Jump to content

zaszybki

Members
  • Posts

    79
  • Joined

  • Last visited

zaszybki's Achievements

Enthusiast

Enthusiast (6/14)

  • First Post
  • Collaborator
  • Conversation Starter
  • Week One Done
  • One Month Later

Recent Badges

0

Reputation

  1. Podepnę się pod temat, bo mam do kupienia Laser SC z roku 16/17, dł. 177cm, w cenie 900zł. Nie znam szczegołów ale dopytam, choć przypuszczam, że to narta z wypożyczalni, ściągnięta do PL. W stanie dość dobrym, ślizgi i krawędzie świeże, ogólnie niezniszczone.   Nie jestem szczególnie zakręcony na punkcie sprzętu i szczerze mówiąc, nie znam się na technicznych aspektach - narty zmieniam rzadko bo w ostatnich latach też rzadko z nich korzystam, ale obecne - Rossi 9S Ti Oversize mają już z 10 lat:) i mimo, że krawędzie i ślizgi jeszcze zdrowe, to chyba z wiekem starciła juz swoje najlepsze właściwości i technologicznie też raczej odstaje od dzisiejszych konstrukcji.   Zdaję sobie sprawę, że te lasery SC to nie jest pierwsza półka, ale nie mam radykalnych wymagań i nie muszę jeździć na topowych SL-kach, żeby mieć frajdę z jazdy... bardziej szukam czegoś, co będzie na tyle dynamiczne, żeby był fun, ale żeby było tez wygodnie i stabilnie na rozbitych popołudniu trasach czy na mniejszych muldach...   I jak z ceną za te narty? te 900 zł to jakos nie za mało..? Nie chciałbym się wpakować w jakieś wyklepane szroty...a na testowanie nie mam czasu:)   Z góry dzięki za pomoc.    
  2. Byłem wczoraj na spacerku, snieg zaczyna się od górnej cześci Kamionek i z kazdym kilometrem drogi w górę, jest go coraz więcej. Na Rymarzu jest jakieś 25-30 cm, w sumie dośc sporo, ale trawsko jeszcze wyłazi i wyciag stoi.. nawet talerze nie wiszą na linach, więc jeszcze troche postoi. pozdr
  3. Boję się spytać co uznajesz za stok nieprzygotowany, jesli mówisz że od czasu bukowej chaty stok jest dobrze i bardzo dobrze przygotowany.. A tak na marginesie..nachylenie stoku nie ma kompletnie związku z jego przygotowaniem..jesli umie się to robic..
  4. Dodam coś od siebie w sprawie powyższej ożywionej dyskuji o sensie czy bezsensie uruchamiania górnego orczyka.. Jestem "miejscowy" i obserwuje co się z sową dzieje od ok. 20 lat. I widziałem zmiany jakie zachodziły przy zmianach kolejnych właścicieli. Niestety żaden kolejny "władca" nie zmienił oblicza tego miejsca tak diametralnie, by w pełni wykorzystać jego potencjał. Obecnie jest o tyle lepiej, że chłopaki wiedzą jak sie jexdzi ratrakiem i stoi nowa Bacówka. Jednak te pozytywne zmiany trochę maleją przez fakt, że działa tylko dół, czyli zrobiło sie miejsce jakich pełno w okolicy - kilkaset metrów jazdy i zaplecze z jedzeniem i piciem. Znam to miejsce na wylot, wiosna, lato, jesień, zima, znam ludzi którzy potwierdzają moją opinię na ten temat.Wnioski po latach obserwacji sa jednoznaczne: Bez konkretnej kasy, wiedzy i zacięcia do tego biznesu niestety będzie tam panował dotychczasowy marazm - ratrak i buda z jedzeniem to niestety standard nawet w polsce, więc przygotowaniem stoku nie ma co się podniecać, bo to jest po prostu niezbedne. Sowa jest miejscem, które aż sie prosi o krzesło i drugą trase w lesie po prawej stronie od wyciagu (patrzac z dołu). Brak wykorzystania górnego odcinka jest barbarzyństwem, bo 1,5 km trasy to w polsce rzadkość, na dolnym śląsku w szczególności. Nie chce tu mowić co powinien robic własciciel, a czego robic nie powinien, ale przy obecnym stanie rzeczy kokosów to z tego nie bedzie, a co za tym idzie rozwój też będzie znikomy. Nawet uruchomienie góry niewiele by zmieniło, bo obecny orczyk chodzi w tempie delikatnie mówiąc spokojnym, i żeby dostac się na samą górę trzeba na nim spędzić dobre 15 min.. jesli nie ma ludzi.. Mam nadzieje, ze kiedys dożyje tam warunków i infrastruktury, na jakie zasługuje to miejsce..moze obecny wlasciciel nie odpusci i w koncu cos tam sie zacznie dziać..bo niestety wczesniejsi "władcy" wytrzymywali 2-3 sezony i sie pakowali.. Pozdrawiam
