Sali
Members-
Liczba zawartości
29 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Zawartość dodana przez Sali
-
W sumie natchnąłeś mnie tym tenisem :). Widzisz sytuacja zupełnie inaczej wygląda w momencie kiedy przychodzi dzieciak, który nigdy nie grał w pingla. Kiedy uczysz go od podstaw jesteś w stanie zrobić to dobrze i dzieciaki zwykle szybko łapią technikę. Najgorzej jest kiedyś przychodzi ktoś starszy, kto całe życie gra na świetlicy, tzw. samouk. Jego praktycznie nic nie nauczysz, on osiągnął jakiś poziom, radzi sobie przy stole, nawet czasem może zaskoczyć dzieciaka który gra w lidze. Niestety, żeby kogoś takiego czegoś nauczyć to jest masakra, bo on ma już zakodowane pewne rzeczy, których tak łatwo nie wyplenisz. Bo nawet jeśli przy trenerze zrobi kilka razy dobrze, to przy grze na punkty wraca do nawyków, to niestety wymaga bardzo dużo pracy i poświęcenia, na które mało kto jest gotów. Ja przy nartach jestem w podobnej sytuacji jak ten świetlicowiec z pingla. Jeżdżę na tych nartach, jakoś sobie radzę. Zjadę w zasadzie z każdej górki, zdarzały mi się nawet czarne trasy w alpach, choć najwięcej radości jest przy niebieskich i czerwonych. Niestety przy mocno oblodzonych stokach, albo dużych muldach radzę sobie dość kiepsko i tutaj czuję niedosyt.
-
Ja jestem z Nowego Sącza, więc wszędzie mam blisko :). Rytro jest jeszcze bliżej, kiedyś tam lubiłem jeździć, ale w ostatnich latach stok jest dość kiepsko przygotowany, góra jest mega stroma jak na polskie warunki, wszystko fajnie tylko zwykle tam jest sam lód i do tego bardzo wąsko, przez co szybko robią się muldy. Tylicz Ski jest niezły, albo Master - tylko jak zwykle tłoczno. Cieniawa jest najlepsza, bo stok jest bardzo dobrze przygotowany, córka właścicieli chyba jeździ w kadrze. Do tego jest zupełnie na uboczu, więc mało kto wie i przez to kompletnie nie ma ludzi. Wczoraj było wieczorem było chyba ze 20-30 osób na stoku. Co prawda orczyk, ale jeździsz cały czas, karnet na 2 godziny kosztuje 50zł, jeśli nie chcesz robić przerw to jesteś w stanie w te 2 godziny zrobić 24 zjazdy z najwyższego poziomu.
-
Ten gość generalnie uczy dzieciaki i przygotowuje je pod zawody, ma dosyć dobre podejście, bo widzę jak moje córki po 3 treningach poszły do przodu, aż się w głowie nie mieści jak dzieciaki potrafią łapać wszystko. Pewnie łatwiej im to przychodzi, bo nie mają złych nawyków, a ja poprzez stare nawyki muszę z tym walczyć. To nie tak, że on chciał wszystko na raz. Po prostu wytłumaczył mi kilka rzeczy, a ja ambicjonalnie podszedłem i chciałem to wszystko skoordynować. I tak jak na pierwszy raz z kilkoma podpowiedziami zauważyłem, że lepiej mi wychodzi wejście na krawędź i przyspieszenie na krawędzi. O tej górze o której kolega @Victorpisał też mi mówił, że kijki z przodu, ale na razie chciałem się skupić na nogach.
-
Szczerze mówiąc Nobile to jedno z moich ulubionych win włoskich, a na pewno w przypadku stosunku ceny do jakości, one zawsze są genialne, szczególnie w wersji riserva. Za to dużo tańsze od sąsiada z Montalcino czy Bolgheri.
-
tak Cieniawa W sumie to nawet teraz uczę się powoli podstaw. Jeździłem całe życie po swojemu i rzucałem tyłami na każdym skręcie, teraz instruktor który uczy córki w grupie coś mi dzisiaj podpowiedział i próbowałem jechać bardziej na krawędziach (nawet kółko zrobiłem, czyli wróciłem pod górę do pozycji startowej), ale tych elementów jest tyle, że jeśli nie ma pewnych elementów wyuczonych, to ciężko wszystko skoordynować za pierwszym razem (ciekawe, bo w pinglu jest podobnie) - po prostu pewne elementy muszą wejść w nawyk, żeby o tym nie myśleć. Dogadałem się z nim, że będzie mi podpowiadał, więc może coś z czasem się poprawi, ale w kwestii nart to myślę, że nie wybrałem najgorzej.
