Jump to content

kowalczuk

Members
  • Posts

    115
  • Joined

  • Last visited

kowalczuk's Achievements

Enthusiast

Enthusiast (6/14)

  • First Post
  • Collaborator
  • Conversation Starter
  • Week One Done
  • One Month Later

Recent Badges

0

Reputation

  1. Smutna jest ta nasza Polska dziś.
  2. Najpiękniejsza trasa narciarska w Sudetach Środkowych, a i przyroda stworzyła tam doskonałe warunki naturalne dla dalszego rozwoju. Ale ludzie jak dawniej ciągle stają okoniem, i tak się w Polsce właśnie wszystko marnuje.
  3. W tzw. normalnych krajach też się sądzą o różne sprawy, ale business pracuje. Nie jest to powodem zamykania wszystkiego chyba, że jest to bankructwo. Wówczas przechodzi on w inne ręce. A jak będzie u nas? Ciekawe czy ktoś go teraz przejmie i na jakiej zasadzie, czy po prostu jak wiele polskich businessów po prostu zniknie - "do zaorania"? Ten teren po prostu przedstawia sobą jakąś wartość gdy istnieje tam osrodek narciarski. W tym kraju chyba po prostu nie ma sprzyjających warunków prawnych do prowadzenia działalności gospodarczej. Pozdrawiam, RK
  4. Aha, chodzi o to? No to już nasi kochani prawnicy postarają się o to, żeby ta sprawa pociągnęła się z 10 latek co najmniej. No cóż. W taki system wdepnęliśmy, a może właściwie specjalnie dla nas stworzono. Pozdrawiam, RK
  5. Mnie się tam podobają. Testowałem je pod koniec zeszłego sezonu w Blue Mountain przez kilka dni. Są ciężkie, to fakt, ale dzięki temu i nowemu kształtowi może idą przez zryty śnieg jak czołg. Nie są to narty, na których będzie się bić rekordy między tyczkami prawdopodobnie ale do normalnej jazdy dla "fanu" (frajdy). Skręt inicjowałem w zasadzie chyba przez położenie nart na krawędzie. Na porannym świeżo wyratrakowanym stoku też zachowywały się bardzo dobrze. Były stabilne zarówno w krótkim jak i długim skręcie. Bardzo stabilne. Jadąc na nich człowiek nabiera zaufania, że ta narta nie zawiedzie nawet w najgorszych warunkach śniegowych. Podobno są też dobre na puch, ale nie miałem okazji próbować. A więc jest to narta uniwersalna na każdy rodzaj śniegu. I o to chodzi bo w zasadzie nigdy dokładnie nie wiemy jakie warunki spotkamy i chyba po to jest ta narta. Rozmawiałem z wieloma osobami na stoku i wiem, że ludzie są sceptyczni co do nowego i 'dziwnego' dla nich kształtu. Będą się do niego przyzwyczajać jeszcze przez kilka lat zanim zaakceptują całkowicie. Tak jest prawie ze wszystkim, ale mnie on w ogóle nie przeszkadza. Pozdrawiam, RK Użytkownik kowalczuk edytował ten post 26 październik 2011 - 18:53 drobne poprawki
  6. Sorry ale akurat mijasz się z prawdą. Jeździłem tam w ostatnie zimy (oprócz ostatniej) i było bardzo fajnie. Właściciel jednak zamykał sezon przedwcześnie, chociaż warunki śniegowe były jeszcze bardzo dobre i mimo, że istniejący tam staw do naśnieżania nie zezwala na właściwe naśnieżanie całości. Potrzebne małe doinwestowanie, ale być może, właściciel nie za bardzo może sobie na to pozwolić.
