawsze głosowałem przeciwko nim.Teraz wiem ,że to media mają wielki wpływ na wybory.
Pierwszym czerwonym światełkiem była afera podsłuchowa,ale oczywiście ówczesne media zrobiły swoje.Jednak dziwiło mnie ,że ważniejsze dla rządzących jest ,kto nagrywał ,a nie to co zawierają taśmy.Wszystko zmieniło się jednak w zeszłym roku przed wyborami prezydenckimi.Zainteresowałem się moim kandydatem komorowskim ,a przede wszystkim książką Sumlińskiego pt."Niebezpieczne związki Bronisława.Komorowskiego.",która tak mnie wciągnęła ,że przeczytałem ja w ciągu 2 dni.To co było zawarte w książce było dla mnie niewiarygodne,że takie rzeczy mogą dziać się w wolnym demokratycznym państwie i wręcz niemożliwe.Czekałem na ruch Komorowskiego i się nie doczekałem.W ten sposób uwiarygodnił mnie przez brak jakiejkolwiek reakcji byłego prezydenta,na "oszczerstwa" zawarte w książce.Każdy z nas jako człowiek publicznie obrzucony błotem na miejscu byłego prezydenta poszedł by z oszczerstwami do sądu ,jednak Komorowski tego nie zrobił do dzisiaj.To pchnęło mnie do dalszej analizy funkcjonowania naszego demokratycznego państwa.Doszedłem do okrągłego stołu,planu Balcerowicza (czytaj Sachsa),fundacji Batorego i pana Georga Sorosa.92 rok ,nocna zmiana ,obalenie Olszewskiego i oczywiście WSI.Z czasów nocnej zmiany ,można zobaczyć jaka była rola Macierewicza,a jaka Wałęsy i komu zależy ,żeby do lustracji nie doszło. Dowiedziałem się ,że jesteśmy jedynym krajem byłego bloku wschodniego ,która nie przeprowadziła lustracji.Szukając informacji na te tematy ,zawsze brałem pod uwagę ,że mogą być fabrykowane ,tak samo jak fabrykowano dowody na Leszka
. Doszedłem do momentu ,ze już nie było jak usprawiedliwiać siebie ,że żle głosowałem do tej pory.Po prostu nie dawało się tego usprawiedliwiać w nieskończoność.Ale to co się działo w PL po wybraniu demokratycznie prezydenta na którego sam ostatecznie zagłosowałem,a później rządu,to już całkowicie otworzyło mi oczy jaką to mamy w PL demokrację.Pojawienie się "nowoczesnej" z wielkimi środkami w mediach i powstanie KODu z niepłacącym alimentów wodzem na czele,przypomniało mi o Sorosie.Podsumowanie:
Sam kiedyś ,żyłem w nieświadomości ,bo generalnie miałem to w zadku jak to dzisiaj ma większość Polaków i wiem na swoim przykładzie ,ze jeżeli nie pozna się tych mechanizmów,które zachodziły przez 27 lat,to dla zwykłego człowieka Macierewicz i Kaczyński będą oszołomami ,a KOD działa w interesie POLSKI.Na szczęście wszystko można znaleźć w necie tylko potrzeba chęci,czasu i przede wszystkim mieć odwagę ,bo może się okazać ,że trzeba będzie się przyznać że Jarek to fajny chłopak jest

Pozdrawiam.
Zacytuję aby zostało

Pozdro
Wiesiek
Ponieważ od paru lat sporadycznie jeżdżę w Polsce czy Czechach to nie mam najświeższego przeglądu. Co do pogody to nie powinieneś się obawiać.
Jańskie startują z reguły w listopadzie, reszta w grudniu, więc w styczniu to raczej wszędzie będą warunki. Za najfajniejsze do jazdy uważam Rokytnice (o ile nie ma tam mgły - a często jest - i nie ma tłumów - a często są). W Szpindlu polecam jazdę na Niedźwiedziu, fajna jest trasa czerwona ze Slamnika w Dolni Morava.
Jeśli uruchomią trasę A w Czarnej Górze (Sienna) przy budowanym Leitnerze to powiem, że to może być też bardzo dobre miejsce do jazdy.
Pozdro
Wiesiek
Pees w Koutach o których pisze Witek nigdy nie byłem.
Słyszałem ze juz rozebrana a w jej miejsce powstał jakiś sklep.
Świat się zmienia (tylko nie my)