-
Wrzucam, skoro obiecałem, tempa nie ma bo Górka prawie płaska. Umiejętności pewnie z 3 na 10. VID-20260202-WA0017.mp4
-
97 to był dobry rocznik, ale jeśli to nie riserva to obawiam sie że może być już tzw past prime.
-
Ja miałem Louisa-Claude właśnie ze słynnego Cote du Py, faktycznie nazwisko desvignes przewijało się w cennikach. Nie znając bezpośrednio posiadłości wybierałem wg ocen Parkerowskich od większego marchanda.
-
Najbardziej mi siadło LOUIS-CLAUDE DESVIGNES, ale on był trochę droższy, bodajże w okolicach 25 euro, pozostałych tak dobrze nie pamiętam. Za to jest genialny Domaine de Fa Beaujolais en Besset 2016, inne roczniki też były niezłe ale to już bliżej Saint-Amour. Fajnie, że kolega prowadzi tak bogaty dziennik z winami. Ja przez kiepską pamięć zacząłem sobie nagrywać parę lat temu krótkie filmiki, żeby móc wrócić do jakichś ciekawych pozycji.
-
Ja polecam jednak Beaujolais szczególnie apelację Morgon, za kilkanaście euro można kupić naprawdę niezłe wina. Gamay to taki młodszy brat Pinota, ale do 20 euro bije pinoty na głowę. Artykuł naprawdę zacny, przyjaciel ma talent.
-
To tutaj mamy drobną różnicę, bo ja jednak jestem za tym żeby nie inwestować niepotrzebnie w sprzęt, który może okazać się nie trafiony, bo albo nie mamy techniki, albo nie będzie chęci na doszkalanie się. Zawsze można kupić coś tańszego, albo używkę i chwilę pojeździć czy pograć, po złapaniu bakcyla będzie już łatwiej o korektę. Myślę, że ludzie którzy zaczynają grać/jeździć na jakimś poziomie też szukają odpowiedniego sprzętu dla siebie, w pinglu to jest trudne, bo trzeba złapać odpowiednie czucie, a to niestety nie jest mierzalne. felgi były lakierowane, bo to tańszy proces i łatwiej dobrać kolor, tylko niestety wtedy każde drobne otarcie jest widoczne, a akurat żona czasem mi bierze, więc stąd efekt. Na początku się wkurzałem, ale już mi przeszło :). Wow, aż się nie chce wierzyć, że ktoś spróbował Romanee Conti, które od 20 lat nie są dostępne nawet dla wielu dziennikarzy, nazwisko Bettane robi swoje - gratulacje. Niestety dzisiaj burgundia jest tak droga, że praktycznie dałem sobie spokój z wyższymi winami, choć coś tam jeszcze w piwniczce mam 🙂
-
Tutaj to mógłbym elaborat napisać ;). Postaram się to skrócić do pewnych ogólnych stwierdzeń. Po pierwsze większość ludzi kompletnie nie rozumie tenisa stołowego w sensie rotacji. Przeciętny zawodnik ligowy potrafi nadawać takie rotacje szczególnie przy serwie, że taki przeciętny świetlicowy gracz kompletnie nie będzie wiedział co z tym zrobić. W takich przypadkach mógłbym napisać, że sprzęt jest kompletnie nieistotny, bo i tak nie wykorzystasz go nawet w minimalnym stopniu. Ja zawsze amatorom doradzam jak najwolniejszy sprzęt, zasada jest prosta im wolniejszy sprzęt tym lepsza kontrola i mniejsza wrażliwość na przychodzącą rotację. Cena nie gra roli, w zasadzie rakietka za 300zł spokojnie daje radę, nawet jeśli się uprzesz i wydasz 3tys to i tak nie odczujesz różnicy. Zabawa dopiero się zaczyna gdy zaczniesz dużo grać, złapiesz czucie sprzętu i trochę techniki. Wtedy jeśli weźmiesz inny sprzęt do ręki to od razu po kilku piłkach odczujesz różnicę, co oczywiście nie oznacza, że musisz wydawać majątek na sprzęt. Amatorskie granie, czyli powiedzmy tak nawet 4 i 5 liga w tenisie stołowym nie oznacza, że musisz dużo inwestować w sprzęt, bo to po prostu nie wiele pomoże. Podstawa to regularny trening i technika, jak opanujesz technikę prawidłowo to możesz inwestować w sprzęt, zaczniesz odczuwać, ze brakuje Ci mocy w uderzeniach, ale z drugiej strony jeśli weźmiesz bardziej ofensywny zestaw to stracisz trochę na kontroli (blok, podcięcie) i rakietka będzie bardziej