  7. Odnośnie dawniej projektowanych tras narciarskich Śnieżnika zrobiłem 2 szkice/mapy. Przesyłam do nich linki: 1. Śnieżnik - jedna z dawnych koncepcji zagospodarowania stoków Śnieżnika - uproszczenie - ten zrobiłem naprędce kiedyś, jest bardzo uproszczony - same wyciągi tylko. 2. Śnieżnik - koncepcja tras narciarskich z roku 1980 - odtwarzana z pamięci - jeszcze nie skończona Albo możesz po prostu znaleźć te mapy przez google.pl, fraza: Śnieżnik koncepcja site:maps.google.pl Tą drugą mapę jeszcze uaktualnię, więc jeśli zajrzysz tam za jakiś czas to może już być wersja troszkę zmieniona. Jeśli chcesz z tych map skorzystać w terenie to oczywiście możesz je sobie wydrukować, ale jeśli chcesz dokładnie dotrzeć do jakiegoś miejsca bez błądzenia to możesz je też załadować do GPS-u. Tak jak pisałem telefony z systemem Android mają rozbudowaną współpracę z mapami Google i taki jest najlepszy. Coraz więcej podobnych urządzeń z GPS-ami pojawia się dziś na rynku - jak iPad Tablet-y. Inne GPS-y, starszego typu, nie mają żadnych map warstwicowych, albo w ogóle tylko czarną plamę w tym miejscu. Wtedy podążasz po prostu po linii mając zaznaczoną swoją pozycję. Żeby jednak załadować te nazwijmy to trasy (mapy) na GPS możesz posłużyć się portalem gpsies.com. Pod powyższymi linkami do tras (map) znajdują sie też ich pliki z rozszerzeniami 'klm'. Są to pliki w formacie programu Google Earth, w którym możesz te mapy (trasy) wyświetlić w 3D, oglądać przeloty nad nimi, uzyskać ich profile, nachylenia średnie, max. i miejscowe, itp.. Taki plik możesz pobrać na swój komputer. Będzie on później też przydatny do przełożenia tras na GPS. Portal gpsies.com daje możliwości konwersji plików. Możesz przerzucać z map na GPS i odwrotnie. Plik 'klm' możesz oczywiście też otworzyć bezpośrednio w Google Earth, a potem schować na dysk. Odnośnie Wielkiej Sowy masz rację. Są tam problemy bo wszędzie są lasy. A z nimi coś załatwić to zawsze był problem. I tak jest w ogromnej większości miejsc, które nadawałyby się pod narty, w Sudetach. Podejrzewam, że w Beskidach też. Pozdrowienia, RK
  8. Ta odpowiedź została przekierowana z wątku "Inwestycje na stokach w Polsce na sezon 2011/2012" (ze względu na niezbieżność jej treści z tytułem). HenryFordzie, poniżej opiszę te plany w kilku słowach. 1. Śnieżnik Kłodzki - wschodnie i płn.-wschodnie stoki Śnieżnika od szczytu do wsi Kamienica + połączenia narciarskie z takimi miejscowościami jak Międzygórze, Sienna (obecnie ośrodek Czarna Góra - tylko tą część się powoli realizuje przez ostatnie 30 lat, na pozostałej części nic się nie dzieje), Bolesławów, i być może Stronie Śląskie - ale niegdyś funkcjonujący wyciąg w Stroniu Śl. na górę Krzyżnik zlikwidowano. 2. Góry Orlickie (Zieleniec) - rozszerzenie systemu i połączenie z Dusznikami Zdrój - częściowo się realizuje. 3. Góry Sowie - niewiele tras, ale stworzenie systemu przejazdów (systemu łączników) pomiędzy Potoczkiem (ten pięknie usytowany ciąg 2-ch wyciągów niestety coraz gorzej funkcjonuje - ostatnio nawet wyciąg górny całkowicie zamykają w pełni sezonu), Rościszowem, Rzeczką, Sokolcem, Górą Rymarz i Kamionkami (Pieszyce). 