https://www.google.p...!7i13312!8i6656
Pozdro
Wiesiek
Nie wiem czy ktoś pamięta Harende we Wrocławiu. Druga połowa lat 80-tych ubiegłego wieku. Po zajęciach wpadaliśmy na chwilę, każdy brał po 8 butelek Piast-a, bo tylko takie było do kupienia, dostępne było przez jakaś godzinkę od dostawy. Sikacz straszny, często trzeba było oddzielać paprochy które w nim pływały. Ale pierwsza butelka smakowała wybornie. Kolejne gdy zdążyły się już nagrzać, smakowały jak zupa. Ale w tamtych czasach podchorąży nie pozwolił by coś się zmarnowało
.
Wysłane z iPhone za pomocą TapatalkHarendę znamy i pamiętamy.
Klub Lekarza był zdecydowanie lepszą opcję (ale do Harendy miałeś zdecydowanie bliżej).
Pozdro
Wiesiek
Dzięki, za ciepłe słowa, pojeździmy też trochę za Ciebie.

Zniczy jeszcze nie sprzedawałem ani ich nie promowałem, ale różne dziwne rzeczy już promowałem (prowadziłem kampanie reklamowe ich producentów). Jestem władcą czasu i przestrzeni, to znaczy planuję czas i przestrzeń reklamową, a w grudniu piszemy zazwyczaj strategię promocji na nadchodzący rok, tworzymy media plany, uczestniczymy w przetargach itp. W połowie października wiem ile mniej lub więcej, będzie tej roboty do przerobienia.
Pozdrawiam
K.M.
Czyli dom mediowy?
Pogadamy tego 25.11
Pozdro
Wiesiek
W Czechach o tej porze to bardziej bym polecił Karkonosze w tym szczególnie Rokytnice, Szpindlerowy Młyn, Jańskie Łaznie, i jeszcze parę mniejszych.
Ale z tych poleconych przez Witka Dolni Morava też jest przyzwoita. Mieszkając w Międzylesiu można byłoby robić skisafari czesko-polskie (licząc, że Czarna Góra po nowych inwestycjach może być czołowym ośrodkiem w Polsce plus Dolni Morava, Destna i jeszcze coś).
Podejrzewam jednak, że Słowacja będzie ciekawsza...
Pozdro
Wiesiek
Jak komuś nie przeszkadza wojskowy krój i kolor, to tutaj ma ciekawą propozycje z wentylacją pod pachami i w niezłej cenie:
http://predathor.pl/...likon-oliwkowe/
Osobiście używam taką jak w linku poniżej, z tym że moja to wcześniejszy model i również ma zamki do wentylacji pod pachami, a w opisie tej z linku nic takiego nie ma:
http://predathor.pl/...helikon-czarna/
To nie jest SS przynajmniej nie tak jak go pojmuję - materiał bez membrany o niezłej paroprzepuszczalności i umiarkowanej wodoodporności
pozdro
Wiesiek
Witam,
Planuje sobie kupić softshell na narty gdyż jestem osobą ciepłą i bardzo się pocę na nartach. Dodatkowo w Polsce często na stoku jest temperatura w okolicach zera więc zamiast kurtki (którą też mam) ubierałbym pierwszą warstwę + softshell.
Wybór padł na Marmot Tour jacket z materiału M3 czyli takiego gdzie priorytetem jest oddychalność. Czy miał ktoś do czynienia z softshellami Marmota i mógł by się podzielić wrażeniami? Tour jacket jest bez membrany więc boję się trochę o przewiewanie. Może softshell np ROM jacket z Marmota z materiału M2 byłby lepszy z membraną Gore Windstopper - większa wiatroszczelność kosztem niestety oddychalności,
Nie bałbym się o wiatrochronność SS bo pod tym względem nawet te najgorsze spełniają tę funkcję. Zdecydowanie gorzej jest z oddychalnością - tu bywa bardzo różnie, SS Marmota nie mam ale kupiłem ich paclite i wygląda, że to był dobry (a nawet bardzo dobry) wybór a jeśli chodzi o SS to wybrałem jeden z modeli Dare2B bo to była jedyna kurtka spełniająca następujące kryteria:
- wentylacja pod pachami
- wygodny kaptur
- niewielka waga
przy w miarę rozsądnej cenie. Ten SS Marmota podobnie jak prawie wszystkie inne nie ma wywietrzników i to dla mnie go dyskwalifikuje.
pozdro
Wiesiek
Jeszcze 1 informacja dotycząca SUNNY CARD - ważna być może dla Twoich potencjalnych współtowarzyszy - jeśli rodzice kupią sezonówki to wszystkie ich dzieci do 15 roku życia dostają karnety gratis !!!
A co do Maso Corto - to lodowiec , kapryśny jak każdy , a można mieszkać na dole zamiast na grze i to za nieduże pieniądze i z gratisowym basenem w cenie.....
Przy ograniczonych środkach i dniach jazdy lodowce można skreślić. A Maso Corto nic specjalnego i daleko. Sunny card to co prawda 60 E więcej ale ten argument o poznaniu nowych ośrodków jest bardzo kuszący (szczególnie Heiligenblut).
Pooglądałem sobie mapy i chyba jeszcze coś by się znalazło - na pewno w Lackenhof, w Kasbergu jeśli chodzą korzystnie skibusy - też. Kultowy Hochkar wygląda nieźle ale to już mogą dokładnie powiedzieć ci co tam bywali.
pozdro
Wiesiek
Doszedłem do podobnych przemyśleń
Zresztą dodałem stosowne info w pierwszym poście. Byłem we wszystkich ośrodkach Lungau i wiem, że nawet na Faningbergu można się wyjeździć na maxa
Od tego sezonu są aż trzy sezonówki obsługujące ten region:- Lungo (Obertauern, Grosseck - Speiereck, Fanningberg, Katschberg - Aineck, Lessach, Zederhaus) za 460 Euro,
- Lungau (Grosseck-Speiereck, Katschberg-Aineck, Fanningberg) za 329 Euro,
- Obertauern Saisonkarte (Obertauern, Grosseck - Speiereck) za 434 Euro
Z perspektywy przełomu września i października wydaje mi się, że nawet najtańszy Lungau by w zupełności wystarczył w maxi budżetowej wersji, ale z drugiej strony wielce prawdopodobnym jest też to, iż na przełomie lutego i marca - czyli po spędzeniu powiedzmy 15 dni w tych trzech małych ośrodkach - nie mógłbym już nawet patrzeć w stronę Lungau.
Nie przeskoczę tego, że każdy z tych ośrodków znudzi się już po 2-3 dniach ciągłej jazdy. Totalna katastrofa nastąpi natomiast wtedy gdy nie będzie wystarczającego opadu na freeride'y. Wtedy po jednej, max dwóch pięciodniówkach w Lungau zapewne zjem własną sezonówkę, wezmę chwilówkę i dołączę do Was...