wrażliwa na przychodzącą rotację. To będzie oznaczało, że rozumiesz o co chodzi i możesz próbować różnych zestawów. Droższy sprzęt, szczególnie okładziny będą miały na pewno więcej rotacji, z kolei deska będzie lepiej wyważona, ale to oczywiście indywidualne podejście. Zawodowcy to już zupełnie inna bajka, tam najdroższe są okładziny, które oni zmieniają co miesiąc, jedna kosztuje prawie 400zł. Deska to przynajmniej 1000zł, ale w zasadzie masz ją na stałe. To tak po krótce, w każdym razie chodzi o to, że w amatorskim graniu cena sprzętu jest praktycznie nieistotna pod warunkiem, że będzie dobrze dobrany. Zajmuję się też winami, 20 lat spotkałem hydraulika w Paryżu w hotelu i zagadnąłem w temacie win, że u nich w sklepach można kupić wino za 5 euro i jest naprawdę niezłe. On mi na to odpowiedział "nie kupuj tych win, bo one niczym się nie różnią od tych za 2 euro... chyba że się znasz". To było absolutnie genialne stwierdzenie, widzisz w winach podobnie jak w pinglu, jakość rośnie do pewnego poziomu, a potem to naprawdę trzeba w tym siedzieć, żeby dostrzec pewne niuanse. Myślałem, że w nartach jest podobnie, ale jak widać się myliłem 🙂
-
Dzięki wielkie za szczegółowe wyjaśnienia, teraz w końcu chyba złapałem jakieś podstawy. Mimo wszystko wydaje mi się, że nie wybrałem najgorzej, bardziej obawiałbym się sytuacji w której wybrałbym nartę zbyt wymagającą i jak to napisał kolega @Chertan "mając dłuższą nartę będziesz musiał jeździć poprawniej" - mogłoby dojść do tego, że po prostu nie mógłbym sobie poradzić i radość z jazdy by się skończyła, ewentualnie musiałbym jakieś lekcje wziąć. Jeszcze raz dzięki. Chyba jednak skłoniliście mnie do tego, żeby coś nagrać 🙂
-
Wiesz to wynika pewnie z tego, że obejrzałem kilka filmów o doborze nart, takich nagranych przez rzekomych fachowców, ale ostatecznie i tak są mega rozbieżności. Dlatego chciałem poznać jakieś ogólne zasady. W sumie to najbardziej ciekawi mnie skąd się bierze taka różnica w kwestii długości nart, większość z Was proponowała mi raczej 175 i nawet więcej, podczas gdy facet w sklepie (taki topowy sklep w moim mieście) twierdzi, że nart powyżej 170cm to on praktycznie wogóle nie sprzedaje, a sam jako narciarz i trener jeździ na nartach 163cm - facet mojego wzrostu. Rozmawiałem wczoraj też z trenerem co uczy moje córki, facet już bliżej 60tki i też całe życie trenuje dzieciaki i i sam ma 165cm, bo mówi że szkoda w tym wieku kolan. Ciekawi mnie skąd się biorą te rozbieżności - oczywiście mówimy o nartach uniwersalnych.
-
Head shape V5 Cieniawa koło Nowego Sącza Z tym filmikiem to trochę wstyd, ale może poproszę córkę w piątek jak znowu pojedziemy. Zdaję sobie sprawę, że na pewno popełniam wiele błędów, cóż złe nawyki ciężej wytępić niż nauczyć się od podstaw. Pewne rzeczy czuję, jak przechylanie na tyły przy bardziej stromym stoku, czy też gdy ciężar ucieka mi z narty zewnętrzenej do środka, brak podparcia piszczeli na butach. Po prostu ciężko to wszystko naraz skontrolować, kiedy trzeba walczyć o życie na stoku 😉 .
-
W sumie to mogę od razu napisać, bo pojeździłem niecałe 2 godzinki. Stok trochę oblodzony był, więc na stromej części było trochę trudno. W każdym razie narty na pewno są dużo bardziej twarde od mojej nordici, od razu dało się odczuć że narta mniej drga i jest bardziej stabilna na wprost, za to trudniej trochę wchodzi się na krawędź (muszę bardziej docisnąć), natomiast jak już wejdę to narta dostaje decydowanie większego przyspieszenia niż nordica. Na razie mieszane odczucia, widać że mój poziom nie pozwala na wyłapanie wszystkich różnic. Najważniejsze jest to, że nie przesadziłem ze zbyt optymistycznym wyborem i nadal radość z jazdy jest!
