Jump to content

m_agnes

Members
  • Posts

    42
  • Joined

  • Last visited

m_agnes's Achievements

Explorer

Explorer (4/14)

  • First Post
  • Collaborator
  • Conversation Starter
  • Week One Done
  • One Month Later

Recent Badges

0

Reputation

  1. wooow - to już jest coś Choć wygląda na ośle łąki, to poszusować można - i te "dzikie tłumy" DZIĘĘĘKI (nawet bym nie wpadła na poszukiwania w youtube Agnes
  2. Jasne, że tak, Krisaz i born2ski - opowiem wszystko jak na spowiedzi, jak tylko tam szczęśliwie dotrę i coś zobaczę... Nawet wrzucę link do zdjęć - jeśli pogoda pozwoli na ich pstrykanie. A tymczasem nadal proszę o osobiste refleksje tych, którzy tam, na Islandii, byli... zwłaszcza na stokach ośnieżonych... eeech Agnes
  3. Haha - super! Dziękuję serdecznie Wybieram się tam w listopadzie - pewnie jeszcze nie na narty - choć kto wie co się wydarzy. Chciałabym choć jeden dzień spędzić na stoku, może mi się to jednak tym razem nie udać. Ale postaram się na miejscu dowiedzieć jak najwięcej o możliwościach narciarskich - bo tam wszak i lodowiec, a i śniegu zimą chyba nie zabraknie. Kto wie, może na ferie uda mi się wyrwać i poszusować w tym egzotycznym miejscu. Tymczasem chcę m.in. pozwiedzać... Agnes
  4. Bardzo dziękuję za linki do stron. A może ktoś był w Islandii na nartach i mógłby powiedzieć o swoich wrażeniach? Lub chociaż plotki zasłyszane o islandzkich stokach? Zwłaszcza w okolicach Reykjaviku - będę wdzięczna za wszelkie informacje Nawet na form islandzkim jest bardzo niewiele na ten temat... Agnes
  5. Witam Czy ktoś z Was jakimś cudem ma informacje o stokach narciarskich w Islandii? Gdzie można jeździć, jakie są ceny, jakie warunki i trasy? Z góry dziękuję za wszelką pomoc w tym temacie Pozdrawiam Agnes
  6. Nessusie - zazdrość we mnie wzbiera (oczywiście ta jak najbardziej pozytywna), więc pozostaje mi jedynie powiedzieć: ALE CI DOBRZE!!! Szczęśliwego Nowego Roku ze śniegiem na zawołanie Agnes
  7. Świąt beztroskich i radosnych, dużo śniegu, trochę mrozu, pełnego prezentów Mikołaja powozu, poza tym dużo zdrowia i aby po Sylwestrze nie bolała głowa Życzy Agnes m_agnes
  8. Powodzenia Nessus!!! 2 metrów śniegu pod nartami:) a przynajmniej tyle, by wystarczyło do dobrej jazdy Daj znać po powrocie jak było! Agnes
  9. Na pewno jest droga do Val thorens, ale nie wiem czy są skibusy. Jak twierdzą moi przedmówcy - jest szansa na "białe połączenie" między stacjami. Co do restauracji i sklepów - jak na mój gust - jest tego w Les Menuires całkiem sporo - nawet dwupoziomowe pasaże handlowe. Są też i małe supermarkety (chyba SPAR był) To też zależy, gdzie będziesz nocować. Ja nocowałam obok gondoli Les Bruyeres (jeden poziom centrum handlowego + supermarket + poczta + sklepy z gadżetami + basen i lodowisko + kilka knajp) Nieopodal jest większe centrum z wieloma knajpami. Koledzy żywili się w restauracjach i jakoś dali radę finansowo. Ja natomiast z innymi znajomymi żywiłam się w naszych "studyjnych" kuchniach i nie mogłam narzekać. Dodatkowym atutem miejsca była bliskość najważniejszego w tej częsci wyciągu (jw) Miejsce śmiało może konkurować z Meribell a już z pewnością z tańszym (bo położonym poniżej 3 dolin miasteczkiem) i połączonym z całym kompleksem (Meribell) 1 gondolką Bridges Le Bains (jeśli dobrze piszę) Pozdrawiam Agnes