W Amade nuda raczej nie grozi
Po pierwsze jak ma być ekonomicznie to samo Lungau. Jak nie czytałeś to zajrzyj http://www.skiforum....-na-freeridowo/
Po drugie przy 24 dniach jazdy powinieneś mieć 11 dni off piste (czyli niezależnie gdzie jesteś jest super a w Lungo jest pod tym względem naprawdę dobrze), 2 dni to może być dupówa czyli też nie ma straty. Zostaje Ci około 11 dni jazdy po trasach, po 3-4 dni na ośrodek. I faktem jest, że możesz mieć lekko dość ale kiedyś sezon spędziłem w CzG i też była radocha więc na pewno tragedii nie będzie.
Zobacz, że to same rozumowanie dla 16 dni Amade daje ok 7 dni off piste (super), dzień niepogody i 8 dni po trasach (super - no tutaj to nawet nie wiadomo w co ręce włożyć).
Od dawna gadaliśmy, że jakby nie było kasy na normalny sezon to tak do miesiąca jazdy ten karnet (i dość tania miejscówka) pozwala najlepiej pojeździć za najmniej keszu. W moim przypadku jeszcze uwzględniając, że każdy dzień "obok" jest wart x5 to liczyłoby się, że przy tym samym wydatku mam więcej tej istotnej jazdy. Wiem, że U Ciebie jest to chyba bardziej zrównoważone ale 6 wyjazdów zamiast 4 to jest duża różnica a każdym można cieszyć się na maksa. Ale tak czy tak - masz dylemat.
Możesz też do 16 dni jazdy w Lungau dołożyć maksymalnie lowcostowy wyjazd do Francji (np zamknięcie sezonu w Espace Killy - bajka)
Pozdro
Wiesiek
Aby zwiększyć Twój dylemat odszukałem parę fot z Zauchensee z tego zjazdu co Ci polecałem.
Tutaj Arek Zły - że mu kazałem dymać na przełączkę z której to zaraz zaczniemy zjazd. Nie chcielibyście słyszeć co mówił o skiturach i o mnie. Tym razem pojedziemy najobszerniejszą linią, której fragment widać.

Dojazdowy, przesympatyczny kawałek, tę niewielką skałę z chmurą mija się w 1/3 trasy - można tam też wjechać z trasy bez konieczności dochodzenia ale traci się fajny odcinek. No i nie da się już zrobić tej opcji co ją pojechaliśmy.