-
Panowie, Dziękuję wszystkim za pomoc i cierpliwość. Sporo się od Was dowiedziałem, trochę też pomogła sztuczna inteligencja 😉 Wybór padł na Head shape V5. Ślubu z nartami nie biorę, jeśli będą zbyt słabe to najwyżej je zmienię za rok czy dwa.
-
A dlaczego Head shape v5 będzie złym wyborem?
-
Rozumiem, to znaczy kolega Bruner wysłał mi już pewne propozycje, więc się temu przyjrzę na spokojnie. Ciekawi mnie po prostu jakie parametry zadecydowały, że wybrałeś akurat ten model dla mnie, długość, twardość, szerokość pod butem?
-
ok, dzięki. A możesz mi powiedzieć czym się kierowałeś, że akurat ten model wybrałeś? Widzę, że on ma sporo innych modeli, czy to kwestia promienia skrętu?
-
Nie ma co się fochować, wolałbym szczerze jakąś konkretniejszą odpowiedź. Napisałeś, że mogę kupić używki za 2tys, i to jest ok, tylko ja nie znam jak Ty to ująłeś pewnego źródła i nawet nie wiem jak ocenić czy narty są mało używane. Jeśli możesz to napisz mi kilka konkretnych modeli, które masz na myśli, albo chociaż parametry, to sobie coś poszukam.
-
fajne, ale jest napisane, że mogą posiadać drobne wady produkcyjne - takich rzeczy to jednak się obawiam. No i tutaj się chyba nie zgodzę. Nie wiem czy będę się chciał rozwijać, wolę przechodzić stopniowo na lepszy sprzęt. To czego najbardziej się obawiam to kupno zbyt ambitnego sprzętu, którego nie ogarnę, który będzie zbyt trudny (czyli będzie zbyt twardy, będzie się ciężko skręcało) i odbierze mi przyjemność z jazdy. Jeśli odczuję postęp i za kilka lat będę chciał znowu zmienić sprzęt, to nie będzie z tym problemu. Nie chcę teraz kupować nart do końca życia.
-
Myślę, że niepotrzebnie czepiasz się szczegółów. Starałem się napisać w miarę konkretnie, na tyle na ile pozwala moja słaba wiedza co bym oczekiwał. Jeśli dobrze rozumiem to węższe narty pod butem są bardziej do slalomu, ja raczej jeżdżę dłuższymi skrętami. Może inaczej, w obecnej wersji przechodzenie z krawędzi na krawędź jest wystarczająco proste i raczej nie potrzebuję iść w dół. Dam Ci prosty przykład, który może bardziej naświetli problem. Gdybyśmy rozmawiali o tenisie stołowym (na tym się dobrze znam), i powiedziałbyś mi, że jesteś amatorem, który gra od 10 lat, styl wszechstronny - to bardzo prosto mógłbym Ci zaproponować coś w przedziałach cenowych. Czyli do 200zł za całość to będzie badziew, ale jeśli nie masz więcej to coś wymyślimy. Powyżej 300zł to już będzie fajny zestaw. Oczywiście możesz wydać 1000zł, ale przy Twoim poziomie nie odczujesz różnicy w stosunku do tego za 300zł, bo nie masz takiego czucia, żeby docenić droższy sprzęt (deska z przekładkami z włókien węglowych pewnie będzie trochę lepsza od zwykłej drewnianej, ale tego nie odczujesz). Najgorsze natomiast jest, bo najczęstszym błędem jest to, że ktoś przecenia swoje umiejętności i szybkość gry i wybiera zestaw ofensywny, którego kompletnie nie ogarnie. Widzisz ja szukam czegoś wszechstronnego w średniej półce cenowej
-
Rozumiem, a czy możesz w takim razie napisać czym się kierować przy zakupie? Piszesz, że to co wybrałem jest kiepskie, tylko jak sam zauważyłeś modeli jest tak dużo, że dla takiego laika jak ja różnią się głównie grafiką, bo nie znam się na parametrach. Oczywiście pewnie jest tak, że droższe zwykle będzie lepsze, ale ja nie muszę mieć najnowszego modelu, może być też coś lekko używane po testach. Ważne, żebym nie przedobrzył. Jeśli dobrze rozumiem to narta powinna być w przedziale 172-177, przy bucie teraz mam 73 i raczej mniej nie chcę, w takim razie na co jeszcze patrzyć z parametrów, bo ostatecznie jak będą jakieś o podobnych parametrach, to będę się kierował wyglądem
