Ale przecież granice sie zmieniały, ludzie migrowali, wojny, handel, praca itd. Mnie w ogole śmieszy to szufladkowanie. Ktoś ma kompleksy, to potrzebuje sie dowartościować przynależnoścą do jakiejś "lepszej" grupy. A czy to Śląsk, Warszawa, osiedla A, czy B , Wisła, czy Legia to bez znaczenia. Sam mam korzenie od strony ojca czeskie i austriackie. Z resztą nazwisko też czeskie. Śląsk to region na styku granic, kultur i narodowości.
A moj znajomy Warszawiak, porządny facet z którym przez lata współpracowałem podczas wyjazdów na hutę mówił tak. Jak wychodzę w Święta Bożego Narodzenia na spacer, to widać ile osób jest z Warszawy. Mniej niz połowa osiedla sie świeci, reszta wyjeżdża do rodziny.