  10. http://www.norphoto.com/r/eng3499.php Nikko, a może To Ci się otworzy? Właśnie dzięki podpowiedzi Kajmanki znalazłam zdjęcia "ambony"(skleroza do nazw, jak wspomniałam wcześniej, tylko pod tą nazwą zapamiętałam tę zadziwiającą półkę skalną). Trolle wszystkich krajów łączcie się!
  11. Dotknęłam tylko stopą wody, w której kąpali się Norwegowie - niezła maszyna do zmniejszania rozmiarów z tego ichniego morza, takie zimne Za to znaleźliśmy sobie inną zabawę. Jest tam lodowiec, ponoć najniżej położony w Europie, językiem spływający do fiordu (właściwie oddzielonego mierzeją, ale jednak to poziom morza. Wypływa spod niego strumień, który ma ok 0 stopni (właśnie nie 4 tylko mniej). Robiliśmy zawody, kto najdłużej wytrzyma z zanurzoną ręką - rekord ok. 15 sekund No i jeszcze z wodnych przygód - to łowiliśmy na błystkę jakąś durzą makrele w okolicach Bergen... Oczywiście na kolację! Akurat ławica przepływała, więc rybki same wskakiwały na haczyk, nie trzeba ich było prosić. Żeby nie było, widziałam narty na dachu auta jakiegoś tubylca - ale nie znaleźliśmy drogi do stoku Muszę sobie poprzypominać nazwy, bo pamiętam, że zwiedziłam, a nie pamiętam jak się te miejsca nazywały...co za obciach eeech... skleroza Pozdrawiam Fanatyków Dzikiej Skandynawiiiiii!!!
  12. Też czekam na taką okazję... jednak chyba będę musiała obyć się smakiem jeszcze trochę. A co do kosztów, to zauważ Cichy, że w sumie mielismy ok 14 tys., z tego pewnie z połowa poszła na paliwo (opel Vectra). Ponieważ prędkość max. w Skandynawii jest zarazem najbardziej ekonomiczną dla silnika, więc i auto paliło mniej niż w Polsce. Oszczędność wzięła się z chińskich zupek z Radomia , wody pitnej prosto z kranu (raz nawet w supermarkecie nie było wody w butelkach, a pan stwierdził zdziwiony moim pytaniem, że tu się pije wodę prosto ze strumienia - zakładam, iż miał rację) oraz noclegów za free (nie polecam spania w aucie - przerobiliśmy dwukrotnie - koszmar). Trochę też i szczęścia mieliśmy, bo np. za jeden z kampingów nie płaciliśmy tylko dlatego, że zbieraliśmy jednego dnia jagody na obiad - do klusek z jagodami, a drugiego zatrzęsienie grzybów, do duszonych grzybków (same pyszności!). Właściciele kampingu, widząc, jak to bieda przymusiła nas do zjadania darów natury, postanowili, że zrobią dobry uczynek i pozwolą korzystać ze wszystkiego za darmo! Oczywiście byliśmy im bardzo wdzięczni No i tym sposobem mieliśmy sporo kasy pod koniec wyjazdu - więc w Bergen szaleliśmy żywieniowo! Targ rybny przede wszystkim Absolutnie nie oszczędzaliśmy za to na wszelkich biletach wstępu do wszystkiego co dawało się zwiedzać po drodze!! To kiedy wracamy na łono dzikiej natury? Agnes