4. Góry Kamienne - głównie Góry Suche - mały system pomiędzy rejonem schroniska Andrzejówka a Sokołowskiem - (tu nic się nie dzieje oprócz wymiany paru króciutkich wyciągów) i przy pomocy ski-busów z Górą Dzikowiec - (tu ostatnio wymieniono niegdyś funkcjonujący orczyk na 2-osobową kanapę, ale uruchamianie tego stoku trwa już po zamontowaniu kanapy 3-ci rok. Rzekomo w tym roku ma już funkcjonować trasa, wyciąg i trasy wraz z naśnieżaniem, ale czy będzie? Wciąż brak dobrych wieści. Od lat nie funkcjonuje wyciąg na górę Garbatkę w Sokołowsku. Za PRL-u pracował. Teraz postawili niby nowy ale ciągle brak było gospodarza - nie wiem o co tam chodzi. Od niedawna zaczęły znów funkcjonować 2 wyciągi w Grzmiącej koło Głuszycy. Coś robią w Głuszycy ale jest to raczej w oderwaniu od jakiegoś ewentualnego systemu w przyszłości (chyba, że ski busy). W samym Wałbrzychu i w jego bezpośrednim sąsiedztwie są dwie góry (>850 m. n.p.m., co do których też były różne ciekawe plany. Są to Chełmiec (pomiędzy Wałbrzychem, Szczawnem Zdrój. a Boguszowem-Gorce) i Borowa (pomiędzy Wałbrzychem a Jedliną Zdrój, właściwie jej szczyt leży na terenie miasta Wałbrzycha). To tyle pokrótce z pamięci. W zasadzie nic się nie robi dla wprowadzenia jakichś wspólnych karnetów, a najlepiej 1-dnego. Moim zdaniem powinno być podobnie jak w autobusach miejskich. Pasażer mając bilet wsiada do dowolnego autobusu. Pieniądze pomiędzy poszczególnych operatorów wyciągów powinien rozliczać komputer dysponujący bazą danych z odczytywanych przez skaner karnetów. (Choć przyszłość ma leżeć w komórce niby, gdy za wszystko można będzie płacić komórką, to może wtedy. Tylko kiedy ona do nas dotrze?) To tyle tak pokrótce o dawnym województwie wałbrzyskim. Jak zrobię jakiś szkic (od ręki) dotyczący planów Śnieżnika to Ci go prześlę. Na razie możesz się posłużyć szkicem Andrzeja Ziemilskiego, który wysłałem wcześniej, a który dość dobrze obrazuje całą ideę docelowego projektu. Brak na nim tras zjazdowych, ale to można sobie dokomponować. Jeśli chodzi o dawne województwo jeleniogórskie (głównie Karkonosze i Góry Izerskie) to nim się nie zajmowałem, ale też znam te góry. Tam moim zdaniem powinniśmy doprowadzić do wspólnego systemu z Czechami. Tym samym nawet niewiele inwestując po naszej stronie narciarze mieliby dostęp również i do tras czeskich. Byłby to bardzo atrakcyjny system. Dla tego celu należałoby porobić łączniki, tzn. niekoniecznie musiałyby to być trasy zjazdowe ale trasy łączące umożliwiające łagodny zjazd na nartach do sąsiadujących ze sobą ośrodków. Oczywiście powrót też. Zaczęto już o tym myśleć w Kowarach i Świeradowie Zdr., czytałem. Czesi jak zwykle poszli do przodu. Wybudowali wyciąg na górę Czoło przy przełęczy Okraj (miejscowość i czeski ośrodek narciarski Mala Upa), a my? Też jak zwykle, zablokowaliśmy projekt - tzn. znów przy pomocy ekologów. Czy coś Ci to mówi? O Karkonoszach pisałem już tu oraz na skionline.pl kilkakrotnie. Teraz skupię się na tylko jednym przykładzie, a mianowicie na grzbiecie Lasockim. Rejon ten leży poza Parkiem Narodowym i jest w dużej części wylesiony. Postawienie tam paru wyciągów i przygotowanie tras nie powinno być więc dużym problemem. Różnica wzniesień byłaby tam porównywalna do czeskiego Szpindlerowego Młyna, kurortu nr 1 w Czechach. Warunki śniegowe jak mówią miejscowi (leśnicy), są tam wyśmienite. Jest to położenie podobne jak dla Zieleńca, gdzie układ gór i prądów powietrznych powinien moim zdaniam stwarzać podobny swoisty mikroklimat, z tym, że różnica wzniesień byłaby tam znacznie większa. I rzeczywiście jak mówią miejscowi stwarza. Po