  5. Byłem wczoraj - 24.03. Pogoda +15 stopni i słońce cały dzien. Ludzi jak na środe nawet sporo, ale to nie weekend wiec zero kolejek i jazda na okrągło. Zamnknieta czarna bo były zawody. Dobre Warunki trzymały się do ok.13-14, do tej pory wiadomo, miękko dosyc, ale wszędzie równo, pod spodem nawet dosć twardo. Myslałem ze bedzie gorzej..po południu już dość cięzko się robiło, trzeba było mocno stać na nogach zeby sie przebijać przez mokry zsunięty śnieg.. ale tez bez tragedii.. moim zdaniem oczywiście. Jak na koniec marca i taką pogodę to byłem pozytywnie zaskoczony bo spodziewałem się płynących wodą stoków.. pozdr
  6. Jasne, ża masz rawo do wyrażenia swojej opinii m ożesz krytykować co ci się podoba, tylko niech to będzie obiektywne. bo pisanie np. że stok jest wąski jest bzdurą, a przedstawienie skarpy jakos miejsca skrajnie niebezpiecznego jest też bardzo przesadzone.. wyobraź sobie że byłem na wielu stokach, przypuszczam, że odwiedziłem ich więcej niż ty, ale jestem realistą i nie wymagam od Rzeczki standardów austriackich. Jak to mówią "złej baletnicy...";) Pozdrawiam
  7. Po twoi opisie wnioskuję, że jesteś baaaardzo wymagająca w stosunku do stoków, po których jeździsz.. Oświetlenie rzeczywiście mogłoby być ciut lepsze, ale byłem też ostatnio wieczorem i jeździło mi sie dobrze, nie zauważyłem, żeby było jakoś niewygodnie ciemnawo.. nie wiem jak długo jeździsz na nartach, ale sztuczny śnieg ma to do siebie, że miejscami zbija się w lód, który potem jest mielony przez ratrak.. stąd bryły, nie ma tego aż tak dużo, żeby bardzo przeszkadzały w jeździe..lepiej by było bez nich, ale i tak leżą tylko miejscami i wole sie z tym pomęczyć niż nie jeździć w ogóle, bo w górach śnieg jest dopiero o tygodnia i gdyby nie naśnieżali wcześniej to jazdy by nie było w ogóle.. co do wąskiego stoku to też się nie zgodzę.. jest naturalnie podzielony na łatwiejsza częśc pod lasem i trudniejszą wzdłuż wyciągu, ale te części nie są w żaden sposób od siebie oddzielone,stok jest nierównomiernie nachylony,ale na pewno nie wąski..są 2 miejsca powiedzmy że pomiędzy tymi częściami.. jest jedna kępa krzaków na środku i ta wg ciebie totalnie masakryczna i niewodoczna, choc zajmująca sporo miejsca skarpa.. którą zresztą widać z góry, bo rosną na niej drzewa i są tam jakieś taśmy i nie zrobiony śnieg, więc nikt sie do niej nawet nie zbliża, więc chyba nie ma potrzeby montowania tam potrójnych siatek wyłapujących.. jeżdże tam co jakiś czas od małego i nigdy nie widziałem, zeby ktoś się tam znalazł.. co do kuchni to nie wiem..herbata była dobra..
  8. Obecnie jak myślę o Rzeczce to mam przed oczami jedynie ten wyciąg, bo rzeczywiście to jest jedyne cywilizowane miejsce w okolicy..jest jeszcze Sowa, ale tam wyciąg już nadaje się na złom, mimo całkiem skutecznej w ostatnich sezonach reanimacji. O wyciągach na przełęczy już dawno zapomniałem.. panuje tam wciąż niestety głęboka komuna..ktoś tam powyżej pisał coś o jakiś restauracjach.. bardzo duża przesada:eek: poza tym trasy tam są wybitnie dla początkujących.. Na stoku, bartek, ja na to wciąż mówię "śfup" - z racji tego, ze był to kiedys wyciąg tej fabryki, a że śfup produkował i produkuje miedzy innymi armatki śnieżne, ten wyciag miał już sztuczne nasnieżanie chyba pod koniec lat 80-tych, myśle że jako jeden z nielicznych w PL.... jezdze tam tylko dlatego, ze mam z domu jakieś 15-20 min autem, więc na kilka godzin zawsze można wyskoczyć i się poślizgać.. pojechałem w 2 dzien swiąt, gdzie dookoła było zielono i wiosna, a tam jazda na okragło..z wrocławia wiadomo, wybieram jednak czechy czy cokolwiek innego, bo jednak na śfupie 10 szerszych skrętów gigantem i jesteś na dole.. ale dla ludzi w promieniu 30-40 km myśle że dobra opcja na szybki strzał jakimś popołudniem..dobrze, ze własciciel wie co robi i moze byc tylko lepiej.