  13. ...no i zrobiła się z tematu nart w Norwegii podróż sentymentalna do tego "dzikiego" kraju - Suuuper Byłam na tej "ambonie" ze zdjęcia. Niesamowite wrażenie!!! Do tej pory na wspomnienie - mam ciarki na plecach. Co do wyjazdu, może opowiem jak mi się udało spędzić miesiąc w skandynawii całkiem tanio - latem (jakieś 7 lat temu, ale ceny niewiele się zmieniły). Rok wcześniej postanowiliśmy w 4 osoby, że następne wakacje będą w Skandynawii - tzw objazdówka na sam przylądek Nordkapp, przez Szwecję wzdłóż wybrzeża, potem Finlandia, koło podbiegunowe (przez moment mieliśmy odbić do Murmańska, ale nie zdążyliśmy), Norwegia: Nordkapp, potem w dół do Bergen przez wszystkie fiordy, zwiedzając co ważniejsze miejsca (m.in. Narwik), Bergen ze słynnym targiem rybnym (z konsumpcją wszelakich owoców morza) itd itp. (Stolice dwóch krajów też odwiedziliśmy-warto) Do Szwecji i z powrotem promem. Wyliczyliśmy, z uwzględnieniem wszelkich kosztów ile będziemy potrzebować kasy(wyszło wtedy po ok 3-3,5 tys na osobę na miesiąc cały dodatkowo jakaś rezerwa na wszelki wypadek) Postanowiliśmy, że co miesiąc odkładamy jakąś kwotę na wspólną lokatę, zabraliśmy suchy prowiant z Polski - trzymany głównie pod zapasowym kołem, NAMIOT, wykupiliśmy ubezpieczenie AC dla auta i zdrowotne i fruu! Oczywiście obowiązkowo przewodniki, mapy i wcześniejsze szczegółowe ich czytanie, by nie być zaskoczonym i wiedzieć co zwiedzać - A ZWIEDZALIŚMY WSZYSTKO CO MOŻLIWE - i miasta i przyrodę!!! W Szwecji można rozbić za darmo namiot na dziko w odległośi 100 m od zabudowań- skorzystaliśmy z tego tylko kilka razy, bo gdzieś sie trzeba było myć i gotować, a to możliwe było tylko na kampingach. Tam też robiliśmy pranie (mieli z reguły i suszary więc dawało się w jedną noc oprać wszystkich). Na Nordkappie mieliśmy szczęście, bo zepsuło się auto :eek: - AC (Warta) przewidywało nocleg na 3 doby w hotelu na czas naprawy auta, dzięki temu 3 noce mieliśmy za free w jednym z dwóch hoteli na przylądku (drogie jak diabli, nie byłoby nas stać na nie) - okazało się potem, że to tylko akumulator rozładował się na amen. Mieliśmy także szczęście do pogody, bo z reguły lata bywają tam mokre i deszczowe, a nas uraczyło Słońce non stop (może prócz Sztokholmu, gdzie lało non stop) Po tym doświadczeniu dochodzę do wniosku, że da się zorganizować taką podróż przy odrobinie wyrzeczeń przed i w trakcie. Jedyny feler, to jedzenie, które długo nam się czkawką odbijało po miesiącu wcinania chińskich zupek i innych sztuczności w proszku. Nadal uważam tę przygodę za podróż życia i marzę, by odbyć ją ponownie... Pozdrawiam Agnieszka
  14. Hej Ewciaaa! Przepraszam, jeśli Cię uraziłam - nie było to moim zamiarem. Z Twojej wypowiedzi zrozumiałam (chyba nie tylko ja), że wolisz unikać kontaktów z Ziomkami poza granicami kraju. A teraz już wszystko jasne i wyjaśnione - po prostu trafiłaś na taki moment... (Oczywiście nie chodziło mi też o biuro z jakim jechałaś, to zupełnie nie ma znaczenia - ważne, by znaleźć się na wyczekiwanych stokach narciarskich ) Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia na stokach!! Agnieszka
  15. tia... prohibicja, piwo zamknięte na kłódkę (w dodatku 1,5 %), prędkość maksymalna na drodze 90 km/h, pizza z reniferem, szynka z renifera, pół roku noc, pół roku bezsenność..., najdłuższa linia brzegowa - jeden fiord objeżdżasz w jeden dzień... :D I w takim miejscu, najdalej jak tylko można (czyli na NordKappie), psuje się dokumentnie auto! Żyć nie umierać I właśnie m.in. za to uwielbiam ten kraj. Chętnie kiedyś tam wrócę Rozmarzyłam się - Agnes
×
×
  • Create New...