obu stronach mielibyśmy czeskie ośrodki z którymi można by połączyć się w jeden większy ciekawy system. T.j. Mala Upa i Zacler. Dodatkowy plus to bliskość Karpacza, a konfiguracja terenu i istniejąca leśna droga umożliwia np. zjazd z Czoła do Wilczej Poręby w Karpaczu. Bardzo też blisko jest Pec pod Śnieżką po czeskiej stronie. Obecnie jesteśmy w wątku, który wiąże się też z Grzbietem Lasockim w Karkonoszach - ale to nie jest całość grzbietu, ta część o której mówiłem wcześniej jest stąd na północ. Podam Ci tu też linki do moich tras na mapach Google, ponieważ mówisz, że lubisz podobnie jak ja oglądać góry jeżdżąc po nich na rowerze i nartach. Trasy te możesz też wczytać na swój GPS, najlepiej taki, który ma mapy Google i Google Earth program jak smartphone pracujący w systemie Android. Będziesz miał wtedy satelitarną nawigację na rowerze/nartach w górach. Podobnie do tych tras doślę Ci później szkic koncepcyjny dawnego zagospodarowania narciarskiego Śnieżnika. Jeśli nie znasz programu "Google Earth" to radze Ci sobie go pobrać i zainstalować z internetu. Jest za darmo. Można tam oglądać teren w 3D, projektować przejazdy, wgrywać przejechane trasy z GPS-u, wyświetlać profile tras oraz przeloty ponad nimi itp. Linki poniżej: ----1----2----3---- Pozdrowienia, Ryszard Kowalczuk Użytkownik kowalczuk edytował ten post 20 październik 2011 - 06:44 drobne poprawki
  9. Co myślicie o tym? Przedruk z http://www.andrzejad...s.php?ItemId=96 "W dniu dzisiejszym, który kończył posiedzenie Sejmu RP posłowie debatowali nad informacją Prezesa Rady Ministrów na temat zamiaru sprzedaży spółki Polskie Koleje Linowe. Informację Rządu przedstawił Podsekretarz Stanu w Ministerstwie infrastruktury Andrzej Massel. Stanowisko Klubu Prawo i Sprawiedliwość przedstawił poseł Andrzej Adamczyk. Wystąpienie Posła Andrzeja Adamczyka w debacie po udzieleniu Informacji Prezesa Rady Ministrów na temat zamiaru sprzedaży spółki Polskie Koleje Linowe. Warszawa - Sejm RP, 13 maja 2011 r. Patrząc z perspektywy Polski XXI wieku – kraju rozwijającego się - trzeba jednoznacznie stwierdzić, iż niewiele było w naszej pogmatwanej historii państwowych przedsięwzięć komunikacyjnych o znaczeniu epokowym, które w swojej roli i myśli technicznej wyprzedzały swoje czasy. Jednak na pewno do takowych należy zaliczyć Kolej Linową na Kasprowy Wierch, która po dziś dzień jest sztandarowym przykładem działania, jakie może być prowadzone przez państwowe przedsiębiorstwo. Przed II wojną światową ówczesne Ministerstwo Komunikacji z inicjatywy ministra Aleksandra Bobkowskiego podjęło realizację tego wielkiego dzieła, które rozpoczęto 1 sierpnia 1935 r., a już 26 lutego 1936 r. ruszyła kolej z Kuźnic na Myślenickie Turnie. Tempo prac było tak ogromne, osiągane przede wszystkim dzięki dobrej organizacji pracy i zatrudnieniu wielkiej liczby ludzi. W szczytowym okresie na budowie pracowało około 1000 osób – nie tylko, rzecz jasna z Zakopanego i Podhala, lecz także z Krakowa i innych terenów Małopolski, a nawet z Wileńszczyzny i Polesia. Pierwszy srebrny wagonik dojechał na Kasprowy Wierch w niedzielę, 15 marca 1936 r. po 227 dniach budowy, co stanowiło ówczesny rekord świata. Liczba chętnych do korzystania z tego udogodnienia przekroczyła najśmielsze oczekiwania i to mimo iż cena biletu wynosiła niemało, bo 8 przedwojennych złotych. Była ona pierwszym tego typu