Trochę niżej - pod słońcem jest zjazd korytem potoku a właściwie kolejnymi stopniami. Czyli pionowo i wypłaszczenia. Zjechałem tam sam i było to bardzo ekscytujące.
Przemyślałem jeszcze raz temat i powiem Ci, że jako druga opcja obok SkiAmade wychodzi mi jednak Lungau. To niby trzy niewielkie ośrodki ale każdy z świetnym wprost potencjałem off piste i w dodatku zero freeriderów. W Faningbergu spędziliśmy łącznie parę dni przy jednej (tak, jednej) kanapie i były to jedne z najlepszych dni narciarskich w życiu, Aineck też ma potencjał nie do zajechania (pogadaj z Jurasem). Do grosseck-Speiereck - potencjał największy z tych trzech ale to dość kapryśny szczyt, są przepiękne zjazdy w trzech kierunkach, musi tylko chodzić kanapa.
Konkurencyjny Dachstein West ma niby Krippenstein ale tam jest niebotyczna konkurencje - godzina i wszystko jest zajechane. Także gdyby postawić sprawę tak:
- cztery wypasione wyjazdy do Amade
- sześć wypadów do Lungau (powinno być też taniej na noclegach)
To miałbym spory dylemat. Pomijam kwestie logistyki, bo jeśli jest fajna ekipa na pierwszą opcję a brak na drugą to oczywście wybór jest "oczywistą oczywistością" (z czego to?).
Pozdro
WiesiekByłem tam jak jeszcze nie było gondolki do Altenmarkt. Gdy w Zauchensee stało się w kolejce do kanap po 20 minut to w Radstadt była jazda na bieżąco. No i nocleg w Radstadt nie drenuje kieszeni.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Pisząc o Zauchensee miałem na myśli głównie zjazdy z Gamskogel - najlepiej dojść per pedes na tę przełęcz (jakieś 200 m) i z tyłu jest wprost fantastyczna kotlinka i przynajmniej trzy przepiękne opcje zjazdu off piste w tym jedna naprawdę niebanalna (choć już zagrożona). W tej części systemu jeszcze parę innych opcji. W Kleinarl są jeszcze oficjalne pola freeridowe choć chyba się nie umywają do tych przy tej starej gondoli.
Pozdro
WiesiekŁączę się w bólu. Na pocieszenie powiem, że ten wybór SkiAmade przy tej ilości wyjazdów naprawdę jest dobry, wręcz świetny. Aż Ci trochę zazdroszczę jazdy w Zauchensee i Dienten (Hochkonig) bo co tu nie mówić w tym (a właściwie byłym) roku odkryliśmy te miejsca na nowo. Zjazd z Hochkeil do Bischofshofen też przed Tobą. A przy braku innych pomysłów pomęczysz się w 4-berge czy Flachau
. A jeszcze można zajrzeć do SportGastein no i oczywiście absolutnie obowiązkowo Graukogel, którego fanami został Juras z Arkiem.Pozdro
Wiesiek
pees Nie wszystko co napisałem jest prawdą. Ale prawdą jest, że wielka szkoda, że w tym sezonie nie pojeździmy razem...
W tym roku ciężko było znaleźć, jakoś sensowna ofertę( straszne ceny, kalendarz tez nie ułożył się najlepiej) wyjazdu narciarskiego w terminie 26.12-16-02.01.17.
Jedno z ciekawszych ofert dostałem właśnie z Nassfeld.
Najlepszy ośrodek w Karyntii - o "alpejskim" krajobrazie. Na pewno wart polecenia. Wygląda, że jest tam więcej opadów śniegu jak gdzie indziej. Byłem tam ostatni raz z 7 lat temu (ach ten Tyrol i Salzburg) jakby go włączyli do SSSC to chętnie bym tam znów zajrzał.