  9. Z tego co wiem wprowadzających już nie trzeba mieć, wystarczy się zgłosić samemu, formularz i dziękuje;).. ale może to w zalezności od grupy jak piszesz..
  10. No to najważniejsze już wiesz... z tego na 1 miejscu na pewno zaangażowanie;) no i dobra kondycja się przydaje...np. przy zrzucaniu tony węgla do piwnicy pod dyżurką.. powodzenia
  11. Egzamin z topografii obejmuje znajomość terenu działania grupy, o teren sekcji nawet nie pytają, bo to powinieneś znać jak własną kieszeń Jako ratownik możesz być wysłany na dyżur gdziekolwiek na terenie grupy, jakieś wyprawy poszukiwawcze itp, więc niezależnie od sekcji musisz wiedzieć gdzie jesteś i jak gdzie dojść..
  12. ej chłopaki spokojnie.. Gaweł: najpierw zdajesz egzamin na kandydata - narty, topografia, pierwsza pomoc. Potem jesteś 2 lata kandydatem ( max 5) - w sezonie musisz być min.120 godzin na dyżurze, jeśli dobrze pamiętam.. w tym czasie masz też szkolenia, ale roźnią się w zależności od grupy w jakiej jesteś i jaki jest teren działania grupy ( w Wałbrzysko - Kłodzkiej wspinanie na Szczelińcu, jakieś jaskinie, ewakuacja z kolejek krzesełkowych + łażenie po górach i topografia).. Takie 2 lata jako kandydat i potem idziesz na I stopień ( zazwyczaj w Karkonoszach czy w Beskidach jest kurs dla ludzi z wszystkich grup) - dużo teorii i dużo praktyki..zdasz I stopień - dostajesz blachę i jesteś pełnoprawnym ratownikiem.. potem jak chcesz, możesz robić II stopień ( bardziej zaawansowany, min. ratownictwo z powietrza ).. Sprzęt ludzie mają swój generalnie..za ciuchy goprowskie też musisz zapłacić..mniejszą cenę, bo są dofinansowane, ale jednak..w zależności od grupy mają też sprzęt na stanie (muszą ludzi przecież jakoś szkolić) Patrząc z tej strony to raczej dokładasz do tego interesu..ale będąc już ratownikiem kompletnie nie ma to znaczenia:rolleyes: dużo więcej jest za niż przeciw..powodzenia
  13. To jest działalność społeczna ( mówię oczywiście o ratownikach ochotnikach), więc o korzyściach materialnych nie ma mowy..jeśli jesteś ratownikiem zawodowym to jest to twoja praca, ale kokosów to z tego nie ma jak się pewnie domyślasz.. ochotnicy dostają tylko zwroty za koszty podróży na dyżur, czyli jak normalna delegacja... Dużo ważniejsze są korzyści niematerialne.. ludzie liczą na twoją pomoc i są ci za nią wdzięczni, ja miałem z tego ogromną satysfakcję.. poza tym uczysz się wielu ciekawych rzeczy ( wspinanie, topografia, jaskinie, lawiny..)..no i siedzisz cały weekend w górach.. warto:)
  14. Nie musisz mieć żadnych papierów, do egzaminu na kandydatów GOPR może przystąpić każdy..ale nie każdy go przejdzie, bo trzeba coś na tych nartach umieć Jak ja zdawałem ( jakieś 8 lat temu), egzamin był w Zieleńcu - do zrobienia kilka ewolucji, np. stromy kawałek stoku, 40 metrowy odcinek - przez pierwsze 20 m jedziesz na kreche, potem narty w pług i musisz sie zatrzymać przed wyznaczoną linią...( wbrew pozorom trudna rzecz.. niewielu to zaliczyło..), albo "skakanie" na nartach w dół stoku- dzioby nart na śniegu, a tyły przerzucasz w powietrzu z lewej na prawą..do tego jazda w puchu i w śmigu. W zasadzie jeśli zrobisz to w miarę dobrym stylu, jeździsz pewnie, to przejdziesz taki egazamin bez problemu... ale żeby zostać kandydatem to jeszcze oprócz nart topografię i pierwszą pomoc trzeba zdać.. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...