urządzeniem w Polsce i pierwszym w całych Tatrach. Kolej na Kasprowy Wierch okazała się najbardziej rentowną w Europie. Budowa ogółem kosztowała przeszło 3,5 mln złotych. Suma ta zwróciła się z dochodów już do 1939 roku. Następnie, jako druga w Polsce powstała kolej linowo-terenowa na Górę Parkową w Krynicy, zbudowana na zlecenie Ligi Popierania Turystyki i oddana do użytku w grudniu 1937 r. Zachęcona powodzeniem tej inwestycji, Liga podjęła starania o uzyskanie koncesji na budowę podobnego urządzenia na zakopiańską Gubałówkę. Budowę rozpoczęto w lipcu, a zakończono 20 grudnia 1938 r., po zaledwie 168 dniach budowy. Te wielkie wyzwania realizowali w Polsce międzywojennej ludzie odważni, o wielkim sercu, a przede wszystkim wyobraźni, pełni marzeń o silnej Rzeczypospolitej, inspirowani między innymi wielkimi inwestycjami Gdyni czy też COP-u. Cechowało ich wszystko to, czego niestety brakuje obecnemu rządowi z Premierem Tuskiem na czele. Szanowni Państwo, Po drugiej wojnie światowej, w 1962 r. powstała kolej z krzesełkami jednoosobowymi w Kotle Gąsienicowym, w 1969 - kolej z krzesełkami dwuosobowymi w Kotle Goryczkowym (obydwie na stokach Kasprowego Wierchu). W 1977 zaś ruszyła podobna kolej krzesełkowa na Butorowy Wierch w Kościelisku koło Zakopanego. Wymienione powyżej koleje i wyciągi połączono w jedno przedsiębiorstwo - Polskie Koleje Linowe. Obecnie, w skład firmy Polskie Koleje Linowe Spółka Akcyjna wchodzą także: Kolej linowo-terenowa na Górę Żar w Międzybrodziu Żywieckim, oraz Kolej linowa na Mosorny Groń w Zawoi. Przez ponad 70 lat tylko kolej linowa na Kasprowy Wierch przewiozła ponad 38 milionów pasażerów. Wśród milionów osób, które w ciągu tych 70 lat wjechały koleją na Kasprowy, jest także Ojciec Święty Jan Paweł II, który jako papież odbył tę podróż 6 czerwca 1997 rok W czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2007 roku gruntownie zmodernizowano kolej na Kasprowy Wierch. Oficjalnego otwarcia, kolejki linowej po jej całkowitej przebudowie, dokonał 18 stycznia 2008 r. Pan Prezydent, profesor Lech Kaczyński. Szanowni Państwo, Przed kilkoma miesiącami PKP ogłosiło zamiar sprzedaży spółki Polskie Koleje Linowe. Jak donosi prasa, na sprzedaż wyraził zgodę minister skarbu Państwa. Wystawienie na sprzedaż przez rząd Platformy Obywatelskiej i PSL-u: - Kolei linowej na Kasprowy Wierch, - Kolei linowej na Halę Gąsienicową, - Kolei linowej na Halę Goryczkową, - Kolei linowo-terenowej na Gubałówkę w Zakopanem, - Kolei linowo-terenowej na Górę Parkową w Krynicy, - Kolei linowo-terenowej na Górę Żar w Międzybrodziu Żywieckim, - Kolei linowej na Butorowy Wierch w Kościelisku, - Kolei linowej na Mosorny Groń w Zawoi to dla wielkiego biznesu niepowtarzalna okazja unikatowego zakupu na skalę europejską. Dla Polski okaże się to niebywałym skandalem. Sama historia budowy kolejki do dziś pozostaje symbolem modernizacji, skuteczności, zaradności finansowej oraz wizjonerstwa Polski i Polaków dwudziestolecia międzywojennego. Opisy i relacje z tej inwestycji z lat 30. dowodzą świadomości jej znaczenia dla Polski oraz technologicznego jej rozmachu. Te dane i całe społeczne tło – w kontekście interesów społecznych i lokalnych - obiektów administrowanych przez PKL powodują, iż chęć sprzedaży spółki jest niczym innym jak pozbywaniem się narodowego dziedzictwa wyrażonego myślą techniczną i symboliką, jaka przyświeca