Pozdro
Wiesiek
A ja co roku się zastanawiam, jak to się dzieje, że Kitzbuhel zawsze zbiera tak wysokie noty. Żeby nie było - nawet lubię ten ośrodek i spędziłem tam kilka tygodniowych wyjazdów, ale gdybym miał go scharakteryzować jednym zdaniem to był napisał: "Królestwo płaskich dojazdówek i krótkich, zatłoczonych tras". Moim zdaniem nie wytrzymuje porównania z Zillertalem, Flachau i Schladming, nie mówiąc nawet o Ischgl, SHLF czy SFL
A jeszcze zapomniałeś o St. Anton/Lech i Soelden (oczywiście tylko w Austrii). Ale jak Jarek zauważył w Kitzbuhel część przy Pass Thurn jest całkiem przyjemna, ja bardzo dobrze wspominam też zjazdy off piste do Aschau - choć te opcje przytrasowe to nie jest taki super wypas. Ogólnie to na pewno jest niezły ośrodek ale te wysokie pozycje w rankingach to jednak przesada.
Ale jeździć się da! Życzę metra świeżego opadu podczas wyjazdu (czyli codziennie po te skromne 20 cm)
Pozdro
Wiesiek
Jeśli będzie to połączone z jazdą na takiej np goryczkowej to nawet można byłoby to nazwać rekonstrukcją historyczną.Retro – termin używany do określania elementów współczesnej kultury, które pochodzą od lub są świadomą imitacją trendów w modzie, światopoglądzie, zachowaniu typowych dla niedalekiej przeszłości, a które były lub są uznawane za niemodne.
Pasuje jak ulał

Pozdro
WiesiekJuż się miałem w ciemno zgłosić, ale przezornie spojrzałem na mapkę i jakoś nie mogę na niej dojrzeć wyciągów które mogłyby pomóc w wędrówce na horu...

Zatem chyba podziękuję - po ostatnim weekendzie w Libercu i Spindlu oraz przypadkowym pomyleniu tras skutkującym koniecznością pokonania 30 km pod górę stałem się zatwardziałym zwolennikiem opcji "tylko w dół".
No chyba że ból tyłka minie do soboty a amor się też jakoś naprawi do tego czasu to wpadniemy do Was na jeden dzień.
PS macie ogarnięte jakieś noclegi?
Sebastian zostaje Ci w takim razie elektryk.
Pozdro
WiesiekWiesiek tylko przez te 14 lat to nie będzie 7,5% tylko 0. Bo za instalację zapłaciłem ze swojej kieszeni, a po tych 14 latach może okazać się że jest do wyrzucenia, a na pewno spadnie jej sprawność, więc zaledwie odzyskam to co w nią włożyłem. Zysk byłby wówczas gdy po okresie amortyzacji mogła ona pracować z podobna sprawnością przez kolejnych kilkanaście lat. Akurat przy tej inwestycji nie jest tak jak przy zakupie apartamentu pod wynajem, który załóżmy że wynajmujesz i po kilkunastu latach z wynajmu odzyskujesz kwotę, która wyłożyłeś na jego zakup a dodatkowo zostaje ci nieruchomość.
Wysłane z iPhone za pomocą TapatalkDokładnie tak policzyłem amortyzacja = dekapitalizacja. W tym przypadku powinno być 8-10% na amortyzację plus 6% zysk. Czyli nie mniej jak 14% po odliczeniu innych kosztów.
Pozdro
Wiesiek
W moim rankingu SFL jest na rowni z Ischgl-Samnaun - SFL ma lepsze czarne trasy, Ischgl fajne zjazdy do dolin. Pewnie znalazlbym jeszcze inne wyzszosci jednego osrodka nad drugim