linowym kolejom. Czy zatem można godzić się na sprzedaż perły polskiej sztuki architektury użytkowej, budowanej nadludzkim wysiłkiem dla pożytku publicznego? Wymienione kilka chwil wcześniej składniki majątku PKL nie są składnikami zwykłego biznesu Premierze Tusk, to własność szczególna nas wszystkich. Wszystkich Polaków. Wszyscy rządzący, a Premier rządu w szczególności powinien strzec dziedzictwa kulturowego, podkreślać stale jego znaczenie, właściwie nim zarządzać, a nie stawać się jego sprzedawcą – przedstawicielem handlowym. Wszystko, co się wokół tego dzieje, to przecież nienormalny proces prywatyzacji. Prywatyzacja kolei na Kasprowy byłaby zatem pierwszą w Polsce sprzedażą obiektu dziedzictwa narodowego i otwarłaby ryzykowną drogę do prywatyzowania innych dóbr publicznych, historycznych, jak i przyrodniczych. A może Premier Tusk zechce sprzedać Zamek Królewski w Warszawie, Wawel, Smoczą Jamę, wydzierżawić na kilkadziesiąt lat półwyspu helskiego, np. Szwedom, a zakon w Malborku zakonowi Rycerzy Najświętszej Maryi Panny, istniejącemu do dzisiaj w Austrii. PKL ma doskonałe wyniki, w 2007 roku wypracowało 7 794 348zł, zaś w 2009 roku 9 665 269 złotych zysku. To czysty dochód dla państwa. Do tej firmy nie dopłacamy, wręcz odwrotnie. Panie i Panowie Posłowie 1. Od momentu przekształcenia Polskich Kolei Linowych w spółkę z o.o. (1 czerwca 2000r.), a następnie w spółkę akcyjną (1 września 2008r.), zmodernizowane zostały wszystkie najważniejsze jednostki, a ukoronowaniem tego procesu była największa pod względem wartościowym inwestycja – Modernizacja Kolei Linowej na Kasprowy Wierch. 2. Wszystkie inwestycje realizowane były ze środków własnych Spółki oraz dwukrotnie przy udziale kredytu bankowego, przy czym na dzień dzisiejszy do spłaty pozostaje jeszcze tylko kredyt zaciągnięty na modernizację Kolei Linowej Kasprowy Wierch. (zaciągnięty 14 grudnia 2005r w kwocie 55 mln złotych – pozostało do spłaty na 31.12.2010 - 36,6 mln złotych) 3. Wskaźnik ogólnego zadłużenia systematycznie spada i wynosi obecnie zaledwie 31% (na koniec 2009r. wynosił 35%). 4. W 2010r. zakupiono od Syndyka masy upadłości Ośrodek Turystyczno Narciarski Mosorny Groń w Zawoi za kwotę 10,1 mln złotych pochodzącą ze środków własnych PKL S.A. Zrealizowano ponadto szeroki program inwestycyjny, który będzie kontynuowany w kolejnych latach. 5. Ogółem nakłady inwestycyjne PKL S.A. w 2010r. wyniosły 19,1 mln złotych, przy czym nie zaciągnięto na ten cel żadnych nowych kredytów bankowych 6. W związku z dobrym wynikiem finansowym w połączeniu ze spadającymi wskaźnikami zadłużenia nie ma żadnego problemu z pozyskaniem finansowania na dalsze inwestycje. 7. Przychody PKL w rekordowym 2009r. przekroczyły 51 mln złotych, a za rok 2010, pomimo bardzo niekorzystnych warunków atmosferycznych przekroczyły 45,5 mln złotych 8. Zysk w 2009r. wyniósł 9,6 mln złotych, a za rok 2010 ponad 5 mln złotych. 9. Pomimo złych warunków atmosferycznych w 2010r. rentowność sprzedaży liczona wg. GUS (wynik ze sprzedaży x 100 / przychody ze sprzedaży) wyniosła 17 %. Rekordową wartość osiągnęła w 2009r. -26% Dlaczego więc sprzedawać coś, co ma wartość i historyczną, i ekonomiczną zarazem? To nie jedyne pytania. Pojawiają się następne: 1. Dlaczego porzucana jest już przedwojenna idea podmiotu będącego własnością społeczeństwa polskiego i promującego walory kraju na skalę międzynarodową? 2. Dlaczego sprzedawany jest podmiot, którego rentowność sprzedaży(GUS) za lata 2007-2009 wynosił 23-25%? 3. Dlaczego prasa pisze o inwestorach prywatnych skoro najczytelniejszą wersją prywatyzacji jest giełda? Do czego prowadzi prywatyzacja?? Do Zaniepokojenia gmin co do strategii i losów podmiotu o kluczowym znaczeniu dla ich funkcjonowania w branży turystycznej. Do Rosnących roszczeń właścicieli terenów narciarskich. Premier i jego Rząd sprzedał Stocznię Gdynia. Niby rząd ją ratował. I wiemy z jakim skutkiem. Tragicznym i opłakanym. Prawo i Sprawiedliwość uważa, że aktywność Premiera i Ministra infrastruktury powinna być skierowana na wzmocnienie finansowe spółek kolejowych, ich rozwój i realizację przez nich inwestycji, które je unowocześnią i uczynią konkurencyjnymi. Szanowni Państwo PKL i pośrednio biznes turystyczny na podhalu można jeszcze uratować, a szkodliwe plany sprzedaży powstrzymać. Wszystko jest jeszcze otwarte, To ostatnia chwila, by móc się przeciwstawić tej sprzedaży. Mamy nadzieję, że ludzie kultury, intelektualiści oraz wszyscy, którzy mają poczucie wagi problemu, zaapelują do Donalda Tuska o zaniechanie tego zgubnego pomysłu dla Polski, dla górali i całego rodzimego biznesu turystycznego. Liczymy, że media będą pośrednikiem w tej sprawie. Wspólnie osiągniemy sukces. Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości z dezaprobatą odnosi się do przedstawionej na dzisiejszym posiedzeniu informacji premiera na temat planów pozbycia się państwowej spółki PKL, poprzez sprzedaż na zasadzie : kto da więcej."
  10. Pewnie dlatego, że Dolomity objęte są patronatem UNESCO:D Może komuś brakuje wyobraźni i to go rozbawia, ale w Wałbrzychu z kopalni kiedyś wywożono ziemię na hałdy właśnie kolejką linową. Do dziś wywożą też w ten sposób urobek z kamieniołomów z Cernego Dolu w Czeskich Karkonoszach. Kolej linowa to najbardziej ekologiczny i oszczędny rodzaj transportu - nie hałasuje, nie dymi, nie wymaga budowy utwardzanych dróg, zużywa najmniej energii. W zamian wystarczy kilka pośrednich lekkich stalowych słupów i dzięki temu cały transport odbywa się na cienkich linach w powietrzu. Tu nie chodzi o cuda tylko żeby ludzie mieli gdzie pojeździć na nartach. Tu gdzie spędziłem minioną w tym roku zimę (2011), t.j. w Ontario (Kanada) najwyższe stoki mają zaledwie 210 m. różnicy wzniesień, a jeździ tu wielu zaawansowanych narciarzy. W tym tylko sezonie przejeździłem tu parę tysięcy kilometrów. Ci którzy podążają wyłącznie w wysokie góry raczej zaawansowanymi nie będą bo jeżdżą zaledwie kilka dni w roku. I jeszcze jedno da tu się zrobić nawet ok. 200 km. dziennie. Sprawdzałem to z GPS-em, a niedowiarkom mogę przesłać dowód. ( Ośrodek nazywa się "Blue Mountain", i bardzo łatwo go znaleźć w Internecie - http://www.bluemountain.ca ) Pozdrowienia, Ryszard Kowalczuk ----1----2----3---- Możliwe Inwestycje Narciarskie - Karkonosze - Niedamirów - W zgodzie z naturą Użytkownik qaz edytował ten post 29 kwiecień 2011 - 15:53 edytuj
  11. Testuję te narty już kilka dni w różnych warunkach śniegowych i ku mojemu zaskoczeniu cały czas sprawdzają się bardzo dobrze. Mam te same wrażenia co Alberto1976. Jest to narta projektowana na różne warunki śniegowe. Kształt przodów opiera się na kształcie deski surfingowej (surfboard). Powinna też być dobra w puchu. Ale tu gdzie jestem niestety puchu brak.