Główna i istotna różnica jest w wystawie. W SFL dominuje południowa (poza częścią nad Ladis). Dlatego stoki są bardziej przetwarzane. W Ischglu jest większa różnorodność ale jest sporo stoków północnych. Jakimś cudem w SFL jest też mniejszy opad - to wygląda na magię ale obserwujemy to już parę lat. Warunki śniegowe wyraźnie wskazywałyby na "wyższość" Ischgl. Długość sezonu zresztą to potwierdza
pozdro
Wiesiek
"Panie jak się panu czarne na białym sprawdza, to się panu powinien sprawdzić murzyn na śniegu, murzynka i pingwin."
Ps. Może Tadeusz wytłumaczy przed czym chroni biały kolor nidzwiedzia polarnego?
Przed zdemaskowaniem przez worta!!!

Podczas polowania niedźwiedź zasłania łapą nos (jedyny czarny punkt)
@Tadeusz!
Przepraszam, że się wciąłem - zostawiam Ci już ten wątek bo to jak... rozmowa z wortem

Pozdro
Wiesiek
albo panie w białym są wystarczająco dobrze widoczne a we mgle się nie jeżdzi albo jeżdzi bardzo wolno.
W Białce pewnie tak jest, w dużych systemach to się jednak może zdarzyć, że do domu daleko. Poza tym jednak jeździ się standardowo przy niskich kontrastach
ale Tadeusz to ładnie, jak dla dziecka, wyłuszczył.
Możesz się przekomarzać, wykręcać kota ogonem (jak rozumiem taka poza Ci tu pasuje) ale zmniejszanie swojej widoczności nie jest rozsądne (to się nazywa eufemizm). Zamieściłem to w określonym celu. Jak tego nie łapiesz to znaczy, że Cię przeceniam.

Pozdro
Wiesiek
Rozumiem, że to bezkrwawe łowy
na białą niedżwiedzice , zwierzyna ustrzelona, więc camouflage raczej słaby. 
nic nie rozumiesz ale doceniam, że się starasz

Pozdro
Wiesiek
Jazda w białych ciuchach od stóp do głowy.
Przecież tej kobitki prawie nie widać! Takie stroje mieli strzelcy alpejscy...
. Tylko im o to chodziło, żeby być niewidocznym.Trzeba mieć zupełnie mały rozumek, jak Miś Puchatek, żeby takie ubranko na narty zakładać!

Tadek
W dodatku przeważnie to początkujące narciarki - ta z ostatniej foty leżała co kawałek nawet przy tej słabej mgle. i bardzo niemrawo się podnosiła. Skutek widzicie na focie (mam też gdy leżą oboje - tyle tylko, że za białej sywetki dziewczyny gościa niezbyt widać). Można co prawda przyznać nagrodę Darwina i się nie przejmować ale szkoda innych.
Pozdro
Wiesiek

Polacy to śmieci...
w Telekomunikacja
Napisano
To wcale nie jest miłe gdy ci Kaczor wyłazi już wszędzie i masz tego dość a jeszcze trzy lata w perspektywie. Wchodzisz na forum narciarskie i co. Trup w lodówce.

@brelo
Ja już mam odruch wymiotny więc propnuję pakt o nieagresji Ty nie wstawiasz więcej prezesa a ja Donalda
Pozdro
Wiesiek