  12. Tak się zastanawiam jaki sens ma podawanie łącznej przepustowości wszystkich wyciągów, która to liczba jest prostą sumą przepustowości wszystkich wyciągów w ośrodku. Tą wartością posługują się prawie wszystkie media. Co ona w/g nich ma charakteryzować? Przecież w ciągu godziny na króciutkim wyciągu można obrócić np. 40 razy a na długim np. tylko 4, pomimo, że przepustowość każdego z nich będzie taka sama. Albo jeden długi wyciąg wykona tą samą pracę co 10 króciutkich ustawionych jeden za drugim, mimo, że łączna przepustowość tych 10-ciu będzie 10 razy większa. Czy im się zdaje, że my klienci jesteśmy bezmyślni, a duża liczba łącznej przepustowości podniesie rangę ośrodka, czy to raczej oni bywają bezmyślni? Użytkownik kowalczuk edytował ten post 18 luty 2011 - 21:17
  13. No tak, ale Zieleniec jest na ~900-1000 m n.p.m., ponadto ma specyficzny mikroklimat z dużymi opadami śniegu.
  14. Z tym Zakopcem, to też tak wesoło nie jest. W dalszym ciągu blokuje się tam rozwój infrastruktury narciarskiej, a okazuje się np., że obecnie-dzisiaj najwięcej śniegu - 150 cm - jest w ośrodku "Na stoku" w Rzeczce w Górach Sowich na Dolnym Śląsku, na wysokosci jakieś 630 m n.p.m. gdy na Kasprowym tylko 58 cm. (http://www.skiinfo.p...TS_SLOPES_DEPTH). W Czechach w Szpindlerowym Mlynie, gdzie wysokość dolnej stacji jest tylko ~700 m n.p.m. jeździ się na nartach jeszcze pod koniec kwietnia. Ośrodek Mlade Buki (tylko 500 m n.p.m.) też bywa otwarty jeszcze w kwietniu. Dziś wszystko zależy od tego ile śniegu narobią. Użytkownik kowalczuk edytował ten post 17 luty 2011 - 19:43
  15. Zawsze marzyłem by mieszkać w miejscu gdzie mógłbym wyjeżdżać na nartach spod domu a potem na nich wracać. To prawda, że rejon Kotliny Kłodzkiej i sąsiadujących gór do najbardziej rozwiniętych nie należy. Widzi się jednak jak w innych krajach rozwój ośrodków narciarskich stymulował rozwój gospodarczy całych regionów. Czy to nastąpi w warunkach polskich? Ech, ciężko jakoś to widzę. Na pewno te 3 wyciągi (nie licząc "baby-lifts"), jeśli na tym poprzestaną, niewiele zmienią, ale jeśli nastąpi dalszy rozwój, to na inwestycjach w nieruchomości chyba stracić nie można? Może więc warto zaryzykować? Pozdrowienia, RK Użytkownik kowalczuk edytował ten post 17 luty 2011 - 08:30
×
×
  • Create New...